Moczenie nowej żyłki wraz ze szpulą tak słyszałem że dobrze jest po zakupie i nawinięciu na kołowrotek tak zrobić Ale nic konkretnego od kogoś poważnego o tym nie słyszałem Ponoć zwiększa się w ten sposób jej właściwości Może ktoś coś wie na ten temat
Ja osobiście nigdy nie moczyłem żyłki,ale słyszałem że po to się to robi żeby wchłonęła odpowiednią ilość wody tylko zastanawiam się po co jak będziesz łowił to i tak żyłka będzie mokra,albo jak deszcz pada to sama się zmoczy.
kupiłem w tym roku nowe żyłki i będę próbował już moczę jutro mam zamiar zmieniać - zobaczę jak będzie schodzić ze szpuli i jak będzie się układać na kołowrotku
To chodzi o nawijanie zylki a nie o jej wlasciwosci ja tez tak nawijam nowa szpole wrzucam do wiadra z woda i nawijam na kolowrotek szpula w wiadrze sie obraca i stawia pewien opor dodatkowo trzymam ja w palcach przez szmatke po nawinieciu i takim zabiegu jest latwiej zatapialna i ciasniej nawinieta polecam taki sposob
Żyłka jak poleży w wodzie, to robi się bardziej miękka, przez co lepiej układa się podczas nawijania na szpulę. Późniejsze moczenie (nawiniętej już żyłki ze szpulą) nic Ci kolego nie da.
Generalnie przy nawijaniu polecam zastosować prostu zabieg - wlewamy do wiadra wody, dolewamy trochę płynu do mycia naczyń i wrzucamy na kilkanaście minut do tego żyłkę. Potem mocujemy koniec żyłki na szupli kołowrotka i nawijamy ją - szuplkę z żyłka podczas tego trzymamy nadal w wiadrze. Wówczas może się ona dowolnie obracać, przez co unikniemy skręcenia. Dodatkowo woda stawia nam opór, dzięki czemu nie musimy trzymać żyłki w palcach/szmatkach itp, bo prowadzi to tylko i wyłącznie do zbyt ciasnego nawinięcia żyłki na szpulę - opór wody w wiadrze w zupełności wystarczy do odpowiedniego nawinięcia żyłki. Natomiast zastosowanie płynu do mycia naczyń pozwoli na odtłuszczenie żyłki i jej lepsze tonięcie.
osobiście stosuję metodę jak kolega wyżej, jestem bardzo zadowolony,żyłka lepiej się nawija,tonie co jest bardzo ważne dla mnie zwłaszcza przy wędkowaniu spławikowym.
W ubiegłym roku poruszałem temat mycia żyłki. http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,kolowrotek-i-zylka,28271 Warto tutaj zajrzeć /tak mi się wydaje/bo przed nowym sezonem wędkarskim trzeba sprzęt przygotować odpowiednio. Co do samego moczenia żyłki, nie wydaje mi się , aby w jakimś znacznym /a nawet raczej w znikomym/ stopniu, żyłka wykazywała właściwości wchłaniania wody. Byłby to pewien ewenement, a trzeba by całą literaturę wędkarską pisać od nowa. Różnica w żyłkach tonących i nie tonących polega chyba raczej na ich ciężarze właściwym, składników wchodzących przy wykonywaniu żyłki oraz powłoki pokrywającej żyłkę. Samo natłuszczenie żyłki powoduje wzrost jej wyporności, na przykład taki zabieg jest wykorzystywany w zimie przy połowie , bo można delikatnie przeciążać zestaw a natłuszczenie powierzchni spławika zwiększa wyporność.
Ale, możliwe że się mylę, technologia obecnie czyni dziwne rzeczy... Pozdrawiam Zbyszek/Nemo
W ubiegłym roku poruszałem temat mycia żyłki. http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,kolowrotek-i-zylka,28271 Warto tutaj zajrzeć /tak mi się wydaje/bo przed nowym sezonem wędkarskim trzeba sprzęt przygotować odpowiednio. Co do samego moczenia żyłki, nie wydaje mi się , aby w jakimś znacznym /a nawet raczej w znikomym/ stopniu, żyłka wykazywała właściwości wchłaniania wody. Byłby to pewien ewenement, a trzeba by całą literaturę wędkarską pisać od nowa. Różnica w żyłkach tonących i nie tonących polega chyba raczej na ich ciężarze właściwym, składników wchodzących przy wykonywaniu żyłki oraz powłoki pokrywającej żyłkę. Samo natłuszczenie żyłki powoduje wzrost jej wyporności, na przykład taki zabieg jest wykorzystywany w zimie przy połowie , bo można delikatnie przeciążać zestaw a natłuszczenie powierzchni spławika zwiększa wyporność.
Ale, możliwe że się mylę, technologia obecnie czyni dziwne rzeczy... Pozdrawiam Zbyszek/Nemo
Chodzi tu kolego o właściwości fizyczne w wodzie/powietrzu - zauważ, że żyłka w powietrzu jest w miarę sztywna, natomiast gdy położysz ją na wodzie, to zachowuje się zgoła inaczej - może swobodnie pływać i zginać się w różne strony, "nie jest tak sztywna" (choć termin ten stosujmy raczej w przenośni, niż w dosłownym rozumieniu, bo pod względem fizycznym jej sztywność w żadnym wypadku nie zmienia się).
Moczenie nowej żyłki wraz ze szpulą tak słyszałem że dobrze jest po zakupie i nawinięciu na kołowrotek tak zrobić Ale nic konkretnego od kogoś poważnego o tym nie słyszałem Ponoć zwiększa się w ten sposób jej właściwości
Może ktoś coś wie na ten temat
Ja osobiście nigdy nie moczyłem żyłki,ale słyszałem że po to się to robi żeby wchłonęła odpowiednią ilość wody tylko zastanawiam się po co jak będziesz łowił to i tak żyłka będzie mokra,albo jak deszcz pada to sama się zmoczy.
ale prawdopodobnie to i nie skręca się oraz z dużą siłą zbytnio nie nawija się na kołowrotek No i jak komuś zależy prędzej się zatapia
Słyszałem ze tak ludzie przechowują żyłkę przez zimę - trzymając w wodzie bo wtedy najmniej traci na wartości. Ale żeby zyskiwała pierwsze słyszę.
ale prawdopodobnie to i nie skręca się oraz z dużą siłą zbytnio nie nawija się na kołowrotek No i jak komuś zależy prędzej się zatapia
Może być że się szybciej zatapia,tylko na dłuższe wędkowanie żyłkę zalecają myć bo przestaje się zatapiać od brudnej wody.
kupiłem w tym roku nowe żyłki i będę próbował już moczę jutro mam zamiar zmieniać - zobaczę jak będzie schodzić ze szpuli i jak będzie się układać na kołowrotku
Dokładnie, ma to na celu odtłuszczenie, aby się zatapiała. Tylko szkoda,że piszemy o tym w wiadomościach, a nie w zakładce sprzęt. Bałagan się robi.
To chodzi o nawijanie zylki a nie o jej wlasciwosci ja tez tak nawijam nowa szpole wrzucam do wiadra z woda i nawijam na kolowrotek szpula w wiadrze sie obraca i stawia pewien opor dodatkowo trzymam ja w palcach przez szmatke po nawinieciu i takim zabiegu jest latwiej zatapialna i ciasniej nawinieta polecam taki sposob
Dokładnie chodzi o to że się lepiej układa na szpuli.
Żyłka jak poleży w wodzie, to robi się bardziej miękka, przez co lepiej układa się podczas nawijania na szpulę. Późniejsze moczenie (nawiniętej już żyłki ze szpulą) nic Ci kolego nie da.
Generalnie przy nawijaniu polecam zastosować prostu zabieg - wlewamy do wiadra wody, dolewamy trochę płynu do mycia naczyń i wrzucamy na kilkanaście minut do tego żyłkę. Potem mocujemy koniec żyłki na szupli kołowrotka i nawijamy ją - szuplkę z żyłka podczas tego trzymamy nadal w wiadrze. Wówczas może się ona dowolnie obracać, przez co unikniemy skręcenia. Dodatkowo woda stawia nam opór, dzięki czemu nie musimy trzymać żyłki w palcach/szmatkach itp, bo prowadzi to tylko i wyłącznie do zbyt ciasnego nawinięcia żyłki na szpulę - opór wody w wiadrze w zupełności wystarczy do odpowiedniego nawinięcia żyłki. Natomiast zastosowanie płynu do mycia naczyń pozwoli na odtłuszczenie żyłki i jej lepsze tonięcie.
I chyba tyle w temacie :) Pozdrawiam.
osobiście stosuję metodę jak kolega wyżej, jestem bardzo zadowolony,żyłka lepiej się nawija,tonie co jest bardzo ważne dla mnie zwłaszcza przy wędkowaniu spławikowym.
W ubiegłym roku poruszałem temat mycia żyłki.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,kolowrotek-i-zylka,28271
Warto tutaj zajrzeć /tak mi się wydaje/bo przed nowym sezonem wędkarskim trzeba sprzęt przygotować odpowiednio.
Co do samego moczenia żyłki, nie wydaje mi się , aby w jakimś znacznym /a nawet raczej w znikomym/ stopniu, żyłka wykazywała właściwości wchłaniania wody. Byłby to pewien ewenement, a trzeba by całą literaturę wędkarską pisać od nowa. Różnica w żyłkach tonących i nie tonących polega chyba raczej na ich ciężarze właściwym, składników wchodzących przy wykonywaniu żyłki oraz powłoki pokrywającej żyłkę. Samo natłuszczenie żyłki powoduje wzrost jej wyporności, na przykład taki zabieg jest wykorzystywany w zimie przy połowie , bo można delikatnie przeciążać zestaw a natłuszczenie powierzchni spławika zwiększa wyporność.
Ale, możliwe że się mylę, technologia obecnie czyni dziwne rzeczy...
Pozdrawiam
Zbyszek/Nemo
W ubiegłym roku poruszałem temat mycia żyłki.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,kolowrotek-i-zylka,28271
Warto tutaj zajrzeć /tak mi się wydaje/bo przed nowym sezonem wędkarskim trzeba sprzęt przygotować odpowiednio.
Co do samego moczenia żyłki, nie wydaje mi się , aby w jakimś znacznym /a nawet raczej w znikomym/ stopniu, żyłka wykazywała właściwości wchłaniania wody. Byłby to pewien ewenement, a trzeba by całą literaturę wędkarską pisać od nowa. Różnica w żyłkach tonących i nie tonących polega chyba raczej na ich ciężarze właściwym, składników wchodzących przy wykonywaniu żyłki oraz powłoki pokrywającej żyłkę. Samo natłuszczenie żyłki powoduje wzrost jej wyporności, na przykład taki zabieg jest wykorzystywany w zimie przy połowie , bo można delikatnie przeciążać zestaw a natłuszczenie powierzchni spławika zwiększa wyporność.
Ale, możliwe że się mylę, technologia obecnie czyni dziwne rzeczy...
Pozdrawiam
Zbyszek/Nemo
Chodzi tu kolego o właściwości fizyczne w wodzie/powietrzu - zauważ, że żyłka w powietrzu jest w miarę sztywna, natomiast gdy położysz ją na wodzie, to zachowuje się zgoła inaczej - może swobodnie pływać i zginać się w różne strony, "nie jest tak sztywna" (choć termin ten stosujmy raczej w przenośni, niż w dosłownym rozumieniu, bo pod względem fizycznym jej sztywność w żadnym wypadku nie zmienia się).