Poszukuję informacji ile tygodniowo maksymalnie można spożywać ryb z Bałtyku. Znalazłem informacje odnośnie dorsza, łososia i śledzia, ale interesuje mnie głównie flądra.
I tu się kolego mocno mylisz.Zanieczyszczenia (głównie metale ciężkie) znajdujące się w morzach i oceanach odkładają się w mięsie ryb .Poszukaj i poczytaj o tym to się przerazisz.
Możesz jeść rybki kto mówi że nie ale też z UMIAREM Tu masz link czym możesz się zarazić: http://www.sfora.pl/Nie-jedz-ryb-z-Baltyku-Zarazisz-sie-groznym-pasozytem-a33749 Nie wiem czy to dokońca prawda ale wole ustrzec kolegów z forum
Jak dzik ma włośnie i się zje mięso a przy tym pije wódkę lub jakiś bimber to pasożyty giną. Może na te nicienie też to działa. Trzeba zalewać rybkę :D
Odnośnie tych nicieni http://pl.wikipedia.org/wiki/Anisakioza wychodzi na to, że jak nie będziemy jedli surowych ryb z Bałtyku to nic nam nie będzie.
"Efektywną metodą pozbawienia pożywienia pasożytów jest podgrzanie go do
temperatury powyżej 60 °C albo zamrożenie poniżej -20 °C. W wielu
krajach zapobiegawczo mrozi się wszystkie złowione ryby w celu zabicia
ewentualnych pasożytów."
i kto ci takich bredni naopowiadał o tych włośniach. możesz pić ile wlezie a włośnie w tobie pozostaną. tylko ziemia je wyciągnie po długiej chorobie. nie pisz bzdur ok kolego. a tak jak nie masz pewnych inf. to nie zabieraj głosu,OK, bo tylko szkodzisz innym.
Te z mórz są badane, ale te naszych wód nie bardzo i nie wiadomo co w nich jest lecz nikomu to nie przeszkadza i nasze rzeki, jeziora i inne wody są wyławiane bo przecież jak jakaś ryba pływa to trzeba ją zjeść. To są nasze polskie realia, brak umiaru, jak bierze to trzeba łowić póki nie przestanie, ale co później z rybami ? najwyżej na śmietnik lub w krzaki. To jest właśnie Polska.
A tu was zaskoczę włosienicy czy włosie nie wiem dokładnie to są 2 różne gatunki ale nie wiem który nie umiera pod wpływem wysokiej temperatury (gotowanie)
Dziennie można zjeść do 10 smażonych fląder, 1 małego dorsza (ok.1,13 kg dorsza po grecku, nie liczę warzywnego farszu ), kilogram łososia, koniecznie wędzonego ze świeżym pieczywem i trzy litrowe słoiki śledzi marynowanych po kaszubsku (same śledzie, bez zalewy i cebuli!)
Poszukuję informacji ile tygodniowo maksymalnie można spożywać ryb z Bałtyku. Znalazłem informacje odnośnie dorsza, łososia i śledzia, ale interesuje mnie głównie flądra.
Posiada ktoś takie informacje?
najlepiej nie dużo :)
ja tam fladerke dziennie zjem, moja tesciowa ze 4 tony fladerek:) o taki masz statystyki
ryby nie szkodzą
ryby nie szkodzą
I tu się kolego mocno mylisz.Zanieczyszczenia (głównie metale ciężkie) znajdujące się w morzach i oceanach odkładają się w mięsie ryb .Poszukaj i poczytaj o tym to się przerazisz.
Możesz jeść rybki kto mówi że nie ale też z UMIAREM
Możesz jeść rybki kto mówi że nie ale też z UMIAREM
Tu masz link czym możesz się zarazić:
http://www.sfora.pl/Nie-jedz-ryb-z-Baltyku-Zarazisz-sie-groznym-pasozytem-a33749
Nie wiem czy to dokońca prawda ale wole ustrzec kolegów z forum
Jak dzik ma włośnie i się zje mięso a przy tym pije wódkę lub jakiś bimber to pasożyty giną. Może na te nicienie też to działa. Trzeba zalewać rybkę :D
A no może ale ja wole nie próbować :)))
I nie POLECAM
z tego co na razie znalazłem to tygodniowa max można zjeść:
Łosoś bałtycki103 g
Śledź bałtycki392 g
Dorsz bałtycki934 g
Odnośnie tych nicieni http://pl.wikipedia.org/wiki/Anisakioza
wychodzi na to, że jak nie będziemy jedli surowych ryb z Bałtyku to nic nam nie będzie.
"Efektywną metodą pozbawienia pożywienia pasożytów jest podgrzanie go do temperatury powyżej 60 °C albo zamrożenie poniżej -20 °C. W wielu krajach zapobiegawczo mrozi się wszystkie złowione ryby w celu zabicia ewentualnych pasożytów."
i kto ci takich bredni naopowiadał o tych włośniach. możesz pić ile wlezie a włośnie w tobie pozostaną. tylko ziemia je wyciągnie po długiej chorobie. nie pisz bzdur ok kolego. a tak jak nie masz pewnych inf. to nie zabieraj głosu,OK, bo tylko szkodzisz innym.
rybka lubi pływać :)
Jedz atlantyckie! Są mniej szkodliwe!?
Te z mórz są badane, ale te naszych wód nie bardzo i nie wiadomo co w nich jest lecz nikomu to nie przeszkadza i nasze rzeki, jeziora i inne wody są wyławiane bo przecież jak jakaś ryba pływa to trzeba ją zjeść. To są nasze polskie realia, brak umiaru, jak bierze to trzeba łowić póki nie przestanie, ale co później z rybami ? najwyżej na śmietnik lub w krzaki. To jest właśnie Polska.
A tu was zaskoczę włosienicy czy włosie nie wiem dokładnie to są 2 różne gatunki ale nie wiem który nie umiera pod wpływem wysokiej temperatury (gotowanie)
Dziennie można zjeść do 10 smażonych fląder, 1 małego dorsza (ok.1,13 kg dorsza po grecku, nie liczę warzywnego farszu ), kilogram łososia, koniecznie wędzonego ze świeżym pieczywem i trzy litrowe słoiki śledzi marynowanych po kaszubsku (same śledzie, bez zalewy i cebuli!)