Zakalec to może nie wyjdzie, co najwyżej weźmie ładny karaś. Przynajmniej tak jest na moim łowisku jak zakładam czerwonego to karaś a linki przeważnie biorą na kolorowe pinki z kukurydzą lub bez.
A ja tak łowię tylko bez kuku. Sam czerwony robaczek z własnej hodowli i całkiem ładne sztuki się trafiają. Dodam jeszcze,że tam gdzie ja łowię linki taki jeden miejscowy to w 20 minut trzy wyciągnął nie wiem na jaką przynętę ale przyszedł, "wyczarował" kija leszczynowego z krzaków(!), ukłonił się, wyciągnął "coś" z kieszeni i założył na hak, złowił i poszedł :) Pozdrawiam.
AAAAA to ja taki nie jestem zaawansowanym magiem bo łowię na samą kukurydze, ale to nic ważne że lin się daję skusić magia działa.:):)::) Teraz się zastanawiam co by było jakbym dobił robala:):):)
a moze tamten koles zastosowal przerobiona metode na karpia czyli tyczka z leszczyny pewnie 3.60 i na hak zamiast zalozyc sposob na karpia,zalozyl sposob na lina:)
No faktycznie magia w czystej postaci:) Tylko że byłem dwa dni temu nad swoim stawem stosując tą "magiczną przynętę" i nic nie brało. No może poza kurwicą:)))
ja łapie na makaron kolanka. Dodaje do makarony kaszkę kukurydzianą i zwykły cukier. Lecz teraz linów nie łapie bo u mnie nad jeziorkiem lin teraz w trzcinach siedzi czyli za mną :) A tak w kapelonach wogóle nie żeruje,myślę że jak sie zrobi cieplejsza woda to pojdzie głebiej. Co o tym sądzicie?
Jaka przynęta na lina?
Odpowiedź jest prosta:
na haczyk nakładasz dżdżownicę a potem
kukurydzę.Zarzucasz na odległość
ok.10m i czekasz.
Łowić na spławik!!!
Przepis niczym z książki kucharskiej, a co jak wyjdzie zakalec? :)
A co to ma z magią wspólnego? Przypuszczam, że 90% wędkarzy tak właśnie magicznie łowi liny.
Zakalec to może nie wyjdzie, co najwyżej weźmie ładny karaś. Przynajmniej tak jest na moim łowisku jak zakładam czerwonego to karaś a linki przeważnie biorą na kolorowe pinki z kukurydzą lub bez.
A ja tak łowię tylko bez kuku. Sam czerwony robaczek z własnej hodowli i całkiem ładne sztuki się trafiają. Dodam jeszcze,że tam gdzie ja łowię linki taki jeden miejscowy to w 20 minut trzy wyciągnął nie wiem na jaką przynętę ale przyszedł, "wyczarował" kija leszczynowego z krzaków(!), ukłonił się, wyciągnął "coś" z kieszeni i założył na hak, złowił i poszedł :)
Pozdrawiam.
P.S. dodam jeszcze,że łowisko nie jest i nigdy nie było dzierżawione przez jakikolwiek zwiazek. "Dziki" staw w środku lasu.
AAAAA to ja taki nie jestem zaawansowanym magiem bo łowię na samą kukurydze, ale to nic ważne że lin się daję skusić magia działa.:):)::) Teraz się zastanawiam co by było jakbym dobił robala:):):)
Skoro tak koledzy podchodzą do tematu to ja jutro rano nie jadę na ryby.Miotła wyczyszczona, zaparkowana przed domem,jutro lecę-bo chcę:).
a moze tamten koles zastosowal przerobiona metode na karpia czyli tyczka z leszczyny pewnie 3.60 i na hak zamiast zalozyc sposob na karpia,zalozyl sposob na lina:)
coś niesamowitego :D
No faktycznie magia w czystej postaci:) Tylko że byłem dwa dni temu nad swoim stawem stosując tą "magiczną przynętę" i nic nie brało. No może poza kurwicą:)))
No właśnie kolego też o tym ostatnio słyszałem, że ta ostatnio wymieniona z nazwy "ryba" strasznie wszystkim bierze na łowiskach ;-)
więc spieszmy się koledzy ,bo lin zaraz idzie na tarło.
ja łapie na makaron kolanka.
Dodaje do makarony kaszkę kukurydzianą i zwykły cukier.
Lecz teraz linów nie łapie bo u mnie nad jeziorkiem lin teraz w trzcinach siedzi czyli za mną :)
A tak w kapelonach wogóle nie żeruje,myślę że jak sie zrobi cieplejsza woda to pojdzie głebiej.
Co o tym sądzicie?