Reklama
  • Forum wedkuje.pl2009-10-17 14:03:53

    Przypomniały mi się moje pierwsze dzwonki na węgorze .
    Pamiętacie bezpieczniki porcelanowe ? Do nich są (chyba jeszcze do dziś) używane oprawki taki gwint z porcelaną , tłukło się więc porcelanę i sam ten gwint zbroiliśmy w środku najczęściej sprężynką i nakrętką ...żeby dzwoniło !
    A jako uchwyt najlepsza była żabka do zasłon ,ale również krokodylki ze sklepu elektrycznego czy klamerki do bielizny .
    Bezpieczniki miały różne wielkości tak więc oprawki podobnie , i to dawało różne tony dźwięków.
    Po za tym same bezpieczniki to były wówczas najlepsze foremki do odlewania ołowianych ciężarków.
    Chętnie poczytam o waszych patatach z lamusa

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-17 14:26:16

    No, tych wynalazków nie pamiętam, być może, że nie łowiłem ( z ojcem ) w początkowych okresach swojego wędkowania na rzekach. Pamiętam za to, urokliwe nocne zasiadki na nocnego leszcza na Dzierżnie woj. Katowickie ( Śląskie ). Zestawy spławikowe, spławiki malowane białą farbą olejną i poziomy słup światła lamp górniczych, żeby widać było antenki. Cóż to była za frajda, gdy spławik powoli wykładał się na wodzie. Do dzisiaj wspominam te łopaty po ok 2kg.

    PS> Poruszyłeś fajny temat, będzie można powspominać.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-17 16:09:43

    A tu mnie Romek totalnie zaskoczyłeś z chęcią zapoznał by się ze szkicem takiego dzwonka z oprawki po bezpieczniku które jeszcze w Polsce widnieją w wielu domach jak i w sprzedaży.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-17 16:54:52

    Eeeee....Norbert ? Nie podpuszczasz mnie ?...?
    Jak te dzwonki tworzyliśmy z kolegą to przyznaje korzystaliśmy z pomocy w samej już definicji mało edukacyjnej , a mianowicie Wino marki Wino
    http://files.moblo.pl/0/1/26/12653_wino1.jpg
    I szkopuł w tym że dzisiaj już takich nie robią a to by w znacznym stopniu pomogło w odtworzeniu niemal fotograficznym takiego dzwonka- obrazka ... :)

  • Reklama
  • spines21 2009-10-17 17:02:53

    pamiętam jakie trzeba było robić sztuki,żeby daleko rzucić z kołowrotkiem z ruchomą szpulą.na trawę ,ostrożnie ,żeby nie poplątać i nie nadepnąć ściągało się z kołowrotka żyłkę.z jednej ,dwóch,albo nawet trzech przelotek-zależało jak daleko planowało się rzucić.
    a potem wymach i leciał zestawik,jak się doszło do wprawy to całkiem spore wyrzuty wychodziły:)
    żyłki były toporne,bo cienkie nie nadawały się do takich wyczynów,ale rwały się czasami jak się nie umiejętnie przeprowadziło procedurę:)
    to była wyższa szkoła jazdy:)

  • jurek 2009-10-17 17:11:37

    Witam , oczywiście , że pamiętam ,jak się robiło te dzwonki , gdzieś w piwnicy w jakimś kartonie posiadam jeszcze taki jeden ----------------- pamiętam, że w jeden wieczór zrobiliśmy we trzech ponad 50 sztuk............................. A PAMIĘTACIE , JAK W STANIE WOJENNYM : pożyczało się na stałe od mamy wałki do włosów )........... idealnie nadawały się do nęcenia przeróżnym robactwem ...zatykając go z dwu stron blaszką z puszki po śledziach ( przy okazji obciążały to ustrojstwo ) ..............Jurek .

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-17 22:21:28

    My szukaliśmy kabli z ołowianą otuliną. Rozcinało się te kable i była taśma ołowiana na ciężarki. Potem trzeba było wybrać się na plażę, w miejsca mało uczęszczane i szukać piór łabędzi na spławiki. W wersji morskiej, potrzebna była jeszcze pianka z "korków" od sieci. Z tego robiliśmy spławiki. Do bambusa doklejało się taśmą dwa odwrotnie zaginane druty, zeby było na co nawijać żyłkę. To był mój pierwszy "kołowrotek". Przelotki miałem z aluminiowego drutu, żyłka Stilon Gorzów. Miałem jej mało i nie we wszystkie miejsca mogłem dorzucić, więc wybierałem miejsca na falochronie, gdzie było najmniej nasypanych kamieni.
    Łza się w oku kręci...

  • uklejka 2009-10-17 22:43:28

    Jurek masz rację z tymi wałkami, a kto pamięta zmywaki do garów, rozplątywało się to, to, potem nad parą w miarę prostowało i zestawy były ja się patrzy.
    Pióra na spławiki były z naszych , domowych gęsi, ale jak się czekało na korek od wina, który wyrzucili amatorzy patykiem pisanego.,

  • Reklama
  • hubi 2009-10-18 05:03:24

    Jakie Jacku były żyłki toporna Gorzowska ze stilonu ,a co do dzwonków to robione były takze z kapsli po piwie co prada nie dawały dobrych efektów ale cieszyły spławiki z kory piór pamietam wycieczke do zoo nic tak nie cieszyło jak spotkanie z jeżozwiezem choć pilnowali a i tak kilka sztuk przy pomocy kolegów przywiozło sie do domu to wtedy była rewelka i jaki szpan,ale to były piękne czasy nikt nikomu nie był wrogiem dziś można tylko pomazyć pozdrawiam.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-18 07:23:01

    A robiliście przypony szczupakowe z linki od gazu do motorowera "Komar". PO rozpleceniu były troszkę "sfalowane" ale dość wytrzymałe, rekordzista wytrzymał obciążenie statyczne 10,5 kg. Zaplatało się końce z obu stron na gwoździu i było ucho do krętlika z agrafką.Mam jeszcze gdzies kilka takich "egzemplarzy muzealnych"

  • kostekmar 2009-10-18 16:44:48

    No tak koledzy, sentymentalne wspomnienia. Pamiętam te spławiki z piór i korka, strugane z kory, blaszki robione z łyżek stołowych. Wędzisko leszczynowe z klapką z zestawem przywiązaną sznurkiem. Tak, tak ciekawe to były doświadczenia.

  • spines21 2009-10-18 17:26:05

    co do jeżozwierza-całą wycieczkę szkolną spędziłem kiedyś przy klatce z nimi:)
    było kilka kolcy-ale nie dało się zabrać.
    dobre spławiki były z pióra kawki,ktoś na to wpadł i się robiło.
    jeszcz niedawno widziałem na Zaciszu jak łowił na taki ,bacikiem pan Mietek.

  • Reklama
  • hubi 2009-10-18 21:32:02

    Do Jacek czy wiesz jak szykowano wedki z olszyny dziadek mój zrywał patyk z drzewa potem na zime wkładali go do obory pod gnój nastepnie na wiosne wyjmowali patyk był prosciutki przelotki robili z drutu a na końcu patyka wbijali 2 gwozdzie które słózyły jako nawijadełko do żyłki taki prymitywny kołowrotek ,bo zyłka była na metry im to wystarczało .

  • spines21 2009-10-18 21:40:29

    ja nie łowiłem na wędki z olchy,ani z leszczyny.miałem już bambusy,ale o moczeniu w gnojówce slyszałem.
    wujek mi mówił,że wycinali odpowiednią leszczynę i mocowali pionowo.do cieńszego końca wieszali ciężarek i wisiała tak całą zimę.w bardziej wypasionycz szczytówki były z jałowca.
    pierwsze"wklejanki":)

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-18 22:04:01

    A spiningi dwuczęściowe to się skrobało szkłem z ....tyczek od pastucha elektrycznego - (takie pomarańczowe z włókna szklanego ) ale to "gryzło" jak pomyśle dzisiaj to jeszcze się czochram brrrry .

  • misiek58 2009-10-18 23:18:17

    Pirwsza moja wędka była z kija leszczyny spławik z gęsigo pierza a haczyk z szpilki krawieckiej i pierwsza ryba to był karaś.Był to rok 1961 glinianki Pęgów/k Wrocławia.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-18 23:36:56

    Pierwsza ryba to mały karaś złowiony nad stawem kumpla , miałem może 5 może 6 lat . Rybka była mała miała może 5-6 cm. wędka to krótki leszczynowy kijek ,do tego gruba żyłka , spławik z gęsiego pióra , ciężarek z kawałka wyklepanego ołowiu i nie wiem jakim cudem dowiązana do grubej żyłki wygięta szpilka . Co to była za radośc , aż łza się w oku kręci . Pamiętam że kilka lat później z kolegami strugaliśmy spławiki z kory sosnowej . Nie lakierowaliśmy ich więc mam teraz niezły ubaw wspominając jak dziwiłem się dlaczego im dłużej łowiłem tym bardziej tonęły .Dobranoc . Pozdrawiam .

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-19 07:30:30

    Do tych spławików podstawa to kolorowe lakiery do paznokci się podciągało mamie . A jak pierwszy spławik fosforyzujący (świecący się wtedy nazywał ) zdobyłem to więcej pod kołdrą " świecił" niż na wyprawach wędkarskich :) , bo jak bym zerwał to....uuuuuuuuu?

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-29 21:33:36

    To pamięta ktoś czy nie  ?

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-29 21:43:33

    Toż to ja się staro nie czuje a kosztowałem to czemu inni mieliby zapomnieć.
    Toż to rozkosz niezapomniana.

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-30 10:16:24

    Ja robiłem dzwonki z oprawki żarówki. Bardzo dokladnie czyszcząc metalową wkrętkę i mocując serce dzwonka na druciku z nie dużej nakrętki. Działało! Co do wina. Pamiętam takie które nosiło dość pretensjonalną nazwę " Czar Nałęczowa" za jedyne 14,50! Właściwie to każda impreza, a w tamtych czasach były modne tzw. prywatki opierały się na tych wynalazkach. Wino marki wino, a dla kobiet nie co słodsze pod tytułem " La crima" ! To były  szalone sześćdziesiąte i siedemdziesiąte lata XX wieku!

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-30 11:43:58

     A... Longinku  te 14,50 płacone  było  jak szeleszczący Ludwik Waryński  śmigał w obiegu  :)?


  • GBH 2009-12-30 11:59:22

    No to tak:

    wędzisko zwykłe: kij z leszczyny,

    wilnepicker : kij z krzaka dzikiej róży

    spławiki: samo gęsie pióro z gumkami pochodzenia wentylowego, gęsie pióro wetknięte w korek po winie

    żyłka: z rozplątanego zmywaka do garów :-)

    haczyk: zgięta agrafka (bezzadziorowy) lub szpilka

    przelotki: z drutu aluminiowego (typu SIC na podwójnej nóżce :-)

    kołowrotek: dwa gwoździe

    obciążenie: nikt o nim nie słyszał :-)

    i największy hit sygnalizator brań (dzwonek) zrobiony z łuski od kałasznikowa :-)

    zanęta: wino proste, tzw. "patyk", kordiał ziołowy lub rumowy, 3 beczki.... itd....

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-30 13:17:43

    Oczywiście taką czerwoną stuwą! Choć doś rzadko dysponowałem w tamtych czasach taką sumą! Raczej to były drobniaki składkowe! Ale jak widzę jesteś przygotowany na trudne pytania młodziech! I etykietka i stuwa! Muszę poszukać mam gdzieś banknot o nominale 1000 zł z tamtych czasów!

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-12-30 16:44:25

      Nie no  longin  był  okres  potem  co ta setka nic warta  nie była   ale   ja lody kupowałem  mały  po 2 złot z winogronkiem  a duży  piątaka  z... rybakiem kosztował  32 lata temu ....  

  • Forum wedkuje.pl 2009-12-30 17:13:42

    I prezerwatywy marki Eros trzy sztuki też kosztowały piątala z rybakiem! Ale kupowanie tego w owym czasie wiązało się z wielką loterią. Bo niektóre panie kioskarki były bardzo pruderyjne i potrafiły odmówić sprzedaży takim młokosom jak ja w tych latach! Teraz nie do pomyślenia! 

  • loli_83 2009-12-30 17:17:10

    Mój pierwszy zestaw wędkarski to wędka z kija leszczynowego :), kołowrotek z dwóch gwoździ :), żyłka z bardzo cienkiego sznurka :), spławik z gęsiego pióra :), ciężarek - nakrętka śrubki :), haczyk z jakiegoś drutu wyostrzony papierem ściernym :), przelotki z tego samego materiału co haczyk :)... "Klasyka" ;)... To był początek lat "90, miałem wtedy 5 albo 6 lat :). Jakiś czas później łowiłem już bardziej wyszukanym sprzętem ;) a była to prawdziwa żyłka nawinięta na szpulę i haczyk na który zakładało się konika polnego i stojąc w wodzie łowiło się piękne klenie i jelce (siwaki). To były czasy... Miło się wspomina...

  • Forum wedkuje.pl 2011-02-08 16:57:37

    To pamięta ktoś czy nie  ?
    Kochane Pepe ..../Patykiem Pisane/ i na Jego temat powstał utwór "Pepe Wróć" Perfektu.

    A kije gruntowe robiono również z włókna szklanego używanego przez elektromonterów przy przeciąganiu kabli telefonicznych w kanałach telefonicznych. Szlifowanie takiego 1,4m elementu zamocowanego w wiertarce przy pomocy papieru ściernego, każdy element /przeważnie 3 elementy bo waga wędziska była kolosalna/ okuwany tulejkami z długopisów Zenith, przelotki "porcelanowe" przywożone z DDR / Deutsche Demokratische Republik/, dolniki z korków od wina szlifowane podobnie jak włókno szklane, żyłka "tęczówka" z Leska, haki wszelakiej maści kupowane w SH /Składnica Harcerska/.

    A ryby ...ach panie drogi ;) gruba była niczym udo teściowej a długa...jak miesiąć :)




Reklama
Reklama