Ostatnio zastanawiałem się nad pewnym problemem i trudno mi było dojść do jakiegokolwiek wniosku. Chodzi o łowienie na wodach PZW i dzikich stawach w tym samym dniu. Co mam zrobić gdy jade na wodę PZW, koło której leżą jakieś dzikie stawy i chce łowić część dnia tu, a część tam? Bo przecież jeśli złowie np. szczupaka na stawie i potem przesiąde się na wodę PZW, to straż się dowali, że ryby nie ma w rejestrze, a ja nie mogę udowodnić, że została złowiona gdzie indziej. I co wtedy?
A masz taka sytuacje ?? Jeśli jest taka sytuacja to masz racje, że nie udowodnisz strażnikom gdzie złowiłeś daną rybe, ale to działa w dwie strony i oni Tobie tez nie udowodnia ;) podobnie jest np, z żywcami, że nie wolno łowic na żywca z innego zbiornika ale przecież nikt nie uduowni ci, że nie zlowiłeś żywca w wodzie, na której później go używasz
Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, lecz w tym roku mam zamiar pojeździć na kilka zbiorników, koło których są ładne dzikie stawy i sądzę że owa sytuacja może mieć miejsce.
A mi się wydaje,ze nie ma dzikich stawów niczyich.Każda woda ma własciciela.Jak zwykle nasze przepisy nie nadążają za zmianami i nigdzie nie pisze co robić w opisanej sytuacji,gdy łowimy na jednej wyprawie u kilku właścicieli wody,gdzie jeden wymaga rejestracji połowu, a drugi nie.A takich sytuacji jest coraz więcej.Jak chcemy mieć spokój to łowimy u jednego właściciela,taka jest moja rada.
A co ci przeszkadza zapisać w rejestrze . Czy
łowisz na wodach PZW , czy dzikich to kartę wędkarską powinieneś posiadać i
raczej wód dzikich nie ma . Raczej wszystkie wody mają jakiegoś właściciele i
raczej są wody państwowe jeżeli nie są prywatne , na które okręg oczywiście ma
dzierżawę , ale zapomina o nich . Obowiązek rejestracji połowów mają wszyscy dzierżawcy
i właściciele wód , więc jakieś pokwitowanie że pozyskałeś rybę z tego łowiska
powinieneś posiadać .
Nie ma w świetle prawa "dzikich stawów".Te nie dzierżawione przez PZW czy inne Towarzystwa Wędkarskie są własnością prywatnych osób lub gmin.Łowiąc na nich należy uzyskać pozwolenie właściciela.W sytuacji jak piszesz,podlegasz regulaminowi PZW.W jaki bowiem sposób udowodnisz,że ryba była złowiona na innym zbiorniku nie dzierżawionym lub własnym PZW?
Chodzi Ci między innymi o żabie doły hehehe... Oczywiście że szczupaka wpisujesz do rejestru w celu uniknięcia problemu .Na zdrowy rozum nie ma co kombinować. Nawet jak masz szczupaka z ze stawu wąskiego ,a przesiądziesz sie na drugą strone ulicy i bedziesz łowił na,, łące,, PZW ,to przy kontroli straznik ma racje i nie ma co mu sie dziwić. Jak bys sie kłócił ,to raczej tak jakbyś robił z kogoś idiotę-mimo że nie kłamiesz. Sprawa oczywista .Jak chcesz tego szczupaka zabrać ,to kończysz łowienie na dzikolu i abierasz rybke -później idziesz na PZW i nie masz problemu . Jednak nawet jak złapiesz danego szczupaka na dzikolu i pójdziesz z nim na PZW -wpiszesz go -to chyba nie ma problemu. Jedyny problem jest w tym ,że szczupaczek podlega pod limit roczny 35 sztuk ..Tak że jak chcesz limitu szybko nie wykorzystać ,to po prostu tam kończysz i na PZW od razu nie zaczynasz.
A mi się wydaje,ze nie ma dzikich stawów niczyich.Każda woda ma własciciela.Jak zwykle nasze przepisy nie nadążają za zmianami i nigdzie nie pisze co robić w opisanej sytuacji,gdy łowimy na jednej wyprawie u kilku właścicieli wody,gdzie jeden wymaga rejestracji połowu, a drugi nie.A takich sytuacji jest coraz więcej.Jak chcemy mieć spokój to łowimy u jednego właściciela,taka jest moja rada.
Hahaha rozj....eś mnie że każda woda ma właściciela:) tam gdzie mieszkam pełno jest dzikich wód, jak zresztą w całej Polsce, i powiem Ci że okazy trafiają się częściej niż na wodach PŻW.
A co ci przeszkadza zapisać w rejestrze . Czy
łowisz na wodach PZW , czy dzikich to kartę wędkarską powinieneś posiadać i
raczej wód dzikich nie ma . Raczej wszystkie wody mają jakiegoś właściciele i
raczej są wody państwowe jeżeli nie są prywatne , na które okręg oczywiście ma
dzierżawę , ale zapomina o nich . Obowiązek rejestracji połowów mają wszyscy dzierżawcy
i właściciele wód , więc jakieś pokwitowanie że pozyskałeś rybę z tego łowiska
powinieneś posiadać .
Ryba nie będzie miała napisane z której jest wody.A w związku z tym, że jest u nas limit ilościowy, to strażnicy są bardzo przeczuleni jeżeli chodzi o wpis, a raczej jego brak zwłaszcza kiedy mamy rybę.To te zbiorniki.
Mam pytanie do Perwera i kolegów w temacie, czy zbiornik w Maciejkowicach, który zaznaczyłam jako "na białą kartę" a znajduje się po prawej stronie zdjęcia, też nie jest zbiornikiem PZW ? Tutaj nie miałam 100% pewności.
Ten zbiornik Ola, należał do do jakiegos Gospodarstwa Rolnego.Kolega z pracy wykupował tam pozwolenie za 80zł .Od tego roku należy juz do gminy i obowiązuje tam tylko biała karta. Jest tam dubel gigant. Blaje kumpel tam po 40cm regularnie łowił . Ogromny lin,po nie porozumieniach w zarybieniu pływa tam pare karpi ,jest płoć ,szczupak - jednak zbiornik bardzo zarośnięty -wymaga obeznania w terenie...Postaram sie przynajmniej raz tam zawitać.
Zabrakło jeszcze jednego duuużego zbiornika po lewej stronie na twojej mapce .Tak zwany ,,zarwany. Mysle że swego czasu były tam liny ,płocie i karachy -wielkościa niespotykane na innych zbiornikach .Z opowiadan starszych kolegów po kiju to łowiono płocie pod 50cm i liny pod 70cm. Dwa lata temu podczas wybierania hołdy ,wszystkie chemikalia potruły rybke -leżał tam dywan 1,5 metrowy z ryb. Te dwa zbiorniki za baną ,były tez bardzo rybne-na jednym był mój rekord lina - jednak dośc mocno kłusowano tam ostatnimi latami. Koledzy łowiąc na spining ,sporo sieci targali . Teraz sporadycznie jakaś wzdręga i mały okonek pływają ,ale to już nie jest to.
Koledzy wyjaśnijcie mi bo nie rozumiem co to za Biała karta
. Czyżby to były inne opłaty ?
W końcu te wody do kogoś muszą należeć , jak nie do gminy , to do
prywaciarza , zakładu lub PZW . Innej
szansy nie ma , że są niczyje . Jeżeli do gminy to albo opłaty się robi w
gminie i tam powinny być wydawane zezwolenia ,
albo podlegają pod PZW wraz ze wszystkimi wodami należącymi do państwa w
danej zlewni . Jeżeli prywatne to wiadomo właściciel ustala i jeżeli pobiera
opłaty to zezwolenie również powinien wydać . Gorzej jest jeżeli należą do
zakładu , bo w tym wypadku jest to własność właściciela zakłady . Ktoś w końcu
musi się znaleźć i w razie czego (czyli jakichś zdarzeń środowiskowych ,
wypadków) musi odpowiadać za stan tych wód . Niema takiego czegoś w
dzisiejszych czasach że nikt nie odpowiada .
Biała karta kolego, to nic innego, jak posiadanie samej karty wędkarskiej, bez przynależności do jakiegokolwiek koła wędkarskiego, czyli PZW, bez opłacania składek członkowskich. Czyli inaczej to co posiadasz, takie białe, z napisem "KARTA WĘDKARSKA". Pomimo tego, co sądzisz, jest w Polsce wiele zbiorników wodnych i cieków, na których można wędkować w zgodzie z wszelkimi limitami i zasadami ujętymi w RAPR, posiadając przy sobie wyłącznie KARTĘ WĘDKARSKĄ. Są to łowiska nie będące wodami ogólnodostępnymi z przydzielonymi numerami PZW, należą do Skarbu Państwa, ale żadne RZGW czy inny podmiot nie ustanowiły na tej wodzie odrębnego regulaminu. Taka woda nie jest otablicowana, nie posiada numeru, nie ma tablic z regulaminem, nikt nie chce za wędkowanie na niej dodatkowych opłat. Jest tych wód coraz mniej, nie mniej istnieją. Na Śląsku mówimy na to "zerówka".
Jednym słowem na tych wodach można swobodnie
kłusować i nikt za to nie będzie odpowiadał , można robić burdy , pijaństwo i
to co nam się zechce nie odpowiadając
za nic . Tak raczej nie jest , bo jak
nie prywatne to muszą należeć do gminy , miasta , a to już nas zobowiązuje do posiadania
karty i łowienia zgodnie z Prawem Wodnym . Z tego co mi wiadomo to wszystkie
wody ogólnodostępne a leżące w obszarze jakiejś zlewni za którą okręg płaci
dzierżawę podlegają temu okręgowi . Owszem nikt tego nie ewidencjonuje i nie
przyznaje się bo dużo kłopotu z tego tytułu wynika , jednak rejestr tego okręgu
obowiązuje i należało by co najmniej wpisywać połowy , aby nikt nam nie
zarzucił kłusownictwa .
Na takich wodach szanowny kolego, tak samo zresztą jak na innych, jesteśmy zobowiązani stosować się do przepisów i jesteśmy narażeni na kontrolę organów do tego przeznaczonych. RAPR, to nie jest regulamin PZW. RAPR, to Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb. Zapraszam kolegę do mnie latem, pokażę o co chodzi. Natomiast jest kolega w błędzie twierdząc, że wszystkie wody w zlewni podlegają Okręgowi PZW. PZW jest opiekunem ( dzierżawcą) tego, co w ramach przetargu wynegocjuje. PZW ma prawo zarządzać wodami, które są opatrzone numerem ewidencyjnym w wykazie łowisk PZW. Inne wody pod PZW nie podlegają. U mnie mam do wyboru łowiska specjalne, sekcyjne, ogólne, RZGW - z koniecznością wnoszenia opłat i posiadana zezwolenia, oraz wody nienadzorowane, należące do SP, gdzie nie ma konieczności wnoszenia opłat. I to są właśnie wody "zerowe".
Oj, Kazik... dlaczego twierdzisz, że wolno na tych wodach kłusować ? Karta wędkarska jest przecież dokumentem, który dostajesz w urzędzie, a potwierdza ona Twoją znajomość RAPR. Wody te należą do miasta, a straż również tam ma prawo nas kontrolować.Przecież w regulaminie jasno pisze jak należy łowić, żeby nie kłusować.I właśnie dlatego jest obowiązek posiadania tej karty, żeby można było łowić nawet na takich zbiornikach.. Naprawdę mamy dużo takich zbiorników w mojej okolicy i dlatego też nie zabieram głosu w tematach, w których czytam, że koniecznie trzeba należeć do PZW, aby łowić, bo to się nie pokrywa z rzeczywistością.
W pierwszej kolejności jeżeli to są wody nie PZW to RAPR nie
obowiązuje a tylko Prawo wodne .
Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb jest opracowany i wydany przez PZW na
podstawie Prawa Wodnego dla swoich członków i tych co na wodach PZW łowią .
Prawo Wodne obowiązuje na wszystkich wodach znajdujących się na terenie Polski
, a nie są wodami prywatnymi .
A tak właściwie to czyje są te
zbiorniki ? czasami nie miasta . Jeżeli miasta to miasto odpowiada i powinno
wydawać zezwolenia na połowy , tak stanowi prawo , więc to nie są takie
bezpańskie zbiorniki . Ja bym lepiej
radził mimo wszystko wpisać do rejestru połowy , bo kiedyś ktoś może się
przyczepić opierając się o Prawo Wodne .
Nie rozumiesz z tymi rejestrami. Ale uwierz mi, że te zbiorniki są tam i były jeszcze jak byłam mała :)Położone są na terenach pokopalnianych.I jeżeli przyjedziesz, to możesz tam łowić bez żadnego zezwolenia, bo UM takich nie wydaje. Ale również nie zakazuje nikomu tam wędkować ...i tak jest od lat. Co do RAPR i jego stosowania na takich zbiornikach nie będę polemizowała, bo zwyczajnie.... nie jest to mój problem. Ja mam KW i opłacone składki. A w przypadku kontroli okażę te dokumenty.
Kolego Kaziku, jest ci u mnie takie miejsce, gdzie z jednej strony szosy są 4 zbiorniki PZW, a po drugiej stronie zbiornik RZGW na którym trzeba opłacać roczną składkę na rzecz RZGW, a potem jest góreczka i krzaczki i jest następna woda, też RZGW, ale nie ma tam ani żadnej tablicy ani takich tam. Kiedyś polazłem do gminy i pytam paniusię, komu miałbym co zapłacić za wędkowanie na tej wodzie, a paniusia - że nie wie, że nikomu, że to bezpańska woda. Też się rozeźliłem jak i ty, ale ona w zaparte, że woda je państwowo i jak mom kartę to mogę śmigać. Spotkała mnie tam kontrola PSR - też mi nikt nic nie zrobił. Policja często tam się pokazuje, bo wały kontrolują i też mię nigdy nie ścigali. Czy zatem mam wysłać wolny datek ministerstwo jakiemuś? To powiedz mi kolega, komu, to zapłacę. Na terenie RP wędkować można posiadając kartę wędkarską, bo jest ona dokumentem uprawniającym do Amatorskiego Połowu Ryb. Ale jest tez adnotacja, że trzeba uiścić odpowiednie opłaty. W PZW jest to składka i legitka, w RZGW jest to opłata za pozwolenie, może jeszcze jakiś uprawniony do rybactwa może chcieć kasę. Ale są też wody, których nikt nie zarybia, gdzie nie prowadzi się gospodarki rybackiej, gdzie nie ma opiekuna. Tam nikomu się nie płaci, bo też nikt nie wie, komu by się ta kasa należała, a tym bardziej za co by się należała.
Na terenie gminy Lwówek Śl jest zbiornik po żwirowy,kiedyś dzierżawiony przez PZW.Któryś z poprzednich burmistrzów zażyczył wysokich opłat dzierżawnych i PZW zrezygnował z jego dzierżawy.Obecny burmistrz po wygraniu wyborów po raz pierwszy,zezwolił na łowienie ryb dla posiadaczy kart wędkarskich/tych białych/.PSR i SSR upoważnił do kontroli łowiących na tym zbiorniku.Obowiązuje regulamin PZW ponieważ jest on oparty na przepisach ustaw regulujących rybactwo i ochronę przyrody.Z dwojga złego,lepiej niech łowią pod nadzorem niż "na dziko".
Na terenie gminy Lwówek Śl jest zbiornik po żwirowy,kiedyś dzierżawiony przez PZW.Któryś z poprzednich burmistrzów zażyczył wysokich opłat dzierżawnych i PZW zrezygnował z jego dzierżawy.Obecny burmistrz po wygraniu wyborów po raz pierwszy,zezwolił na łowienie ryb dla posiadaczy kart wędkarskich/tych białych/.PSR i SSR upoważnił do kontroli łowiących na tym zbiorniku.Obowiązuje regulamin PZW ponieważ jest on oparty na przepisach ustaw regulujących rybactwo i ochronę przyrody.Z dwojga złego,lepiej niech łowią pod nadzorem niż "na dziko".
Pełna zgoda. U mnie też tak jest. RAPR jest uniwersalny i łatwiejszy do przetrawienia, niż dziennik ustaw. A zawiera wszystko, co trzeba.
Tak trochę nie rozumiem tych Waszych zależności .
Może i to jest trochę inaczej tylko że tym nikt nie chce się zajmować i jest
jak jest .
Za długo siedzisz na portalu i realizm Ci kolego za bardzo ucieka . Problemy zgodnie ze Twoimi teoriami ,powoli zaczynają Cie przerastać . Jesli ktoś Ci tłumaczy co jest czarne ,a co białe - to nie ubarwiaj.
W kilku okręgach jest tak, ze większość wód ( inaczej - ogromna większość) to są wody dzierzawione przez PZW. Dlatego kolega Kazik ma problem z pojęciem wody zerowej. Np. w Mazowieckiem pod PZW należy chyba z 98% całości powierzchni wód.Ale to nie znaczy, że wszędzie jest tak samo.
Ryby złowione na tak zwanych dzikich zbiornikach, powinny zostać
wpisywane do rejestru, ale z oznaczeniem zbiornika jako "0" i nie
wliczając ryby do limitu rocznego. Jedyny problem z takim rozwiązaniem
jest to, że ktoś mógłby wpisywać ryby złowione na wodach PZW, jako
złowione na zerówce, aby powiększyć sobie limit.
Koledzy,a może dosyć tych dyskusji,bo one i tak do niczego nie prowadzą,tylko do kłótni na forum. Mój okręg PZW Słupsk,jako jeden z pierwszych wprowadził rejestry połowów.Tłumaczono nam.że to pilotażowy sprawdzian.Potem wprowadzono rejestry we wszystkich okręgach PZW(tak myślałem),teraz dowiaduję się ,że nie we wszystkich okręgach obowiązują rejestry,oraz u wielu prywatnych dzierżawców nie ma rejestrów.O co tu biega?WG mnie trzymajmy się przepisów obowiązujących na wodzie,na której wędkujemy,do tego zobowiązuje nas ustawa,a nie będziemy mieli kłopotów z kontrolami jakie by one nie były.Spory nic nie wniosą,bo jak widać,przepisy w różnych zakątkach naszego kraju są różnie postrzegane ,nie tylko przez wędkarzy,ale też przez władze miejscowe i inne organy do tego przewidziane.Mam nadzieję,ze zima wkrótce się skończy i będziemy częściej siedzieć na rybach,zamiast przy kompie,czego wszystkim życzę.POŁAMANIA KIJÓW:)!
Ryby złowione na tak zwanych dzikich zbiornikach, powinny zostać
wpisywane do rejestru, ale z oznaczeniem zbiornika jako "0" i nie
wliczając ryby do limitu rocznego. Jedyny problem z takim rozwiązaniem
jest to, że ktoś mógłby wpisywać ryby złowione na wodach PZW, jako
złowione na zerówce, aby powiększyć sobie limit.
O czym Ty piszesz ? Skąd weźmiesz rejestr, jeżeli jest razem z zezwoleniem, a takiego nie masz,bo Urząd Miasta takiego nie wydaje, więc co ma do tej wody rejestr PZW ?
"Koledzy,a może dosyć tych dyskusji,bo one i tak do niczego nie prowadzą,tylko do kłótni na forum. Mój okręg PZW Słupsk,jako jeden z pierwszych wprowadził rejestry połowów.Tłumaczono nam.że to pilotażowy sprawdzian.Potem wprowadzono rejestry we wszystkich okręgach PZW(tak myślałem),teraz dowiaduję się ,że nie we wszystkich okręgach obowiązują rejestry,oraz u wielu prywatnych dzierżawców nie ma rejestrów.O co tu biega?WG mnie trzymajmy się przepisów obowiązujących na wodzie,na której wędkujemy,do tego zobowiązuje nas ustawa,a nie będziemy mieli kłopotów z kontrolami jakie by one nie były.Spory nic nie wniosą,bo jak widać,przepisy w różnych zakątkach naszego kraju są różnie postrzegane ,nie tylko przez wędkarzy,ale też przez władze miejscowe i inne organy do tego przewidziane.Mam nadzieję,ze zima wkrótce się skończy i będziemy częściej siedzieć na rybach,zamiast przy kompie,czego wszystkim życzę.POŁAMANIA KIJÓW:)!" Cześć Uprawniony do rybactwa nie otrzyma dotacji z Unii jak nie będą prowadzone rejestry :-) Rejestry nie służą do określenia ubytków w wodzie !!!! JK
Słuchajcie, zarówno ja jak i Darek@perwer mamy zaledwie kilka kroków na te zbiorniki,znamy je wystarczająco dobrze. Może się to wydawać dziwne dla Kogoś, kto nie ma takich zbiorników w okolicy.Gdyby było tak jak pisze @Imatyta, to co drugi - o ile nie każdy szczupak z tamtych zbiornikówbyłby wpisany pod numerem zero.Tych wód nikt nie zarybia, one tam po prostu są i ryby również w nich są.Jest to również ostoja ptactwa wodnego.
Mam przed sobą zestawienie z rejestrów połowu z roku 2004 z Okręgu jeleniogórskiego.Jeszcze wtedy nie były one obowiązkowe.Połowy zarejestrowało 2957 wędkarzy co stanowi 23,1% członków.I np złowionopłoć...........8584 kgleszcz........3854 kgokoń..........2881 kgkarp..........2366 kgszczupak....2184 kgsandacz.....1096 kgpstrąg pot....723 kglin...............654 kgkleń.............482 kgamur............330 kglipień............296 kgW porównaniu z rokiem poprzednim bardzo znacznie spadły odłowy leszcza,klenia,amura,szczupaka,karpia i lipienia.Wzrosły zarejestrowane odłowy pstrąga potokowego,zaś odłowy płoci i sandacza utrzymały się na podobnym poziomie.Jak ważne to są informacje choć niepełne i tylko szacunkowe nie muszę mówić.Poza dowodem na prawidłową gospodarkę rybacką,czego wymaga ustawa,pozwala prawidłowo planować zarybienia.Bez takiej wiedzy nie można zaplanować zamówień na narybek poszczególnych gatunków ryb.Bez takiej wiedzy zarybianie prowadzi się na chybił trafił. Muszę dodać,że każdy zbiornik ma opracowane takie dane.
Nie zbiorniki na Żabich Dołach w Bytomiu, a właśnie o nich piszemy. Tutaj, żeby łowić wystarczy tylko Karta Wędkarska wydana przez Urząd,bez opłacania jakichkolwiek składek i przynależności do Stowarzyszeń, czy PZW. (Mapka zbiorników na poprzedniej stronie)
"Jak ważne to są informacje choć niepełne i tylko szacunkowe nie muszę mówić.Poza dowodem na prawidłową gospodarkę rybacką,czego wymaga ustawa,pozwala prawidłowo planować zarybienia.Bez takiej wiedzy nie można zaplanować zamówień na narybek poszczególnych gatunków ryb.Bez takiej wiedzy zarybianie prowadzi się na chybił trafił. Muszę dodać,że każdy zbiornik ma opracowane takie dane." Ustawa to przykrywka :-)Poczytaj sobie :http://www.rybobranie.pl/wiadomosci/1077/24/niepotrzebne_rejestry_polowowI dyskusję pod tekstem.W szczególności polecam:" Zarząd województwa raz na trzy lata, dokonuje oceny wypełnienia przez uprawnionego do rybactwa obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej. Jeżeli stwierdzi, że PZW nie wykonuje odpowiednio obowiązku dokumentowania działań dot. gospodarki rybackiej to może zostać ukarany grzywną (art. 27b ust.1 pkt 1 ustawy o rybactwie śródlądowym)"Kto jest zobowiązany prowadzić jakieś rejestry - PZW czy wędkarz? Na wędkarza przerzucono ten obowiązek .Polecam również:http://www.wedkarstwotv.pl/wedkarstwotv-przeglad/reportaze/143-okiem-wedkarza-rejestry-polowu-ryb- JK
Tak owszem - Polska
to dziwny kraj . Są wody niczyje , rejestry niby obowiązkowe a tak jak by ich
nie było . Przepisy tylko jako przykrywka dla władz i tak dalej i tak dalej .
Zwykły wędkarz już się gubi , co sezon to coś nowego i bądź tu mądry i
nie pogub się . To chyba celowe działanie aby nas do wędkowania zniechęcić , a
zarazem wydoić ile się da .
Hehehehehe..........Przesłałem ten artykuł kilku kompetentnym w tych kwestiach osobom, w tym z PSR i jedyną ich reakcją po jego lekturze był niezły ubaw na niedzielny wieczór.... Pan Władysław napisał wiele bzdur świadczących o niedokładnym czytaniu i rozumieniu przez niego polskiego ustawodawstwa i ogólnie prawa dotyczącego wód skarbu państwa, odpowiedzialności karnej, prawa gminnego, wodnego i rolnego, ochrony środowiska, Statutu PZW, RAPR etc....
Art. 7. punkt 2 Ustawy o rybactwie śródlądowym tu cytat:
"2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”, a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa – posiadająca ponadto jego zezwolenie."
Nasuwają się spostrzeżenia:
1. Są wody na których nikt nie jest uprawniony do rybactwa !
2. Czy aby na pewno gmina jest uprawniona do rybactwa na swoich wodach ? Jeśli tak to z mocy jakiego prawa ? Ja takiego nie znam !
Wydaje się, że na wodach gminnych możemy wędkować bez zezwolenia !
Może się mylę, ale jeśli tak to jakie prawo i które punkty tego prawa czynią Gminy Uprawnionymi do Rybactwa ?
Tylko uprawniony do rybactwa może wydawać zezwolenia !
Ręce opadają. Kazik pisze o "wodach niczyich" pomimo, że nikt tak ich nie nazwał w wątku... Tereny są Gminy i na swoich terenach ma prawo udostępnić do wędkowania.Nie wydaje zezwoleń. Wyraża zgodę na wędkowanie i nikt się wędkarzy nie czepia.Od wielu, wielu lat ....i chwała im za to. Do treści z linku ...brak mi słów, a to mnie rozbawiło :) " Wędki i kusze nie są zaliczane do narzędzi lub urządzeń połowowych"
Gmina udziela zezwolenia na korzystanie z zasobów jej dóbr posiadanych, w tym przypadku z wędkowania w akwenie gminnym. Jest to inny "dokument" (ja bym to nazwał bardziej BILETEM WSTĘPU, KARNETEM) niż przewiduje to w swym zapisie UoRŚ, ale zwany dalej również "zezwoleniem". Gmina jak chce, jak jest mądra, to czerpie z tego dodatkowy dochód, a jak nie chce to udostępnia tę wodę bez zezwoleń i opłat. A że woda ta jest nadal własnością skarbu państwa, to tu się kłania zasadność posiadania na niej Karty Wędkarskiej i kontroli tej wody przez m.in. PSR.
No nie tak do końca, ponieważ z założenia SSR ma prawo kontrolować jedynie na akwenach PZW. Jest taka możliwość, że SSR przeprowadza kontrole na łowisku gminnym, ale gmina musi wystąpić z odpowiednią prośbą do Okręgu PZW o pewnego rodzaju nadzór kontrolny nad łowiskiem takim to a takim należącym do gminy. Wtedy SSR ma określone kompetencje (kontrola Kart Wędkarskich i zezwoleń gminnych, limity połowowe, regulamin łowiska etc). Podobnie sytuacja się ma z łowiskami należącymi nie do PZW ale do Gospodarstw Rybackich-Wody Specjalne.
SSR na wniosek zainteresowanych stowarzyszeń powołuje starosta.W związku z tym SSR ma prawo kontroli wód będących własnością państwa jak i samorządów na terenie całego powiatu.Wody te stanowią obwody rybackie w myśl ustawy prawo wodne.
O tym, że SSR może kontrolować usłyszałam od Komendanta, a na jakich zasadach i dlaczego .....to nie wnikałam. Zbiorniki są położone w naprawdę ładnym miejscu.Nie są zarybiane, nie ma tam szczególnej presji wędkarskiej, ale nie są też bezrybne. A przyroda na terenach pokopalnianych potrafi naprawdę ładnie się odrodzić.
Koledzy wyjaśnijcie mi bo nie rozumiem co to za Biała karta
. Czyżby to były inne opłaty ?
W końcu te wody do kogoś muszą należeć , jak nie do gminy , to do
prywaciarza , zakładu lub PZW . Innej
szansy nie ma , że są niczyje . Jeżeli do gminy to albo opłaty się robi w
gminie i tam powinny być wydawane zezwolenia ,
albo podlegają pod PZW wraz ze wszystkimi wodami należącymi do państwa w
danej zlewni . Jeżeli prywatne to wiadomo właściciel ustala i jeżeli pobiera
opłaty to zezwolenie również powinien wydać . Gorzej jest jeżeli należą do
zakładu , bo w tym wypadku jest to własność właściciela zakłady . Ktoś w końcu
musi się znaleźć i w razie czego (czyli jakichś zdarzeń środowiskowych ,
wypadków) musi odpowiadać za stan tych wód . Niema takiego czegoś w
dzisiejszych czasach że nikt nie odpowiada .
Kazik , proszę Cię nie ośmieszaj się i nie wprowadzaj wędkujących w błąd , zwłaszcza tych co rozpoczynają . Jesteś na tym portalu od 5 lat i jeszcze nie zrozumiałeś tych podstawowych przepisów ???
Dobrze napisała Ci Ola , MASTINO , kedzio , perwer i inni .
Wszystkie wody w Polsce mają swojego właściciela , PZW , Nadleśnictwa , Urzędu Miasta , Gminy , dzierżawione przez osoby prywatne , RZGW itp.
Na wodach PZW ( około 46 % akwenów ) , jest obowiązkowa Karta Wędkarska , Zezwolenie + Rejestr , legitymacja członkowska --- dla wędkarzy zrzeszonych . Na innych wodach obowiązuje Karta Wędkarska i znajomość RAPR . Chyba że na akwenach prywatnych lub dzierżawionych , właściciel sam wyznacza opłaty i Regulamin Połowu .
PSR kontroluje wszystkie wody w Polsce na podstawie aktów prawnych :
PSR kontrolując wędkarza żąda od niego Kartę Wędkarską , Zezwolenie + wypełniony Rejestr Połowu Ryb ( chyba , że w którymś z kilku Okręgów taki Rejestr nie jest wymagany )
SSR kontroluje wędkujących w swym powiecie , i trzeba posiadać Kartę Wędkarską , Zezwolenie + Rejestr ( jeśli jest obowiązujący w tym Okręgu ) , oraz dodatkowo Legitymację Członkowską ( jeśli jest to na wodach PZW ) , a dlatego też Legitymację Członkowską , bo jesteśmy w tym Stowarzyszeniu jakim jest PZW i należy przestrzegać RAPR i Statutu .A kontrolując wędkarza niezrzeszonego w PZW , Kartę Wędkarską + Zezwolenie wraz z Rejestrem , bo musi wykupić u Skarbnika opłatę jedno lub kilkudniową , ewentualnie roczną .
Na innych wodach obowiązuje tylko Karta Wędkarska + znajomość przepisów RAPR ( nie zaszkodzi też znajomość Ustaw ) , na akwenach komercyjnych lub prywatnych , to właściciel ustanawia zasady wędkowania i odpłatność .
Karta Wędkarska jest praktycznie dożywotnia , chyba , że się zniszczy ; Minister może w drodze Rozporządzenia nakazać wymianę kart ( lecz z bardzo ważnego powodu , tak było , gdy zmniejszyła się ilość województw ) , no i wreszcie decyzją wyroku Sądowego , przeważnie na okres 12 miesięcy .
Nie ma mowy o jawnym kłusowaniu na akwenach , gdzie obowiązuje Karta Wędkarska .
Ostatnio zastanawiałem się nad pewnym problemem i trudno mi było dojść do jakiegokolwiek wniosku. Chodzi o łowienie na wodach PZW i dzikich stawach w tym samym dniu. Co mam zrobić gdy jade na wodę PZW, koło której leżą jakieś dzikie stawy i chce łowić część dnia tu, a część tam? Bo przecież jeśli złowie np. szczupaka na stawie i potem przesiąde się na wodę PZW, to straż się dowali, że ryby nie ma w rejestrze, a ja nie mogę udowodnić, że została złowiona gdzie indziej. I co wtedy?
A masz taka sytuacje ?? Jeśli jest taka sytuacja to masz racje, że nie udowodnisz strażnikom gdzie złowiłeś daną rybe, ale to działa w dwie strony i oni Tobie tez nie udowodnia ;)
podobnie jest np, z żywcami, że nie wolno łowic na żywca z innego zbiornika ale przecież nikt nie uduowni ci, że nie zlowiłeś żywca w wodzie, na której później go używasz
Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, lecz w tym roku mam zamiar pojeździć na kilka zbiorników, koło których są ładne dzikie stawy i sądzę że owa sytuacja może mieć miejsce.
A mi się wydaje,ze nie ma dzikich stawów niczyich.Każda woda ma własciciela.Jak zwykle nasze przepisy nie nadążają za zmianami i nigdzie nie pisze co robić w opisanej sytuacji,gdy łowimy na jednej wyprawie u kilku właścicieli wody,gdzie jeden wymaga rejestracji połowu, a drugi nie.A takich sytuacji jest coraz więcej.Jak chcemy mieć spokój to łowimy u jednego właściciela,taka jest moja rada.
A co ci przeszkadza zapisać w rejestrze . Czy łowisz na wodach PZW , czy dzikich to kartę wędkarską powinieneś posiadać i raczej wód dzikich nie ma . Raczej wszystkie wody mają jakiegoś właściciele i raczej są wody państwowe jeżeli nie są prywatne , na które okręg oczywiście ma dzierżawę , ale zapomina o nich . Obowiązek rejestracji połowów mają wszyscy dzierżawcy i właściciele wód , więc jakieś pokwitowanie że pozyskałeś rybę z tego łowiska powinieneś posiadać .
Nie ma w świetle prawa "dzikich stawów".Te nie dzierżawione przez PZW czy inne Towarzystwa Wędkarskie są własnością prywatnych osób lub gmin.Łowiąc na nich należy uzyskać pozwolenie właściciela.W sytuacji jak piszesz,podlegasz regulaminowi PZW.W jaki bowiem sposób udowodnisz,że ryba była złowiona na innym zbiorniku nie dzierżawionym lub własnym PZW?
Chodzi Ci między innymi o żabie doły hehehe... Oczywiście że szczupaka wpisujesz do rejestru w celu uniknięcia problemu .Na zdrowy rozum nie ma co kombinować. Nawet jak masz szczupaka z ze stawu wąskiego ,a przesiądziesz sie na drugą strone ulicy i bedziesz łowił na,, łące,, PZW ,to przy kontroli straznik ma racje i nie ma co mu sie dziwić.
Jak bys sie kłócił ,to raczej tak jakbyś robił z kogoś idiotę-mimo że nie kłamiesz.
Sprawa oczywista .Jak chcesz tego szczupaka zabrać ,to kończysz łowienie na dzikolu i abierasz rybke -później idziesz na PZW i nie masz problemu .
Jednak nawet jak złapiesz danego szczupaka na dzikolu i pójdziesz z nim na PZW -wpiszesz go -to chyba nie ma problemu.
Jedyny problem jest w tym ,że szczupaczek podlega pod limit roczny 35 sztuk ..Tak że jak chcesz limitu szybko nie wykorzystać ,to po prostu tam kończysz i na PZW od razu nie zaczynasz.
A mi się wydaje,ze nie ma dzikich stawów niczyich.Każda woda ma własciciela.Jak zwykle nasze przepisy nie nadążają za zmianami i nigdzie nie pisze co robić w opisanej sytuacji,gdy łowimy na jednej wyprawie u kilku właścicieli wody,gdzie jeden wymaga rejestracji połowu, a drugi nie.A takich sytuacji jest coraz więcej.Jak chcemy mieć spokój to łowimy u jednego właściciela,taka jest moja rada.
Hahaha rozj....eś mnie że każda woda ma właściciela:) tam gdzie mieszkam pełno jest dzikich wód, jak zresztą w całej Polsce, i powiem Ci że okazy trafiają się częściej niż na wodach PŻW.
Ten się śmieje,kto się śmieje ostatni,Kolego Dandol.Oby Ci się nie przydarzyło trafić przed oblicze sądu za łowienie w przysłowiowej kałuży.
A co ci przeszkadza zapisać w rejestrze . Czy łowisz na wodach PZW , czy dzikich to kartę wędkarską powinieneś posiadać i raczej wód dzikich nie ma . Raczej wszystkie wody mają jakiegoś właściciele i raczej są wody państwowe jeżeli nie są prywatne , na które okręg oczywiście ma dzierżawę , ale zapomina o nich . Obowiązek rejestracji połowów mają wszyscy dzierżawcy i właściciele wód , więc jakieś pokwitowanie że pozyskałeś rybę z tego łowiska powinieneś posiadać .
w sieradzkim nie ma rejestru drugi rok
Ryba nie będzie miała napisane z której jest wody.A w związku z tym, że jest u nas limit ilościowy, to strażnicy są bardzo przeczuleni jeżeli chodzi o wpis, a raczej jego brak zwłaszcza kiedy mamy rybę.To te zbiorniki.
Mam pytanie do Perwera i kolegów w temacie, czy zbiornik w Maciejkowicach, który zaznaczyłam jako "na białą kartę" a znajduje się po prawej stronie zdjęcia, też nie jest zbiornikiem PZW ? Tutaj nie miałam 100% pewności.
Ten zbiornik Ola, należał do do jakiegos Gospodarstwa Rolnego.Kolega z pracy wykupował tam pozwolenie za 80zł .Od tego roku należy juz do gminy i obowiązuje tam tylko biała karta. Jest tam dubel gigant. Blaje kumpel tam po 40cm regularnie łowił . Ogromny lin,po nie porozumieniach w zarybieniu pływa tam pare karpi ,jest płoć ,szczupak - jednak zbiornik bardzo zarośnięty -wymaga obeznania w terenie...Postaram sie przynajmniej raz tam zawitać.
Zabrakło jeszcze jednego duuużego zbiornika po lewej stronie na twojej mapce .Tak zwany ,,zarwany.
Mysle że swego czasu były tam liny ,płocie i karachy -wielkościa niespotykane na innych zbiornikach .Z opowiadan starszych kolegów po kiju to łowiono płocie pod 50cm i liny pod 70cm.
Dwa lata temu podczas wybierania hołdy ,wszystkie chemikalia potruły rybke -leżał tam dywan 1,5 metrowy z ryb.
Te dwa zbiorniki za baną ,były tez bardzo rybne-na jednym był mój rekord lina - jednak dośc mocno kłusowano tam ostatnimi latami. Koledzy łowiąc na spining ,sporo sieci targali .
Teraz sporadycznie jakaś wzdręga i mały okonek pływają ,ale to już nie jest to.
Koledzy wyjaśnijcie mi bo nie rozumiem co to za Biała karta . Czyżby to były inne opłaty ?
W końcu te wody do kogoś muszą należeć , jak nie do gminy , to do prywaciarza , zakładu lub PZW . Innej szansy nie ma , że są niczyje . Jeżeli do gminy to albo opłaty się robi w gminie i tam powinny być wydawane zezwolenia , albo podlegają pod PZW wraz ze wszystkimi wodami należącymi do państwa w danej zlewni . Jeżeli prywatne to wiadomo właściciel ustala i jeżeli pobiera opłaty to zezwolenie również powinien wydać . Gorzej jest jeżeli należą do zakładu , bo w tym wypadku jest to własność właściciela zakłady . Ktoś w końcu musi się znaleźć i w razie czego (czyli jakichś zdarzeń środowiskowych , wypadków) musi odpowiadać za stan tych wód . Niema takiego czegoś w dzisiejszych czasach że nikt nie odpowiada .Biała karta kolego, to nic innego, jak posiadanie samej karty wędkarskiej, bez przynależności do jakiegokolwiek koła wędkarskiego, czyli PZW, bez opłacania składek członkowskich. Czyli inaczej to co posiadasz, takie białe, z napisem "KARTA WĘDKARSKA". Pomimo tego, co sądzisz, jest w Polsce wiele zbiorników wodnych i cieków, na których można wędkować w zgodzie z wszelkimi limitami i zasadami ujętymi w RAPR, posiadając przy sobie wyłącznie KARTĘ WĘDKARSKĄ. Są to łowiska nie będące wodami ogólnodostępnymi z przydzielonymi numerami PZW, należą do Skarbu Państwa, ale żadne RZGW czy inny podmiot nie ustanowiły na tej wodzie odrębnego regulaminu. Taka woda nie jest otablicowana, nie posiada numeru, nie ma tablic z regulaminem, nikt nie chce za wędkowanie na niej dodatkowych opłat. Jest tych wód coraz mniej, nie mniej istnieją. Na Śląsku mówimy na to "zerówka".
Za chwile zjawi się deedol i pewnie rozwinie moja myśl. :)
Jednym słowem na tych wodach można swobodnie kłusować i nikt za to nie będzie odpowiadał , można robić burdy , pijaństwo i to co nam się zechce nie odpowiadając za nic . Tak raczej nie jest , bo jak nie prywatne to muszą należeć do gminy , miasta , a to już nas zobowiązuje do posiadania karty i łowienia zgodnie z Prawem Wodnym . Z tego co mi wiadomo to wszystkie wody ogólnodostępne a leżące w obszarze jakiejś zlewni za którą okręg płaci dzierżawę podlegają temu okręgowi . Owszem nikt tego nie ewidencjonuje i nie przyznaje się bo dużo kłopotu z tego tytułu wynika , jednak rejestr tego okręgu obowiązuje i należało by co najmniej wpisywać połowy , aby nikt nam nie zarzucił kłusownictwa .
Na takich wodach szanowny kolego, tak samo zresztą jak na innych, jesteśmy zobowiązani stosować się do przepisów i jesteśmy narażeni na kontrolę organów do tego przeznaczonych. RAPR, to nie jest regulamin PZW. RAPR, to Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb. Zapraszam kolegę do mnie latem, pokażę o co chodzi. Natomiast jest kolega w błędzie twierdząc, że wszystkie wody w zlewni podlegają Okręgowi PZW. PZW jest opiekunem ( dzierżawcą) tego, co w ramach przetargu wynegocjuje. PZW ma prawo zarządzać wodami, które są opatrzone numerem ewidencyjnym w wykazie łowisk PZW. Inne wody pod PZW nie podlegają. U mnie mam do wyboru łowiska specjalne, sekcyjne, ogólne, RZGW - z koniecznością wnoszenia opłat i posiadana zezwolenia, oraz wody nienadzorowane, należące do SP, gdzie nie ma konieczności wnoszenia opłat. I to są właśnie wody "zerowe".
Dodam - kłusować nie wolno :) Wolno łowić z zastosowaniem przepisów RAPR. :)
Oj, Kazik... dlaczego twierdzisz, że wolno na tych wodach kłusować ?
Karta wędkarska jest przecież dokumentem, który dostajesz w urzędzie, a potwierdza ona Twoją znajomość RAPR. Wody te należą do miasta, a straż również tam ma prawo nas kontrolować.Przecież w regulaminie jasno pisze jak należy łowić, żeby nie kłusować.I właśnie dlatego jest obowiązek posiadania tej karty, żeby można było łowić nawet na takich zbiornikach..
Naprawdę mamy dużo takich zbiorników w mojej okolicy i dlatego też nie zabieram głosu w tematach, w których czytam, że koniecznie trzeba należeć do PZW, aby łowić, bo to się nie pokrywa z rzeczywistością.
Szacuneczek. :)
W pierwszej kolejności jeżeli to są wody nie PZW to RAPR nie obowiązuje a tylko Prawo wodne . Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb jest opracowany i wydany przez PZW na podstawie Prawa Wodnego dla swoich członków i tych co na wodach PZW łowią . Prawo Wodne obowiązuje na wszystkich wodach znajdujących się na terenie Polski , a nie są wodami prywatnymi .
A tak właściwie to czyje są te zbiorniki ? czasami nie miasta . Jeżeli miasta to miasto odpowiada i powinno wydawać zezwolenia na połowy , tak stanowi prawo , więc to nie są takie bezpańskie zbiorniki . Ja bym lepiej radził mimo wszystko wpisać do rejestru połowy , bo kiedyś ktoś może się przyczepić opierając się o Prawo Wodne .Nie rozumiesz z tymi rejestrami.
Ale uwierz mi, że te zbiorniki są tam i były jeszcze jak byłam mała :)Położone są na terenach pokopalnianych.I jeżeli przyjedziesz, to możesz tam łowić bez żadnego zezwolenia, bo UM takich nie wydaje. Ale również nie zakazuje nikomu tam wędkować ...i tak jest od lat.
Co do RAPR i jego stosowania na takich zbiornikach nie będę polemizowała, bo zwyczajnie.... nie jest to mój problem. Ja mam KW i opłacone składki. A w przypadku kontroli okażę te dokumenty.
Tak trochę nie rozumiem tych Waszych zależności . Może i to jest trochę inaczej tylko że tym nikt nie chce się zajmować i jest jak jest .
Kolego Kaziku, jest ci u mnie takie miejsce, gdzie z jednej strony szosy są 4 zbiorniki PZW, a po drugiej stronie zbiornik RZGW na którym trzeba opłacać roczną składkę na rzecz RZGW, a potem jest góreczka i krzaczki i jest następna woda, też RZGW, ale nie ma tam ani żadnej tablicy ani takich tam. Kiedyś polazłem do gminy i pytam paniusię, komu miałbym co zapłacić za wędkowanie na tej wodzie, a paniusia - że nie wie, że nikomu, że to bezpańska woda. Też się rozeźliłem jak i ty, ale ona w zaparte, że woda je państwowo i jak mom kartę to mogę śmigać. Spotkała mnie tam kontrola PSR - też mi nikt nic nie zrobił. Policja często tam się pokazuje, bo wały kontrolują i też mię nigdy nie ścigali. Czy zatem mam wysłać wolny datek ministerstwo jakiemuś? To powiedz mi kolega, komu, to zapłacę. Na terenie RP wędkować można posiadając kartę wędkarską, bo jest ona dokumentem uprawniającym do Amatorskiego Połowu Ryb. Ale jest tez adnotacja, że trzeba uiścić odpowiednie opłaty. W PZW jest to składka i legitka, w RZGW jest to opłata za pozwolenie, może jeszcze jakiś uprawniony do rybactwa może chcieć kasę. Ale są też wody, których nikt nie zarybia, gdzie nie prowadzi się gospodarki rybackiej, gdzie nie ma opiekuna. Tam nikomu się nie płaci, bo też nikt nie wie, komu by się ta kasa należała, a tym bardziej za co by się należała.
Na terenie gminy Lwówek Śl jest zbiornik po żwirowy,kiedyś dzierżawiony przez PZW.Któryś z poprzednich burmistrzów zażyczył wysokich opłat dzierżawnych i PZW zrezygnował z jego dzierżawy.Obecny burmistrz po wygraniu wyborów po raz pierwszy,zezwolił na łowienie ryb dla posiadaczy kart wędkarskich/tych białych/.PSR i SSR upoważnił do kontroli łowiących na tym zbiorniku.Obowiązuje regulamin PZW ponieważ jest on oparty na przepisach ustaw regulujących rybactwo i ochronę przyrody.Z dwojga złego,lepiej niech łowią pod nadzorem niż "na dziko".
Na terenie gminy Lwówek Śl jest zbiornik po żwirowy,kiedyś dzierżawiony przez PZW.Któryś z poprzednich burmistrzów zażyczył wysokich opłat dzierżawnych i PZW zrezygnował z jego dzierżawy.Obecny burmistrz po wygraniu wyborów po raz pierwszy,zezwolił na łowienie ryb dla posiadaczy kart wędkarskich/tych białych/.PSR i SSR upoważnił do kontroli łowiących na tym zbiorniku.Obowiązuje regulamin PZW ponieważ jest on oparty na przepisach ustaw regulujących rybactwo i ochronę przyrody.Z dwojga złego,lepiej niech łowią pod nadzorem niż "na dziko".
Pełna zgoda. U mnie też tak jest. RAPR jest uniwersalny i łatwiejszy do przetrawienia, niż dziennik ustaw. A zawiera wszystko, co trzeba.
Tak trochę nie rozumiem tych Waszych zależności . Może i to jest trochę inaczej tylko że tym nikt nie chce się zajmować i jest jak jest .
Za długo siedzisz na portalu i realizm Ci kolego za bardzo ucieka .
Problemy zgodnie ze Twoimi teoriami ,powoli zaczynają Cie przerastać .
Jesli ktoś Ci tłumaczy co jest czarne ,a co białe - to nie ubarwiaj.
W kilku okręgach jest tak, ze większość wód ( inaczej - ogromna większość) to są wody dzierzawione przez PZW. Dlatego kolega Kazik ma problem z pojęciem wody zerowej. Np. w Mazowieckiem pod PZW należy chyba z 98% całości powierzchni wód.Ale to nie znaczy, że wszędzie jest tak samo.
Ryby złowione na tak zwanych dzikich zbiornikach, powinny zostać wpisywane do rejestru, ale z oznaczeniem zbiornika jako "0" i nie wliczając ryby do limitu rocznego. Jedyny problem z takim rozwiązaniem jest to, że ktoś mógłby wpisywać ryby złowione na wodach PZW, jako złowione na zerówce, aby powiększyć sobie limit.
Tylko mi powiedz, do jakiego rejestru, jeśli nie opłaci się składek w kole PZW :) Bo skąd go niby weźmiesz?
Koledzy,a może dosyć tych dyskusji,bo one i tak do niczego nie prowadzą,tylko do kłótni na forum. Mój okręg PZW Słupsk,jako jeden z pierwszych wprowadził rejestry połowów.Tłumaczono nam.że to pilotażowy sprawdzian.Potem wprowadzono rejestry we wszystkich okręgach PZW(tak myślałem),teraz dowiaduję się ,że nie we wszystkich okręgach obowiązują rejestry,oraz u wielu prywatnych dzierżawców nie ma rejestrów.O co tu biega?WG mnie trzymajmy się przepisów obowiązujących na wodzie,na której wędkujemy,do tego zobowiązuje nas ustawa,a nie będziemy mieli kłopotów z kontrolami jakie by one nie były.Spory nic nie wniosą,bo jak widać,przepisy w różnych zakątkach naszego kraju są różnie postrzegane ,nie tylko przez wędkarzy,ale też przez władze miejscowe i inne organy do tego przewidziane.Mam nadzieję,ze zima wkrótce się skończy i będziemy częściej siedzieć na rybach,zamiast przy kompie,czego wszystkim życzę.POŁAMANIA KIJÓW:)!
Ryby złowione na tak zwanych dzikich zbiornikach, powinny zostać wpisywane do rejestru, ale z oznaczeniem zbiornika jako "0" i nie wliczając ryby do limitu rocznego. Jedyny problem z takim rozwiązaniem jest to, że ktoś mógłby wpisywać ryby złowione na wodach PZW, jako złowione na zerówce, aby powiększyć sobie limit.
O czym Ty piszesz ? Skąd weźmiesz rejestr, jeżeli jest razem z zezwoleniem, a takiego nie masz,bo Urząd Miasta takiego nie wydaje, więc co ma do tej wody rejestr PZW ?
"Koledzy,a może dosyć tych dyskusji,bo one i tak do niczego nie prowadzą,tylko do kłótni na forum. Mój okręg PZW Słupsk,jako jeden z pierwszych wprowadził rejestry połowów.Tłumaczono nam.że to pilotażowy sprawdzian.Potem wprowadzono rejestry we wszystkich okręgach PZW(tak myślałem),teraz dowiaduję się ,że nie we wszystkich okręgach obowiązują rejestry,oraz u wielu prywatnych dzierżawców nie ma rejestrów.O co tu biega?WG mnie trzymajmy się przepisów obowiązujących na wodzie,na której wędkujemy,do tego zobowiązuje nas ustawa,a nie będziemy mieli kłopotów z kontrolami jakie by one nie były.Spory nic nie wniosą,bo jak widać,przepisy w różnych zakątkach naszego kraju są różnie postrzegane ,nie tylko przez wędkarzy,ale też przez władze miejscowe i inne organy do tego przewidziane.Mam nadzieję,ze zima wkrótce się skończy i będziemy częściej siedzieć na rybach,zamiast przy kompie,czego wszystkim życzę.POŁAMANIA KIJÓW:)!"
Cześć Uprawniony do rybactwa nie otrzyma dotacji z Unii jak nie będą prowadzone rejestry :-) Rejestry nie służą do określenia ubytków w wodzie !!!! JK
Słuchajcie, zarówno ja jak i Darek@perwer mamy zaledwie kilka kroków na te zbiorniki,znamy je wystarczająco dobrze. Może się to wydawać dziwne dla Kogoś, kto nie ma takich zbiorników w okolicy.Gdyby było tak jak pisze @Imatyta, to co drugi - o ile nie każdy szczupak z tamtych zbiornikówbyłby wpisany pod numerem zero.Tych wód nikt nie zarybia, one tam po prostu są i ryby również w nich są.Jest to również ostoja ptactwa wodnego.
Mam przed sobą zestawienie z rejestrów połowu z roku 2004 z Okręgu jeleniogórskiego.Jeszcze wtedy nie były one obowiązkowe.Połowy zarejestrowało 2957 wędkarzy co stanowi 23,1% członków.I np złowionopłoć...........8584 kgleszcz........3854 kgokoń..........2881 kgkarp..........2366 kgszczupak....2184 kgsandacz.....1096 kgpstrąg pot....723 kglin...............654 kgkleń.............482 kgamur............330 kglipień............296 kgW porównaniu z rokiem poprzednim bardzo znacznie spadły odłowy leszcza,klenia,amura,szczupaka,karpia i lipienia.Wzrosły zarejestrowane odłowy pstrąga potokowego,zaś odłowy płoci i sandacza utrzymały się na podobnym poziomie.Jak ważne to są informacje choć niepełne i tylko szacunkowe nie muszę mówić.Poza dowodem na prawidłową gospodarkę rybacką,czego wymaga ustawa,pozwala prawidłowo planować zarybienia.Bez takiej wiedzy nie można zaplanować zamówień na narybek poszczególnych gatunków ryb.Bez takiej wiedzy zarybianie prowadzi się na chybił trafił. Muszę dodać,że każdy zbiornik ma opracowane takie dane.
Nie zbiorniki na Żabich Dołach w Bytomiu, a właśnie o nich piszemy.
Tutaj, żeby łowić wystarczy tylko Karta Wędkarska wydana przez Urząd,bez opłacania jakichkolwiek składek i przynależności do Stowarzyszeń, czy PZW.
(Mapka zbiorników na poprzedniej stronie)
"Jak ważne to są informacje choć niepełne i tylko szacunkowe nie muszę mówić.Poza dowodem na prawidłową gospodarkę rybacką,czego wymaga ustawa,pozwala prawidłowo planować zarybienia.Bez takiej wiedzy nie można zaplanować zamówień na narybek poszczególnych gatunków ryb.Bez takiej wiedzy zarybianie prowadzi się na chybił trafił. Muszę dodać,że każdy zbiornik ma opracowane takie dane."
Ustawa to przykrywka :-)Poczytaj sobie :http://www.rybobranie.pl/wiadomosci/1077/24/niepotrzebne_rejestry_polowowI dyskusję pod tekstem.W szczególności polecam:" Zarząd województwa raz na trzy lata, dokonuje oceny wypełnienia przez uprawnionego do rybactwa obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej. Jeżeli stwierdzi, że PZW nie wykonuje odpowiednio obowiązku dokumentowania działań dot. gospodarki rybackiej to może zostać ukarany grzywną (art. 27b ust.1 pkt 1 ustawy o rybactwie śródlądowym)"Kto jest zobowiązany prowadzić jakieś rejestry - PZW czy wędkarz? Na wędkarza przerzucono ten obowiązek .Polecam również:http://www.wedkarstwotv.pl/wedkarstwotv-przeglad/reportaze/143-okiem-wedkarza-rejestry-polowu-ryb-
JK
Polska to "dziwny" kraj. Tylko my polacy potrafimy tak coś skomplikować, że nikt nic z tego nie wie!
Jak sprawa jest skomplikowana można poczytać tutaj:
http://rybanaga.blogspot.com/
Miłej lektury? Ja całkowicie zgupiałem !
Tak owszem - Polska to dziwny kraj . Są wody niczyje , rejestry niby obowiązkowe a tak jak by ich nie było . Przepisy tylko jako przykrywka dla władz i tak dalej i tak dalej .
Zwykły wędkarz już się gubi , co sezon to coś nowego i bądź tu mądry i nie pogub się . To chyba celowe działanie aby nas do wędkowania zniechęcić , a zarazem wydoić ile się da .Polska to "dziwny" kraj. Tylko my polacy potrafimy tak coś skomplikować, że nikt nic z tego nie wie!
Jak sprawa jest skomplikowana można poczytać tutaj:
http://rybanaga.blogspot.com/
Miłej lektury? Ja całkowicie zgupiałem !
A kim jest ten Władysław Walczak?
Hehehehehe..........Przesłałem ten artykuł kilku kompetentnym w tych kwestiach osobom, w tym z PSR i jedyną ich reakcją po jego lekturze był niezły ubaw na niedzielny wieczór.... Pan Władysław napisał wiele bzdur świadczących o niedokładnym czytaniu i rozumieniu przez niego polskiego ustawodawstwa i ogólnie prawa dotyczącego wód skarbu państwa, odpowiedzialności karnej, prawa gminnego, wodnego i rolnego, ochrony środowiska, Statutu PZW, RAPR etc....
Nie jest to takie proste !
Art. 7. punkt 2 Ustawy o rybactwie śródlądowym tu cytat:
"2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający
do takiego połowu, zwany dalej „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”,
a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa
– posiadająca ponadto jego zezwolenie."
Nasuwają się spostrzeżenia:
1. Są wody na których nikt nie jest uprawniony do rybactwa !
2. Czy aby na pewno gmina jest uprawniona do rybactwa na swoich wodach ? Jeśli tak to z mocy jakiego prawa ? Ja takiego nie znam !
Wydaje się, że na wodach gminnych możemy wędkować bez zezwolenia !
Może się mylę, ale jeśli tak to jakie prawo i które punkty tego prawa czynią Gminy Uprawnionymi do Rybactwa ?
Tylko uprawniony do rybactwa może wydawać zezwolenia !
Ręce opadają.
Kazik pisze o "wodach niczyich" pomimo, że nikt tak ich nie nazwał w wątku...
Tereny są Gminy i na swoich terenach ma prawo udostępnić do wędkowania.Nie wydaje zezwoleń. Wyraża zgodę na wędkowanie i nikt się wędkarzy nie czepia.Od wielu, wielu lat ....i chwała im za to.
Do treści z linku ...brak mi słów, a to mnie rozbawiło :) " Wędki i kusze nie są zaliczane do narzędzi lub urządzeń połowowych"
Gmina udziela zezwolenia na korzystanie z zasobów jej dóbr posiadanych, w tym przypadku z wędkowania w akwenie gminnym. Jest to inny "dokument" (ja bym to nazwał bardziej BILETEM WSTĘPU, KARNETEM) niż przewiduje to w swym zapisie UoRŚ, ale zwany dalej również "zezwoleniem". Gmina jak chce, jak jest mądra, to czerpie z tego dodatkowy dochód, a jak nie chce to udostępnia tę wodę bez zezwoleń i opłat. A że woda ta jest nadal własnością skarbu państwa, to tu się kłania zasadność posiadania na niej Karty Wędkarskiej i kontroli tej wody przez m.in. PSR.
I tak właśnie jest. Kartę wędkarską trzeba mieć, żeby tam łowić i z tego co się orientuję,to SSR również może przeprowadzać tam kontrole.
No nie tak do końca, ponieważ z założenia SSR ma prawo kontrolować jedynie na akwenach PZW. Jest taka możliwość, że SSR przeprowadza kontrole na łowisku gminnym, ale gmina musi wystąpić z odpowiednią prośbą do Okręgu PZW o pewnego rodzaju nadzór kontrolny nad łowiskiem takim to a takim należącym do gminy. Wtedy SSR ma określone kompetencje (kontrola Kart Wędkarskich i zezwoleń gminnych, limity połowowe, regulamin łowiska etc). Podobnie sytuacja się ma z łowiskami należącymi nie do PZW ale do Gospodarstw Rybackich-Wody Specjalne.
SSR na wniosek zainteresowanych stowarzyszeń powołuje starosta.W związku z tym SSR ma prawo kontroli wód będących własnością państwa jak i samorządów na terenie całego powiatu.Wody te stanowią obwody rybackie w myśl ustawy prawo wodne.
O tym, że SSR może kontrolować usłyszałam od Komendanta, a na jakich zasadach i dlaczego .....to nie wnikałam.
Zbiorniki są położone w naprawdę ładnym miejscu.Nie są zarybiane, nie ma tam szczególnej presji wędkarskiej, ale nie są też bezrybne.
A przyroda na terenach pokopalnianych potrafi naprawdę ładnie się odrodzić.
kazik
Koledzy wyjaśnijcie mi bo nie rozumiem co to za Biała karta . Czyżby to były inne opłaty ?
W końcu te wody do kogoś muszą należeć , jak nie do gminy , to do prywaciarza , zakładu lub PZW . Innej szansy nie ma , że są niczyje . Jeżeli do gminy to albo opłaty się robi w gminie i tam powinny być wydawane zezwolenia , albo podlegają pod PZW wraz ze wszystkimi wodami należącymi do państwa w danej zlewni . Jeżeli prywatne to wiadomo właściciel ustala i jeżeli pobiera opłaty to zezwolenie również powinien wydać . Gorzej jest jeżeli należą do zakładu , bo w tym wypadku jest to własność właściciela zakłady . Ktoś w końcu musi się znaleźć i w razie czego (czyli jakichś zdarzeń środowiskowych , wypadków) musi odpowiadać za stan tych wód . Niema takiego czegoś w dzisiejszych czasach że nikt nie odpowiada .========================================================================
Kazik , proszę Cię nie ośmieszaj się i nie wprowadzaj wędkujących w błąd , zwłaszcza tych co rozpoczynają . Jesteś na tym portalu od 5 lat i jeszcze nie zrozumiałeś tych podstawowych przepisów ???
Dobrze napisała Ci Ola , MASTINO , kedzio , perwer i inni .
Wszystkie wody w Polsce mają swojego właściciela , PZW , Nadleśnictwa , Urzędu Miasta , Gminy , dzierżawione przez osoby prywatne , RZGW itp.
Na wodach PZW ( około 46 % akwenów ) , jest obowiązkowa Karta Wędkarska , Zezwolenie + Rejestr , legitymacja członkowska --- dla wędkarzy zrzeszonych . Na innych wodach obowiązuje Karta Wędkarska i znajomość RAPR . Chyba że na akwenach prywatnych lub dzierżawionych , właściciel sam wyznacza opłaty i Regulamin Połowu .
PSR kontroluje wszystkie wody w Polsce na podstawie aktów prawnych :
Ustawa o rybactwie śródlądowym z dnia 18 kwietnia 1985 r.
Ustawa o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r.
Ustawa prawo łowieckie z dnia 13 października 1995 r.
Ustawa prawo wodne z dnia 18 lipca 2001 r.
PSR kontrolując wędkarza żąda od niego Kartę Wędkarską , Zezwolenie + wypełniony Rejestr Połowu Ryb ( chyba , że w którymś z kilku Okręgów taki Rejestr nie jest wymagany )
SSR kontroluje wędkujących w swym powiecie , i trzeba posiadać Kartę Wędkarską , Zezwolenie + Rejestr ( jeśli jest obowiązujący w tym Okręgu ) , oraz dodatkowo Legitymację Członkowską ( jeśli jest to na wodach PZW ) , a dlatego też Legitymację Członkowską , bo jesteśmy w tym Stowarzyszeniu jakim jest PZW i należy przestrzegać RAPR i Statutu . A kontrolując wędkarza niezrzeszonego w PZW , Kartę Wędkarską + Zezwolenie wraz z Rejestrem , bo musi wykupić u Skarbnika opłatę jedno lub kilkudniową , ewentualnie roczną .
Na innych wodach obowiązuje tylko Karta Wędkarska + znajomość przepisów RAPR ( nie zaszkodzi też znajomość Ustaw ) , na akwenach komercyjnych lub prywatnych , to właściciel ustanawia zasady wędkowania i odpłatność .
Karta Wędkarska jest praktycznie dożywotnia , chyba , że się zniszczy ; Minister może w drodze Rozporządzenia nakazać wymianę kart ( lecz z bardzo ważnego powodu , tak było , gdy zmniejszyła się ilość województw ) , no i wreszcie decyzją wyroku Sądowego , przeważnie na okres 12 miesięcy .
Nie ma mowy o jawnym kłusowaniu na akwenach , gdzie obowiązuje Karta Wędkarska .