Szanowni wędkarze mam propozycję abyście w tym poście wszyscy za i przeciw mięsiarzom swoje frustracje opisywali właśnie tu ,bo robi mi się niedobrze widząc wszędzie uwagi na ten temat.
Szanowni wędkarze mam propozycję abyście w tym poście wszyscy za i przeciw mięsiarzom swoje frustracje opisywali właśnie tu ,bo robi mi się niedobrze widząc wszędzie uwagi na ten temat.
czyli ja wam podaje nóż a wy sie rżnijcie ...no pięknie bronek ,pomyśl że komuś też może sie niedobrze zrobić . Zajrzyj do archiwum ,prześwietl klono -podobne do Twojego tematy i pomyśl.
Ja nie zjadłem :( Wszystko co dziś złowiłem poszło do zamrażarki :) Teraz napycham zamrażarkę i sporadycznie jem złowione rybki. Choć w lodówce mam trzy słoiki malutkich leszczyków i płotek w occie. Idę se zjeść kilka. A jutro znowu jadę nad wodę. Będę kilował według limitów - bo mi kurka wolno.
To zagadnienie trzeba umieć rozdzielić! Każdemu wolno zabrać rybę - by ją zjeść,nie każdy lubi rybkę więc wypuszcza i nie można wszystkich tych co biorą według regulaminu i rozsądku wkładać do jednego worka:) Ja też czasami lubię zjeść świeża rybkę:) Pozdrawiam i szkoda nerwów w tym temacie...
Prawda jest taka, że każdy może zabrać złowioną (wymiarową etc.) rybę i ją zjeść. I nie potępiam tego. Grunt to robić to z głową, by później nie obudzić się z ręką w przysłowiowym nocniku bez ryb.
powinni zrobić 2 rodzaje karty wędkarskiej jak to ma miejsce np w Holandii. Jedna w normalnej cenie do połowu sportowego tzn. wypuszczanie wszystkich złowionych ryb (prócz sumików, czebaczków itp) a druga w cenie 3 razy droższej ale z możliwością zabierania ryb oczywiście z uwzględnieniem limitów, wymiarów i okresów ochronnych.Na zachodzie to sie sprawdza i na brak ryb nie narzekają więc może i u nas zdałoby to egzamin
powinni zrobić 2 rodzaje karty wędkarskiej jak to ma miejsce np w Holandii. Jedna w normalnej cenie do połowu sportowego tzn. wypuszczanie wszystkich złowionych ryb (prócz sumików, czebaczków itp) a druga w cenie 3 razy droższej ale z możliwością zabierania ryb oczywiście z uwzględnieniem limitów, wymiarów i okresów ochronnych.Na zachodzie to sie sprawdza i na brak ryb nie narzekają więc może i u nas zdałoby to egzamin
Nie bo u nas wszyscy by zakupili tą dla " nie zabierających" a i tak większość będzie zabierała :)))
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
nie za darmo bo płaciłbym za karte tyle ile obecnie a ten kto chciałby zabierać płaciłby więcej żeby było potem za co zarybiać na miejsce tych zeżartych ryb. Ja też czasem lubię zjeść złowioną rybkę ale zabierać należy z głową a nie np z jednego łowiska codziennie jednego szczupaka. A jak ktoś chce się nachapać złowionymi rybami to niech sobie jeździ na stawy hodowlane, tam jest ich do bólu
...jeden zapali iskierkę, drugi doleje oliwy… … i tak temat powraca, i tak zaczynamy od nowa, i tak dalej będziemy się drapać, i tak dalej… i tak… itd…
Pozdrawiam i miłego grillowania i… wypuszczania…, a Wszystkim POŁAMANIA!!! Byle by nie języka:)
Szanowni wędkarze mam propozycję abyście w tym poście wszyscy za i przeciw mięsiarzom swoje frustracje opisywali właśnie tu ,bo robi mi się niedobrze widząc wszędzie uwagi na ten temat.
Więc podaj tu na wstępie definicję mięsiarza bo nie wiem przeciwko komu mam bluzgać.Na siebie co wezmę coś tam czy na tych co biorą więcej jak ja.:)
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
nie za darmo bo płaciłbym za karte tyle ile obecnie a ten kto chciałby zabierać płaciłby więcej żeby było potem za co zarybiać na miejsce tych zeżartych ryb. Ja też czasem lubię zjeść złowioną rybkę ale zabierać należy z głową a nie np z jednego łowiska codziennie jednego szczupaka. A jak ktoś chce się nachapać złowionymi rybami to niech sobie jeździ na stawy hodowlane, tam jest ich do bólu
Chyba należysz do innego PZW niż ja :) Bo u mnie choćbym płacił i 1000 więcej to może z 0,5% tej kasy by poszło na zarybienie bo reszta dziwnym trafem znika w wirze zwanym porozumienia między okręgami.
Kielce zapłacą warszawie za porozumienie, warszawa poznaniowi a poznań radomiowi, radom .... itd itp ale to gdzieś powinno wpaść do wody a tu dupa.
Osobiście wypuszczam nie wymiary.Skoro jest przyzwolenie żeby brać ryby zgodnie z limitem to nie widzę powodu a żeby ktoś nazywał mnie mięsiarzem.Bardziej bym nazwał mięsizrzami tych którzy nie stosują się do regulaminu i złowione ryby chowają w krzaki.Ryba to samo zdrowie co innego gdyby kilo ryby(świeżej)kosztowało 3 zł za kilo,to myślę że większość wolała by sobie kupić rybę i nie robić sobie bałaganu w domu,a jak mam dać 15 zł za kilo mrożonej ryby która leży 3 lata w chłodniach to sory ale wolę sobie złowić świeżutką. W naszych czasach większość jedzenia zawiera jakieś nie naturalne substancje co innego złowiona świeża rybka samo zdrowie.
Więc podaj tu na wstępie definicję mięsiarza bo nie wiem przeciwko komu mam bluzgać.Na siebie co wezmę coś tam czy na tych co biorą więcej jak ja.:)
kolego ja też biorę rybkę jak mam ochotę zjeść ,nad definicją nie myślałem,chodziło mi o to aby w tym poście się wyładowywać a nie w każdym temacie ,gdzie ma to miejsce na tym portalu.Czytam wiele tematów na forum i oglądam zdjęcia (zrobione w domu)to już jadą mięsiarze itp.Wypowiadajmy się na dany temat a nie kończmy na m.......rze.
Więc zacznę od siebie . Jestem tępy mięsiarz i lubię czasem ( nie codziennie) zjeść kawał ryby.:) Przyznam się tym znacząco do zmniejszenia pogłowia ryb w naszych wodach a potem narzekam że PZW nie zarybia a rybacy i kłusownicy wyławiają wszystko co w wodzie pływa. Gdybym wypuszczał ryby jak niektórzy wyznawcy C&R to było by ich wszędzie mnóstwo tylko nie w mojej zamrażarce.:) Jednak jak złowię jutro coś dużego to najprawdopodobniej ubiję.:)
Mam nadzieję że nikogo nie obraziłem swoim postem,ja nie czuję się obrażony,jem bo tak mam od urodzenia.
Dla mnie temat bez sensu! Ja jak mam ochotę na rybę a zdarza się to naprawdę rzadko to ją biorę i smażę i niektórzy nazwą mnie mięsiarzem co dla mnie jest głupotą. A jak ludzie z PZW ciągają siaty to wszystko jest OK a narybku w ogóle brak. I gdzie jest sens? Płacić i nie brać od czasu do czasu ryby jak człowiekowi przyjdzie ochota na świeżą rybkę? Czy płacić dla ludzi którzy ciągają siaty i w ogóle nie zarybiają akwenów? Mnie to strasznie wnerwia! A Ci ludzie którzy łapią i w ich ustach to brzmi ,,KŁUSOWNIKÓW" którzy łapią na dwie albo trzy wędki a znają tych co ciągają siaty i ich się boją żeby zatrzymać i tym się szczycą to mam na to jedno słowo KOMEDIA!!! Zamiast nazwy Polski Związek Wędkarski to powinno się nazywać Prywatny Związek Wędkarski! Pozdrawiam i połamania kija!
bez sensu post ,każdy wie kto to mięsiarz a jak ktos nie wie to jest to wedkarz który jedzie na ryby nie tylko dla przyjemności ale równiez dla mięcha ,czesto to drugie jest o wiele ważniejsze ,mieszkamy w takim kraju a nie w innym i dużo lat upłynie zanim dorównamy metalnoscia ludziom z zachodu gdzie jest nie do pomyslenia zabieranie ryb z łowiska .pozdrawiam.
Temat był już wałkowany ileś razy. I zawsze kończyło się głupimi dogadywaniami i wciskaniu innym swojego poglądu jako jedynie słusznego. Sprawa jest prosta-każdego wędkarza obowiązuje RAPR-jest tam napisane ile .kiedy i jakich ryb można zabrać. I jeżeli ktoś przestrzega tych przepisów nie można mieć zastrzeżeń. Chce brać ryby -jego prawo. A jak ktoś nie bierze bo uważa ,że tak jest lepiej to też jego prawo. Porównywanie do innych krajów to nie jest żaden argument.
niedlugo to każą rolnikowi kupować mięso i jajka w sklepie bo to co chowa nie będzie jadł bo to nie moralne, a nad wisłą buszują z siatami, na szarpaka i czasem prądem i nic z tym nikt nie robi bo poco
Osobiście wypuszczam nie wymiary.Skoro jest przyzwolenie żeby brać ryby zgodnie z limitem to nie widzę powodu a żeby ktoś nazywał mnie mięsiarzem.Bardziej bym nazwał mięsizrzami tych którzy nie stosują się do regulaminu i złowione ryby chowają w krzaki.Ryba to samo zdrowie co innego gdyby kilo ryby(świeżej)kosztowało 3 zł za kilo,to myślę że większość wolała by sobie kupić rybę i nie robić sobie bałaganu w domu,a jak mam dać 15 zł za kilo mrożonej ryby która leży 3 lata w chłodniach to sory ale wolę sobie złowić świeżutką. W naszych czasach większość jedzenia zawiera jakieś nie naturalne substancje co innego złowiona świeża rybka samo zdrowie.
wiesz Bugowy Lowco? zgadzam sie z toba w zupelnosci. gdyby tylko rybka w naszym kraju była tansza kazdy wolałby sobie kupic niz bawic sie w łapanie. a złowione ryby traktowałby o wiele czesciej jako sport, niz sposob na obiad.
juz bardzo czesto spotykam sie z nienawiscia wedkarza do wedkarza za to ze np. on wezmie a ja nie biore, i za to jestes gorszy.
tylko z tego co wiem to rybacy placa mniejsze składki o polawiaja o wiele wiecej niz moga udzwignac. kiedys była gdzies tu na forum sonda "za czy przeciw rybactwa srodladowego".
nastepna sprawa, klusole. nie tylko wsrod wedkarzy, lub jak kto woli nazwac wsrod zwykłych ludzi, ale takze wsrod sluzb PSR i urzedasow PZW. tam tez jak najbardziej jest sporo klusoli. i to wlasnie takim ludziom powinninsmy zawdzieczac brak ryb w naszych wodach.
i ostatnia rzecz. jestem wedkarzem dopiero od 2 lat. przez te 2 lata złowiłem troche szczupakow lecz zaden z nich nie był wymiarowy. raz na poczatku zdarzylo mi siee tylko zabrac niewymiarówke, z ciekawosci jak smakuje. potem juz wszstkie wypuszczałem.
w ciagu tych 2 lat złowiłem dopiero 1 bolenia, zabrałem go bo takze chciałem zobaczyc jak smakuje. czy az tak przyczyniłem sie do spadku populacji szczupaka i bolenia? w ciagu 2 lat po 1 sztuce? rozumiem ze zdjecie w plenerze wyglada o wiele atrakcyjniej niz w wannie z woda i kazdy pewnie sie domysla co potem, z ta ryba zrobiłem. ale czy to jest odrazu powod do obelg? komentarze jakie dostałem były obrazliwe nie dlatego ryba była brzydka, lub ze ryba była w wannie tylko dlatego ze ja potem zjadłem.
dlatego smiac mi sie chce z tych wszystkich ktorzy krytykuje zabieranie ryb, sami nie wiedzac co jest naprawde przyczyna takiego rybostanu w Polsce, bo wg mnie zasadnicze przyczyny tego stanu to:
-zanieczyszczenia spływajace do rzek i jezior
-kłusownictwo (wsrod wedkarzy zrzeszonych i nie, wsrod sluzb PSR, wsrod osob z PZW)
CześćNo masz śmiałe teorie jak na dwa lata bycia wędkarzem ;-)Jeszcze nie widziałeś ile ryb wyławiają wędkarze oczywiście zgodnie z prawem - no i niech na zdrowie idzie. Takie prawo i my możemy sobie tylko ponarzekać. Co ciekawe większość nas wypowiadających się w tym wątku przyznaje się do zabierania czasem ryb lub zawsze ale zgodnie z RAPR.Mięsiarz to zupełnie inny gatunek wędkarza - zawsze wszystkie ryby bez względu na RAPR kończą swój żywot na patelni. Nie ważne czy mała czy duża - ważne, że wzięła i to jest ( w zasadzie był ) jej błąd. Mówię o tych rybach w okresie chronionym. Mięsiarz wykorzysta to, że pewne ryby przed tarłem bronią swoich gniazd, rewirów itp. Bez skrupułów będzie wmawiał, że w marcu poluje na jazie czy klenie na woblery o długości 10cm lub wahadłówki nr 3 żyłką 0,30mm.JK
Na obiad pałaszowałem sandacza, a przed chwilą chrupałem płoteczki z głębokiego oleju mmmm... Niech tam inni sobie wypuszczają jak chcą, nie mam zamiaru ich krytykować.:)
Na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki kiedy ktoś obok wypuszczał rybę.
Ale za to ilu w internecie modnisiów "nokillowców" można spotkać.
:) Wyślij jednego Iras. Adres znasz... :) Ja chyba zapomnę jak smakuje sandacz. I zostanę tym zboczeńcem od "wypuszczania"...Jak łatwo być no-kilem jak się nic nie umie złowić... :)
na moim jeziorku niema takiego gatunku jak nokillowiec xD ja wypuszczam wiekszość zlowionych rybek i jestem uwazany za debila xDD biore tylko te na ktore mam na ten moment chrapkę czasami tak mam jak widze takiego ladnego okonka to czuje jak mi pomiędzy ząbkami skorka chrupie a co tam !! moj kuzyn jest gorszy on hoduje króliki na mięsko potrafi chwycić taka 2 miesięczna słodka kolkę kłaków i mówić jakie ma mięsiste udko xD a ten tłuściutki brzuszek xDD ...
PS. królicze mięso jest przepyszne i nie tuczy xD polecam mniam mniam ...
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
Oj , to coś słabe masz wykształcenie wędkarskie ? Mnie na śląsku całkiem dobrze idzie , faktem jest , że Odra zawodzi już drugi rok ale na żwirowniach rybki wchodzą całkiem dobrze .
to kolega musi zmienić łowisko lub przeżuci się na metodę która służąca do połowy grubego zwierza xD lepiej złapać jedną piękną rybkę na dwa wypady niż 100 takich cośków
ale tu także pojawia się problem jak złowi się kilka takich ładnych rybków to trudno przerzucić się z powrotem na te cośki :P
Podam zapożyczoną definicję mięsiarza , jest na różnych stronkach .
Taka Mądrość Ludowa .
********************************************************************* Definicja "mięsiarza" jest bardzo prosta.
1. Mięsiarzowi zawsze muszą się zwrócić wszelkie opłaty, jakie wnosi łącznie z kosztami dojazdu do łowiska.
2. Mięsiarz nigdy nie odpuszcza, dopóki ryba bierze to będzie siedział na łowisku cały dzień i nie daj Bóg jak ktoś zająłby wcześniej jego miejsce ( i co za durnie wymyślili te limity i wymiary ochronne ! ).
3. Mięsiarzowi wszystko przeszkadza, krzewy, drzewa, trzcina i inna roślinność nadwodna, ptaki, które wyławiają "jego opłacone" ryby, a najbardziej koledzy wędkarze, którym ryba bierze, a jemu przez pół dnia nawet nie "pykło".
4. Mięsiarz nigdy nie może doczekać się otwarcia łowiska po zarybieniu. Przybywa na łowisko od kilku do nawet kilkunastu godzin wcześniej i czeka przy wcześniej upatrzonym stanowisku, aby czasami nikt mu go wcześniej nie zajął.
5. Mięsiarz niezadowolony z pobytu na łowisku, (bo nic nie złowił, a przecież mu się należy) , przeszkadzają cudze śmieci , a zastawia po sobie wszystkie śmieci, jakie przywiózł na całodzienną wyprawę.
6. Dla mięsiarza najgłupszym wędkarzem jest taki, co na ryby jeździ dla relaksu, dla którego nie jest ważne czy dzisiaj coś złowi czy nie, ale to, że przyjemnie spędzi czas na wodą korzystając z uroków przyrody. Ale tacy wędkarze są wręcz przez niego uwielbiani, bo przecież dzięki nim dla mięsiarza zostaje więcej ryb.
Teraz uderzmy się w pierś i ilu takich widzimy przed oczami naszej wyobraźni. Ten opis to nie jest wymysł, ale doświadczenia z pobytu nad naszymi łowiskami.
Dopóki wody płyną Daj, dobry Panie Boże Zasiadać nad ich brzegiem Wielbiąc słoneczne zorze.
Daj słuchać plusku fali, Która swe bajdy gada, Sitowia sennych szmerów, Co cuda opowiada. Daj nam odbierać pokłon trzciny i tataraku, czytać los przyszłych godzin z lotu nadwodnych ptaków. Daj się zachwycić błyskiem Co zalśni gdzieś w głębinie, Kiedy w promieniu słońca Drobnicy stadko płynie. Podziwiać pozwól, Boże, Wśród Twych rozlicznych darów Taniec błękitnej ważki Nad kwiatem nenufaru. Albo puszyste kulki, Przedziwne w swej urodzie, Kiedy prowadza kaczka Pisklęta swe po wodzie. Majestat siwej czapli, Stal skrzydeł kormorana, Żurawi hejnał , który Z wieczora brzmi i z rana... A nade wszystko, Panie, Daj w wielkiej swej dobroci Poczuć na wędce ciężar Dorodnej, srebrnej płoci... Leszcza jak złota misa, Szczupaka albo suma, Żebym się mógł nacieszyć, By syta była duma. I chroń mnie, Panie Boże, Przed zachłanności grzechem: Obym nie był mięsiarzem, nie kupczył rybim mięsem. Daj mi umiarkowanie wobec chciejstwa własnego, bym umiał się powstrzymać choć nikt nie żąda tego. Daj umieć uszanować Rośliny, ryby, wodę I daj mi kochać mądrze I hobby – i przyrodę. A gdy już przyjdzie odejść Na wieczne czas łowisko- Daj, miłościwy Boże Tam znaleźć też to wszystko... I wdzięczność moją przyjmij Za wszystkie Twoje dary A w zdrowiu mnie zachowaj Nawet, gdy będę stary...
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
Oj , to coś słabe masz wykształcenie wędkarskie ? Mnie na śląsku całkiem dobrze idzie , faktem jest , że Odra zawodzi już drugi rok ale na żwirowniach rybki wchodzą całkiem dobrze .
do najbliższych żwirowni mam około 70 km to raczej średnia przyjemność w zeszłym roku na wypady tylko zrobiłem autem 6 tys km oczywiście bez szału,, moje ulubione łowisko od 20-tu lat mi zniszczyło PZW jak go przejęło w 2006 roku w dzierżawę i w zasadzie to teraz tam już nie ma ryb tylko szczątkowe ilości na przeczyce strach jechać woda kwitnie a ryb tam już i tak od dobrych 15-tu lat specjalnie nie ma ,,na Świerklańcu szkoda gadać wiecznie zajęte miejsca a jak już to rzucam na 80 metrów a tam się okazuje że jest 40 cm wody ,na łące w pszczynie same skarłowaciałe leszcze karpia prawie nie ma lina tak samo to chyba skutek tego obniżonego lustra wody przez 10 lat ,,na Pławniowicach w zasadzie nigdy nic specjalnego się nie działo może za komuny to tak potem już nie a te małe kacze doły typu 5 czy tam 15 ha mnie nie interesują zresztą z zasady nie lubię zbiorników zarybianych a zwłaszcza karpiem ,,chociaż karpie łowiłem kiedyś namiętnie na Rzeczycach ale one się tam same wycierały nikt tam śmierdzących łapsk nie wsadzał to były ryby a jak paskudne łapska wsadzili to po rybach ,,i nawet kormorany już spierdoliły bo nie mają co tam żreć
CześćKrzysztof pamiętam ten wiersz. Temat sam w sobie nie jest ani drażliwy ani kontrowersyjny. To jak się może zakończyć zależy tylko i wyłącznie od nas - od naszej kultury wypowiedzi.Uważam, że każdy ma prawo do limitów w zgodzie z RAPR.Mierzi mnie tylko jak na śmietniku znajdują małe ryby, które zostały tam wyrzucone bo można było je zabrać. Ot i takie jest moje zdanie. " I chroń mnie, Panie Boże, Przed zachłanności grzechem: Obym nie był mięsiarzem, nie kupczył rybim mięsem. Daj mi umiarkowanie wobec chciejstwa własnego, bym umiał się powstrzymać choć nikt nie żąda tego. " JK
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
Oj , to coś słabe masz wykształcenie wędkarskie ? Mnie na śląsku całkiem dobrze idzie , faktem jest , że Odra zawodzi już drugi rok ale na żwirowniach rybki wchodzą całkiem dobrze .
do najbliższych żwirowni mam około 70 km to raczej średnia przyjemność w zeszłym roku na wypady tylko zrobiłem autem 6 tys km oczywiście bez szału,, moje ulubione łowisko od 20-tu lat mi zniszczyło PZW jak go przejęło w 2006 roku w dzierżawę i w zasadzie to teraz tam już nie ma ryb tylko szczątkowe ilości na przeczyce strach jechać woda kwitnie a ryb tam już i tak od dobrych 15-tu lat specjalnie nie ma ,,na Świerklańcu szkoda gadać wiecznie zajęte miejsca a jak już to rzucam na 80 metrów a tam się okazuje że jest 40 cm wody ,na łące w pszczynie same skarłowaciałe leszcze karpia prawie nie ma lina tak samo to chyba skutek tego obniżonego lustra wody przez 10 lat ,,na Pławniowicach w zasadzie nigdy nic specjalnego się nie działo może za komuny to tak potem już nie a te małe kacze doły typu 5 czy tam 15 ha mnie nie interesują zresztą z zasady nie lubię zbiorników zarybianych a zwłaszcza karpiem ,,chociaż karpie łowiłem kiedyś namiętnie na Rzeczycach ale one się tam same wycierały nikt tam śmierdzących łapsk nie wsadzał to były ryby a jak paskudne łapska wsadzili to po rybach ,,i nawet kormorany już spierdoliły bo nie mają co tam żreć
Acha , rozumiem i współczuję . Na szczczęście "" moje "" wody są pełne ryb tylko czasem strajkują ale i tak nie jest źle .
Tak zgadzam się zupełnie z tobą . Właśnie , jeśli nie będziemy uczuleni na takie sprawy , to będzie coraz gorzej . Więc zamiast kłócić się o dewizę mięsiarstwa powinniśmy lepiej reagować , przeciwdziałać tego typu zachowaniom innych . Nie bać się , bo jak się nie postawimy to nawet jak będą Cie w domu okradać to nie będziesz ze strachu reagował . Bierze do bagażnika niewymiarki , okresem ochronnym objęte , ponad limit , śmieci , dewastuje przyrodę , nieregulaminowe wędkowanie itd... . Nie bać się , dzwonić gdzie trzeba , postraszyć , fotki zrobić , podejść do delikwenta w kilku , tylko w ten sposób RAZEM możemy chronić nasze wspólne dobro , dobytek , przyrodę . Młodzież , dzieci przecież widzą , biorą przykład , a jeśli zobaczą pozytywne , odważne i w słusznej sprawie zachowanie to na pewno przejmą tą pozytywną pałeczkę po nas dla ochrony wspólnego dobra .
Szanowni wędkarze mam propozycję abyście w tym poście wszyscy za i przeciw mięsiarzom swoje frustracje opisywali właśnie tu ,bo robi mi się niedobrze widząc wszędzie uwagi na ten temat.
Szanowni wędkarze mam propozycję abyście w tym poście wszyscy za i przeciw mięsiarzom swoje frustracje opisywali właśnie tu ,bo robi mi się niedobrze widząc wszędzie uwagi na ten temat.
czyli ja wam podaje nóż a wy sie rżnijcie ...no pięknie bronek ,pomyśl że komuś też może sie niedobrze zrobić . Zajrzyj do archiwum ,prześwietl klono -podobne do Twojego tematy i pomyśl.
właśnie jem rybkę, om nom nom :)
właśnie jem rybkę, om nom nom :)
Smacznego kolego:)
A ja właśnie zjadłem mnom mnom mnom :p
temat beznadzieja-do zamknięcia dajcie mu zejść z tapety...
Ja nie zjadłem :( Wszystko co dziś złowiłem poszło do zamrażarki :) Teraz napycham zamrażarkę i sporadycznie jem złowione rybki. Choć w lodówce mam trzy słoiki malutkich leszczyków i płotek w occie. Idę se zjeść kilka. A jutro znowu jadę nad wodę. Będę kilował według limitów - bo mi kurka wolno.
Cześć :)
To zagadnienie trzeba umieć rozdzielić! Każdemu wolno zabrać rybę - by ją zjeść,nie każdy lubi rybkę więc wypuszcza i nie można wszystkich tych co biorą według regulaminu i rozsądku wkładać do jednego worka:) Ja też czasami lubię zjeść świeża rybkę:) Pozdrawiam i szkoda nerwów w tym temacie...
Temat wraca jak zły sen.
Prawda jest taka, że każdy może zabrać złowioną (wymiarową etc.) rybę i ją zjeść. I nie potępiam tego. Grunt to robić to z głową, by później nie obudzić się z ręką w przysłowiowym nocniku bez ryb.
powinni zrobić 2 rodzaje karty wędkarskiej jak to ma miejsce np w Holandii. Jedna w normalnej cenie do połowu sportowego tzn. wypuszczanie wszystkich złowionych ryb (prócz sumików, czebaczków itp) a druga w cenie 3 razy droższej ale z możliwością zabierania ryb oczywiście z uwzględnieniem limitów, wymiarów i okresów ochronnych.Na zachodzie to sie sprawdza i na brak ryb nie narzekają więc może i u nas zdałoby to egzamin
powinni zrobić 2 rodzaje karty wędkarskiej jak to ma miejsce np w Holandii. Jedna w normalnej cenie do połowu sportowego tzn. wypuszczanie wszystkich złowionych ryb (prócz sumików, czebaczków itp) a druga w cenie 3 razy droższej ale z możliwością zabierania ryb oczywiście z uwzględnieniem limitów, wymiarów i okresów ochronnych.Na zachodzie to sie sprawdza i na brak ryb nie narzekają więc może i u nas zdałoby to egzamin
Nie bo u nas wszyscy by zakupili tą dla " nie zabierających" a i tak większość będzie zabierała :)))
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
nie za darmo bo płaciłbym za karte tyle ile obecnie a ten kto chciałby zabierać płaciłby więcej żeby było potem za co zarybiać na miejsce tych zeżartych ryb. Ja też czasem lubię zjeść złowioną rybkę ale zabierać należy z głową a nie np z jednego łowiska codziennie jednego szczupaka. A jak ktoś chce się nachapać złowionymi rybami to niech sobie jeździ na stawy hodowlane, tam jest ich do bólu
...jeden zapali iskierkę, drugi doleje oliwy…
… i tak temat powraca, i tak zaczynamy od nowa, i tak dalej będziemy się drapać, i tak dalej… i tak… itd…
Pozdrawiam i miłego grillowania i… wypuszczania…, a Wszystkim POŁAMANIA!!! Byle by nie języka:)
Szanowni wędkarze mam propozycję abyście w tym poście wszyscy za i przeciw mięsiarzom swoje frustracje opisywali właśnie tu ,bo robi mi się niedobrze widząc wszędzie uwagi na ten temat.
Więc podaj tu na wstępie definicję mięsiarza bo nie wiem przeciwko komu mam bluzgać.Na siebie co wezmę coś tam czy na tych co biorą więcej jak ja.:)
Dla ciebie wędkowanie z wypuszczaniem ryb jest przyjemnością, a dla mnie wędkowanie z jedzeniem złowionych ryb jest przyjemnością.
Ty chciałbyś mieć przyjemność za darmo, a mnie kazałbyś za nią płacić. Ja ci coś powiem kolego - kto łowi dla jaj, ten by musiał płacić ze trzy razy więcej.
Co mi teraz odpowiesz? Ty masz swoje zdanie, a ja swoje i obaj mamy do tego prawo.
nie za darmo bo płaciłbym za karte tyle ile obecnie a ten kto chciałby zabierać płaciłby więcej żeby było potem za co zarybiać na miejsce tych zeżartych ryb. Ja też czasem lubię zjeść złowioną rybkę ale zabierać należy z głową a nie np z jednego łowiska codziennie jednego szczupaka. A jak ktoś chce się nachapać złowionymi rybami to niech sobie jeździ na stawy hodowlane, tam jest ich do bólu
Chyba należysz do innego PZW niż ja :) Bo u mnie choćbym płacił i 1000 więcej to może z 0,5% tej kasy by poszło na zarybienie bo reszta dziwnym trafem znika w wirze zwanym porozumienia między okręgami.
Kielce zapłacą warszawie za porozumienie, warszawa poznaniowi a poznań radomiowi, radom .... itd itp ale to gdzieś powinno wpaść do wody a tu dupa.
PDK
Osobiście wypuszczam nie wymiary.Skoro jest przyzwolenie żeby brać ryby zgodnie z limitem to nie widzę powodu a żeby ktoś nazywał mnie mięsiarzem.Bardziej bym nazwał mięsizrzami tych którzy nie stosują się do regulaminu i złowione ryby chowają w krzaki.Ryba to samo zdrowie co innego gdyby kilo ryby(świeżej)kosztowało 3 zł za kilo,to myślę że większość wolała by sobie kupić rybę i nie robić sobie bałaganu w domu,a jak mam dać 15 zł za kilo mrożonej ryby która leży 3 lata w chłodniach to sory ale wolę sobie złowić świeżutką. W naszych czasach większość jedzenia zawiera jakieś nie naturalne substancje co innego złowiona świeża rybka samo zdrowie.
Więc podaj tu na wstępie definicję mięsiarza bo nie wiem przeciwko komu mam bluzgać.Na siebie co wezmę coś tam czy na tych co biorą więcej jak ja.:)
kolego ja też biorę rybkę jak mam ochotę zjeść ,nad definicją nie myślałem,chodziło mi o to aby w tym poście się wyładowywać a nie w każdym temacie ,gdzie ma to miejsce na tym portalu.Czytam wiele tematów na forum i oglądam zdjęcia (zrobione w domu)to już jadą mięsiarze itp.Wypowiadajmy się na dany temat a nie kończmy na m.......rze.
Więc zacznę od siebie .
Jestem tępy mięsiarz i lubię czasem ( nie codziennie) zjeść kawał ryby.:)
Przyznam się tym znacząco do zmniejszenia pogłowia ryb w naszych wodach a potem narzekam że PZW nie zarybia a rybacy i kłusownicy wyławiają wszystko co w wodzie pływa.
Gdybym wypuszczał ryby jak niektórzy wyznawcy C&R to było by ich wszędzie mnóstwo tylko nie w mojej zamrażarce.:)
Jednak jak złowię jutro coś dużego to najprawdopodobniej ubiję.:)
Mam nadzieję że nikogo nie obraziłem swoim postem,ja nie czuję się obrażony,jem bo tak mam od urodzenia.
Dla mnie temat bez sensu! Ja jak mam ochotę na rybę a zdarza się to naprawdę rzadko to ją biorę i smażę i niektórzy nazwą mnie mięsiarzem co dla mnie jest głupotą. A jak ludzie z PZW ciągają siaty to wszystko jest OK a narybku w ogóle brak. I gdzie jest sens? Płacić i nie brać od czasu do czasu ryby jak człowiekowi przyjdzie ochota na świeżą rybkę? Czy płacić dla ludzi którzy ciągają siaty i w ogóle nie zarybiają akwenów? Mnie to strasznie wnerwia! A Ci ludzie którzy łapią i w ich ustach to brzmi ,,KŁUSOWNIKÓW" którzy łapią na dwie albo trzy wędki a znają tych co ciągają siaty i ich się boją żeby zatrzymać i tym się szczycą to mam na to jedno słowo KOMEDIA!!! Zamiast nazwy Polski Związek Wędkarski to powinno się nazywać Prywatny Związek Wędkarski! Pozdrawiam i połamania kija!
bez sensu post ,każdy wie kto to mięsiarz a jak ktos nie wie to jest to wedkarz który jedzie na ryby nie tylko dla przyjemności ale równiez dla mięcha ,czesto to drugie jest o wiele ważniejsze ,mieszkamy w takim kraju a nie w innym i dużo lat upłynie zanim dorównamy metalnoscia ludziom z zachodu gdzie jest nie do pomyslenia zabieranie ryb z łowiska .pozdrawiam.
Temat był już wałkowany ileś razy. I zawsze kończyło się głupimi dogadywaniami i wciskaniu innym swojego poglądu jako jedynie słusznego. Sprawa jest prosta-każdego wędkarza obowiązuje RAPR-jest tam napisane ile .kiedy i jakich ryb można zabrać. I jeżeli ktoś przestrzega tych przepisów nie można mieć zastrzeżeń. Chce brać ryby -jego prawo. A jak ktoś nie bierze bo uważa ,że tak jest lepiej to też jego prawo. Porównywanie do innych krajów to nie jest żaden argument.
niedlugo to każą rolnikowi kupować mięso i jajka w sklepie bo to co chowa nie będzie jadł bo to nie moralne, a nad wisłą buszują z siatami, na szarpaka i czasem prądem i nic z tym nikt nie robi bo poco
Osobiście wypuszczam nie wymiary.Skoro jest przyzwolenie żeby brać ryby zgodnie z limitem to nie widzę powodu a żeby ktoś nazywał mnie mięsiarzem.Bardziej bym nazwał mięsizrzami tych którzy nie stosują się do regulaminu i złowione ryby chowają w krzaki.Ryba to samo zdrowie co innego gdyby kilo ryby(świeżej)kosztowało 3 zł za kilo,to myślę że większość wolała by sobie kupić rybę i nie robić sobie bałaganu w domu,a jak mam dać 15 zł za kilo mrożonej ryby która leży 3 lata w chłodniach to sory ale wolę sobie złowić świeżutką. W naszych czasach większość jedzenia zawiera jakieś nie naturalne substancje co innego złowiona świeża rybka samo zdrowie.
wiesz Bugowy Lowco? zgadzam sie z toba w zupelnosci. gdyby tylko rybka w naszym kraju była tansza kazdy wolałby sobie kupic niz bawic sie w łapanie. a złowione ryby traktowałby o wiele czesciej jako sport, niz sposob na obiad.
juz bardzo czesto spotykam sie z nienawiscia wedkarza do wedkarza za to ze np. on wezmie a ja nie biore, i za to jestes gorszy.
tylko z tego co wiem to rybacy placa mniejsze składki o polawiaja o wiele wiecej niz moga udzwignac. kiedys była gdzies tu na forum sonda "za czy przeciw rybactwa srodladowego".
nastepna sprawa, klusole. nie tylko wsrod wedkarzy, lub jak kto woli nazwac wsrod zwykłych ludzi, ale takze wsrod sluzb PSR i urzedasow PZW. tam tez jak najbardziej jest sporo klusoli. i to wlasnie takim ludziom powinninsmy zawdzieczac brak ryb w naszych wodach.
i ostatnia rzecz. jestem wedkarzem dopiero od 2 lat. przez te 2 lata złowiłem troche szczupakow lecz zaden z nich nie był wymiarowy. raz na poczatku zdarzylo mi siee tylko zabrac niewymiarówke, z ciekawosci jak smakuje. potem juz wszstkie wypuszczałem.
w ciagu tych 2 lat złowiłem dopiero 1 bolenia, zabrałem go bo takze chciałem zobaczyc jak smakuje. czy az tak przyczyniłem sie do spadku populacji szczupaka i bolenia? w ciagu 2 lat po 1 sztuce? rozumiem ze zdjecie w plenerze wyglada o wiele atrakcyjniej niz w wannie z woda i kazdy pewnie sie domysla co potem, z ta ryba zrobiłem. ale czy to jest odrazu powod do obelg? komentarze jakie dostałem były obrazliwe nie dlatego ryba była brzydka, lub ze ryba była w wannie tylko dlatego ze ja potem zjadłem.
dlatego smiac mi sie chce z tych wszystkich ktorzy krytykuje zabieranie ryb, sami nie wiedzac co jest naprawde przyczyna takiego rybostanu w Polsce, bo wg mnie zasadnicze przyczyny tego stanu to:
-zanieczyszczenia spływajace do rzek i jezior
-kłusownictwo (wsrod wedkarzy zrzeszonych i nie, wsrod sluzb PSR, wsrod osob z PZW)
-rybacy
CześćNo masz śmiałe teorie jak na dwa lata bycia wędkarzem ;-)Jeszcze nie widziałeś ile ryb wyławiają wędkarze oczywiście zgodnie z prawem - no i niech na zdrowie idzie. Takie prawo i my możemy sobie tylko ponarzekać. Co ciekawe większość nas wypowiadających się w tym wątku przyznaje się do zabierania czasem ryb lub zawsze ale zgodnie z RAPR.Mięsiarz to zupełnie inny gatunek wędkarza - zawsze wszystkie ryby bez względu na RAPR kończą swój żywot na patelni. Nie ważne czy mała czy duża - ważne, że wzięła i to jest ( w zasadzie był ) jej błąd. Mówię o tych rybach w okresie chronionym. Mięsiarz wykorzysta to, że pewne ryby przed tarłem bronią swoich gniazd, rewirów itp. Bez skrupułów będzie wmawiał, że w marcu poluje na jazie czy klenie na woblery o długości 10cm lub wahadłówki nr 3 żyłką 0,30mm.JK
Na obiad pałaszowałem sandacza, a przed chwilą chrupałem płoteczki z głębokiego oleju mmmm... Niech tam inni sobie wypuszczają jak chcą, nie mam zamiaru ich krytykować.:)
Na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki kiedy ktoś obok wypuszczał rybę.
Ale za to ilu w internecie modnisiów "nokillowców" można spotkać.
:) Wyślij jednego Iras. Adres znasz... :) Ja chyba zapomnę jak smakuje sandacz. I zostanę tym zboczeńcem od "wypuszczania"...Jak łatwo być no-kilem jak się nic nie umie złowić... :)
na moim jeziorku niema takiego gatunku jak nokillowiec xD ja wypuszczam wiekszość zlowionych rybek i jestem uwazany za debila xDD biore tylko te na ktore mam na ten moment chrapkę czasami tak mam jak widze takiego ladnego okonka to czuje jak mi pomiędzy ząbkami skorka chrupie a co tam !! moj kuzyn jest gorszy on hoduje króliki na mięsko potrafi chwycić taka 2 miesięczna słodka kolkę kłaków i mówić jakie ma mięsiste udko xD a ten tłuściutki brzuszek xDD ...
PS. królicze mięso jest przepyszne i nie tuczy xD polecam mniam mniam ...
nalezymy do PZW w ktorym panuja zasady
zatem nasuwa mi sie na mysl taka definicja tego przyslowiowego miesiarza
Miesiarz - wedkarz ktory bierze ryby ponad limit/niezgodnie z wymiarem ochronnym
ot i cala filozofia :)
"Jak łatwo być no-kilem jak się nic nie umie złowić... :)"
Jestem tego samego zdania.
Dobrej nocy.:)
Witam,
I tym sposobem utworzył nam się bardzo dobry i prosty wzór:
NO KILL = NO TALENT
Pozdrawiam.
Witam,
I tym sposobem utworzył nam się bardzo dobry i prosty wzór:
NO KILL = NO TALENT
Pozdrawiam.
Czasami z rana tworzą się"nam" różne różne dziwne wzory jak widać na powyższym przykładzie.
Dziwne i głupie jak diabli.
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
Oj , to coś słabe masz wykształcenie wędkarskie ? Mnie na śląsku całkiem dobrze idzie , faktem jest , że Odra zawodzi już drugi rok ale na żwirowniach rybki wchodzą całkiem dobrze .
to kolega musi zmienić łowisko lub przeżuci się na metodę która służąca do połowy grubego zwierza xD lepiej złapać jedną piękną rybkę na dwa wypady niż 100 takich cośków
ale tu także pojawia się problem jak złowi się kilka takich ładnych rybków to trudno przerzucić się z powrotem na te cośki :P
Podam zapożyczoną definicję mięsiarza , jest na różnych stronkach .
Taka Mądrość Ludowa .
*********************************************************************
Definicja "mięsiarza" jest bardzo prosta.
1. Mięsiarzowi zawsze muszą się zwrócić wszelkie opłaty, jakie wnosi łącznie z kosztami dojazdu do łowiska.
2. Mięsiarz nigdy nie odpuszcza, dopóki ryba bierze to będzie siedział na łowisku cały dzień i nie daj Bóg jak ktoś zająłby wcześniej jego miejsce ( i co za durnie wymyślili te limity i wymiary ochronne ! ).
3. Mięsiarzowi wszystko przeszkadza, krzewy, drzewa, trzcina i inna roślinność nadwodna, ptaki, które wyławiają "jego opłacone" ryby, a najbardziej koledzy wędkarze, którym ryba bierze, a jemu przez pół dnia nawet nie "pykło".
4. Mięsiarz nigdy nie może doczekać się otwarcia łowiska po zarybieniu. Przybywa na łowisko od kilku do nawet kilkunastu godzin wcześniej i czeka przy wcześniej upatrzonym stanowisku, aby czasami nikt mu go wcześniej nie zajął.
5. Mięsiarz niezadowolony z pobytu na łowisku, (bo nic nie złowił, a przecież mu się należy) , przeszkadzają cudze śmieci , a zastawia po sobie wszystkie śmieci, jakie przywiózł na całodzienną wyprawę.
6. Dla mięsiarza najgłupszym wędkarzem jest taki, co na ryby jeździ dla relaksu, dla którego nie jest ważne czy dzisiaj coś złowi czy nie, ale to, że przyjemnie spędzi czas na wodą korzystając z uroków przyrody. Ale tacy wędkarze są wręcz przez niego uwielbiani, bo przecież dzięki nim dla mięsiarza zostaje więcej ryb.
Teraz uderzmy się w pierś i ilu takich widzimy przed oczami naszej wyobraźni. Ten opis to nie jest wymysł, ale doświadczenia z pobytu nad naszymi łowiskami.
**********************************************************************
A tutaj piękny , wyrazisty wizerunek wędkarza , wiersz ze strony koleżanki - Martini - niestety odeszła z portalu , wielka szkoda .
**********************************************************************
Modlitwa Wędkarza !
Dopóki wody płyną
Daj, dobry Panie Boże
Zasiadać nad ich brzegiem
Wielbiąc słoneczne zorze.
Daj słuchać plusku fali,
Która swe bajdy gada,
Sitowia sennych szmerów,
Co cuda opowiada.
Daj nam odbierać pokłon
trzciny i tataraku,
czytać los przyszłych godzin
z lotu nadwodnych ptaków.
Daj się zachwycić błyskiem
Co zalśni gdzieś w głębinie,
Kiedy w promieniu słońca
Drobnicy stadko płynie.
Podziwiać pozwól, Boże,
Wśród Twych rozlicznych darów
Taniec błękitnej ważki
Nad kwiatem nenufaru.
Albo puszyste kulki,
Przedziwne w swej urodzie,
Kiedy prowadza kaczka
Pisklęta swe po wodzie.
Majestat siwej czapli,
Stal skrzydeł kormorana,
Żurawi hejnał , który
Z wieczora brzmi i z rana...
A nade wszystko, Panie,
Daj w wielkiej swej dobroci
Poczuć na wędce ciężar
Dorodnej, srebrnej płoci...
Leszcza jak złota misa,
Szczupaka albo suma,
Żebym się mógł nacieszyć,
By syta była duma.
I chroń mnie, Panie Boże,
Przed zachłanności grzechem:
Obym nie był mięsiarzem,
nie kupczył rybim mięsem.
Daj mi umiarkowanie
wobec chciejstwa własnego,
bym umiał się powstrzymać
choć nikt nie żąda tego.
Daj umieć uszanować
Rośliny, ryby, wodę
I daj mi kochać mądrze
I hobby – i przyrodę.
A gdy już przyjdzie odejść
Na wieczne czas łowisko-
Daj, miłościwy Boże
Tam znaleźć też to wszystko...
I wdzięczność moją przyjmij
Za wszystkie Twoje dary
A w zdrowiu mnie zachowaj
Nawet, gdy będę stary...
**********************************************************************Teraz chwila zadumy , refleksji .
I myślę że w ten sposób możemy zakończyć ten burzliwy i kontrowersyjny temat .
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
Oj , to coś słabe masz wykształcenie wędkarskie ? Mnie na śląsku całkiem dobrze idzie , faktem jest , że Odra zawodzi już drugi rok ale na żwirowniach rybki wchodzą całkiem dobrze .
do najbliższych żwirowni mam około 70 km to raczej średnia przyjemność w zeszłym roku na wypady tylko zrobiłem autem 6 tys km oczywiście bez szału,, moje ulubione łowisko od 20-tu lat mi zniszczyło PZW jak go przejęło w 2006 roku w dzierżawę i w zasadzie to teraz tam już nie ma ryb tylko szczątkowe ilości na przeczyce strach jechać woda kwitnie a ryb tam już i tak od dobrych 15-tu lat specjalnie nie ma ,,na Świerklańcu szkoda gadać wiecznie zajęte miejsca a jak już to rzucam na 80 metrów a tam się okazuje że jest 40 cm wody ,na łące w pszczynie same skarłowaciałe leszcze karpia prawie nie ma lina tak samo to chyba skutek tego obniżonego lustra wody przez 10 lat ,,na Pławniowicach w zasadzie nigdy nic specjalnego się nie działo może za komuny to tak potem już nie a te małe kacze doły typu 5 czy tam 15 ha mnie nie interesują zresztą z zasady nie lubię zbiorników zarybianych a zwłaszcza karpiem ,,chociaż karpie łowiłem kiedyś namiętnie na Rzeczycach ale one się tam same wycierały nikt tam śmierdzących łapsk nie wsadzał to były ryby a jak paskudne łapska wsadzili to po rybach ,,i nawet kormorany już spierdoliły bo nie mają co tam żreć
CześćKrzysztof pamiętam ten wiersz. Temat sam w sobie nie jest ani drażliwy ani kontrowersyjny. To jak się może zakończyć zależy tylko i wyłącznie od nas - od naszej kultury wypowiedzi.Uważam, że każdy ma prawo do limitów w zgodzie z RAPR.Mierzi mnie tylko jak na śmietniku znajdują małe ryby, które zostały tam wyrzucone bo można było je zabrać. Ot i takie jest moje zdanie.
" I chroń mnie, Panie Boże, Przed zachłanności grzechem:
Obym nie był mięsiarzem,
nie kupczył rybim mięsem.
Daj mi umiarkowanie
wobec chciejstwa własnego,
bym umiał się powstrzymać
choć nikt nie żąda tego. "
JK
a tak z ciekawości zapytam gdzie wy te ryby łowicie że potem ewentualnie je z gestem możecie wypuszczać bo ja na Śląsku za Chiny ludowe nie mogę złapać żadnej ryby nie mówię tu o tych śmieciach typu skarłowaciałe płoteczki czy leszczyki po 15 cm ,,,,teraz jest połowa lipca a rejestr połowów puściutki tak jak po nocy w burdelu
Oj , to coś słabe masz wykształcenie wędkarskie ? Mnie na śląsku całkiem dobrze idzie , faktem jest , że Odra zawodzi już drugi rok ale na żwirowniach rybki wchodzą całkiem dobrze .
do najbliższych żwirowni mam około 70 km to raczej średnia przyjemność w zeszłym roku na wypady tylko zrobiłem autem 6 tys km oczywiście bez szału,, moje ulubione łowisko od 20-tu lat mi zniszczyło PZW jak go przejęło w 2006 roku w dzierżawę i w zasadzie to teraz tam już nie ma ryb tylko szczątkowe ilości na przeczyce strach jechać woda kwitnie a ryb tam już i tak od dobrych 15-tu lat specjalnie nie ma ,,na Świerklańcu szkoda gadać wiecznie zajęte miejsca a jak już to rzucam na 80 metrów a tam się okazuje że jest 40 cm wody ,na łące w pszczynie same skarłowaciałe leszcze karpia prawie nie ma lina tak samo to chyba skutek tego obniżonego lustra wody przez 10 lat ,,na Pławniowicach w zasadzie nigdy nic specjalnego się nie działo może za komuny to tak potem już nie a te małe kacze doły typu 5 czy tam 15 ha mnie nie interesują zresztą z zasady nie lubię zbiorników zarybianych a zwłaszcza karpiem ,,chociaż karpie łowiłem kiedyś namiętnie na Rzeczycach ale one się tam same wycierały nikt tam śmierdzących łapsk nie wsadzał to były ryby a jak paskudne łapska wsadzili to po rybach ,,i nawet kormorany już spierdoliły bo nie mają co tam żreć
Acha , rozumiem i współczuję . Na szczczęście "" moje "" wody są pełne ryb tylko czasem strajkują ale i tak nie jest źle .
Serwus Janusz .
Tak zgadzam się zupełnie z tobą . Właśnie , jeśli nie będziemy uczuleni na takie sprawy , to będzie coraz gorzej . Więc zamiast kłócić się o dewizę mięsiarstwa powinniśmy lepiej reagować , przeciwdziałać tego typu zachowaniom innych . Nie bać się , bo jak się nie postawimy to nawet jak będą Cie w domu okradać to nie będziesz ze strachu reagował . Bierze do bagażnika niewymiarki , okresem ochronnym objęte , ponad limit , śmieci , dewastuje przyrodę , nieregulaminowe wędkowanie itd... . Nie bać się , dzwonić gdzie trzeba , postraszyć , fotki zrobić , podejść do delikwenta w kilku , tylko w ten sposób RAZEM możemy chronić nasze wspólne dobro , dobytek , przyrodę . Młodzież , dzieci przecież widzą , biorą przykład , a jeśli zobaczą pozytywne , odważne i w słusznej sprawie zachowanie to na pewno przejmą tą pozytywną pałeczkę po nas dla ochrony wspólnego dobra .
Pozdrawiam .