Obserwujemy wszyscy co się dzieje na świecie.Fala kryzysu nieuchronnie spłyneła także nad naszą krainę nad Wisłą.Tysiące ludzi są masowo zwalniani ze swoich miejsc pracy.Jak myślicie MY POLACY!!!Damy radę, czy zjemy wszystko?
Kryzys nas nie ominie i to jest pewne. Już to widzę. Hobby wędkarskie nie czarujmy się, nie należy do tanich. Czytałem nieraz na tym forum wypowiedzi ludzi majętnych, co to kasiory nie poskąpią żeby se kija za 3payki zafundować i zapłacić 600zeta czy nawet więcej składek na różne łowiska. Jedni wychwalają jak to fajnie jest w Skandynawii i w innych Europach i jeszcze maja czelność "pierdzielić", ze tak powinno byc w Polsce. Niestety, jeżeli składki bedą wciąż rosnąć w takim tempie jak do tej pory, niejeden z nas będzie musiał zrezygnować ze swej pasji. Bieda spowoduje, że coraz więcej osób stanie sie kłusownikami. Pojedźcie w Bieszczady - pospacerujcie po lasach, poprzyglądajcie się wodzie. Kłusownictwo w tamtych stronach to normalka. I osobiście nie wierzę ,że ludzie ci kłusują z przyjemności. Pieniądze ze składek wędkarzy sprzeniewierzają władze związku. Wsiąka gdzieś ta kasa, a ciągle chcą więcej. Nie podoba mi się to. W tym wypadku zastąpię kolegę który juz sie tu nie pojawia i bede kontynuował jego myśl. Nie chcę, aby wędkarstwo stało się elitarnym klubem. Czy aby o to nie chodzi naszej Górze? Bo to tak wygląda.
No bez przesady!!! Nie popadajmy w chisterię. Tego tylko brakuje, żebyśmy my wędkarze za politykę się brali. Straszenie ludzi zostawmy naszym "panom i władcom" na Wiejskiej!Gratuluje podejścia do życia koledze Jurkowi i podzielam jego zdanie, a co do kosztów związanych z naszym hobby to proponuję kolego GHOSTMIR, żebyś zorientował się jak kosztowne są inne hobby. Nasza "choroba" jest co prawda nieuleczalna, ale nie ruinuje budżetu domowego, chyba, że ktoś ma kasy jak lodu i lubi szpan, jego sprawa. Ja z powodzeniem uprawiam ukochane hobby za 400 zł, bo na tyle wyceniam swój sprzęt. W sezonie, łącznie z przygotowaniami do niego (wymiana żyłek, nowe haczyki i inne drobiazgi)wydaje około 300 zł, i mam swoje małe sukcesy w tym co robie i oczywiście dużą radośc a o to w tym "sporcie" chodzi. Więc jeżeli ktoś chce wypruc sobie prtfel na parę tysięcy, to jego sprawa.
GRZEGORZK, a nie odczuwasz duskomfortu jak sie jakiś kasiasty dzieciak wypowiada i jeszcze atakuje biedniejszą część społeczeństwa? Bo mnie wtedy krew zalewa. Zapewniam Cię ze śledząc od dłuższego czasu to forum , czytałem tu takie wypowiedzi, ze mi kopara opadała. Zapytaj np Kol. zdaje się Pietro i jeszcze kilku .OOOO taki nopnopnop i jescze ktoś. Temat mnie aż tak wkurzył że chciałem coś rozwalić dla spokojności.
I tu się z tobą zgadzam w 100% ghostmir "Niektórzy srają wyżej,niż dupę mają"Ja nie jestem ani za mlody ani za stary, ale jak mi tato-mój mistrz umarł, to przez ładnych parę lat łowiłem na taki sprzęt, że jak rozwijałem go nad wodą to takie nabite szczyle patrzyły na mnie, jak na dziwaka. Dałbym takiemu leszczynową tykę 5 m. , kawałek żyłki 0.25, spławik z korka od wina, zakrzywioną szpilkę i wyp.....lił na wisłe, żeby sobie połapał na przepływankę. Może jeden z drugim nauczył by się pokory i szacunku. Zaznaczam, że nie dotyczy to nopnopnop, to może i przegiął niekiedy, ale w grunice rzeczy, to był jeszcze równy chłopak. Nie wiem co między wami zaszło. Fakt jest taki, że niektórych powinno się z tąd jak chwasty powyrywac. Może ostre słowa, ale szczere a ja lubie byc szczery do bólu!!
Oj, źle mnie zrozumiałeś - Pietro i nopnopnop kilka razy tłumaczyli nadzianym szczylom, że biedniejszy wędkarz to też człowiek i chwała im za to. A ja do niego nic nie mam i nic nie zaszło. Mam do gościa jakieś 7 kilometrów i na ryby jeździmy wspólnie około 30 razy do roku. Wiele z tego co pisze przeżywaliśmy razem więc wiem że facet nie łga. I to on mnie na to forum naciągnął. Tyle że się wk...ił bo mu tu kilka razy wmawiali ze jest mięsiarzem, a tego nienawidzi. Gość zabiera w ciągu roku z łowiska zaledwie kilka ryb, a jest nad wodą często, że wymienia i dwa rejestry rocznie. Tyle, że nie stawia pod pręgierzem wszystkich co jedzą ryby i walczy z głupotą. Ale co tam... w końcu ja też myślę podobnie.
co do kryzysu to moge powiedziec jedno -jest niestety ale udezyl najbardziej w biednych ,tu u mnie jest wielu bezrobotnych w tym i ja ale jakos sobie radzili np.zlomem a teraz klapa ,ceny spadly 4krotnie!!!mi sie zostal 1kolowrotek i niewiem kiedy kupie drugi a przydalbysie-mam nadzieje ze troszke dorobie na tych ciezarkach
Przez przypadek zrobiłem publikuj. A wracając do tematu to kryzys dojdzie do Polski za dobry rok i wtedy pokaże swoje prawdziwe oblicze. Pozdrawiam i myślmy tak ja p. jurekb. Trzeba być optymistą
Powiem ze narazie kiepsko ale to poczatki -poza tym zima jeszcze no i am maly problem z formami -dzialaja dobrze ale kazda na jedna sztuke i musze zrobic takie np na 10 naraz a na to niestety mnie teraz niestac
Czy wykorzystujesz metodę traconego wosku? Bo to najtańsza metoda jaką znam. Do sporządzania form dla tej metody odlewania wystarczy glina, gips, cement sztukatorski. Ale najtańsza jest glina. Robi sie kilka drewnianych zkrzyneczek które posłużą do robienia form glinianych, gromadzi sie zapas wosku do wykonania wsadu (np.zbierajac od znajomych odpadki świec, albo po zaduszkach zbiera sie resztki) i wykonuje sie kilka foremek do olewów woskowych - najłatwiej z silikonu albo żywicy syntetycznej. Potem to już leci z górki. Aha - i trzeba sobie odpowiednio ułatwić topienie metalu. A sam ołów np. za flaszkę pozyskiwać z serwisu opon - z odważników do wyważania.
znam ten sposob ale jak za najmniejsze ciezarki biore 30 groszy to sie nie da mam juz kilka foremek aluminiowych a co do olowiu to w serwisacz klapa - daja stare do ocynku i wala jako nowe bo podrozaly
ano biore ze skupu naszczescie mam znajomych i nie licza x 3 za kilo wiec wymieniam np za puszki a formy?mam kumpla magika od obrobki i w miare mozliwosci mi je robi-ps opanowalem odlew tych mikro glowek !
A co ma kryzys do ryb?
Kryzysu nie było a i tak byli kłusownicy i to nie tylko łapali ryby, ale i nawet Łabędzie.
Na naszych stawach zimą jak się spaceruje to można nawet głowę łabędzie znaleźć.
Zwolnienia są i to masowe, w mojej firmie zwolnili całą zmianę, sam też jestem w strachu, ale na pewno nie pójdę łapać ryb, bo nie będę miał za co kupić zanęty.
Przeżyliśmy komunę, stan wojenny, okrągły stół, kryzys też przetrzymamy.
Zgoda - przetrzymamy...... i Betony też przetrzymają, bo sobie podniosą wysokość składek i dalej im będzie dobrze. Anam ktoś zarobki podwyższy? Tu nie chodzi o to, czy kłusowników będzie więcej, bo to się samo przez się rozumie, tylko o to, że mniej będzie legalnych wędkarzy, bo coraz mniej osób będzie stać na członkostwo w PZW.
wystarczy spojrzeć na dane statystyczne od końca lat 80tych do połowy lat 90..ilu było członków zrzeszonych, te dane mówią same za siebie ,,od tamtych czasu wzrost składek spowodował odejście ze związku całej rzeszy wędkarzy tylko powstaje pytanie dlaczego???czy ludzie w ZWG ,,NIE maja sumienia????o co w tym wszystkim chodzi????brak zarybień a jeśli są to dzięki tylko paru ludziom z powołaniem a co do kryzysu kłusownictwo było i będzie na zapadłych wsiach gdzie prace po byłych PGRach stracili ludzie,z czego maja zyc??? - po prostu z tego żyją lecz wątpię w to czy ktoś z dużego miasta kto stracił prace zacznie się trudnić kłusownictwem,,,,,,
Brawo - tylko sie trochę dziwię, że mało kto rozumie, że pewne rzeczy są do zrobienia za jednym pstryknieciem palcami (mam na myśli pojawiajace sie opisy Skandynawii, USA, WB). Tylko społeczeństwo musi byc bogatsze i gospodarka mądrzejsza - ale jedni i tak będa obwiniac za całe zło zwykłych wedkarzy.
Obserwujemy wszyscy co się dzieje na świecie.Fala kryzysu nieuchronnie spłyneła także nad naszą krainę nad Wisłą.Tysiące ludzi są masowo zwalniani ze swoich miejsc pracy.Jak myślicie MY POLACY!!!Damy radę, czy zjemy wszystko?
hmmm i to jest ciekawy temat gratuluje pomysłu,,ciezko wyczuc czy nasze i tak prawie puste wody zostana całkiem puste czas pokarze!!!!!!1
lol
Nie wesoło się dzieje w naszym kraju,ale miejmy nadzieje że już gorzej nie będzie.
Najgorsze przed nami.
obyś się mylił!!!!!!!!
Bardzo bym chciał
angolom wyjedliśmy karpie hiszpanom też ale nasze leszczaki zostaną bo mają za duzo ości obym się nie mylił
Polak potrafi! W Anglii potrafi!To co dopiero w domu. ZJEMY.DOKŁADNIEJ WYKŁUSUJEMY!!!!
Kryzys nas nie ominie i to jest pewne. Już to widzę. Hobby wędkarskie nie czarujmy się, nie należy do tanich. Czytałem nieraz na tym forum wypowiedzi ludzi majętnych, co to kasiory nie poskąpią żeby se kija za 3payki zafundować i zapłacić 600zeta czy nawet więcej składek na różne łowiska. Jedni wychwalają jak to fajnie jest w Skandynawii i w innych Europach i jeszcze maja czelność "pierdzielić", ze tak powinno byc w Polsce. Niestety, jeżeli składki bedą wciąż rosnąć w takim tempie jak do tej pory, niejeden z nas będzie musiał zrezygnować ze swej pasji. Bieda spowoduje, że coraz więcej osób stanie sie kłusownikami. Pojedźcie w Bieszczady - pospacerujcie po lasach, poprzyglądajcie się wodzie. Kłusownictwo w tamtych stronach to normalka. I osobiście nie wierzę ,że ludzie ci kłusują z przyjemności. Pieniądze ze składek wędkarzy sprzeniewierzają władze związku. Wsiąka gdzieś ta kasa, a ciągle chcą więcej. Nie podoba mi się to. W tym wypadku zastąpię kolegę który juz sie tu nie pojawia i bede kontynuował jego myśl. Nie chcę, aby wędkarstwo stało się elitarnym klubem. Czy aby o to nie chodzi naszej Górze? Bo to tak wygląda.
Głowa do góry, będzie dobrze koledzy, pesymizm rujnuje , optymizm buduje Pozdr...
No bez przesady!!! Nie popadajmy w chisterię. Tego tylko brakuje, żebyśmy my wędkarze za politykę się brali. Straszenie ludzi zostawmy naszym "panom i władcom" na Wiejskiej!Gratuluje podejścia do życia koledze Jurkowi i podzielam jego zdanie, a co do kosztów związanych z naszym hobby to proponuję kolego GHOSTMIR, żebyś zorientował się jak kosztowne są inne hobby. Nasza "choroba" jest co prawda nieuleczalna, ale nie ruinuje budżetu domowego, chyba, że ktoś ma kasy jak lodu i lubi szpan, jego sprawa. Ja z powodzeniem uprawiam ukochane hobby za 400 zł, bo na tyle wyceniam swój sprzęt. W sezonie, łącznie z przygotowaniami do niego (wymiana żyłek, nowe haczyki i inne drobiazgi)wydaje około 300 zł, i mam swoje małe sukcesy w tym co robie i oczywiście dużą radośc a o to w tym "sporcie" chodzi. Więc jeżeli ktoś chce wypruc sobie prtfel na parę tysięcy, to jego sprawa.
GRZEGORZK, a nie odczuwasz duskomfortu jak sie jakiś kasiasty dzieciak wypowiada i jeszcze atakuje biedniejszą część społeczeństwa? Bo mnie wtedy krew zalewa. Zapewniam Cię ze śledząc od dłuższego czasu to forum , czytałem tu takie wypowiedzi, ze mi kopara opadała. Zapytaj np Kol. zdaje się Pietro i jeszcze kilku .OOOO taki nopnopnop i jescze ktoś. Temat mnie aż tak wkurzył że chciałem coś rozwalić dla spokojności.
I tu się z tobą zgadzam w 100% ghostmir "Niektórzy srają wyżej,niż dupę mają"Ja nie jestem ani za mlody ani za stary, ale jak mi tato-mój mistrz umarł, to przez ładnych parę lat łowiłem na taki sprzęt, że jak rozwijałem go nad wodą to takie nabite szczyle patrzyły na mnie, jak na dziwaka. Dałbym takiemu leszczynową tykę 5 m. , kawałek żyłki 0.25, spławik z korka od wina, zakrzywioną szpilkę i wyp.....lił na wisłe, żeby sobie połapał na przepływankę. Może jeden z drugim nauczył by się pokory i szacunku. Zaznaczam, że nie dotyczy to nopnopnop, to może i przegiął niekiedy, ale w grunice rzeczy, to był jeszcze równy chłopak. Nie wiem co między wami zaszło. Fakt jest taki, że niektórych powinno się z tąd jak chwasty powyrywac. Może ostre słowa, ale szczere a ja lubie byc szczery do bólu!!
Oj, źle mnie zrozumiałeś - Pietro i nopnopnop kilka razy tłumaczyli nadzianym szczylom, że biedniejszy wędkarz to też człowiek i chwała im za to. A ja do niego nic nie mam i nic nie zaszło. Mam do gościa jakieś 7 kilometrów i na ryby jeździmy wspólnie około 30 razy do roku. Wiele z tego co pisze przeżywaliśmy razem więc wiem że facet nie łga. I to on mnie na to forum naciągnął. Tyle że się wk...ił bo mu tu kilka razy wmawiali ze jest mięsiarzem, a tego nienawidzi. Gość zabiera w ciągu roku z łowiska zaledwie kilka ryb, a jest nad wodą często, że wymienia i dwa rejestry rocznie. Tyle, że nie stawia pod pręgierzem wszystkich co jedzą ryby i walczy z głupotą. Ale co tam... w końcu ja też myślę podobnie.
co do kryzysu to moge powiedziec jedno -jest niestety ale udezyl najbardziej w biednych ,tu u mnie jest wielu bezrobotnych w tym i ja ale jakos sobie radzili np.zlomem a teraz klapa ,ceny spadly 4krotnie!!!mi sie zostal 1kolowrotek i niewiem kiedy kupie drugi a przydalbysie-mam nadzieje ze troszke dorobie na tych ciezarkach
A właśnie jest zainteresowanie tymi ciężarkami czy nie. Ja uważam że to świetny pomysł.
A do tematu to ten kryzys t
Przez przypadek zrobiłem publikuj.
A wracając do tematu to kryzys dojdzie do Polski za dobry rok i wtedy pokaże swoje prawdziwe oblicze.
Pozdrawiam i myślmy tak ja p. jurekb.
Trzeba być optymistą
Powiem ze narazie kiepsko ale to poczatki -poza tym zima jeszcze no i am maly problem z formami -dzialaja dobrze ale kazda na jedna sztuke i musze zrobic takie np na 10 naraz a na to niestety mnie teraz niestac
Czy wykorzystujesz metodę traconego wosku? Bo to najtańsza metoda jaką znam. Do sporządzania form dla tej metody odlewania wystarczy glina, gips, cement sztukatorski. Ale najtańsza jest glina. Robi sie kilka drewnianych zkrzyneczek które posłużą do robienia form glinianych, gromadzi sie zapas wosku do wykonania wsadu (np.zbierajac od znajomych odpadki świec, albo po zaduszkach zbiera sie resztki) i wykonuje sie kilka foremek do olewów woskowych - najłatwiej z silikonu albo żywicy syntetycznej. Potem to już leci z górki. Aha - i trzeba sobie odpowiednio ułatwić topienie metalu. A sam ołów np. za flaszkę pozyskiwać z serwisu opon - z odważników do wyważania.
znam ten sposob ale jak za najmniejsze ciezarki biore 30 groszy to sie nie da mam juz kilka foremek aluminiowych a co do olowiu to w serwisacz klapa - daja stare do ocynku i wala jako nowe bo podrozaly
cóż, jestem trochę do tyłu z wiedzą.
szkoda ze juz na kopalniach mało jest kabli w oplocie z ołowiu, bo bym Ci załatwił troche materiału. A tak co? ze skupu brać? Drogo wyjdzie.
ano biore ze skupu naszczescie mam znajomych i nie licza x 3 za kilo wiec wymieniam np za puszki a formy?mam kumpla magika od obrobki i w miare mozliwosci mi je robi-ps opanowalem odlew tych mikro glowek !
A co ma kryzys do ryb? Kryzysu nie było a i tak byli kłusownicy i to nie tylko łapali ryby, ale i nawet Łabędzie. Na naszych stawach zimą jak się spaceruje to można nawet głowę łabędzie znaleźć. Zwolnienia są i to masowe, w mojej firmie zwolnili całą zmianę, sam też jestem w strachu, ale na pewno nie pójdę łapać ryb, bo nie będę miał za co kupić zanęty. Przeżyliśmy komunę, stan wojenny, okrągły stół, kryzys też przetrzymamy.
Zgoda - przetrzymamy...... i Betony też przetrzymają, bo sobie podniosą wysokość składek i dalej im będzie dobrze. Anam ktoś zarobki podwyższy? Tu nie chodzi o to, czy kłusowników będzie więcej, bo to się samo przez się rozumie, tylko o to, że mniej będzie legalnych wędkarzy, bo coraz mniej osób będzie stać na członkostwo w PZW.
wystarczy spojrzeć na dane statystyczne od końca lat 80tych do połowy lat 90..ilu było członków zrzeszonych, te dane mówią same za siebie ,,od tamtych czasu wzrost składek spowodował odejście ze związku całej rzeszy wędkarzy tylko powstaje pytanie dlaczego???czy ludzie w ZWG ,,NIE maja sumienia????o co w tym wszystkim chodzi????brak zarybień a jeśli są to dzięki tylko paru ludziom z powołaniem a co do kryzysu kłusownictwo było i będzie na zapadłych wsiach gdzie prace po byłych PGRach stracili ludzie,z czego maja zyc??? - po prostu z tego żyją lecz wątpię w to czy ktoś z dużego miasta kto stracił prace zacznie się trudnić kłusownictwem,,,,,,
Brawo - tylko sie trochę dziwię, że mało kto rozumie, że pewne rzeczy są do zrobienia za jednym pstryknieciem palcami (mam na myśli pojawiajace sie opisy Skandynawii, USA, WB). Tylko społeczeństwo musi byc bogatsze i gospodarka mądrzejsza - ale jedni i tak będa obwiniac za całe zło zwykłych wedkarzy.