witam . jesienia zbierajac grzybki w mojej okolicy znalazlem maly lesny zbiorniczek ( brak dojazdu ) z zadziwiajaca dzika okolica na brzegach co prawda widac bylo slady po wedkarzach ( opakowania po zanetach i "profi " podpurki ) . wody tej nie ma w zadnym wykazie wod PZW nie ma tez zadnych tabliczek swiadczacych o jakiej kolwiek wlasnosci zbiornika . nadmienie ze woda otoczona jest lasami panstwowymi ( nie rezerwat ) a nadlesnictwo twierdzi ze nic o takim zbiorniku nie wie . Moje pytanko jest takie czy wolno lowic na takim zbiorniku , kto moze przeprowadzac kontrole ,jakie zezwolenia itp. Moze ktos mial podobne przygody . POZDRAWIAM
witam . jesienia zbierajac grzybki w mojej okolicy znalazlem maly lesny zbiorniczek ( brak dojazdu ) z zadziwiajaca dzika okolica na brzegach co prawda widac bylo slady po wedkarzach ( opakowania po zanetach i "profi " podpurki ) . wody tej nie ma w zadnym wykazie wod PZW nie ma tez zadnych tabliczek swiadczacych o jakiej kolwiek wlasnosci zbiornika . nadmienie ze woda otoczona jest lasami panstwowymi ( nie rezerwat ) a nadlesnictwo twierdzi ze nic o takim zbiorniku nie wie . Moje pytanko jest takie czy wolno lowic na takim zbiorniku , kto moze przeprowadzac kontrole ,jakie zezwolenia itp. Moze ktos mial podobne przygody . POZDRAWIAM
O status prawny takiej "kałuży leśnej" musisz dopytywać się w Okręgu PZW i Gminie. Bo może być to np. własność prywatna . A PSR i Policja może Cię skontrolować na każdej wodzie.
kolezko pytalem tylko kazdy ma to w D pytalem kolegow ( lowili tam ) i nic nadlesnictwo twierdzi ze nie ma takiej wody ( na mapie jast na zdjeciach satelitarnych jest a u nich nie ma ) . nie chodzi mi o SR bo do tej kontroli wystarcza normalne dokumenty ( tylko jak wypelnic rejestr ? ) . Chodzi mi bardziej o sluzby lesne ( auto na parkingu ok 1000m od wody ) nadmieniam zadnych tabliczek znakow NIC . dlatego pytam mozna czy nie ?
kolezko pytalem tylko kazdy ma to w D pytalem kolegow ( lowili tam ) i nic nadlesnictwo twierdzi ze nie ma takiej wody ( na mapie jast na zdjeciach satelitarnych jest a u nich nie ma ) . nie chodzi mi o SR bo do tej kontroli wystarcza normalne dokumenty ( tylko jak wypelnic rejestr ? ) . Chodzi mi bardziej o sluzby lesne ( auto na parkingu ok 1000m od wody ) nadmieniam zadnych tabliczek znakow NIC . dlatego pytam mozna czy nie ?
A co służba leśna ma Ci zrobić, jesli auto zostawiasz na parkingu, nie śmiecisz, ogniska na zakazie nie rozpalasz, nie zastawiasz wnyków, nie zakłucasz porządku itp. Nadlesnictwo może traktować to jako zwykłe, małe leśne oczko wodne, poidło dla zwierzyny, a mało znaczące i dlatego nie ma tego na mapie. A PZW może coś wiedzieć o statusie tej wody. U nas też takie kałuże bywają i wiele z nich ma prywatnych właścicieli, a Lasy Państwowe o tym nie wiedzą, myslą, że nadal są własnością gminy. Także udaj się do Okręgu, pokaż im palcem na mapie i jeśli się okaże, że nie jest to ich kałuża, nie jest też prywatna, to możesz łowić.
Do arus"a . W rejestrze jest możliwość wpisania wód tzw . "innych " - w Czernichowie niedaleko Krakowa są dwie żwirownie , jedna nawet jeszcze czynna i łowiąc na niej wpisujemy po prostu w rejestrze " Żwirownia Czernichów " i w przypadku kontroli Straż , czy to PSR czy SSR nie ma żadnych zastrzeżeń . Wypełniając kwartalny protokół SSR też mam w nim ujęty wpis - inne wody . Połamania kija . Zastosuj się też do rad Macieja " Mastiff"a .
Jest jeszcze sporo takich "oczek", stawików i bajorek, które nieraz są uważane za wodę użytkową tylko dlatego, że chodzą na ten staw kaczki i gęsi okolicznych mieszkańców. Z reguły nie ma tam żadnej hodowli, a staw jest pełen skarłowaciałego karasia i właśnie często nie figuruje nawet na mapach gminnych. Znałem taki stawek kiedyś w latach 70-tych. Przylegał do małej chałupinki znajdującej sie 50 m od szosy, a on był właśnie między tą chałupinką, a szosą i miał średnicę zaledwie około 20m. Łączka na której się znajdował nie była ogrodzona, a na brzeg szło zejść wprost ze skarpy szosy, która biegła 2-3m wyżej. Ponieważ karłowatego karasia było tam zatrzęsienie, chodziliśmy tam łowić żywce na szczupaka. Jednego razu dziadek z babcią, staruszkowie prawie 80-letni przyszli do nas z pretensją, że wyławiamy ich prywatne ryby, poprosiliśmy ich o pokazanie dokumentów o hodowaniu tam ryb. Pokazali nam akt notarialny z adnotacją, że staw na ich łączce nie wchodzi w skład posesji, lecz należy nadal do gminy. Po wyjasnieniu im, że jak założą tam hodowlę na podstawie dzierżawy i pozwolenia wodno-prawnego, grzecznie nas przeprosili, bo myśleli, że staw należy do nich, a tymczasem była to woda ogólnie dostępna. To byli dziadkowie, ale nieraz przyjdzie do nas gospodarz z psem i widłami w ręce i wtedy zaczynają się "schody", więc trzeba się orientować w statusie danej wody i w razie potrzeby nie upierać się, tylko grzecznie spakować graty i po wykrztuszeniu "przepraszam", wynieść się co prędzej, bo można trafić na fanatyka nie mającego zielonego pojęcia o "hodowli ryb", he, he!
kolezko pytalem tylko kazdy ma to w D pytalem kolegow ( lowili tam ) i nic nadlesnictwo twierdzi ze nie ma takiej wody ( na mapie jast na zdjeciach satelitarnych jest a u nich nie ma ) . nie chodzi mi o SR bo do tej kontroli wystarcza normalne dokumenty ( tylko jak wypelnic rejestr ? ) . Chodzi mi bardziej o sluzby lesne ( auto na parkingu ok 1000m od wody ) nadmieniam zadnych tabliczek znakow NIC . dlatego pytam mozna czy nie ?
Na różnego rodzaju nieużytkach, które z czasem porastają "lasem" często są też zapadliska po szkodach górniczych. Na moim terenie jest tego mnóstwo. Większe zagospodarowało PZW a mniejsze z racji braku dojazdu a nawet dojścia jest "niczyje" jak chodzi o kałuże ale są własnością państwa lub lasów. W porze suchej kiedy jest zakaz wchodzenia do lasu to i tam też nie wolno przebywać.Jeśli nie ma ich w rejestrze to nie wpisujesz tylko łowisz na podstawie Karty Wędkarskiej.
witam . jesienia zbierajac grzybki w mojej okolicy znalazlem maly lesny zbiorniczek ( brak dojazdu ) z zadziwiajaca dzika okolica na brzegach co prawda widac bylo slady po wedkarzach ( opakowania po zanetach i "profi " podpurki ) . wody tej nie ma w zadnym wykazie wod PZW nie ma tez zadnych tabliczek swiadczacych o jakiej kolwiek wlasnosci zbiornika . nadmienie ze woda otoczona jest lasami panstwowymi ( nie rezerwat ) a nadlesnictwo twierdzi ze nic o takim zbiorniku nie wie . Moje pytanko jest takie czy wolno lowic na takim zbiorniku , kto moze przeprowadzac kontrole ,jakie zezwolenia itp. Moze ktos mial podobne przygody . POZDRAWIAM
witam . jesienia zbierajac grzybki w mojej okolicy znalazlem maly lesny zbiorniczek ( brak dojazdu ) z zadziwiajaca dzika okolica na brzegach co prawda widac bylo slady po wedkarzach ( opakowania po zanetach i "profi " podpurki ) . wody tej nie ma w zadnym wykazie wod PZW nie ma tez zadnych tabliczek swiadczacych o jakiej kolwiek wlasnosci zbiornika . nadmienie ze woda otoczona jest lasami panstwowymi ( nie rezerwat ) a nadlesnictwo twierdzi ze nic o takim zbiorniku nie wie . Moje pytanko jest takie czy wolno lowic na takim zbiorniku , kto moze przeprowadzac kontrole ,jakie zezwolenia itp. Moze ktos mial podobne przygody . POZDRAWIAM
O status prawny takiej "kałuży leśnej" musisz dopytywać się w Okręgu PZW i Gminie. Bo może być to np. własność prywatna . A PSR i Policja może Cię skontrolować na każdej wodzie.
kolezko pytalem tylko kazdy ma to w D pytalem kolegow ( lowili tam ) i nic nadlesnictwo twierdzi ze nie ma takiej wody ( na mapie jast na zdjeciach satelitarnych jest a u nich nie ma ) . nie chodzi mi o SR bo do tej kontroli wystarcza normalne dokumenty ( tylko jak wypelnic rejestr ? ) . Chodzi mi bardziej o sluzby lesne ( auto na parkingu ok 1000m od wody ) nadmieniam zadnych tabliczek znakow NIC . dlatego pytam mozna czy nie ?
kolezko pytalem tylko kazdy ma to w D pytalem kolegow ( lowili tam ) i nic nadlesnictwo twierdzi ze nie ma takiej wody ( na mapie jast na zdjeciach satelitarnych jest a u nich nie ma ) . nie chodzi mi o SR bo do tej kontroli wystarcza normalne dokumenty ( tylko jak wypelnic rejestr ? ) . Chodzi mi bardziej o sluzby lesne ( auto na parkingu ok 1000m od wody ) nadmieniam zadnych tabliczek znakow NIC . dlatego pytam mozna czy nie ?
A co służba leśna ma Ci zrobić, jesli auto zostawiasz na parkingu, nie śmiecisz, ogniska na zakazie nie rozpalasz, nie zastawiasz wnyków, nie zakłucasz porządku itp. Nadlesnictwo może traktować to jako zwykłe, małe leśne oczko wodne, poidło dla zwierzyny, a mało znaczące i dlatego nie ma tego na mapie. A PZW może coś wiedzieć o statusie tej wody. U nas też takie kałuże bywają i wiele z nich ma prywatnych właścicieli, a Lasy Państwowe o tym nie wiedzą, myslą, że nadal są własnością gminy. Także udaj się do Okręgu, pokaż im palcem na mapie i jeśli się okaże, że nie jest to ich kałuża, nie jest też prywatna, to możesz łowić.
Przekroczyłem już ilość wysłanych wiadomości na privie i nie mogę Ci odpisać. Ale możesz łowić.
Do arus"a . W rejestrze jest możliwość wpisania wód tzw . "innych " - w Czernichowie niedaleko Krakowa są dwie żwirownie , jedna nawet jeszcze czynna i łowiąc na niej wpisujemy po prostu w rejestrze " Żwirownia Czernichów " i w przypadku kontroli Straż , czy to PSR czy SSR nie ma żadnych zastrzeżeń . Wypełniając kwartalny protokół SSR też mam w nim ujęty wpis - inne wody . Połamania kija . Zastosuj się też do rad Macieja " Mastiff"a .
Jest jeszcze sporo takich "oczek", stawików i bajorek, które nieraz są uważane za wodę użytkową tylko dlatego, że chodzą na ten staw kaczki i gęsi okolicznych mieszkańców. Z reguły nie ma tam żadnej hodowli, a staw jest pełen skarłowaciałego karasia i właśnie często nie figuruje nawet na mapach gminnych. Znałem taki stawek kiedyś w latach 70-tych. Przylegał do małej chałupinki znajdującej sie 50 m od szosy, a on był właśnie między tą chałupinką, a szosą i miał średnicę zaledwie około 20m. Łączka na której się znajdował nie była ogrodzona, a na brzeg szło zejść wprost ze skarpy szosy, która biegła 2-3m wyżej. Ponieważ karłowatego karasia było tam zatrzęsienie, chodziliśmy tam łowić żywce na szczupaka. Jednego razu dziadek z babcią, staruszkowie prawie 80-letni przyszli do nas z pretensją, że wyławiamy ich prywatne ryby, poprosiliśmy ich o pokazanie dokumentów o hodowaniu tam ryb. Pokazali nam akt notarialny z adnotacją, że staw na ich łączce nie wchodzi w skład posesji, lecz należy nadal do gminy. Po wyjasnieniu im, że jak założą tam hodowlę na podstawie dzierżawy i pozwolenia wodno-prawnego, grzecznie nas przeprosili, bo myśleli, że staw należy do nich, a tymczasem była to woda ogólnie dostępna. To byli dziadkowie, ale nieraz przyjdzie do nas gospodarz z psem i widłami w ręce i wtedy zaczynają się "schody", więc trzeba się orientować w statusie danej wody i w razie potrzeby nie upierać się, tylko grzecznie spakować graty i po wykrztuszeniu "przepraszam", wynieść się co prędzej, bo można trafić na fanatyka nie mającego zielonego pojęcia o "hodowli ryb", he, he!
Pozdrawiam miłośników małych "oczek"!!!
kolezko pytalem tylko kazdy ma to w D pytalem kolegow ( lowili tam ) i nic nadlesnictwo twierdzi ze nie ma takiej wody ( na mapie jast na zdjeciach satelitarnych jest a u nich nie ma ) . nie chodzi mi o SR bo do tej kontroli wystarcza normalne dokumenty ( tylko jak wypelnic rejestr ? ) . Chodzi mi bardziej o sluzby lesne ( auto na parkingu ok 1000m od wody ) nadmieniam zadnych tabliczek znakow NIC . dlatego pytam mozna czy nie ?
Na różnego rodzaju nieużytkach, które z czasem porastają "lasem" często są też zapadliska po szkodach górniczych. Na moim terenie jest tego mnóstwo. Większe zagospodarowało PZW a mniejsze z racji braku dojazdu a nawet dojścia jest "niczyje" jak chodzi o kałuże ale są własnością państwa lub lasów. W porze suchej kiedy jest zakaz wchodzenia do lasu to i tam też nie wolno przebywać.Jeśli nie ma ich w rejestrze to nie wpisujesz tylko łowisz na podstawie Karty Wędkarskiej.