Witam. Kiedyś rozwinełam temat łososia i troci wiślanej. Kilku kolegów z portalu twierdziło że nie ma różnicy między tymi gatunkami z pomorskich rzek a z rzeki wisły. I o to prosze. Znalazłam dzisiaj artykuł na ten temat i myśle że wtedy jednak ja miałam racje co do różnicy w śród tych ryb :)) http://www.rybobranie.pl/wiadomosci/3479/24/losos_z_wisly_poszukiwany
Masz rację koleżanko .W Włocławku na tamie jest przepławka , ale ktoś skutecznie wybiera łososie i trocie , oczywiście i inne ryby .
Ale nieraz spotkałem wędkarzy , którzy złowili łososie i trocie na otwartej Wiśle , niedaleko Płocka , choć wpada do Wisły ; rzeka Skrwa Prawa ( na której jest odcinek górski ) , więc łosoś i troć pewnie przekroczyły tą przepławkę
sam nie złowiłem bo to graniczy z cudem...mowa o Wiśle i okolicach Gdańska...bo pewna spółdzielna o to dba by nic tu nie pływało...ale widziałem łososia u tychrze rybaków...na 1 rzut oka nie ma różnicy.a na 2 rzut mi nie pozwolili... :((
Co roku przerzucane są tarlaki troci i łososi gdyż przepławka nie spełnia swojej funkcji,bynajmniej tak twierdzą włodarze naszego okręgu,a to że są wybierane ryby przez pracowników tamy jest wiadome od wielu lat.
Nie chodzi o łososie dzisiaj. Chodzi o łososia i troć z wiślanego stada która była o wiele większa gabarytowo niż te z rzek pomorskich. Dzisiejsze salmonidy to introdukcja z pomorskich rzek ale myśle że chyba zostało jeszcze troche ryb ze starej wielkorzecznej populacji
Witam , ostatnio w poniedzialek bedac nad woda nad Wisla w okolicy Tczewa widzialem jak rybacy puszczali siec na splaw plynac lodzia po Wisle i pewnie robili zasadzke na lososia , niewiem z jakim skudkiem bo robilo sie juz ciemno a Ja zbieralem sie juz do domu. Pewnie juz idzie w gore rzeki. Wczesniej widzialem to nieraz i wyciagali ladne sztuki. Pozdrawiam.
Zapora we Włocławku i trocie w parytecie z łososiem . Szokujące marzenie - nie ma co . Wszak, ofiarować tym rybom życie w marzeniach , to piękna rzecz - tylko co z tego jeśli nierealna , od początku do końca tożsama z mrzonką , omalże urojeniem zgorączkowanego umysłu ? Zniszczono po prostu rzeki, bo była po prostu kiedyś przemożna potrzeba intensyfikacji pewnych gałęzi przemysłu. Przecież to nawet świadomie nie było robione ....Nikt wówczas , będąc na dorobku w postępie technicznym nie myślał jak to się skończy , a skończyło się źle . Dziś śmiech a zarazem żałość mnie ogarnia , kiedy czytam wywody mędrkujących specjalistów od zarybień i wtórujących im wędkarzy. Proszę Państwa , proszę dodać sobie kurażu - łykając jakieś środki na uspokojenie , gdyż to co napiszę , nie spodoba się nikomu : rzeka została zniszczona , wszystkie ryby w niej policzone - Mene Tekel Parsin . Niektórym ludziom może wydawać się ,że życie i wędkowanie w dużym mieście jest znacznie ciekawsze niż nędzny byt na wsi lub małym miasteczku - hermetycznym i ciasnym jak pudełeczko , gdzie nawet zbierającym się po kątach pluskwom byłoby zbyt ciasno. Tymczasem okazuje się ,że jest zgoła odwrotnie. Sielanka Włocławka - myśl tę szybko odrzucimy dokonując rozrachunku katastrofalnej degradacji krajobrazu jakiej dokonała Zapora we Włocławku , wybudowana w roku 1968. Przecież nie od dziś wiadomo ,że twór ten - powstały najwyraźniej w myśl programu małej , przyziemnej apokalipsy - to główna przyczyna drastycznego spadku pogłowia wszystkich ryb , nie tylko tych wędrownych takich jak certa czy troć - o łososiu , w ogóle już nie wspominając. Jaka jest prawda na temat Zalewu Włocławskiego czy konkretniej pylonu mądrości minionych epok - stojącego na drodze malejących stale populacji ryb ? Proszę Państwa , smętny urzędas - rzecz jasna nie za darmo a więc gdyby go dobrze opłacić , rzekłby tak : Ktoś mi dał dyplom , dlatego mówię to co widzę : Zbiornik Włocławski to największa bomba ekologiczna w Polsce - trudno bowiem byłoby znaleźć twór , który jest w stanie konkurować z ponad 40 mln sześciennymi w postaci nieczystości wszelakich : metali ciężkich , zmineralizowanej warstwy mułu , aż po emitowane w ogromnych ilościach - do atmosfery , gazy cieplarniane włącznie (metan, dwutlenek węgla, amoniak , siarkowodór , fosforowodór). Ponadto , zapora rzeczna we Włocławku - to przerwanie na stałe , ciągłości rzeki , czego nikomu nie trzeba perswadować - to widzi każdy , jak chłopa na obrazku Czeczota . Zbiornik wody stojącej jaki powstaje w wyniku przegrodzenia rzeki - powoduje gwałtowne gromadzenie się piasku i mułu - co powoduje zniszczenie tarlisk ryb wędrownych oraz prądolubnych ( tak , nawet jaź i kleń zaczynają powoli wymierać ). W razie gdyby doszło do ruszenia osadów zgromadzonych na dnie Zbiornika Włocławskiego -doszłoby do niewyobrażalnej katastrofy ekologicznej i praktycznie pojmowanego zaniku rybostanu. W czasach kiedy wykryto przyczynę złego obiegu wody oraz nieracjonalnego wykorzystania infrastruktury hydrotechnicznej - los ryb takich jak troć czy łosoś utknęły gdzieś w ślepym zaułku , zapomniano o nich na lata - czyniąc raczej wszystko , żeby technologia , która okazała się klapą - działała przynajmniej tak jak do tej pory . Nikt nie wziął pod uwagę faktu , iż cała strategia opracowana przez inżynierię krajobrazu , przestała działać bo takie są prawa fizyki ! Po pierwsze : sedymentacja , proces opadania ciała stałego na dno... I opadał sobie szlam , muł , piasek wraz z zanieczyszczeniami chemicznymi na dno zbiornika ze stojącą wodą ...Ale , bohaterowie socjalistycznego trudu znaleźli na to radę : zaczęto zrzucać muł do rzeki ! Tarliska ryb wędrownych, macerowały się w szlamie , pokrywały piaskiem i w ten oto sposób - miejski kolektyw może już dzisiaj powspominać , bądź pomarzyć o pełni życia ryb takich jak troć wędrowna czy łosoś. Zalew Włocławski (choć nie on sam ) , to wielkie zło aglomeracji miejskiej - jedno zresztą z wielu, dlatego nie ma co wierzyć w złą magię jaką uprawiają spece od hochsztaplingu zarybieniowego i prędko przejrzeć na oczy : ryby wędrowne a w szerszym świetle także wszystkie gatunki : nie mają w Polsce dobrych warunków do życia, zgodnie ze swą naturą.
Ryby żyją w swoim środowisku - czyli w wodzie. A więc powinny żyć dla siebie a nie dla człowieka i jego zapotrzebowania. Powinny żyć dla przyrody a nie dlatego ,że jakaś nieznana siła tak chce. Natura ryb wędrownych nie ma w Polsce racji bytu . Jeszcze gorzej z rzekami jest w Austrii , gdzie notorycznie jeszcze kilka lat temu - spuszczano doszczętnie a następnie - czyszczono zbiorniki zaporowe będące środowiskiem życia wielu ryb ! Ryby wędrowne powinny wędrować , rzeki powinny płynąć i wylewać .Ale człowiek jest jednak taką istotą ,że chce wszystko zmieniać , poprawiać . Dlaczego w takim razie : nie zachowuje się jak człowiek czynu , gdy chodzi o zapobieganie tak groźnych zjawisk jak guz złośliwy , wybuch wulkanu czy trzęsienie Ziemi ? Odpowiedź : bo te zjawiska są pilne i groźne a człowiek nie ma nad nimi żadnej kontroli. Człowiek lubi się po prostu znęcać nad innym , bezbronnym stworzeniem. Zwykły gnój co się na plecach słabszych nosi a nie Stworzenie Boże - taka jest prawda.Wiadomo natomiast ,że prawd -którymi rządzi się rzeka , człowiekowi nie udało się zmienić - choć od bardzo dawna próbował rzeki okiełznać a wskutek tego - potwornie je zanieczyścił. Ryby powinny funkcjonować na poziomie naturalnych uwarunkowań - tak jak ich środowisko. To tylko naiwniaki z dużych aglomeracji miejskich myślą ,że przerzucanie ryb tam i z powrotem , te wszystkie prymitywne , doraźnie półśrodki , ubezpieczenia - by można było dalej robić swoje - pomoże rybom przetrwać.
Witam. Kiedyś rozwinełam temat łososia i troci wiślanej. Kilku kolegów z portalu twierdziło że nie ma różnicy między tymi gatunkami z pomorskich rzek a z rzeki wisły. I o to prosze. Znalazłam dzisiaj artykuł na ten temat i myśle że wtedy jednak ja miałam racje co do różnicy w śród tych ryb :)) http://www.rybobranie.pl/wiadomosci/3479/24/losos_z_wisly_poszukiwany
Masz rację koleżanko .W Włocławku na tamie jest przepławka , ale ktoś skutecznie wybiera łososie i trocie , oczywiście i inne ryby .
Ale nieraz spotkałem wędkarzy , którzy złowili łososie i trocie na otwartej Wiśle , niedaleko Płocka , choć wpada do Wisły ; rzeka Skrwa Prawa ( na której jest odcinek górski ) , więc łosoś i troć pewnie przekroczyły tą przepławkę
sam nie złowiłem bo to graniczy z cudem...mowa o Wiśle i okolicach Gdańska...bo pewna spółdzielna o to dba by nic tu nie pływało...ale widziałem łososia u tychrze rybaków...na 1 rzut oka nie ma różnicy.a na 2 rzut mi nie pozwolili... :((
Co roku przerzucane są tarlaki troci i łososi gdyż przepławka nie spełnia swojej funkcji,bynajmniej tak twierdzą włodarze naszego okręgu,a to że są wybierane ryby przez pracowników tamy jest wiadome od wielu lat.
Nie chodzi o łososie dzisiaj. Chodzi o łososia i troć z wiślanego stada która była o wiele większa gabarytowo niż te z rzek pomorskich. Dzisiejsze salmonidy to introdukcja z pomorskich rzek ale myśle że chyba zostało jeszcze troche ryb ze starej wielkorzecznej populacji
Może jeszcze gdzieś się utrzymały .
Witam , ostatnio w poniedzialek bedac nad woda nad Wisla w okolicy Tczewa widzialem jak rybacy puszczali siec na splaw plynac lodzia po Wisle i pewnie robili zasadzke na lososia , niewiem z jakim skudkiem bo robilo sie juz ciemno a Ja zbieralem sie juz do domu. Pewnie juz idzie w gore rzeki. Wczesniej widzialem to nieraz i wyciagali ladne sztuki. Pozdrawiam.
Zapora we Włocławku i trocie w parytecie z łososiem . Szokujące marzenie - nie ma co . Wszak, ofiarować tym rybom życie w marzeniach , to piękna rzecz - tylko co z tego jeśli nierealna , od początku do końca tożsama z mrzonką , omalże urojeniem zgorączkowanego umysłu ? Zniszczono po prostu rzeki, bo była po prostu kiedyś przemożna potrzeba intensyfikacji pewnych gałęzi przemysłu. Przecież to nawet świadomie nie było robione ....Nikt wówczas , będąc na dorobku w postępie technicznym nie myślał jak to się skończy , a skończyło się źle . Dziś śmiech a zarazem żałość mnie ogarnia , kiedy czytam wywody mędrkujących specjalistów od zarybień i wtórujących im wędkarzy. Proszę Państwa , proszę dodać sobie kurażu - łykając jakieś środki na uspokojenie , gdyż to co napiszę , nie spodoba się nikomu : rzeka została zniszczona , wszystkie ryby w niej policzone - Mene Tekel Parsin . Niektórym ludziom może wydawać się ,że życie i wędkowanie w dużym mieście jest znacznie ciekawsze niż nędzny byt na wsi lub małym miasteczku - hermetycznym i ciasnym jak pudełeczko , gdzie nawet zbierającym się po kątach pluskwom byłoby zbyt ciasno. Tymczasem okazuje się ,że jest zgoła odwrotnie. Sielanka Włocławka - myśl tę szybko odrzucimy dokonując rozrachunku katastrofalnej degradacji krajobrazu jakiej dokonała Zapora we Włocławku , wybudowana w roku 1968. Przecież nie od dziś wiadomo ,że twór ten - powstały najwyraźniej w myśl programu małej , przyziemnej apokalipsy - to główna przyczyna drastycznego spadku pogłowia wszystkich ryb , nie tylko tych wędrownych takich jak certa czy troć - o łososiu , w ogóle już nie wspominając. Jaka jest prawda na temat Zalewu Włocławskiego czy konkretniej pylonu mądrości minionych epok - stojącego na drodze malejących stale populacji ryb ? Proszę Państwa , smętny urzędas - rzecz jasna nie za darmo a więc gdyby go dobrze opłacić , rzekłby tak : Ktoś mi dał dyplom , dlatego mówię to co widzę : Zbiornik Włocławski to największa bomba ekologiczna w Polsce - trudno bowiem byłoby znaleźć twór , który jest w stanie konkurować z ponad 40 mln sześciennymi w postaci nieczystości wszelakich : metali ciężkich , zmineralizowanej warstwy mułu , aż po emitowane w ogromnych ilościach - do atmosfery , gazy cieplarniane włącznie (metan, dwutlenek węgla, amoniak , siarkowodór , fosforowodór). Ponadto , zapora rzeczna we Włocławku - to przerwanie na stałe , ciągłości rzeki , czego nikomu nie trzeba perswadować - to widzi każdy , jak chłopa na obrazku Czeczota . Zbiornik wody stojącej jaki powstaje w wyniku przegrodzenia rzeki - powoduje gwałtowne gromadzenie się piasku i mułu - co powoduje zniszczenie tarlisk ryb wędrownych oraz prądolubnych ( tak , nawet jaź i kleń zaczynają powoli wymierać ). W razie gdyby doszło do ruszenia osadów zgromadzonych na dnie Zbiornika Włocławskiego -doszłoby do niewyobrażalnej katastrofy ekologicznej i praktycznie pojmowanego zaniku rybostanu. W czasach kiedy wykryto przyczynę złego obiegu wody oraz nieracjonalnego wykorzystania infrastruktury hydrotechnicznej - los ryb takich jak troć czy łosoś utknęły gdzieś w ślepym zaułku , zapomniano o nich na lata - czyniąc raczej wszystko , żeby technologia , która okazała się klapą - działała przynajmniej tak jak do tej pory . Nikt nie wziął pod uwagę faktu , iż cała strategia opracowana przez inżynierię krajobrazu , przestała działać bo takie są prawa fizyki ! Po pierwsze : sedymentacja , proces opadania ciała stałego na dno... I opadał sobie szlam , muł , piasek wraz z zanieczyszczeniami chemicznymi na dno zbiornika ze stojącą wodą ...Ale , bohaterowie socjalistycznego trudu znaleźli na to radę : zaczęto zrzucać muł do rzeki ! Tarliska ryb wędrownych, macerowały się w szlamie , pokrywały piaskiem i w ten oto sposób - miejski kolektyw może już dzisiaj powspominać , bądź pomarzyć o pełni życia ryb takich jak troć wędrowna czy łosoś. Zalew Włocławski (choć nie on sam ) , to wielkie zło aglomeracji miejskiej - jedno zresztą z wielu, dlatego nie ma co wierzyć w złą magię jaką uprawiają spece od hochsztaplingu zarybieniowego i prędko przejrzeć na oczy : ryby wędrowne a w szerszym świetle także wszystkie gatunki : nie mają w Polsce dobrych warunków do życia, zgodnie ze swą naturą.
Ryby żyją w swoim środowisku - czyli w wodzie. A więc powinny żyć dla siebie a nie dla człowieka i jego zapotrzebowania. Powinny żyć dla przyrody a nie dlatego ,że jakaś nieznana siła tak chce. Natura ryb wędrownych nie ma w Polsce racji bytu . Jeszcze gorzej z rzekami jest w Austrii , gdzie notorycznie jeszcze kilka lat temu - spuszczano doszczętnie a następnie - czyszczono zbiorniki zaporowe będące środowiskiem życia wielu ryb ! Ryby wędrowne powinny wędrować , rzeki powinny płynąć i wylewać .Ale człowiek jest jednak taką istotą ,że chce wszystko zmieniać , poprawiać . Dlaczego w takim razie : nie zachowuje się jak człowiek czynu , gdy chodzi o zapobieganie tak groźnych zjawisk jak guz złośliwy , wybuch wulkanu czy trzęsienie Ziemi ? Odpowiedź : bo te zjawiska są pilne i groźne a człowiek nie ma nad nimi żadnej kontroli. Człowiek lubi się po prostu znęcać nad innym , bezbronnym stworzeniem. Zwykły gnój co się na plecach słabszych nosi a nie Stworzenie Boże - taka jest prawda.Wiadomo natomiast ,że prawd -którymi rządzi się rzeka , człowiekowi nie udało się zmienić - choć od bardzo dawna próbował rzeki okiełznać a wskutek tego - potwornie je zanieczyścił. Ryby powinny funkcjonować na poziomie naturalnych uwarunkowań - tak jak ich środowisko. To tylko naiwniaki z dużych aglomeracji miejskich myślą ,że przerzucanie ryb tam i z powrotem , te wszystkie prymitywne , doraźnie półśrodki , ubezpieczenia - by można było dalej robić swoje - pomoże rybom przetrwać.