Ano niestety można....każdy kto pływał wie, że część "wędkarzy" jak nie ma brań łapie na szarpaka!!! I nikogo to nie dziwi..każdy chce "odbić" sobie koszt dojazdu i wypłynięcia....
Ano niestety można....każdy kto pływał wie, że część "wędkarzy" jak nie ma brań łapie na szarpaka!!! I nikogo to nie dziwi..każdy chce "odbić" sobie koszt dojazdu i wypłynięcia....
NIESTETY!
Ano można można :-( też mam takiego znajomego z mojej rodzinnej wioski i też mi sie chwalił ze mimo jedzie tam w ramach relaksu to jednak myśli o dobrym połowie bo zanim wyjedzie to już ma zamówienia na rybkę bo wtedy wrócą mu sie koszty wyjazdu .Dla mnie to już by nie był relaks tylko zarobek. Cóż każdy jakoś kombinuje
Sądzę, że po Waszych opiniach już nie będzie kutra o nazwie Arthus, bo zmieni sobie nazwę na inną. Haha!
Chyba nie będzie tak, właściciele sa cwani i wiedza że w okresie jesienno zimowym nie ważne co się robi, czy dobrze czy źle to ludzie zawsze są .Niestety tak to wygląda.
Ja i ty tak myślimy ale np. już inny kolega tak nie myśli płace i chcę.Tak to już jest z ludźmi każdy ma swoje poglądy i rozum i rzadko kiedy da się to u kogoś zmienić :))
Witam. Dodam trzy grosze do opinii o Arthusie. Byłem na nim tydzień temu. Szyper Bartek. Totalna lipa. Na komplet wędkarzy padło kilka dorszy, większość zeszła z kutra "o kiju". Dodatkowo moim zdaniem nie powinniśmy wychodzić na łowisko, ale czego się nie robi dla zarobku. Można powozić frajerów po Bałtyku, niech się porzygają, a kasa leci. Jednym słowem nigdy więcej.
Dokładnie. Jeżdzi się na ryby. można złapać 100 dorszy. Kwestia ile ich wezmiesz.
Jakbyś przez 2 razy z rzędu nie miał nawet jedego brania to chyba byś z deczka się zirytował. Taka jest prawda, że Artus czy tam Arthus to LIPA do potegi n-ej.
Panowie,pływaliście chyba na innym Arthusie.Pływałem na nim 3 i 4-11-2011,fakt że poganialiśmy troszkę po Bałtyku ale rybki były.Pierwszego dnia było kilka trójek (bolków nie liczę),drugiego dnia dwie piątki,dużo dwójek i ozdoba połowu łosoś po wypatroszeniu ważył osiem siedemdziesiąt.Dotychczas pływałem w Kołobrzegu i w Darłówku ale w przyszłości tylko Władka na Arthusa.
Jeśli piszesz kolego, że byłeś, to pisz też datę Twojego połowu:-)
To bardzo istotne, bo niektórzy byli raz i do tego jeszcze pijani w trupa, a potem się żalą na forach, że ryba nie bierze.Byłem niejednokrotnie świadkiem sytuacji w której Panowie nawet razu nie zarzucili:-))) Prawda jest taka, że dorsze się też same nie zaczepiają, a sposób prowadzenia przynęty jest bardzo istotny. Radzę Ci podglądać tych, którzy maja o tym naprawdę pojęcie, bo są tacy fachowcy. Czsem naprawdę warto podpatrzyć.
Byłem 4 razy na Arthusie i choć nie były to okazy, to nigdy nie złowiłem mniej niż15-20 więc refleksję pozostawiam Tobie...
Jeżeli chodzi o Arthusa - byłem 06/03 właśnie na tym kutrze - szyper Arek. Nie wiem jak było wczesniej ale my połowiliśmy bardzo ładnie:) Kilka razy byłem już na dorszach ale właśnie na Arthusie mieliśmy najdłuższy dryf - blisko 3 godziny bez przepływania:)
Jeżeli chodzi o Arthusa - byłem 06/03 właśnie na tym kutrze - szyper Arek. Nie wiem jak było wczesniej ale my połowiliśmy bardzo ładnie:) Kilka razy byłem już na dorszach ale właśnie na Arthusie mieliśmy najdłuższy dryf - blisko 3 godziny bez przepływania:)
Pozdrawiam
Paweł
no to bylismy razem i połowiliśmy.(lewa burta) serdecznie pozdrawiam
To czego doświadczyłem na kutrze Arthus dnia 16.12.12 woła o pomstę do nieba. Ale chyba jestem sam sobie winny, ponieważ wcześniej przeczytałem kilka złych opinii na temat tego kutra, jednak chciałem zaryzykować.I tu apeluję do osób chcących wybrać się na połowy...czytajcie opinie i sugerujcie się nimi. Jeżeli są negatywne, to tak zapewne jest, pozytyw każdy może sobie dodać, nawet załoga kutra...
Szyper...o ile można go tak nazwać, był bardzo ordynarny, kompletnie nie wiedział gdzie są łowiska, przez cały rejs zatrzymaliśmy się może z 5x na 10 minut !! Pływaliśmy jak idioci po morzu, na pełnym gazie...chyba nie o to tu chodzi... Szyper chciał znacznie wcześniej zakończyć rejs, nie potrafił nawet wyciągnąć hakiem ryby z wody, po kilku próbach udało mu się trafić... Kawa...a raczej to coś co było w termosie, nie nadaje się do picia, o jedzeniu już nie wspomnę bo go nie było Była to moja już 14 wyprawa na połowy dorsza i z ręką na sercu stwierdzę, że to był najgorszy Kuter ( Arthus ) na jaki trafiłem... Stanowczo odradzam!
to mnie kolego pocieszyles.ja plyne nim 22.plywalem juz na artusie i bylo zawsze super ale to 2 lata w stecz.a jak rybki wychodzilo cos?a co do jedzenia to zupka byla zawsze.szkoda ze tak sie popsul ten koter.no cóż bede musial zaryzykowac.jak pogoda pozwoli i wyjazd sie odbedzie to napisze jak bylo.
Witam,
drugi raz byłem na tym kutrze (drugi przez niedogadanie się z osobą rezerwującą kuter).
Szyper nie wie kompletnie gdzie są łowiska. Pływa się po Bałtyku jak zagubiona tratwa.
Więcej moja noga tam nie stanie. Strata pieniędzy.
Inni wędkarze na innych kutrach tego samego dnia złapali po 30 dorszy a my średnio po 2/3 dorsze :(
Były osoby które nawet jednej ryby nie złapali.
Strata kasy!!!
Strata kasy!!!
Skąd on wypływa?
z tego co piszesz to faktycznie dramat.
Władysławowo.
Ja w niedzielę z Gdyni atakuje i sam jestem ciekawy jak będzie bo łajba chwalona i mojego znajomego więc nie ukrywam że jestem pełen optymizmu :))
Panowie ,limit dorsza dla wędkarza to 7 szt. a można nawet 30 ale jak to nazwać?
Ano niestety można....każdy kto pływał wie, że część "wędkarzy" jak nie ma brań łapie na szarpaka!!! I nikogo to nie dziwi..każdy chce "odbić" sobie koszt dojazdu i wypłynięcia....
NIESTETY!
Ano niestety można....każdy kto pływał wie, że część "wędkarzy" jak nie ma brań łapie na szarpaka!!! I nikogo to nie dziwi..każdy chce "odbić" sobie koszt dojazdu i wypłynięcia....
NIESTETY!
Ano można można :-( też mam takiego znajomego z mojej rodzinnej wioski i też mi sie chwalił ze mimo jedzie tam w ramach relaksu to jednak myśli o dobrym połowie bo zanim wyjedzie to już ma zamówienia na rybkę bo wtedy wrócą mu sie koszty wyjazdu .Dla mnie to już by nie był relaks tylko zarobek. Cóż każdy jakoś kombinuje
Kuter nazywa się Arthus...też tam byłem i też lipa.
Kuter nazywa się Arthus...też tam byłem i też lipa.
I dobrze, że nie Artus
Kuter nazywa się Arthus...też tam byłem i też lipa.
I dobrze, że nie Artus
Hehe faktycznie :))
ja byłem w marcu i połowiłem. ta łajba ma jeden plus - jest szybsza niż większość tych balii co to na spacerek pływają 6-8węzłów
Sądzę, że po Waszych opiniach już nie będzie kutra o nazwie Arthus, bo zmieni sobie nazwę na inną. Haha!
Sądzę, że po Waszych opiniach już nie będzie kutra o nazwie Arthus, bo zmieni sobie nazwę na inną. Haha!
Chyba nie będzie tak, właściciele sa cwani i wiedza że w okresie jesienno zimowym nie ważne co się robi, czy dobrze czy źle to ludzie zawsze są .Niestety tak to wygląda.
jezdzi sie na ryby po ryby to do sklepu rybnego
jezdzi sie na ryby po ryby to do sklepu rybnego
Tak prawda.
Ja i ty tak myślimy ale np. już inny kolega tak nie myśli płace i chcę.Tak to już jest z ludźmi każdy ma swoje poglądy i rozum i rzadko kiedy da się to u kogoś zmienić :))
Taki urok społeczeństwa :))
Witam. Dodam trzy grosze do opinii o Arthusie. Byłem na nim tydzień temu. Szyper Bartek. Totalna lipa. Na komplet wędkarzy padło kilka dorszy, większość zeszła z kutra "o kiju". Dodatkowo moim zdaniem nie powinniśmy wychodzić na łowisko, ale czego się nie robi dla zarobku. Można powozić frajerów po Bałtyku, niech się porzygają, a kasa leci. Jednym słowem nigdy więcej.
Dokładnie. Jeżdzi się na ryby. można złapać 100 dorszy. Kwestia ile ich wezmiesz.
Jakbyś przez 2 razy z rzędu nie miał nawet jedego brania to chyba byś z deczka się zirytował. Taka jest prawda, że Artus czy tam Arthus to LIPA do potegi n-ej.
wczoraj na Zatoce
Ogólnie słabiutko - wszyscy dookoła narzekali na brak ryb
Zaliczyliśmy wraki, łąki, 60m,20m - kilkanaście łowisk
ogólnie na 10 osób padło około 15 dorszy
No piękne :) Gratuluję :)
Ja w niedziele jadę z Łeby więc tez coś wkleję jak złapie :)
Pozdrawiam :)
No piękne :) Gratuluję :)
Ja w niedziele jadę z Łeby więc tez coś wkleję jak złapie :)
Pozdrawiam :)
nie ma czego gratulować - dwa dorsze na 7 godzin łowienia to porażka
na początku listopada byłem we Władku i wyciągnąłem ponad 30 - to jest wynik
Ale cóż taki nasz los
No ja po ostatniej porażce na Zatoce ruszyłem do Łeby i od razu inny format łapania.
Wracam tam w niedzielę i jestem pewny że wynik i zabawa będzie :)
Mi chyba odwołają rejs w niedziele bo jak teraz sprawdzam pogodę to w Łebie ma być dramat :(
Panowie,pływaliście chyba na innym Arthusie.Pływałem na nim 3 i 4-11-2011,fakt że poganialiśmy troszkę po Bałtyku ale rybki były.Pierwszego dnia było kilka trójek (bolków nie liczę),drugiego dnia dwie piątki,dużo dwójek i ozdoba połowu łosoś po wypatroszeniu ważył osiem siedemdziesiąt.Dotychczas pływałem w Kołobrzegu i w Darłówku ale w przyszłości tylko Władka na Arthusa.
Jeśli piszesz kolego, że byłeś, to pisz też datę Twojego połowu:-)
To bardzo istotne, bo niektórzy byli raz i do tego jeszcze pijani w trupa, a potem się żalą na forach, że ryba nie bierze.Byłem niejednokrotnie świadkiem sytuacji w której Panowie nawet razu nie zarzucili:-))) Prawda jest taka, że dorsze się też same nie zaczepiają, a sposób prowadzenia przynęty jest bardzo istotny. Radzę Ci podglądać tych, którzy maja o tym naprawdę pojęcie, bo są tacy fachowcy. Czsem naprawdę warto podpatrzyć.
Byłem 4 razy na Arthusie i choć nie były to okazy, to nigdy nie złowiłem mniej niż15-20 więc refleksję pozostawiam Tobie...
Pozdrawiam Krzysiek. Warszawa
We wtorek wypływam z tego kuterka, mam nadzieje że pogoda o dobre towarzystwo dopisze!
Witam,
Jeżeli chodzi o Arthusa - byłem 06/03 właśnie na tym kutrze - szyper Arek. Nie wiem jak było wczesniej ale my połowiliśmy bardzo ładnie:) Kilka razy byłem już na dorszach ale właśnie na Arthusie mieliśmy najdłuższy dryf - blisko 3 godziny bez przepływania:)
Pozdrawiam
Paweł
Witam,
Jeżeli chodzi o Arthusa - byłem 06/03 właśnie na tym kutrze - szyper Arek. Nie wiem jak było wczesniej ale my połowiliśmy bardzo ładnie:) Kilka razy byłem już na dorszach ale właśnie na Arthusie mieliśmy najdłuższy dryf - blisko 3 godziny bez przepływania:)
Pozdrawiam
Paweł
no to bylismy razem i połowiliśmy.(lewa burta) serdecznie pozdrawiam
Krzysiek
ARTHUS - Władysławowo 16.12.12
To czego doświadczyłem na kutrze Arthus dnia 16.12.12 woła o pomstę do nieba. Ale chyba jestem sam sobie winny, ponieważ wcześniej przeczytałem kilka złych opinii na temat tego kutra, jednak chciałem zaryzykować.I tu apeluję do osób chcących wybrać się na połowy...czytajcie opinie i sugerujcie się nimi. Jeżeli są negatywne, to tak zapewne jest, pozytyw każdy może sobie dodać, nawet załoga kutra...
Szyper...o ile można go tak nazwać, był bardzo ordynarny, kompletnie nie wiedział gdzie są łowiska, przez cały rejs zatrzymaliśmy się może z 5x na 10 minut !! Pływaliśmy jak idioci po morzu, na pełnym gazie...chyba nie o to tu chodzi...
Szyper chciał znacznie wcześniej zakończyć rejs, nie potrafił nawet wyciągnąć hakiem ryby z wody, po kilku próbach udało mu się trafić...
Kawa...a raczej to coś co było w termosie, nie nadaje się do picia, o jedzeniu już nie wspomnę bo go nie było
Była to moja już 14 wyprawa na połowy dorsza i z ręką na sercu stwierdzę, że to był najgorszy Kuter ( Arthus ) na jaki trafiłem... Stanowczo odradzam!
Pozdrawiam
to mnie kolego pocieszyles.ja plyne nim 22.plywalem juz na artusie i bylo zawsze super ale to 2 lata w stecz.a jak rybki wychodzilo cos?a co do jedzenia to zupka byla zawsze.szkoda ze tak sie popsul ten koter.no cóż bede musial zaryzykowac.jak pogoda pozwoli i wyjazd sie odbedzie to napisze jak bylo.