Dzisiaj wybrałem sie nad Poprad Muszyna w okolicy ,,Czarnego Wiru,, czy tez jak inni okreslaja miejsce przy CPN-nie .Pogoda typowo zimowa, opad sniegu zimno 5,5 st.C.Stan wody niski spokojny nurt.Miałem ze sobą kukurydze i zołty ser,załozyłem mała kostke zołtego sera / łowie na grunt/ i rzut do wody, po około 5 minutach niesmiałe wachania szytówki i po chwili mocne wciagniecie w kierunku wody.Zaciołem i czuje na koncu zaczep , choc po chwili zaczep zaczał sie spokojnie przemieszczac.Zacząłem zwijac zyłke /20-tka głowna 16-tka przypon haczyk 8 bez zadzioru /bardzo spokojne zwijanie by nie zerwac tego czegoś co zaczepiłem .Do brzegu około 5-6 metrów widze spokojnie podpływa brzana, daje sie bardzo fajnie holowac.tak na moje oko 60-cm i waga spora bo troche sie nameczyłem przy zwijaniu zyłki.I wtedy gdy była juz jakies 4 metry od brzegu moja dekoncetracja luz tak zwany ,przytrzymałem ja chwile by obejrzec jak spokojnie podpływa , popatrzyła na mnie i nura w dno, szarpniecie było tak mocne ze podciagneła mnie na sama krawedz rzeki i wowczas pech , moja próba poderwania jej spowodowała wypiecie sie rybki i tyle ja widziałem. Potem zero brań ,całkowita cisza .Kukurydza i ser nie prowokowały ryb do ataku.
Dzisiaj wybrałem sie nad Poprad Muszyna w okolicy ,,Czarnego Wiru,, czy tez jak inni okreslaja miejsce przy CPN-nie .Pogoda typowo zimowa, opad sniegu zimno 5,5 st.C.Stan wody niski spokojny nurt.Miałem ze sobą kukurydze i zołty ser,załozyłem mała kostke zołtego sera / łowie na grunt/ i rzut do wody, po około 5 minutach niesmiałe wachania szytówki i po chwili mocne wciagniecie w kierunku wody.Zaciołem i czuje na koncu zaczep , choc po chwili zaczep zaczał sie spokojnie przemieszczac.Zacząłem zwijac zyłke /20-tka głowna 16-tka przypon haczyk 8 bez zadzioru /bardzo spokojne zwijanie by nie zerwac tego czegoś co zaczepiłem .Do brzegu około 5-6 metrów widze spokojnie podpływa brzana, daje sie bardzo fajnie holowac.tak na moje oko 60-cm i waga spora bo troche sie nameczyłem przy zwijaniu zyłki.I wtedy gdy była juz jakies 4 metry od brzegu moja dekoncetracja luz tak zwany ,przytrzymałem ja chwile by obejrzec jak spokojnie podpływa , popatrzyła na mnie i nura w dno, szarpniecie było tak mocne ze podciagneła mnie na sama krawedz rzeki i wowczas pech , moja próba poderwania jej spowodowała wypiecie sie rybki i tyle ja widziałem. Potem zero brań ,całkowita cisza .Kukurydza i ser nie prowokowały ryb do ataku.
Pozdrawiam