Koledzy! Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale nie lubię długiego majowego weekendu. Nad wodami tłumy, wszystkie dobre stanowiska pozajmowane. Od dobrych pięciu lat w majówkę prześladuje mnie jakieś wędkarskie fatum. Obojętnie gdzie pojadę i na jakie ryby się nastawie zawsze klapa. W tym roku na łącznie 24 godziny majówkowego wędkowania 3 płotki, 5 krasnopiórek i dwa wątpliwe bonusy w postaci identycznych niewymiarowych karpików po 32 cm. Oczywiście sąsiad musiał złowić wymiarowego...
Koledzy! Czy jestem największym pechowcem wśród wędkarskiej braci, czy też macie podobne doświadczenia? Proponuję - utwórzmy swego rodzaju "grupę wsparcia" Jeżeli również nie połowiliście w mijający weekend - napiszcie o tym. Będzie raźniej.
P.S. Do czego prowadzą takie "rewelacyjne" brania możecie zobaczyć na załączonej fotce. Oczywiście nikogo do niczego nie namawiam!!!!!
Powiem tak, majówka to nie dobry czas na poszukiwanie wędkarskiego spokoju. Pech chce, że na moich łowiskach w dni wolne roi się od ludzi. Wędkarzy i nie-wędkarzy. To mnie nie kręci, siedzieć jak na zawodach, gdy inni patrzą spode łbów, bo rzuciłem 10cm bardziej w lewo. Natomiast moja majówka była całkiem udana. 3 dni, 3-4 piękne ryby, sporo brań, emocji, natomiast ze spokojem to tak średnio. Jakiś buraczany, czerwony i ochrypnięty ment dowalił się do mnie, że odszedłem z matchówką za daleko feedera. Kolejny kwiatek opieprzył mnie, bo wypuściłem rybę, którą on by zjadł. Nasłuchałem się kłótni pijanej młodzieży. Uzupełniłem wiedzę z zakresu chorób osób starszych poprzez mimowolne słuchanie siedzących niedaleko pań. Usłyszałem wręcz niesamowitą relację z holu, skrobania i zamrażania ponoć 50cm okonia. Wdepnąłem w psią kupę, wpadłem do wody, opaliłem twarz... za wyjątkiem tego co ukrywały okulary itp...
Spotykam się na majowych wyprawach z kolegami od dwudziestu lat, z niektórymi nie widzę się cały rok. Jedziemy odpocząć od rodzin, domowego chaosu, od pracy itd. Możemy wspólnie wypić parę browarów, pogadać o problemach, powspominać stare dobre czasy. Łowienie ryb jest zawsze na drugim planie. Pozdrawiam.
I jak co roku gdy zbliża się majowy weekend mam duże plany na ten czas , chcę spędzić go nad wodą . I tak coś musi wypaść , oczywiście znajomi zadzwonili i powiedzieli że 01.05 w Warszawskim Zoo zostało otwarte rekinarium ,a że jestem akwarystą też wybraliśmy się z rodzinami do Warszawy.Oczekiwałem czegoś innego niż się spodziewałem , akwarium małe "rekiny" rekinki także ,ale byłem dobrej myśli że następne dni będą lepsze . W poniedziałek 03.05 pojechaliśmy z kolegami nad zalew ludzi masa nie ma gdzie się rozstawić pogoda do bani i na dodatek odbywają się zawody spławikowe. Na nas czterech tylko sąsiad dwa brania dwie ryby "karp i amur".Ryby nie chciały brać ,tyle zanęty przez weekend było wrzucone ,że ryby nie były głodne .Powiem tak majówka tonie jest dobry czas na wędkowanie ,może w przyszłym roku będzie lepiej.
Ja z nieco innej beczki. Cieszcie sie koledzy z czasu spedzonego nad woda nawet jak tloczno i nie bierze. Moj majowy weekend wygladal tak jak caly kwiecien. Leze w domu z dwoma polamanymi pietami w ktorych mam po dwa pieciocentymetrowe druty a rozpoczecie sezonu przesuniete jest w blizej nieokreslona przyszlsc lub nawet na przyszly rok. Pozdrawiam i cieszcie sie tym co macie.
Koledzy! Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale nie lubię długiego majowego weekendu. Nad wodami tłumy, wszystkie dobre stanowiska pozajmowane. Od dobrych pięciu lat w majówkę prześladuje mnie jakieś wędkarskie fatum. Obojętnie gdzie pojadę i na jakie ryby się nastawie zawsze klapa. W tym roku na łącznie 24 godziny majówkowego wędkowania 3 płotki, 5 krasnopiórek i dwa wątpliwe bonusy w postaci identycznych niewymiarowych karpików po 32 cm. Oczywiście sąsiad musiał złowić wymiarowego...
Koledzy! Czy jestem największym pechowcem wśród wędkarskiej braci, czy też macie podobne doświadczenia? Proponuję - utwórzmy swego rodzaju "grupę wsparcia" Jeżeli również nie połowiliście w mijający weekend - napiszcie o tym. Będzie raźniej.
P.S. Do czego prowadzą takie "rewelacyjne" brania możecie zobaczyć na załączonej fotce. Oczywiście nikogo do niczego nie namawiam!!!!!
towarek odpowiedni na majowy weekend...
Powiem tak, majówka to nie dobry czas na poszukiwanie wędkarskiego spokoju.
Pech chce, że na moich łowiskach w dni wolne roi się od ludzi. Wędkarzy i nie-wędkarzy. To mnie nie kręci, siedzieć jak na zawodach, gdy inni patrzą spode łbów, bo rzuciłem 10cm bardziej w lewo.
Natomiast moja majówka była całkiem udana. 3 dni, 3-4 piękne ryby, sporo brań, emocji, natomiast ze spokojem to tak średnio.
Jakiś buraczany, czerwony i ochrypnięty ment dowalił się do mnie, że odszedłem z matchówką za daleko feedera. Kolejny kwiatek opieprzył mnie, bo wypuściłem rybę, którą on by zjadł. Nasłuchałem się kłótni pijanej młodzieży. Uzupełniłem wiedzę z zakresu chorób osób starszych poprzez mimowolne słuchanie siedzących niedaleko pań. Usłyszałem wręcz niesamowitą relację z holu, skrobania i zamrażania ponoć 50cm okonia. Wdepnąłem w psią kupę, wpadłem do wody, opaliłem twarz... za wyjątkiem tego co ukrywały okulary itp...
Nie wiem czy jestem na plusie czy na minusie....
Spotykam się na majowych wyprawach z kolegami od dwudziestu lat, z niektórymi nie widzę się cały rok. Jedziemy odpocząć od rodzin, domowego chaosu, od pracy itd. Możemy wspólnie wypić parę browarów, pogadać o problemach, powspominać stare dobre czasy. Łowienie ryb jest zawsze na drugim planie. Pozdrawiam.
I jak co roku gdy zbliża się majowy weekend mam duże plany na ten czas , chcę spędzić go nad wodą . I tak coś musi wypaść , oczywiście znajomi zadzwonili i powiedzieli że 01.05 w Warszawskim Zoo zostało otwarte rekinarium ,a że jestem akwarystą też wybraliśmy się z rodzinami do Warszawy.Oczekiwałem czegoś innego niż się spodziewałem , akwarium małe "rekiny" rekinki także ,ale byłem dobrej myśli że następne dni będą lepsze . W poniedziałek 03.05 pojechaliśmy z kolegami nad zalew ludzi masa nie ma gdzie się rozstawić pogoda do bani i na dodatek odbywają się zawody spławikowe. Na nas czterech tylko sąsiad dwa brania dwie ryby "karp i amur".Ryby nie chciały brać ,tyle zanęty przez weekend było wrzucone ,że ryby nie były głodne .Powiem tak majówka tonie jest dobry czas na wędkowanie ,może w przyszłym roku będzie lepiej.
A tak sezon majowy zaczal moj syn :)
Ja z nieco innej beczki. Cieszcie sie koledzy z czasu spedzonego nad woda nawet jak tloczno i nie bierze. Moj majowy weekend wygladal tak jak caly kwiecien. Leze w domu z dwoma polamanymi pietami w ktorych mam po dwa pieciocentymetrowe druty a rozpoczecie sezonu przesuniete jest w blizej nieokreslona przyszlsc lub nawet na przyszly rok. Pozdrawiam i cieszcie sie tym co macie.