Reklama
  • makumba1132012-07-12 09:29:10

    Witam. Na wstępie dodam że jeszcze nie złowiłem dużej ryby na łowiskach pzw (nie prywatnych). Z racji tego iż mam 14 lat na ryby jeżdżę z ojcem. Od niedawna zacząłem łowić na takich łowiskach. W piątek jadę na nockę na świetne łowisko o nazwie Lena II, ten duży zbiornik znajduje się w miejscowości: Złotoryja. Zawsze łowiłem ryby typu karaś lin płoć. Chodź i to mi nie wychodziło, chce się dowiedzieć jak w końcu złapać karpia, lub szczupaka a w ostateczności większego karasia. Opanowałem dość dobrze technikę na grunt i na spławik ale coś mi nie wychodzi, już mnie to denerwuje, jestem w 95 % pewien że robię wszystko dobrze, ale jakoś mało brań, może złe stanowisko? Jak ktoś nie wie jest to teren dość zarośnięty roślinnością, większy opis Zbiornik Lena II
    Najchętniej chciałbym znać opinie już łowiących w tym zbiorniku.
    Będę na tym łowisku popołudniu w piątek i skończę przed południem w sobotę.
    Jeśli można chciałbym również porozmawiać na miejscu, w "realu", żeby można było dobrać jakieś dobre łowisko na karasie, liny a na grunt - karpie.
    A teraz dla chętnych, moja historyjka sprzed 2 lat.
    Moje pierwsze ryby łowiłem na prywatnym, malutkim stawie. Po roku byliśmy najlepszymi wędkarzami. Ale to był staw prywatny a tamtejsi wędkarze to prawdziwi amatorzy. Zaczęliśmy wędrować po innych stawach później stawach pzw, od 2 lat nie złowiłem dużej ryby... Zasmuca mnie ta sprawa, miałem rok przerwy ale teraz wracam kochając wędkarstwo jeszcze bardziej. Tamten staw nauczyłem mnie wiele, stał się mniej zarybiony niż wody pzw - ryby powymierały (sam widziałem 2kg amury  na brzegu (to było 4 lata temu) właściciel wyławiał je grabiami. (Pływające brzuchem do góry - niedotleniona woda) przetrwała nieliczna grupa karpi i 2 amury, nikt o tym nie wiedział, zawsze łowiłem tam karasie i liny tak około 0,75 kg pewnego dnia widziałem ogromną płetwę ogonową przewalającą się na środku stawu, opowiedziałem tacie. Wieczorkiem jak zawsze siedzimy i wyławiamy karaśki i linki wpuszczając je z powrotem, skończyły się robaki, tato wziął kawałek bułki, zarzucił, coś się bawiło i bawiło, a że uklei było jak kropel deszczu ( i to nie kłamie, rzucając zanętę widziałem jak biły się o kawałek robaka,) CIEKAWOSTKA: wsadzając rękę do wody przypływało około 20 rybek i dziobały w rękę i można było parę w rękę złapać, wgl. się nie bały, to stało się atrakcją tego stawu (teraz już ich nie ma bo pozdychały bo mroźniej zimie, nie ma ani jednej małej rybki) wracając, było ich tak dużo że pomyśleliśmy że to właśnie te bzderki ale czekamy, przy nas stoi rodzina mojego sąsiada bo tak naprawdę mieliśmy złapać karasia i pokazać 5 letniej wnóczce sąsiada. Czekamy, bawi się niesamowicie no ale...hop wzięło, prawie zero oporu ale metr od brzegu ogromny opór, wędkę oddaję tacie, ryba ciągnie ku dna, podbierak w ruch. Wszyscy patrzą aż w końcu rybka w podbieraku. Zostaliśmy uwiecznieni na zdjęciu z PIĘCIO kilogramowym amurem. Wyłowiłem również kilka 3kg karpii :). Teraz są nowe karpie i amury, jednak ja już tam nie łowię.. ciekawe ile teraz waży ten drugi amur (a wiem, że tam jest).
    Pozdrawiam



Reklama
Reklama