Na temat Dębowej można by pisać godzinami. Piękna, spokojna, ale dzika woda, ukleja rzucająca się na kawałek chleba niczym pirania na mięso, kaczki podchodzące pod namiot i drzewa przykrywające nasz wielki namiotowy bałagan. Pięciodniowa zasiadka nauczyła nas, że cierpliwość popłaca. Trzy dni nęcenia i czekania...czekania i nęcenia...od czasu do czasu jakiś karpik 3-5 kg, leszczyk też się zdarzył. Kilka konkretnych burz też się przewinęło. Ale dopiero na czwarty dzień się zaczęło. Karp 7-10 to był standard, ledwo wywieziony zestaw i już branie. Zaczęło się ładnie rozkręcać, a tu czas wracać do domu, ale w nagrodę dostaliśmy karpika 14, żeby nam się lepiej wracało. A wracało się na pewno lżej, 12 kg kukurydzy, 6 kg kulek i 10 kg peletu w 5 dni. Było warto, satysfakcja gwarantowana. Polecam zwłaszcza na długie weekendy.
Na temat Dębowej można by pisać godzinami. Piękna, spokojna, ale dzika woda, ukleja rzucająca się na kawałek chleba niczym pirania na mięso, kaczki podchodzące pod namiot i drzewa przykrywające nasz wielki namiotowy bałagan. Pięciodniowa zasiadka nauczyła nas, że cierpliwość popłaca. Trzy dni nęcenia i czekania...czekania i nęcenia...od czasu do czasu jakiś karpik 3-5 kg, leszczyk też się zdarzył. Kilka konkretnych burz też się przewinęło. Ale dopiero na czwarty dzień się zaczęło. Karp 7-10 to był standard, ledwo wywieziony zestaw i już branie. Zaczęło się ładnie rozkręcać, a tu czas wracać do domu, ale w nagrodę dostaliśmy karpika 14, żeby nam się lepiej wracało. A wracało się na pewno lżej, 12 kg kukurydzy, 6 kg kulek i 10 kg peletu w 5 dni. Było warto, satysfakcja gwarantowana. Polecam zwłaszcza na długie weekendy.
Często jesteś na Dębowej ?