Witam wszystkch. Od dłużsego czasu próbowałem się uporać z niemiłm zapchem pinki.
Po umyciu pinki w wodzie z malutką ilością płynu do naczyń,wypłukani w samej wodzie i doładnym wysuszeiu i obsypniu mąką kukurydzianą pinka jest pozbawiona przykrych zapachów ale na następny dzień robaczki znowu maja nieprzyjeny zapach i są mięciutkie, po abiciu na haczyk pękają.
CZY mycie pink to zabieg na jedno dniowe łowienie???
Ależ skąd! Prawdopodobnie płuczesz/myjesz je w za ciepłej wodzie, albo za szybko (wilgotne) pakujesz do lodówki. Może za długo je uczysz pływać, może je topisz? Coś napewno robisz nie tak jak trzeba do końca. Ja w ten sposób przygotowuję robaki od ponad 5 lat i nigdy mi sie to nie zdarzyło. W misce letnia woda z odrobiną płynu, chwila mycia na sicie z drobnym okiem, płukanie pod strumieniem chłodnej wody (NIE ZNOWU W MISCE), dokładne odkapanie wody, wrzucenie do kaszki z zapachem waniliowym i odrobiną mąki kukurydzianej, po ok. 30-tu minutach do lodówki (NIE DO ZAMRAŻARKI). Tak powinna wyglądać kolejność czynności przy odsmradzaniu robaczków. Przeanalizuj.
Ja pinki trzymam w chłodnym miejscu w piwnicy. Jak biorę je na ryby to jakoś nie śmierdzą. A nic do nich nie dodawałem, po prostu wszystko takie same jak w sklepie.
Ja pinki trzymam w chłodnym miejscu w piwnicy. Jak biorę je na ryby to jakoś nie śmierdzą. A nic do nich nie dodawałem, po prostu wszystko takie same jak w sklepie.
Wszystkie sklepowe białe i pinki śmierdzą amoniakiem (mocznikiem), który wydzielają te robaki. Te z hodowli domowej mniej, bo są lepiej wietrzone i inaczej karmione.
Ja zawsze trzymam w lodówce w domu z resztą jak białe i czerwone
I bardzo prawidłowo, robaki w zimnym (poniżej 8 stopni) zapadają w stan takiej półhibernacji, wtedy procesy życiowe zwalniają u nich o 2/3, dzięki temy białe później sie zamienią w kastery.
Witam wszystkch. Od dłużsego czasu próbowałem się uporać z niemiłm zapchem pinki.
Po umyciu pinki w wodzie z malutką ilością płynu do naczyń,wypłukani w samej wodzie i doładnym wysuszeiu i obsypniu mąką kukurydzianą pinka jest pozbawiona przykrych zapachów ale na następny dzień robaczki znowu maja nieprzyjeny zapach i są mięciutkie, po abiciu na haczyk pękają.
CZY mycie pink to zabieg na jedno dniowe łowienie???
Z góry dzięki za odpwiedz, Pozdrowionka!!
Ależ skąd! Prawdopodobnie płuczesz/myjesz je w za ciepłej wodzie, albo za szybko (wilgotne) pakujesz do lodówki. Może za długo je uczysz pływać, może je topisz? Coś napewno robisz nie tak jak trzeba do końca. Ja w ten sposób przygotowuję robaki od ponad 5 lat i nigdy mi sie to nie zdarzyło. W misce letnia woda z odrobiną płynu, chwila mycia na sicie z drobnym okiem, płukanie pod strumieniem chłodnej wody (NIE ZNOWU W MISCE), dokładne odkapanie wody, wrzucenie do kaszki z zapachem waniliowym i odrobiną mąki kukurydzianej, po ok. 30-tu minutach do lodówki (NIE DO ZAMRAŻARKI). Tak powinna wyglądać kolejność czynności przy odsmradzaniu robaczków. Przeanalizuj.
Ja dodaje czasem zamiast mąki kukurydzianej suchej zanęty kupnej. problem z zapachem znika :)
Ja pinki trzymam w chłodnym miejscu w piwnicy. Jak biorę je na ryby to jakoś nie śmierdzą. A nic do nich nie dodawałem, po prostu wszystko takie same jak w sklepie.
Ja pinki trzymam w chłodnym miejscu w piwnicy. Jak biorę je na ryby to jakoś nie śmierdzą. A nic do nich nie dodawałem, po prostu wszystko takie same jak w sklepie.
Wszystkie sklepowe białe i pinki śmierdzą amoniakiem (mocznikiem), który wydzielają te robaki. Te z hodowli domowej mniej, bo są lepiej wietrzone i inaczej karmione.
Ja zawsze trzymam w lodówce w domu z resztą jak białe i czerwone
Ja zawsze trzymam w lodówce w domu z resztą jak białe i czerwone
I bardzo prawidłowo, robaki w zimnym (poniżej 8 stopni) zapadają w stan takiej półhibernacji, wtedy procesy życiowe zwalniają u nich o 2/3, dzięki temy białe później sie zamienią w kastery.