Witam kolegów wędkarzy! Moje pytanie dotyczy pogody lekko wietrznej a co się z tym wiąże brań lina i innych ryb spokojnego żeru . Zauważyłem wybierając się już kilkakrotnie na łowisko z zasiadka na lina, że jeśli wieje nawet delikatny wiaterek obojętnie z której strony to lin nie bierze, mało tego inne rybki również nie za bardzo są skore do współpracy. Czy ma ktoś z was podobne spostrzeżenia?
Też zauważyłem taką prawidłowość, nawet dzisiaj rano będąc nad wodą od g.5 do g.7 było bezwietrznie co prawda brały tylko małe linki ale za to 7 brań i wyjętych maluchów takich po 25-30 dag oraz karasi (4 wyjąłem) o siódmej woda się sfałdowała od wiatru i brania całkowicie ustały. Czyżby ryby wyczuwały jakieś drgania naprężonej żyłki? Choć jest jedno przysłowie które się sprawdza "idzie wietrzyk, będzie leszczyk", coś w tym musi być?
jeszcze jedno znane mi przysłowie wędkarskie to " Wiatr od wschodu-ryba chodu"
tylko nie wiem czy słowo "wschodu" miało tu znaczenie dosłowne czy tylko żeby się rymowało.
Różnie w zależności od łowiska. Dzisiaj łowiłem ze spławikiem bo stawek nie za duży i wodorostów pełno więc wagler 4,5+ 3g założyłem i powiem że był dość skuteczny do pierwszego podmuchu wiatru .
To my, wędkarze, podświadomie nie lubimy wiatru. Szlag nas trafia kiedy wieje prosto w twarz. Myślę, że to ma bezposredni związek. Łowiłem liny podczas wietrznej pogody, ale faktycznie, były to zawsze miejsca pod skarpami, zatoczki otoczone krzaczorami, jednym słowem osłonięte od wiatru. W takich miejscach fala prawie nie istnieje, a linia zmarszczek zaczyna sie kilkanaście metrów dalej. Jeśli zaś chodzi o wiatr od wschodu, jest prawdą, że ryba wtedy nie bierze i jeszcze mi sie w zyciu nie zarzyło odstępstwo od tej zasady. Ogólnie, kiredy jest wysoka fala i silny wiatr, nalezy pozwijać spławiki, dobrać trochę cięższe zestawy gruntowe niż zwykle i posłać je na głęboką wodę. Większa ryba schodzi głębiej w czase wietrzyska. A drobnica nie lubi bujania i czmycha w krzaczory. Mogę się mylić. Ale tak wynika z moich obserwacji.
słuszne spostrzezenia tez to zauwazylem jakis czas temu i nawet zalozylem sobie zeszyt w ktorym notuje sobie jaka byla pogoda wiatr temperatura i takie tam i faktycznie jak tylko woda zacznie sie faldowac liny znikaja pojawiaja sie np.plocie i wzdregi lecz brania linow sa najlepsze od godz 5:30 do 6:30 bynajmniej u mnie tak to zaopserwowalem wiec panowie zeby to uskutecznic i sprawdzic kiedy na linka to notujcie sobie informacje o pogodzie temperaturze i rozne inne stan wody jeszcze jest wazny ja na liny wybieram sie najczesciej na rzeczke mala ktora bardzo wolno plynie lub prawie stoi i jest naprawde piekna ma swoj urok .
A ja chciałem opisać taką sytuację. Tydzień temu we czwartek objechałem okoliczne wody w poszukiwaniu miejsca na piątek. Chodziło mi o nocną zasiadkę. Wybór padł na Horniok, łowisko nr 618 w Krzyżanowicach. W końcu udało mi się znaleźć tę wodę, o której czytałem parę fajnych kawałków napisanych przez Kolegę GHOSTMIR. W piątek po południu wiał wiatr i połapałem karasi, takich do 20 cm. Pod wieczór przycichło, przestało wiać, zero fali. Horniok był gładki jak stół a brania = 0. Tak było do soboty rano, kiedy to znowu zaczęło delikatnie powiewać i ok 8:00 złapałem linka 30 cm i parę małych. Ok 9:00 zjazd na bazę, chwila drzemki, obiad i po 17:00 powrót nad wodę. Między 17:30 a 19:00 małe linki + jeden wymiarowy, ale za mały aby go wziąć. Potem wiatr ucichł i ani brania. W sumie w sobotę złapałem ok 15 linków, wszystkie podczas delikatnego wiatru, natomiast kiedy było totalnie cicho, ani dziubnięcia. Pozdro dla kumatych
Tak szimejks, Horniok opisywałem kilka razy. Jest to łowisko o bardzo ciekawym ukształtowaniu dna. Jak sam zauwazyłeś, podczas wietrzyku łowiłeś linki i karasie.... ale.... nie pisałem o linkach. Linki, czyli małe liny, bardzo czesto biorą w taką pogodę. Ale jak na Hornioku siądziesz po cichutku nad ranem, na wysokiej skarpie, w poblizu podwodnych zarośli, to w lukach pomiędzy roslinami dostrzeżesz LINY - ba.... byki nie liny! Łowiłem tam profesorów po 40 -45 cm. Ale nigdy, podkreślam nigdy na pofalowanej wodzie. Wczasie wiatru ... tak, ale w miejscach od wiatru osłoniętych, wśród roślin, przy brzegu, najdalej 3m. Węgorze tam są, szczupaka od groma, sandały też są, a karpia to traktuje tam jako przyłów przypadkowy, bo mię taka ryba nie rajcuje, chyba że sazan. Jedyne, czego tam nie złowiłem, to amur. Choc wiem, że tam są.
kolego wedkarzu ! tez mi sie cos takiego ciagle zdaza ,ostatnio bedac na rybach od 18 do 4 zauwarzylem ze brania byly tylko kiedy jezioro bylo spokojne ale wial lekki zefirek potem tak okolo 2 brania ustaly gdyz zaczol wiac mocniejszy wiatra a okolo 3 znow byly brania oraz bylo bezwietrznie. i tak mialem codzienie przes okragle 10 dni z roznicami co do 10 minut. ale ryb niestety nigdy nie rozpracujemy , i w tym jest cala frajda wedkowania :-)
kolego mi tez sie wydeje ze jak wiatr ze wschodu to ryba nie bierze ale ostatnim razem jak bylem na rybach to udalo mi sie przy wietrze wschodnim wycholowac 2 liny po 2 kg oraz nawet spore plocie i karasie .
A mnie się wydaje że to przypadek potwierdzający regułę. GHOSTMIR ma rację mówiąc liny nie linki bo linki mi na ten przykład biorą przy każdej pogodzie i to w ilościach doprowadzających niekiedy w osłupienie zdarzało mi się łowić linki takie 26 -30 cm w ilości 15-25 sztuk w ciągu dwóch godzin zasiadki i to bezwzględnie na stan wody, fali,temperatury itd. jak wejdą w łowisko maluchy i rozpędzą Profesorów i Doktorów habilitowanych to wyjmuje się je jak krąpie jeden za drugim i nawet wielkość przynęty nie ma wówczas większego znaczenia bu pyszczki przecież mają duże jak wszystkie ryby bentoniczne.
Powiem tak, jeżeli wiatr delikatnie wieje to nic to nie przeszkadza. Tak, wędkuje sporo już i byłem na rybach bardzo dużo razy i wiem co mówię. I niech nikt ze starszych kolegów nie piszę, że nie mam racji. Jeżeli jest ryba to i tak ją złowisz. Pozdro
CYTUJE EKSPERTA "Tak, wędkuje sporo już i byłem na rybach bardzo dużo razy i wiem co mówię. I niech nikt ze starszych kolegów nie piszę, że nie mam racji. Jeżeli jest ryba to i tak ją złowisz." KONIEC CYTATU Proszę Cię kolego "mateusz-archacki",powstrzymaj się od doradzania innym......
Witam kolegów wędkarzy! Moje pytanie dotyczy pogody lekko wietrznej a co się z tym wiąże brań lina i innych ryb spokojnego żeru . Zauważyłem wybierając się już kilkakrotnie na łowisko z zasiadka na lina, że jeśli wieje nawet delikatny wiaterek obojętnie z której strony to lin nie bierze, mało tego inne rybki również nie za bardzo są skore do współpracy. Czy ma ktoś z was podobne spostrzeżenia?
Też zauważyłem taką prawidłowość, nawet dzisiaj rano będąc nad wodą od g.5 do g.7 było bezwietrznie co prawda brały tylko małe linki ale za to 7 brań i wyjętych maluchów takich po 25-30 dag oraz karasi (4 wyjąłem) o siódmej woda się sfałdowała od wiatru i brania całkowicie ustały. Czyżby ryby wyczuwały jakieś drgania naprężonej żyłki? Choć jest jedno przysłowie które się sprawdza "idzie wietrzyk, będzie leszczyk", coś w tym musi być?
jeszcze jedno znane mi przysłowie wędkarskie to " Wiatr od wschodu-ryba chodu" tylko nie wiem czy słowo "wschodu" miało tu znaczenie dosłowne czy tylko żeby się rymowało.
A kolego łowisz na spławik czy z gruntu???
Różnie w zależności od łowiska. Dzisiaj łowiłem ze spławikiem bo stawek nie za duży i wodorostów pełno więc wagler 4,5+ 3g założyłem i powiem że był dość skuteczny do pierwszego podmuchu wiatru .
To my, wędkarze, podświadomie nie lubimy wiatru. Szlag nas trafia kiedy wieje prosto w twarz. Myślę, że to ma bezposredni związek. Łowiłem liny podczas wietrznej pogody, ale faktycznie, były to zawsze miejsca pod skarpami, zatoczki otoczone krzaczorami, jednym słowem osłonięte od wiatru. W takich miejscach fala prawie nie istnieje, a linia zmarszczek zaczyna sie kilkanaście metrów dalej.
Jeśli zaś chodzi o wiatr od wschodu, jest prawdą, że ryba wtedy nie bierze i jeszcze mi sie w zyciu nie zarzyło odstępstwo od tej zasady. Ogólnie, kiredy jest wysoka fala i silny wiatr, nalezy pozwijać spławiki, dobrać trochę cięższe zestawy gruntowe niż zwykle i posłać je na głęboką wodę. Większa ryba schodzi głębiej w czase wietrzyska. A drobnica nie lubi bujania i czmycha w krzaczory. Mogę się mylić. Ale tak wynika z moich obserwacji.
Mirek
Myślę że jest dużo racji w tym co piszesz, tak jak wcześniej pisałem nawet dzisiejsze obserwacje nad wodą potwierdzają tę tezę .
słuszne spostrzezenia tez to zauwazylem jakis czas temu i nawet zalozylem sobie zeszyt w ktorym notuje sobie jaka byla pogoda wiatr temperatura i takie tam i faktycznie jak tylko woda zacznie sie faldowac liny znikaja pojawiaja sie np.plocie i wzdregi lecz brania linow sa najlepsze od godz 5:30 do 6:30 bynajmniej u mnie tak to zaopserwowalem wiec panowie zeby to uskutecznic i sprawdzic kiedy na linka to notujcie sobie informacje o pogodzie temperaturze i rozne inne stan wody jeszcze jest wazny ja na liny wybieram sie najczesciej na rzeczke mala ktora bardzo wolno plynie lub prawie stoi i jest naprawde piekna ma swoj urok .
A ja chciałem opisać taką sytuację. Tydzień temu we czwartek objechałem okoliczne wody w poszukiwaniu miejsca na piątek. Chodziło mi o nocną zasiadkę. Wybór padł na Horniok, łowisko nr 618 w Krzyżanowicach. W końcu udało mi się znaleźć tę wodę, o której czytałem parę fajnych kawałków napisanych przez Kolegę GHOSTMIR. W piątek po południu wiał wiatr i połapałem karasi, takich do 20 cm. Pod wieczór przycichło, przestało wiać, zero fali. Horniok był gładki jak stół a brania = 0. Tak było do soboty rano, kiedy to znowu zaczęło delikatnie powiewać i ok 8:00 złapałem linka 30 cm i parę małych. Ok 9:00 zjazd na bazę, chwila drzemki, obiad i po 17:00 powrót nad wodę. Między 17:30 a 19:00 małe linki + jeden wymiarowy, ale za mały aby go wziąć. Potem wiatr ucichł i ani brania. W sumie w sobotę złapałem ok 15 linków, wszystkie podczas delikatnego wiatru, natomiast kiedy było totalnie cicho, ani dziubnięcia. Pozdro dla kumatych
Tak szimejks, Horniok opisywałem kilka razy. Jest to łowisko o bardzo ciekawym ukształtowaniu dna. Jak sam zauwazyłeś, podczas wietrzyku łowiłeś linki i karasie.... ale.... nie pisałem o linkach. Linki, czyli małe liny, bardzo czesto biorą w taką pogodę. Ale jak na Hornioku siądziesz po cichutku nad ranem, na wysokiej skarpie, w poblizu podwodnych zarośli, to w lukach pomiędzy roslinami dostrzeżesz LINY - ba.... byki nie liny! Łowiłem tam profesorów po 40 -45 cm. Ale nigdy, podkreślam nigdy na pofalowanej wodzie. Wczasie wiatru ... tak, ale w miejscach od wiatru osłoniętych, wśród roślin, przy brzegu, najdalej 3m. Węgorze tam są, szczupaka od groma, sandały też są, a karpia to traktuje tam jako przyłów przypadkowy, bo mię taka ryba nie rajcuje, chyba że sazan. Jedyne, czego tam nie złowiłem, to amur. Choc wiem, że tam są.
kolego wedkarzu ! tez mi sie cos takiego ciagle zdaza ,ostatnio bedac na rybach od 18 do 4 zauwarzylem ze brania byly tylko kiedy jezioro bylo spokojne ale wial lekki zefirek potem tak okolo 2 brania ustaly gdyz zaczol wiac mocniejszy wiatra a okolo 3 znow byly brania oraz bylo bezwietrznie. i tak mialem codzienie przes okragle 10 dni z roznicami co do 10 minut. ale ryb niestety nigdy nie rozpracujemy , i w tym jest cala frajda wedkowania :-)
kolego mi tez sie wydeje ze jak wiatr ze wschodu to ryba nie bierze ale ostatnim razem jak bylem na rybach to udalo mi sie przy wietrze wschodnim wycholowac 2 liny po 2 kg oraz nawet spore plocie i karasie .
2kilo lina, to dość spektakularne osiągnięcie. Zatem jesli to prawda, to gratuluję.
A mnie się wydaje że to przypadek potwierdzający regułę. GHOSTMIR ma rację mówiąc liny nie linki bo linki mi na ten przykład biorą przy każdej pogodzie i to w ilościach doprowadzających niekiedy w osłupienie zdarzało mi się łowić linki takie 26 -30 cm w ilości 15-25 sztuk w ciągu dwóch godzin zasiadki i to bezwzględnie na stan wody, fali,temperatury itd. jak wejdą w łowisko maluchy i rozpędzą Profesorów i Doktorów habilitowanych to wyjmuje się je jak krąpie jeden za drugim i nawet wielkość przynęty nie ma wówczas większego znaczenia bu pyszczki przecież mają duże jak wszystkie ryby bentoniczne.
Powiem tak, jeżeli wiatr delikatnie wieje to nic to nie przeszkadza. Tak, wędkuje sporo już i byłem na rybach bardzo dużo razy i wiem co mówię. I niech nikt ze starszych kolegów nie piszę, że nie mam racji. Jeżeli jest ryba to i tak ją złowisz. Pozdro
CYTUJE EKSPERTA "Tak, wędkuje sporo już i byłem na rybach bardzo dużo razy i wiem co mówię. I niech nikt ze starszych kolegów nie piszę, że nie mam racji. Jeżeli jest ryba to i tak ją złowisz." KONIEC CYTATU
Proszę Cię kolego "mateusz-archacki",powstrzymaj się od doradzania innym......
Ile to jest dużo razy? Ja robię jakieś 60-80 wypadów w sezonie od kwietnia do końca września. A ile to jest dużo???
Bardzo duzo razy to znaczy,że gostek w tym albo w tamtym roku zaczął wedkować.Socjologia.Inaczej napisał,jeżdże na ryby kilka lat.