Witam wszystkich wedkarzy. Pewnego dnia bylem ze znajomymi nad jeziorem Chańcza (woj.świetokrzyskie) ,Bylem świadkiem jak wedkarz ktory rzucał zanete do wody za 2 godz gdy juz bylo ciemno wziol ponton i wypłynoł tam gdzie rzucal zanete i wrzucil do wody sidła mialy one przynajmniej 3 m szerkosci. Powiedzcie mi jak kto moze byc ze członek danego koła jest jednoczesnie wedkarzem oraz kłusownikiem. !!!! Tępic takich ludzi !!!!
Nóż się w kieszeni otwiera, ale niestety tak jest! Część członków PZW to taaaacy znawcy, prawdziwi "wędkarze". Co gorsze, przeważają ludzie którzy mają swoje lata na karku, którzy powinni dawać przykład czym tak na prawdę wędkarstwo jest. Trzeba być skończonym debilem postępując w taki sposób, po jakiego licha mu tyle ryb, napchać lodówę na cały rok chce? Rozumiem, wziąć CZASEM rybkę do domu, ale do ciężkiej cholery wyciągać siecią? Niech sobie licencje wyrobi i na Bałtyk wysuwa, fakt, nigdy tego nie zrobi bo jest zbyt tępy i ograniczony. Szkoda mi takich kalek umysłowych, ale nie mam litości dla takich ludzi, oby żadnemu nie strzelił podobny pomysł do głowy gdy z kumplami będziemy na nocnej zasiadce...
Proszę podaj mi gdzie dokładnie byłeś nad Chańczą. Znam ten zbiornik doskonale i wiem że są kłosownicy, sam zresztą nieraz dzwonie do PSR ale przez 6 lat nigdy nie widziałem aby ktoś sieci rzucał.
kolego ale różniez jak jest ta droga kolo mostu co sie wjeżdza wgłąb lasu tam tez są stanowiska i ta droga sie kończy o koło 1,5km wiec w połowie tej drogi bylem sie przejsc na spining to widzialem jak gosciu rzucal sieci tak kolo 22:00 i bylo widac jak tylko po powierzchni pływa butelka... oznaka ze siec rzucona... a tam jest bardzo dobre miejsce drapieżników oraz duzych leszczy i karpi... wiec jak bys mógł to zapobiec temu debilizmowi był bym bardzo wdzieczny...bo ja na chańcze nie za czesto jeżdze ale widac jak kusłuja(jak widze cos takiego to takich wedkarzy bym kur#wa w tym jeziorze utopił zjeb#w pierd#lonych.... w weekend chyba bd tam kolo rakowa.pozdrawiam
Hmm. To co opisujesz to nic innego znaczenie miejscówki wcześniej mierzonej echosondą. Większość wędkarzy w taki sposób znaczy miejsca. Też tak robię tyle że o 8 rano w sezonie zwijam butelkę, ponieważ motorowodniacy się uaktywniają. Miejsce które opisujesz jest mi doskonale znane, gdyż przebywam na wprost po drugiej stronie. W sezonie co jakiś czas wpada tam PSR-ka. Kilka razy widziałem akcje i nawet mam zdjęcia. Wątpię aby ktoś rozkładał sieci, bym bardziej że z miejscówek przy wpływie koryta do jeziora często wracają późnym wieczorem poszukiwacze szczupaka.
Druga sprawa to zaznaczanie koryta, a płyną dwa. Podejrzewam że znaczyli to pierwsze koryto od strony lasu. Więc chyba musiałeś coś przeoczyć. Na jesieni, kiedy woda spadnie butelek jest sporo bo nie ma już motorowodnych. W tym roku właśnie w tak oznaczonej miejscówce, nęciłem codziennie rosówkami. Kilka dni to trwało ale efekty bardzo bardzo pozytywne. Węgorz wędzony-miód w gębie. Generalnie bardzo często jestem nad Chańczą, zawsze mam dość dobry aparat i jak zauważę coś złego- robię zdjęcia. Najlepsze jest to że wcale się z tym nie ukrywam, wręcz przeciwnie.
Witam wszystkich wedkarzy. Pewnego dnia bylem ze znajomymi nad jeziorem Chańcza (woj.świetokrzyskie) ,Bylem świadkiem jak wedkarz ktory rzucał zanete do wody za 2 godz gdy juz bylo ciemno wziol ponton i wypłynoł tam gdzie rzucal zanete i wrzucil do wody sidła mialy one przynajmniej 3 m szerkosci. Powiedzcie mi jak kto moze byc ze członek danego koła jest jednoczesnie wedkarzem oraz kłusownikiem. !!!! Tępic takich ludzi !!!!
Nóż się w kieszeni otwiera, ale niestety tak jest! Część członków PZW to taaaacy znawcy, prawdziwi "wędkarze". Co gorsze, przeważają ludzie którzy mają swoje lata na karku, którzy powinni dawać przykład czym tak na prawdę wędkarstwo jest. Trzeba być skończonym debilem postępując w taki sposób, po jakiego licha mu tyle ryb, napchać lodówę na cały rok chce? Rozumiem, wziąć CZASEM rybkę do domu, ale do ciężkiej cholery wyciągać siecią? Niech sobie licencje wyrobi i na Bałtyk wysuwa, fakt, nigdy tego nie zrobi bo jest zbyt tępy i ograniczony. Szkoda mi takich kalek umysłowych, ale nie mam litości dla takich ludzi, oby żadnemu nie strzelił podobny pomysł do głowy gdy z kumplami będziemy na nocnej zasiadce...
masz racje kolego... nóż z kieszeni sam sie wysłuwa..... tepi ludzie..pozdrawiam
Proszę podaj mi gdzie dokładnie byłeś nad Chańczą. Znam ten zbiornik doskonale i wiem że są kłosownicy, sam zresztą nieraz dzwonie do PSR ale przez 6 lat nigdy nie widziałem aby ktoś sieci rzucał.
bylem tak kolo mostu jak jak sie jedzie na RAKÓW
kolego ale różniez jak jest ta droga kolo mostu co sie wjeżdza wgłąb lasu tam tez są stanowiska i ta droga sie kończy o koło 1,5km wiec w połowie tej drogi bylem sie przejsc na spining to widzialem jak gosciu rzucal sieci tak kolo 22:00 i bylo widac jak tylko po powierzchni pływa butelka... oznaka ze siec rzucona... a tam jest bardzo dobre miejsce drapieżników oraz duzych leszczy i karpi... wiec jak bys mógł to zapobiec temu debilizmowi był bym bardzo wdzieczny...bo ja na chańcze nie za czesto jeżdze ale widac jak kusłuja(jak widze cos takiego to takich wedkarzy bym kur#wa w tym jeziorze utopił zjeb#w pierd#lonych.... w weekend chyba bd tam kolo rakowa.pozdrawiam
Hmm.
To co opisujesz to nic innego znaczenie miejscówki wcześniej mierzonej echosondą.
Większość wędkarzy w taki sposób znaczy miejsca. Też tak robię tyle że o 8 rano w sezonie zwijam butelkę, ponieważ motorowodniacy się uaktywniają. Miejsce które opisujesz jest mi doskonale znane, gdyż przebywam na wprost po drugiej stronie.
W sezonie co jakiś czas wpada tam PSR-ka. Kilka razy widziałem akcje i nawet mam zdjęcia.
Wątpię aby ktoś rozkładał sieci, bym bardziej że z miejscówek przy wpływie koryta do jeziora
często wracają późnym wieczorem poszukiwacze szczupaka.
Druga sprawa to zaznaczanie koryta, a płyną dwa. Podejrzewam że znaczyli to
pierwsze koryto od strony lasu. Więc chyba musiałeś coś przeoczyć.
Na jesieni, kiedy woda spadnie butelek jest sporo bo nie ma już motorowodnych.
W tym roku właśnie w tak oznaczonej miejscówce, nęciłem codziennie rosówkami.
Kilka dni to trwało ale efekty bardzo bardzo pozytywne. Węgorz wędzony-miód w gębie.
Generalnie bardzo często jestem nad Chańczą, zawsze mam dość dobry aparat i jak zauważę coś złego- robię zdjęcia. Najlepsze jest to że wcale się z tym nie ukrywam, wręcz przeciwnie.
połamania kija aby nie na karpach przy korycie
Jak widzialeś taką sytuacje czemu nie zrobiłeś zdjęcia i nie zadzwoniłeś na policje lub PSR??
Z tego ca pamiętam to ja juz czytałem taki sam post gdzies w internecie....
to nie jest sciagniete z internetu poniewaz sam bylem 3 tyg na chanczy. i widzialem cos takiego.pozdro