Miałem dzisiaj pojechać na ryby , powalczyć z karasiami , już śniły mi się wielkie karasiska ........ Sprzęt "naostrzony" i "naoliwiony".......... I co ? I nic . Deszcz od samego rana :( .
Nic się nie martwcie. Takie życie zas... zas... zasmucające ;] Kilkugodzinny, poranny wypad na ryby z tatą odkładam już od kilku dni. Jak nie praca, to praca mojego ojca. Jeszcze jutro może się udać, ale wątpię. Weekend też odpadł... Sobota od 8 do 14 w pracy, od 15 do 20 praca "w terenie". Niedziela nie wiadomo jak będzie, ale zaplanować nie mogę nic, bo nawet w tym samym dniu wszystko może się zmienić :/ W ostatnią niedzielę wróciłem o 12, chciałem iść na rybki, spakowałem sprzęt, zadzwonił telefon "przyjdź na 18", super, później "nie, nie przychodź" i tym sposobem cały dzień w plecy. Pojechałem na 2-3 godziny, połapałem ładnych wzdręg, ale wcale nie wypocząłem. Nienawidzę być "do dyspozycji" 24h na dobę :/ Jak znam życie to we wtorek (następny "bankowy" termin) będzie lało. Urlop dopiero 5 lipca :/ Jak znam życie... będzie lało cały tydzień. Szlag by to....
Sorry, że tak długo i nudno, ale musiałem się wygadać :/
Miałem dzisiaj pojechać na ryby , powalczyć z karasiami , już śniły mi się wielkie karasiska ........ Sprzęt "naostrzony" i "naoliwiony".......... I co ? I nic . Deszcz od samego rana :( .
To do Baru eeeeeeeeeee zapomniałem co miałem dokończyć ah tam.....
To do Baru eeeeeeeeeee zapomniałem co miałem dokończyć ah tam.....
To też jest jakieś wyjście hehe :)
Ja też nie potrafię się doczekać weekendu ale bez względu na pogode uderzam na trzy dni............piątek ........sobota.....niedziela.......
Nic się nie martwcie. Takie życie zas... zas... zasmucające ;]
Kilkugodzinny, poranny wypad na ryby z tatą odkładam już od kilku dni. Jak nie praca, to praca mojego ojca. Jeszcze jutro może się udać, ale wątpię.
Weekend też odpadł...
Sobota od 8 do 14 w pracy, od 15 do 20 praca "w terenie".
Niedziela nie wiadomo jak będzie, ale zaplanować nie mogę nic, bo nawet w tym samym dniu wszystko może się zmienić :/
W ostatnią niedzielę wróciłem o 12, chciałem iść na rybki, spakowałem sprzęt, zadzwonił telefon "przyjdź na 18", super, później "nie, nie przychodź" i tym sposobem cały dzień w plecy. Pojechałem na 2-3 godziny, połapałem ładnych wzdręg, ale wcale nie wypocząłem.
Nienawidzę być "do dyspozycji" 24h na dobę :/
Jak znam życie to we wtorek (następny "bankowy" termin) będzie lało.
Urlop dopiero 5 lipca :/ Jak znam życie... będzie lało cały tydzień.
Szlag by to....
Sorry, że tak długo i nudno, ale musiałem się wygadać :/
Każdy tego potrzebuje............
Ale widzę że niebo się przeciera to może jutro się uda..............:) .
dla upartego nawet pogoda nie przeszkadza :) ja dzisiaj rano byłem na rybkach :) ale ZERO brań ;(
dla upartego nawet pogoda nie przeszkadza :) ja dzisiaj rano byłem na rybkach :) ale ZERO brań ;(
No to powiedzmy że ja nie jestem uparty :))