Witam . Dzisiaj rano ( a dokładnie o 3 nad ranem ) przygotowując się na ryby - zdarzyło mi się zapomnieć ... plecak wraz z kartą wędkarską i dokumentami upoważniającymi mnie do wędkowania na danym łowisku ... Teraz kiedy jest już po wszystkim - sytuacja wydaje mi się zabawna - przedtem jednak taka nie była bo nie wiem jak zachowałbym się w przypadku kontroli i wytłumaczył : pełny ekwipunek przy jednoczesnym braku dokumentów .Chciałbym się Was zapytać czy mieliście już taki przypadek oraz czy napawały was wątpliwości i obawy przed ewentualną kontrolą ? Jak zachowalibyście się na wypadek kontroli ? Mnie osobiście taki przypadek zdarzył się po raz pierwszy i tłumaczyć to mogę jedynie zwykłym zmęczeniem spowodowanym brakiem snu po przyjściu z 2 zmiany .Pozdrawiam .
Zdarzyło mi się raz,starałęm się nie myśleć o kontroli. Częściej jednak zdarzało mi się zapomnieć długopisa!!! To dopiero ubaw hahahaa na szczęście nigdy mnie w takiej sytuacji kontrola nie dopadła i wolę nie myśleć o konsekwencjach zapominalstwa ... ;)
Witam osobiście miałem taki przypadek parę dni temu ale zauważyłem brak karty dopiero gdy nad wodą pojawiła się kontrol,powiem tak troszkę mi się włoski na karku zjeżyły ale wydaje mi się że wszystko zależy od panów kontrolujących czy za wszelką cenę będą chcieli nas ukarać,mnie nie ukarali chyba z tego że miałem ze sobą tyle sprzętu prawie jak sklep wędkarski ale umówiłem się z nimi następnego dnia nad wodą z kartą byli sprawdzili i było wszystko ok, pozdrawiam panów ze straży. Pozdrawiam
Jestem radykalny w takich przypadkach, kiedy zdarzy mi się zapomnieć to wracam po dokumenty. Na wyspach na zezwoleniu wyraźnie jest napisane że brak dokumentów kosztuje 2500f i nie ma tłumaczenia. To czy w takich przypadkach będziemy liczyć na to że nas nie skontrolują i nam się uda świadczy o naszym podejściu do tematu. Wiem że zaraz mnie się dostanie bo każdemu może się zdarzyć ale, ja jestem za przestrzeganiem prawa
Mam 6 km do łowiska - może to i niedaleko lecz nie chciało mi się wracać do domu i pokonując ów dystans ...Myślę że udałoby mi się wytłumaczyć tą nieciekawą sytuację ..
Również jestem za przestrzeganiem prawa ale przecież kontrolujacy ma moŻliwość zweryfikowania moich zapewnień o posiadaniu karty - którą przypadkowo zostawiłem w domu .Mieć kartę i niefortunnie dostać za to mandat - to znaczy być ukaranym za nic gdyż brak karty na łowisku nie zmienia faktu iż ten dokument naprawdę posiadam .Niech się lepiej wezmą za kłusoli i łowiących bez karty - chociaż ci ostatni w przeciwieństwie do prawdziwych wytrawnych kłusowników trzebiących wody siecią i prądem nie są w stanie zniszczyć rybostanu żadną wędką ...
Sądzę ze straznicy też sa ludzmi i nie raz zdarzyło się im cos zapomnieć więc chyba mam prawo raz na jakiś czas czegos zapomnieć. Nieludzkim wydaje mi się przestregania prawa do bólu.Poza tym prawo nie zawsze jest idealne więc jest ono dla mnie na drugim miejscu ,zaraz po zdrowum rozsądku ;)
Masz rację - nadmierna rygoryzacja przepisów jest bezsensowna bo przecież strażnik może spisać dane i zadzwonić do skarbnika koła .Nie mniej jednak po raz pierwszy cieszyłem się z braku kontroli .Wniosek z tego taki że nawet opieszałość i niekompetencja strażników rybackich ( są w ogóle tacy ?) może się na coś przydać .
To prawda że strażnicy też są ludźmi jednak tak jak przy posiadaniu uprawnień na prowadzenie pojazdów a nie posiadanie ich podczas kontroli rzutuje mandatem 200 lu 300 zl, tak samo przy nie posiadaniu karty wędkarskiej. Pewnego dnia zapomniawszy karty a będąc już dość daleko od domu a w takich sytuacjach każda minuta jest ważna zrezygnowałem z wód PZW i pojechałem na dzikie łowisko jak się później okazało nie było czego żałować.
Gdyby kierujący samochodem zapomniał prawa jazdy to spotyka go kara. To samo powinno mieć miejsce z brakiem karty, legitymacji czy innego zezwolenia. Kontrolujący musi zobaczyć dokumenty, a nie słuchać wyjaśnień a my po to opłacamy składki żeby mieć je przy sobie. Na zachodzie urzędnik pracujący w ten sposób jest maszynką która sprawdza tylko zgodność, a wy oczekujecie pobłażliwości. Obawiam się, że osoba kontrolująca 50 osobę jednego dnia raczej nie ma cierpliwości ani ochoty słuchać tłumaczeń- chce tylko sprawdzić zgodność dokumentów.
Zgodzę się z tym ze "tak powinno byc" Ale czy to jest normalne? Czy to jest dobre dla wszystkich? Czy to jest najlepsze rozwiązanie? I najwazniejsze! Czy wędkarstwo ma nam przypominać kontrolę skarbową,czy wypoczynek?
Czyli wędkarz ma dostać mandat za " nic " - podczas gdy czujący się całkowicie bezkarnie kłusole - nic sobie nie robiąc z kontroli i wędkarstwa dlaej trzebić będą nasze wody pod osłoną nocy ?Na tle rozwiniętej plagi kłusownictwa i chęci zdobycia ryby za wszelką cenę - mam prawo liczyć na ludzką reakcję ze strony strażnika .
Witam wszystkich , zgadzam się z kolegą ............ czermin .......... , ja również raz zapomniałem zabrać ( jadąc samochodem ) wszystkich dokumentów .......były w podobnej saszetce ....... gdy się zorientowałem , to byłem z 30 km od domu .........więc się wróciłem ( i słusznie postąpiłem , bo kontrolowano mnie 2 razy w tym dniu , a przez kilka lat ani razu , pewnie bym zapłacił mandaty , ale postąpiłem rozważnie ) ............. ale również dzwonią do mnie wędkarze z prośbą bym poświadczył , że wpłacali opłaty za wędkowanie , czasami uda mi się przekonać strażnika PSR ( KTÓRYCH WSZYSTKICH ZNAM OSOBIŚCIE ) , ale w 90 % wystawiają mandaty ............ nie są oni wędkarzami i nie rozumują jak wędkarze ..........dla nich im więcej mandatów --- , tym większa premia ......... nie mają nawet Nr telefonu do skarbników Kół , a jeśli by nawet mieli to i tak by nie zadzwonili ............ , TO TYLKO MY SPOŁECZNI STRAŻNICY IDZIEMY KOLEGOM NA RĘKĘ I POZWALAMY , BY ZGŁOSIŁ SIĘ Z DOKUMENTAMI NA DRUGI DZIEŃ ........... oczywiście kończąc wędkowanie ...tego dnia..........., bo jak przyjedzie PSR lub Policja ............ to nie ma przebacz ................WYOBRAŹCIE SOBIE , ŻE W CZERWCU PSR ------- Z PŁOCKA WYSTAWIŁA NAJWIĘCEJ MANDATÓW W POLSCE............, A GŁÓWNIE ZA CO????????????? ...............Za to , że wędkarze nie posiadali przyrządu do wyjmowania haczyków z pyszczka ryb !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! .............TOTALNA PARANOJA !!!!!!!!!!!!!! .............Jeżeli Wam się to przytrafi , to nie przyjmujcie mandatów ............Bo żaden Sąd Powszechny ----Was za to nie ukarze ............. nigdzie nie jest napisane , jak taki przyrząd ma wyglądać , ani z czego ma być zrobiony ............. wystarczy kawałek patyka z końcówką w kształcie litery ...Y..., I PAMIĘTAJCIE ZABIERAĆ Z SOBĄ DOKUMENTY .............. BO NIE ZAWSZE WIEMY , CZY KONTROLUJE NAS CZŁOWIEK CZY MASZYNA ...................Pozdrawiam wszystkich ,.......... Społeczny strażnik ....Jurek .
Ile ludzi tyle opinii ale moim zdaniem powinno się w takich sytuacjach rozwiązać sprawę z mandatem a po okazaniu uprawnień dnia następnego lub umówionego anulowanie tegoż mandatu, myślę, że takie rozwiązanie byłoby dobre i ludzkie.
PANOWIE TYLE SIĘ O TYM JUŻ MÓWIŁO ŻE TO TEMAT JAK RZEKA ,LEPIEJ PORÓWNAĆ TO DO KIEROWCY CO JEŹDZI AUTEM MA PRAWO JAZDY I DOKUMENTY OD AUTA ALE ZAPOMNIAŁ I WTEDY KLAPA,MANDAT HOLOWANIE ITP.POWIEDZMY ŻE POLICJANT PUSZCZA TAKIEGO ,A NIECH TAM BĘDZIE JEDNEGO MOŻNA PO CZYM OKAZUJE SIĘ ZE TO NASZE AUTO KTOŚ UKRADŁ A POLICJA GO PUŚCIŁA. I TAK SAMO Z KARTĄ WĘDKARSKĄ JEST TO DOKUMENT STWIERDZAJĄCY O TYM ŻE MOŻEMY LEGALNIE ŁOWIĆ RYBY PO OPŁACENIU POZWOLEŃ ITP,JEŻ I RZEKI PILNUJEMY ZARYBIAMY DBAMY O CZYSTOŚĆ ITP PŁACIMY ZA TO WSZYSCY ZN WĘDKARZE I NIE MAM Z TYM PROBLEMU ŻEBY NOSIĆ STOSOWNE DOKUMENTY WĘDKI NIE ZAPOMNIAŁ GDZIE ŁOWIĆ NIE ZAPOMNIAŁ A KARTY NIE WZIĄŁ ACH CI ZAPOMINALSCY ZAWSZE ZNAJDĄ WYMÓWKĘ...POŁAMANIA KIJA
miałem, ale jechałem z rodziną do rodziny i w pośpiechu tylko złapałem wędki i skrzynkę, zapomniałem zaś kamizelki, w której to trzymam dokumenty. tak to jest kiedy ktoś ponagla i pakujesz się na szybkiego. na szczęście kontroli nie miałem, ale podpytałem faceta, który prowadził sklep w danej miejscowości jak się zachować w razie kontroli i ... o ile nie trafi się na gnidę zupełną to po ludzku da się wytłumaczyć, wylegitymować choćby dowodem i potem dostarczyć wymagane dokumenty lub choćby przesłać je faksem ;)
pozdro
Witam . Dzisiaj rano ( a dokładnie o 3 nad ranem ) przygotowując się na ryby - zdarzyło mi się zapomnieć ... plecak wraz z kartą wędkarską i dokumentami upoważniającymi mnie do wędkowania na danym łowisku ... Teraz kiedy jest już po wszystkim - sytuacja wydaje mi się zabawna - przedtem jednak taka nie była bo nie wiem jak zachowałbym się w przypadku kontroli i wytłumaczył : pełny ekwipunek przy jednoczesnym braku dokumentów .Chciałbym się Was zapytać czy mieliście już taki przypadek oraz czy napawały was wątpliwości i obawy przed ewentualną kontrolą ? Jak zachowalibyście się na wypadek kontroli ? Mnie osobiście taki przypadek zdarzył się po raz pierwszy i tłumaczyć to mogę jedynie zwykłym zmęczeniem spowodowanym brakiem snu po przyjściu z 2 zmiany .Pozdrawiam .
Zdarzyło mi się raz,starałęm się nie myśleć o kontroli.
Częściej jednak zdarzało mi się zapomnieć długopisa!!!
To dopiero ubaw hahahaa
na szczęście nigdy mnie w takiej sytuacji kontrola nie dopadła i wolę nie myśleć o konsekwencjach zapominalstwa ... ;)
Witam osobiście miałem taki przypadek parę dni temu ale zauważyłem brak karty dopiero gdy nad wodą pojawiła się kontrol,powiem tak troszkę mi się włoski na karku zjeżyły ale wydaje mi się że wszystko zależy od panów kontrolujących czy za wszelką cenę będą chcieli nas ukarać,mnie nie ukarali chyba z tego że miałem ze sobą tyle sprzętu prawie jak sklep wędkarski ale umówiłem się z nimi następnego dnia nad wodą z kartą byli sprawdzili i było wszystko ok, pozdrawiam panów ze straży. Pozdrawiam
Jestem radykalny w takich przypadkach, kiedy zdarzy mi się zapomnieć to wracam po dokumenty. Na wyspach na zezwoleniu wyraźnie jest napisane że brak dokumentów kosztuje 2500f i nie ma tłumaczenia. To czy w takich przypadkach będziemy liczyć na to że nas nie skontrolują i nam się uda świadczy o naszym podejściu do tematu. Wiem że zaraz mnie się dostanie bo każdemu może się zdarzyć ale, ja jestem za przestrzeganiem prawa
Mam 6 km do łowiska - może to i niedaleko lecz nie chciało mi się wracać do domu i pokonując ów dystans ...Myślę że udałoby mi się wytłumaczyć tą nieciekawą sytuację ..
Również jestem za przestrzeganiem prawa ale przecież kontrolujacy ma moŻliwość zweryfikowania moich zapewnień o posiadaniu karty - którą przypadkowo zostawiłem w domu .Mieć kartę i niefortunnie dostać za to mandat - to znaczy być ukaranym za nic gdyż brak karty na łowisku nie zmienia faktu iż ten dokument naprawdę posiadam .Niech się lepiej wezmą za kłusoli i łowiących bez karty - chociaż ci ostatni w przeciwieństwie do prawdziwych wytrawnych kłusowników trzebiących wody siecią i prądem nie są w stanie zniszczyć rybostanu żadną wędką ...
Sądzę ze straznicy też sa ludzmi i nie raz zdarzyło się im cos zapomnieć więc chyba mam prawo raz na jakiś czas czegos zapomnieć.
Nieludzkim wydaje mi się przestregania prawa do bólu.Poza tym prawo nie zawsze jest idealne więc jest ono dla mnie na drugim miejscu ,zaraz po zdrowum rozsądku ;)
Masz rację - nadmierna rygoryzacja przepisów jest bezsensowna bo przecież strażnik może spisać dane i zadzwonić do skarbnika koła .Nie mniej jednak po raz pierwszy cieszyłem się z braku kontroli .Wniosek z tego taki że nawet opieszałość i niekompetencja strażników rybackich ( są w ogóle tacy ?) może się na coś przydać .
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze .
To prawda że strażnicy też są ludźmi jednak tak jak przy posiadaniu uprawnień na prowadzenie pojazdów a nie posiadanie ich podczas kontroli rzutuje mandatem 200 lu 300 zl, tak samo przy nie posiadaniu karty wędkarskiej. Pewnego dnia zapomniawszy karty a będąc już dość daleko od domu a w takich sytuacjach każda minuta jest ważna zrezygnowałem z wód PZW i pojechałem na dzikie łowisko jak się później okazało nie było czego żałować.
Gdyby kierujący samochodem zapomniał prawa jazdy to spotyka go kara. To samo powinno mieć miejsce z brakiem karty, legitymacji czy innego zezwolenia. Kontrolujący musi zobaczyć dokumenty, a nie słuchać wyjaśnień a my po to opłacamy składki żeby mieć je przy sobie. Na zachodzie urzędnik pracujący w ten sposób jest maszynką która sprawdza tylko zgodność, a wy oczekujecie pobłażliwości. Obawiam się, że osoba kontrolująca 50 osobę jednego dnia raczej nie ma cierpliwości ani ochoty słuchać tłumaczeń- chce tylko sprawdzić zgodność dokumentów.
Zgodzę się z tym ze "tak powinno byc"
Ale czy to jest normalne?
Czy to jest dobre dla wszystkich?
Czy to jest najlepsze rozwiązanie?
I najwazniejsze!
Czy wędkarstwo ma nam przypominać kontrolę skarbową,czy wypoczynek?
Czyli wędkarz ma dostać mandat za " nic " - podczas gdy czujący się całkowicie bezkarnie kłusole - nic sobie nie robiąc z kontroli i wędkarstwa dlaej trzebić będą nasze wody pod osłoną nocy ?Na tle rozwiniętej plagi kłusownictwa i chęci zdobycia ryby za wszelką cenę - mam prawo liczyć na ludzką reakcję ze strony strażnika .
Witam wszystkich , zgadzam się z kolegą ............ czermin .......... , ja również raz zapomniałem zabrać ( jadąc samochodem ) wszystkich dokumentów .......były w podobnej saszetce ....... gdy się zorientowałem , to byłem z 30 km od domu .........więc się wróciłem ( i słusznie postąpiłem , bo kontrolowano mnie 2 razy w tym dniu , a przez kilka lat ani razu , pewnie bym zapłacił mandaty , ale postąpiłem rozważnie ) ............. ale również dzwonią do mnie wędkarze z prośbą bym poświadczył , że wpłacali opłaty za wędkowanie , czasami uda mi się przekonać strażnika PSR ( KTÓRYCH WSZYSTKICH ZNAM OSOBIŚCIE ) , ale w 90 % wystawiają mandaty ............ nie są oni wędkarzami i nie rozumują jak wędkarze ..........dla nich im więcej mandatów --- , tym większa premia ......... nie mają nawet Nr telefonu do skarbników Kół , a jeśli by nawet mieli to i tak by nie zadzwonili ............ , TO TYLKO MY SPOŁECZNI STRAŻNICY IDZIEMY KOLEGOM NA RĘKĘ I POZWALAMY , BY ZGŁOSIŁ SIĘ Z DOKUMENTAMI NA DRUGI DZIEŃ ........... oczywiście kończąc wędkowanie ...tego dnia..........., bo jak przyjedzie PSR lub Policja ............ to nie ma przebacz ................WYOBRAŹCIE SOBIE , ŻE W CZERWCU PSR ------- Z PŁOCKA WYSTAWIŁA NAJWIĘCEJ MANDATÓW W POLSCE............, A GŁÓWNIE ZA CO????????????? ...............Za to , że wędkarze nie posiadali przyrządu do wyjmowania haczyków z pyszczka ryb !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! .............TOTALNA PARANOJA !!!!!!!!!!!!!! .............Jeżeli Wam się to przytrafi , to nie przyjmujcie mandatów ............Bo żaden Sąd Powszechny ----Was za to nie ukarze ............. nigdzie nie jest napisane , jak taki przyrząd ma wyglądać , ani z czego ma być zrobiony ............. wystarczy kawałek patyka z końcówką w kształcie litery ...Y..., I PAMIĘTAJCIE ZABIERAĆ Z SOBĄ DOKUMENTY .............. BO NIE ZAWSZE WIEMY , CZY KONTROLUJE NAS CZŁOWIEK CZY MASZYNA ...................Pozdrawiam wszystkich ,.......... Społeczny strażnik ....Jurek .
Ile ludzi tyle opinii ale moim zdaniem powinno się w takich sytuacjach rozwiązać sprawę z mandatem a po okazaniu uprawnień dnia następnego lub umówionego anulowanie tegoż mandatu, myślę, że takie rozwiązanie byłoby dobre i ludzkie.
PANOWIE TYLE SIĘ O TYM JUŻ MÓWIŁO ŻE TO TEMAT JAK RZEKA ,LEPIEJ PORÓWNAĆ TO DO KIEROWCY CO JEŹDZI AUTEM MA PRAWO JAZDY I DOKUMENTY OD AUTA ALE ZAPOMNIAŁ I WTEDY KLAPA,MANDAT HOLOWANIE ITP.POWIEDZMY ŻE POLICJANT PUSZCZA TAKIEGO ,A NIECH TAM BĘDZIE JEDNEGO MOŻNA PO CZYM OKAZUJE SIĘ ZE TO NASZE AUTO KTOŚ UKRADŁ A POLICJA GO PUŚCIŁA. I TAK SAMO Z KARTĄ WĘDKARSKĄ JEST TO DOKUMENT STWIERDZAJĄCY O TYM ŻE MOŻEMY LEGALNIE ŁOWIĆ RYBY PO OPŁACENIU POZWOLEŃ ITP,JEŻ I RZEKI PILNUJEMY ZARYBIAMY DBAMY O CZYSTOŚĆ ITP PŁACIMY ZA TO WSZYSCY ZN WĘDKARZE I NIE MAM Z TYM PROBLEMU ŻEBY NOSIĆ STOSOWNE DOKUMENTY WĘDKI NIE ZAPOMNIAŁ GDZIE ŁOWIĆ NIE ZAPOMNIAŁ A KARTY NIE WZIĄŁ ACH CI ZAPOMINALSCY ZAWSZE ZNAJDĄ WYMÓWKĘ...POŁAMANIA KIJA
miałem, ale jechałem z rodziną do rodziny i w pośpiechu tylko złapałem wędki i skrzynkę, zapomniałem zaś kamizelki, w której to trzymam dokumenty. tak to jest kiedy ktoś ponagla i pakujesz się na szybkiego. na szczęście kontroli nie miałem, ale podpytałem faceta, który prowadził sklep w danej miejscowości jak się zachować w razie kontroli i ... o ile nie trafi się na gnidę zupełną to po ludzku da się wytłumaczyć, wylegitymować choćby dowodem i potem dostarczyć wymagane dokumenty lub choćby przesłać je faksem ;) pozdro