na początku nowe spławiki potem wiadro super zanęty, dalej ekstra skuteczny atraktor a teraz echosondy. Zastanówcie się dokąd pcha nas reklama i nowe wynalazki wędkarskie. czemu coraz mniej ludzi chodzi nad wodę dla relaksu i spokoju? Apeluję o rozsądek i subtelność bo na tym polega wędkarstwo. Takie dążenie do pobijania rekordów, i zaspakajania ambicji może prowadzić do chorej rywalizacji i to nie tylko między opisywanymi niejednokrotnie mięsiarzami, a między nami. Trochę wolniej i z rozsądkiem a będzie ok.
Nie wydaje mi się że ktoś chciałby wrócic do czasów kiedy spławiki,żyłki czy haczyki kupowało się spod lady choć te czasy niewątpliwie miały swój urok ale ja niestety żyję dziś gdzie postęp technologiczny zasuwa aż strach i nie mniej mi za złe że próbuję się jakoś przystosować.Nie wiem dokąd nas to zaprowadzi ale wydaje mi się że można to wszystko jakoś pogodzić i poukładać tak by żyć w zgodzie z naturą i własnym sumieniem nie wypaczając przy tym sensu bawienia się w wędkarstwo.Mnie sie udaje tak uważam i nie czuję się przez to ani od nikogo lepszy ani gorszy.Pozdrawiam...
no i za to cię lubię. Mi nie chodzi o to aby nic nie kupować i łowić na spławik z korka. Ja bym tylko chciał żeby ludzie nie parli na wyryp do przodu i chwalili się kto co nowego zakupił choć mu to niepotrzebne. Jak ktoś ma frajdę z echosondy to jak najbardziej niech sobie ją kupi. Ale zaraz będzie masa takich co kupią bo ktoś ma a oni nie. Tak jest z całym sprzętem wędkarskim i co gorsza zanętami walonymi bezmyślnie w łowiska. Kupujmy ale z rozsądkiem.
Kupowanie dla szpanu uważam za szczyt głupoty i próżności naprawdę trzeba popływać kilkadziesiąt godzin z sonarem i do tego weryfikować jego wskazania jak np.ja to robiłem ;Obciąłem dno od wiadra i w jeden koniec głowa ,drugi do wody o ile była na tyle przejrzysta by można było cokolwiek zobaczyć i weryfikowałem dane z sonaru z jak to ja mówię "wizją lokalną".Często jedno kłuciło się z drugim np.jak to już napisano przez śmieci lub inne rzeczy.Więc jak widać to nie takie hop siup jakby mogło się wydawać,a ci którzy uważają że dzięki sonarowi szybko się odłowią lub co gorsza zwróci im się zakup z nawiązką są w dużym błędzie z którego nie mam zamiaru ich wyprowadzać.Wyrzucą w błoto parę setek to się nauczą a jak wiesz najlepiej uczyć się na własnych błędach.Pozdrawiam. Ps.Czy tylko ja mam sondę na tym portalu bo nie widzę innych wypowiedzi od użytkowników.Mam nadzieję że nie ma tu takich którzy nie wiedzą jak wykorzystać ten "karabin";-))
A może to ja taki straszny jestem? ludzie się ze mną nie zgadzają a riposty nikt nie walnie żebym nie dokuczał później:) Walić śmiało nie będę dokuczał zbyt mocno
Kiedyś spotkałem gostka w sklepie węd. kupował garść spławików nie interesowała go gramatura,rodzaj, tylko po prostu były kolorowe.Pewnie taki kupi sobie następnym razem telewizorek co się w nim rybki nad wodą ogląda.A jak zobaczy że nie ma efektów to do łódki następnym razem zamiast wędek włoży kilkadziesiąt metrów siaty.
Każdy ma prawo do wyrażania swoich opini i obrony swoich racji a ciosy poniżej pasa niczego nie zmienią wręcz przeciwnie.Jestem zdania że każdy konflikt (nawet różnicę zdań)można rozwiązać bez wyrządzania sobie przykrości,bo po co mało to innych problemów?Pozdrawiam...
BRAWO!!!!!! mirek64. o tym właśnie mówię tak jak piszesz to niejednokrotnie właśnie do tego prowadzi. bo jak nie można złowić ryby nawet przy pomocy echosondy to trzeba kawał drygi i załatwione. a gdzie upór? złapie nie złapie ale i tak następnym razem pójdę łowić i to z bagażem doświadczeń z dnia poprzedniego a nie z workiem siatek.
Przykro mi że z wydawało mi się najnormalniejszego w świecie wędkarza(tylko z echosondą)którego interesował świat i życie pod lustrem wody stałem się kłusownikiem i nie wiem co jeszcze.
I jeszcze jedno zapraszam na swojego bloga i na strone koła którą prowadzę jeśli znajdziecie tam coś co pozwoli wam wszystkich oceniac wg.jednego kryterium to się z wami zgodzę
jakbym miał więcej hajsu to też bym sobie kupił ehosonde. fajna sprawa do badanie podłoża dna, głębokości w łowisku itd. może w tym roku sobie odłoże co do szpanerów to napisze tyle o takich: "lepiej ubrany niż utalentowany"
Ja Cię kłusownikiem nie nazwałem Mariusz. Także nie widzę aby zrobił to ktoś inny. Więc nie wiem skąd ten pomysł. tu nie chodzi o to że sonda to nie bo to grzech i mięsiarstwo. Ale gna to w tym kierunku. Niech zakłady produkują to co my kupujemy a nie my kupujemy to co produkują zakłady.
Takie ogólne odniosłem wrażenie(może błędne nie wiem) z całej tej dyskusji że echosonda prędzej czy później nawet z porządnego wędkarza zrobi "mięsiarza",a z tą tezą nie mogę się zgodzić sory...
Zrozum że tu nie chodzi o echosondy tylko. tu chodzi o postęp co będzie po echosondach? jaki wynalazek? kumasz wędkarstwo przestaje być wędkarstwem a ty jak masz hobby oglądania świata podwodnego to możesz sobie ją mieć a nawet i strój płetwonurka.
wedkarstwo nie polega na drogim sprzecie-tak mysle-tylko na umiejetnosci czytania przyrody.
to nie sztuka za pomoca urzadzen wybrac dogodna pore do polowu.sztuka jest nie miec i wiedziec kiedy ryba bierze
dziekuje za brawa. tak poprostu mysle. nie jestem wedkarzem,ale grzybiarzem. i to oni wiedza kiedy grzyb wyrosnie bez urzadzen. panowie wedkarstwo to zabawa wiec bawmy sie a nie licytujmy kto jaki ma sprzet. na tym portalu jest jeden taki co sie chwali swoim sprzetem a jestem ciekawa czy bez niego by sobie poradzil. ghostmir wie o kim mowie.pozdrawiam wszystkich z normalnym zapleczem,typowych pasjonatow.
To widzę że trochę czasu żyłem w błędzie bo myslałem że dla wędkarzy nie ma złej pory jest tylko dobra i bardzo dobra i nie jest sztuką złowić kiedy bierze ale sprowokować do brania kiedy nie ma na to najmniejszej ochoty.Pozdrawiam... Ps.Tak bez urazy i trochę na wesoło.Nie mam nic do grzybiarzy każdy ma jakiegoś fioła ja też ale jak wiedzą kiedy wyrośnie to czemu miesiąc wcześniej łażą po lasach w ich poszukiwaniu i czemu to sie nazywa szukaniem?
Bracia i siostry. Postęp technologiczny rządzi światem. Czy któryś z nas płacze nad przyszłością świata patrząc w ekran monitora? Kilkanaście lat temu nikt z nas nawet nie myślał, że kiedyś będziemy się kontaktować za pomocą kompa i internetu. Czy przez to świat stał sie gorszy? Sonary to nic innego jak gadżety. Kto z nas nie stosuje elektronicznych sygnalizatorów brań? Kto z nas w ogóle nie zabiera ze sobą nad wodę komórki? Nie przesadzajmy. Sonar dobra rzecz - pod warunkiem że sie go stosuje dla poznawania warunków łowiska. Nieraz obserwowałem gości którzy pływali w kółko z sonarem strasząc mi ryby i słuchałem jak se pogadują- cyt." O o o - Tu, Tu są! Dwie! Nie! Trzy sztuki. Całkiem duże! " Nie gadali jak głęboko, jaka roslina, ile stopni, tylko gdzie siedzi ryba. Dlatego słuszne są obawy niektórych kolegów, że mozna to wykorzystywać w nienajchwalebniejszych celach. Jest to jednak indywidualna sprawa każdego z nas. Ja osobiście echosondy nie uzywam. Stosuje prostą metodę mapowania dna za pomocą linki z węzłami i takim ciekawym ciężarkiem który sobie sam zrobiłem. Pływam po żabioku i co kawałek sonduję dno. Konstrukcja cieżarka pozwala mi określić jaki jest rodzaj dna i jaka jest powłoka roślinności. Temperaturę badam ręką , a za pomocą linki głębokość. A czy jest ryba czy nie, to juz kwestia wyczucia. Jednak nie mam nic przeciwko stosowaniu sond elektronicznych. Jak ktoś lubi gadżety, to proszę , bez krępacji. Tylko czy to jest nieodzowne? Kasy to kosztuje dużo, a ja mam karpiówke najdroższą za 170 złotych razem z kołowrotem.
mariuszm-ja też używam echosądy ale bardziej do pływania i mierzenia głębokości niż do szukania ryb chociaż jest to miłe jeśli na ekranie coś się pojawi.Widzisz sam napisałeś wcześniej że są wędkarze którzy myślą że taki zakup echa szybko im się zwróci i miałeś rację, są ludzie którzy wydali tysiączka i będą się uczuć, ale i są ludzie którzy dołożą jeszcze parę złotych i dokupią drgawicę do kąpletu. Proste sonar nie pokazuje jakie gatunki ryb płyawją pod nami a siata wszystko wymiecie. Jeżeli kogoś obraziłem to z góry przepraszam i pozdrawiam
moją niezawodną metodą badania dna i podwodnych zaczepów jest spinning. Jak urwe zestaw w jakimś miejscu to następnym razem posyłam lżejszą przynętę albo wcale tam nie rzucam. Zardzewiało już kilka moich blach wirówek czy innych spinningowych akcesoriów w Wiśle. Może i sonde bym sobie sprawił za to ale wolę po staremu:))
Bardzo mi spodobał się artykuł GHOSTMIR temperaturę bada ręką czy to nie jest proste lub linką głębokość.Sprzęt z górnej półki to używają przeważnie Ci co łowią NO KILL i jeden wypad nad wodę to wydatek rzędu 100zł na same zanęty na własne oczy widziałem jak wiadrami rzucają.Zobaczcie profile niektórych wędkarzy Jak on się szczyci że łowi no kill i 10 wędek leży przy nim ogromnej wartości.Ja zamiast sygnalizatora brań wieszam na żyłce kawałek trzciny i węgorza 106 cm złowiłem.Nie na tym chyba polega wędkarstwo żeby tylko jak najwięcej złowić i największe ryby ale żeby wypocząć na łonie natury.Pozdrawiam
a może my nawet nie mamy pojęcia jakie to uczucie wciągać do łóki siatę wypakowaną wielkimi rybami? Może trzeba spróbować tych wszystkich wędek po 1500zł? albo wykupić wszystkie kolorowe spławiki ze sklepu. Kurde to może być nasza nowa pasja. Ja tu gnoję kłusoli za drygi a może powinienem sam spróbować. co wy na to?
czarek dla mnie wlasnie na tym to polega ale o gustach sie niedyskutuje jeddni lubia okragle plastikowe nowe auta a dla mnie jedynym autem jest ford granada-kazdy niech robi to co lubi ,slucha muzy jakiej chce i kocha sie z kim chce byle nie szkodzil drugiemu o innych pogladach
Dominik byle nie na moim ulubionym jeziorku a i na innych też ci koledzy(mam nadzieję) kota pogonią.Albo jestes bardzo odważny albo ......... ;-))) Pozdrawiam.
Całe szczęście, że nie sprzęt łowi ryby tylko ludzie. Do najgorszej wędki można się przyzwyczaić i wyciągać piękne ryby. Podobnie do wad gorszego kołowrotka, a kiedyś usłyszałem, że co to za sprzęt, że się łowić tym nie da nad wodą, itp. Nawet jeśli nie będę miał takich możliwości jak ludzie z innym sprzętem i bajerami drogimi to czy trzeba zwracać uwagę komuś, że czegoś nie ma? Może mi się podoba łowić tym czym chcę. To mnie wkurza w niektórych ludziach. Kiedyś radziłem się gościa przy kupowaniu wędki. Powiedziałem że chcę kij 100-150 zł to powiedział, żeby sobie dołożyć i kupić coś lepszego. Po pierwsze nie jest to zbyt miłe, a po nie trzeba ludziom przypominac, że kogoś nie stać tylko doradzić.
na początku nowe spławiki potem wiadro super zanęty, dalej ekstra skuteczny atraktor a teraz echosondy. Zastanówcie się dokąd pcha nas reklama i nowe wynalazki wędkarskie. czemu coraz mniej ludzi chodzi nad wodę dla relaksu i spokoju? Apeluję o rozsądek i subtelność bo na tym polega wędkarstwo. Takie dążenie do pobijania rekordów, i zaspakajania ambicji może prowadzić do chorej rywalizacji i to nie tylko między opisywanymi niejednokrotnie mięsiarzami, a między nami. Trochę wolniej i z rozsądkiem a będzie ok.
Niech nasza wspólna pasja nie sprowadza się do ilości wydanej kasy w sklepie wędkarskim.
Nie wydaje mi się że ktoś chciałby wrócic do czasów kiedy spławiki,żyłki czy haczyki kupowało się spod lady choć te czasy niewątpliwie miały swój urok ale ja niestety żyję dziś gdzie postęp technologiczny zasuwa aż strach i nie mniej mi za złe że próbuję się jakoś przystosować.Nie wiem dokąd nas to zaprowadzi ale wydaje mi się że można to wszystko jakoś pogodzić i poukładać tak by żyć w zgodzie z naturą i własnym sumieniem nie wypaczając przy tym sensu bawienia się w wędkarstwo.Mnie sie udaje tak uważam i nie czuję się przez to ani od nikogo lepszy ani gorszy.Pozdrawiam...
no i za to cię lubię. Mi nie chodzi o to aby nic nie kupować i łowić na spławik z korka. Ja bym tylko chciał żeby ludzie nie parli na wyryp do przodu i chwalili się kto co nowego zakupił choć mu to niepotrzebne. Jak ktoś ma frajdę z echosondy to jak najbardziej niech sobie ją kupi. Ale zaraz będzie masa takich co kupią bo ktoś ma a oni nie. Tak jest z całym sprzętem wędkarskim i co gorsza zanętami walonymi bezmyślnie w łowiska. Kupujmy ale z rozsądkiem.
i z rozsądkiem stosujmy
Kupowanie dla szpanu uważam za szczyt głupoty i próżności naprawdę trzeba popływać kilkadziesiąt godzin z sonarem i do tego weryfikować jego wskazania jak np.ja to robiłem ;Obciąłem dno od wiadra i w jeden koniec głowa ,drugi do wody o ile była na tyle przejrzysta by można było cokolwiek zobaczyć i weryfikowałem dane z sonaru z jak to ja mówię "wizją lokalną".Często jedno kłuciło się z drugim np.jak to już napisano przez śmieci lub inne rzeczy.Więc jak widać to nie takie hop siup jakby mogło się wydawać,a ci którzy uważają że dzięki sonarowi szybko się odłowią lub co gorsza zwróci im się zakup z nawiązką są w dużym błędzie z którego nie mam zamiaru ich wyprowadzać.Wyrzucą w błoto parę setek to się nauczą a jak wiesz najlepiej uczyć się na własnych błędach.Pozdrawiam.
Ps.Czy tylko ja mam sondę na tym portalu bo nie widzę innych wypowiedzi od użytkowników.Mam nadzieję że nie ma tu takich którzy nie wiedzą jak wykorzystać ten "karabin";-))
A może to ja taki straszny jestem? ludzie się ze mną nie zgadzają a riposty nikt nie walnie żebym nie dokuczał później:) Walić śmiało nie będę dokuczał zbyt mocno
a tak na marginesie-w sporcie coraz silniej tepi sie doping i baedzo dobrze a czymze innym sa atraktory stosowane na zawodach
atraktory paskudztwo. trutka na ryby. ale dozwolona i nie wiem czy to dobrze
Kiedyś spotkałem gostka w sklepie węd. kupował garść spławików nie interesowała go gramatura,rodzaj, tylko po prostu były kolorowe.Pewnie taki kupi sobie następnym razem telewizorek co się w nim rybki nad wodą ogląda.A jak zobaczy że nie ma efektów to do łódki następnym razem zamiast wędek włoży kilkadziesiąt metrów siaty.
Każdy ma prawo do wyrażania swoich opini i obrony swoich racji a ciosy poniżej pasa niczego nie zmienią wręcz przeciwnie.Jestem zdania że każdy konflikt (nawet różnicę zdań)można rozwiązać bez wyrządzania sobie przykrości,bo po co mało to innych problemów?Pozdrawiam...
BRAWO!!!!!! mirek64. o tym właśnie mówię tak jak piszesz to niejednokrotnie właśnie do tego prowadzi. bo jak nie można złowić ryby nawet przy pomocy echosondy to trzeba kawał drygi i załatwione. a gdzie upór? złapie nie złapie ale i tak następnym razem pójdę łowić i to z bagażem doświadczeń z dnia poprzedniego a nie z workiem siatek.
Przykro mi że z wydawało mi się najnormalniejszego w świecie wędkarza(tylko z echosondą)którego interesował świat i życie pod lustrem wody stałem się kłusownikiem i nie wiem co jeszcze.
I jeszcze jedno zapraszam na swojego bloga i na strone koła którą prowadzę jeśli znajdziecie tam coś co pozwoli wam wszystkich oceniac wg.jednego kryterium to się z wami zgodzę
jakbym miał więcej hajsu to też bym sobie kupił ehosonde. fajna sprawa do badanie podłoża dna, głębokości w łowisku itd. może w tym roku sobie odłoże
co do szpanerów to napisze tyle o takich: "lepiej ubrany niż utalentowany"
Ja Cię kłusownikiem nie nazwałem Mariusz. Także nie widzę aby zrobił to ktoś inny. Więc nie wiem skąd ten pomysł. tu nie chodzi o to że sonda to nie bo to grzech i mięsiarstwo. Ale gna to w tym kierunku. Niech zakłady produkują to co my kupujemy a nie my kupujemy to co produkują zakłady.
Takie ogólne odniosłem wrażenie(może błędne nie wiem) z całej tej dyskusji że echosonda prędzej czy później nawet z porządnego wędkarza zrobi "mięsiarza",a z tą tezą nie mogę się zgodzić sory...
Zrozum że tu nie chodzi o echosondy tylko. tu chodzi o postęp co będzie po echosondach? jaki wynalazek? kumasz wędkarstwo przestaje być wędkarstwem a ty jak masz hobby oglądania świata podwodnego to możesz sobie ją mieć a nawet i strój płetwonurka.
Jak bym mniał strój płetwonurka to większosć podejrzewała by że łowię z kuszą
;-)))).Iznów było by ze mną źle.Dzieki już mi wystarczy.
wedkarstwo nie polega na drogim sprzecie-tak mysle-tylko na umiejetnosci czytania przyrody. to nie sztuka za pomoca urzadzen wybrac dogodna pore do polowu.sztuka jest nie miec i wiedziec kiedy ryba bierze
brawo
---wędkarstwo to sztuka dla sztuki można łowić bez wędki ----
dziekuje za brawa. tak poprostu mysle. nie jestem wedkarzem,ale grzybiarzem. i to oni wiedza kiedy grzyb wyrosnie bez urzadzen. panowie wedkarstwo to zabawa wiec bawmy sie a nie licytujmy kto jaki ma sprzet. na tym portalu jest jeden taki co sie chwali swoim sprzetem a jestem ciekawa czy bez niego by sobie poradzil. ghostmir wie o kim mowie.pozdrawiam wszystkich z normalnym zapleczem,typowych pasjonatow.
To widzę że trochę czasu żyłem w błędzie bo myslałem że dla wędkarzy nie ma złej pory jest tylko dobra i bardzo dobra i nie jest sztuką złowić kiedy bierze ale sprowokować do brania kiedy nie ma na to najmniejszej ochoty.Pozdrawiam...
Ps.Tak bez urazy i trochę na wesoło.Nie mam nic do grzybiarzy każdy ma jakiegoś fioła ja też ale jak wiedzą kiedy wyrośnie to czemu miesiąc wcześniej łażą po lasach w ich poszukiwaniu i czemu to sie nazywa szukaniem?
Bracia i siostry. Postęp technologiczny rządzi światem. Czy któryś z nas płacze nad przyszłością świata patrząc w ekran monitora? Kilkanaście lat temu nikt z nas nawet nie myślał, że kiedyś będziemy się kontaktować za pomocą kompa i internetu. Czy przez to świat stał sie gorszy? Sonary to nic innego jak gadżety.
Kto z nas nie stosuje elektronicznych sygnalizatorów brań? Kto z nas w ogóle nie zabiera ze sobą nad wodę komórki? Nie przesadzajmy. Sonar dobra rzecz - pod warunkiem że sie go stosuje dla poznawania warunków łowiska. Nieraz obserwowałem gości którzy pływali w kółko z sonarem strasząc mi ryby i słuchałem jak se pogadują- cyt." O o o - Tu, Tu są! Dwie! Nie! Trzy sztuki. Całkiem duże! " Nie gadali jak głęboko, jaka roslina, ile stopni, tylko gdzie siedzi ryba. Dlatego słuszne są obawy niektórych kolegów, że mozna to wykorzystywać w nienajchwalebniejszych celach. Jest to jednak indywidualna sprawa każdego z nas. Ja osobiście echosondy nie uzywam. Stosuje prostą metodę mapowania dna za pomocą linki z węzłami i takim ciekawym ciężarkiem który sobie sam zrobiłem. Pływam po żabioku i co kawałek sonduję dno. Konstrukcja cieżarka pozwala mi określić jaki jest rodzaj dna i jaka jest powłoka roślinności. Temperaturę badam ręką , a za pomocą linki głębokość. A czy jest ryba czy nie, to juz kwestia wyczucia. Jednak nie mam nic przeciwko stosowaniu sond elektronicznych. Jak ktoś lubi gadżety, to proszę , bez krępacji. Tylko czy to jest nieodzowne? Kasy to kosztuje dużo, a ja mam karpiówke najdroższą za 170 złotych razem z kołowrotem.
ja nie używam śygnalizatorów innych jak tylko spławiki i dzwonki i jest super
Popieram spławik i dzwonki.To jest super łowienie.Pozdrawiam.
mariuszm-ja też używam echosądy ale bardziej do pływania i mierzenia głębokości niż do szukania ryb chociaż jest to miłe jeśli na ekranie coś się pojawi.Widzisz sam napisałeś wcześniej że są wędkarze którzy myślą że taki zakup echa szybko im się zwróci i miałeś rację, są ludzie którzy wydali tysiączka i będą się uczuć, ale i są ludzie którzy dołożą jeszcze parę złotych i dokupią drgawicę do kąpletu. Proste sonar nie pokazuje jakie gatunki ryb płyawją pod nami a siata wszystko wymiecie. Jeżeli kogoś obraziłem to z góry przepraszam i pozdrawiam
a ja dodalbym do tego spinning i kulke wodna o tej ostatniej napisalem na moim blogu - zapraszam i prosze o komentarze
sąda była mi potrzebna do pływania na Bałtyku w Szwecji. Między wyspami występowały skały podwodne gdzie o nieszczęście było nietrudno.
moją niezawodną metodą badania dna i podwodnych zaczepów jest spinning. Jak urwe zestaw w jakimś miejscu to następnym razem posyłam lżejszą przynętę albo wcale tam nie rzucam. Zardzewiało już kilka moich blach wirówek czy innych spinningowych akcesoriów w Wiśle. Może i sonde bym sobie sprawił za to ale wolę po staremu:))
Bardzo mi spodobał się artykuł GHOSTMIR temperaturę bada ręką czy to nie jest proste lub linką głębokość.Sprzęt z górnej półki to używają przeważnie Ci co łowią NO KILL i jeden wypad nad wodę to wydatek rzędu 100zł na same zanęty na własne oczy widziałem jak wiadrami rzucają.Zobaczcie profile niektórych wędkarzy Jak on się szczyci że łowi no kill i 10 wędek leży przy nim ogromnej wartości.Ja zamiast sygnalizatora brań wieszam na żyłce kawałek trzciny i węgorza 106 cm złowiłem.Nie na tym chyba polega wędkarstwo żeby tylko jak najwięcej złowić i największe ryby ale żeby wypocząć na łonie natury.Pozdrawiam
a może my nawet nie mamy pojęcia jakie to uczucie wciągać do łóki siatę wypakowaną wielkimi rybami? Może trzeba spróbować tych wszystkich wędek po 1500zł? albo wykupić wszystkie kolorowe spławiki ze sklepu. Kurde to może być nasza nowa pasja. Ja tu gnoję kłusoli za drygi a może powinienem sam spróbować. co wy na to?
czarek dla mnie wlasnie na tym to polega ale o gustach sie niedyskutuje jeddni lubia okragle plastikowe nowe auta a dla mnie jedynym autem jest ford granada-kazdy niech robi to co lubi ,slucha muzy jakiej chce i kocha sie z kim chce byle nie szkodzil drugiemu o innych pogladach
Dominik byle nie na moim ulubionym jeziorku a i na innych też ci koledzy(mam nadzieję) kota pogonią.Albo jestes bardzo odważny albo ......... ;-))) Pozdrawiam.
Całe szczęście, że nie sprzęt łowi ryby tylko ludzie. Do najgorszej wędki można się przyzwyczaić i wyciągać piękne ryby. Podobnie do wad gorszego kołowrotka, a kiedyś usłyszałem, że co to za sprzęt, że się łowić tym nie da nad wodą, itp. Nawet jeśli nie będę miał takich możliwości jak ludzie z innym sprzętem i bajerami drogimi to czy trzeba zwracać uwagę komuś, że czegoś nie ma? Może mi się podoba łowić tym czym chcę. To mnie wkurza w niektórych ludziach. Kiedyś radziłem się gościa przy kupowaniu wędki. Powiedziałem że chcę kij 100-150 zł to powiedział, żeby sobie dołożyć i kupić coś lepszego. Po pierwsze nie jest to zbyt miłe, a po nie trzeba ludziom przypominac, że kogoś nie stać tylko doradzić.