w zeszłym roku miałem tylko trzy kontrole i to dzień po dniu w maju, i do końca roku już nie miałem,jedną w Zabrzu na "Strzelnicy" i dwie na "lęgu" pod Raciborzem. zapomniałem jeszcze o kontroli na "Bajkale" pod Wrocławiem to razem cztery , mam nadzieję że w tym roku będzie więcej
w tamtym roku jedno kontrole miałem ssr. i nie miałm wpisu ale było wszystko w porządku,jedno co usłyszalem to ,........dobrych połowów......i koniec w tym roku na lodzie zaplacilem za brak wpisu danego łowiska 200zł przeginka ale takie prawo i co zrobisz strażniki psr zero rozmowy z nimi jak myślą tak zrobią ,kolega zaplacił 100zł za pety które leżaly na te miejscówce na której on zawsze sieda nie było tlumaczenia, najgorsze że nie pali fajek,
Łowię około 25 lat ,w ubiegłym roku miałem pierwsza i jedyną kontrolę.Nie ma się więc co dziwić że kartę wędkarską posiada u mnie dwie może trzy osoby na dziesięciu łowiących.Nie wspomnę o siatach w wodzie bo sam muszę sobie z nich posprzątać łowisko,panowie ze straży przecież się nie będą brudzić i szukać-może by wyjęli gdybym im pokazał palcem TU LEŻY -ale jakoś nie czuję się do tego zobowiązany by podnosić ich statystyki.Jak znajdę zam zniszczę.
W moich okolicach na Wiśle tez cuda się dzieją z kontrolami.Raz że ostatni raz kontrolowany byłem na początku ubiegłego roku, dwa ze słabo walczą z kłusolami.W jednym z watków pisałe jak mój kuzyn pracował w służbach jakiś czas i po tym co mi opowiedział to nie dziwię się że to tak wygląda.
Planuję wykonać kilka znaków informacyjnych np.-"Łaskawy strażniku tu leży więcierz,bądź łaskaw go zabrać".Nie wiem jednak jak skoordynować ich rozstawienie z defiladą PSR brzegiem rzeki.:)
Najlepszy przykład jak fatalnie działają służby widać na morzem, przy ujściu Wisły Śmiałej jak śledź wchodzi.Dzień w dzień ponad 300 wędkarzy, 10% ma tylko kartę wędkarska a z tych 10% tylko 5% ma pozwolenie.Większość odławia śledzia na terenie Ptasiego Raju, i nie przestrzega limitów - a strażników brak. Tak sporo się mówi że służby nie maja kasy, jeden taki wypad w okresie gdzie śledź bierze i z marszu na pewno z 200 mandatów mają wystawionych, myślę ze jakiś procent trafi do nich. No ale trzeba chcieć.
Ja jestem pewny ze robią co mogą . Tylko pytanie dlaczego w momencie pojawienia się śledzia nie pokazują się tam gdzie łamie się wszelkie przepisy? Każdy wędkarz w Trójmieście wie kiedy pojawia się śledź i wie gdzie go się łapie.Po za tym Oni tez pewnie są świadomi co za cyrki na śledziu się dzieją.
ZERO kontroli w ubieglym roku. W latach poprzednich kontrolowany bylem tylko na OS"ach.Na wodach PZW od 37 lat dwokrotnie z czego raz przez uwczesna milicje. I niech mnie teraz ktos przekona ze SSR i PSR dzialaja sprawnie na naszych wodach. A z mojego punktu widzenia nie dzialaja wcale.
Witam Ja już w tym roku kontrolowany byłem 2 dni pod rząd (łowisko pilce) odbyło się bez bez żadnych problemów w moim przypadku ale już u kolegi to nie, za brak wpisu rejestru mandacik. Kontrole przeprowadzone były przed weekendem majowym ale już na oblężeniu ludzi na miejscówkach to już zabrakło a szkoda bo żywcówki poszły w obiekt, nie wymiarowe karpie w łeb,śmieci itd.. pzdr
Łowie ok 15lat, może i więcej, kontrole mialem w ubieglym roku jeden raz, i to byl jeden jedyny bo w przeszlosci nie mialem nigdy, jak dla mnie to za malo kontolerow, kontrole powinny byc częściej. Łowie najczęściej na Warcie i tam też mialem ową kontrolę, Pozdr dla spoko kontrolera :)
Masz rację, skomplikowany naród.Spójrz na to z innej strony.Wszyscy wszędzie trąbią ile to kontroli jest, ile mandatów wlepiono tylko GDZIE??? Ja bym był zadowolony jakby mnie choć raz w tygodniu ktoś skontrolował.Przynajmniej wiedziałbym ,że pilnują i dbają o nasze wody,a tu NIC. Myślę,że dużo zależy od okręgu i od koła.Ja należę do katowickiego i dobrego słowa nie powiem.Zarówno jeśli chodzi o kontrole jak i gospodarowanie wodami.
Ja przez 25 lat łowienia byłem kontrolowany może ze trzy razy. Łowię głównie na Warcie. Wyjątek stanowił wypad nad graniczny Bug - tam kontrolowano mnie nawet kilka razy dziennie, ale to inna bajka, bo kontrolowała straż graniczna, a nie SSR, czy PSR. Uważam, że żeby coś się poprawiło nad wodą, to wybierając się na ryby zawsze powinienem mieć pewność, że zostanę skontrolowany.
Ja jeżdżę na patrole średnio dwa razy w tygodniu (teraz przerwa na rekonwalescencję po szpitalu) i daję sobie obydwie dłonie uciąć, że są wędkarze, którzy mnie jeszcze nie widzieli, mnie i moich kolegów z SSR. No trudno być na kilku tysiącach hektarów wód na swoim terenie i żeby wszędzie nas było pełno i widocznych. Jak jestem TU, to logiczne, że TAM mnie nie ma i nie będzie jednocześnie. SSR to służba społeczna i kontrole odbywamy w ramach własnego WOLNEGO czasu i możliwości, a nawet kasy na paliwo, które kosztuje cały kosmos, a diet nikt nie podniósł nam za kilometr. Moim marzeniem jest uruchomienie chociaż jednego patrolu konnego SSR nad Odrą, tylko jest wtedy problem z transportem zabezpieczonego sprzętu, a już nie wspomnę o transporcie samych koni i bukmance dla nich. Ale mniejsza o to. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził.
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
oj tam, oj tam, Mastiff wyluzuj troszke człowieku, kolega żartuje, a Ty wszystko na poważnie, taki duży chłopak a się na żartach nie zna ;)
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
oj tam, oj tam, Mastiff wyluzuj troszke człowieku, kolega żartuje, a Ty wszystko na poważnie, taki duży chłopak a się na żartach nie zna ;)
A gdzie tu masz jakieś oznaki mojego zdenerwowania czy powagi sprawy z mojej strony? Nie jestem ani grobowo poważny, ani zdenerwowany, ani obrażony. Nie odebrałem tego jako złosliwość ze strony @baloona. Napisałem co wiem i jak na to patrzę i to wszystko, a nie wiem, czemu Ty robisz z tego jakieś podteksty i sugerujesz moje takie podejście. Dla mnie luz.
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
oj tam, oj tam, Mastiff wyluzuj troszke człowieku, kolega żartuje, a Ty wszystko na poważnie, taki duży chłopak a się na żartach nie zna ;)
A gdzie tu masz jakieś oznaki mojego zdenerwowania czy powagi sprawy z mojej strony? Nie jestem ani grobowo poważny, ani zdenerwowany, ani obrażony. Nie odebrałem tego jako złosliwość ze strony @baloona. Napisałem co wiem i jak na to patrzę i to wszystko, a nie wiem, czemu Ty robisz z tego jakieś podteksty i sugerujesz moje takie podejście. Dla mnie luz.
2 maja pojechalem nad zalew do Prężyc i tylko zaczalem spinningowac a tu nagle psr motorowka do mnie podplyneli ale pokazalem dokumenty i bylo ok.jednego straznika znam kilka lat i pogadalem sobie z nim i dal mi swoj numer w razie czego jakbym klusownikow zobaczyl.i oczywiscie powiadomie jak tylko zobacze klusownikow!
Wiem, że ludzie mają różne zboczenia, ale żądać strażnika, by go skontrolował? A może jeszcze nosek i pupę wytarł po zrąbaniu się na ścieżce, czy wprost na łowisku?
Kontrole mają być prowadzone w miejscach gdzie swój proceder uprawiają złodzieje, czyli ci, którzy samochodami, ciągnikami podjeżdżają po skłusowaną/ukradzioną rybę liczoną w dziesiątkach, czy setkach kilogramów i zbywają ją z zyskiem, czyli kradną (nie kłusują).
Kontrole mają też ujawniać trucicieli fauny wodnej, rejestrować sytuacje odbiegające od normy w przyrodzie itp.
SZANUJCIE WIĘC PRYWATNY CZAS STRAŻNIKÓW I ICH PIENIĄDZE KTÓRE WYDAJĄ Z WŁASNEJ KIESZENI CHOĆBY NA PALIWO, LUB MUSZĄ PROSIĆ O KASĘ W ZARZĄDACH NAWET NA UBRANIA.
I jeszcze jedno. Nawet kontrola karty wędkarskiej (czy jest opłacona) jest problemem, ponieważ woda jest własnością wszystkich ludzi podobnie jak lasy, powietrze. Każdy może z tego korzystać zgodnie z Prawem Naturalnym.
Nie może z pożytków natury jedynie robić sobie źródła dochodu. Jeśli tak, to musi w przyrodę inwestować.
Czyli my PZW zawłaszczyliśmy sobie coś, co jest własnością wszystkich ludzi. OK. Składamy się na zarybiania (niepotrzebne) i pensje, diety całej zgrai nierobów (majątek PZW wypracowują szeregowi wędkarze i zarządy kół macierzystych.
To my jesteśmy przestępcami, a nie dziadki z petem w ustach i bambusem w dłoniach, których się ściga i niepokoi.
To my jesteśmy przestępcami, a nie dzieci stojące nad wodą z wędkami skonstruowanymi tak, że na haku nr 12 ma założoną rosówkę, które się ściga, wygania z łowiska, zabiera sprzęt, kara rodziców.
To my jesteśmy przestępcami, a nie dziadki z petem w ustach i bambusem w dłoniach, których się ściga i niepokoi. To my jesteśmy przestępcami, a nie dzieci stojące nad wodą z wędkami skonstruowanymi tak, że na haku nr 12 ma założoną rosówkę, które się ściga, wygania z łowiska, zabiera sprzęt, kara rodziców.
Właśnie zahaczyłeś bardzo ciekawy temat :)
Pozdrawiam
witam dla was strażników to wędkarze są głównymi wrogami a nie kłusownicy szkoda że takie macie podejście.Jadę na ryby to nie po to żeby się za plecy oglądać mam opłaty i ryb nie biorę wcale a i tak zawsze będę najgorszy.Przyklad- kontrola w tamtym roku na Wiśle w płocku nawet samochód mi trzepali bo nie wierzyli że nic nie złapałem.Trochę zaufania do wędkarzy
Kontrolują-ŹLE. Nie kontrolują-JESZCZE GORZEJ. Polacy, to skomplikowany naród.
Nie mam na myśli kontroli wędkarzy,oni poradzą sobie sami.Ktoś jednak powinien pogonić z łowisk kłusowników z ich sprzętem.Niestety jedyne osiągnięcia PSR to z tego co słyszę mandaty za brak wpisu do rejestru wlepiony wędkarzowi a siat,więcierzy i innego tego typu sprzętu nawet nie dotkną. Łowię od dziecka i znam wodę,jeśli ktoś coś wrzuci i przychodzi raz na dwa dni sprawdzić czy coś się złapało wcześniej czy później ja zobaczę jego ścieżkę prowadzącą w dziwną nietypową,ukrytą miejscówkę,PSR nie bo oni kontrolują karty wędkarskie a woda to dla nich zalewy i stawy rzeki i ich brudne brzegi ich gryzą.
witam. często wedkuję na bardzo popularnym łowisku jakim jest Wisła w miejscowości Grochale. jedną jedyną kontrolę miałem na początku kwietnia ubiegłego roku, kiedy wędkarzy było jak na lekarstwo... w zeszłym tygodniu siedziałem z kolegami 2 nocki i nic... bardzo szkoda bo czasami mam wrażenie że regulamin tam wogóle nie obowiazuje!!! więcej kontroli na Grochalach!!!pozdr.
SZANUJCIE
WIĘC PRYWATNY CZAS STRAŻNIKÓW I ICH PIENIĄDZE KTÓRE WYDAJĄ Z WŁASNEJ
KIESZENI CHOĆBY NA PALIWO, LUB MUSZĄ PROSIĆ O KASĘ W ZARZĄDACH NAWET NA
UBRANIA.
Rozumie że pisząc to miałeś na myśli SSR.Ja pisząc o straży rybackiej,kontrolach i walce z kłusownictwem piszę tylko o PSR bo tylko od nich można coś wymagać.PSR nie dokłada niczego do swojej pracy a jeszcze bierze za to kasę -za wystawienie kilku mandatów,a siaty jak moczyły się w wodzie tak się nadal moczą.
Jeszcze nigdy nie byłem kontrolowany... moze dlatego że zawsze wszystko zgodnie z przepisami robię:) Ale słyszałem, że w tych okolicach gdzie zazwyczaj łowię co dwa dni przepływa motorówka ze strażnikami uzbrojonymi w bosaki poszukującymi sieci. Znajdą sieć, zabiorą, i pojadą. A kto ją postawił i ile ich postawił już ich nie interesuje.
Ile w zeszłym roku mieliście kontroli służb psr i ssr ?
Byłem w Topoli-Kozielnie -Mietkowie i na różnistych stawkach i stawikach kontroli zero.Pozdrawiam.
W tamtym roku często łowiłem na zalewie w Łukowie i żadnej kontroli.
Ja w ub roku byłem co najmniej 20razy na patrolu.
srednio 1 albo 2 w roku, a nie ma tygodnia w ktorym nie jestam na rybach
w zeszłym roku miałem tylko trzy kontrole i to dzień po dniu w maju, i do końca roku już nie miałem,jedną w Zabrzu na "Strzelnicy" i dwie na "lęgu" pod Raciborzem. zapomniałem jeszcze o kontroli na "Bajkale" pod Wrocławiem to razem cztery , mam nadzieję że w tym roku będzie więcej
w tamtym roku jedno kontrole miałem ssr. i nie miałm wpisu ale było wszystko w porządku,jedno co usłyszalem to ,........dobrych połowów......i koniec w tym roku na lodzie zaplacilem za brak wpisu danego łowiska 200zł przeginka ale takie prawo i co zrobisz strażniki psr zero rozmowy z nimi jak myślą tak zrobią ,kolega zaplacił 100zł za pety które leżaly na te miejscówce na której on zawsze sieda nie było tlumaczenia, najgorsze że nie pali fajek,
W zeszłym roku miałem trzy kontrole łowie na wiśle w okolicach Warszawy.
Łowię około 25 lat ,w ubiegłym roku miałem pierwsza i jedyną kontrolę.Nie ma się więc co dziwić że kartę wędkarską posiada u mnie dwie może trzy osoby na dziesięciu łowiących.Nie wspomnę o siatach w wodzie bo sam muszę sobie z nich posprzątać łowisko,panowie ze straży przecież się nie będą brudzić i szukać-może by wyjęli gdybym im pokazał palcem TU LEŻY -ale jakoś nie czuję się do tego zobowiązany by podnosić ich statystyki.Jak znajdę zam zniszczę.
W moich okolicach na Wiśle tez cuda się dzieją z kontrolami.Raz że ostatni raz kontrolowany byłem na początku ubiegłego roku, dwa ze słabo walczą z kłusolami.W jednym z watków pisałe jak mój kuzyn pracował w służbach jakiś czas i po tym co mi opowiedział to nie dziwię się że to tak wygląda.
Planuję wykonać kilka znaków informacyjnych np.-"Łaskawy strażniku tu leży więcierz,bądź łaskaw go zabrać".Nie wiem jednak jak skoordynować ich rozstawienie z defiladą PSR brzegiem rzeki.:)
Najlepszy przykład jak fatalnie działają służby widać na morzem, przy ujściu Wisły Śmiałej jak śledź wchodzi.Dzień w dzień ponad 300 wędkarzy, 10% ma tylko kartę wędkarska a z tych 10% tylko 5% ma pozwolenie.Większość odławia śledzia na terenie Ptasiego Raju, i nie przestrzega limitów - a strażników brak. Tak sporo się mówi że służby nie maja kasy, jeden taki wypad w okresie gdzie śledź bierze i z marszu na pewno z 200 mandatów mają wystawionych, myślę ze jakiś procent trafi do nich. No ale trzeba chcieć.
Cześć
W tamtym roku jedna kontrola PSR. Wstecz długo, długo nic :-(
Janusz JKarp
Oni zapewne robią co mogą - nie zawsze sa tam gdzie jesteśmy my.
Ale wiadomo że sa strażnicy i strarznicy:) którym odznaka jest potrzebna tylko w jednym celu.
W tym roku nie bylem jeszcze kontrolowany ale widziałem straznikow którzy przejechali samochodem obok zbiornika jak wracałem z niego z ryb.
W grudniu byłem kontrolowany na lodzie przez SSr.
Ja jestem pewny ze robią co mogą . Tylko pytanie dlaczego w momencie pojawienia się śledzia nie pokazują się tam gdzie łamie się wszelkie przepisy?
Każdy wędkarz w Trójmieście wie kiedy pojawia się śledź i wie gdzie go się łapie.Po za tym Oni tez pewnie są świadomi co za cyrki na śledziu się dzieją.
zapewne sami zdjeli mundury i łowili śledzie,nie było czasu kontrolować
Hehehe możliwe :)) Najlepsze jest to że jak zaczęli by kontrolować od strony portu to nikt by im nie uciekł,bo nie ma drugiego wyjścia.
ZERO kontroli w ubieglym roku.
W latach poprzednich kontrolowany bylem tylko na OS"ach. Na wodach PZW od 37 lat dwokrotnie z czego raz przez uwczesna milicje.
I niech mnie teraz ktos przekona ze SSR i PSR dzialaja sprawnie na naszych wodach. A z mojego punktu widzenia nie dzialaja wcale.
Witam
Ja już w tym roku kontrolowany byłem 2 dni pod rząd (łowisko pilce) odbyło się bez bez żadnych problemów w moim przypadku ale już u kolegi to nie, za brak wpisu rejestru mandacik. Kontrole przeprowadzone były przed weekendem majowym ale już na oblężeniu ludzi na miejscówkach to już zabrakło a szkoda bo żywcówki poszły w obiekt, nie wymiarowe karpie w łeb,śmieci itd..
pzdr
Bardzo czesto w zeszłym roku wędkowałem w okolicach Tczewa i ZERRRRO kontroli
Łowie ok 15lat, może i więcej, kontrole mialem w ubieglym roku jeden raz, i to byl jeden jedyny bo w przeszlosci nie mialem nigdy, jak dla mnie to za malo kontolerow, kontrole powinny byc częściej.
Łowie najczęściej na Warcie i tam też mialem ową kontrolę,
Pozdr dla spoko kontrolera :)
Witam.Łowię od ponad 25 lat,kartę mam i opłacam od roku 1999.Pierwszą i jak do tej pory JEDYNĄ kontrolę miałem 5 czy 6 lat temu.Polska to piękny kraj.
Kontrolują-ŹLE. Nie kontrolują-JESZCZE GORZEJ. Polacy, to skomplikowany naród.
Kontrolują-ŹLE. Nie kontrolują-JESZCZE GORZEJ. Polacy, to skomplikowany naród.
Nie skomplikowany, tylko nie potrafiący się dostosować do prawa :))
Masz rację, skomplikowany naród.Spójrz na to z innej strony.Wszyscy wszędzie trąbią ile to kontroli jest, ile mandatów wlepiono tylko GDZIE??? Ja bym był zadowolony jakby mnie choć raz w tygodniu ktoś skontrolował.Przynajmniej wiedziałbym ,że pilnują i dbają o nasze wody,a tu NIC.
Myślę,że dużo zależy od okręgu i od koła.Ja należę do katowickiego i dobrego słowa nie powiem.Zarówno jeśli chodzi o kontrole jak i gospodarowanie wodami.
Ja przez 25 lat łowienia byłem kontrolowany może ze trzy razy. Łowię głównie na Warcie. Wyjątek stanowił wypad nad graniczny Bug - tam kontrolowano mnie nawet kilka razy dziennie, ale to inna bajka, bo kontrolowała straż graniczna, a nie SSR, czy PSR.
Uważam, że żeby coś się poprawiło nad wodą, to wybierając się na ryby zawsze powinienem mieć pewność, że zostanę skontrolowany.
Ja jeżdżę na patrole średnio dwa razy w tygodniu (teraz przerwa na rekonwalescencję po szpitalu) i daję sobie obydwie dłonie uciąć, że są wędkarze, którzy mnie jeszcze nie widzieli, mnie i moich kolegów z SSR. No trudno być na kilku tysiącach hektarów wód na swoim terenie i żeby wszędzie nas było pełno i widocznych. Jak jestem TU, to logiczne, że TAM mnie nie ma i nie będzie jednocześnie. SSR to służba społeczna i kontrole odbywamy w ramach własnego WOLNEGO czasu i możliwości, a nawet kasy na paliwo, które kosztuje cały kosmos, a diet nikt nie podniósł nam za kilometr. Moim marzeniem jest uruchomienie chociaż jednego patrolu konnego SSR nad Odrą, tylko jest wtedy problem z transportem zabezpieczonego sprzętu, a już nie wspomnę o transporcie samych koni i bukmance dla nich. Ale mniejsza o to. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził.
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
oj tam, oj tam, Mastiff wyluzuj troszke człowieku, kolega żartuje, a Ty wszystko na poważnie, taki duży chłopak a się na żartach nie zna ;)
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
oj tam, oj tam, Mastiff wyluzuj troszke człowieku, kolega żartuje, a Ty wszystko na poważnie, taki duży chłopak a się na żartach nie zna ;)
A gdzie tu masz jakieś oznaki mojego zdenerwowania czy powagi sprawy z mojej strony? Nie jestem ani grobowo poważny, ani zdenerwowany, ani obrażony. Nie odebrałem tego jako złosliwość ze strony @baloona. Napisałem co wiem i jak na to patrzę i to wszystko, a nie wiem, czemu Ty robisz z tego jakieś podteksty i sugerujesz moje takie podejście. Dla mnie luz.
Ale były by jaja jak byś zajechał na koniu mnie skontrolować :)) Padł bym ze śmiechu :))
A co w tym śmiesznego? Straż Miejska, Straż Graniczna, Straż Leśna, Policja, równiez jeżdżą konno na wielu terenach, w wielu rejonach kraju, a szczególnie tych trudnych do patrolowania pieszego, czy niemożliwe dla zmotoryzowanego. Nasze tereny są dość bagniste, zalesione, a dostęp do wielu akwenów, do Odry, tam gdzie kłusownicy dostają się pieszo swoimi ścieżkami, jest trudny, a konno dorwę każdego i w każdym terenie. Mam w grupie kolegę, który był Strażnikiem Miejskim własnie w patrolu konnym i statystyki osób zatrzymanych, kłusowników na terenach leśnych-miejskich, śmieciarzy, wandali, quadowców, crossowców, znacząco im wzrosły dzięki koniom własnie. A gdybyś się uśmiechał, czy zaśmiał, to na pewno by było milsze, niż wyzwiska, czy rzucanie mięsem na SSR.
oj tam, oj tam, Mastiff wyluzuj troszke człowieku, kolega żartuje, a Ty wszystko na poważnie, taki duży chłopak a się na żartach nie zna ;)
A gdzie tu masz jakieś oznaki mojego zdenerwowania czy powagi sprawy z mojej strony? Nie jestem ani grobowo poważny, ani zdenerwowany, ani obrażony. Nie odebrałem tego jako złosliwość ze strony @baloona. Napisałem co wiem i jak na to patrzę i to wszystko, a nie wiem, czemu Ty robisz z tego jakieś podteksty i sugerujesz moje takie podejście. Dla mnie luz.
To fajno i tak trzymać ;)
2 maja pojechalem nad zalew do Prężyc i tylko zaczalem spinningowac a tu nagle psr motorowka do mnie podplyneli ale pokazalem dokumenty i bylo ok.jednego straznika znam kilka lat i pogadalem sobie z nim i dal mi swoj numer w razie czego jakbym klusownikow zobaczyl.i oczywiscie powiadomie jak tylko zobacze klusownikow!
Wiem, że ludzie mają różne zboczenia, ale żądać strażnika, by go skontrolował? A może jeszcze nosek i pupę wytarł po zrąbaniu się na ścieżce, czy wprost na łowisku?
Kontrole mają być prowadzone w miejscach gdzie swój proceder uprawiają złodzieje, czyli ci, którzy samochodami, ciągnikami podjeżdżają po skłusowaną/ukradzioną rybę liczoną w dziesiątkach, czy setkach kilogramów i zbywają ją z zyskiem, czyli kradną (nie kłusują).
Kontrole mają też ujawniać trucicieli fauny wodnej, rejestrować sytuacje odbiegające od normy w przyrodzie itp.
SZANUJCIE WIĘC PRYWATNY CZAS STRAŻNIKÓW I ICH PIENIĄDZE KTÓRE WYDAJĄ Z WŁASNEJ KIESZENI CHOĆBY NA PALIWO, LUB MUSZĄ PROSIĆ O KASĘ W ZARZĄDACH NAWET NA UBRANIA.
I jeszcze jedno. Nawet kontrola karty wędkarskiej (czy jest opłacona) jest problemem, ponieważ woda jest własnością wszystkich ludzi podobnie jak lasy, powietrze. Każdy może z tego korzystać zgodnie z Prawem Naturalnym.
Nie może z pożytków natury jedynie robić sobie źródła dochodu. Jeśli tak, to musi w przyrodę inwestować.
Czyli my PZW zawłaszczyliśmy sobie coś, co jest własnością wszystkich ludzi. OK. Składamy się na zarybiania (niepotrzebne) i pensje, diety całej zgrai nierobów (majątek PZW wypracowują szeregowi wędkarze i zarządy kół macierzystych.
To my jesteśmy przestępcami, a nie dziadki z petem w ustach i bambusem w dłoniach, których się ściga i niepokoi.
To my jesteśmy przestępcami, a nie dzieci stojące nad wodą z wędkami skonstruowanymi tak, że na haku nr 12 ma założoną rosówkę, które się ściga, wygania z łowiska, zabiera sprzęt, kara rodziców.
To my jesteśmy przestępcami, a nie dziadki z petem w ustach i bambusem w dłoniach, których się ściga i niepokoi. To my jesteśmy przestępcami, a nie dzieci stojące nad wodą z wędkami skonstruowanymi tak, że na haku nr 12 ma założoną rosówkę, które się ściga, wygania z łowiska, zabiera sprzęt, kara rodziców.
Właśnie zahaczyłeś bardzo ciekawy temat :) Pozdrawiam
mirgag popieram Cie w 100%...
witam dla was strażników to wędkarze są głównymi wrogami a nie kłusownicy szkoda że takie macie podejście.Jadę na ryby to nie po to żeby się za plecy oglądać mam opłaty i ryb nie biorę wcale a i tak zawsze będę najgorszy.Przyklad- kontrola w tamtym roku na Wiśle w płocku nawet samochód mi trzepali bo nie wierzyli że nic nie złapałem.Trochę zaufania do wędkarzy
Kontrolują-ŹLE. Nie kontrolują-JESZCZE GORZEJ. Polacy, to skomplikowany naród.
Nie mam na myśli kontroli wędkarzy,oni poradzą sobie sami.Ktoś jednak powinien pogonić z łowisk kłusowników z ich sprzętem.Niestety jedyne osiągnięcia PSR to z tego co słyszę mandaty za brak wpisu do rejestru wlepiony wędkarzowi a siat,więcierzy i innego tego typu sprzętu nawet nie dotkną.
Łowię od dziecka i znam wodę,jeśli ktoś coś wrzuci i przychodzi raz na dwa dni sprawdzić czy coś się złapało wcześniej czy później ja zobaczę jego ścieżkę prowadzącą w dziwną nietypową,ukrytą miejscówkę,PSR nie bo oni kontrolują karty wędkarskie a woda to dla nich zalewy i stawy rzeki i ich brudne brzegi ich gryzą.
witam. często wedkuję na bardzo popularnym łowisku jakim jest Wisła w miejscowości Grochale. jedną jedyną kontrolę miałem na początku kwietnia ubiegłego roku, kiedy wędkarzy było jak na lekarstwo... w zeszłym tygodniu siedziałem z kolegami 2 nocki i nic... bardzo szkoda bo czasami mam wrażenie że regulamin tam wogóle nie obowiazuje!!! więcej kontroli na Grochalach!!!pozdr.
SZANUJCIE WIĘC PRYWATNY CZAS STRAŻNIKÓW I ICH PIENIĄDZE KTÓRE WYDAJĄ Z WŁASNEJ KIESZENI CHOĆBY NA PALIWO, LUB MUSZĄ PROSIĆ O KASĘ W ZARZĄDACH NAWET NA UBRANIA.
Rozumie że pisząc to miałeś na myśli SSR.Ja pisząc o straży rybackiej,kontrolach i walce z kłusownictwem piszę tylko o PSR bo tylko od nich można coś wymagać.PSR nie dokłada niczego do swojej pracy a jeszcze bierze za to kasę -za wystawienie kilku mandatów,a siaty jak moczyły się w wodzie tak się nadal moczą.
Jeszcze nigdy nie byłem kontrolowany... moze dlatego że zawsze wszystko zgodnie z przepisami robię:)
Ale słyszałem, że w tych okolicach gdzie zazwyczaj łowię co dwa dni przepływa motorówka ze strażnikami uzbrojonymi w bosaki poszukującymi sieci. Znajdą sieć, zabiorą, i pojadą. A kto ją postawił i ile ich postawił już ich nie interesuje.