Szczerze mówiąc nie wiem co w tym przyjemnego!!!! Oczywiście żartowałem:) Ja też lubię sobie browarka rozpracowac, ale z umiarem. Nie nawidzę, jak koło mnie rozwali się towarzystwo, zachla ryja i drze kopary na cały regulator. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba miec umiar.
Jeśli ktoś lubi piwko to nie widzę przeciwwskazań.Ja też lubię sobie wypić piweczko, a szczególnie wieczorkiem jak wszystko już przygotowane do wędkowania.Dwie przyjemności naraz.Ale oczywiście z umiarem jak wspomniał kol.GRZEGORZYK
Ja nie mam nic przeciwko wypiciu 1 piwa tak jak to mówią poprzednicy ale niektórzy to przeginają i nie dosc ze sami nie łowią bo już nie są w stanie to jeszcze nie dają innym łowić i to jest w tym wszystkim najgorsze. Pozdrawiam
Ja osobiście wyznaję zasadę: „albo rybki, albo akwarium” i browarek pojawia się dopiero po skończonych łowach. Jednak nie mam nic przeciwko „małym rozweselaczom” używanym z umiarem, bo jak większość kolegów nie lubię krzyczącego towarzystwa, narażającego się świadomie na wypadek (a byłem już zmuszony udzielać pomocy). Wszystko zależy od kultury- ostatnio spotykam często przesympatycznego pana Henia, który po wysączeniu nad rzeczką wina „marki wino” wraca do domu z jednym jaziem (najczęściej rozmiarów godnych pozazdroszczenia).
koledzy skoro popijacie nad wodą to chyba w pobliżu domu nie sądze że po wypiciu 1/2 butelki wódki będziesz łowił lub wracał do domu autem.Bardzo dużo jest wypadków nad wodą a przeważnie przyczyną jest alkochol więc radzę się zastanowić czy warto?Teraz są tak rygorystyczne przepisy ruchu drogowego a stracić prawo jazdy przez piwo to przykre a nie daj boże wypadek czy kalectwo więc trzeba się zastanowić czy wypić teraz czy w domu
... ja też niema nic przeciwko piwku przy rekreacyjnym łowieniu czy to flaszeczki przy połowie sandacza ale z umiarem . Bo albo picie albo wędkowanie ...
Jeśli chodzi o picie na rybach to nigdy(wyjątkiem jest zima i małe co nie co do herbaty jest wskazane na pobudzenie krążenia) jeśli już piję to po rybach i ewentualnie "pod rybkę"...i tu z pomocą przychodzi poczciwy śledzik!!!!!!!!!!!!
tu wydaje mi sie widac kolejny polski problem 90%pije ale jak spytac kazdego z osobna to nikt - to tak jak z polskimi katolikam a co najgorsze to w calym cywilizowanym swiecie piwa nie traktuje si jako alkochol a u nas za wypicie piwa na grzybach dostaniesz mandat - najczesciej w postaci polowy na flaszke dla sluzb
poza tym jak nie pija w robocie- 30%zycia;;na rybach-kazda wolna chwila???we sni bo sie nie da a to nastepne 30% to kiedy ???wszystko gra zostal czas na prowadzenie auta :-)))))))))))))))))))))))
No właśnie ..............i tu jest cały problem!!!!!!! Ktoś musi prowadzić!!!!!! Ale może jeszcze trochę i takie samochody wymyślą co będą nas wozić na ryby i przywozić.....,a wtedy to już "hulaj dusza" :)))))))))))
Zdarzy się, że wypiję z kumplem po piwku, czasami flaszeczkę. Nie toleruje jesli na stanowisku pozostawione są butelki. Jesli pijesz , to posprzątaj po sobie. :)
no coz, ze mna jest podobnie, jak flaszeczka to wieczorem lulu :) przy kilku browarach malutkie ognisko, kielbacha i spokojna medytacja do bialego rana pozdrawiam
Jasne że lubię, jedno, dwa, góra trzy, ale kiedyś obok mnie w bardzo gorący dzień, chłopaki obalili kilka flaszek, posiedzieli jeszcze chwilę i się pozbierali, ale jeden został i spał sobie siedząc na foteliku wędkarskim tuż nad wodą.
Siedzę sobie i wędkuję degustując się piwkiem, aż tu nagle plusk, patrzę, a tu ten koleś zanurkował, jak szybko wpadł to jeszcze szybciej wyskoczył.
Dzień był bardzo gorący, siedział na słońcu, wpadł nagle, mogło dojść do szoku i mógł już nie wypłynąć. Wydaje mi się że nadmiar alkoholu, to może być ostatni kieliszek nad tą wodą i tym świecie.
A i owszem pare browarków ale nie zalewać sie przede wszystkim frajda i bezpieczeństwo i spokój ale nie wszyscy tak sądzą wyjazd z domu i kanał a po powrocie ryby nie brały a jak miały brać jak kije wody nie zobaczyły a na oglądałem się takich sytuacji
Oj w lecie jak idę nad Wisłę wieczorkiem na grunt i już wszystko przygotowane do łowienia wędki zarzucone to lubie walnąć się na trawę i jedno piwko wypić patrząc na szczytówki i zachód słońca. Się rozmarzyłem
tak picie z glowa nie mniejsza sztuka jest od lowienia ryb-browca pije nalogowo :-))) a jakos nikt mi nigdy nie powiedzial zebym sie zchlal i o to chodzi moim zdaniem
tam gdzie chodze ze spinem to prawdziwy rytual ;biore 5 taterek i wypad 6-ta rano jedne na droge (pare km. przez las)2-ga nad stawem potem trzecia na nastepnym jeziorku,czwarta nad zalewem i piata o 20tej na powrot oczywiscie przez las
no i jeszcze dwie sprawy-zawsze po drodze znajdzie sie pare grzybow no i koniecznie wracajac musze nazbierac chrustu i szyszek do piecyka -pare fotek z tamtad mam na blogu
to mamy coś wspólnego ja łaże gdzie się da czasem jak idę do znajomego drogą nam 1,5km to idę przez las nadkładam jakieś 4km i to jest frajda a i mam kilku znajomych którzy są myśliwymi i kilka nocek z nimi zaliczyłem oj się działo
Sandokan jestem wędkarzem a piwo pije z umiarem na rybkach a w barze pracjue więc trochę odniany mi się należy prawda piwo możesz wypić gdzie chcesz. ja też jade na ryby żeby po wędkować bo nie ma mowy by się nawalić bo nie oto tu chodzi
Witam wszystkich.Ja rozumie,że łowienie ryb pod wpływem alkoholu jest bardzo ważnym tematem,ale kupiłem wędzoną makrelę i chciałem okleić jej skórą kilka woblerów,a nigdy przedtem tego nie robiłem.Czy jest ktoś na portalu,kto robił już takie cacka?
Ja często łowię po dwóch trzech piwkach a Wy wędkarze też lubicie coś wypić. Czekam na refleksie w tym temacie
Szczerze mówiąc nie wiem co w tym przyjemnego!!!! Oczywiście żartowałem:)
Ja też lubię sobie browarka rozpracowac, ale z umiarem. Nie nawidzę, jak koło mnie rozwali się towarzystwo, zachla ryja i drze kopary na cały regulator. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba miec umiar.
jezeli picie to z umiarem poniewaz gdy sie przekroczy pewna granice w piciu to wedkowanie mija sie z celem.
Jeśli ktoś lubi piwko to nie widzę przeciwwskazań.Ja też lubię sobie wypić piweczko, a szczególnie wieczorkiem jak wszystko już przygotowane do wędkowania.Dwie przyjemności naraz.Ale oczywiście z umiarem jak wspomniał kol.GRZEGORZYK
Ja nie mam nic przeciwko wypiciu 1 piwa tak jak to mówią poprzednicy ale niektórzy to przeginają i nie dosc ze sami nie łowią bo już nie są w stanie to jeszcze nie dają innym łowić i to jest w tym wszystkim najgorsze. Pozdrawiam
jesli juz z kumplem obalę flaszkę, to raczej przesypaiamy do rana, a potem dopiero wedkujemy.
Ja osobiście wyznaję zasadę: „albo rybki, albo akwarium” i browarek pojawia się dopiero po skończonych łowach. Jednak nie mam nic przeciwko „małym rozweselaczom” używanym z umiarem, bo jak większość kolegów nie lubię krzyczącego towarzystwa, narażającego się świadomie na wypadek (a byłem już zmuszony udzielać pomocy). Wszystko zależy od kultury- ostatnio spotykam często przesympatycznego pana Henia, który po wysączeniu nad rzeczką wina „marki wino” wraca do domu z jednym jaziem (najczęściej rozmiarów godnych pozazdroszczenia).
ja tez na rybach musze miec piwko tak jak ktos powiedzial 2 w jednym i niewidze w tym kompletnie nic zlego byle z glowa
koledzy skoro popijacie nad wodą to chyba w pobliżu domu nie sądze że po wypiciu 1/2 butelki wódki będziesz łowił lub wracał do domu autem.Bardzo dużo jest wypadków nad wodą a przeważnie przyczyną jest alkochol więc radzę się zastanowić czy warto?Teraz są tak rygorystyczne przepisy ruchu drogowego a stracić prawo jazdy przez piwo to przykre a nie daj boże wypadek czy kalectwo więc trzeba się zastanowić czy wypić teraz czy w domu
... ja też niema nic przeciwko piwku przy rekreacyjnym łowieniu czy to flaszeczki przy połowie sandacza ale z umiarem . Bo albo picie albo wędkowanie ...
na szczescie niemam auta nakrecilem trche juz kilometrow i mi sie odechcialo wole pociag na dalsze wypady-zdecydowanie taniej !!!
Piję dużo lecz ze wstrętem!
Od pewnego zdarzenia nie spożywam ani w czasie łowienia, ani żeglowania.
Alkohol nad wodą to niebezpieczna miaszanka!
Wędkowanie,grill i dobre piwko.Wszystko jest dozwolone,byle z umiarem.
Jeśli chodzi o picie na rybach to nigdy(wyjątkiem jest zima i małe co nie co do herbaty jest wskazane na pobudzenie krążenia) jeśli już piję to po rybach i ewentualnie "pod rybkę"...i tu z pomocą przychodzi poczciwy śledzik!!!!!!!!!!!!
tu wydaje mi sie widac kolejny polski problem 90%pije ale jak spytac kazdego z osobna to nikt - to tak jak z polskimi katolikam a co najgorsze to w calym cywilizowanym swiecie piwa nie traktuje si jako alkochol a u nas za wypicie piwa na grzybach dostaniesz mandat - najczesciej w postaci polowy na flaszke dla sluzb
Rysiu ale tutaj wszyscy zgodnie przyznają że piją...z tym że nie wszyscy na rybach!!!!!!!!!
no to chyba przez te trzydziesci lat nad woda to zamiast polaroidow sprzedali mi rozowe okulary a ja jestem daltonista :-)))
poza tym jak nie pija w robocie- 30%zycia;;na rybach-kazda wolna chwila???we sni bo sie nie da a to nastepne 30% to kiedy ???wszystko gra zostal czas na prowadzenie auta :-)))))))))))))))))))))))
No właśnie ..............i tu jest cały problem!!!!!!! Ktoś musi prowadzić!!!!!! Ale może jeszcze trochę i takie samochody wymyślą co będą nas wozić na ryby i przywozić.....,a wtedy to już "hulaj dusza" :)))))))))))
Zdarzy się, że wypiję z kumplem po piwku, czasami flaszeczkę. Nie toleruje jesli na stanowisku pozostawione są butelki. Jesli pijesz , to posprzątaj po sobie. :)
no coz, ze mna jest podobnie, jak flaszeczka to wieczorem lulu :)
przy kilku browarach malutkie ognisko, kielbacha i spokojna medytacja do bialego rana
pozdrawiam
Jeśli wypad na nocke to bez piwka aż nie miło.Oczywiście umiar i umiar.dzienne wypady na rybki są bez piwka bo trzeba dojechać.
dlatego jak juz napisalem wybieram komunikacje miejska lub pociag -no chyba ze sie zalapie jako pasazer-robimy sobie takie wypady na jure
A co to???? Gdzie ja wpadłem????? CZyżby mały klubik Anonimowych Alkocholików?????HE HE
Raczej Polska Wędkarska Partia Przyjaciół dwa w jednym
Jasne że lubię, jedno, dwa, góra trzy, ale kiedyś obok mnie w bardzo gorący dzień, chłopaki obalili kilka flaszek, posiedzieli jeszcze chwilę i się pozbierali, ale jeden został i spał sobie siedząc na foteliku wędkarskim tuż nad wodą. Siedzę sobie i wędkuję degustując się piwkiem, aż tu nagle plusk, patrzę, a tu ten koleś zanurkował, jak szybko wpadł to jeszcze szybciej wyskoczył. Dzień był bardzo gorący, siedział na słońcu, wpadł nagle, mogło dojść do szoku i mógł już nie wypłynąć. Wydaje mi się że nadmiar alkoholu, to może być ostatni kieliszek nad tą wodą i tym świecie.
A i owszem pare browarków ale nie zalewać sie przede wszystkim frajda i bezpieczeństwo i spokój ale nie wszyscy tak sądzą wyjazd z domu i kanał a po powrocie ryby nie brały a jak miały brać jak kije wody nie zobaczyły a na oglądałem się takich sytuacji
Oj w lecie jak idę nad Wisłę wieczorkiem na grunt i już wszystko przygotowane do łowienia wędki zarzucone to lubie walnąć się na trawę i jedno piwko wypić patrząc na szczytówki i zachód słońca. Się rozmarzyłem
tak picie z glowa nie mniejsza sztuka jest od lowienia ryb-browca pije nalogowo :-))) a jakos nikt mi nigdy nie powiedzial zebym sie zchlal i o to chodzi moim zdaniem
100%racji
No to panowie po jednym i nyny (hahaha)
po jednym jak najdardziej ale nyny ja dopiero zacząłem
tam gdzie chodze ze spinem to prawdziwy rytual ;biore 5 taterek i wypad 6-ta rano jedne na droge (pare km. przez las)2-ga nad stawem potem trzecia na nastepnym jeziorku,czwarta nad zalewem i piata o 20tej na powrot oczywiscie przez las
i to się rozumie powoli i po troszku z kulturą ja zabieram zawsze 4 baterie i przywożę dwie lub jedną
no i jeszcze dwie sprawy-zawsze po drodze znajdzie sie pare grzybow no i koniecznie wracajac musze nazbierac chrustu i szyszek do piecyka -pare fotek z tamtad mam na blogu
a to ty jeszcze fachowo napiszę jesteś zbieracz runa leśnego jesteś.szpas mus zain przede wszystkim kontakt z naturą
dokladnie jak by nie rodzinka to najlepiej czulbym sie w lesie -a tak serio to lubie sie szwendac w odludnych miejscach
to mamy coś wspólnego ja łaże gdzie się da czasem jak idę do znajomego drogą nam 1,5km to idę przez las nadkładam jakieś 4km i to jest frajda a i mam kilku znajomych którzy są myśliwymi i kilka nocek z nimi zaliczyłem oj się działo
las i wedrowki sa tak samo wciagajace jak samo wedkarstwo - zreszta kiedys napisalem-ryby grzyby i akwarium,,,jakos wielu to laczy
Zgadza się czytałem super
a ty kolego jesteś wędkarzem? piwko to ja mogę wypić w knajpce albo w domu na ryby to przyjeżdżam połowić a nie popić
Sandokan jestem wędkarzem a piwo pije z umiarem na rybkach a w barze pracjue więc trochę odniany mi się należy prawda piwo możesz wypić gdzie chcesz. ja też jade na ryby żeby po wędkować bo nie ma mowy by się nawalić bo nie oto tu chodzi
Witam wszystkich.Ja rozumie,że łowienie ryb pod wpływem alkoholu jest bardzo ważnym tematem,ale kupiłem wędzoną makrelę i chciałem okleić jej skórą kilka woblerów,a nigdy przedtem tego nie robiłem.Czy jest ktoś na portalu,kto robił już takie cacka?