Witam wszystkich kolegów - pierwszy raz goszczę na Waszym portalu - więc powiem kilka słów o sobie - mam 53 lata, mieszkam w Krakowie- właściciel małej firmy budowlanej oprócz wędkowania pasjonuję się modelarstwem szkutniczym, akwarystyką no i szachami. Informatycznie jestem raczej słaby.Postanowiłem napisać swoją opinię na temat łowienia dorszy z kutra.Moje obserwacje dotyczą wyłącznie Darłowa - gdzie indziej nie łowiłem ale myślę że wszędzie sytuacja jest podobna.Uczestniczyłem w kilku wyprawach nz różnych kutrach i niestety ostrzegam i odradzam takie wyprawy.W moim odczuciu jest to typowe strzyżenie ,,baranów,, . Ostatni raz byłem w listopadzie ub. roku. Rejsy są typowo komercyjne (a więc mają dać zarobić właścicielowi) trwają 10 godzin . Wygląda to tak że godzinę płynie się na tzw łowisko,godzinę wraca. Z pozostałych 8 godzin łowi się tak naprawdę może 4 (reszta czasu po zmiana stanowisk w poszukwaniu ryb - nawet jeśli akurat w tym miejscu jest ich masa).Kutry wypływają w pogodę której nie tolerują żołądki szczurów lądowych (kasa!!). Ironiczne komentarze załogi dopełniają klimatu.Uczestniczyłem w rejsie w którym sprzęt latał na wysokości 2m a druga burta przesłaniała horyzont w pochyłach 45st.Nie złowiłem żadnego dorsza - co nie przeszkodziło w skrupulatnym zbieraniu kasy (130) od nas przez załogę.Tłumaczenie było proste - rejs się odbył a że akurat nie ma ryb no to już nie ich wina - oni mieli nas zabrać na ryby i to zrobili.Cwaniactwo,cwaniactwo i tyle. Na koniec żeby nie było tak smutno wszystkim amatorom połowu dorszy radzę znaleść właściciela łódki jest ich w Darowie kilkudziesieciu i z nim wyplynac . Mniejsza kasa lowi sie 9 godzin no i Ci ludzie take plyna na ryby wiec wiedza gdzie.Mam nadzieje ze moje spostrzezenia uchronia kolegow przed oszustwem cwanych szyprow.Poydrawiam
Na dorsze jeżdżę od 6 lat,na dobrą sprawę na temat Darłowskich szyprów i tego łowiska nie mam dobrego zdania, choć regularnie 3 razy w roku jeżdzę tam na małą łódkę i rzeczywiście często słyszę, że wędkarze na kutrze złowili łącznie 2 dorsze, albo jak w niedzielę 3 sztuki. Fryzjerzy są wszędzie, jedni nie znają się na echosondzie i wogóle z niej nie korzystają, inni bawią się w Harry POTTERA i czarują nas jak mogą, jeszcze inni zwalają niepowodzenie na pogodę.
Na ten temat można by napisać sztukę i to w kilku aktach, proponuję Ci jedną zasadę: wybieraj sie zawsze na dorsze całą grupą tak jak ja to robię, organizuję chłopaków, jedziemy całą grupą i wtedy gość całkiem inaczej nas traktuje. Poza tym ja najmilsze chwile i wspomnienia wiążę z Władysławowem dlatego może spróbuj właśnie tam ? Dorsze są zdecydowanie większe co prawda łowisko inne zdecydowanie głębsze ale może tam odkryjesz swoje miejsce i piękne dorszowe brania !!!
Witam wszystkich kolegów - pierwszy raz goszczę na Waszym portalu - więc powiem kilka słów o sobie - mam 53 lata, mieszkam w Krakowie- właściciel małej firmy budowlanej oprócz wędkowania pasjonuję się modelarstwem szkutniczym, akwarystyką no i szachami. Informatycznie jestem raczej słaby.Postanowiłem napisać swoją opinię na temat łowienia dorszy z kutra.Moje obserwacje dotyczą wyłącznie Darłowa - gdzie indziej nie łowiłem ale myślę że wszędzie sytuacja jest podobna.Uczestniczyłem w kilku wyprawach nz różnych kutrach i niestety ostrzegam i odradzam takie wyprawy.W moim odczuciu jest to typowe strzyżenie ,,baranów,, . Ostatni raz byłem w listopadzie ub. roku. Rejsy są typowo komercyjne (a więc mają dać zarobić właścicielowi) trwają 10 godzin . Wygląda to tak że godzinę płynie się na tzw łowisko,godzinę wraca. Z pozostałych 8 godzin łowi się tak naprawdę może 4 (reszta czasu po zmiana stanowisk w poszukwaniu ryb - nawet jeśli akurat w tym miejscu jest ich masa).Kutry wypływają w pogodę której nie tolerują żołądki szczurów lądowych (kasa!!). Ironiczne komentarze załogi dopełniają klimatu.Uczestniczyłem w rejsie w którym sprzęt latał na wysokości 2m a druga burta przesłaniała horyzont w pochyłach 45st.Nie złowiłem żadnego dorsza - co nie przeszkodziło w skrupulatnym zbieraniu kasy (130) od nas przez załogę.Tłumaczenie było proste - rejs się odbył a że akurat nie ma ryb no to już nie ich wina - oni mieli nas zabrać na ryby i to zrobili.Cwaniactwo,cwaniactwo i tyle. Na koniec żeby nie było tak smutno wszystkim amatorom połowu dorszy radzę znaleść właściciela łódki jest ich w Darowie kilkudziesieciu i z nim wyplynac . Mniejsza kasa lowi sie 9 godzin no i Ci ludzie take plyna na ryby wiec wiedza gdzie.Mam nadzieje ze moje spostrzezenia uchronia kolegow przed oszustwem cwanych szyprow.Poydrawiam
Witaj
Na dorsze jeżdżę od 6 lat,na dobrą sprawę na temat Darłowskich szyprów i tego łowiska nie mam dobrego zdania, choć regularnie 3 razy w roku jeżdzę tam na małą łódkę i rzeczywiście często słyszę, że wędkarze na kutrze złowili łącznie 2 dorsze, albo jak w niedzielę 3 sztuki. Fryzjerzy są wszędzie, jedni nie znają się na echosondzie i wogóle z niej nie korzystają, inni bawią się w Harry POTTERA i czarują nas jak mogą, jeszcze inni zwalają niepowodzenie na pogodę.
Na ten temat można by napisać sztukę i to w kilku aktach, proponuję Ci jedną zasadę: wybieraj sie zawsze na dorsze całą grupą tak jak ja to robię, organizuję chłopaków, jedziemy całą grupą i wtedy gość całkiem inaczej nas traktuje. Poza tym ja najmilsze chwile i wspomnienia wiążę z Władysławowem dlatego może spróbuj właśnie tam ? Dorsze są zdecydowanie większe co prawda łowisko inne zdecydowanie głębsze ale może tam odkryjesz swoje miejsce i piękne dorszowe brania !!!
Tego życzę Ci z całego serca!!! Pozdrawiam