Witam, jestem ciekaw kto jest odpowiedzialny za najbliższe okolice zbiornika? Pas kilku, kilkudziesięciu metrów. Po pierwsze to sprawa śmieci, po drugie chodzi o dróżkę, którą podjeżdżają samochody na łowisko. Kto według prawa jest odpowiedzialny za stan brzegów i śmiecie? Miasto, czy PZW? No i pytanie drugie, mianowicie chodzi o tą dróżkę, bo kiedyś ktoś się albo stoczy do wody, albo pognie progi na wystającym betonie. Czy tak wiele by kosztowało gdyby zajęło się tym PZW? To malutki odcinek. Kilkadziesiąt metrów. Kto jest za to odpowiedzialny? Do kogo można się zwrócić z ewentualną skargą bądź prośbą?
myslę ze urząd miasta, gminy, może starostwo. Ale wygoda wędkarzy, to domena kół wedkarskich - z autopsji wiem, ze wszelkie próby zaangazowania urzędów terytorialnych w tej materii kończą się klęską. Natomiast koło wędkarskie moze sie tym zająć - ale to tylko wolna wola członków i zarządu. Wkazdym razie życzę powodzenia.
Kolego. Za taki stan rzeczy opowiedzialny jest właściciel. W najbliższym otoczeniu wody sami wędkarze, o tym mówi R.A.P.Ryb. Jeżeli woda jest pod opieką danego koła PZW, to wszystkie prace wykonuje opiekun wody tzn. KOŁO, jak widac, za taki stan odpowiadają sami wędkarze, nie wjeżdza się samochodem do samej wody i na łowisko.
nie rozumiem, dlaczego nie wjeżdża się nad sama wode samochodem? Jest tu u mnie kilka wód, gdzie dojazd jest łatwy praktycznie do samej wody. Może nie nad sama wodę, ale kilka metrów od brzegu. Nie widze w tym nic zdroznego. Ale droga dojazdowa do zbiornika nie zawsze należy do koła. Wiec z jakiej racji wedkarze za nią odpowiadają? Po szosach też jeździmy, a nie remontujemy ich. Czy samorządy terytorialne nie maja z nas wędkarzy żadnej korzyści? Ale jest to dla nich wygodne -zwalać wszystko na nas. Polska rzeczywistość. Mamy zapisany awobodny dojazd do wód, a czy uwzglednia sie to przy budowie umocnień przeciwpowodziowych? czy utwardza się drogi prowadzące do zbiorników wodnych? A czy nie lezy to w interesie gmin i starostw by np. wozy pożarnicze miały łatwy dojazd po wodę? Przeżyliśmy to u nas, kiedy pod Raciborzem płonęły lasy. My sobie zadbamy o dojazd do lokalnych stanowisk w bezposredniej bloskości łowisk, ale nie jesteśmy Rejonem Dróg Publicznych. Uważam, że maja z nas korzyści i powinni bardziej dbac o drogi dojazdowe. Może się myle, ale tak uważam.
Przecież ktoś musiał kiedyś położyć te betonowe płyty na tej dróżce i ten kto ułożył chyba powinien odpowiadać za to. W obecnej sytuacji lepiej gdyby tam ich nie było, bo prawie nie można dojechać. Droga nie jest zaznaczona na żadnym planie, więc podejrzewam, że płyty położyło PZW. Nie jest to jakaś inwestycja, to śmieszny odcinek który można przejść na pieszo, ale po prostu wkurza mnie taki dziadostwo.
Za czystość wybrzeża odpowiada właściwiej gruntów przybrzeżnych,prywatny właściciel lub państwo,P.Z.W jest tylko dzierżawcą wód ale częściowo też odpowiada .Regulamin nam nakazuje zachować czystość łowiska i uprzątanie go .
Co do dojazdu prywatny właściciel czy państwo ma obowiązek udostępnić dojazd do państwowych wód .
prywatni właściciele często utrudnią dojazd grodząc swoje ziemie,nie wiedzą że łamią prawo albo celowo.
Chyba że wskażą nią drogę do dojazdu danego miejsca.
Prywatni właściciele mają ,,swoje" prawo, płot postawiony do samego brzegu i kto mu co zrobi? Nie dośc tego, stawiają ogrodzenie kilka metrów w głąb akwenu! Dostają nakazy udostępnienia przejścia do łowiska ze Starostwa, a płoty stoją dalej. Wskazanie miejsca przejazdu mają gdzieś. Myślę że ten precedens łamania prawa jest w całym kraju. Prawo mają po swojej stronie.
A więc osoba, która np wypasa krowy nad Wisłą, w taki sposób, że ogradza pole drutem kolczastym, który utrudnia przejście i dojście do wody łamie prawo??? Niekiedy te druty dochodzą do samej wody albo w nią wchodzą. Myślałem, że to są ich ziemie i mają prawo grodzić. Kiedyś przez to spodnie podarłem :D
U nas jest taki żabiok, nad którym ludzie powykupywali sobie działki. Nie maja aktu własności na bezpośrednio z wodą związany brzeg, bo jest klauzula dostępu wędkarzy, ale traktuja te kawałki brzegu przed swoim płotem jako własność. Buduja tam pomosty, przystanie i inne udogodnienia. A ja mam największą radochę podjechac samochodem jak najbliżej tych włości i ze sprzętem ładuję sie na z góry upatrzony pomost. Fajnie sie wedkuje, bo równo i sucho. Nieraz przybiega z ryjem "właściciel" i nas wyrzuca - a my ze stoickim spokojem odpieramy atak słowami - cytuję: " Proszę uprzejmie iść na działkę i przynieść akt własności wraz z mapką urbanistyczna pańskiej posiadłości. Jeśli udowodni pan, że teren na brzegu nad wodą aż do drogi (bo droga jest zaraz na skarpie) i powierzchnia wodna zbiornika na której jest ten pomost zbudowany, to my od razu się wyniesiemy. Jeśli nie, to proszę odejść i nie straszyć ryb. I to skutkuje. Tylko raz jednego wykompaliśmy w "jego" wodzie.
Misiaczku, przeczytaj RAPR. Ja go czytałem dziesiatki razy. Zrób sobie tę nieprzyjemność, bo czytania nie jest duzo, a wiadomości istotne są. Ale ogólnie to o co pytasz jest w RAPR sformułowane tak: 9. Wędkarz ma prawo do swobodnego dostępu do wody, a także do przybijania i cumowania do brzegu sprzętu pływającego, jeśli lokalne przepisy wydane przez uprawniony organ nie stanowią inaczej.
No i przeczytałem i dalej niewiele wiem. Czy ktoś może mieć swój teren prywatny graniczący z wodą. Czy może nad rzeką stawiać druty kolczaste (Za wałem) i drzeć spodnie wędkarzom. Jest to szczególnie uciążliwe dla mojego 76letniego dziadka który musi na czworaka przechodzić pod zasiekami i zasuwać dalej z 400 m, ponieważ za wałem ktoś ogrodził sobie teren i krówki pasie.
nie ma takiej możliwości, chyba że zbiornik wodny jest prywatny, bądź właściciel państwowy umieści stosowne regulaminy i tablice informacyjne. Jeśli jest to zbiornik wodny pod opieką PZW, to masz i ty i dziadek zapewniony swobodny dostęp do łowiska. Nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby wykupić na własność działkę sięgającą aż na granicę wody i więcej, aż siegającą w głąb wody. Moge sie mylić, ale prawdopodobnym jest, że jakaś pierdoła sama od siebie dla własnej korzyści i swoich zwierząt hodowlanych zagrodził teren do którego nie ma praw. Ale trzeba sprawdzić czy mam rację. Proponuję udac sie najpierw do zarządcy wody - czyli danego koła PZW i poprosić o udostępnienie odpowiednich mapek do wglądu lub o informacje na temat tego terenu. Dalej mozna poprzez koło , lub prywatnie skontaktować sie z odpowiednim urzędem gminy, miasta itp. JEŚLI KTOŚ BEZPRAWNIE ZAGRADZA WAM DROGĘ, BRZEG, TO TRZEBA ZADBAC O TO, BY BEKNĄŁ ZA SWOJE UZURPATORSKIE ZAPĘDY. Pozdrawiam Misiaczku. Masz fajnego dziadka mniemam.
jeśli chodzi o śmieci to w regulaminie jest napisane że każdy wędkarz powinien sprzątnąć swoje stanowisko. Ja jeżdżąc na ryby zanim zaczne wędkowanie sprzątam i zostawiam stanowisko w idealnym stanie
Witam, jestem ciekaw kto jest odpowiedzialny za najbliższe okolice zbiornika? Pas kilku, kilkudziesięciu metrów. Po pierwsze to sprawa śmieci, po drugie chodzi o dróżkę, którą podjeżdżają samochody na łowisko. Kto według prawa jest odpowiedzialny za stan brzegów i śmiecie? Miasto, czy PZW? No i pytanie drugie, mianowicie chodzi o tą dróżkę, bo kiedyś ktoś się albo stoczy do wody, albo pognie progi na wystającym betonie. Czy tak wiele by kosztowało gdyby zajęło się tym PZW? To malutki odcinek. Kilkadziesiąt metrów. Kto jest za to odpowiedzialny? Do kogo można się zwrócić z ewentualną skargą bądź prośbą?
myslę ze urząd miasta, gminy, może starostwo. Ale wygoda wędkarzy, to domena kół wedkarskich - z autopsji wiem, ze wszelkie próby zaangazowania urzędów terytorialnych w tej materii kończą się klęską. Natomiast koło wędkarskie moze sie tym zająć - ale to tylko wolna wola członków i zarządu. Wkazdym razie życzę powodzenia.
Właściciel kolego, własciciel. Ewentualnie dzierżawca, jeżeli łowisko jest dzierżawione.
Pozdro
Kolego. Za taki stan rzeczy opowiedzialny jest właściciel. W najbliższym otoczeniu wody sami wędkarze, o tym mówi R.A.P.Ryb. Jeżeli woda jest pod opieką danego koła PZW, to wszystkie prace wykonuje opiekun wody tzn. KOŁO, jak widac, za taki stan odpowiadają sami wędkarze, nie wjeżdza się samochodem do samej wody i na łowisko.
nie rozumiem, dlaczego nie wjeżdża się nad sama wode samochodem? Jest tu u mnie kilka wód, gdzie dojazd jest łatwy praktycznie do samej wody. Może nie nad sama wodę, ale kilka metrów od brzegu. Nie widze w tym nic zdroznego. Ale droga dojazdowa do zbiornika nie zawsze należy do koła. Wiec z jakiej racji wedkarze za nią odpowiadają? Po szosach też jeździmy, a nie remontujemy ich. Czy samorządy terytorialne nie maja z nas wędkarzy żadnej korzyści? Ale jest to dla nich wygodne -zwalać wszystko na nas. Polska rzeczywistość. Mamy zapisany awobodny dojazd do wód, a czy uwzglednia sie to przy budowie umocnień przeciwpowodziowych? czy utwardza się drogi prowadzące do zbiorników wodnych? A czy nie lezy to w interesie gmin i starostw by np. wozy pożarnicze miały łatwy dojazd po wodę? Przeżyliśmy to u nas, kiedy pod Raciborzem płonęły lasy. My sobie zadbamy o dojazd do lokalnych stanowisk w bezposredniej bloskości łowisk, ale nie jesteśmy Rejonem Dróg Publicznych. Uważam, że maja z nas korzyści i powinni bardziej dbac o drogi dojazdowe. Może się myle, ale tak uważam.
Przecież ktoś musiał kiedyś położyć te betonowe płyty na tej dróżce i ten kto ułożył chyba powinien odpowiadać za to. W obecnej sytuacji lepiej gdyby tam ich nie było, bo prawie nie można dojechać. Droga nie jest zaznaczona na żadnym planie, więc podejrzewam, że płyty położyło PZW. Nie jest to jakaś inwestycja, to śmieszny odcinek który można przejść na pieszo, ale po prostu wkurza mnie taki dziadostwo.
Za czystość wybrzeża odpowiada właściwiej gruntów przybrzeżnych,prywatny właściciel lub państwo,P.Z.W jest tylko dzierżawcą wód ale częściowo też odpowiada .Regulamin nam nakazuje zachować czystość łowiska i uprzątanie go . Co do dojazdu prywatny właściciel czy państwo ma obowiązek udostępnić dojazd do państwowych wód . prywatni właściciele często utrudnią dojazd grodząc swoje ziemie,nie wiedzą że łamią prawo albo celowo. Chyba że wskażą nią drogę do dojazdu danego miejsca.
Prywatni właściciele mają ,,swoje" prawo, płot postawiony do samego brzegu i kto mu co zrobi? Nie dośc tego, stawiają ogrodzenie kilka metrów w głąb akwenu! Dostają nakazy udostępnienia przejścia do łowiska ze Starostwa, a płoty stoją dalej. Wskazanie miejsca przejazdu mają gdzieś. Myślę że ten precedens łamania prawa jest w całym kraju. Prawo mają po swojej stronie.
A więc osoba, która np wypasa krowy nad Wisłą, w taki sposób, że ogradza pole drutem kolczastym, który utrudnia przejście i dojście do wody łamie prawo??? Niekiedy te druty dochodzą do samej wody albo w nią wchodzą. Myślałem, że to są ich ziemie i mają prawo grodzić. Kiedyś przez to spodnie podarłem :D
U nas jest taki żabiok, nad którym ludzie powykupywali sobie działki. Nie maja aktu własności na bezpośrednio z wodą związany brzeg, bo jest klauzula dostępu wędkarzy, ale traktuja te kawałki brzegu przed swoim płotem jako własność. Buduja tam pomosty, przystanie i inne udogodnienia. A ja mam największą radochę podjechac samochodem jak najbliżej tych włości i ze sprzętem ładuję sie na z góry upatrzony pomost. Fajnie sie wedkuje, bo równo i sucho. Nieraz przybiega z ryjem "właściciel" i nas wyrzuca - a my ze stoickim spokojem odpieramy atak słowami - cytuję: " Proszę uprzejmie iść na działkę i przynieść akt własności wraz z mapką urbanistyczna pańskiej posiadłości. Jeśli udowodni pan, że teren na brzegu nad wodą aż do drogi (bo droga jest zaraz na skarpie) i powierzchnia wodna zbiornika na której jest ten pomost zbudowany, to my od razu się wyniesiemy. Jeśli nie, to proszę odejść i nie straszyć ryb. I to skutkuje. Tylko raz jednego wykompaliśmy w "jego" wodzie.
przepraszam * jeśli udowodni pan ze teren.........(-) .. jest pana własnością.
Ale ogólnie jest takie prawo, że NA KAŻDEJ wodzie nie wolno utrudniać do niej dostępu? Czy to jest rzeka, czy zbiornik.
Misiaczku, przeczytaj RAPR. Ja go czytałem dziesiatki razy. Zrób sobie tę nieprzyjemność, bo czytania nie jest duzo, a wiadomości istotne są. Ale ogólnie to o co pytasz jest w RAPR sformułowane tak:
9. Wędkarz ma prawo do swobodnego dostępu do wody, a także do przybijania i cumowania do brzegu sprzętu pływającego, jeśli lokalne przepisy wydane przez uprawniony organ nie stanowią inaczej.
No i przeczytałem i dalej niewiele wiem. Czy ktoś może mieć swój teren prywatny graniczący z wodą. Czy może nad rzeką stawiać druty kolczaste (Za wałem) i drzeć spodnie wędkarzom. Jest to szczególnie uciążliwe dla mojego 76letniego dziadka który musi na czworaka przechodzić pod zasiekami i zasuwać dalej z 400 m, ponieważ za wałem ktoś ogrodził sobie teren i krówki pasie.
nie ma takiej możliwości, chyba że zbiornik wodny jest prywatny, bądź właściciel państwowy umieści stosowne regulaminy i tablice informacyjne. Jeśli jest to zbiornik wodny pod opieką PZW, to masz i ty i dziadek zapewniony swobodny dostęp do łowiska. Nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby wykupić na własność działkę sięgającą aż na granicę wody i więcej, aż siegającą w głąb wody. Moge sie mylić, ale prawdopodobnym jest, że jakaś pierdoła sama od siebie dla własnej korzyści i swoich zwierząt hodowlanych zagrodził teren do którego nie ma praw. Ale trzeba sprawdzić czy mam rację. Proponuję udac sie najpierw do zarządcy wody - czyli danego koła PZW i poprosić o udostępnienie odpowiednich mapek do wglądu lub o informacje na temat tego terenu. Dalej mozna poprzez koło , lub prywatnie skontaktować sie z odpowiednim urzędem gminy, miasta itp. JEŚLI KTOŚ BEZPRAWNIE ZAGRADZA WAM DROGĘ, BRZEG, TO TRZEBA ZADBAC O TO, BY BEKNĄŁ ZA SWOJE UZURPATORSKIE ZAPĘDY. Pozdrawiam Misiaczku. Masz fajnego dziadka mniemam.
jeśli chodzi o śmieci to w regulaminie jest napisane że każdy wędkarz powinien sprzątnąć swoje stanowisko. Ja jeżdżąc na ryby zanim zaczne wędkowanie sprzątam i zostawiam stanowisko w idealnym stanie