Gość poznał dziewczę
w klubie, wylądowali u niego i wiadomo co dalej... Laska po wszystkim mówi: - Ale czad, jak ty to robisz? Możesz
jeszcze raz? Koleś na to: - No pewnie, ale
muszę się zdrzemnąć 10 min, a Ty w tym czasie trzymaj mnie obiema rękami za
członka. Po 10 minutach dziewczyna budzi
kolesia - i co? Dasz radę? Koleś bez problemu ponownie wyprawia cuda, wszystkie
pozycje etc. Ona znowu: - Możemy powtórzyć?
- Tak, tylko się prześpię 10 min, a Ty trzymaj
mnie za członka, tylko obiema rękami. No i
znowu ogień i tak do rana. Rano panna się pyta: - Wiesz co, ale powiedz mi, o co
chodzi z tymi rękami? W czym Ci pomaga to trzymanie za członka? On - W sumie bez tego też dałbym radę, ale wiesz, słabo Cię
znam, jeszcze byś mi chatę okradła...
Pewien 94-letni staruszek obudził się z rana z ogromna
chęcią na seks.
Pomyślał, wstał z łóżka i podszedł do kredensu, gdzie trzymał zaoszczędzone
pieniądze. Wyjął je i położył na stole. Po obiedzie długo starał się
przypomnieć sobie, po co do cholery ten szmal leży na wierzchu.
Po godzinie uśmiechnął się, złapał gazetę i wykręcił numer, który widniał przy
ogłoszeniu "Francuzka i koleżanki
- wizyty domowe".
Wieczorem do domu staruszka przybyła atrakcyjna dziewczyna - stanęła przed
lekko zdziwionym tą wizytą gospodarzem.
Po chwili jednak dziadek uśmiechnął się ze zrozumieniem, poprosił dziewoję do
pokoju
i rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Myślałam - powiedziała dziewczyna - że w tym wieku to z seksem już koniec.
- Co mówisz? - zapytał dziadek przykładając dłoń do ucha.
- Mówię - powiedziała głośniej panienka - że myślałam, że w tym wieku to z
seksem już
koniec!
-Koniec??? - zapytał dziadek. - To ile płacę?
Zachodzi facet do restauracji. Ubrany schludnie, ale widać, że ubranie
znoszone. Siada przy stoliku i woła kelnera. Ten podchodzi, a facet go
pyta:
- Przepraszam, a ryba u was jest?
- Oczywiście. Łosoś, tuńczyk, pstrąg...
- Nie, nie... Ja poproszę jakiegoś mintaja, albo coś takiego... Jak najgorszego i nieświeżego...
Kelner odrobinę się wzdrygnął, ale niewzruszenie mówi:
- W porządku, zaraz ktoś skoczy do marketu. Nie ma sprawy.
Facet kontynuuje:
- I proszę ją przygotować w specjalny sposób.
- Słucham?
- Proszę jej nie myć, nie rozmrażać, nie czyścić...
- Ale...
- Dużo soli! - ciągnął dalej facet - Ale tylko z jednej strony! Za to z
drugiej strony pieprzu od serca! I Smażyć ją proszę bez oleju! Tak po
prostu rzucić na patelnię i przypalić z jednej strony. Za to druga
strona ma być kompletnie surowa...
Kelner osłupiały próbuje się wycofać, ale facet go zatrzymuje:
- I jak będzie mi pan rybę podawał, to proszę bez żadnych kurtuazyjnych
"smacznego", "proszę bardzo" czy innych. Proszę rzucić talerz na stół i
warknąć: "Żryj k*rwa!"
Kelner odwraca się, po czym wypełnia co do joty polecenia klienta.
Facet ze łzami w oczach wciska mu do kieszeni banknot 200-złotowy i
mówi:
- Rozumiesz, kochany, trzeci miesiąc w delegacji... Tak mi się do żony tęskni...
08:15 - jesteś budzona pocałunkami i pieszczotami
08:30 - ważysz 2 kilo mniej, niż dzień wcześniej
08:45 - śniadanie w łóżku - sok ze świeżych owoców i croissanty
09:10 - rozpakowujesz prezenty, np. drogie klejnoty wybrane przez
uważnego partnera
09:15 - gorąca kąpiel z olejkami pachnacymi
10:00 - lekki workout w fintess-clubie z twoim przystojnym, dowcipnym
trenerem osobistym
10:30 - manicure, pielęgnacja twarzy, mycie włosów, odżywka do włosow
12:00 - widzisz ex-żonę/sympatię twojego partnera i stwierdzasz, że
przytyła 7 kg
13:00 - zakupy z przyjaciółmi, karta kredytowa bez limitu
15:00 - dżemka popołudniowa
16:00 - 3 tuziny róż zostają dostarczone z karteczką od tajemniczego
wielbiciela
16:15 - lekki workout w fintess-clubie, potem masaż, miły, przystojny
masażysta stwierdza, że rzadko masował takie perfekcyjne cialo
17:30 - przymierzasz outfit z designer-clothes i przed dużym lustrem
robisz mały pokaz mody dla siebie samej
19:30 - kolacja przy świeczkach dla dwóch osób, następnie tańce i dużo
komplementow
22:00 - gorąca kąpiel (sama)
22:50 - zostajesz zaniesiona do łóżka, świeża, wykrochmalona pościel
23:00 - czułe pieszcoty
23:15 - zasypiasz w silnych ramionach
…dla mężczyzny
06:00 - budzik dzwoni
06:15 - ktoś ci robi loda
06:30 - wielka, zadowalająca kupa poranna, przy tym czytasz dział
sportowy w gazecie
07:00 - śniadanie: rump steak, jajka, kawa, toasty, wszystko
przygotowane przez nagą gosposię
07:30 - limuzyna podjeżdża
07:45 - parę szklaneczek whiskey w drodze na lotnisko
09:15 - lot prywatnym jetem
09:30 - limuzyna z szoferem zawozi cię do klubu golfowego, po drodze
ktoś ci robi loda
09:45 - gra w golfa
11:45 - lunch: fast food, 3 piwa, butelka Don Perignon
12:15 - ktoś ci robi loda
12:30 - gra w golfa
14:15 - limuzyna z powrotem na lotnisko (parę szklaneczek whiskey)
14:30 - lot do Monte Carlo
15:30 - popołudniowa wycieczka na ryby, wszystkie towarzyszki podróży
płci żeńskiej są nago
17:00 - lot do domu, masaż całego ciała przez Anne Kournikowa
18:45 - kupa, prysznic, golenie
19:00 - oglądasz wiadomości w telewizji: Brad Pitt zamordowany,
marihuana i hardcore-pornos zalegalizowane
19:30 - kolacja: rak na przystawkę, Don Perignon (1953), wielki stek, na
deser lody serwowane na nagich piersiach
21:00 - Napoleon Cognac, Cohuna, oglądasz sport w TV na
szerokopanoramicznym, dużym odbiorniku, Polska pokonuje Niemcy 11:0 (od
tłumacza: wstaw według preferencji, np. Legia - Wisła Kraków 11:0, albo
Widzew-Bayern 11:0)
21:30 - seks z trzema kobietami, wszystkie wykazują skłonności do
nimfomanii
23:00 - masaż i kąpiel w whirlpoolu, do tego pizza i duże jasne
23:30 - ktoś ci robi loda "na dobranoc"
23:45 - leżysz sam w lozku
23:50 - 12-sekundowy pierd, którego ton zmienia się 4 razy i który
zmusza psa do opuszczenia pokoju
Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.
Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca. Najpierw było mi trochę głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi...
Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić (można się przyzwyczaić) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!
Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko... Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie. (Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś czy co? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.
Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som... Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie... Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo. Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz... i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg... bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia przytyło.
A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co... Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje - marzenie... i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!
Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić. Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka. Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój.
Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.
Całuję Was wszystkich mocno (a szczególnie mojego Zdziśka)... Wasza córka Marysia
Autor tego listu ubiega się o odszkodowanie i pisze tak: Szanowni Państwo w raporcie z wypadku jako przyczynę wypadku podałem: Próba samodzielnego wykonywania pracy.
W liście stwierdziliście Państwo, że powinienem podać pełniejsze wyjaśnienia. Sądze, że poniższe szczegóły będą wystarczające.
Z zawodu jestem murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego
trzypiętrowego budynku. Kiedy skończyłem pracę stwierdziłem, że mam na
dachu porozrzucane ok. 150 cegieł. Zdecydowałem nie nosić ich na dół
pojedynczo, lecz spuścić je na dół w beczce używając do tego celu liny
na bloku przytwierdzonym do ściany na trzecim piętrze budynku. Po
zabezpieczeniu liny na dole, wszedłem na dach i zawiesiłem na niej
beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, ale
następnie trzymając ją mocno zacząłem powoli opuszczać cały ciężar w
dół. W raporcie o wypadku wspomniałem, że ważę 80kg. Możecie się Państwo
wyobrazić jak dużo było moje zaskoczenie, nagłym szarpnięciem do góry,
że straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę dodawać, że
ruszyłem do góry w raczej szybkim tępie po ścianie budynku.w połowie
drugiego piętra po raz pierwszy spotkałem opadającą z góry beczkę. To
tłumaczy pekniętą czszkę i złamany obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu
beczki, ale kontynuowałem gwałtone ciąganie nie zatrzymując się, aż
palce mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem
przytomny i byłem w stanie nadal trzymać mocno linę, pomimo bólu i ran. W
tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia
jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła
tylko 25kg. Przypomnę,że ja ważę 80kg. Więc w tej sytuacji zacząłem
gwałtownie opadać. W połowie drugiego piętra po raz drugi spotkałem się z
bęczką, która wznosiła sie do góry. W efekcie mam popękane kostki i
rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że
odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł. Złamanie tylko
trzech żeber. Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem obolały na
cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszyć, a ponad to przestałem
trzeźwo myśleć, puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina,
spadła na dół i połamała mi nogi.
Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie.
Teraz juz Państwo zapewne rozumieją w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek
Próbowałem zjeść obiad obserwując w międzyczasie co dzieje się na forum, a dzieje się dużo. Jednak ten tekst, niestety ale nie pozwolił mi zjeść, pochlapałem się pomidorową z makaronem. Dodatkowo stwierdziłem że muszę zakładać pampersa, zaglądając do tego tematu, a i przy przeglądaniu innych też się pampers przyda :))
Polak potrafi-
Jako pierwsza nacja na świecie, opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu Borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej. Grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył.
Mieszkaniec Wrocławia w 1995 r. osiągnął absolutny medyczny rekord
świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie
śmiertelną dawkę. Zmarł w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku
samochodowym. W zachodniej Europie pojawiają się alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelną - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków!". Tadeusz Kościuszko tak się spił pod Maciejowicami (1794), ze
zapomniał wziąć mapy i nie mógł dowodzić bitwa. Dlatego Polacy ponieśli
klęskę w starciu z rosyjskimi wojskami. Polska kupuje piasek i żwir w Republice Południowej Afryki. Pewien mieszkaniec Warszawy w izbie wytrzeźwień przebywał 335 razy,
za każdym razem przynajmniej 8 godzin. Jak wyliczył, jego przymusowy
areszt trwał minimum 2.680 godzin (prawie 112 dni). Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500-krotnie przekroczył medyczna normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny. Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924 roku do
Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz
zmarł rok później z powodu alkoholizmu. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez rurkę w tchawicy. Jedna na 100 Polek przyznaje się, ze uderzyła męża. I to wielokrotnie! W marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza. Wśród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Hermann Göring, Wilhelm Frick, Joseph Goebbels!!! Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekł z
prosektorium. Mężczyzna, będąc w stanie kompletnego upojenia
alkoholowego, nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć
pulsu, stwierdzali zgon. Anna K. z Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na trzy lata
wiezienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże. W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnie fałszywych studolarówek.
Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, ze są to najlepiej
podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe "zielone"
wykonane zostały staranniej niż … autentyczne banknoty!
W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnie fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, ze są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe "zielone" wykonane zostały staranniej niż … autentyczne banknoty!
Tomikan czemu twoje zdjęcie wyglądają jakbyś zrobił aparatem zdjęcie monitora na którym widać zdjęcie z dw? :D
Bo część jest z neta jak mówiłem.
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Macierewicza
<object width="500" height="405"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8Yg7KL4v1w0?fs=1&hl=pl_PL&rel=0&color1=0x006699&color2=0x54abd6&border=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/8Yg7KL4v1w0?fs=1&hl=pl_PL&rel=0&color1=0x006699&color2=0x54abd6&border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"></embed></object>
Coś żle zrobiłem wiec podam tak
http://www.youtube.com/watch?v=8Yg7KL4v1w0
bo warto to obejrzeć :-)normalnie jak dla mnie rewelka
Wujek dobra rada...
> Przychodzi kobieta do lekarza, wszędzie jest niebieska,
> zielona............
>
> Lekarz: O Boże, co się pani stało?
>
> Kobieta: panie doktorze, już nie wiem co mam dalej robić... Za każdym
> razem,
> kiedy mój mąż przychodzi do domu pijany, tłucze mnie.
>
> Lekarz: hmm znam jeden absolutnie pewny i efektywny środek! W przyszłości,
> kiedy pani mąż przyjdzie pijany do domu, weźmie pani filiżankę herbaty
> rumiankowej i niech pani płucze gardło i płucze i płucze....
>
> 2 tygodnie później przychodzi ta sama kobieta do tegoż lekarza, wygląda
> jak
> kwitnące życie...
>
> Kobieta: Panie doktorze, wspaniała rada!! Za każdym razem, kiedy mój mąż
> dobrze wcięty wtacza się do mieszkania, ja płuczę i płuczę gardło, a on
> nic
> mnie nie robi..
>
> Lekarz: Widzi pani, wystarczy trzymać pysk zamknięty...
>
Gość poznał dziewczę w klubie, wylądowali u niego i wiadomo co dalej...
Laska po wszystkim mówi: - Ale czad, jak ty to robisz? Możesz jeszcze raz?
Koleś na to: - No pewnie, ale muszę się zdrzemnąć 10 min, a Ty w tym czasie trzymaj mnie obiema rękami za członka.
Po 10 minutach dziewczyna budzi kolesia - i co? Dasz radę? Koleś bez problemu ponownie wyprawia cuda, wszystkie pozycje etc.
Ona znowu: - Możemy powtórzyć?
- Tak, tylko się prześpię 10 min, a Ty trzymaj mnie za członka, tylko obiema rękami.
No i znowu ogień i tak do rana. Rano panna się pyta: - Wiesz co, ale powiedz mi, o co chodzi z tymi rękami? W czym Ci pomaga to trzymanie za członka?
On - W sumie bez tego też dałbym radę, ale wiesz, słabo Cię znam, jeszcze byś mi chatę okradła...
Pewien 94-letni staruszek obudził się z rana z ogromna chęcią na seks.
Pomyślał, wstał z łóżka i podszedł do kredensu, gdzie trzymał zaoszczędzone pieniądze. Wyjął je i położył na stole. Po obiedzie długo starał się przypomnieć sobie, po co do cholery ten szmal leży na wierzchu.
Po godzinie uśmiechnął się, złapał gazetę i wykręcił numer, który widniał przy ogłoszeniu "Francuzka i koleżanki - wizyty domowe".
Wieczorem do domu staruszka przybyła atrakcyjna dziewczyna - stanęła przed lekko zdziwionym tą wizytą gospodarzem.
Po chwili jednak dziadek uśmiechnął się ze zrozumieniem, poprosił dziewoję do pokoju
i rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Myślałam - powiedziała dziewczyna - że w tym wieku to z seksem już koniec.
- Co mówisz? - zapytał dziadek przykładając dłoń do ucha.
- Mówię - powiedziała głośniej panienka - że myślałam, że w tym wieku to z seksem już
koniec!
-Koniec??? - zapytał dziadek. - To ile płacę?
Trochę śmiechu na wieczór ( jak oczywiście uda mnie się )
http://www.youtube.com/watch?v=LCvPowvKoMw&p=D38F831A31051177&playnext=1&index=11
Tylko szybko trzeba czytać :))
Myślałęm że tego nie zrobie a jednak polałem ze śmiechu
I jeszcze jeden teledysk z polskim tekstem: http://www.youtube.com/watch?v=qHQkcpG_ja4&p=CE79858D49905B85&playnext=1&index=20
Strzelec wyborowy :))
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Eb7u-mK7zYA?fs=1&hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/Eb7u-mK7zYA?fs=1&hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>
Przepraszam, coś nie wyszło :(
Strzelec wyborowy :)
Teraz powinno wyjść tak jak ma być
Zachodzi facet do restauracji. Ubrany schludnie, ale widać, że ubranie znoszone. Siada przy stoliku i woła kelnera. Ten podchodzi, a facet go pyta:
- Przepraszam, a ryba u was jest?
- Oczywiście. Łosoś, tuńczyk, pstrąg...
- Nie, nie... Ja poproszę jakiegoś mintaja, albo coś takiego... Jak najgorszego i nieświeżego...
Kelner odrobinę się wzdrygnął, ale niewzruszenie mówi:
- W porządku, zaraz ktoś skoczy do marketu. Nie ma sprawy.
Facet kontynuuje:
- I proszę ją przygotować w specjalny sposób.
- Słucham?
- Proszę jej nie myć, nie rozmrażać, nie czyścić...
- Ale...
- Dużo soli! - ciągnął dalej facet - Ale tylko z jednej strony! Za to z drugiej strony pieprzu od serca! I Smażyć ją proszę bez oleju! Tak po prostu rzucić na patelnię i przypalić z jednej strony. Za to druga strona ma być kompletnie surowa...
Kelner osłupiały próbuje się wycofać, ale facet go zatrzymuje:
- I jak będzie mi pan rybę podawał, to proszę bez żadnych kurtuazyjnych "smacznego", "proszę bardzo" czy innych. Proszę rzucić talerz na stół i warknąć: "Żryj k*rwa!"
Kelner odwraca się, po czym wypełnia co do joty polecenia klienta. Facet ze łzami w oczach wciska mu do kieszeni banknot 200-złotowy i mówi:
- Rozumiesz, kochany, trzeci miesiąc w delegacji... Tak mi się do żony tęskni...
…dla kobiety
08:15 - jesteś budzona pocałunkami i pieszczotami
08:30 - ważysz 2 kilo mniej, niż dzień wcześniej
08:45 - śniadanie w łóżku - sok ze świeżych owoców i croissanty
09:10 - rozpakowujesz prezenty, np. drogie klejnoty wybrane przez uważnego partnera
09:15 - gorąca kąpiel z olejkami pachnacymi
10:00 - lekki workout w fintess-clubie z twoim przystojnym, dowcipnym trenerem osobistym
10:30 - manicure, pielęgnacja twarzy, mycie włosów, odżywka do włosow
12:00 - widzisz ex-żonę/sympatię twojego partnera i stwierdzasz, że przytyła 7 kg
13:00 - zakupy z przyjaciółmi, karta kredytowa bez limitu
15:00 - dżemka popołudniowa
16:00 - 3 tuziny róż zostają dostarczone z karteczką od tajemniczego wielbiciela
16:15 - lekki workout w fintess-clubie, potem masaż, miły, przystojny masażysta stwierdza, że rzadko masował takie perfekcyjne cialo
17:30 - przymierzasz outfit z designer-clothes i przed dużym lustrem robisz mały pokaz mody dla siebie samej
19:30 - kolacja przy świeczkach dla dwóch osób, następnie tańce i dużo komplementow
22:00 - gorąca kąpiel (sama)
22:50 - zostajesz zaniesiona do łóżka, świeża, wykrochmalona pościel
23:00 - czułe pieszcoty
23:15 - zasypiasz w silnych ramionach
06:00 - budzik dzwoni…dla mężczyzny
06:15 - ktoś ci robi loda
06:30 - wielka, zadowalająca kupa poranna, przy tym czytasz dział sportowy w gazecie
07:00 - śniadanie: rump steak, jajka, kawa, toasty, wszystko przygotowane przez nagą gosposię
07:30 - limuzyna podjeżdża
07:45 - parę szklaneczek whiskey w drodze na lotnisko
09:15 - lot prywatnym jetem
09:30 - limuzyna z szoferem zawozi cię do klubu golfowego, po drodze ktoś ci robi loda
09:45 - gra w golfa
11:45 - lunch: fast food, 3 piwa, butelka Don Perignon
12:15 - ktoś ci robi loda
12:30 - gra w golfa
14:15 - limuzyna z powrotem na lotnisko (parę szklaneczek whiskey)
14:30 - lot do Monte Carlo
15:30 - popołudniowa wycieczka na ryby, wszystkie towarzyszki podróży płci żeńskiej są nago
17:00 - lot do domu, masaż całego ciała przez Anne Kournikowa
18:45 - kupa, prysznic, golenie
19:00 - oglądasz wiadomości w telewizji: Brad Pitt zamordowany, marihuana i hardcore-pornos zalegalizowane
19:30 - kolacja: rak na przystawkę, Don Perignon (1953), wielki stek, na deser lody serwowane na nagich piersiach
21:00 - Napoleon Cognac, Cohuna, oglądasz sport w TV na szerokopanoramicznym, dużym odbiorniku, Polska pokonuje Niemcy 11:0 (od tłumacza: wstaw według preferencji, np. Legia - Wisła Kraków 11:0, albo Widzew-Bayern 11:0)
21:30 - seks z trzema kobietami, wszystkie wykazują skłonności do nimfomanii
23:00 - masaż i kąpiel w whirlpoolu, do tego pizza i duże jasne
23:30 - ktoś ci robi loda "na dobranoc"
23:45 - leżysz sam w lozku
23:50 - 12-sekundowy pierd, którego ton zmienia się 4 razy i który zmusza psa do opuszczenia pokoju
Sprawdzian z religii
Marzenie Jarka :-)
Marzenie Jarka :-)
Marzenie Jarka :-)
Marzenie Jarka :-)
Nie wiem czemu nie chce mi wgrać wiec zapraszam tutaj
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7f246edf52ebabda.html
Rewelacyjny temat. Naprawdę można "się pośmiać". Brzęczyszczykiewicz, sprawdzian, polski tekst w piosence...
:)
No to zima c.d.:)
http://www.youtube.com/watch?v=VcqRzg-J52A
http://www.youtube.com/watch?v=dI6jhYK7_6I&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=t-SzNXLN9wQ
http://www.tvn24.pl/-1,1673037,0,1,karny-wszechnbspczasow-bramkarz-zdezorientowany,wiadomosc.html
LIST Z WOJSKA
Droga Matulu, Drogi Tatku!
Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś,
ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan,
Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój
Zdzisiek też zdrowi.
Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice
Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som
jeszcze wolne miejsca. Najpierw było mi trochę głupio, bo trza się w wyrku
do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi...
Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać...
Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić (można
się przyzwyczaić) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie
facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo
-uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!
Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne,
nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko...
Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co
to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli,
słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile
dusza zapragnie. (Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to
już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale
miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś
czy co? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.
Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som... Biegać to to nie potrafi. Bić
się też nie... Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek,
ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w
Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały
wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy
tym i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach
ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić,
bo się już do niczego nie nadajo. Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko
takiego ściśniesz... i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami
chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo! Najsilniejszy jest u nas taki
Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie
ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg... bo trochę mi się łostatnio od tego
wojskowego jedzenia przytyło.
A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi
Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie
za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co... Ten czarny łeb
na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze
dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia
Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje - marzenie... i w dodatku
nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery,
załadować i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!
Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada,
wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z
początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po
placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka
Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po
tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi
następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić.
Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka.
Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie,
ale mam już święty spokój.
Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko
przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.
Całuję Was wszystkich mocno (a szczególnie mojego Zdziśka)...
Wasza córka Marysia
polecam
http://www.youtube.com/watch?v=0i4GZzNj4Rk
http://www.youtube.com/watch?v=x7Jgm2rK5CM&feature=related
TO JEST DOBRE. PARWIE SIE POLAŁEM ZE SMIECHU!!!!
http://www.youtube.com/watch?v=mDGFgrOruDc
No to ja już pomalutku mykam pod kołderkę i dobranoc wszystkim :-)
Cym różni się polska "Galerianka" od chińskiej ?????
Polska mówi "Jak kupisz mi spodnie zrobię Ci loda" , natomiast chińska mówi "Jak kupisz mi loda zrobię Ci spodnie"
:D
Autor tego listu ubiega się o odszkodowanie i pisze tak:
Szanowni Państwo w raporcie z wypadku jako przyczynę wypadku podałem: Próba samodzielnego wykonywania pracy.
W liście stwierdziliście Państwo, że powinienem podać pełniejsze wyjaśnienia. Sądze, że poniższe szczegóły będą wystarczające.
Z zawodu jestem murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego trzypiętrowego budynku. Kiedy skończyłem pracę stwierdziłem, że mam na dachu porozrzucane ok. 150 cegieł. Zdecydowałem nie nosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić je na dół w beczce używając do tego celu liny na bloku przytwierdzonym do ściany na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole, wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, ale następnie trzymając ją mocno zacząłem powoli opuszczać cały ciężar w dół. W raporcie o wypadku wspomniałem, że ważę 80kg. Możecie się Państwo wyobrazić jak dużo było moje zaskoczenie, nagłym szarpnięciem do góry, że straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę dodawać, że ruszyłem do góry w raczej szybkim tępie po ścianie budynku.w połowie drugiego piętra po raz pierwszy spotkałem opadającą z góry beczkę. To tłumaczy pekniętą czszkę i złamany obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtone ciąganie nie zatrzymując się, aż palce mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie nadal trzymać mocno linę, pomimo bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła tylko 25kg. Przypomnę,że ja ważę 80kg. Więc w tej sytuacji zacząłem gwałtownie opadać. W połowie drugiego piętra po raz drugi spotkałem się z bęczką, która wznosiła sie do góry. W efekcie mam popękane kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł. Złamanie tylko trzech żeber. Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszyć, a ponad to przestałem trzeźwo myśleć, puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina, spadła na dół i połamała mi nogi.
Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie.
Teraz juz Państwo zapewne rozumieją w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek
Próbowałem zjeść obiad obserwując w międzyczasie co dzieje się na forum, a dzieje się dużo. Jednak ten tekst, niestety ale nie pozwolił mi zjeść, pochlapałem się pomidorową z makaronem. Dodatkowo stwierdziłem że muszę zakładać pampersa, zaglądając do tego tematu, a i przy przeglądaniu innych też się pampers przyda :))
Polak potrafi-
Jako pierwsza nacja na świecie, opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu Borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej.
Grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył. Mieszkaniec Wrocławia w 1995 r. osiągnął absolutny medyczny rekord świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę. Zmarł w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym.
W zachodniej Europie pojawiają się alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelną - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków!".
Tadeusz Kościuszko tak się spił pod Maciejowicami (1794), ze zapomniał wziąć mapy i nie mógł dowodzić bitwa. Dlatego Polacy ponieśli klęskę w starciu z rosyjskimi wojskami.
Polska kupuje piasek i żwir w Republice Południowej Afryki.
Pewien mieszkaniec Warszawy w izbie wytrzeźwień przebywał 335 razy, za każdym razem przynajmniej 8 godzin. Jak wyliczył, jego przymusowy areszt trwał minimum 2.680 godzin (prawie 112 dni).
Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500-krotnie przekroczył medyczna normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny.
Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924 roku do Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu.
Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez rurkę w tchawicy.
Jedna na 100 Polek przyznaje się, ze uderzyła męża. I to wielokrotnie!
W marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.
Wśród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Hermann Göring, Wilhelm Frick, Joseph Goebbels!!!
Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekł z prosektorium. Mężczyzna, będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego, nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.
Anna K. z Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na trzy lata wiezienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże.
W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnie fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, ze są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe "zielone" wykonane zostały staranniej niż … autentyczne banknoty!
W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnie fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, ze są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe "zielone" wykonane zostały staranniej niż … autentyczne banknoty!
To mi się najbardziej spodobało........hehehehe