Reklama
  • max0072011-05-03 22:46:17

    Długo oczekiwany maj w końcu nadszedł. Łódź przygotowana:i wybrana woda, wymyta, jednym słowem gotowa do drogi. Drugiego maja miałem zamiar wyruszyć na pierwszy połów, jednak rano coś wypadło, później znowu coś i o godz. 14 moje kochanie stwierdziło , że już dziś nie warto wsiadać do samochodu. Plany zostały przełożone na następny dzień. Rano obudził mnie deszcz.... załamka... I co robić? Skoro pogoda nie przyszła do mnie, postanowiłem znaleźć miejsce, gdzie jest pogoda. No i szukam... Szczecin, Bydgoszcz, Poznań... coraz bliżej... jest nadzieja. Mimo deszczu pojechałem. Dojechałem do Cichowa - duże, nieznane mi jezioro, a tam piękna pogoda, od rana ani jednej kropli deszczu. Wypłynęliśmy łódką na jezioro. Zaczęliśmy metodą troolingowej w poszukiwaniu odpowiedniej miejscówki . Dłuuugo, dłuuugo nic... Przystanek: pierwszy-kilka rzutów i nic..., drugi-kilka rzutów i nic, trzeci- kilka rzutów nadal nic..., ale nie dałem za wygraną. Postanowiłem, że moja pierwsza wyprawa w tym roku nie może się obejść bez żadnej zdobyczy, a moje Kochanie i pierwszy sternik silnika stwierdził , że już trochę zimno i co najważniejsze , że Ryby dziś mają święto. Ok no to do brzegu i pora na grilla. Jednak nie dawało mi spokoju to , że to już 3 maja a moje konto bez pięknego zębacza. Oznajmiłem , że idę jeszcze popływać, wypłynąłem w drugą stronę jeziora, wyrzuciłem tandemik rybki z obrotówką i silnik na 2 bieg w kierunku plaży przy samej trzcinie jakieś 100m za plażą postanowiłem zrobić nawrót i znów kiedy plecionka wróciła do napięcia szczytówka zaczęła energicznie drgać  przycinam i jest, siedzi! silnik wyłączyłem i holuje, ładnie walczy lecz nie jest duży. Po chwili pojawia się okoń i ląduje w łodzi. Jest co prawda nie szczupły ale wymiarowy okoń. No pierwsza ryba drapieżna i jest satysfakcja. Zmiana przynęty na woblera Rapali i trooling do brzegu już dobrze po 19:00 dzwonie po mojego kochanego sternika z informacją , że spływam i proszę o pomoc w załadowaniu łodzi. Dopływam a tam pomocnik już czeka. Szybkie ładowanie, do jedzenia kiełbasek i do domu. Już dziś myślę gdzie i kiedy jechać, by dorwać pierwszego Pike w tym roku. Okoń oczywiście wylądował w wodzie niech rośnie.Podczas powrotu wyprzedzam wolno jadące auta pełno ludzi wioska pole a przed nami wyłania się motolotnia?? na środku drogi co on tu robi ? Pozdrawiam i połamania kijów tylko nie na zaczepach.



Reklama
Reklama