dlamnie to jest chore niepozwalać spinningować ,u mnie też na takim małym jeziorku niewolno spiningować ale dobrze że na tym ogromnym można .pozdrawiam
W mojej okolicy jest kompleks zbiorników pożwirowych i też obowiązuje zakaz spinningowania. Wody te są własnością gminy i wójt zakazał nam uprawiać tej metody połowu, uzasadniając NIE BO NIE. Mam nadzieje że mieszkańcy naszej gminy pójdą po rozum do głowy i na następnych wyborach go nie wybiorą. Żal że urzędnik państwowy jest tak nie kompetentny.
lobo-jesli jest to zbiornik pzw wójt moze co najwyzej postac sobie i popatrzec jak łowisz.Nie bój sie grozb-bo takowe podlegaja kodesowi karnemu i twój wójt moze o tym nie wie
Przeczytałem kilka wypowiedzi na ten temat i zaskoczyła mnie wypowiedź, że połów na spinning bardziej kaleczy, uszkadza skrzela szczupaka.
Jak to się ma do łowiących na "żywca 5 cm" i do tego zapiętego na kotwiczkę.
Ja nie łowię już około 20 lat na żywca bo obserwując kolegów, zauważyłem ,że większość czeka do samego końca brania szczupaka.
No i w jakim miejscu po takim wyczekiwaniu znajdzie się kotwiczka w niewymiarowym szczupaku.
Jak wspomniałem spinninguję od około 20 lat i tylko kilkanaście szczupaków w tym okresie połknęło dość głęboko kotwiczkę. Przy łowieniu na spinning szczupak ma większa szansę na wypięcie się
Pozdrawiam spinnigujących.
Kolejny post, który nie dał mi odpowiedzi na zadane pytanie: - Zasadność wprowadzania zakazów spiningowania na niektórych zbiornikach. Pojawiło się wielu nowych forumowiczów-wędkarzy. Odnowiłem więc stary temat. Może ktoś się wypowie?
Kolejny "kwiatek" z tej beczki: Kilka dni spędziłem w okoloicach rzeki Mrogi (okreg PZW Skierniewice). Oczywiście ze spiningiem w bagażniku. Niestety nie mogłem sobie połowić momo, że to mój okręg i mam opłacone wszystkie składki. Oto co stwierdziłem: Zalew "Bogdanka" - zakaz spiningowania! Zalew "Rochna" - zakaz spiningowania! Zalew "Lisowice" - zakaz spiningowania! Zalew "Rogów" - zakaz spiningowania! Zalew "Huta Józefów - Osiny" - zakaz spiningowania! Zalew "Mrożyczka" - zakaz spiningowania! Tylko na zalewie "Kołacin" można spiningować - ale tam nie ma ryb bo młyn co kilka dni spuszcza wodę! jeśli więc chcecie spiningować w tej okolicy - to nie ma gdzie!
To jak mniemam spławikowcy mogą łowić tylko w wekendy. A może masz fotkę tablicy informacyjnej z taką informacja? Mam ostatnio takie hobby - zbieram fotki z łowisk gdzie dyskryminuje się spiningistów.
A ja sądzę ze koledze chodziło o dominację spławikowców i grunciazy na łwisku w weekend bo jak wiadomo wielu wedkarzy nie ma czasu w tygodniu wiec weekend jest ich wielu.U mnie jest identycznie.Z tym ze sam często łowię na grunt czy spławik i nie bardzo lubię siedzieć metr od kolejnego wedkarza dlatego w weekend nigdy nie wybieram sie na zasiadkę gruntowa.
Pojawiło się wielu nowych wędkarzy na tym portalu.
Poanawiam stary wątek:
Istnieją w naszy kraju łowiska gdzie wprowadza się zakaz połowu metodą spinigową. Metoda na żywca jest dozwolona na tych zbiornikach. Pomysłodawcą są poszczególne koła i oczywiście zatwierdza to zarząd okręgu. Takich zbiorników jest coraz więcej.
Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć mi na pytanie - jaka jest zasadność takich decyzji.
Czy ktoś z was ma jakąś wiedzę na ten temat?
Do tej pory nie mam sensownego wyjaśnienia tego zjawiska!
Nie czytalem wszystkich wątków! Ale jak to nie ma wytłumaczenia takiej decyzji. Jest! Podjęcie takiej decyzji świadczy tylko o G Ł U P O C I E działaczy!!!!!!!!!Pozdrowienia!
W pełni popieram słowa von-trzmielke których użył wyżej.A mianowicie,że na zebraniu sprawozdawczym koła jakiś wędkarz który nie lubi spiningować wnioskuje,że chciałby wprowadzić zakaz spiningu na takich i takich wodach i jest to poddawane pod głosowanie,i jeśli jest takich więcej to taki wniosek przechodzi i finito.Proszę nie zganiać na zarządy kół,że to oni wprowadzają takie zakazy,po prostu w takich sytuacjach zarząd ma związane ręce,choć nie twierdzę,że i od kogoś z zarzadu nie wyjdzie jakiś durnowaty wniosek.Ale i na zarządach okręgu też takie niektóre pokręcone zakazy wychodzą,a i co nieco dołoży ichtiolog,a jak okręg to wprowadza to już jest kaplica i po wszystkim.Jestem prezesem koła i uważam,że nasze wody powinny być udostępnione dla każdej kategorii niech każdy łowi jak lubi,chyba ,że jest to związane z ochroną zdrowia i życia ludzkiego.Siemanko i pozdrawiam spiningistów,ale i nie tylko.
..myślę, że są to faceci twardo- głowi nie wiedzą co to jest spinning -jest to bardzo sportowa metoda . Ci faceci myslą że spinning wyrządzi krzywdę łowiskom ,ale to nie prawda . Łowienie na żywca jest nieetyczne , ale to jest moje zdanie ...pozdr..
Problem polega na tym, że taki zakaz spiningowania wprowadzono na wszystkich zbiornikach zaporowych rzeki Mrogi. Czyli w całej okolicy nie wolno spiningować. A wyszło to z inicjatywy miejscowych kół. Co najciekawsze nie zatwierdził tego zarząd okręgu. Gdyby zatwierdził taka informacja figurowałaby w rejestrze połowów. Tytmczasem w rejestrze jest informacja o zakazie spinikgowania tylko na jednym zbiorniku a reszta to prawdopodobnie samowolka lokalnych kół.
Fotki tablic zakazu spiningowania z tych zbiorników są na miom blogu w części "przepisy PZW". Oceńce sami.
Gdyby chodziło o ochronę drapeżnika to ok. Ale tam wolno łowić na żywca!
Łowię tylko metodą spiningową. Metodą przewidzianą regulaminem, opłacam składki i nie mogę łowić w wodach własnego okręgu - to właśnie uważam za dyskryminacje!
I ja również nie zgodzę się z kol. GHOSTMIR-em. Sam spinninguję sporadycznie, ale kilka rybek już wyjąłem tą metodą i muszę stwierdzić, że w doskonałej większości, te drapieżniki wracały, (lub nie), w świetnej kondycji do wody. Natomiast stosując metodę żywcową (bardzo często), mam nagminny problem z wychaczeniem kotwicy, lub haka. Jestem nauczony, że trzeba zaciąć po "drugim ruszeniu" i wtedy raczej hak jest w d... . Jedyne, co mogę zrobić to założyć selektywnego (czyt. wielkość) żywca.
Jeśli chodzi natomiast o zakazie spinningowania na wybranych łowiskach, to moim skromnym zdaniem, jest to spowodowane niebywałą skutecznością tego rodzaju metodą. Technika prowadzenia, jak i same przynęty poszły bardzo do przodu i złowienie ryby, na którą się "machacz" nastawia, nie stanowi większego problemu. Oczywiście nie mam nic przeciwko spinningistom, żeby nie było ale. Twierdzę z całą stanowczością, że każdy zakaz powinien być odpowiednio uargumentowany.
Pozdrawiam spinningistów, "żywczarzy", grunciarzy i miłośników innych metod.
Każdy z tych zbiorników jest w opisie łowisk na portalu. Są położone na wschód od Łodzi (miasta oczywiście) pomiędzi Brzezinami a Głownem. Nazwy zbiorników to:
Bogdanka
Rochna
Lisowice
Rogów
Józefów - Osiny
Mrożyczka
Coraz więcej głupich zakazów . Jak tak dalej pójdzie to przyjedziemy na ryby z wędkami ale tylko popatrzeć na wodę kilka godzin, bez zarzucania. A potem do domu.:(
Jesli motywacją do zakazu spiningowania jest wysoka skutecznośc tej metody (jak stwerdził jeden z przedmówców) to tylko patrzeć jak będziemy mieli zakaz połowu na kule proteinowe - bo są skuteczne!
Karpiarze też będą dyskryminowani.
Nie wiem dlaczego i nie mogę zrozumieć ze wędkarstwo jest podzielone na ,karpiarze , no- kilo ,gruntowce ,spławikowiec itd.Jak dla mnie żadna metoda łowienia mi nie przeszkadza .Każdy płaci składki i każdy wędkarz powinien być traktowany na równo . Jeżeli zakaz połowu to dla każdej metody połowu. Wytykanie takie czy ta metoda a nie inna jest lepsza i humanitarna to nie na miejscu moim zdaniem . Trzeba tak łowić aby nie łamać przepisów . Trzymajmy się kupy Mości panowie . Kupy nikt nie ruszy . Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i wędkarki .
Koledzy według mnie wytłumaczenie tych zakazów jest proste. Zauważcie kto najwięcej łowi na żywca, są to "dziadkowie" którym nie chce się już chodzić (bez obrazy dla aktywnych starszych ludzi) i są jednocześnie w większości członkami zarządów kół które wprowadziły zakazy łowienia na spinning na niektórych swoich wodach. Spinningiści to w większości ludzie młodzi i w średnim wieku. Ostatnio byliśmy (ja i dwóch kumpli) na jednym ze zbiorników który został zrobiony na małej rzeczce i siedziało tam chyba z 10 wędkarzy z żywcami, każdy miał po 2 wędki i co się okazało, my we 3, w ciągu 1.5 godziny, na spinning wyjęliśmy 5 kaczodziobych a oni nie mieli nawet jednego brania w tym czasie. I tu jest "pies pogrzebany", jesteśmy przez nich postrzegani jako Ci przez których oni nie mogą nic złowić na żywca. Bo jeżeli chodziło by tylko o ochronę populacji ryb drapieżnych w danym zbiorniku to byłby też wprowadzony zakaz połowu na żywca.
Takie samo pytanie o zakazach można też postawić dla wód górskich - np. na niektórych odcinkach wód górskich jest dozwolone tylko łowienie na muchę a nie można łowić na spinning i na odwrót, można na spinning a nie można na muchę. W tym przypadku to ja jestem dyskryminowany podwójnie bo łowię obiema metodami ;-)
Kolego który pisałeś o dwóch tablicach z różnych kół na jednym zbiorniku, fakt jest to bardzo dziwne, ale Ty jako wędkarz masz obowiązek wiedzieć jadąc na dany zbiornik na rybki do kogo on należy i jaki obowiązuje tam regulamin. Sam w tym roku siedziałem z telefonem "w ręku" przez ponad godzinę żeby dowiedzieć się czyje jest jezioro nad które chciałem jechać z rodziną na weekend, a nie mogłem go znaleźć w żadnym z wykazów.
Chciałbym odnieść się do słów kol. Hubi.Chyba kol. nie wie co pisze i oczywiście swoją wypowiedzią obraził kolega wszystkich którzy są w zarządach.Jeśli tak się dzieje u kol. w kole to tylko mogę współczuć i radzę na zebraniu sprawozdawczym zmienić zarząd bo jeśli kol. tak stwierdza to chyba kol. o tym wie i jest to prawda,bo u nas w kole takich głupot się nie robi.To o czym się tak pisze trzeba mieć argumenty i niezbite dowody.Albo może kiedyś kolega Hubi był w zarządzie i podejmował takie decyzje,że o tym tak pisze.Proszę myśleć o tym co się pisze.
Jak dla mnie taki zakaz może być uzasadniony tylko małą powierzchnią zbiornika. Wszystkie argumenty w stylu "niehumanitarność metody", "szkodliwość spinningu" to czysta bzdura. Rozumiem takie zakazy na łowiskach bardzo małych, kałużach. Gdzie pięciu wędkarzy "stacjonarnych" to już tłok. Wtedy spiner po prostu nie będzie miał pola do manewru, a też nie sztuką jest kogoś podrzucać. Natomiast inaczej ma się sprawa w większych zbiornikach. Na "moich" łowiskach jest raczej sporo spinningistów, na jednym nawet przeważają. Sam nieraz zostałem opierdzielony przez dziadków (najczęściej w grupie), że im miejscówki zajmuję. Do cholery po to przyjechałem na łowisko o 5 rano, żeby obrzucać te miejscówki zanim ktoś przyjdzie. Bo jak przyjdzie, zasiądzie to nie pójdzie dopóki nie złowi limitu leszczy i 2 kompletów karpi, a machanie spinningiem 100m od niego (i to rzucanie w drugą stronę) jest już przestępstwem :p
do kolegi kylon nikogo nie chciałem obrazic i nie lubie obrażac ludzi nie działam w zarzadzie koła lecz nie przecze jesli trzeba to staram się pomagać nawet w formie finansowej jedanak cóż mozna mysleć o tak głupich przepisach może się myle a co do mojego zarządu to znam dobrze tych ludzi i wiem jaką robote robią dla dobra wedkarstwa przepraszam jesli kogoś obraziłem pozdrawiam serdecznie.
1. Wyjaśnię: odpowiedź jest pradopodobnie banalnie prosta (już ktoś tu o tym wspomniał): w 90% wprowadzenie zakazu spinningowania dotyczy małych akwenów i podyktowane jest próba wyeliminowania konfliktów nad wodą między wędkarzami. Na małej wodzie gruntowcy i spinningiści będą sobie po prostu przeszkadzać i wojna gotowa. Lokalne włądze PZW przychylają się więc do głosów wiekszości. To proste. Zakaz spinningowania wynika z braku złotego środka. I tyle. Chociaż.... można udostępnić spinning np. w niedziele i święta :-) Żartowałem :-)
2. Druga sprawa, ktoś napisał, że spinning jest bardziej skuteczny - to typowe upraszczanie sprawy. Ja powiem odwrotnie: na małych rzekach (w dołkach) albo w grudniu gdy przejrzystość wody wzrasta żywiec jest zabójczy i skuteczniejszy od spinn.
3. Po trzecie: czy to naprawdę jest duży problem? A co powiecie na zakaz spinningowania na odcinkach udostępnionych tylko dla muszkarzy? Co to kasta jakaś? :-) A my to se nie możemy pstrągów połapać ? :-)
Pozdrawiam.
Ps. Nie przesadzajcie
Sądzę, że w małych zbiornikach o dużej presji wędkarzy, taki przepis ma swoje uzasadnienie. Łowiłem kiedyś w małym zbiorniku metodą gruntową, a na drugim brzegu znajdował się wędkarz posługujący się spinningiem, który pracowicie czesał wodę, Ponieważ ten drugi brzeg był blisko, ów wędkarz płoszył ryby innym, znajdującym się w pobliżu i czasem łowił ich zestawy zamiast drapieżnika. Efektem jego uciążliwej pracy był 1 złowiony szczupak oraz kilka karpi, które zahaczył przypadkowo za grzbiet, brzuch itp.
Oczywiście, na małych akwenach jest to konflikt murowany pomiędzy wędkarzami i mówię to jako wędkarz gruntowy i od tego roku również pasjonat metody spinningowej który poznał die strony medalu. Można by oczywiście wprowadzić jakieś uwarunkowania poniedziałek, środa, piątek spining inne dni grunt ewentualnie gdy kończy się czas połowów gruntowych białej ryby a na spining jeszcze aura pozwala, z drugiej strony mnogość przepisów tworzy jeszcze większy bałagan.
W opisywanych przypadkach nie są to małe zbiorniki. Nie ma tam też jakiejś szczególnej ochrony wybranych gatunków ryb. Połów na żywca jest dozwolony. W przypadku jednego ze zbiorników zakaz spiningowania został wprowadzony w połowie lat 70-tych. zaraz po zbudowaniu zbiornika i obowiązuje do tej pory. Po prostu lokalne koła miały taki kaprys i w efekcie wszystkie zbiorniki w tej okolicy są zakmknięte dla spiningujących.
Jak dotąd nikt nie podał mi sensownej przyczyny wprowadzenia tego zakazu.
A moim zdaniem cała sprawa z ograniczeniami spiningowania bierze się stąd że są wody i to nizinne gdzie nie wolno łowić na inne metody a jedynie na spinning i sztuczną przynętę . Więc spinningiści mają wyłącznie dla siebie jakąś cześć wód to dlaczego ci co łowią na inne metody nie mają miećswoich łowisk i podobnie wprowadzać zakaz dla tych co się nie dzielą własnymi wodami . Ja nie rozumiem takiego podziału i jest on sztucznie wytworzony dający właśnie takie podziały. Zaraz ktoś mi powie że na spławik , czy grunt zakładając robaka będzie się uprawiało kłusownictwo , a czy jeżeli jest taki zakaz to nie ma kłusownictwa ?jest i to jeszcze większe bo na takich rzekach prawie nie ma wędkarzy , więc kłusownik nie ma się kogo obawiać. A czy nie można wprowadzić zakazu łowienia ryb np. Pstrąga , Troci , czy Łososia na takich wodach i nie robić podziału . Nie było by głupich podziałów i nie robiono by kłusowników z uczciwych , przestrzegających przepisywędkarzy , bo jeżeli ktoś zechce kłusować lub zachowywać się wbrew zakazom to i tak to zrobi choć by nie wiem jakie zakazy robiono i za to należy karać , a nie wrzucać wszystkich do jednego worka. W dzisiejszej dobie , przy wprowadzonych rejestrach połowu nie wpisanie łowiska i złowionych ryb kwalifikuje się do ukarania , więc złowienie zabronionych ryb jest nie zgodne z przepisami obowiązującymi na tych łowiskach i nie powinno mieć miejsca. Skończmy z tymi głupimi podziałami dzielącymi naszą brać na dwa obozy tych dobrych (co łowią na spinning ) i tych złych (łowiących na spławik i grunt) . Takie podziały właśnie tworzą takie bzdurne zakazy do których właściwie nie ma wytłumaczenia , a jedynie robienie jednym czy drugim naprzeciw( oni mają swoje wody , to i my miejmy swoje wody ) bo dlaczego mamy być gorsi.
Witam. Czytam wasze posty i nasuwa mi się jedna myśl. Dla młodszych to historia ale starsi powinni pamiętać jak to przewodnia partia narodu PZPR chciała utrzymać w ryzach ludzi.Jednym ze sposobów było skłócenie wszystkich ze sobą. Inteligencja była be bo to nieroby, chłop i robotnik to była siła narodu. Później chłop się zrobił be bo mięsa brak a on nie chce sprzedawać albo co gorsze spekuluje nim itd. itd. Tu widzę ten sam mechanizm:skłócić ludzi ze sobą, niech się żrą ze sobą, to my będziemy mieli spokój. Wiem ,że słowo solidarność spowszedniało ale wiem też ze w jedności siła. Zamiast skakać sobie do gardeł i udowadniania kto ma prawo złapać ostatnią rybkę, która została jeszcze w wodzie, pomyślmy jak RAZEM np: pozbyć się rybaków, zanim ci nie wyłapią wszystkiego co się rusza i ma płetwy. Bo wtedy nie ważne czy będziemy łowili spiningiem, żywcówką na spławik czy na grunt i tak za przeproszeniem g----o złapiemy.
Witam. Czytam wasze posty i nasuwa mi się jedna myśl. Dla młodszych to historia ale starsi powinni pamiętać jak to przewodnia partia narodu PZPR chciała utrzymać w ryzach ludzi.Jednym ze sposobów było skłócenie wszystkich ze sobą. Inteligencja była be bo to nieroby, chłop i robotnik to była siła narodu. Później chłop się zrobił be bo mięsa brak a on nie chce sprzedawać albo co gorsze spekuluje nim itd. itd. Tu widzę ten sam mechanizm:skłócić ludzi ze sobą, niech się żrą ze sobą, to my będziemy mieli spokój. Wiem ,że słowo solidarność spowszedniało ale wiem też ze w jedności siła. Zamiast skakać sobie do gardeł i udowadniania kto ma prawo złapać ostatnią rybkę, która została jeszcze w wodzie, pomyślmy jak RAZEM np: pozbyć się rybaków, zanim ci nie wyłapią wszystkiego co się rusza i ma płetwy. Bo wtedy nie ważne czy będziemy łowili spiningiem, żywcówką na spławik czy na grunt i tak za przeproszeniem g----o złapiemy.
A ja uważam ,że nakazy zakazy nic nie rozwiążą.Czy widząc wedkarza łowiacego na grun musimy spiningować w jego pobliżu?? tak z mojego punku widzenia sami sobie stwarzamy problemy.Kiedyś siedziałęm nad POpradem łowiac na grunt , podeszło kilku spiningistów spytali jak tam połowy i po krótkiej wymianie zdań zaczeli w odległosci 2-4 metrów ode mnie ciąć wode wzdłuż i wszerz.Strasznie mnie to wpieniło, ale jako młody wedkarz choc nie młody wiekiem opanowałem sie.Wypadało wstać walnąc takich gnoi po łebie i tyle.To byli wedkarze z dużą praktyką rozpoznałem po rozmowie, sprzecie , wyposazeniu jaki mieli.
Kultury troche nad wodą a nie trzeba bedzie durnych zakazów nakazów.Czy ja musze łowic na spininng , muche koło osoby łowiacej na grun czy spłąwik ?? wcale nie muszę , nauczmy sie szacunku dla 2 osoby, kultury troche i bedzie super.
Wydzielanie terminów kiedy kto ma łowic by nie wzburzać konfliktów pomiedzy wedkarzami dla mnie osobiście to durnota. Szanujmy sie i bedzie po problemie.
Robin3 masz dużo racji, przede wszystkim kultura nad wodą a nie buractwo i traktowanie innych z góry. Jak widzę spławikowca czy gruntowca to podejdę, powiem dzień dobry, spytam o połowy ewentualnie gdzie tu coś na spinning złapać (jeśli zbiornik mi nieznany), zazwyczaj ponarzekamy lub wymienimy się doświadczeniami, czasem sie coś pomoże (kiedyś wyjąłem jednemu kotwicę z kciuka prawej ręki bo lewą nie mógł wyjąć). Ale nigdy nie pozwolę sobie na to by rzucać komuś w łowisko. Czasem sami "stacjonarni" wędkarze mówią "panie tu się jakiś boleń rzuca lub kolego okoń goni drobnicę - machnij błystką przy powierzchni tylko uważaj na spławiki". Z każdym można się dogadać. Rzadko się spotyka kogoś kto nie odpowie na "dzień dobry" i nie porozmawia chwilę.
greenn. Jak masz pisać głupoty,to lepiej wo gule się nie wypowiadaj na temat zakazu,itp.Wystarczy już tych pajaców w PZW,co to różne posrane zakazy wymyślają.Zapewniam cię, ze nikt tu już więcej takich co to zakazują ,więcej nie potrzebuje.Także lepiej zastanów się i pomyśl dobrze ,zanim coś napiszesz.
Mi również się wydaje, że tu jest główna przyczyna tego problemu. "Lobby" spławikowo-gruntowe wywiera naciski. ( o przeciekach nie wspomnę:) ). Nie dziwi mnie to w przypadku małych zbiorników, natomiast w przypadku wiekszych akwenów to nie ma całkowicie sensu.
Grupa wędkarzy zainteresowana tym aby nikt nie chodził im za plecami, nie mówiąc o ciskaniu żelastwem w pobliżu zestawów gruntowych lub spławikowych. W przypadku małych akwenów o dużej presji ze strony tych "spokojniejszych" metod połowu jestem nawet w stanie to zrozumieć. Sam mimo, że uwielbiam spinning staram się takich miejsc unikać.
Celowo, zaznaczam, przeczytałem tylko tytułowy post. Między innymi po to, aby sugestie Kolegów pozostały sugestiami Kolegów, nie moimi.Jestem spinningistą to fakt, ale drażni mnie dyskryminacja (lub faworyzowanie) jakiejkolwiek metody wędkarskiej.Po to uiszczamy stosowne opłaty, abyśmy mogli wędkować zgodnie ze regulaminem i własnymi upodobaniami.Chciałbym bardzo poznać podstawę prawną, na jakiej Zarząd Koła wydał taką decyzję oraz opinię Zarządu Okręgu wobec uchwały podjętej przez Koło.Rozumiem wprowadzenie pewnych ograniczeń, ale tylko tych, które obejmują wszystkich wędkujących, nie poszczególne grupy z upodobaniem danej metody.Nie da się tego nazwać inaczej jak dyskryminacją.
Dobrze, że u nas na szczęście nie ma takiego zakazu i nie zanosi się na to by w ogóle był.
Wracając do tematu to i dobrze mówi <maxum> "na jakiej podstawie była taka decyzja wydana" też mnie to ciekawi. Sam spinninguję, ale nie wchodzę komuś na stanowiska a i na pewno też patrze gdzie rzucam żeby nie przeszkodzić drugiemu w wędkowaniu czy to na spławik czy grunt. Sam też tego nie lubię jak ktoś beż skrupułów by mi śmigał koło spławika, chociaż gdyby zapytał grzecznie to i pewnie bym mu nie zabronił bo chyba by się nie zakorzenił na moim łowisku. Prędzej by mi "gul" podskoczył jakby mu coś wtedy puknęło :):)
Jeszcze jedno dlaczego w niektórych okręgach pobiera się też opłaty za spinning.
P.S. Dlaczego no chyba każdy powie że dla kasy bo chyba nie dlatego, że spinning jest bardziej łowny od żywca bo dwie wędki żywcowe mają większą szanse niż jeden spinning.
Koledzy czytam wszystkie komentarze z jednymi się zgadzam z innymi nie fakt jest jeden sam lubię spiningować i nie wchodze nikomu w łowisko gdzie widzę spławik czy gruntówkę a bo sam tak łowie i wiem że można dostać szału jak ty przygotowałeś sobie stanowisko , zanęciłeś a przychodzi jeden czy dwóch z maczetami i śwista ci koło ucha jest to wkurzające ale to tylko kultura nas samych
POZDRAWIAM WIĘCEJ KULTURY NAD WODĄ I KAŻDY BĘDZIE ZADOWOLONY
dlamnie to jest chore niepozwalać spinningować ,u mnie też na takim małym jeziorku niewolno spiningować ale dobrze że na tym ogromnym można .pozdrawiam
kolego Bohun ja też kiedyś tam łowiłem na tym zbiorniku i też asz niekturzy wętkarze się kucili ale nie zrozumiałem oco chodzi.pozdrawiam
W mojej okolicy jest kompleks zbiorników pożwirowych i też obowiązuje zakaz spinningowania. Wody te są własnością gminy i wójt zakazał nam uprawiać tej metody połowu, uzasadniając NIE BO NIE. Mam nadzieje że mieszkańcy naszej gminy pójdą po rozum do głowy i na następnych wyborach go nie wybiorą. Żal że urzędnik państwowy jest tak nie kompetentny.
lobo-jesli jest to zbiornik pzw wójt moze co najwyzej postac sobie i popatrzec jak łowisz.Nie bój sie grozb-bo takowe podlegaja kodesowi karnemu i twój wójt moze o tym nie wie
Przeczytałem kilka wypowiedzi na ten temat i zaskoczyła mnie wypowiedź, że połów na spinning bardziej kaleczy, uszkadza skrzela szczupaka. Jak to się ma do łowiących na "żywca 5 cm" i do tego zapiętego na kotwiczkę. Ja nie łowię już około 20 lat na żywca bo obserwując kolegów, zauważyłem ,że większość czeka do samego końca brania szczupaka. No i w jakim miejscu po takim wyczekiwaniu znajdzie się kotwiczka w niewymiarowym szczupaku. Jak wspomniałem spinninguję od około 20 lat i tylko kilkanaście szczupaków w tym okresie połknęło dość głęboko kotwiczkę. Przy łowieniu na spinning szczupak ma większa szansę na wypięcie się Pozdrawiam spinnigujących.
Kolejny post, który nie dał mi odpowiedzi na zadane pytanie:
- Zasadność wprowadzania zakazów spiningowania na niektórych zbiornikach.
Pojawiło się wielu nowych forumowiczów-wędkarzy.
Odnowiłem więc stary temat.
Może ktoś się wypowie?
Kolejny "kwiatek" z tej beczki:
Kilka dni spędziłem w okoloicach rzeki Mrogi (okreg PZW Skierniewice). Oczywiście ze spiningiem w bagażniku. Niestety nie mogłem sobie połowić momo, że to mój okręg i mam opłacone wszystkie składki. Oto co stwierdziłem:
Zalew "Bogdanka" - zakaz spiningowania!
Zalew "Rochna" - zakaz spiningowania!
Zalew "Lisowice" - zakaz spiningowania!
Zalew "Rogów" - zakaz spiningowania!
Zalew "Huta Józefów - Osiny" - zakaz spiningowania!
Zalew "Mrożyczka" - zakaz spiningowania!
Tylko na zalewie "Kołacin" można spiningować - ale tam nie ma ryb bo młyn co kilka dni spuszcza wodę!
jeśli więc chcecie spiningować w tej okolicy - to nie ma gdzie!
U mnie na łowisku spinningiści mogą łowić tylko od wtorku do piątku. W weekend akwen zdominowany jest przez spławikowców...
To jak mniemam spławikowcy mogą łowić tylko w wekendy.
A może masz fotkę tablicy informacyjnej z taką informacja?
Mam ostatnio takie hobby - zbieram fotki z łowisk gdzie dyskryminuje się spiningistów.
A ja sądzę ze koledze chodziło o dominację spławikowców i grunciazy na łwisku w weekend bo jak wiadomo wielu wedkarzy nie ma czasu w tygodniu wiec weekend jest ich wielu.U mnie jest identycznie.Z tym ze sam często łowię na grunt czy spławik i nie bardzo lubię siedzieć metr od kolejnego wedkarza dlatego w weekend nigdy nie wybieram sie na zasiadkę gruntowa.
Pojawiło się wielu nowych wędkarzy na tym portalu.
Poanawiam stary wątek:
Istnieją w naszy kraju łowiska gdzie wprowadza się zakaz połowu metodą spinigową. Metoda na żywca jest dozwolona na tych zbiornikach. Pomysłodawcą są poszczególne koła i oczywiście zatwierdza to zarząd okręgu. Takich zbiorników jest coraz więcej.
Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć mi na pytanie - jaka jest zasadność takich decyzji.
Czy ktoś z was ma jakąś wiedzę na ten temat?
Do tej pory nie mam sensownego wyjaśnienia tego zjawiska!
Nie czytalem wszystkich wątków! Ale jak to nie ma wytłumaczenia takiej decyzji. Jest! Podjęcie takiej decyzji świadczy tylko o G Ł U P O C I E działaczy!!!!!!!!!Pozdrowienia!
W pełni popieram słowa von-trzmielke których użył wyżej.A mianowicie,że na zebraniu sprawozdawczym koła jakiś wędkarz który nie lubi spiningować wnioskuje,że chciałby wprowadzić zakaz spiningu na takich i takich wodach i jest to poddawane pod głosowanie,i jeśli jest takich więcej to taki wniosek przechodzi i finito.Proszę nie zganiać na zarządy kół,że to oni wprowadzają takie zakazy,po prostu w takich sytuacjach zarząd ma związane ręce,choć nie twierdzę,że i od kogoś z zarzadu nie wyjdzie jakiś durnowaty wniosek.Ale i na zarządach okręgu też takie niektóre pokręcone zakazy wychodzą,a i co nieco dołoży ichtiolog,a jak okręg to wprowadza to już jest kaplica i po wszystkim.Jestem prezesem koła i uważam,że nasze wody powinny być udostępnione dla każdej kategorii niech każdy łowi jak lubi,chyba ,że jest to związane z ochroną zdrowia i życia ludzkiego.Siemanko i pozdrawiam spiningistów,ale i nie tylko.
..myślę, że są to faceci twardo- głowi nie wiedzą co to jest spinning -jest to bardzo sportowa metoda . Ci faceci myslą że spinning wyrządzi krzywdę łowiskom ,ale to nie prawda . Łowienie na żywca jest nieetyczne , ale to jest moje zdanie ...pozdr..
...można wprowadzać zakaz spinningu, na swoim prywatnym stawie...
Problem polega na tym, że taki zakaz spiningowania wprowadzono na wszystkich zbiornikach zaporowych rzeki Mrogi. Czyli w całej okolicy nie wolno spiningować. A wyszło to z inicjatywy miejscowych kół. Co najciekawsze nie zatwierdził tego zarząd okręgu. Gdyby zatwierdził taka informacja figurowałaby w rejestrze połowów. Tytmczasem w rejestrze jest informacja o zakazie spinikgowania tylko na jednym zbiorniku a reszta to prawdopodobnie samowolka lokalnych kół.
Fotki tablic zakazu spiningowania z tych zbiorników są na miom blogu w części "przepisy PZW". Oceńce sami.
Gdyby chodziło o ochronę drapeżnika to ok. Ale tam wolno łowić na żywca!
Łowię tylko metodą spiningową. Metodą przewidzianą regulaminem, opłacam składki i nie mogę łowić w wodach własnego okręgu - to właśnie uważam za dyskryminacje!
I ja również nie zgodzę się z kol. GHOSTMIR-em. Sam spinninguję sporadycznie, ale kilka rybek już wyjąłem tą metodą i muszę stwierdzić, że w doskonałej większości, te drapieżniki wracały, (lub nie), w świetnej kondycji do wody. Natomiast stosując metodę żywcową (bardzo często), mam nagminny problem z wychaczeniem kotwicy, lub haka. Jestem nauczony, że trzeba zaciąć po "drugim ruszeniu" i wtedy raczej hak jest w d... . Jedyne, co mogę zrobić to założyć selektywnego (czyt. wielkość) żywca.
Jeśli chodzi natomiast o zakazie spinningowania na wybranych łowiskach, to moim skromnym zdaniem, jest to spowodowane niebywałą skutecznością tego rodzaju metodą. Technika prowadzenia, jak i same przynęty poszły bardzo do przodu i złowienie ryby, na którą się "machacz" nastawia, nie stanowi większego problemu. Oczywiście nie mam nic przeciwko spinningistom, żeby nie było ale. Twierdzę z całą stanowczością, że każdy zakaz powinien być odpowiednio uargumentowany.
Pozdrawiam spinningistów, "żywczarzy", grunciarzy i miłośników innych metod.
Każdy z tych zbiorników jest w opisie łowisk na portalu. Są położone na wschód od Łodzi (miasta oczywiście) pomiędzi Brzezinami a Głownem. Nazwy zbiorników to:
Bogdanka
Rochna
Lisowice
Rogów
Józefów - Osiny
Mrożyczka
Coraz więcej głupich zakazów . Jak tak dalej pójdzie to przyjedziemy na ryby z wędkami ale tylko popatrzeć na wodę kilka godzin, bez zarzucania. A potem do domu.:(
Mysle Gerard że te głupie ustawy padają przy zakrapianych zebraniach to wszystko robi się chore pozdrawiam.
Jesli motywacją do zakazu spiningowania jest wysoka skutecznośc tej metody (jak stwerdził jeden z przedmówców) to tylko patrzeć jak będziemy mieli zakaz połowu na kule proteinowe - bo są skuteczne!
Karpiarze też będą dyskryminowani.
Nie wiem dlaczego i nie mogę zrozumieć ze wędkarstwo jest podzielone na ,karpiarze , no- kilo ,gruntowce ,spławikowiec itd.Jak dla mnie żadna metoda łowienia mi nie przeszkadza .Każdy płaci składki i każdy wędkarz powinien być traktowany na równo . Jeżeli zakaz połowu to dla każdej metody połowu. Wytykanie takie czy ta metoda a nie inna jest lepsza i humanitarna to nie na miejscu moim zdaniem . Trzeba tak łowić aby nie łamać przepisów . Trzymajmy się kupy Mości panowie . Kupy nikt nie ruszy . Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i wędkarki .
Koledzy według mnie wytłumaczenie tych zakazów jest proste. Zauważcie kto najwięcej łowi na żywca, są to "dziadkowie" którym nie chce się już chodzić (bez obrazy dla aktywnych starszych ludzi) i są jednocześnie w większości członkami zarządów kół które wprowadziły zakazy łowienia na spinning na niektórych swoich wodach. Spinningiści to w większości ludzie młodzi i w średnim wieku. Ostatnio byliśmy (ja i dwóch kumpli) na jednym ze zbiorników który został zrobiony na małej rzeczce i siedziało tam chyba z 10 wędkarzy z żywcami, każdy miał po 2 wędki i co się okazało, my we 3, w ciągu 1.5 godziny, na spinning wyjęliśmy 5 kaczodziobych a oni nie mieli nawet jednego brania w tym czasie. I tu jest "pies pogrzebany", jesteśmy przez nich postrzegani jako Ci przez których oni nie mogą nic złowić na żywca. Bo jeżeli chodziło by tylko o ochronę populacji ryb drapieżnych w danym zbiorniku to byłby też wprowadzony zakaz połowu na żywca.
Takie samo pytanie o zakazach można też postawić dla wód górskich - np. na niektórych odcinkach wód górskich jest dozwolone tylko łowienie na muchę a nie można łowić na spinning i na odwrót, można na spinning a nie można na muchę. W tym przypadku to ja jestem dyskryminowany podwójnie bo łowię obiema metodami ;-)
Kolego który pisałeś o dwóch tablicach z różnych kół na jednym zbiorniku, fakt jest to bardzo dziwne, ale Ty jako wędkarz masz obowiązek wiedzieć jadąc na dany zbiornik na rybki do kogo on należy i jaki obowiązuje tam regulamin. Sam w tym roku siedziałem z telefonem "w ręku" przez ponad godzinę żeby dowiedzieć się czyje jest jezioro nad które chciałem jechać z rodziną na weekend, a nie mogłem go znaleźć w żadnym z wykazów.
Chciałbym odnieść się do słów kol. Hubi.Chyba kol. nie wie co pisze i oczywiście swoją wypowiedzią obraził kolega wszystkich którzy są w zarządach.Jeśli tak się dzieje u kol. w kole to tylko mogę współczuć i radzę na zebraniu sprawozdawczym zmienić zarząd bo jeśli kol. tak stwierdza to chyba kol. o tym wie i jest to prawda,bo u nas w kole takich głupot się nie robi.To o czym się tak pisze trzeba mieć argumenty i niezbite dowody.Albo może kiedyś kolega Hubi był w zarządzie i podejmował takie decyzje,że o tym tak pisze.Proszę myśleć o tym co się pisze.
Jak dla mnie taki zakaz może być uzasadniony tylko małą powierzchnią zbiornika.
Wszystkie argumenty w stylu "niehumanitarność metody", "szkodliwość spinningu" to czysta bzdura.
Rozumiem takie zakazy na łowiskach bardzo małych, kałużach.
Gdzie pięciu wędkarzy "stacjonarnych" to już tłok.
Wtedy spiner po prostu nie będzie miał pola do manewru, a też nie sztuką jest kogoś podrzucać.
Natomiast inaczej ma się sprawa w większych zbiornikach.
Na "moich" łowiskach jest raczej sporo spinningistów, na jednym nawet przeważają. Sam nieraz zostałem opierdzielony przez dziadków (najczęściej w grupie), że im miejscówki zajmuję.
Do cholery po to przyjechałem na łowisko o 5 rano, żeby obrzucać te miejscówki zanim ktoś przyjdzie. Bo jak przyjdzie, zasiądzie to nie pójdzie dopóki nie złowi limitu leszczy i 2 kompletów karpi, a machanie spinningiem 100m od niego (i to rzucanie w drugą stronę) jest już przestępstwem :p
do kolegi kylon nikogo nie chciałem obrazic i nie lubie obrażac ludzi nie działam w zarzadzie koła lecz nie przecze jesli trzeba to staram się pomagać nawet w formie finansowej jedanak cóż mozna mysleć o tak głupich przepisach może się myle a co do mojego zarządu to znam dobrze tych ludzi i wiem jaką robote robią dla dobra wedkarstwa przepraszam jesli kogoś obraziłem pozdrawiam serdecznie.
NO I GITARA WSZYSTKO JEST OK.SIEMANKO
Spining to najwspanialszy sposob wedkowania........ durne przepisy sa zle i krzywdzace
1. Wyjaśnię: odpowiedź jest pradopodobnie banalnie prosta (już ktoś tu o tym wspomniał): w 90% wprowadzenie zakazu spinningowania dotyczy małych akwenów i podyktowane jest próba wyeliminowania konfliktów nad wodą między wędkarzami. Na małej wodzie gruntowcy i spinningiści będą sobie po prostu przeszkadzać i wojna gotowa. Lokalne włądze PZW przychylają się więc do głosów wiekszości. To proste. Zakaz spinningowania wynika z braku złotego środka. I tyle. Chociaż.... można udostępnić spinning np. w niedziele i święta :-) Żartowałem :-)
2. Druga sprawa, ktoś napisał, że spinning jest bardziej skuteczny - to typowe upraszczanie sprawy. Ja powiem odwrotnie: na małych rzekach (w dołkach) albo w grudniu gdy przejrzystość wody wzrasta żywiec jest zabójczy i skuteczniejszy od spinn.
3. Po trzecie: czy to naprawdę jest duży problem? A co powiecie na zakaz spinningowania na odcinkach udostępnionych tylko dla muszkarzy? Co to kasta jakaś? :-) A my to se nie możemy pstrągów połapać ? :-)
Pozdrawiam.
Ps. Nie przesadzajcie
Sądzę, że w małych zbiornikach o dużej presji wędkarzy, taki przepis ma swoje uzasadnienie. Łowiłem kiedyś w małym zbiorniku metodą gruntową, a na drugim brzegu znajdował się wędkarz posługujący się spinningiem, który pracowicie czesał wodę, Ponieważ ten drugi brzeg był blisko, ów wędkarz płoszył ryby innym, znajdującym się w pobliżu i czasem łowił ich zestawy zamiast drapieżnika. Efektem jego uciążliwej pracy był 1 złowiony szczupak oraz kilka karpi, które zahaczył przypadkowo za grzbiet, brzuch itp.
Oczywiście, na małych akwenach jest to konflikt murowany pomiędzy wędkarzami i mówię to jako wędkarz gruntowy i od tego roku również pasjonat metody spinningowej który poznał die strony medalu.
Można by oczywiście wprowadzić jakieś uwarunkowania poniedziałek, środa, piątek spining inne dni grunt ewentualnie gdy kończy się czas połowów gruntowych białej ryby a na spining jeszcze aura pozwala, z drugiej strony mnogość przepisów tworzy jeszcze większy bałagan.
W opisywanych przypadkach nie są to małe zbiorniki. Nie ma tam też jakiejś szczególnej ochrony wybranych gatunków ryb. Połów na żywca jest dozwolony. W przypadku jednego ze zbiorników zakaz spiningowania został wprowadzony w połowie lat 70-tych. zaraz po zbudowaniu zbiornika i obowiązuje do tej pory. Po prostu lokalne koła miały taki kaprys i w efekcie wszystkie zbiorniki w tej okolicy są zakmknięte dla spiningujących.
Jak dotąd nikt nie podał mi sensownej przyczyny wprowadzenia tego zakazu.
A moim zdaniem cała sprawa z ograniczeniami spiningowania bierze się stąd że są wody i to nizinne gdzie nie wolno łowić na inne metody a jedynie na spinning i sztuczną przynętę . Więc spinningiści mają wyłącznie dla siebie jakąś cześć wód to dlaczego ci co łowią na inne metody nie mają mieć swoich łowisk i podobnie wprowadzać zakaz dla tych co się nie dzielą własnymi wodami . Ja nie rozumiem takiego podziału i jest on sztucznie wytworzony dający właśnie takie podziały. Zaraz ktoś mi powie że na spławik , czy grunt zakładając robaka będzie się uprawiało kłusownictwo , a czy jeżeli jest taki zakaz to nie ma kłusownictwa ?jest i to jeszcze większe bo na takich rzekach prawie nie ma wędkarzy , więc kłusownik nie ma się kogo obawiać. A czy nie można wprowadzić zakazu łowienia ryb np. Pstrąga , Troci , czy Łososia na takich wodach i nie robić podziału . Nie było by głupich podziałów i nie robiono by kłusowników z uczciwych , przestrzegających przepisy wędkarzy , bo jeżeli ktoś zechce kłusować lub zachowywać się wbrew zakazom to i tak to zrobi choć by nie wiem jakie zakazy robiono i za to należy karać , a nie wrzucać wszystkich do jednego worka. W dzisiejszej dobie , przy wprowadzonych rejestrach połowu nie wpisanie łowiska i złowionych ryb kwalifikuje się do ukarania , więc złowienie zabronionych ryb jest nie zgodne z przepisami obowiązującymi na tych łowiskach i nie powinno mieć miejsca. Skończmy z tymi głupimi podziałami dzielącymi naszą brać na dwa obozy tych dobrych (co łowią na spinning ) i tych złych (łowiących na spławik i grunt) . Takie podziały właśnie tworzą takie bzdurne zakazy do których właściwie nie ma wytłumaczenia , a jedynie robienie jednym czy drugim naprzeciw( oni mają swoje wody , to i my miejmy swoje wody ) bo dlaczego mamy być gorsi.
Witam. Czytam wasze posty i nasuwa mi się jedna myśl. Dla młodszych to historia ale starsi powinni pamiętać jak to przewodnia partia narodu PZPR chciała utrzymać w ryzach ludzi.Jednym ze sposobów było skłócenie wszystkich ze sobą. Inteligencja była be bo to nieroby, chłop i robotnik to była siła narodu. Później chłop się zrobił be bo mięsa brak a on nie chce sprzedawać albo co gorsze spekuluje nim itd. itd. Tu widzę ten sam mechanizm:skłócić ludzi ze sobą, niech się żrą ze sobą, to my będziemy mieli spokój. Wiem ,że słowo solidarność spowszedniało ale wiem też ze w jedności siła. Zamiast skakać sobie do gardeł i udowadniania kto ma prawo złapać ostatnią rybkę, która została jeszcze w wodzie, pomyślmy jak RAZEM np: pozbyć się rybaków, zanim ci nie wyłapią wszystkiego co się rusza i ma płetwy. Bo wtedy nie ważne czy będziemy łowili spiningiem, żywcówką na spławik czy na grunt i tak za przeproszeniem g----o złapiemy.
Witam. Czytam wasze posty i nasuwa mi się jedna myśl. Dla młodszych to historia ale starsi powinni pamiętać jak to przewodnia partia narodu PZPR chciała utrzymać w ryzach ludzi.Jednym ze sposobów było skłócenie wszystkich ze sobą. Inteligencja była be bo to nieroby, chłop i robotnik to była siła narodu. Później chłop się zrobił be bo mięsa brak a on nie chce sprzedawać albo co gorsze spekuluje nim itd. itd. Tu widzę ten sam mechanizm:skłócić ludzi ze sobą, niech się żrą ze sobą, to my będziemy mieli spokój. Wiem ,że słowo solidarność spowszedniało ale wiem też ze w jedności siła. Zamiast skakać sobie do gardeł i udowadniania kto ma prawo złapać ostatnią rybkę, która została jeszcze w wodzie, pomyślmy jak RAZEM np: pozbyć się rybaków, zanim ci nie wyłapią wszystkiego co się rusza i ma płetwy. Bo wtedy nie ważne czy będziemy łowili spiningiem, żywcówką na spławik czy na grunt i tak za przeproszeniem g----o złapiemy.
Myślałem że 1 nie poszedł i po głębszych przemyśleniach napisałem 2 post.
witam.Ja aktualnie łowię na spining i to wg mnie najfajniejsza metoda połowu ryb.pozdrawiam.
A ja uważam ,że nakazy zakazy nic nie rozwiążą.Czy widząc wedkarza łowiacego na grun musimy spiningować w jego pobliżu?? tak z mojego punku widzenia sami sobie stwarzamy problemy.Kiedyś siedziałęm nad POpradem łowiac na grunt , podeszło kilku spiningistów spytali jak tam połowy i po krótkiej wymianie zdań zaczeli w odległosci 2-4 metrów ode mnie ciąć wode wzdłuż i wszerz.Strasznie mnie to wpieniło, ale jako młody wedkarz choc nie młody wiekiem opanowałem sie.Wypadało wstać walnąc takich gnoi po łebie i tyle.To byli wedkarze z dużą praktyką rozpoznałem po rozmowie, sprzecie , wyposazeniu jaki mieli.
Kultury troche nad wodą a nie trzeba bedzie durnych zakazów nakazów.Czy ja musze łowic na spininng , muche koło osoby łowiacej na grun czy spłąwik ?? wcale nie muszę , nauczmy sie szacunku dla 2 osoby, kultury troche i bedzie super.
Wydzielanie terminów kiedy kto ma łowic by nie wzburzać konfliktów pomiedzy wedkarzami dla mnie osobiście to durnota. Szanujmy sie i bedzie po problemie.
Pozdrawiam
Robin3 masz dużo racji, przede wszystkim kultura nad wodą a nie buractwo i traktowanie innych z góry. Jak widzę spławikowca czy gruntowca to podejdę, powiem dzień dobry, spytam o połowy ewentualnie gdzie tu coś na spinning złapać (jeśli zbiornik mi nieznany), zazwyczaj ponarzekamy lub wymienimy się doświadczeniami, czasem sie coś pomoże (kiedyś wyjąłem jednemu kotwicę z kciuka prawej ręki bo lewą nie mógł wyjąć). Ale nigdy nie pozwolę sobie na to by rzucać komuś w łowisko. Czasem sami "stacjonarni" wędkarze mówią "panie tu się jakiś boleń rzuca lub kolego okoń goni drobnicę - machnij błystką przy powierzchni tylko uważaj na spławiki". Z każdym można się dogadać. Rzadko się spotyka kogoś kto nie odpowie na "dzień dobry" i nie porozmawia chwilę.
greenn. Jak masz pisać głupoty,to lepiej wo gule się nie wypowiadaj na temat zakazu,itp.Wystarczy już tych pajaców w PZW,co to różne posrane zakazy wymyślają.Zapewniam cię, ze nikt tu już więcej takich co to zakazują ,więcej nie potrzebuje.Także lepiej zastanów się i pomyśl dobrze ,zanim coś napiszesz.
Mi również się wydaje, że tu jest główna przyczyna tego problemu. "Lobby" spławikowo-gruntowe wywiera naciski. ( o przeciekach nie wspomnę:) ). Nie dziwi mnie to w przypadku małych zbiorników, natomiast w przypadku wiekszych akwenów to nie ma całkowicie sensu.
Co to jest „Lobby” spławikowo – gruntowe?
Grupa wędkarzy zainteresowana tym aby nikt nie chodził im za plecami, nie mówiąc o ciskaniu żelastwem w pobliżu zestawów gruntowych lub spławikowych. W przypadku małych akwenów o dużej presji ze strony tych "spokojniejszych" metod połowu jestem nawet w stanie to zrozumieć. Sam mimo, że uwielbiam spinning staram się takich miejsc unikać.
Celowo, zaznaczam, przeczytałem tylko tytułowy post. Między innymi po to, aby sugestie Kolegów pozostały sugestiami Kolegów, nie moimi.Jestem spinningistą to fakt, ale drażni mnie dyskryminacja (lub faworyzowanie) jakiejkolwiek metody wędkarskiej.Po to uiszczamy stosowne opłaty, abyśmy mogli wędkować zgodnie ze regulaminem i własnymi upodobaniami.Chciałbym bardzo poznać podstawę prawną, na jakiej Zarząd Koła wydał taką decyzję oraz opinię Zarządu Okręgu wobec uchwały podjętej przez Koło.Rozumiem wprowadzenie pewnych ograniczeń, ale tylko tych, które obejmują wszystkich wędkujących, nie poszczególne grupy z upodobaniem danej metody.Nie da się tego nazwać inaczej jak dyskryminacją.
Dobrze, że u nas na szczęście nie ma takiego zakazu i nie zanosi się na to by w ogóle był.
Wracając do tematu to i dobrze mówi <maxum> "na jakiej podstawie była taka decyzja wydana"
też mnie to ciekawi. Sam spinninguję, ale nie wchodzę komuś na stanowiska a i na pewno też patrze gdzie rzucam żeby nie przeszkodzić drugiemu w wędkowaniu czy to na spławik czy grunt.
Sam też tego nie lubię jak ktoś beż skrupułów by mi śmigał koło spławika, chociaż gdyby zapytał grzecznie to i pewnie bym mu nie zabronił bo chyba by się nie zakorzenił na moim łowisku. Prędzej by mi "gul" podskoczył jakby mu coś wtedy puknęło :):)
Jeszcze jedno dlaczego w niektórych okręgach pobiera się też opłaty za spinning.
P.S. Dlaczego no chyba każdy powie że dla kasy bo chyba nie dlatego, że spinning jest bardziej łowny od żywca bo dwie wędki żywcowe mają większą szanse niż jeden spinning.
Pozdrawiam serdecznie.
Koledzy czytam wszystkie komentarze z jednymi się zgadzam z innymi nie fakt jest jeden sam lubię spiningować i nie wchodze nikomu w łowisko gdzie widzę spławik czy gruntówkę a bo sam tak łowie i wiem że można dostać szału jak ty przygotowałeś sobie stanowisko , zanęciłeś a przychodzi jeden czy dwóch z maczetami i śwista ci koło ucha jest to wkurzające ale to tylko kultura nas samych
POZDRAWIAM WIĘCEJ KULTURY NAD WODĄ I KAŻDY BĘDZIE ZADOWOLONY