Witam, nazywam się Sebastian. Razem z bratem Danielem, którego namówiłem na wypad na rybki, konkretnie chcieliśmy złowić swojego pierwszego karpia. Mieliśmy zamiar polowic na jeziorze Unichowskim lecz dowiedzieliśmy się ze slabo tam z ryba wiec zadzwoniliśmy do właściciela pewnego jeziorka, który nas przyjal mimo tego ze wczesniej nie zarezerwowaliśmy stanowiska. Na miejscu byliśmy około godziny 20 wieczorem, bardzo mili koledzy karpiarze podpowiedzieli nam co nieco o naszej miejscowce, a łowiliśmy z rzutu, wiec nie posiadamy na razie pontonu, ponieważ dopiero zaczynamy nasza przygode z karpiarstwem. Pierwszy oczywiście rozkladamy sprzet, kulki na wlos, jako ze było ciemno nie mówiąc już o deszczu rozrzuciliśmy tylko dwie wedki. Postanowilismy wstac o 5, ściągnęliśmy wedki i na moim kiju ponad kilowy leszcz z nocki, lecz to nie go chcieliśmy złowić, rozlozylismy reszte zestawow, każdy po dwa. Na moich posłałem Kulki 16mm Tutti-Frutti i Kraba, zas Daniel Fish mix i Banan tez 16mm. Również wrzucilismy do wody za pomoca rakiety i procy, kulki, pellet, konopie, ziarna pszenicy, kukurydze. W ciagu dnia nic się nie zdarzylo, dowiedzieliśmy się ze koledzy z naprzeciwka tez dostali jednego leszcza i tak caly dzien minal, na lowisku nikt nie złowił karpia tego dnia, tak samo było w nocy. Z 13 na 14, u Daniela w nocy znowu podobny leszcz skusil się na Fish mix. I nadal ryba slabo zeruje. Zestawy zmienialiśmy rano i wieczorem, oczywiście donecajac, taka wybraliśmy taktyke. 14.08 rano postanawiamy zmienic zestawy na których były śmierdziele na truskawke i scopex. Po poludniu około 14, 15 kolega z 2 stanowiska ma karpia, niestety spial się. Pod wieczor odwiedza nas mama, postanawiamy zostac do poniedziałku rana, mama przyniosła szczescie około godziny 17:30 siedzac i popijając piwko, usłyszeliśmy pierwszy raz dźwięk sygnalizatora, odjazd na Daniela wedce, lekkie zaciecie i siedzi duza ryba, wedka Jaxon zwykla gruntowka, ponieważ nie inwestowaliśmy od razu w sprzet nie wiedzac czy uda nam się cos w ogole złapać. Z daleka widzieliśmy pieknego lustrzenia, przy samym brzego wedka peka w dwoch miejscach, jako ze pomagałem bratu trzymając podbierak wciągnąłem lekko rybe do podbieraka i na mate, szczesliwi jak nigdy, pierwszy karp i taki duzy, takiej ryby nawet nigdy na oczy nie widzieliśmy, wazymy, waga pokazuje 18kg, odliczamy mate i mamy 17,2. Gratulacje dla brata piekna ryba i to pierwsza w zyciu, pare zdjęć i rybka wraca do wody, grubas skusil się na kulke TB 20mm pop’up Truskawka-Scopex, wedka polamana to ściągam jedna z moich zakladam ta sama kulke i rzucam w to samo miejsce. Brat poszedł do kolegi obok się pochwalic. Ja zarzuciłem zestaw i siedze popijając. Mija około 30minut i znowu odjazd z tego samego miejsca, serce wali podbiegam i zacinam, jest mój pierwszy, wedka ladnie wygieta, ryba chodzi, brata nie było wiec musialem jakos sobie sam poradzic. Hol podziwiali turyści przechodzący obok, 20m od brzegu ryba stanela w zaroslach, co teraz? Popuszczam troche zylki ryba odeszla od brzegu i ciagne znowu, ladnie idzie, chwytam podbierak i jest, na mate, brat przychodzi z kolega Darkiem, ryba na pewno mniejsza, wazymy 6kg czyli lustrzen około 5kg, jestem zadowolony. Ryba wróciła do wody, na calym lowisku nikt nic nie zlapal tylko my swiezaki. Bardzo udany wypad, zostaliśmy jeszcze na noc, ale już nic nie złapaliśmy. Około godziny 6 zwijamy sprzet, zegnamy się i do domciu. Pierwsza zasiadka w zyciu, każdy ma na koncie po swoim pierwszym grubasku. Pierwsza zasiadka i na pewno nie ostatnia ;] Do zobaczenia nad wodą! Pozdrowienia dla właściciela i kolegow karpiarzy.
Witam, nazywam się Sebastian. Razem z bratem Danielem,
którego namówiłem na wypad na rybki, konkretnie chcieliśmy złowić swojego
pierwszego karpia. Mieliśmy zamiar polowic na jeziorze Unichowskim lecz
dowiedzieliśmy się ze slabo tam z ryba wiec zadzwoniliśmy do właściciela pewnego jeziorka, który nas przyjal mimo tego ze wczesniej
nie zarezerwowaliśmy stanowiska. Na miejscu byliśmy około godziny 20 wieczorem,
bardzo mili koledzy karpiarze podpowiedzieli nam co nieco o naszej miejscowce,
a łowiliśmy z rzutu, wiec nie posiadamy na razie pontonu, ponieważ dopiero
zaczynamy nasza przygode z karpiarstwem. Pierwszy oczywiście rozkladamy sprzet,
kulki na wlos, jako ze było ciemno nie mówiąc już o deszczu rozrzuciliśmy tylko
dwie wedki. Postanowilismy wstac o 5, ściągnęliśmy wedki i na moim kiju ponad
kilowy leszcz z nocki, lecz to nie go chcieliśmy złowić, rozlozylismy reszte
zestawow, każdy po dwa. Na moich posłałem Kulki 16mm Tutti-Frutti i Kraba, zas
Daniel Fish mix i Banan tez 16mm. Również wrzucilismy do wody za pomoca rakiety
i procy, kulki, pellet, konopie, ziarna pszenicy, kukurydze. W ciagu dnia nic
się nie zdarzylo, dowiedzieliśmy się ze koledzy z naprzeciwka tez dostali
jednego leszcza i tak caly dzien minal, na lowisku nikt nie złowił karpia tego
dnia, tak samo było w nocy. Z 13 na 14, u Daniela w nocy znowu podobny leszcz
skusil się na Fish mix. I nadal ryba slabo zeruje. Zestawy zmienialiśmy rano i wieczorem,
oczywiście donecajac, taka wybraliśmy taktyke. 14.08 rano postanawiamy zmienic
zestawy na których były śmierdziele na truskawke i scopex. Po poludniu około
14, 15 kolega z 2 stanowiska ma karpia, niestety spial się. Pod wieczor
odwiedza nas mama, postanawiamy zostac do poniedziałku rana, mama przyniosła
szczescie około godziny 17:30 siedzac i popijając piwko, usłyszeliśmy pierwszy
raz dźwięk sygnalizatora, odjazd na Daniela wedce, lekkie zaciecie i siedzi
duza ryba, wedka Jaxon zwykla gruntowka, ponieważ nie inwestowaliśmy od razu w
sprzet nie wiedzac czy uda nam się cos w ogole złapać. Z daleka widzieliśmy pieknego
lustrzenia, przy samym brzego wedka peka w dwoch miejscach, jako ze pomagałem
bratu trzymając podbierak wciągnąłem lekko rybe do podbieraka i na mate,
szczesliwi jak nigdy, pierwszy karp i taki duzy, takiej ryby nawet nigdy na
oczy nie widzieliśmy, wazymy, waga pokazuje 18kg, odliczamy mate i mamy 17,2.
Gratulacje dla brata piekna ryba i to pierwsza w zyciu, pare zdjęć i rybka
wraca do wody, grubas skusil się na kulke TB 20mm pop’up Truskawka-Scopex,
wedka polamana to ściągam jedna z moich zakladam ta sama kulke i rzucam w to
samo miejsce. Brat poszedł do kolegi obok się pochwalic. Ja zarzuciłem zestaw i
siedze popijając. Mija około 30minut i znowu odjazd z tego samego miejsca,
serce wali podbiegam i zacinam, jest mój pierwszy, wedka ladnie wygieta, ryba
chodzi, brata nie było wiec musialem jakos sobie sam poradzic. Hol podziwiali
turyści przechodzący obok, 20m od brzegu ryba stanela w zaroslach, co teraz?
Popuszczam troche zylki ryba odeszla od brzegu i ciagne znowu, ladnie idzie,
chwytam podbierak i jest, na mate, brat przychodzi z kolega Darkiem, ryba na
pewno mniejsza, wazymy 6kg czyli lustrzen około 5kg, jestem zadowolony. Ryba
wróciła do wody, na calym lowisku nikt nic nie zlapal tylko my swiezaki. Bardzo
udany wypad, zostaliśmy jeszcze na noc, ale już nic nie złapaliśmy. Około
godziny 6 zwijamy sprzet, zegnamy się i do domciu. Pierwsza zasiadka w zyciu,
każdy ma na koncie po swoim pierwszym grubasku. Pierwsza zasiadka i na pewno
nie ostatnia ;] Do zobaczenia nad wodą! Pozdrowienia dla właściciela i kolegow karpiarzy.
napisz lepiej o tym artykul kolego i nie zasmiecaj forum.pozdrawiam
Pierwsza zasiadka – 12-15.08.2011
Witam, nazywam się Sebastian. Razem z bratem Danielem, którego namówiłem na wypad na rybki, konkretnie chcieliśmy złowić swojego pierwszego karpia. Mieliśmy zamiar polowic na jeziorze Unichowskim lecz dowiedzieliśmy się ze slabo tam z ryba wiec zadzwoniliśmy do właściciela pewnego jeziorka, który nas przyjal mimo tego ze wczesniej nie zarezerwowaliśmy stanowiska. Na miejscu byliśmy około godziny 20 wieczorem, bardzo mili koledzy karpiarze podpowiedzieli nam co nieco o naszej miejscowce, a łowiliśmy z rzutu, wiec nie posiadamy na razie pontonu, ponieważ dopiero zaczynamy nasza przygode z karpiarstwem. Pierwszy oczywiście rozkladamy sprzet, kulki na wlos, jako ze było ciemno nie mówiąc już o deszczu rozrzuciliśmy tylko dwie wedki. Postanowilismy wstac o 5, ściągnęliśmy wedki i na moim kiju ponad kilowy leszcz z nocki, lecz to nie go chcieliśmy złowić, rozlozylismy reszte zestawow, każdy po dwa. Na moich posłałem Kulki 16mm Tutti-Frutti i Kraba, zas Daniel Fish mix i Banan tez 16mm. Również wrzucilismy do wody za pomoca rakiety i procy, kulki, pellet, konopie, ziarna pszenicy, kukurydze. W ciagu dnia nic się nie zdarzylo, dowiedzieliśmy się ze koledzy z naprzeciwka tez dostali jednego leszcza i tak caly dzien minal, na lowisku nikt nie złowił karpia tego dnia, tak samo było w nocy. Z 13 na 14, u Daniela w nocy znowu podobny leszcz skusil się na Fish mix. I nadal ryba slabo zeruje. Zestawy zmienialiśmy rano i wieczorem, oczywiście donecajac, taka wybraliśmy taktyke. 14.08 rano postanawiamy zmienic zestawy na których były śmierdziele na truskawke i scopex. Po poludniu około 14, 15 kolega z 2 stanowiska ma karpia, niestety spial się. Pod wieczor odwiedza nas mama, postanawiamy zostac do poniedziałku rana, mama przyniosła szczescie około godziny 17:30 siedzac i popijając piwko, usłyszeliśmy pierwszy raz dźwięk sygnalizatora, odjazd na Daniela wedce, lekkie zaciecie i siedzi duza ryba, wedka Jaxon zwykla gruntowka, ponieważ nie inwestowaliśmy od razu w sprzet nie wiedzac czy uda nam się cos w ogole złapać. Z daleka widzieliśmy pieknego lustrzenia, przy samym brzego wedka peka w dwoch miejscach, jako ze pomagałem bratu trzymając podbierak wciągnąłem lekko rybe do podbieraka i na mate, szczesliwi jak nigdy, pierwszy karp i taki duzy, takiej ryby nawet nigdy na oczy nie widzieliśmy, wazymy, waga pokazuje 18kg, odliczamy mate i mamy 17,2. Gratulacje dla brata piekna ryba i to pierwsza w zyciu, pare zdjęć i rybka wraca do wody, grubas skusil się na kulke TB 20mm pop’up Truskawka-Scopex, wedka polamana to ściągam jedna z moich zakladam ta sama kulke i rzucam w to samo miejsce. Brat poszedł do kolegi obok się pochwalic. Ja zarzuciłem zestaw i siedze popijając. Mija około 30minut i znowu odjazd z tego samego miejsca, serce wali podbiegam i zacinam, jest mój pierwszy, wedka ladnie wygieta, ryba chodzi, brata nie było wiec musialem jakos sobie sam poradzic. Hol podziwiali turyści przechodzący obok, 20m od brzegu ryba stanela w zaroslach, co teraz? Popuszczam troche zylki ryba odeszla od brzegu i ciagne znowu, ladnie idzie, chwytam podbierak i jest, na mate, brat przychodzi z kolega Darkiem, ryba na pewno mniejsza, wazymy 6kg czyli lustrzen około 5kg, jestem zadowolony. Ryba wróciła do wody, na calym lowisku nikt nic nie zlapal tylko my swiezaki. Bardzo udany wypad, zostaliśmy jeszcze na noc, ale już nic nie złapaliśmy. Około godziny 6 zwijamy sprzet, zegnamy się i do domciu. Pierwsza zasiadka w zyciu, każdy ma na koncie po swoim pierwszym grubasku. Pierwsza zasiadka i na pewno nie ostatnia ;] Do zobaczenia nad wodą! Pozdrowienia dla właściciela i kolegow karpiarzy.
gratuluje!!!!!!!wyobraźni oczywiście:)))))))
No to chłopie jesteś już zarażony jak widze.:))) Ważne żeś zadowolony z zasiadki.
Gratuluje !
Pierwsza zasiadka – 12-15.08.2011
Witam, nazywam się Sebastian. Razem z bratem Danielem, którego namówiłem na wypad na rybki, konkretnie chcieliśmy złowić swojego pierwszego karpia. Mieliśmy zamiar polowic na jeziorze Unichowskim lecz dowiedzieliśmy się ze slabo tam z ryba wiec zadzwoniliśmy do właściciela pewnego jeziorka, który nas przyjal mimo tego ze wczesniej nie zarezerwowaliśmy stanowiska. Na miejscu byliśmy około godziny 20 wieczorem, bardzo mili koledzy karpiarze podpowiedzieli nam co nieco o naszej miejscowce, a łowiliśmy z rzutu, wiec nie posiadamy na razie pontonu, ponieważ dopiero zaczynamy nasza przygode z karpiarstwem. Pierwszy oczywiście rozkladamy sprzet, kulki na wlos, jako ze było ciemno nie mówiąc już o deszczu rozrzuciliśmy tylko dwie wedki. Postanowilismy wstac o 5, ściągnęliśmy wedki i na moim kiju ponad kilowy leszcz z nocki, lecz to nie go chcieliśmy złowić, rozlozylismy reszte zestawow, każdy po dwa. Na moich posłałem Kulki 16mm Tutti-Frutti i Kraba, zas Daniel Fish mix i Banan tez 16mm. Również wrzucilismy do wody za pomoca rakiety i procy, kulki, pellet, konopie, ziarna pszenicy, kukurydze. W ciagu dnia nic się nie zdarzylo, dowiedzieliśmy się ze koledzy z naprzeciwka tez dostali jednego leszcza i tak caly dzien minal, na lowisku nikt nie złowił karpia tego dnia, tak samo było w nocy. Z 13 na 14, u Daniela w nocy znowu podobny leszcz skusil się na Fish mix. I nadal ryba slabo zeruje. Zestawy zmienialiśmy rano i wieczorem, oczywiście donecajac, taka wybraliśmy taktyke. 14.08 rano postanawiamy zmienic zestawy na których były śmierdziele na truskawke i scopex. Po poludniu około 14, 15 kolega z 2 stanowiska ma karpia, niestety spial się. Pod wieczor odwiedza nas mama, postanawiamy zostac do poniedziałku rana, mama przyniosła szczescie około godziny 17:30 siedzac i popijając piwko, usłyszeliśmy pierwszy raz dźwięk sygnalizatora, odjazd na Daniela wedce, lekkie zaciecie i siedzi duza ryba, wedka Jaxon zwykla gruntowka, ponieważ nie inwestowaliśmy od razu w sprzet nie wiedzac czy uda nam się cos w ogole złapać. Z daleka widzieliśmy pieknego lustrzenia, przy samym brzego wedka peka w dwoch miejscach, jako ze pomagałem bratu trzymając podbierak wciągnąłem lekko rybe do podbieraka i na mate, szczesliwi jak nigdy, pierwszy karp i taki duzy, takiej ryby nawet nigdy na oczy nie widzieliśmy, wazymy, waga pokazuje 18kg, odliczamy mate i mamy 17,2. Gratulacje dla brata piekna ryba i to pierwsza w zyciu, pare zdjęć i rybka wraca do wody, grubas skusil się na kulke TB 20mm pop’up Truskawka-Scopex, wedka polamana to ściągam jedna z moich zakladam ta sama kulke i rzucam w to samo miejsce. Brat poszedł do kolegi obok się pochwalic. Ja zarzuciłem zestaw i siedze popijając. Mija około 30minut i znowu odjazd z tego samego miejsca, serce wali podbiegam i zacinam, jest mój pierwszy, wedka ladnie wygieta, ryba chodzi, brata nie było wiec musialem jakos sobie sam poradzic. Hol podziwiali turyści przechodzący obok, 20m od brzegu ryba stanela w zaroslach, co teraz? Popuszczam troche zylki ryba odeszla od brzegu i ciagne znowu, ladnie idzie, chwytam podbierak i jest, na mate, brat przychodzi z kolega Darkiem, ryba na pewno mniejsza, wazymy 6kg czyli lustrzen około 5kg, jestem zadowolony. Ryba wróciła do wody, na calym lowisku nikt nic nie zlapal tylko my swiezaki. Bardzo udany wypad, zostaliśmy jeszcze na noc, ale już nic nie złapaliśmy. Około godziny 6 zwijamy sprzet, zegnamy się i do domciu. Pierwsza zasiadka w zyciu, każdy ma na koncie po swoim pierwszym grubasku. Pierwsza zasiadka i na pewno nie ostatnia ;] Do zobaczenia nad wodą! Pozdrowienia dla właściciela i kolegow karpiarzy.
napisz lepiej o tym artykul kolego i nie zasmiecaj forum.pozdrawiam