@Mazak33 napisał :nie które sandacze naprawdę piękne. ja jeszcze nigdy nie złowiłem bo dopiero od tego roku zacząłem łowić w opadzie. przynajmniej tak mi się wydaje gdyż Ja robię to tak. 2 szybkie obroty kołowrotkiem przerwa i od nowa aż do końca. czy to dobra technika? i jak to jest ten opad klasyczny?
Pomóżcie koledzy początkującemu łowcy smoków ww.temacie Ja postaram się odpowiedzieć wieczorem.
Poniżej zander zapięty podczas tradycyjnego opadu.
A więc tak sama technika łowienia metodą z
opadu nie jest jakąś ścisłą regułą ogólnie polega ona na prowadzeniu naszej
przynęty krótkimi, czasami dłuższymi skokami nad dnem. możemy to robić kilkoma
sposobami i raczej nie ma recepty który sposób jest lepszy. Do najczęściej
stosowanych należy po zarzuceniu opadnięcie przynęty na dno a następnie dwu trzykrotne zakręcenia
naszym kołowrotkiem po czym na naprężonej plecionce czekamy na swobodne
opadnięcie wabika na dno i czynność tą powtarzamy aż do sprowadzenia jej do brzegu lub np. łódki.
Druga metoda ma ten sam cel, jednak do
poderwania przynęty z dna używamy szczytówki, unosząc ją energicznym ruchem do
góry po czym zwijamy luz i na naprężonej plecionce pozwalamy przynęcie
ponownie opaść na dno dobrze jest czasami między kolejnymi skokami położyć
przynętę w bezruch na parę sekund i ponownie ją poderwać.
Polecam
tylko plecionkę do połowu mętnookich gdyż na żyłce możemy niektórych brań w
cale nie zauważyć.Chociaż Ja np. w miesiącu Grudniu gdy poluję na smoki kiedy temperatura
spada poniżej zera używam żyłki bo plecionką niestety nie da się łowić w takiej
temperaturze, musimy jednak zawsze pamiętać aby nasza plecionka była cały czas naprężona, ponieważ tylko tak
możemy wyczuć branie.A branie sandacza z zasady następuje podczas opadu i charakteryzuje
się momentalnym szarpnięciem, zatrzymaniem. Czasami jest tak że nasze zacięcie bywa niepotrzebne i
sandacz zacina się sam ale niestety tak bywa rzadko.
Czasami sandacz poluje w ten sposób
że bije w leżącą na dnie przynętę, dociska ją wówczas zanim ją połknie
pyskiem do dna i właśnie dlatego tak ważna jest nieustannie naprężona plecionka
i zacięcie przy każdym, nawet najdelikatniejszym pstryknięciu w kij lub w
plecionkę. Łowiący sandacze z pewnością nie raz mieli okazje wyholować
mętnookiego zahaczonego za szczękę, jednak od zewnętrznej strony to właśnie
się zdarza po opisanym braniu i zacięciem we właściwym tempie. Dlatego nie
bójmy się zacinać i róbmy to zawsze kiedy tylko zachowanie naszej szczytówki,
linki lub przynęty jest nienaturalne, należy w takiej sytuacji ostro przywalić mu w nochala! bo mając choć
minimalny luz zdoła wypluć gumę.
Zdarza się że sandacz nie żeruje intensywnie
i nasze skakanie gumą po dnie nie przynosi efektów wówczas możemy zmienić
długość naszych skoków, możemy wprowadzić dodatkowy element. Możemy zamiast
skakać gumą, prowadzić ją flegmatycznie po dnie, raz szybciej, raz wolniej.
Możemy połączyć te dwie techniki i na przemian szorować po dnie, podrywać i
zatrzymywać gumę na parę sekund w bezruch. Możliwości jest o wiele więcej,
jednak ogólna zasada polega na tym żeby w jak największym stopniu zmylić sandacza.
Jest to drapieżnik nie zawsze skory do zabawy, dlatego należy prowadzić naszą
przynętę w taki sposób, aby miał złudzenie że oto trafia mu się łatwa zdobycz.
Należy upozorować że przepływająca mu przed nosem zdobycz jest wolna, łatwa do
upolowania, a wówczas nie odmówi sobie przekąski. Można by nawet powiedzieć że
czym dziwaczniej zachowuje się nasza guma w wodzie, czym bardziej wygląda na
zmęczoną, łatwiejszą do upolowania tym
prawdopodobieństwo brania będzie większe.
Każdy z nas musi wypracować swoją
niezawodną technikę potrzeba do tego
cierpliwości i zrozumienia zachowania sandacza,wiadomo nie od dziś że jest on bardzo tajemniczym i nieprzewidywalnym wodnym drapieżcą oraz wielu godzin spędzonych nad
wodą. Każda kolejna wyprawa nas czegoś nauczy, każda kolejna godzina ze
spinningiem w ręku przybliży nas do mistrzostwa i przecież o to w tym wszystkim
chodzi...
Ps.Jeżeli mogłem komuś pomóc to bardzo się cieszę.
Pamiętaj jeżeli kopyto jest pogryzione, to wiedz, że sandacz się nim interesuje!
Pozdrawiam wszystkich zakręconych sandaczomaniaków!.
Zarzucasz na naprezonej plecionce czekasz az przyneta opadnie na dno lub tuż ponad dno, po czym podbijasz przynete do gory poprzez uniesienie szczytowki raz lub dwa razy w zaleznosci jak Ci sie spodoba (mozna na przemian 1-2-1-2) i znow pozwalasz przynecie opasc (na naprezonej plecionce).
Wielkie dzięki Edi1011 za szybki kurs. W tym sezonie zaczynam przygodę ze spiningiem. Niestety jestem zapracowany i jeżeli uda mi się wyjechać jeszcze ze 3 razy w tym roku to będzie dobrze. Na razie zostaje mi zapał i wertowanie serwisu. Pozdrawiam :)
hmm edi mnie wyczerpał więc nie za wiele mogę dodać.Ale jeżeli ryb nie ma na dnie można próbować łowić piłą w toni,tzn opada przynęta na dno i później podbijamy ją szczytówka energetycznie trzęsąc w górę i pozwalając opaść trochę i znów(nie spuszczając do dna całkowicie)można to robić również kołowrotkiem czyli podrywając ją na znaczną wysokość do góry i później kręcąc zwalniając przy opadzie i znów podrywać ją ku górze kilkoma obrotami.wczoraj miałem tą metodą jedyne brania u mnie w dołku,a sporo okoni złowiłem prowadząc tak przynętę na j.pustelnia w tym roku. Pozdrawiam.
może jutro nakręcę filmik jak łowię z opadu kogutem tak żeby było widać całą wędkę i kołowrotek, jak wyjdzie w miarę dobrze to wrzucę na YouTube i sobie obejrzysz:) póki co to pooglądaj sobie inne moje filmy użytkownik: iras752304 miłego oglądania:)
http://www.youtube.com/watch?v=RVNcmpn15es od 40 sek. sander Świetny filmik. Podziwiam za zaangażowanie w tworzeniu, bo widzę iż filmoteka całkiem fajna. Jeszcze w życiu nie złowiłem sandera ale napalony jestem na niego jak szczerbaty na suchara ;P Ten, który jest na filmie dla mnie marzenie, na początek :) Filmik świetny, dużo pokazuje i wyjaśnia. Wielkie dzięki. Pozdrawiam.
Jako że sandacze poławiam głównie w rzece przypomniała mi sie jeszcze jedna metoda opadowa. Mianowicie zajmuje się stanowisko na brzegu, pomiędzy główkami, i rzuca prostopadle lub pod kątem ciut mniejszym niż 90 stopni do nurtu w stronę napływową. Ważne aby długość rzutu była tak dobrana aby przynęta upadła na samym skraju nurtu. Wtedy czeka się na opadnięcie gumy, oczywiście cały czas musimy mieć naprężoną plecionkę. Po opadnięciu wystarczy tylko leciutko wybierać linkę samym kołowrotkiem i wabik prowadzić na krawędzi nurtowej burty, wzdłuż rynny. Jest to BARDZO skuteczna technika jednakże niesamowicie czepliwa. Chodzi o to iż sandacze najczęściej stoją właśnie na spadzie rynny nurtowej. Generalnie na wodzie stojącej z brzegu jak i łódki oraz brzegu na rzece podbicia powinno się wykonywać nadgarstkiem, ważne: nie całą ręką lecz samym nadgarstkiem. Z łódki na rzece wystarczy przekręcić korbką kołowrotka, raz, daw,góra trzy razy. Byleby dość szybko. Łowienie opadem na rzece z łódki nie wymaga żadnej filozofii. Tu nie ma sensu żadne podwójne, potrójne podbicie, czy opisana przez Tomka "Tomeoo" piła. Jedynie można łowić na wleczonego oraz kręcenie kreciołem. Z brzegu już jest trochę trudniej i do tych 2 technik dochodzą jeszcze podbicia nadgarstkiem, 1 lub 2 i obławianie rantów na wleczonego. Najwięcej technik opadowych można stosować na wodzie stojącej. Tu jest wolna amerykanka. Co kto wymyśli jest jego, byleby rybom się spodobało. Ale tu trzeba ćwiczyć nadgarstek, nie ma lekko;)
http://www.youtube.com/watch?v=MgOHXBUx7H0 To jest nowy filmik z ujęciem na całą wędkę więc możesz dokładnie się przypatrzeć jak prowadzę koguta, gumki prowadzę trochę spokojniej i raczej z jednego lekkiego podbicia.Miejsce kręcenie filmu to jez. Lusowskie na którym poluję wyłącznie na duże okonie ale na szczęście żaden nie zepsuł mi filmu bo chodziło o pokazanie prowadzenia przynęty, łowiłem na gł. ok. 11-6m a bliżej szybko zwijałem bo na dnie zalega zielsko którego kogut nie cierpi:) więcej już chyba nie dam rady pomóc no chyba że na rybach się spotkamy:) Pozdrawiam
Jako że sandacze poławiam głównie w rzece przypomniała mi sie jeszcze jedna metoda opadowa. Jest to BARDZO skuteczna technika jednakże niesamowicie czepliwa.....
Dokładnie Tomku:)Na rzece większość robi nurt więc nie szarpię nic nadgarskiem bo to sensu nie ma:)Ja opisałem tu tylko techniki jeziorowe które mogłem dodać:)A u mnie mam kilka asików w rękawie które stosuje łowiąc z główek.Większość wymieniłeś,mogę dodać jedynie: Za nim wejdziesz na główkę: -obłów ją wzdłuż stoku brzegu skokami,często ustawia się na nim nie mały sandacz(jeżeli nie ma tam 20cm wody )musi być minimum metr i prąd wsteczny dość mocny. - z kolei jak jest głęboka rynna przy szczycie główki rzuty wykonuję w kierunku środka lekkimi twisterami i szurając,od czasu do czasu płynnie podrywając sprowadzam przynętę do siebie.zawsze rzuty wykonuję pod prąd i kiedy przy szczycie przynęta zawraca podnoszę kij do góry aby nie lgnęła w zaczepach(próbuj wachadłówkami lekkimi nie raz są takie uderzenia sandałów że nie spodziewał by się tego człowiek:)
Przedmówcy dość obszernie wyłożyli podstawy opadu, nawet z filmem, mogę tylko dodać, że technikę połowu wymuszają warunki w jakich nam przyszło wędkować, tzn.: głębokość łowiska, wiatr-fala, ukształtowanie dna, zaczepy. Wtedy dobieramy ciężar główki i sposób prowadzenia przynęty. Krótsze skoki wykonujemy spinningując z płytkiego na głębokie a większą amplitudę stosujemy przy skokach z dołu do płycizny. Inne amplitudy stosujemy przy połowach na główki 6 gram czy na 25 gram. Niezłe efekty można uzyskać kręcąc jednostajnie (wolnym tempem) kilka obrotów korbką i spoczynek parę sekund na dnie... Jedno jest pewne: monotonia nie jest wskazana.
Tomek,opad jest opadem,inaczej łowi się jesienią a inaczej zimą,myślę ze kiedyś Ci pokażę o co chodzi,klasycznego opadu nie ma,opad to opad,przyneta ma opadac,a jak? Tego to ja muszę się jeszcze długo uczyc. ;-)
Tomek,opad jest opadem,inaczej łowi się jesienią a inaczej zimą,myślę ze kiedyś Ci pokażę o co chodzi,klasycznego opadu nie ma,opad to opad,przyneta ma opadac,a jak? Tego to ja muszę się jeszcze długo uczyc. ;-)
Generalnie na jesień opad powinien być sporo szybszy trwający po kilka sekund 5-8, czasem mniej jak tylko pukają w wabik- chodzi o ich wkurzenie, niż zimą min. 10 s. Ba o tej porze-zimie bardzo skuteczną metodą jest połów na zatrzymanego. Leciutka główka na dość grubej plećce i stawiasz zestaw przy nurcie. Ale nie w samym bo tam już z reguły sandaczy nie ma. Można tak trzymać przynętę nawet do 30 sekund. Ona sama pracuje i wytwarza drgania która sandała same naprowadzają na cel . Tu trzeba używać gumek o wysokiej częstotliwości drgań i najlepiej aby jeszcze lusterkowały. Myślę tu przede wszystkim o Lunaticku z twardej gumy czyli od 10 cm w górę. Oczywiście lepiej w tej metodzie sprawdzi sie wobler ale tu piszemy o opadzie więc nie będę się zagłębiać. Poza tym ja na wobki łowie tylko kleniojazie i czasem wiślane szczupłe i okonie. Oczywiście piszę o rzece nie wodzie stojącej. Ps. Chłopaki ale poszaleliście, brawo! A w szczególności podoba mi sie ten Irkowy;) Była to czwóreczka czy nie?
Tomek,opad jest opadem,inaczej łowi się jesienią a inaczej zimą,myślę ze kiedyś Ci pokażę o co chodzi,klasycznego opadu nie ma,opad to opad,przyneta ma opadac,a jak? Tego to ja muszę się jeszcze długo uczyc. ;-)
Generalnie na jesień opad powinien być sporo szybszy trwający po kilka sekund 5-8, czasem mniej jak tylko pukają w wabik- chodzi o ich wkurzenie, niż zimą min. 10 s. Ba o tej porze-zimie bardzo skuteczną metodą jest połów na zatrzymanego. Leciutka główka na dość grubej plećce i stawiasz zestaw przy nurcie. Ale nie w samym bo tam już z reguły sandaczy nie ma. Można tak trzymać przynętę nawet do 30 sekund. Ona sama pracuje i wytwarza drgania która sandała same naprowadzają na cel . Tu trzeba używać gumek o wysokiej częstotliwości drgań i najlepiej aby jeszcze lusterkowały. Myślę tu przede wszystkim o Lunaticku z twardej gumy czyli od 10 cm w górę. Oczywiście lepiej w tej metodzie sprawdzi sie wobler ale tu piszemy o opadzie więc nie będę się zagłębiać. Poza tym ja na wobki łowie tylko kleniojazie i czasem wiślane szczupłe i okonie. Oczywiście piszę o rzece nie wodzie stojącej. Ps. Chłopaki ale poszaleliście, brawo! A w szczególności podoba mi sie ten Irkowy;) Była to czwóreczka czy nie?
Masz trochę racji,poznasz mnie i moich kolegów,a bardzo bym chciał...,to może nauczymy się na wzajem,przyjedz do nas w styczniu jak będzie zebranie,a nauczysz się bardzo wiele,prawie każdy ma na rozkładzie sandacza bliskiego 10kg,niejeden z nich przekroczył magiczną dziesiątkę,jesteś zaproszony.
Nie ważę ryb tylko liczę sztuki:) a oceniając "na oko" to nie miał 4kg...
Tak sobie czytam o tych 10kg i w podziw wpadam!!! Ładne sztuki poławiacie... na moich wodach rzadko trafia się większy niż 6kg i nawet rybacy w sieci nie łowią nic ciekawego.
Jak mi się kiedyś w poszczęści i złowię jakiś okaz to go zważę i wrzucę fotkę ;)
Nie ważę ryb tylko liczę sztuki:) a oceniając "na oko" to nie miał 4kg...
Tak sobie czytam o tych 10kg i w podziw wpadam!!! Ładne sztuki poławiacie... na moich wodach rzadko trafia się większy niż 6kg i nawet rybacy w sieci nie łowią nic ciekawego.
Jak mi się kiedyś w poszczęści i złowię jakiś okaz to go zważę i wrzucę fotkę ;)
Niestety ale to już przeszłośc,teraz 70cm sandacz w moich okolicach robi wrażenie,czasami uda się złowic troszkę większego,wtedy głośno jest w całym mieście o takim połowie.
To dzisiejszy sandałek w trzecim rzucie... do dychy to mu jeszcze duuuużo brakuje ale przywalił z takim impetem kilka metrów od łódki, że na długo go zapamiętam:)
Zajepiękny:))))Wymiatasz Chłopie!że na warcie tak nie chcą gryźć,po tych powodziach z moich miejscówek znikło strasznie dużo sandaczy:(Przykre ale niestety rzeka pracuje cały czas szczególnie po powodziach...
@Mazak33 napisał :nie które sandacze naprawdę piękne. ja jeszcze nigdy nie złowiłem bo dopiero od tego roku zacząłem łowić w opadzie. przynajmniej tak mi się wydaje gdyż Ja robię to tak. 2 szybkie obroty kołowrotkiem przerwa i od nowa aż do końca. czy to dobra technika? i jak to jest ten opad klasyczny?
Pomóżcie koledzy początkującemu łowcy smoków ww.temacie Ja postaram się odpowiedzieć wieczorem.
Poniżej zander zapięty podczas tradycyjnego opadu.
Pozdrawiam.
Również przyłączam się do prośby.
No to poczytajcie trochę koledzy:
A więc tak sama technika łowienia metodą z opadu nie jest jakąś ścisłą regułą ogólnie polega ona na prowadzeniu naszej przynęty krótkimi, czasami dłuższymi skokami nad dnem. możemy to robić kilkoma sposobami i raczej nie ma recepty który sposób jest lepszy. Do najczęściej stosowanych należy po zarzuceniu opadnięcie przynęty na dno a następnie dwu trzykrotne zakręcenia naszym kołowrotkiem po czym na naprężonej plecionce czekamy na swobodne opadnięcie wabika na dno i czynność tą powtarzamy aż do sprowadzenia jej do brzegu lub np. łódki.
Druga metoda ma ten sam cel, jednak do poderwania przynęty z dna używamy szczytówki, unosząc ją energicznym ruchem do góry po czym zwijamy luz i na naprężonej plecionce pozwalamy przynęcie ponownie opaść na dno dobrze jest czasami między kolejnymi skokami położyć przynętę w bezruch na parę sekund i ponownie ją poderwać.
Polecam tylko plecionkę do połowu mętnookich gdyż na żyłce możemy niektórych brań w cale nie zauważyć.Chociaż Ja np. w miesiącu Grudniu gdy poluję na smoki kiedy temperatura spada poniżej zera używam żyłki bo plecionką niestety nie da się łowić w takiej temperaturze, musimy jednak zawsze pamiętać aby nasza plecionka była cały czas naprężona, ponieważ tylko tak możemy wyczuć branie.A branie sandacza z zasady następuje podczas opadu i charakteryzuje się momentalnym szarpnięciem, zatrzymaniem. Czasami jest tak że nasze zacięcie bywa niepotrzebne i sandacz zacina się sam ale niestety tak bywa rzadko.
Czasami sandacz poluje w ten sposób że bije w leżącą na dnie przynętę, dociska ją wówczas zanim ją połknie pyskiem do dna i właśnie dlatego tak ważna jest nieustannie naprężona plecionka i zacięcie przy każdym, nawet najdelikatniejszym pstryknięciu w kij lub w plecionkę. Łowiący sandacze z pewnością nie raz mieli okazje wyholować mętnookiego zahaczonego za szczękę, jednak od zewnętrznej strony to właśnie się zdarza po opisanym braniu i zacięciem we właściwym tempie. Dlatego nie bójmy się zacinać i róbmy to zawsze kiedy tylko zachowanie naszej szczytówki, linki lub przynęty jest nienaturalne, należy w takiej sytuacji ostro przywalić mu w nochala! bo mając choć minimalny luz zdoła wypluć gumę.
Zdarza się że sandacz nie żeruje intensywnie i nasze skakanie gumą po dnie nie przynosi efektów wówczas możemy zmienić długość naszych skoków, możemy wprowadzić dodatkowy element. Możemy zamiast skakać gumą, prowadzić ją flegmatycznie po dnie, raz szybciej, raz wolniej. Możemy połączyć te dwie techniki i na przemian szorować po dnie, podrywać i zatrzymywać gumę na parę sekund w bezruch. Możliwości jest o wiele więcej, jednak ogólna zasada polega na tym żeby w jak największym stopniu zmylić sandacza. Jest to drapieżnik nie zawsze skory do zabawy, dlatego należy prowadzić naszą przynętę w taki sposób, aby miał złudzenie że oto trafia mu się łatwa zdobycz. Należy upozorować że przepływająca mu przed nosem zdobycz jest wolna, łatwa do upolowania, a wówczas nie odmówi sobie przekąski. Można by nawet powiedzieć że czym dziwaczniej zachowuje się nasza guma w wodzie, czym bardziej wygląda na zmęczoną, łatwiejszą do upolowania tym prawdopodobieństwo brania będzie większe.
Każdy z nas musi wypracować swoją niezawodną technikę potrzeba do tego cierpliwości i zrozumienia zachowania sandacza,wiadomo nie od dziś że jest on bardzo tajemniczym i nieprzewidywalnym wodnym drapieżcą oraz wielu godzin spędzonych nad wodą. Każda kolejna wyprawa nas czegoś nauczy, każda kolejna godzina ze spinningiem w ręku przybliży nas do mistrzostwa i przecież o to w tym wszystkim chodzi...
Ps.Jeżeli mogłem komuś pomóc to bardzo się cieszę.Pamiętaj jeżeli kopyto jest pogryzione, to wiedz, że sandacz się nim interesuje!
Pozdrawiam wszystkich zakręconych sandaczomaniaków!.
Zarzucasz na naprezonej plecionce czekasz az przyneta opadnie na dno lub tuż ponad dno, po czym podbijasz przynete do gory poprzez uniesienie szczytowki raz lub dwa razy w zaleznosci jak Ci sie spodoba (mozna na przemian 1-2-1-2) i znow pozwalasz przynecie opasc (na naprezonej plecionce).
Ten wziął z klasycznego opadu.
Pozdrawiam.
Wielkie dzięki Edi1011 za szybki kurs. W tym sezonie zaczynam przygodę ze spiningiem. Niestety jestem zapracowany i jeżeli uda mi się wyjechać jeszcze ze 3 razy w tym roku to będzie dobrze. Na razie zostaje mi zapał i wertowanie serwisu. Pozdrawiam :)
hmm edi mnie wyczerpał więc nie za wiele mogę dodać.Ale jeżeli ryb nie ma na dnie można próbować łowić piłą w toni,tzn opada przynęta na dno i później podbijamy ją szczytówka energetycznie trzęsąc w górę i pozwalając opaść trochę i znów(nie spuszczając do dna całkowicie)można to robić również kołowrotkiem czyli podrywając ją na znaczną wysokość do góry i później kręcąc zwalniając przy opadzie i znów podrywać ją ku górze kilkoma obrotami.wczoraj miałem tą metodą jedyne brania u mnie w dołku,a sporo okoni złowiłem prowadząc tak przynętę na j.pustelnia w tym roku.
Pozdrawiam.
może jutro nakręcę filmik jak łowię z opadu kogutem tak żeby było widać całą wędkę i kołowrotek, jak wyjdzie w miarę dobrze to wrzucę na YouTube i sobie obejrzysz:) póki co to pooglądaj sobie inne moje filmy użytkownik: iras752304 miłego oglądania:)
ja oglądałem Twoje filmy:)Mistrzowska technika:)Ja jestem nie stety noga w łowieniu mętnych na jeziorach:)
http://www.youtube.com/watch?v=RVNcmpn15es
od 40 sek. sander
Świetny filmik. Podziwiam za zaangażowanie w tworzeniu, bo widzę iż filmoteka całkiem fajna. Jeszcze w życiu nie złowiłem sandera ale napalony jestem na niego jak szczerbaty na suchara ;P Ten, który jest na filmie dla mnie marzenie, na początek :) Filmik świetny, dużo pokazuje i wyjaśnia. Wielkie dzięki. Pozdrawiam.
Bardzo dobry pouczjący artykuł. Pozdro
Jako że sandacze poławiam głównie w rzece przypomniała mi sie jeszcze jedna metoda opadowa. Mianowicie zajmuje się stanowisko na brzegu, pomiędzy główkami, i rzuca prostopadle lub pod kątem ciut mniejszym niż 90 stopni do nurtu w stronę napływową. Ważne aby długość rzutu była tak dobrana aby przynęta upadła na samym skraju nurtu. Wtedy czeka się na opadnięcie gumy, oczywiście cały czas musimy mieć naprężoną plecionkę. Po opadnięciu wystarczy tylko leciutko wybierać linkę samym kołowrotkiem i wabik prowadzić na krawędzi nurtowej burty, wzdłuż rynny. Jest to BARDZO skuteczna technika jednakże niesamowicie czepliwa. Chodzi o to iż sandacze najczęściej stoją właśnie na spadzie rynny nurtowej.
Generalnie na wodzie stojącej z brzegu jak i łódki oraz brzegu na rzece podbicia powinno się wykonywać nadgarstkiem, ważne: nie całą ręką lecz samym nadgarstkiem. Z łódki na rzece wystarczy przekręcić korbką kołowrotka, raz, daw,góra trzy razy. Byleby dość szybko. Łowienie opadem na rzece z łódki nie wymaga żadnej filozofii. Tu nie ma sensu żadne podwójne, potrójne podbicie, czy opisana przez Tomka "Tomeoo" piła. Jedynie można łowić na wleczonego oraz kręcenie kreciołem. Z brzegu już jest trochę trudniej i do tych 2 technik dochodzą jeszcze podbicia nadgarstkiem, 1 lub 2 i obławianie rantów na wleczonego. Najwięcej technik opadowych można stosować na wodzie stojącej. Tu jest wolna amerykanka. Co kto wymyśli jest jego, byleby rybom się spodobało. Ale tu trzeba ćwiczyć nadgarstek, nie ma lekko;)
http://www.youtube.com/watch?v=MgOHXBUx7H0 To jest nowy filmik z ujęciem na całą wędkę więc możesz dokładnie się przypatrzeć jak prowadzę koguta, gumki prowadzę trochę spokojniej i raczej z jednego lekkiego podbicia.Miejsce kręcenie filmu to jez. Lusowskie na którym poluję wyłącznie na duże okonie ale na szczęście żaden nie zepsuł mi filmu bo chodziło o pokazanie prowadzenia przynęty, łowiłem na gł. ok. 11-6m a bliżej szybko zwijałem bo na dnie zalega zielsko którego kogut nie cierpi:) więcej już chyba nie dam rady pomóc no chyba że na rybach się spotkamy:) Pozdrawiam
Jako że sandacze poławiam głównie w rzece przypomniała mi sie jeszcze jedna metoda opadowa. Jest to BARDZO skuteczna technika jednakże niesamowicie czepliwa.....
Dokładnie Tomku:)Na rzece większość robi nurt więc nie szarpię nic nadgarskiem bo to sensu nie ma:)Ja opisałem tu tylko techniki jeziorowe które mogłem dodać:)A u mnie mam kilka asików w rękawie które stosuje łowiąc z główek.Większość wymieniłeś,mogę dodać jedynie: Za nim wejdziesz na główkę:
-obłów ją wzdłuż stoku brzegu skokami,często ustawia się na nim nie mały sandacz(jeżeli nie ma tam 20cm wody )musi być minimum metr i prąd wsteczny dość mocny. - z kolei jak jest głęboka rynna przy szczycie główki rzuty wykonuję w kierunku środka lekkimi twisterami i szurając,od czasu do czasu płynnie podrywając sprowadzam przynętę do siebie.zawsze rzuty wykonuję pod prąd i kiedy przy szczycie przynęta zawraca podnoszę kij do góry aby nie lgnęła w zaczepach(próbuj wachadłówkami lekkimi nie raz są takie uderzenia sandałów że nie spodziewał by się tego człowiek:)
Przedmówcy dość obszernie wyłożyli podstawy opadu, nawet z filmem, mogę tylko dodać, że technikę połowu wymuszają warunki w jakich nam przyszło wędkować, tzn.: głębokość łowiska, wiatr-fala, ukształtowanie dna, zaczepy. Wtedy dobieramy ciężar główki i sposób prowadzenia przynęty. Krótsze skoki wykonujemy spinningując z płytkiego na głębokie a większą amplitudę stosujemy przy skokach z dołu do płycizny. Inne amplitudy stosujemy przy połowach na główki 6 gram czy na 25 gram. Niezłe efekty można uzyskać kręcąc jednostajnie (wolnym tempem) kilka obrotów korbką i spoczynek parę sekund na dnie... Jedno jest pewne: monotonia nie jest wskazana.
Zdarzają się chwile (bardzo rzadkie) które zapamiętuje się do końca życia. Komplet w parę minut !!!
A to drugi październikowy do kompletu.
Ten wziął z klasycznego opadu.
Pozdrawiam.
A co to jest klasyczny opad?
Ten wziął z klasycznego opadu.
Pozdrawiam.
A co to jest klasyczny opad?
Opad pojedynczy, bez udziwnień. Jedno szarpnięcie, zebranie luzów i opad na naprężonej lince. Ot wszystko;)
Tomek,opad jest opadem,inaczej łowi się jesienią a inaczej zimą,myślę ze kiedyś Ci pokażę o co chodzi,klasycznego opadu nie ma,opad to opad,przyneta ma opadac,a jak? Tego to ja muszę się jeszcze długo uczyc. ;-)
Sandałek z Niepruszewa złowiony dzisiaj po pracy na koguta prowadzonego z podwójnego podbicia.
A to drugi październikowy do kompletu.
Ja podziwiam Zibiego!!! Ja w kurtce a On krótki rękaw... brrr
A to drugi październikowy do kompletu.
Ja podziwiam Zibiego!!! Ja w kurtce a On krótki rękaw... brrr
Bravo dla was Koledzy widzę że u Zbyszka się ruszyło a u Ciebie Irku to normalka przecież gratki dla Was.
Pozdrawiam Andrzej.
Tomek,opad jest opadem,inaczej łowi się jesienią a inaczej zimą,myślę ze kiedyś Ci pokażę o co chodzi,klasycznego opadu nie ma,opad to opad,przyneta ma opadac,a jak? Tego to ja muszę się jeszcze długo uczyc. ;-)
Generalnie na jesień opad powinien być sporo szybszy trwający po kilka sekund 5-8, czasem mniej jak tylko pukają w wabik- chodzi o ich wkurzenie, niż zimą min. 10 s. Ba o tej porze-zimie bardzo skuteczną metodą jest połów na zatrzymanego. Leciutka główka na dość grubej plećce i stawiasz zestaw przy nurcie. Ale nie w samym bo tam już z reguły sandaczy nie ma. Można tak trzymać przynętę nawet do 30 sekund. Ona sama pracuje i wytwarza drgania która sandała same naprowadzają na cel . Tu trzeba używać gumek o wysokiej częstotliwości drgań i najlepiej aby jeszcze lusterkowały. Myślę tu przede wszystkim o Lunaticku z twardej gumy czyli od 10 cm w górę. Oczywiście lepiej w tej metodzie sprawdzi sie wobler ale tu piszemy o opadzie więc nie będę się zagłębiać. Poza tym ja na wobki łowie tylko kleniojazie i czasem wiślane szczupłe i okonie. Oczywiście piszę o rzece nie wodzie stojącej. Ps. Chłopaki ale poszaleliście, brawo! A w szczególności podoba mi sie ten Irkowy;) Była to czwóreczka czy nie?
A jak ładnie zaprezentowany....
A jak ładnie zaprezentowany....
Co fakt to fakt:)
Tomek,opad jest opadem,inaczej łowi się jesienią a inaczej zimą,myślę ze kiedyś Ci pokażę o co chodzi,klasycznego opadu nie ma,opad to opad,przyneta ma opadac,a jak? Tego to ja muszę się jeszcze długo uczyc. ;-)
Generalnie na jesień opad powinien być sporo szybszy trwający po kilka sekund 5-8, czasem mniej jak tylko pukają w wabik- chodzi o ich wkurzenie, niż zimą min. 10 s. Ba o tej porze-zimie bardzo skuteczną metodą jest połów na zatrzymanego. Leciutka główka na dość grubej plećce i stawiasz zestaw przy nurcie. Ale nie w samym bo tam już z reguły sandaczy nie ma. Można tak trzymać przynętę nawet do 30 sekund. Ona sama pracuje i wytwarza drgania która sandała same naprowadzają na cel . Tu trzeba używać gumek o wysokiej częstotliwości drgań i najlepiej aby jeszcze lusterkowały. Myślę tu przede wszystkim o Lunaticku z twardej gumy czyli od 10 cm w górę. Oczywiście lepiej w tej metodzie sprawdzi sie wobler ale tu piszemy o opadzie więc nie będę się zagłębiać. Poza tym ja na wobki łowie tylko kleniojazie i czasem wiślane szczupłe i okonie. Oczywiście piszę o rzece nie wodzie stojącej. Ps. Chłopaki ale poszaleliście, brawo! A w szczególności podoba mi sie ten Irkowy;) Była to czwóreczka czy nie?
Masz trochę racji,poznasz mnie i moich kolegów,a bardzo bym chciał...,to może nauczymy się na wzajem,przyjedz do nas w styczniu jak będzie zebranie,a nauczysz się bardzo wiele,prawie każdy ma na rozkładzie sandacza bliskiego 10kg,niejeden z nich przekroczył magiczną dziesiątkę,jesteś zaproszony.
Nie ważę ryb tylko liczę sztuki:) a oceniając "na oko" to nie miał 4kg...
Tak sobie czytam o tych 10kg i w podziw wpadam!!! Ładne sztuki poławiacie... na moich wodach rzadko trafia się większy niż 6kg i nawet rybacy w sieci nie łowią nic ciekawego.
Jak mi się kiedyś w poszczęści i złowię jakiś okaz to go zważę i wrzucę fotkę ;)
I tak piękne łowisz:)a Twoja ilość no to jest nie wyobrażalna jak dla mnie:)Ja jak złowię 1-3szt na tydzień to jest dużo,oczywiście wymiarowe.
Nie ważę ryb tylko liczę sztuki:) a oceniając "na oko" to nie miał 4kg...
Tak sobie czytam o tych 10kg i w podziw wpadam!!! Ładne sztuki poławiacie... na moich wodach rzadko trafia się większy niż 6kg i nawet rybacy w sieci nie łowią nic ciekawego.
Jak mi się kiedyś w poszczęści i złowię jakiś okaz to go zważę i wrzucę fotkę ;)
Niestety ale to już przeszłośc,teraz 70cm sandacz w moich okolicach robi wrażenie,czasami uda się złowic troszkę większego,wtedy głośno jest w całym mieście o takim połowie.
To dzisiejszy sandałek w trzecim rzucie... do dychy to mu jeszcze duuuużo brakuje ale przywalił z takim impetem kilka metrów od łódki, że na długo go zapamiętam:)
Zajepiękny:))))Wymiatasz Chłopie!że na warcie tak nie chcą gryźć,po tych powodziach z moich miejscówek znikło strasznie dużo sandaczy:(Przykre ale niestety rzeka pracuje cały czas szczególnie po powodziach...