Poleciłbym swoim znajomym haczyki tej firmy ponieważ jest ich bardzo duży wybór w kształtach rozmiarach, grubości oraz są bardzo ostre i robione z wysoko-węglowej stali a także nie tępią się po wielogodzinnym łowieniu
Wędka Robinson Cortez Match - dający bardzo duży komfort kij dla łowiących zwłaszcza w jeziorach. Mój wpis z leszczami pokazuje jego możliwości. 1,5 kg sztuki holowałem bez najmniejszego zagrożenia spadu. Ładnie pracuje podczas wyrzutu. Świetna amortyzacja i kontrola w każdym momencie holu. Mam:) i z serducha polecam!
Moją pierwszą wędką była wędka firmy Robinson.Przy moich pierwszych wędkarskich doświadczeniach towarzyszył mi Robinson.Nie mogłem powiedzieć nic złego o tej wędce.Polecam produkty firmy Robinson.
Wędka Bluebird Trout Jig Piękne wędzisko pstrągowe zapewniające komfort w wędkowaniu dzięki szybkiej akcji. Wędzisko jest wyjątkowo lekkie jak na swoją klasę, dzięki czemu pstrągarz oddający w czasie wyprawy setki rzutów, nie jest narażony na zmęczenie ręki. Dzięki ergonomicznemu kształtowi rękojeści, wędzisko dobrze leży w dłoni i ma odpowiednią moc do wyholowania dużych pstrągów i średnich troci. Ciężar wyrzutu od 5 do 18 g daje możliwość używania bardzo małych i lekkich sztucznych przynęt, np. obrotówek wielkości 0,1 czy woblerów 4 – 6 cm a delikatność i czułość blanku pozwalają na perfekcyjne prowadzenie przynęt w wodzie. Właśnie dllatego poleciłbym moim znajomym jak i wszystkim wedkarzom ta wedke Robinsona.
Produktem firmy Robinson jaki z czystym
sumieniem poleciłbym znajomemu, a nawet swojemu teściowi jest
wędka Robinson Diplomat Power Feeder 360/150. Ten kijek ma naprawdę
„power”.
W sklepie porównałem
kije innych marek w tym samym przedziale cenowym. Poruszając nimi
miałem wrażenie, że wyginają się bardziej niż Robinsony i są
po prostu kluchowate. Kije o długości 360 cm generalnie są
sztywniejsze. Robinson Diplomat Power Feeder 360/150 ma naprawdę
akcję typowo szczytową. Przy poruszaniu nim wygina się praktycznie
szczytówka i cześć wędki bezpośrednio pod nią. Dopiero przy
dosyć mocnym poruszaniu zaczyna pracować reszta kija co bardzo mi
odpowiada bo daje wrażenie, że posiada się zapas mocy. Diplomat
jest starannie wykonany i pod względem estetycznym nic mu nie można
zarzucić. Kiedy w sklepie wziąłem do ręki
Robinsona poczułem, że to całkiem inny kij niż pozostałe dotąd
prze ze mnie oglądane. Zanim sprzedawca podał mi Robinsona miałem
w ręku chyba ze cztery inne kije. W każdym coś mi nie pasowało:
jeden był za ciężki, drugi miał słabe przelotki następne były
za miękkie. Facet z ladą chyba wyczuł mój gust i podał mi
właśnie Robinsona Diplomat Power Feeder 360/150. Złożyłem go z
najtwardszą szczytówką i ...bach..... olśnienie, strzał w
dziesiątkę, 6 w totka, to jest to proszę zapakować. Po kilku dniach wędka przeszła
chrzest bojowy, na Wiśle przy dużym uciągu. Problemem dla niej nie
były duże leszcze, 3 kilogramowy dziki karpik, około 4 kilogramowy
nocny sumik. Branie świetnie były widoczne gdy do robaczka
dobierały się uklejki. Łowię na dosyć dobre i firmowe kijki, mam
ich kilka, ale zawsze nad wodą pierwszego rozkładam Robinsona bo to
po prostu pewniak. Wart jest swojej ceny co do grosza. Ten dżentelmen z prawej strony to
właśnie Pan Robinsona Diplomat Power Feeder 360/150 podczas pracy.
Udało mi się uchwycić branie prawie 3 kilogramowego karpika na kanale w Połańcu.
Z czystym sercem polecam każdemu żyłkę karpiową BLACK ROCK.Nie dosć że jest czarna to niesamowicie wytrzymała na węzłach.Doskonale układa się na kołowrotku i nie ma pamięci.Cena tak niska że aż zwala z nóg jak za takiej klasy żyłkę.Żyłka ktora mi odpowiada i z ktorą się nie rozstaję już od 3 lat ma średnicę 0.35mm.Jest to moja ulubiona żyłka bez ktorej nie wyobrażam sobie zasiadki.Najwiekszy amur jakiego wyholowalem na nia miał 17,6kg i po holu nie było żadnego śladu na żyłce.Była poprostu nietknięta.Bo to poprostu BLACK ROCK
swoim znajomym polecił bym przynęty sztuczne firmy Robinson ponieważ jest ich duży wybór lecz moją uwaga najbardziej skupiła się na woblerze Minnow gdyż można łowić na niego szeroką gamę ryb drapieżnych takich jak szczupaki, sandacze, duże okonie i sumy. Minnow to niezwykły wobler. Jego oryginalność polega na tym, że daje on
się prowadzić tak, jak chce wędkarz. Ściągając go płynnie, Minnow
zachowuje się jak klasyczny wobler o wydłużonym korpusie i małym sterze –
naśladuje leniwą rybkę. Kiedy jednak wędkarz gwałtownie podniesie
szczytówkę i podszarpnie wobler, Minnow wychyla się i radykalnie zmienia
kierunek płynięcia. „Tańczy” w lewo lub w prawo tak, jak zmienia się
położenie szczytówki. Innym atutem tego woblera jest wyjątkowa
konstrukcja wewnętrznej komory, w której umieszczone są ciężarki
grzechotki w taki sposób, że w czasie rzutu zwiększają jego zasięg.
Polecany na szczupaki, sandacze, duże okonie i sumy na wodach stojących,
płynących oraz przy trollingu. A poza tym cena nie jest wygórowana myślę ze ta przynęta przyda się mi i moim znajomym podczas wakacyjnej wyprawy na mazury
Podchodząc z dystansem do gustów wędkarzy, nie obawiałbym się polecić kołowrotka "Robinson Galeon 806".Mimo że to kołowrotek skonstruowany na morskie połowy, nadaje się do łowienia każdą metodą.Ważnym walorem tego młynka jest jego wytrzymałość, wydłużona korbka aluminiowa, która nie pozwala odczuć oporu.Posiada pojemne szpule, wzorowe do wykorzystania w połowie gruntowym, karpiowym.Hamulec jaki posiada, jest zamieszczony w szpuli, o bardzo szerokim zakresie regulacji.Równomiernie zwija żyłkę, czy plecionkę. Szczerze mówiąc nie da się opisać, ten kołowrotek trzeba posiadać.Każdy kto się z nim zetknie, napewno zdecyduję aby go zakupić.Łowiąc wędkarz czuje RELAKS i komfort w dłoni.Najbardziej waleczna ryba, nie da się odczuć.Jednoznacznie 100% pewność, że nas nie zawiedzie. - obudowa i rotor z nieodkształcalnego grafitu- 6 łożysk nowej generacji- w tym 2 łożyska Heavy-duty, odporne na działanie morskiej soli- przekładnia Hi-Power- długa korbka gwarantująca wysoką sprawność nawijania- profilowana szpula z utwardzoną krawędzią- łożysko oporowe- zapasowa szpula grafitowa Mój projekt Full HD http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,ryba,264097
Od siebie wszystkim gorąco polecam obrotówkę Robinson Lion. Był to mój najbardziej spontaniczny wędkarski zakup. Odwoziłem z tatą brata do akademika, po drodze zadecydowaliśmy, żeby wstąpić do spożywczaka, patrzę a on stoi dosłownie ściana w ścianę ze sklepem wędkarskim. Bardzo mile zaskoczony wkraczam do sklepu, lecz troszkę ogranicza mnie budżet...a mianowicie 5zł... Od razu zdecydowałem się kupić blachę albo obrotówkę , podchodzę więc do ściany z tymi przynętami.I jak na złość, kilka fajnych wirówek było po 5.50 lub podobnie. Gapię się na te przynęty jak ciele i oto dostrzegam tę oto obrotówkę: Duża(5),ciekawy korpus, czarna paletka malowana w zielone kropki. Cena- 5 zł. Miała dziwny system mocowania kotwicy, drut za pętlą powracał do środka korpusu, z boku korpusu była szczelina i przez nią wystawał zagięty w półkole koniec drutu. Sprawdziłem wytrzymałość tej konstrukcji rękami i ku mojemu zdziwieniu drut wyskoczył z wgłębienia, przerobiłem więc to mocowanie przy użyciu szczypiec po swojemu i było dobrze. Wodę widziała raz na następnej wyprawie. Pracowała mocno, przy ruchu szczytówką wspinając się coraz wyżej ku powierzchni. Wyglądała pięknie. Skrzydełko majestatycznie młóciło wodę, na mało rzucającym się w oczy czarnym skrzydełku wirowały abstrakcyjnie wyglądające kropki, których nie sposób było nie zauważyć. Niestety wtedy nieznające się na prawdziwym pięknie drapieżniki nie doceniły jej i przeleżała prawie rok nieużywana.
Aż w tym roku, w maju przychodzi do mnie kumpel, z którym umówiłem się na długi wypad. Gdy się szykowałem stwierdził żebym wziął kilka przynęt więcej; sam zaproponował by wśród nich znalazł się mój czarny Lionik. Po dotarciu na łowisko musieliśmy złamać przyzwyczajenie i zacząć łowienie w innym kierunku, bo tamten był szczelnie obsadzony wędkarzami ze spławikówkami. Łowimy więc. Idziemy brzegiem zmieniając kolejno miejsca. Kolega zasugerował byśmy poszli dalej, ale ja chciałem obłowić brzeg do końca. Wyciągam Liona, do dzieła! Kilka rzutów, nagle czuję szarpanie, zacinam i jest! Siedzi! Kumpel łapie podbierak i już po chwili możemy podziwiać moją zdobycz. Szczupak, nie jakiś wielki, ale zawsze cieszy, bo pierwszy w mojej karierze na obrotówkę, a Na inne modele próbowałem już łowić sporo razy. Pechowiec, zapiął się za wszystkie 3 groty. Daliśmy jednak bez większych trudności radę go wypiąć i wrócił do swojej krainy siać postrach wśród płotek. Niestety, na następnej wyprawie straciłem tę przynętę w najgłupszy sposób, w jaki do tej pory traciłem przynęty. Żyłka zaczepiła się podczas wyrzutu o klips na szpuli i mogłem tylko obserwować ostatni lot swojego Lwa i słuchać jego ostatniego plusku o taflę wody. Jeśli jeszcze dopadnę te obrotówki w jakimś sklepie to bez wątpienia dam sprzedawcy na nich zarobić.
Z czystego serca mogę polecić kołowrotek robinson quartz pro spin. Młynek bartdzo solidny, dobrze nasmarowany, nie do zniszczenia. Posiadam go 2 sezony w pierwszym był przy pstrągówce, wiele razy przytopiony, mimo to działał bajecznie, bardzo płynna praca. W tym roku przełożyłem go do sandaczówki, solidna konstrukcja, cięzki opad, a nic nie zgrzyta, nic nie puszcza. Idealny.
Kołowrotka tego używałem w skrajnie różnych warunkach, czy to wiślany silny nurt, czy łowiska komercyjne z okazałymi karpiami. Przyznam szczerze, że przez cały czas jego użytkowania nie miał ze mną lekko. W ruch szło to karpiowe ciężarki albo koszyki o gramaturze dochodzącej grubo ponad 100g, które trzeba było wyszarpać z głównego nurtu lub z kamieni zalegających na dnie, wędka w takich sytuacjach wyglądała jak cienka wierzbowa gałązka podnosząca 2 kg kamień , jednak mój Free Runner pracował jak najlepsza, zrobiona i stworzona przez profesjonalistów maszynka. Co sprawiło by, że wybrałbym ten kołowrotek kolejny raz? Przede wszystkim niezawodność i siła drzemiąca w tym na ogół nie pozornie wyglądającym kołowrotku. Z powodzeniem zastępuje dużo droższe, powszechnie uważane o klasę lepsze sprzęty. W tym przypadku stosunek ceny do jakości jest zdecydowanie nie równy, jego wykonanie i materiały z których został stworzony kompletnie nie idą w parze c jego niską ceną. Widziałem wiele podobnych kołowrotków o wyższej cenie. Moim zdaniem powinien być szlagierowym sprzętem wywodzącym się ze "stajni" Robinsona.
Moja przygoda z firmą robinson rozpoczęła się już kilkanaście lat temu, gdy kompletowałem swój pierwszy sprzęt wędkarski. Już wtedy była ona bardzo rozwinięta i popularna ale teraz to już inna bajka w obecnych czasach Robinson opanował cały rynek wędkarski. Jego produkty są znane oraz cenione na całym świecie. Co do wszystkich jego produktów zawsze zadobywam je z zamkniętymi oczami ponieważ wiem że firma ta zawsze stawia na jakość wykonania oraz cenę którą dostosowuje do wszystkich wędkarzy, dlatego jego produkty są dostosowane do każdej kieszeni wędkarzy. Jednym z licznych i cenionych przeze mnie produktów Robinsona jest kołowrotek odległościowy QUARTZ PRO MATCH FD 2508. I właśnie ten produkt w pierwszej kolejności polecił bym wszystkim moim znajomym. Kręciło ten posiada specjalną matchową szpule dalekiego wyrzutu, dzięki której nasza żyłki uwalnia się z mniejszym oporem i co za tym idzie nasze żuty stają się o wile dłuższe i celniejsze. Ważną cechą o której warto tu wspomnieć to jego równy nawój żyłki na szpule, nie wszystkie młynki innych firm w tej kategori cenowej się tym cechują oraz są aż tak dopracowane. W tym kołowrotku za bezpieczeństwo podczas holu ogromnej ryby odpowiada precezyjny hamulec zabezpieczony dodatkowo gumową uszczelką. Nasz młynek jest uzbrojony w bezpieczną i wytrzymałą aluminiową rączkę która jest bardzo przyjemna w dotyku. Wszystkie te zalety oraz czynniki i wile innych skłania mnie do polecenia właśnie tego produktu ponieważ jest on na prawdę warty uwagi. Więc kołowrotek już przedstawiłem ale przyszedł jeszcze czas na niezawodną żyłkę która zawsze uzupełnia mój zestaw z roku na rok. A dokładnie chodzi o produkt Robinson Professional 0,181mm pakowany w szpule o pojemności 150m, żyłka tam ma wytrzymałość 2,96kg i jest obecnie jedną z lepszych na naszym rynku. Nawijam ją na wcześnie wspomniany kołowrotek Robinson Quartz Pro Match Fd 2508, na który wchodzi idealnie bez żadnego nadmiaru oraz braku. Ponieważ moj kręciło nawija na jedną ze swoich szpul 150m żyłki 0,18. Będąc przy żyłce od razu mogę stwierdzić że jest to drugi z koleji produkt warty polecenia znajomym. Żyłka jest bardzo miękka przy czym ma obniżoną rozciągliwość co nie zawsze jest spotykane u innych producentów. Nasz produkt cechuje się również większą wytrzymałością na węzłach co jest bardzo wielkim jej plusem, ponieważ ten problem występujący w innych żyłkach jest wielką udrękom wędkarzy. A teraz wyciągam asa z kieszeni którym jest jej mała pamięć na odkształcenia, na prawdę rzadko spotykana a tu jest miłe zaskoczenie dla którego praktycznie głównie nabywam tą żyłkę. Podsumowując produkt jest warta swojej ceny, na prawdę w tym wypadku fachowcy firmy robinson wykonali kawał dobrej roboty za który Im serdeczne gratuluje. Trzecim produktem firmy Robinson który chciałbym polecić moim znajomym jest rzeczny kosz do podbieraka z pływakiem. Właściwie produkt ten nabyłem w tym roku wczesną wiosną, chociaż pomimo krótkiego czasu użytkowania moge go już śmiale polecić. Siatka wykorzystana do tego podbieraka jest wykonana z żyłki, a średnica jej oczek sięga 6mm. Właśnie dzięki temu koszy staje się idealny do połowów w silnym nurcie ponieważ żyłka nie stawia w wodzie dużego oporu i ryby można pobierać energicznie oraz kompleksowo. Następnym plusem kosza jest jego mała waga dzięki której podbierakiem może posługiwać się dziecko bądź drobna dziewczyna. Sam kosz jest zbudowany z metalowej ramy a jego mocowanie jest wykonane z wytrzymałego grafitu. Wiele moich znajomych wędkarzy narzeka na wydalający się nieprzyjemny zapach z ich podbieraków i właśnie firma robinson znalazła na to sposób używając żyłki która nie przyswaja zapachów, dlatego kosze Robinsona stają się ideałami. Następnym produktem który chciałbym polecić wszystkim wędkażą jest Zanęta Robinson Bream-Leszcz 1kg. Jej niezawodność miałem okazje sprawdzić na zawodach gruntowych na starorzeczu rzeki Narew w których zająłem pierwsze miejsce. Dzięki mojej mieszance moi konkurenci nie mieli szans, gdy w ich zanęty wchodziły płotki oraz krąpie ja przez całą noc ciągałem ładne leszcze. Chociaż zanęta jest przeznaczona na wody stojące bądz wolno płynące po dodaniu do niej odpowiednich składników staje się idealną mieszanką na polskie rzeki. Piątym produktem wartym polecenia jest kołowrotek Robinson Jasper 206, którego używam do metody spławikowej. Najważniejszą jego zaletą jest proporcja ceny do wykonania. Młynek kosztuje na prawdę małe pieniądze i jest na każdą kieszeń przy czym jego wykonanie nie odbiega od innych droższych produktów innych firm. Samo wykonanie to jednak nie wszystko, jako użytkownik tego sprzętu mogę stwierdzić że zawstydza innych procentów sprzętu wędkarskiego. Praca tego kołowrotka jest bardzo płynna, nawój żyłki prawidłowy a hamulec idealny jak na tą kategorie cenową. Następnym a zarazem ostatnim dzisiaj produktem który chciałbym polecić moim znajomym jest Sygnalizator Brań Robinson Liner SQ. Jest to bardzo trafny patent na który pierwszy raz natchnąłem się na naszym rynku właśnie u Firmy Robinson. Sygnalizator najbardziej przydatny jest osobą łowiącym na grunt (szczególnie w nocy). Sygnalizator ten jest wyposażony w specjalny pasek dzięki któremu można go zamocować na naszym blanku nie uszkadzając go. Nasz produkt daje nam możliwość odnotowania każdego nawet tego najmniejszego brania co jest jego wielkim atutem. O braniu informuje nas dźwięk oraz świecąca się dioda. Jego następną zaletą jest zasilanie które starcza na długi okres czasu. I oto mój krótki opis produktów firmy Robinson dobiega końcu, chociaż nie są to wszystkie rzeczy które mógłbym tu wymienić np nimi mogą być: - Rakieta zanętowa Robinson - Żyłka Robinson Supercup 50m która jest idealna do robienia przyponów oraz gotowych zestawów do bata. - Przypon wolframowy Robinson 12/45cm Super Strong - Stopery gumowe małe Robinson - Spławik Robinson Multicor - Mój nowy nabytek piórnik na przypony robinson 50cm Mam nadzieje że wybory będą uczciwe i pomimo to że nie jestem najaktywniejszy na forum to mam szanse na zdobycie jednego z pierwszych miejsc. Ponieważ bardzo mi na tym zależy gdyż ułożenie tego tekstu zajęło mi bardzo dużo czasu. Pamiętam gdy na stronie głównej zobaczyłem że jest konkurs związany z firmą Robinson to od razu w niego kliknąłem ponieważ tą firmę znam jak własną kieszeń. Wcześniej nie brałem udziału w tego typu konkursach ale teraz było inaczej ponieważ produkty tej firmy posiadam i mam duże pole do działania.
Krótko i na temat: Polecam wędki z serii Tritium, a w szczególności sandaczową wklejankę Zader Jig. Przede wszystkim jest to chyba najtańsza wklejanka na rynku, której parametry i jakość wykonania pozwalają plasować ją na szczeblu wędzisk dla naprawdę wymagających wędkarzy. Sprawdza się nie tylko na mętnookich, ale również na szczupakach i boleniach (dł. 2,7m.). Świetnie znosi przeciążenia i idealnie sygnalizuje brania. Za tą cenę (ok. 100-120zł) nie znajdzie się nic lepszego. Więcej nie powiem - zachęcam natomiast do zakupu i sprawdzenia jej pracy we własnych dłoniach. Pozdrawiam
Bogata oferta firmy Robinson daje każdemu wędkarzowi możliwość dopasowania sprzętu do indywidualnych potrzeb,gatunku poławianej ryby czy łowiska.Moim głównym łowiskiem jest rzeka Wisła - tu łowię najczęściej.Nie stronię jednak od wód stojących w których poluję głównie na okonie i szczupaki.Poszukując wędzisk spinningowych które sprostałyby moim wymaganiom pod względem akcji,mocy,lekkości i finezji ale również estetyki wykonania musiałem wziąć pod uwage także specyfikę moich łowisk oraz gabartyty przynęt których najcześciej używam do połowu.Wiele współistniejących czynników składających się na sprecyzowanie ostatecznych kryteriów doboru kija idealnego nakreśliło mi wizję tego czego potrzebuję.Długotrwały i niebywale wnikliwy proces selekcji zakończył się wreszcie zakupem.Mój wybór padł na wędzisko Robinson Diaflex Light Spin 295 cm o cw. 7-22 g.To miał być mój podstawowy kij do zmagań z wielkorzecznymi kleniami,jaziami,boleniami.Rzeczywistość jednak przeszła moje najśmielsze oczekiwania...Niezwykła czułość blanku połączona ze "szlachetną" akcją szczytową przechodzącą w pełniejsze ugięcie pod ciężarem dużej ryby sprawiło że żaden kleń czy nawet gruby boleń nie jest jej straszny.Doskonałe przenoszenie drgań pozwala na użycie maleńkich woblerków - smużaków bez jakiejkolwiek utraty informacji o pracy przynęty!Połów woblerami w rozmiarach 7-8 cm to także żadne wyzwanie dla mojego Diaflexa.Jednym zdaniem trafiłem na kij niebywale uniwersalny ,pozwalający mi błyskawicznie dopasować się do rodzaju przynęty który w danym dniu jest skuteczny.Należy wspomnieć o masie wędki - jest lekka jak piórko!Mimo swej słusznej długości nie męczy ręki nawet podczas całodniowych wędrówek brzegiem Królowej Polskich Rzek.Niebanalny jest także design kija - skromne,nieco ascetyczne wykończenie bazujące na klasycznej czerni połyskującego ,smukłego i eleganckiego blanku,uzbrojonego w markowe przelotki oraz uchwyt firmy Fuji i rękojeść wykonaną z wysokiej jakości korka portugalskiego."Wisienką na torcie" jest napis z informacją o parametrach wędki umieszczony tuż nad rękojeścią.Ten wysmakowany detal przykuwa uwagę i nadaje kijkowi "elitarnego charakteru".Największe swe zalety Diaflex prezentuje jednak "w boju" - daleko posyła przynętę,pewnie tnie i trzyma rybę a hol to poprostu poezja,prawdziwa nagroda dla łowcy!Kiedy już zakochałem się w moim nowym nabytku on w prezentowaniu swoich zalet dopiero się rozkręcał!Pozwolił mi lekkim zestawem wyjąć kilka okazałych przyłowów nie dając przy tym rybom większych szans...Wraz z kolejnymi sukcesami rósł mój apetyt na kolejne wyzwania.Zapragnąłem zmierzyć się z "wagą ciężką" czyli poszukać szczęścia w pojedynkach z wielkimi rzecznymi drapieżnikami:sumami,sandaczami,szczupakami.Tu wybór kija był o wiele prostszy... od razu kupiłem Diaflexa!Najmocniejszy kij w serii czyli Robinson Diaflex Classic 300 cm cw. 10-50 g.Zalety dokładnie jak u poprzednika,podobny design jednak akcja zdecydowanie bardziej szczytowa i niewyobrażalna moc blanku przy zachowaniu jego niebywałej wręcz czułości i doskonałym przenoszeniu drgań!To wspaniałe narzędzie udowodniło już nie raz swoją wysoką klasę.Ta wędka pozwala użyć naprawdę ciężkich przynęt i sięgnąć po bestię w każdy rzeczny dół.Na tym jednak nie koniec niespodzianek!Obie wędki doskonale spradzają się przy połowach w jeziorach i innych wodach stojących z brzegu.Lżejsza z nich to świetne wędzisko na grube okonie oraz szczupaki i sandacze a "cięższa" to idealne narzędzie do polowań na wielkie szczupaki przy użyciu dużych wabików.Dziś po kilku latach posługiwania się wędziskami Robinsona z serii Diaflex wiem że nie potrzebuję niczego więcej ...no chyba że kolejnego Diaflexa!Ta "flagowa" seria w ofercie firmy spełni wymagania najbardziej wymagających łowców i pozwoli "przeskoczyć na wyższy poziom" zarówno wędkarskich doznań jak i spektakularnych sukcesów.Gorąco polecam wędziska z serii Diaflex wszystkim tym wędkarzom którzy od naszego hobby oczekują czegoś więcej...
Po prostu, kiedy my ś lisz, ż e ko ł owrotek nie mo ż e by ć ju ż lepszy , producentowi udaje si ę wymy ś li ć co ś , co jest zarówno niezwyk ł e i bardzo funkcjonalne
- ROBINSON MARSHAL
Wędki Robinson Bluebird Perch doskonała jakość do ceny, wiem że te wędziska się sprawują znakomicie i polecam każdemu. Długości wędziska i c.w dopasowane do każdego wędkarza!!! POLECAM!!!
Jest wile produktów firmy ROBINSON, które poleciłbym zanajomym. Jednak nabardziej przypadły mi do gustu gumy ROBINSON DIVER. Co ważne, szczupaki je uwielbiają. Myślę, że gumy z serii Diver są bardzo dobrą przynętą zarówno dla początkujących jak i bardziej zaawansowanych wędkarzy. Idealna praca tej gumy i genialne odwzorowanie prawdziwej rybki sprawia, że jest to bardzo łowna przynęta. Sprawdzona przeze mnie na wielu szczupakowych wypadach pozwala z czystym sumieniem polecić ją nawet najbardziej wybrednym wędkarzom.
Które z produktów firmy Robinson chciałbyś/mógłbyś polecić i dlaczego? Mogę polecić WSZYSTKIE! Tak jest wszystkie, które dotychczas miałem w rękach, obojętnie czy były to przynęty gumowe, woblery czy kołowrotki. Nie mogę mieć nic do zarzucenia, gdyż jakość tych wędkarskich wyrobów jest lepsza niż droższych zamienników, a cena dużo niższa! Kołowrotek spinningowy chodzi płynnie i cicho, a każda guma złowiła już szczupłego, a twistery cieszą się zainteresowaniem okoni! Produkty Robinson to niska cena połączona z wysoką jakością, a więc to odróżnia tę firmy od konkurencji! Dlatego polecam produkty firmy Robinson!
Polecam wszystkim kołowrotek Robinson Quartz PRO spin. Swój już mam 2 lata. Młynek jest naprawdę solidny, wszystkie elementy są idealnie spasowane. Brak luzów. Kołowrotek działa płynnie - bez żadnych oporów. Uważam, że w tej kategorii cenowej nie znajdziecie lepszego kołowrotka! Pozdrawiam, Mateusz PS: zapomniałem wspomnieć o hamulcu, który jest niezwykle precyzyjny.
Witam. Firma Robinson jest to działalność będąca na rynku od paru ładnych lat z fenomenalnym sprzętem. Posiadam wędkę Robinson Xenon Match 3,90/c.w 10-20g i spisuje się fenomenalnie. Praca kija jest nie do opisania! Niestety wędziska nie są już produkowane a szkoda, bo są warte każdej kwoty. Do odległościówki poleciłbym również z czystym sercem feedera Robinson Xenon GTR Feeder 3,60/c.w 90g. Wędka wytrzymywała niebywałe przeciążenia. wyrzut do 90 gram a na rzece koszyczek 120g +zanęta z gliną nie stanowiły do niego problemu! Serdecznie polecam oba produkty firmy Robinson :)
Rippery 7 cm z serii DIVER .Charakterystyczny kształt i specyficzna praca sprawiają,że są jednymi z moich faworytów spośród "rodzin gumowych" dostępnych na naszym rynku.---Raz spróbujesz nigdy nie zrezygnujesz---
W roku 2012 zakupiłem kołowrotek Robinson Marshall model 1125. Długo zastanawiałem się co wybrać ponieważ szukałem kołowrotka w miarę "uniwersalnego" do feddera i do jesiennych wypadów na spining (co prawda rzadkich ale jednak).
Z perspektywy czasu uważam, że był to bardzo dobry wybór. Wędkuję głównie z koszykami 50-80g i kręciołek daje doskonale radę. Po 2 latach nie czuć mechanizmów na korbce czy nie słychać też jakiś dziwnych odgłosów. Hamulec pracuje idealnie jak byłby nowy. Reaguje prawidłowo na każde pociągnięcie ryby. Do tego jest super precyzyjny. Żyłka o grubościach 0,22 do 0,3 układa się pięknie, przy cieńszych żyłkach nie jest już tak kolorowo i widać odkształcenia na szpuli ale mnie to nie martwi bo nie używam takich. Na uwagę zasługuje również mechanizm nawijania żyłki, który po długim spiningowaniu zwyczajnie jej nie skręca jak to często miałem w innych tej klasy kołowrotkach (do 200zł bo niespełna tyle zapłaciłem za nowy kręcioł). Jakość wykonania oceniam na b.dobrom chociaż lakier położony na korpusie może idealny nie jest to trudno się "rysuje" i nawet obity czy przetarty nie odpada ani nic się z nim nie dzieje. Przyjemność wędkowania w strugach deszczu utwierdziła mnie też w przekonaniu, że nawet woda nie jest mu straszna. Co warto podkreślić też mechanizmy są wzorowo spasowane - nie ma jakiś dziwnych luzów na korbce czy rotorze ani na szpuli czego bardzo nie lubię i na co zwracam szczególną uwagę oglądając w sklepie kołowrtoki. Warto też podkreślić, że producent daje drugą identyczną, aluminiową szpulę co niewątpliwie jest + dla tej klasy kołowrotka. Kołowrotek nie jest w swojej wielkości ani za ciężki ani za lekki zarówno do feddera jak i do spinignu (choć jego przeznaczenie jest właśnie do tego drugiego).
Naprawdę POLECAM i mam już chętkę na drugi taki sam do drugiego kiijka :-)
Sprzęt firmy Robinson, jaki mógłbym polecić swoim znajomym to Robinson Carbo MIX PERCH. Wybrałem tą wędkę, gdyż okonie są moją ulubioną rybą i najczęstszym obiektem wypraw wędkarskich. Do połowu tego małego drapieżnika starałem się wybrać jak najlepiej dopasowane wędzisko. Mój wybór padł nawłaśnie tą wędkę, o długości 2,4 m i ciężarze wyrzutu 2-12 gr.
Wędka ta, znajdująca się w przedziale cenowym „do 100 złotych”, urzekła mnie jakością wykonania. Posiada wyprofilowany, korkowy dolnik, zakończony metalowymi elementami. Uchwyt kołowrotka z dobrej jakości tworzywa. Wędka świetnie leży w dłoni, jest lekka i szybka. Hol nawet małej ryby dostarcza wielu emocji. Bardzo czuła szczytówka dobrze pokazuje brania, bądź nierówności dna.
Co do ciężaru wyrzutowego trzeba przyznać, iż jest zgodny ze specyfikacją producenta. Dobrze rzuca się zarówno przynętami na mikrojigach jak i większymi 10 gramowymi główkami. Osobiście testowałem wędzisko pod kątem przynęt miękkich, gdyż na takie głównie łowię. Łowienie tą wędką szczególnie odpowiada mi na małej rzece, gdzie celnie można nią podać przynętę. Idealną konfiguracją jest tu twister na główce 4,5-5 gr.
Mogę ją polecić wszystkim łowiącym okonie, klenie czy jazie. Wędka nieźle radzi sobie także z małymi szczupakami. Polecam ją, gdyż jest świetnie wykonana i doskonała na mniejsze drapieżniki. Daje dużo przyjemności z łowienia! Pozdrawiam!
Chciałbym wszystkim poleci ć zanętę Robinson Van Den Eynde a w szczególności G5 są to zanęty które nęcą małe sztuki gdy u nikogo nie bierze, kiedy ryby żerują w tą zanętę wchodzą i większe sztuki. Najczęściej moimi goś ćmi były płocie ok 0.5 kg a i leszcze przyszły żerowa ć do łowiska ostatnio wyjąłem 2 kg. Zanęta G5 trochę kosztuje, ale naprawdę warto!!! Inne zanęty z serii Van Den Eynde kosztują mniej i też są bardzo dobre. A wiem to dzięki temu, że otrzymałem szansę testowania tych super zanęt. Jeszcze gdy nie miałem przyjemności prowadzenia testów zacząłem kupowa ć G5 wędkuję raczej z gruntu paczka 2 kg starczała mi na kilka wyjazdów, które przynosiły zawsze jakieś wyniki nie było tak żebym nic nie złowił nawet z najgorszych warunkach. Polecam je wszystkim i początkującym, i doświadczonym, bo każdy znajdzie swoją ulubioną i pasującą do łowiska zanętę. POLECAM!
Witam! Poleciłbym w szczególności zanęte feederową firmy Robinson ponieważ na nią udało mi sie złowić wiele ciekawych ryb takich jak: jaź,leszcz,kleń,płoć i krąp. Jest ona bardzo skuteczna, o fajnym zapachu z dodatkiem pinek i gliny tworzy mieszankę do której ryby lgną jedna po drugiej. Pod wpisem załączam fotkę z mojej wyprawy (Waki,Warta). Pozdrawiam wszystkich fanów jaki i producentów firmy Robinson !!!
MOJĄ ULUBIONĄ WĘDKOM JEST WĘDKA SPININGOWA ROBINSON RED STAR
CLASIC JIG 2,70 8-29G
POECAM JĄ MIŁOŚNIKOM SPININGU POSIADA BARDZO CZUŁĄ SZCZYTÓWKĄ,
KTÓRA SYGNALIZUJE WSZELKIE TRĄCENIA PRZYNĘTY, NA UWAGĘ ZASŁUGUJE ŚWIETNE
ELASTYCZNE WYKOŃCZENIE JEJ CIĘŻAR WYRZUTU SPRAWIA, ŻE MOŻNA ŁOWIC WIĘKRZYMI I
CIĘŻSZYMI PRZYNĘTAMI, ŻYŁKOMI I PLECIONKAMI O ŚREDNICH PRZEKROJACH TO WSZYSTKO
ZA NIEZBYT WYGUROWANĄ CENĘ
Witam! Poleciłbym w szczególności zanęte feederową firmy Robinson ponieważ na nią udało mi sie złowić wiele ciekawych ryb takich jak: jaź,leszcz,kleń,płoć i krąp. Jest ona bardzo skuteczna, o fajnym zapachu z dodatkiem pinek i gliny tworzy mieszankę do której ryby lgną jedna po drugiej. Drugi produkt godny polecenia to haczyki Robinson Matu Sode 250 BN(rozm.8) wykorzystywałem je do połowu feederowego. Mimo licznych zaczepów haczyki nie wygieły sie, pozostały nie ruszone. Haczyki Robinsona stosuje ok.2 lata i nigdy mnie nie zawiodły. Udało mi się złowić nawet 5 kg karpia. Po tym połowie nie rozstaje się z haczykami firmy Robinson. Pod wpisem załączam fotkę z mojej wyprawy (Waki,Warta). Pozdrawiam wszystkich fanów jaki i producentów firmy Robinson !!!
Z ogromnym zadowoleniem polecił bym znajomemu wędkarzowi
kołowrotek Robinson Maxim 308. Wygrałem go w konkursie na wedkuje. Bardzo
dobrze służy mi on podczas karpiowych zasiadek. Poleciłbym go przede wszystkim
koledze karpiarzowi. Nie kosztuje on wiele - za 150 zł spokojnie go kupimy.
Myślę, że taka kwota jest dla każdego dostępna. Kołowrotek posiada szpulę
zapasową co jest również jego wielkim atutem, bo nigdy nie wiadomo co stanie
się nad wodą. Można też na jedną szpulę nawinąć sobie żyłkę, a na drugą
plecionkę i być przygotowanym na wszystko. Jego szpula nie mieści zbyt dużo
żyłki, więc polecam go przede wszystkim na mniejsze akweny. Pojemność szpuli
to: 0,25mm - 195m, 0,28mm - 150m, 0,30mm - 135m. Kręciołek
posiada komputerowo wyważony rotor. Bardzo podoba mi się jego wygląd. Rzuca się
w oczy nawet z daleka. Trzeba o niego dbać i czyścić po każdej wyprawie by
zachował swój srebrzysty kolor.
Parametry kołowrotka Robinson Maxim 308:
- 8 łożysk, w tym łożysko oporowe,
- system wolnego biegu szpuli Super Bait Runner,
- komputerowo wyważany rotor,
- aluminiowa szpula,
- grafitowa szpula zapasowa,
- lekka grafitowa konstrukcja,
- bardzo mocna przekładnia,
- precyzyjny hamulec,
- rolka kabłąka typu "UT",
Najwięcej pracy ten kołowrotek miał 1
marca tego roku na stawie "U Waldka". Pomógł on wtedy złowić sześć z
dziesięciu karpi złowionych tego dnia. Największy przechytrzony na zestaw z tym
kręciołkiem mierzył 49 cm. Największy karp tej wyprawy miał 52 cm długości. Od
czasu kiedy go używam lekko licząc złowiłem jakieś 45 karpi. Wcześniej
wspomniana liczba ryb dotyczy tylko tego kołowrotka. Co mogę o nim powiedzieć?
Hamulec działa precyzyjnie, nie zacina się - jak na tą cenę (która nie jest
wysoka) działa wręcz idealnie. Wyrzucenie zestawu na dużą odległość nie jest
problemem. Jest łatwy w utrzymaniu, nie trzeba bardzo się wysilać przy
czyszczeniu. Osobiście czyszczę go dwa razy w roku - na rozpoczęcie i na zakończenie
sezonu karpiowego (czyli u mnie jest to koniec lutego i koniec listopada).
Wchodzę ostatnio do wędkarskiego po wędeczkę i widze pełno rozpakowanego,nowego sprzętu. Przyglądam się i co widzę? firma Robinson hmm... Myślę sobie, na tle rozreklamowanej, kolorowej konkurencji? - wypada słabo, skupię się raczej na "standardowych" firmach. Jednak oko rasowego szperacza ucieka na regał z nowymi zabawkami Robinsona. Dobra poddaje się i idę pomacać. Po chwili trafiam na serię kijków Bluebird Spinn, obok konkurencja na "K", "D" i "M". Szukałem okonióweczki więc w ręku mam juz Bluebird Spinn Perch 230 cw.2-10 i zaczynam test. W zwyczaju mam sprawdzanie bez spoglądania na ceny, bo kiedy się sknera włączy wybór może być nieobiektywny. Kij pracuje znakomicie, szybkie ugięcie po czym jeszcze szybszy powrót szczytówki na swoją pozycje. PO chwili juz firma na literke "M" poszła w odstawkę, bo "lejące" się kije mnie nie interere. Macham dalej a kij leży w dłoni jak przyklejony, do tego wydaje sie sztywny i za razem leciutki. Musiało to wyeliminować firmę "K", wyśmiewając wręcz ich model na ten rok. A więc prosze państwa, mamy finalistów! I tutaj schody. Oba kije idą łeb w łeb, "D" ma ładniejszą buzie, znowu Robinson perfekcyjna talia, normalnie miss wędki 2014 hmmm... I wtedy nagle atak od flanki... Eee ! Panie, bierz pan Robinsona. Czemu? Bo ten drugi to wyższa półka firmy "D". No to chyba lepiej "D", taa ? to popatrz pan na cene... I wtedy wyraz mojego zdziwienia nawet japońska kreskówka na opisze. Tak więc na koniec tej historii polecając komuś sprzęt wędkarski nie kierujcie się kolorowym plakatem albo kosmiczną ceną, bo czasem prawdziwe perełki (czyt. Robinson Bluebird Perch Spinn) czają się w ukryciu każdego sklepiku. Polecam więc serię tych wędek Robinsona, ze względu na stosunek jakości do ceny,który może zaskoczyć pozytywnie. Nie da się ukryć również atrakcyjnego wyglądu blanku, z charakterystycznie wyprofilowaną jękojeścią, dobrze leżacą pod palcami. Gorąco zachęcam do testowania tej serii wędek !
Znajomym na pewno polecił bym gumy Robinson Tanker. Ja, mojemu przyjacielowi już dawno poleciłem te gumy. To są najlepsze rippery na moim łowisku szczupakowym. Mają bardzo realistyczne kolory, oczy 3D i dzięki powietrznemu pęcherzowi przynęta jest wiotka i ma całkiem naturalne ruchy. Jest jeszcze jedna zaleta powietrznego pęcherza: Mianowicie gdy uzbroimy Tankera w lekką główkę, bardzo fajnie kusi ryby leżąc na dnie. Kiedy przynętę położymy na dnie, to po chwili lekko się przewraca, co przypomina ranną rybkę. To bardzo skuteczny sposób na szczupaki i duże okonie, ale innymi przynętami innych firm nie uzyskamy takiego rezultatu więc to przynęta jak dla mnie niezastąpiona.
Teraz taką małą historię opowiem związaną z tymi gumami. Tak pod koniec maja tego roku pojechałem z moim starym kumplem na szczupaki, zwodowaliśmy łódkę i płyniemy na naszą miejscówkę. Po kwadransie jesteśmy na miejscu, wokół cisza na jeziorze nie ma nawet najmniejszej fali. No to zaczynamy łowić, ja zakładam Tankera na koniec zestawu, kolega jakiegoś twistera nieznanej firmy. Po pięciu minutach na pokładzie melduje się mój 60-cio centymetrowy szczupak, po kolejnych 10 minutach następny podobnej wielkości, kolega dalej nic nie ma, co chwile zmienia przynęty i nic. Zmieniamy miejsce i historia się powtarza, w piątym rzucie znowu szczupak. Kolega nie wytrzymuje i mówi żebym dał mu jedną tą gumę, bez wahania daje mu gumkę, i zaczęło się eldorado, co chwile w łodzi meldował się szczupak. Przez cały dzień razem złowiliśmy na Tankery jakieś 25 szczupaków. Gdy już wracamy do domu mowie mu żeby kupił sobie kilka takich gum, ten tylko przytakną. Tydzień później jedziemy znowu, na łódce kolega wyciąga całe pudło z tymi gumami, aż mnie zatkało.
Wędzisko Robinson tritium feeeder. Kij pewnie leży w dłoni , masa wyrzutowa{35-90) na praktycznie każdą rybę i do tego wysokiej jakośći przelotki, mogę polecić z czystym sumieniem.
Mimo, że bardzo chciałbym polecić coś z własnego doświadczenia, to niestety mówiąc szczerze nie miałem jeszcze przyjemności osobiście używać sprzętu Robinsona. Widziałem jednak jak znajomy wyciągał na kijek karpiowy byczka (dla mnie byczek) 10 kg. To co działo się z kijkiem, jak pracował, wyginał się i pozwalał mu kontrolować sytuację wywarło na mnie mega wrażenie. Polecam więc wędki karpiowe nie koniecznie ze wskazaniem na konkretny model. Jeśli pozostały osprzęt wykonany jest z takim samym zacięciem i precyzją to polecam całe portfolio firmy Robinson.
Gdybym miał za zadanie
polecić swoim znajomym produkt warty uwagi z oferty Robinsona, bez
wahania wskazałbym im katalog sprzętu. Pomyślałeś, cóż to za
absurdalny pomysł. Nie ma firmy, która sprzedaje tylko bezawaryjne
i niezawodne artykuły wędkarskie. O co tu chodzi? W tym szaleństwie
jest metoda. Wgłębiając się w temat, zastanów się ilu moich czy
Twoich znajomych posiada całkowicie odmienne zdania, gusta i
upodobania wędkarskie. Każdy z nich ma inne oczekiwania wobec
sprzętu, który posiada. Rysiowi wystarczy nieskomplikowany w
budowie kołowrotek do łowienia karasi, a Stasiowi wypasiony
multiplikator. Oboje są wędkarzami z krwi i kości. Choć sprzętowa
przepaść między nimi jest przeogromna. Tak samo zachwalają i
cieszą się z tego co posiadają. Postawione wobec własnej osoby
kryteria wyboru sprzętu dostosowanego pod szczegółowe wymagania
są spełnione. Nie ma złego sprzętu, są tylko złe wybory. Źle
zinterpretowanie wymagania są przyczyną nieodpowiednich decyzji.
Każdy sprzęt ma swoje przeznaczenie i żywotność. Użytkowanie
niezgodne z przeznaczeniem prowadzi do sytuacji, w których wydajemy
negatywną opinię. Pomyślałeś o tym, że może robisz coś źle?
Na pewno nie bo każdy z nas uważa, że wybrał dobrze, że się nie
myli. Każdy mierzy własną miarą, to co dla Rysia jest rarytasem,
dającym mu spełnienie dla Zdzisia będzie kupą nic nie wartego
złomu. Dlatego uwzględniając powyższe fakty, bez wahania każdemu
z swoich znajomych poleciłbym katalog z ciekawą ofertą sprzętową
Robinsona, bo wiem że znajdzie tam dla siebie to co spełni jego
oczekiwania wobec sprzętu. Będzie zadowolony z jego użytkowania.
Tylko pytanie czy będzie potrafił dokonać prawidłowego wyboru?
a swoim znajomym polecił bym wędkę firmy Robinson właśnie pierwszą moją wędka była wędka robinson miałem ją kilka lat i była świetna wyciagałem na niej leszcze po 3 kg parę karpi po 4-6 kg i mojego życiowego szczupaka 5 kg wędka spisywała się fantastycznie miała bardzo elastyczną i giętką szczytówkę i dzięki temu było bardzo dobrze widać brania :)
A ja poleciłabym kołowrotek Robinson Admira ponieważ: 1. To naprawdę dobry sprzęt - jest bardzo solidny i płynnie pracuje 2. Ma 5 lat gwarancji (choć nic nie wskazuje na to, żeby trzeba z niej korzystać) 3. Ma bardzo ładny perłowy kolor (to tak kobiecym okiem) 4. Stosunek ceny do jakości jest rewelacyjny!
Witam. Jestem zadowolony ze sprzętu firmy Robinson i posiadam taki o to komplecik Wędka ROBINSON Diplomat Power Feeder + Kołowrotek ROBINSON Quarty Pro Match Powiem wam że praca tego małego zestawienia to coś pięknego. Wyciągnąłem Już około setki leszczy nie licząc drobnicy, A sprzęt został kupiony dokładnie 23 maja. Staram się prawie co dziennie być nad bugiem. I uważam że robię to co kocham.Jeszcze jedno o tym sprzęcię Cena stosunkowo Nieduża jak na wysoką jakość Mojej gruntuweczki. Naprawdę Warto Polecam
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem
mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek
,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu
do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku
nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i..
kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był
smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling
z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki..
Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest
wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni.
Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki.
Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia.
I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również
spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki.
Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i
bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum.
Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia.
Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która
obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem
mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek
,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu
do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku
nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i..
kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był
smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling
z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki..
Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest
wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni.
Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki.
Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia.
I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również
spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki.
Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i
bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum.
Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia.
Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która
obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem
mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek
,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu
do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku
nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i..
kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był
smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling
z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki..
Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest
wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni.
Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki.
Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia.
I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również
spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki.
Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i
bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum.
Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia.
Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która
obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem
mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek
,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu
do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku
nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i..
kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był
smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling
z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki..
Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest
wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni.
Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki.
Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia.
I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również
spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki.
Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i
bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum.
Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia.
Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która
obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Witam, słyszałem, że masz problem z wyborem odpowiedniego
kołowrotka spinningowego? Nic dziwnego, gdyż na rynku dostępnych jest wiele
modeli takich kołowrotków a co za tym idzie, różnią się one ceną i jakością
wykonania. Z własnego doświadczenia z czystym sumieniem mogę Ci polecić kołowrotek
firmy Robinson, model Marshall 1125, który ma uniwersalne zastosowanie. Kołowrotek
ten pracuje bardzo cicho i płynnie nawet przy zastosowaniu większych przynęt
oraz nawija żyłkę równomiernie. Mechanizm hamulca pracuje wyśmienicie, ma duży zakres
regulacji co także jest jego dużym atutem. Zasługą tak idealnie działającego
mechanizmu jest zapewne zastosowanie 11 łożysk. Do tego producent udziela aż
5-letniej gwarancji. Cena tego cacka także jest przyzwoita a waha się w
granicach 230zł. Sam stosuję go z powodzeniem od kilku ładnych sezonów i
podczas holu nigdy mnie nie zawiódł. Myślę że rozwiałem Twoje wątpliwości co do
wyboru kołowrotka :-) Pozdrawiam
które produkty firmy Robinson i dla czego, poleciłbyś swoim znajomym? Prosta odpowiedź wszystkie, bo są porostu dobre i niezawodne. Ale jak bym miał polecić tylko jeden produkt, z wybornej stajni Robinsona. To na pewno Bolonkę teleskopową FLADEN ROBINSON 400 cm, art 9340. Dlaczego? Wielu tu szuka takiej wędki, i wielu mi jej zazdrości, i nie mogli identycznej znaleźć w renomowanych sklepach wędkarskich. Jego praca, wytrzymałość, estetyka wykonania jak i przyjemność z trzymania i łowienia... Jest po prostu perfekcyjnym kijem na ryby karpiowate, dla tych dużych jak i maluczkich wędkarzy. Kijek mam już ponad 18 lat, i nigdy mnie nie zawiódł, radził sobie świetnie z uklejkami jak i z linkami powyżej 60 cm. Od tamtej pory jeszcze nie znalazłem tak pięknie pracującego kija. I nie jeden wędkarz pragną go zdobyć. Lecz dziś to nie jest możliwe, bo porostu nie jest już produkowany. A szkoda. Bo sam bym sobie kupił taki nowy kijek, bo ten jest już bardzo wysłużony...
ROBINSON dla dużych jak i maluczkich wędkarzy.
Ps. Zdjęcie nie wyraźne, bo z przed 11 lat i robione zwykłym aparatem na klisze.. Córka wtedy miała 3-4 latka, i bez problemu się ją posługiwała. Na zdjęciu jest z rybką samodzielnie złowioną właśnie na tą wędkę. Ja zaś dzięki tej wędce w 1996 roku, zająłem 2 miejsce na zawodach wędkarskich.
Które produkty firmy Robinson i dla czego, poleciłbyś znajomym?
1. Na wasze wpisy czekamy od momentu ogłoszenia zabawy do 25 lipca włącznie.
2. Wpis należy umieścić w wątku konkursowym widocznym w grupie Robinson na wedkuje.pl.
3. Jeden autor ma możliwość dodania tylko jednego wpisu
4. Ogłoszenie wyników nastąpi 27 lipca.
Poleciłbym swoim znajomym haczyki tej firmy ponieważ jest ich bardzo duży wybór w kształtach rozmiarach, grubości oraz są bardzo ostre i robione z wysoko-węglowej stali a także nie tępią się po wielogodzinnym łowieniu
Wędka Robinson Cortez Match - dający bardzo duży komfort kij dla łowiących zwłaszcza w jeziorach. Mój wpis z leszczami pokazuje jego możliwości. 1,5 kg sztuki holowałem bez najmniejszego zagrożenia spadu. Ładnie pracuje podczas wyrzutu. Świetna amortyzacja i kontrola w każdym momencie holu. Mam:) i z serducha polecam!
Moją pierwszą wędką była wędka firmy Robinson.Przy moich pierwszych wędkarskich doświadczeniach towarzyszył mi Robinson.Nie mogłem powiedzieć nic złego o tej wędce.Polecam produkty firmy Robinson.
Wędka Bluebird Trout Jig
Piękne wędzisko pstrągowe zapewniające komfort w wędkowaniu dzięki szybkiej akcji. Wędzisko jest wyjątkowo lekkie jak na swoją klasę, dzięki czemu pstrągarz oddający w czasie wyprawy setki rzutów, nie jest narażony na zmęczenie ręki. Dzięki ergonomicznemu kształtowi rękojeści, wędzisko dobrze leży w dłoni i ma odpowiednią moc do wyholowania dużych pstrągów i średnich troci. Ciężar wyrzutu od 5 do 18 g daje możliwość używania bardzo małych i lekkich sztucznych przynęt, np. obrotówek wielkości 0,1 czy woblerów 4 – 6 cm a delikatność i czułość blanku pozwalają na perfekcyjne prowadzenie przynęt w wodzie. Właśnie dllatego poleciłbym moim znajomym jak i wszystkim wedkarzom ta wedke Robinsona.
Wpis konkursowy poniżej :)
Produktem firmy Robinson jaki z czystym sumieniem poleciłbym znajomemu, a nawet swojemu teściowi jest wędka Robinson Diplomat Power Feeder 360/150. Ten kijek ma naprawdę „power”.
W sklepie porównałem kije innych marek w tym samym przedziale cenowym. Poruszając nimi miałem wrażenie, że wyginają się bardziej niż Robinsony i są po prostu kluchowate. Kije o długości 360 cm generalnie są sztywniejsze. Robinson Diplomat Power Feeder 360/150 ma naprawdę akcję typowo szczytową. Przy poruszaniu nim wygina się praktycznie szczytówka i cześć wędki bezpośrednio pod nią. Dopiero przy dosyć mocnym poruszaniu zaczyna pracować reszta kija co bardzo mi odpowiada bo daje wrażenie, że posiada się zapas mocy. Diplomat jest starannie wykonany i pod względem estetycznym nic mu nie można zarzucić.Kiedy w sklepie wziąłem do ręki Robinsona poczułem, że to całkiem inny kij niż pozostałe dotąd prze ze mnie oglądane. Zanim sprzedawca podał mi Robinsona miałem w ręku chyba ze cztery inne kije. W każdym coś mi nie pasowało: jeden był za ciężki, drugi miał słabe przelotki następne były za miękkie. Facet z ladą chyba wyczuł mój gust i podał mi właśnie Robinsona Diplomat Power Feeder 360/150. Złożyłem go z najtwardszą szczytówką i ...bach..... olśnienie, strzał w dziesiątkę, 6 w totka, to jest to proszę zapakować.
Po kilku dniach wędka przeszła chrzest bojowy, na Wiśle przy dużym uciągu. Problemem dla niej nie były duże leszcze, 3 kilogramowy dziki karpik, około 4 kilogramowy nocny sumik. Branie świetnie były widoczne gdy do robaczka dobierały się uklejki. Łowię na dosyć dobre i firmowe kijki, mam ich kilka, ale zawsze nad wodą pierwszego rozkładam Robinsona bo to po prostu pewniak. Wart jest swojej ceny co do grosza.
Ten dżentelmen z prawej strony to właśnie Pan Robinsona Diplomat Power Feeder 360/150 podczas pracy. Udało mi się uchwycić branie prawie 3 kilogramowego karpika na kanale w Połańcu.
Z czystym sercem polecam każdemu żyłkę karpiową BLACK ROCK.Nie dosć że jest czarna to niesamowicie wytrzymała na węzłach.Doskonale układa się na kołowrotku i nie ma pamięci.Cena tak niska że aż zwala z nóg jak za takiej klasy żyłkę.Żyłka ktora mi odpowiada i z ktorą się nie rozstaję już od 3 lat ma średnicę 0.35mm.Jest to moja ulubiona żyłka bez ktorej nie wyobrażam sobie zasiadki.Najwiekszy amur jakiego wyholowalem na nia miał 17,6kg i po holu nie było żadnego śladu na żyłce.Była poprostu nietknięta.Bo to poprostu BLACK ROCK
swoim znajomym polecił bym przynęty sztuczne firmy Robinson ponieważ jest ich duży wybór lecz moją uwaga najbardziej skupiła się na woblerze Minnow gdyż można łowić na niego szeroką gamę ryb drapieżnych takich jak szczupaki, sandacze, duże okonie i sumy. Minnow to niezwykły wobler. Jego oryginalność polega na tym, że daje on się prowadzić tak, jak chce wędkarz. Ściągając go płynnie, Minnow zachowuje się jak klasyczny wobler o wydłużonym korpusie i małym sterze – naśladuje leniwą rybkę. Kiedy jednak wędkarz gwałtownie podniesie szczytówkę i podszarpnie wobler, Minnow wychyla się i radykalnie zmienia kierunek płynięcia. „Tańczy” w lewo lub w prawo tak, jak zmienia się położenie szczytówki. Innym atutem tego woblera jest wyjątkowa konstrukcja wewnętrznej komory, w której umieszczone są ciężarki grzechotki w taki sposób, że w czasie rzutu zwiększają jego zasięg. Polecany na szczupaki, sandacze, duże okonie i sumy na wodach stojących, płynących oraz przy trollingu. A poza tym cena nie jest wygórowana myślę ze ta przynęta przyda się mi i moim znajomym podczas wakacyjnej wyprawy na mazury
Podchodząc z dystansem do gustów wędkarzy, nie obawiałbym się polecić kołowrotka "Robinson Galeon 806". Mimo że to kołowrotek skonstruowany na morskie połowy, nadaje się do łowienia każdą metodą. Ważnym walorem tego młynka jest jego wytrzymałość, wydłużona korbka aluminiowa, która nie pozwala odczuć oporu. Posiada pojemne szpule, wzorowe do wykorzystania w połowie gruntowym, karpiowym. Hamulec jaki posiada, jest zamieszczony w szpuli, o bardzo szerokim zakresie regulacji. Równomiernie zwija żyłkę, czy plecionkę. Szczerze mówiąc nie da się opisać, ten kołowrotek trzeba posiadać. Każdy kto się z nim zetknie, napewno zdecyduję aby go zakupić. Łowiąc wędkarz czuje RELAKS i komfort w dłoni. Najbardziej waleczna ryba, nie da się odczuć. Jednoznacznie 100% pewność, że nas nie zawiedzie.
- obudowa i rotor z nieodkształcalnego grafitu - 6 łożysk nowej generacji - w tym 2 łożyska Heavy-duty, odporne na działanie morskiej soli - przekładnia Hi-Power - długa korbka gwarantująca wysoką sprawność nawijania - profilowana szpula z utwardzoną krawędzią - łożysko oporowe - zapasowa szpula grafitowa
Mój projekt
Full HD
http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,ryba,264097
Polecam wędki z serii Diaflex
czemu pytacie?
bo są naprawdę porządne
Od siebie wszystkim gorąco polecam obrotówkę Robinson Lion. Był to mój najbardziej spontaniczny wędkarski zakup. Odwoziłem z tatą brata do akademika, po drodze zadecydowaliśmy, żeby wstąpić do spożywczaka, patrzę a on stoi dosłownie ściana w ścianę ze sklepem wędkarskim. Bardzo mile zaskoczony wkraczam do sklepu, lecz troszkę ogranicza mnie budżet...a mianowicie 5zł... Od razu zdecydowałem się kupić blachę albo obrotówkę , podchodzę więc do ściany z tymi przynętami.I jak na złość, kilka fajnych wirówek było po 5.50 lub podobnie. Gapię się na te przynęty jak ciele i oto dostrzegam tę oto obrotówkę: Duża(5),ciekawy korpus, czarna paletka malowana w zielone kropki. Cena- 5 zł. Miała dziwny system mocowania kotwicy, drut za pętlą powracał do środka korpusu, z boku korpusu była szczelina i przez nią wystawał zagięty w półkole koniec drutu. Sprawdziłem wytrzymałość tej konstrukcji rękami i ku mojemu zdziwieniu drut wyskoczył z wgłębienia, przerobiłem więc to mocowanie przy użyciu szczypiec po swojemu i było dobrze. Wodę widziała raz na następnej wyprawie. Pracowała mocno, przy ruchu szczytówką wspinając się coraz wyżej ku powierzchni. Wyglądała pięknie. Skrzydełko majestatycznie młóciło wodę, na mało rzucającym się w oczy czarnym skrzydełku wirowały abstrakcyjnie wyglądające kropki, których nie sposób było nie zauważyć. Niestety wtedy nieznające się na prawdziwym pięknie drapieżniki nie doceniły jej i przeleżała prawie rok nieużywana. Aż w tym roku, w maju przychodzi do mnie kumpel, z którym umówiłem się na długi wypad. Gdy się szykowałem stwierdził żebym wziął kilka przynęt więcej; sam zaproponował by wśród nich znalazł się mój czarny Lionik. Po dotarciu na łowisko musieliśmy złamać przyzwyczajenie i zacząć łowienie w innym kierunku, bo tamten był szczelnie obsadzony wędkarzami ze spławikówkami. Łowimy więc. Idziemy brzegiem zmieniając kolejno miejsca. Kolega zasugerował byśmy poszli dalej, ale ja chciałem obłowić brzeg do końca. Wyciągam Liona, do dzieła! Kilka rzutów, nagle czuję szarpanie, zacinam i jest! Siedzi! Kumpel łapie podbierak i już po chwili możemy podziwiać moją zdobycz. Szczupak, nie jakiś wielki, ale zawsze cieszy, bo pierwszy w mojej karierze na obrotówkę, a Na inne modele próbowałem już łowić sporo razy. Pechowiec, zapiął się za wszystkie 3 groty. Daliśmy jednak bez większych trudności radę go wypiąć i wrócił do swojej krainy siać postrach wśród płotek. Niestety, na następnej wyprawie straciłem tę przynętę w najgłupszy sposób, w jaki do tej pory traciłem przynęty. Żyłka zaczepiła się podczas wyrzutu o klips na szpuli i mogłem tylko obserwować ostatni lot swojego Lwa i słuchać jego ostatniego plusku o taflę wody. Jeśli jeszcze dopadnę te obrotówki w jakimś sklepie to bez wątpienia dam sprzedawcy na nich zarobić.
Z czystego serca mogę polecić kołowrotek robinson quartz pro spin. Młynek bartdzo solidny, dobrze nasmarowany, nie do zniszczenia. Posiadam go 2 sezony w pierwszym był przy pstrągówce, wiele razy przytopiony, mimo to działał bajecznie, bardzo płynna praca. W tym roku przełożyłem go do sandaczówki, solidna konstrukcja, cięzki opad, a nic nie zgrzyta, nic nie puszcza. Idealny.
Kołowrotek Robinson Free Runner
Kołowrotka tego używałem w skrajnie różnych warunkach, czy to wiślany silny nurt, czy łowiska komercyjne z okazałymi karpiami. Przyznam szczerze, że przez cały czas jego użytkowania nie miał ze mną lekko. W ruch szło to karpiowe ciężarki albo koszyki o gramaturze dochodzącej grubo ponad 100g, które trzeba było wyszarpać z głównego nurtu lub z kamieni zalegających na dnie, wędka w takich sytuacjach wyglądała jak cienka wierzbowa gałązka podnosząca 2 kg kamień , jednak mój Free Runner pracował jak najlepsza, zrobiona i stworzona przez profesjonalistów maszynka. Co sprawiło by, że wybrałbym ten kołowrotek kolejny raz? Przede wszystkim niezawodność i siła drzemiąca w tym na ogół nie pozornie wyglądającym kołowrotku. Z powodzeniem zastępuje dużo droższe, powszechnie uważane o klasę lepsze sprzęty. W tym przypadku stosunek ceny do jakości jest zdecydowanie nie równy, jego wykonanie i materiały z których został stworzony kompletnie nie idą w parze c jego niską ceną. Widziałem wiele podobnych kołowrotków o wyższej cenie. Moim zdaniem powinien być szlagierowym sprzętem wywodzącym się ze "stajni" Robinsona.
Moja przygoda z firmą robinson rozpoczęła się już kilkanaście lat temu, gdy kompletowałem swój pierwszy sprzęt wędkarski. Już wtedy była ona bardzo rozwinięta i popularna ale teraz to już inna bajka w obecnych czasach Robinson opanował cały rynek wędkarski. Jego produkty są znane oraz cenione na całym świecie. Co do wszystkich jego produktów zawsze zadobywam je z zamkniętymi oczami ponieważ wiem że firma ta zawsze stawia na jakość wykonania oraz cenę którą dostosowuje do wszystkich wędkarzy, dlatego jego produkty są dostosowane do każdej kieszeni wędkarzy. Jednym z licznych i cenionych przeze mnie produktów Robinsona jest kołowrotek odległościowy QUARTZ PRO MATCH FD 2508. I właśnie ten produkt w pierwszej kolejności polecił bym wszystkim moim znajomym. Kręciło ten posiada specjalną matchową szpule dalekiego wyrzutu, dzięki której nasza żyłki uwalnia się z mniejszym oporem i co za tym idzie nasze żuty stają się o wile dłuższe i celniejsze. Ważną cechą o której warto tu wspomnieć to jego równy nawój żyłki na szpule, nie wszystkie młynki innych firm w tej kategori cenowej się tym cechują oraz są aż tak dopracowane. W tym kołowrotku za bezpieczeństwo podczas holu ogromnej ryby odpowiada precezyjny hamulec zabezpieczony dodatkowo gumową uszczelką. Nasz młynek jest uzbrojony w bezpieczną i wytrzymałą aluminiową rączkę która jest bardzo przyjemna w dotyku. Wszystkie te zalety oraz czynniki i wile innych skłania mnie do polecenia właśnie tego produktu ponieważ jest on na prawdę warty uwagi. Więc kołowrotek już przedstawiłem ale przyszedł jeszcze czas na niezawodną żyłkę która zawsze uzupełnia mój zestaw z roku na rok. A dokładnie chodzi o produkt Robinson Professional 0,181mm pakowany w szpule o pojemności 150m, żyłka tam ma wytrzymałość 2,96kg i jest obecnie jedną z lepszych na naszym rynku. Nawijam ją na wcześnie wspomniany kołowrotek Robinson Quartz Pro Match Fd 2508, na który wchodzi idealnie bez żadnego nadmiaru oraz braku. Ponieważ moj kręciło nawija na jedną ze swoich szpul 150m żyłki 0,18. Będąc przy żyłce od razu mogę stwierdzić że jest to drugi z koleji produkt warty polecenia znajomym. Żyłka jest bardzo miękka przy czym ma obniżoną rozciągliwość co nie zawsze jest spotykane u innych producentów. Nasz produkt cechuje się również większą wytrzymałością na węzłach co jest bardzo wielkim jej plusem, ponieważ ten problem występujący w innych żyłkach jest wielką udrękom wędkarzy. A teraz wyciągam asa z kieszeni którym jest jej mała pamięć na odkształcenia, na prawdę rzadko spotykana a tu jest miłe zaskoczenie dla którego praktycznie głównie nabywam tą żyłkę. Podsumowując produkt jest warta swojej ceny, na prawdę w tym wypadku fachowcy firmy robinson wykonali kawał dobrej roboty za który Im serdeczne gratuluje. Trzecim produktem firmy Robinson który chciałbym polecić moim znajomym jest rzeczny kosz do podbieraka z pływakiem. Właściwie produkt ten nabyłem w tym roku wczesną wiosną, chociaż pomimo krótkiego czasu użytkowania moge go już śmiale polecić. Siatka wykorzystana do tego podbieraka jest wykonana z żyłki, a średnica jej oczek sięga 6mm. Właśnie dzięki temu koszy staje się idealny do połowów w silnym nurcie ponieważ żyłka nie stawia w wodzie dużego oporu i ryby można pobierać energicznie oraz kompleksowo. Następnym plusem kosza jest jego mała waga dzięki której podbierakiem może posługiwać się dziecko bądź drobna dziewczyna. Sam kosz jest zbudowany z metalowej ramy a jego mocowanie jest wykonane z wytrzymałego grafitu. Wiele moich znajomych wędkarzy narzeka na wydalający się nieprzyjemny zapach z ich podbieraków i właśnie firma robinson znalazła na to sposób używając żyłki która nie przyswaja zapachów, dlatego kosze Robinsona stają się ideałami. Następnym produktem który chciałbym polecić wszystkim wędkażą jest Zanęta Robinson Bream-Leszcz 1kg. Jej niezawodność miałem okazje sprawdzić na zawodach gruntowych na starorzeczu rzeki Narew w których zająłem pierwsze miejsce. Dzięki mojej mieszance moi konkurenci nie mieli szans, gdy w ich zanęty wchodziły płotki oraz krąpie ja przez całą noc ciągałem ładne leszcze. Chociaż zanęta jest przeznaczona na wody stojące bądz wolno płynące po dodaniu do niej odpowiednich składników staje się idealną mieszanką na polskie rzeki. Piątym produktem wartym polecenia jest kołowrotek Robinson Jasper 206, którego używam do metody spławikowej. Najważniejszą jego zaletą jest proporcja ceny do wykonania. Młynek kosztuje na prawdę małe pieniądze i jest na każdą kieszeń przy czym jego wykonanie nie odbiega od innych droższych produktów innych firm. Samo wykonanie to jednak nie wszystko, jako użytkownik tego sprzętu mogę stwierdzić że zawstydza innych procentów sprzętu wędkarskiego. Praca tego kołowrotka jest bardzo płynna, nawój żyłki prawidłowy a hamulec idealny jak na tą kategorie cenową. Następnym a zarazem ostatnim dzisiaj produktem który chciałbym polecić moim znajomym jest Sygnalizator Brań Robinson Liner SQ. Jest to bardzo trafny patent na który pierwszy raz natchnąłem się na naszym rynku właśnie u Firmy Robinson. Sygnalizator najbardziej przydatny jest osobą łowiącym na grunt (szczególnie w nocy). Sygnalizator ten jest wyposażony w specjalny pasek dzięki któremu można go zamocować na naszym blanku nie uszkadzając go. Nasz produkt daje nam możliwość odnotowania każdego nawet tego najmniejszego brania co jest jego wielkim atutem. O braniu informuje nas dźwięk oraz świecąca się dioda. Jego następną zaletą jest zasilanie które starcza na długi okres czasu. I oto mój krótki opis produktów firmy Robinson dobiega końcu, chociaż nie są to wszystkie rzeczy które mógłbym tu wymienić np nimi mogą być:
- Rakieta zanętowa Robinson
- Żyłka Robinson Supercup 50m która jest idealna do robienia przyponów oraz gotowych zestawów do bata.
- Przypon wolframowy Robinson 12/45cm Super Strong
- Stopery gumowe małe Robinson
- Spławik Robinson Multicor
- Mój nowy nabytek piórnik na przypony robinson 50cm
Mam nadzieje że wybory będą uczciwe i pomimo to że nie jestem najaktywniejszy na forum to mam szanse na zdobycie jednego z pierwszych miejsc. Ponieważ bardzo mi na tym zależy gdyż ułożenie tego tekstu zajęło mi bardzo dużo czasu. Pamiętam gdy na stronie głównej zobaczyłem że jest konkurs związany z firmą Robinson to od razu w niego kliknąłem ponieważ tą firmę znam jak własną kieszeń. Wcześniej nie brałem udziału w tego typu konkursach ale teraz było inaczej ponieważ produkty tej firmy posiadam i mam duże pole do działania.
Pozdrawiam Sumikkk
Krótko i na temat:
Polecam wędki z serii Tritium, a w szczególności sandaczową wklejankę Zader Jig.
Przede wszystkim jest to chyba najtańsza wklejanka na rynku, której parametry i jakość wykonania pozwalają plasować ją na szczeblu wędzisk dla naprawdę wymagających wędkarzy.
Sprawdza się nie tylko na mętnookich, ale również na szczupakach i boleniach (dł. 2,7m.).
Świetnie znosi przeciążenia i idealnie sygnalizuje brania. Za tą cenę (ok. 100-120zł) nie znajdzie się nic lepszego. Więcej nie powiem - zachęcam natomiast do zakupu i sprawdzenia jej pracy we własnych dłoniach.
Pozdrawiam
Bogata oferta firmy Robinson daje każdemu wędkarzowi możliwość dopasowania sprzętu do indywidualnych potrzeb,gatunku poławianej ryby czy łowiska.Moim głównym łowiskiem jest rzeka Wisła - tu łowię najczęściej.Nie stronię jednak od wód stojących w których poluję głównie na okonie i szczupaki.Poszukując wędzisk spinningowych które sprostałyby moim wymaganiom pod względem akcji,mocy,lekkości i finezji ale również estetyki wykonania musiałem wziąć pod uwage także specyfikę moich łowisk oraz gabartyty przynęt których najcześciej używam do połowu.Wiele współistniejących czynników składających się na sprecyzowanie ostatecznych kryteriów doboru kija idealnego nakreśliło mi wizję tego czego potrzebuję.Długotrwały i niebywale wnikliwy proces selekcji zakończył się wreszcie zakupem.Mój wybór padł na wędzisko Robinson Diaflex Light Spin 295 cm o cw. 7-22 g.To miał być mój podstawowy kij do zmagań z wielkorzecznymi kleniami,jaziami,boleniami.Rzeczywistość jednak przeszła moje najśmielsze oczekiwania...Niezwykła czułość blanku połączona ze "szlachetną" akcją szczytową przechodzącą w pełniejsze ugięcie pod ciężarem dużej ryby sprawiło że żaden kleń czy nawet gruby boleń nie jest jej straszny.Doskonałe przenoszenie drgań pozwala na użycie maleńkich woblerków - smużaków bez jakiejkolwiek utraty informacji o pracy przynęty!Połów woblerami w rozmiarach 7-8 cm to także żadne wyzwanie dla mojego Diaflexa.Jednym zdaniem trafiłem na kij niebywale uniwersalny ,pozwalający mi błyskawicznie dopasować się do rodzaju przynęty który w danym dniu jest skuteczny.Należy wspomnieć o masie wędki - jest lekka jak piórko!Mimo swej słusznej długości nie męczy ręki nawet podczas całodniowych wędrówek brzegiem Królowej Polskich Rzek.Niebanalny jest także design kija - skromne,nieco ascetyczne wykończenie bazujące na klasycznej czerni połyskującego ,smukłego i eleganckiego blanku,uzbrojonego w markowe przelotki oraz uchwyt firmy Fuji i rękojeść wykonaną z wysokiej jakości korka portugalskiego."Wisienką na torcie" jest napis z informacją o parametrach wędki umieszczony tuż nad rękojeścią.Ten wysmakowany detal przykuwa uwagę i nadaje kijkowi "elitarnego charakteru".Największe swe zalety Diaflex prezentuje jednak "w boju" - daleko posyła przynętę,pewnie tnie i trzyma rybę a hol to poprostu poezja,prawdziwa nagroda dla łowcy!Kiedy już zakochałem się w moim nowym nabytku on w prezentowaniu swoich zalet dopiero się rozkręcał!Pozwolił mi lekkim zestawem wyjąć kilka okazałych przyłowów nie dając przy tym rybom większych szans...Wraz z kolejnymi sukcesami rósł mój apetyt na kolejne wyzwania.Zapragnąłem zmierzyć się z "wagą ciężką" czyli poszukać szczęścia w pojedynkach z wielkimi rzecznymi drapieżnikami:sumami,sandaczami,szczupakami.Tu wybór kija był o wiele prostszy... od razu kupiłem Diaflexa!Najmocniejszy kij w serii czyli Robinson Diaflex Classic 300 cm cw. 10-50 g.Zalety dokładnie jak u poprzednika,podobny design jednak akcja zdecydowanie bardziej szczytowa i niewyobrażalna moc blanku przy zachowaniu jego niebywałej wręcz czułości i doskonałym przenoszeniu drgań!To wspaniałe narzędzie udowodniło już nie raz swoją wysoką klasę.Ta wędka pozwala użyć naprawdę ciężkich przynęt i sięgnąć po bestię w każdy rzeczny dół.Na tym jednak nie koniec niespodzianek!Obie wędki doskonale spradzają się przy połowach w jeziorach i innych wodach stojących z brzegu.Lżejsza z nich to świetne wędzisko na grube okonie oraz szczupaki i sandacze a "cięższa" to idealne narzędzie do polowań na wielkie szczupaki przy użyciu dużych wabików.Dziś po kilku latach posługiwania się wędziskami Robinsona z serii Diaflex wiem że nie potrzebuję niczego więcej ...no chyba że kolejnego Diaflexa!Ta "flagowa" seria w ofercie firmy spełni wymagania najbardziej wymagających łowców i pozwoli "przeskoczyć na wyższy poziom" zarówno wędkarskich doznań jak i spektakularnych sukcesów.Gorąco polecam wędziska z serii Diaflex wszystkim tym wędkarzom którzy od naszego hobby oczekują czegoś więcej...
Po prostu, kiedy my ś lisz, ż e ko ł owrotek nie mo ż e by ć ju ż lepszy , producentowi udaje si ę wymy ś li ć co ś , co jest zarówno niezwyk ł e i bardzo funkcjonalne - ROBINSON MARSHAL
Wędki Robinson Bluebird Perch doskonała jakość do ceny, wiem że te wędziska się sprawują znakomicie i polecam każdemu. Długości wędziska i c.w dopasowane do każdego wędkarza!!! POLECAM!!!
Jest wile produktów firmy ROBINSON, które poleciłbym zanajomym. Jednak nabardziej przypadły mi do gustu gumy ROBINSON DIVER. Co ważne, szczupaki je uwielbiają. Myślę, że gumy z serii Diver są bardzo dobrą przynętą zarówno dla początkujących jak i bardziej zaawansowanych wędkarzy. Idealna praca tej gumy i genialne odwzorowanie prawdziwej rybki sprawia, że jest to bardzo łowna przynęta. Sprawdzona przeze mnie na wielu szczupakowych wypadach pozwala z czystym sumieniem polecić ją nawet najbardziej wybrednym wędkarzom.
Które z produktów firmy Robinson chciałbyś/mógłbyś polecić i dlaczego?
Mogę polecić WSZYSTKIE! Tak jest wszystkie, które dotychczas miałem w rękach, obojętnie czy były to przynęty gumowe, woblery czy kołowrotki. Nie mogę mieć nic do zarzucenia, gdyż jakość tych wędkarskich wyrobów jest lepsza niż droższych zamienników, a cena dużo niższa! Kołowrotek spinningowy chodzi płynnie i cicho, a każda guma złowiła już szczupłego, a twistery cieszą się zainteresowaniem okoni!
Produkty Robinson to niska cena połączona z wysoką jakością, a więc to odróżnia tę firmy od konkurencji!
Dlatego polecam produkty firmy Robinson!
Polecam wszystkim kołowrotek Robinson Quartz PRO spin. Swój już mam 2 lata. Młynek jest naprawdę solidny, wszystkie elementy są idealnie spasowane. Brak luzów. Kołowrotek działa płynnie - bez żadnych oporów. Uważam, że w tej kategorii cenowej nie znajdziecie lepszego kołowrotka!
Pozdrawiam, Mateusz
PS: zapomniałem wspomnieć o hamulcu, który jest niezwykle precyzyjny.
Witam. Firma Robinson jest to działalność będąca na rynku od paru ładnych lat z fenomenalnym sprzętem. Posiadam wędkę Robinson Xenon Match 3,90/c.w 10-20g i spisuje się fenomenalnie. Praca kija jest nie do opisania! Niestety wędziska nie są już produkowane a szkoda, bo są warte każdej kwoty. Do odległościówki poleciłbym również z czystym sercem feedera Robinson Xenon GTR Feeder 3,60/c.w 90g. Wędka wytrzymywała niebywałe przeciążenia. wyrzut do 90 gram a na rzece koszyczek 120g +zanęta z gliną nie stanowiły do niego problemu! Serdecznie polecam oba produkty firmy Robinson :)
Rippery 7 cm z serii DIVER .Charakterystyczny kształt i specyficzna praca sprawiają,że są jednymi z moich faworytów spośród "rodzin gumowych" dostępnych na naszym rynku.---Raz spróbujesz nigdy nie zrezygnujesz---
W roku 2012 zakupiłem kołowrotek Robinson Marshall model 1125. Długo zastanawiałem się co wybrać ponieważ szukałem kołowrotka w miarę "uniwersalnego" do feddera i do jesiennych wypadów na spining (co prawda rzadkich ale jednak).
Z perspektywy czasu uważam, że był to bardzo dobry wybór. Wędkuję głównie z koszykami 50-80g i kręciołek daje doskonale radę. Po 2 latach nie czuć mechanizmów na korbce czy nie słychać też jakiś dziwnych odgłosów. Hamulec pracuje idealnie jak byłby nowy. Reaguje prawidłowo na każde pociągnięcie ryby. Do tego jest super precyzyjny. Żyłka o grubościach 0,22 do 0,3 układa się pięknie, przy cieńszych żyłkach nie jest już tak kolorowo i widać odkształcenia na szpuli ale mnie to nie martwi bo nie używam takich. Na uwagę zasługuje również mechanizm nawijania żyłki, który po długim spiningowaniu zwyczajnie jej nie skręca jak to często miałem w innych tej klasy kołowrotkach (do 200zł bo niespełna tyle zapłaciłem za nowy kręcioł). Jakość wykonania oceniam na b.dobrom chociaż lakier położony na korpusie może idealny nie jest to trudno się "rysuje" i nawet obity czy przetarty nie odpada ani nic się z nim nie dzieje. Przyjemność wędkowania w strugach deszczu utwierdziła mnie też w przekonaniu, że nawet woda nie jest mu straszna. Co warto podkreślić też mechanizmy są wzorowo spasowane - nie ma jakiś dziwnych luzów na korbce czy rotorze ani na szpuli czego bardzo nie lubię i na co zwracam szczególną uwagę oglądając w sklepie kołowrtoki. Warto też podkreślić, że producent daje drugą identyczną, aluminiową szpulę co niewątpliwie jest + dla tej klasy kołowrotka. Kołowrotek nie jest w swojej wielkości ani za ciężki ani za lekki zarówno do feddera jak i do spinignu (choć jego przeznaczenie jest właśnie do tego drugiego).
Naprawdę POLECAM i mam już chętkę na drugi taki sam do drugiego kiijka :-)
Sprzęt firmy Robinson, jaki mógłbym polecić swoim znajomym to Robinson Carbo MIX PERCH. Wybrałem tą wędkę, gdyż okonie są moją ulubioną rybą i najczęstszym obiektem wypraw wędkarskich. Do połowu tego małego drapieżnika starałem się wybrać jak najlepiej dopasowane wędzisko. Mój wybór padł nawłaśnie tą wędkę, o długości 2,4 m i ciężarze wyrzutu 2-12 gr.
Wędka ta, znajdująca się w przedziale cenowym „do 100 złotych”, urzekła mnie jakością wykonania. Posiada wyprofilowany, korkowy dolnik, zakończony metalowymi elementami. Uchwyt kołowrotka z dobrej jakości tworzywa. Wędka świetnie leży w dłoni, jest lekka i szybka. Hol nawet małej ryby dostarcza wielu emocji. Bardzo czuła szczytówka dobrze pokazuje brania, bądź nierówności dna.
Co do ciężaru wyrzutowego trzeba przyznać, iż jest zgodny ze specyfikacją producenta. Dobrze rzuca się zarówno przynętami na mikrojigach jak i większymi 10 gramowymi główkami. Osobiście testowałem wędzisko pod kątem przynęt miękkich, gdyż na takie głównie łowię. Łowienie tą wędką szczególnie odpowiada mi na małej rzece, gdzie celnie można nią podać przynętę. Idealną konfiguracją jest tu twister na główce 4,5-5 gr.
Mogę ją polecić wszystkim łowiącym okonie, klenie czy jazie. Wędka nieźle radzi sobie także z małymi szczupakami. Polecam ją, gdyż jest świetnie wykonana i doskonała na mniejsze drapieżniki. Daje dużo przyjemności z łowienia! Pozdrawiam!
Chciałbym wszystkim poleci ć zanętę Robinson Van Den Eynde a w szczególności G5 są to zanęty które nęcą małe sztuki gdy u nikogo nie bierze, kiedy ryby żerują w tą zanętę wchodzą i większe sztuki. Najczęściej moimi goś ćmi były płocie ok 0.5 kg a i leszcze przyszły żerowa ć do łowiska ostatnio wyjąłem 2 kg. Zanęta G5 trochę kosztuje, ale naprawdę warto!!! Inne zanęty z serii Van Den Eynde kosztują mniej i też są bardzo dobre. A wiem to dzięki temu, że otrzymałem szansę testowania tych super zanęt. Jeszcze gdy nie miałem przyjemności prowadzenia testów zacząłem kupowa ć G5 wędkuję raczej z gruntu paczka 2 kg starczała mi na kilka wyjazdów, które przynosiły zawsze jakieś wyniki nie było tak żebym nic nie złowił nawet z najgorszych warunkach. Polecam je wszystkim i początkującym, i doświadczonym, bo każdy znajdzie swoją ulubioną i pasującą do łowiska zanętę. POLECAM!
Witam! Poleciłbym w szczególności zanęte feederową firmy Robinson ponieważ na nią udało mi sie złowić wiele ciekawych ryb takich jak: jaź,leszcz,kleń,płoć i krąp. Jest ona bardzo skuteczna, o fajnym zapachu z dodatkiem pinek i gliny tworzy mieszankę do której ryby lgną jedna po drugiej. Pod wpisem załączam fotkę z mojej wyprawy (Waki,Warta). Pozdrawiam wszystkich fanów jaki i producentów firmy Robinson !!!
MOJĄ ULUBIONĄ WĘDKOM JEST WĘDKA SPININGOWA ROBINSON RED STAR CLASIC JIG 2,70 8-29G
POECAM JĄ MIŁOŚNIKOM SPININGU POSIADA BARDZO CZUŁĄ SZCZYTÓWKĄ, KTÓRA SYGNALIZUJE WSZELKIE TRĄCENIA PRZYNĘTY, NA UWAGĘ ZASŁUGUJE ŚWIETNE ELASTYCZNE WYKOŃCZENIE JEJ CIĘŻAR WYRZUTU SPRAWIA, ŻE MOŻNA ŁOWIC WIĘKRZYMI I CIĘŻSZYMI PRZYNĘTAMI, ŻYŁKOMI I PLECIONKAMI O ŚREDNICH PRZEKROJACH TO WSZYSTKO ZA NIEZBYT WYGUROWANĄ CENĘ
POLECAM!!!
Witam! Poleciłbym w szczególności zanęte feederową firmy Robinson ponieważ na nią udało mi sie złowić wiele ciekawych ryb takich jak: jaź,leszcz,kleń,płoć i krąp. Jest ona bardzo skuteczna, o fajnym zapachu z dodatkiem pinek i gliny tworzy mieszankę do której ryby lgną jedna po drugiej. Drugi produkt godny polecenia to haczyki Robinson Matu Sode 250 BN(rozm.8) wykorzystywałem je do połowu feederowego. Mimo licznych zaczepów haczyki nie wygieły sie, pozostały nie ruszone. Haczyki Robinsona stosuje ok.2 lata i nigdy mnie nie zawiodły. Udało mi się złowić nawet 5 kg karpia. Po tym połowie nie rozstaje się z haczykami firmy Robinson. Pod wpisem załączam fotkę z mojej wyprawy (Waki,Warta). Pozdrawiam wszystkich fanów jaki i producentów firmy Robinson !!!
Z ogromnym zadowoleniem polecił bym znajomemu wędkarzowi kołowrotek Robinson Maxim 308. Wygrałem go w konkursie na wedkuje. Bardzo dobrze służy mi on podczas karpiowych zasiadek. Poleciłbym go przede wszystkim koledze karpiarzowi. Nie kosztuje on wiele - za 150 zł spokojnie go kupimy. Myślę, że taka kwota jest dla każdego dostępna. Kołowrotek posiada szpulę zapasową co jest również jego wielkim atutem, bo nigdy nie wiadomo co stanie się nad wodą. Można też na jedną szpulę nawinąć sobie żyłkę, a na drugą plecionkę i być przygotowanym na wszystko. Jego szpula nie mieści zbyt dużo żyłki, więc polecam go przede wszystkim na mniejsze akweny. Pojemność szpuli to: 0,25mm - 195m, 0,28mm - 150m, 0,30mm - 135m. Kręciołek posiada komputerowo wyważony rotor. Bardzo podoba mi się jego wygląd. Rzuca się w oczy nawet z daleka. Trzeba o niego dbać i czyścić po każdej wyprawie by zachował swój srebrzysty kolor.
Parametry kołowrotka Robinson Maxim 308:
- 8 łożysk, w tym łożysko oporowe,
- system wolnego biegu szpuli Super Bait Runner,
- komputerowo wyważany rotor,
- aluminiowa szpula,
- grafitowa szpula zapasowa,
- lekka grafitowa konstrukcja,
- bardzo mocna przekładnia,
- precyzyjny hamulec,
- rolka kabłąka typu "UT",
Najwięcej pracy ten kołowrotek miał 1 marca tego roku na stawie "U Waldka". Pomógł on wtedy złowić sześć z dziesięciu karpi złowionych tego dnia. Największy przechytrzony na zestaw z tym kręciołkiem mierzył 49 cm. Największy karp tej wyprawy miał 52 cm długości. Od czasu kiedy go używam lekko licząc złowiłem jakieś 45 karpi. Wcześniej wspomniana liczba ryb dotyczy tylko tego kołowrotka. Co mogę o nim powiedzieć? Hamulec działa precyzyjnie, nie zacina się - jak na tą cenę (która nie jest wysoka) działa wręcz idealnie. Wyrzucenie zestawu na dużą odległość nie jest problemem. Jest łatwy w utrzymaniu, nie trzeba bardzo się wysilać przy czyszczeniu. Osobiście czyszczę go dwa razy w roku - na rozpoczęcie i na zakończenie sezonu karpiowego (czyli u mnie jest to koniec lutego i koniec listopada).
Wchodzę ostatnio do wędkarskiego po wędeczkę i widze pełno rozpakowanego,nowego sprzętu. Przyglądam się i co widzę? firma Robinson hmm... Myślę sobie, na tle rozreklamowanej, kolorowej konkurencji? - wypada słabo, skupię się raczej na "standardowych" firmach. Jednak oko rasowego szperacza ucieka na regał z nowymi zabawkami Robinsona. Dobra poddaje się i idę pomacać. Po chwili trafiam na serię kijków Bluebird Spinn, obok konkurencja na "K", "D" i "M". Szukałem okonióweczki więc w ręku mam juz Bluebird Spinn Perch 230 cw.2-10 i zaczynam test. W zwyczaju mam sprawdzanie bez spoglądania na ceny, bo kiedy się sknera włączy wybór może być nieobiektywny. Kij pracuje znakomicie, szybkie ugięcie po czym jeszcze szybszy powrót szczytówki na swoją pozycje. PO chwili juz firma na literke "M" poszła w odstawkę, bo "lejące" się kije mnie nie interere. Macham dalej a kij leży w dłoni jak przyklejony, do tego wydaje sie sztywny i za razem leciutki. Musiało to wyeliminować firmę "K", wyśmiewając wręcz ich model na ten rok. A więc prosze państwa, mamy finalistów! I tutaj schody. Oba kije idą łeb w łeb, "D" ma ładniejszą buzie, znowu Robinson perfekcyjna talia, normalnie miss wędki 2014 hmmm... I wtedy nagle atak od flanki... Eee ! Panie, bierz pan Robinsona. Czemu? Bo ten drugi to wyższa półka firmy "D". No to chyba lepiej "D", taa ? to popatrz pan na cene... I wtedy wyraz mojego zdziwienia nawet japońska kreskówka na opisze. Tak więc na koniec tej historii polecając komuś sprzęt wędkarski nie kierujcie się kolorowym plakatem albo kosmiczną ceną, bo czasem prawdziwe perełki (czyt. Robinson Bluebird Perch Spinn) czają się w ukryciu każdego sklepiku. Polecam więc serię tych wędek Robinsona, ze względu na stosunek jakości do ceny,który może zaskoczyć pozytywnie. Nie da się ukryć również atrakcyjnego wyglądu blanku, z charakterystycznie wyprofilowaną jękojeścią, dobrze leżacą pod palcami. Gorąco zachęcam do testowania tej serii wędek !
Znajomym na pewno polecił bym gumy Robinson Tanker. Ja, mojemu przyjacielowi już dawno poleciłem te gumy. To są najlepsze rippery na moim łowisku szczupakowym. Mają bardzo realistyczne kolory, oczy 3D i dzięki powietrznemu pęcherzowi przynęta jest wiotka i ma całkiem naturalne ruchy. Jest jeszcze jedna zaleta powietrznego pęcherza: Mianowicie gdy uzbroimy Tankera w lekką główkę, bardzo fajnie kusi ryby leżąc na dnie. Kiedy przynętę położymy na dnie, to po chwili lekko się przewraca, co przypomina ranną rybkę. To bardzo skuteczny sposób na szczupaki i duże okonie, ale innymi przynętami innych firm nie uzyskamy takiego rezultatu więc to przynęta jak dla mnie niezastąpiona.
Teraz taką małą historię opowiem związaną z tymi gumami.
Tak pod koniec maja tego roku pojechałem z moim starym kumplem na szczupaki, zwodowaliśmy łódkę i płyniemy na naszą miejscówkę. Po kwadransie jesteśmy na miejscu, wokół cisza na jeziorze nie ma nawet najmniejszej fali. No to zaczynamy łowić, ja zakładam Tankera na koniec zestawu, kolega jakiegoś twistera nieznanej firmy. Po pięciu minutach na pokładzie melduje się mój 60-cio centymetrowy szczupak, po kolejnych 10 minutach następny podobnej wielkości, kolega dalej nic nie ma, co chwile zmienia przynęty i nic. Zmieniamy miejsce i historia się powtarza, w piątym rzucie znowu szczupak. Kolega nie wytrzymuje i mówi żebym dał mu jedną tą gumę, bez wahania daje mu gumkę, i zaczęło się eldorado, co chwile w łodzi meldował się szczupak. Przez cały dzień razem złowiliśmy na Tankery jakieś 25 szczupaków. Gdy już wracamy do domu mowie mu żeby kupił sobie kilka takich gum, ten tylko przytakną. Tydzień później jedziemy znowu, na łódce kolega wyciąga całe pudło z tymi gumami, aż mnie zatkało.
Wędzisko Robinson tritium feeeder. Kij pewnie leży w dłoni , masa wyrzutowa{35-90) na praktycznie każdą rybę i do tego wysokiej jakośći przelotki, mogę polecić z czystym sumieniem.
Mimo, że bardzo chciałbym polecić coś z własnego doświadczenia, to niestety mówiąc szczerze nie miałem jeszcze przyjemności osobiście używać sprzętu Robinsona. Widziałem jednak jak znajomy wyciągał na kijek karpiowy byczka (dla mnie byczek) 10 kg. To co działo się z kijkiem, jak pracował, wyginał się i pozwalał mu kontrolować sytuację wywarło na mnie mega wrażenie. Polecam więc wędki karpiowe nie koniecznie ze wskazaniem na konkretny model. Jeśli pozostały osprzęt wykonany jest z takim samym zacięciem i precyzją to polecam całe portfolio firmy Robinson.
Zakup sprzętu "Robinsona"
Do najlepszych wędkarzy zaprasza grona.
Gdybym miał za zadanie polecić swoim znajomym produkt warty uwagi z oferty Robinsona, bez wahania wskazałbym im katalog sprzętu. Pomyślałeś, cóż to za absurdalny pomysł. Nie ma firmy, która sprzedaje tylko bezawaryjne i niezawodne artykuły wędkarskie. O co tu chodzi? W tym szaleństwie jest metoda. Wgłębiając się w temat, zastanów się ilu moich czy Twoich znajomych posiada całkowicie odmienne zdania, gusta i upodobania wędkarskie. Każdy z nich ma inne oczekiwania wobec sprzętu, który posiada. Rysiowi wystarczy nieskomplikowany w budowie kołowrotek do łowienia karasi, a Stasiowi wypasiony multiplikator. Oboje są wędkarzami z krwi i kości. Choć sprzętowa przepaść między nimi jest przeogromna. Tak samo zachwalają i cieszą się z tego co posiadają. Postawione wobec własnej osoby kryteria wyboru sprzętu dostosowanego pod szczegółowe wymagania są spełnione. Nie ma złego sprzętu, są tylko złe wybory. Źle zinterpretowanie wymagania są przyczyną nieodpowiednich decyzji. Każdy sprzęt ma swoje przeznaczenie i żywotność. Użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem prowadzi do sytuacji, w których wydajemy negatywną opinię. Pomyślałeś o tym, że może robisz coś źle? Na pewno nie bo każdy z nas uważa, że wybrał dobrze, że się nie myli. Każdy mierzy własną miarą, to co dla Rysia jest rarytasem, dającym mu spełnienie dla Zdzisia będzie kupą nic nie wartego złomu. Dlatego uwzględniając powyższe fakty, bez wahania każdemu z swoich znajomych poleciłbym katalog z ciekawą ofertą sprzętową Robinsona, bo wiem że znajdzie tam dla siebie to co spełni jego oczekiwania wobec sprzętu. Będzie zadowolony z jego użytkowania. Tylko pytanie czy będzie potrafił dokonać prawidłowego wyboru?
a swoim znajomym polecił bym wędkę firmy Robinson właśnie pierwszą moją wędka była wędka robinson miałem ją kilka lat i była świetna wyciagałem na niej leszcze po 3 kg parę karpi po 4-6 kg i mojego życiowego szczupaka 5 kg wędka spisywała się fantastycznie miała bardzo elastyczną i giętką szczytówkę i dzięki temu było bardzo dobrze widać brania :)
A ja poleciłabym kołowrotek Robinson Admira ponieważ:
1. To naprawdę dobry sprzęt - jest bardzo solidny i płynnie pracuje
2. Ma 5 lat gwarancji (choć nic nie wskazuje na to, żeby trzeba z niej korzystać)
3. Ma bardzo ładny perłowy kolor (to tak kobiecym okiem)
4. Stosunek ceny do jakości jest rewelacyjny!
Witam. Jestem zadowolony ze sprzętu firmy Robinson i posiadam taki o to komplecik
Wędka ROBINSON Diplomat Power Feeder + Kołowrotek ROBINSON Quarty Pro Match
Powiem wam że praca tego małego zestawienia to coś pięknego. Wyciągnąłem Już około setki leszczy nie licząc drobnicy, A sprzęt został kupiony dokładnie 23 maja. Staram się prawie co dziennie być nad bugiem. I uważam że robię to co kocham.Jeszcze jedno o tym sprzęcię
Cena stosunkowo Nieduża jak na wysoką jakość Mojej gruntuweczki. Naprawdę Warto Polecam
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek ,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i.. kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki.. Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni. Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki. Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia. I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki. Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum. Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia. Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek ,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i.. kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki.. Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni. Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki. Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia. I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki. Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum. Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia. Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek ,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i.. kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki.. Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni. Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki. Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia. I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki. Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum. Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia. Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Robinson? Nie trzeba długo wertować w głowie.. Ta firma ma wiele godnych polecenia produktów. Ja z czystym sumieniem mogę polecić niesamowity wręcz kołowrotek Robinson Marshall :) Dlaczego? Ponieważ za około 250zł można mieć kołowrotek ,który na prawdę trudno "zajechać". Ten model towarzyszy mi od dobrych 6 może 7 lat, intensywnie eksploatowany od zejścia lodu do ponownego skucia jeziora lodową taflą. Podczas ogromnych deszczów ,które raz po raz potrafiły mnie zaskakiwać. Na kołowrotku nie robiły wrażenia słońce, woda nawet ta słona.. Nic nie potrafiło go zniszczyć. Kilka razy wędka z kołowrotkiem wpadła mi do wody i.. kołowrotek nadal chodzi jak żyleta! Od czasu wkręcenia ostatniej sróbki przez producenta ,kołowrotek ani razu nie był smarowany. Ta maszyna nie ma łatwego życia,ale nigdy nie skarży się gdy katuje ją kogutami nawet do 35gram lub gdy decyduję się na troling z dużym woblerem. Dzięki temu młynkowi udało mi się bezpiecznie docholować setki ryb. Precyzyjny hamulec, wspaniały nawój plecionki.. Czego chcieć więcej? Może jeszcze ciekawego designu? Proszę bardzo Marshal to piękny srebrny i elegancki kołowrotek ,który nie jest wyzywający, nie krzyczy do Ciebie ostrymi kolorami tylko delikatnie wabi wędkarza swoimi wdziękami:) Po za tym jest bardzo lekki i nie męczy dłoni. Roztropny projekt zniwelował luzy na korbce poprzez brak zastosowania bezsensownych trybów szybkiego składania rączki. Szpula z duralu, wielkie i mocne "serce", wręcz niezniszczalne wewnątrz kołowrotka sprawią ,że można czuć się bezpiecznie gdy na końcu zestawu uwiesi się ryba życia. I po prostu mam do niego sentyment ,ale na ten sentyment zapracował bardzo ciężko wieloma godzinami łowów. Ostatnio trafiła do mnie Admira czyli tańsza siostra Marshala i ona również spisuje się wyśmienicie w starciu z pięknymi okoniami czy płociami i leszczami na odległościówce mruczy jak Kocica:) Produktów robinsona godnych polecania są setki. Ostatnio bardzo łowne i ciekawe gumy takie jak tanker , longinus czy diver. Cała seria tych gum cechuje się świetną pracą ,łowną kolorystyką i bardzo dobrymi materiałami z których są wykonane. A cena? Bije na głowe konkurencje pod każdym względem:) Nie widziałem jeszcze tańszych i lepiej wykonanych gum. Można polecić choćby woblery Strike Pro dzięki którym udało mi się przechytrzyć najpiękniejszego jak na razie w mojej karierze wędkarskiej okonia. Produkty M.V.E czy Yozuri ,których dystrybutorem w Polsce jest Robinson chyba nie muszę już nikomu przedstawiać. Jest to solidna firma ,która obecnie bardzo dobrze się rozrasta i jest na kieszeń każdego Polaka:)
Witam, słyszałem, że masz problem z wyborem odpowiedniego kołowrotka spinningowego? Nic dziwnego, gdyż na rynku dostępnych jest wiele modeli takich kołowrotków a co za tym idzie, różnią się one ceną i jakością wykonania. Z własnego doświadczenia z czystym sumieniem mogę Ci polecić kołowrotek firmy Robinson, model Marshall 1125, który ma uniwersalne zastosowanie. Kołowrotek ten pracuje bardzo cicho i płynnie nawet przy zastosowaniu większych przynęt oraz nawija żyłkę równomiernie. Mechanizm hamulca pracuje wyśmienicie, ma duży zakres regulacji co także jest jego dużym atutem. Zasługą tak idealnie działającego mechanizmu jest zapewne zastosowanie 11 łożysk. Do tego producent udziela aż 5-letniej gwarancji. Cena tego cacka także jest przyzwoita a waha się w granicach 230zł. Sam stosuję go z powodzeniem od kilku ładnych sezonów i podczas holu nigdy mnie nie zawiódł. Myślę że rozwiałem Twoje wątpliwości co do wyboru kołowrotka :-) Pozdrawiam
które produkty firmy Robinson i dla czego, poleciłbyś swoim znajomym?
Prosta odpowiedź wszystkie, bo są porostu dobre i niezawodne.
Ale jak bym miał polecić tylko jeden produkt, z wybornej stajni Robinsona. To na pewno Bolonkę teleskopową FLADEN ROBINSON 400 cm, art 9340.
Dlaczego?
Wielu tu szuka takiej wędki, i wielu mi jej zazdrości, i nie mogli identycznej znaleźć w renomowanych sklepach wędkarskich. Jego praca, wytrzymałość, estetyka wykonania jak i przyjemność z trzymania i łowienia... Jest po prostu perfekcyjnym kijem na ryby karpiowate, dla tych dużych jak i maluczkich wędkarzy. Kijek mam już ponad 18 lat, i nigdy mnie nie zawiódł, radził sobie świetnie z uklejkami jak i z linkami powyżej 60 cm. Od tamtej pory jeszcze nie znalazłem tak pięknie pracującego kija. I nie jeden wędkarz pragną go zdobyć. Lecz dziś to nie jest możliwe, bo porostu nie jest już produkowany. A szkoda. Bo sam bym sobie kupił taki nowy kijek, bo ten jest już bardzo wysłużony...
ROBINSON dla dużych jak i maluczkich wędkarzy.
Ps.
Zdjęcie nie wyraźne, bo z przed 11 lat i robione zwykłym aparatem na klisze.. Córka wtedy miała 3-4 latka, i bez problemu się ją posługiwała. Na zdjęciu jest z rybką samodzielnie złowioną właśnie na tą wędkę.
Ja zaś dzięki tej wędce w 1996 roku, zająłem 2 miejsce na zawodach wędkarskich.