Już w dniu, kiedy nastąpiło przerwanie tamy na rzece Stążce usłyszeliśmy słowa „zagrożenie ekologiczne”, czy nawet „katastrofa ekologiczna”. Na razie zniszczeniu uległa przede wszystkim stara infrastruktura – pozostałość po młynie. Inne – przyrodnicze skutki - mogą być jednak nieporównywalnie poważniejsze.
Taki widok w okolicach zniszczonej tamy jest częsty. Fot. Zuza Kasprzyk
W osadzie Rudzki Młyn (gmina Cekcyn) doszło do przerwania tamy, pozostałości po starym młynie, będącej w fatalnym stanie technicznym. Grobla spiętrzała w tym miejscu od ponad stu lat rzekę Stążkę. Według danych z geoportal.gov.pl, lustro wody na silnie zarośniętym rozlewisku miało około 6 ha. Zdarzenie miało miejsce 27 lutego.
Syzyfowa praca strażaków
Początkowe informacje przekazane w dniu przerwania tamy przez dowódcę akcji st.kpt. Krzysztofa Łangowskiego budziły niepokój. To on pierwszy zwrócił uwagę na ewentualne zagrożenie dla środowiska przyrodniczego. Mówił także o prawdopodobnym zagrożeniu dla mostu w Świcie. Strażacy uporali się jednak z tym szybko. Więcej problemów sprawiała próba zablokowania spływu wody ze zbiornika. Strażacy układali worki z piaskiem. Silny nurt nie ułatwiał zadania. Zwieziono dwie wywrotki piasku. Jeszcze tego samego dnia podczas akcji betonowe elementy infrastruktury zaczęły pękać i osuwać się do wody. Obecnie widać podmyte brzegi i osypującą się do wody ziemię, w miejscu gdzie stoją zdewastowane elementy grobli. Do ratowniczej akcji ściągnięto strażaków ochotników z gminy Cekcyn (m.in. Nowego Sumina, Zdroi, Cekcyna). Niestety ich praca okazała się syzyfowa. Piaskowa zapora nie powstrzymała natury.
Problem wcześniej zgłaszał pewnie nie jeden człowiek, który zauważył fakt, że dojść może do takiego zdarzenia, ale co tam? I tak wygląda teraz obraz zniszczeń.
Wbrew wszystkiemu należy sięcieszyć i ZABRAĆ DO ROBOTY !?Każde nienaturalne spiętrzenie prowadzi do obniżenia poziomu wód gruntowych (ciśnienie) i zbierania się przed zaporą złogów szkodliwych w przypadku "uwolnienia wody". Dlatego proponuję wykorzystać aktualną katastrofę, udokumentowanym zdjęciami i protokołami (wierzę, że nie tylko wszczęto larum w necie) zgłoszeniem do ZO PZW (jako dzierżawcy wody) i RZGW (jako dzierżawiącemu wodę. Kwit zgłoszenia (kopia z potwierdzeniem przyjęcia/wpływy), po 14 dniach od złożenia (max 20 dni od braku wpływu odpowiedzi) - do http://www.cba.gov.pl/ lub/i http://www.wws.pl/ a przede wszystkim (do wiadomości Zarządu Okręgu - powinien wyliczyć straty i podjąć środki)Zgłoszenia do "wytłuszczonych" powinny trafić w przypadku braku reakcji na zgłoszony problem ze strony ZO do tych innych ... Tu musisz ustalić co jak i kiedy...Jak masz władze koła "z jajami" to pójdzie łatwo.powodzeniaT.
Już w dniu, kiedy nastąpiło przerwanie tamy na rzece Stążce usłyszeliśmy słowa „zagrożenie ekologiczne”, czy nawet „katastrofa ekologiczna”. Na razie zniszczeniu uległa przede wszystkim stara infrastruktura – pozostałość po młynie. Inne – przyrodnicze skutki - mogą być jednak nieporównywalnie poważniejsze.
Taki widok w okolicach zniszczonej tamy jest częsty. Fot. Zuza Kasprzyk
W osadzie Rudzki Młyn (gmina Cekcyn) doszło do przerwania tamy, pozostałości po starym młynie, będącej w fatalnym stanie technicznym. Grobla spiętrzała w tym miejscu od ponad stu lat rzekę Stążkę. Według danych z geoportal.gov.pl, lustro wody na silnie zarośniętym rozlewisku miało około 6 ha. Zdarzenie miało miejsce 27 lutego.
Syzyfowa praca strażaków
Początkowe informacje przekazane w dniu przerwania tamy przez dowódcę akcji st.kpt. Krzysztofa Łangowskiego budziły niepokój. To on pierwszy zwrócił uwagę na ewentualne zagrożenie dla środowiska przyrodniczego. Mówił także o prawdopodobnym zagrożeniu dla mostu w Świcie. Strażacy uporali się jednak z tym szybko. Więcej problemów sprawiała próba zablokowania spływu wody ze zbiornika. Strażacy układali worki z piaskiem. Silny nurt nie ułatwiał zadania. Zwieziono dwie wywrotki piasku. Jeszcze tego samego dnia podczas akcji betonowe elementy infrastruktury zaczęły pękać i osuwać się do wody. Obecnie widać podmyte brzegi i osypującą się do wody ziemię, w miejscu gdzie stoją zdewastowane elementy grobli. Do ratowniczej akcji ściągnięto strażaków ochotników z gminy Cekcyn (m.in. Nowego Sumina, Zdroi, Cekcyna). Niestety ich praca okazała się syzyfowa. Piaskowa zapora nie powstrzymała natury.
Źródło- Tygodnik Tucholski
Przykry widok
Problem wcześniej zgłaszał pewnie nie jeden człowiek, który zauważył fakt, że dojść może do takiego zdarzenia, ale co tam? I tak wygląda teraz obraz zniszczeń.
Wbrew wszystkiemu należy sięcieszyć i ZABRAĆ DO ROBOTY !?Każde nienaturalne spiętrzenie prowadzi do obniżenia poziomu wód gruntowych (ciśnienie) i zbierania się przed zaporą złogów szkodliwych w przypadku "uwolnienia wody". Dlatego proponuję wykorzystać aktualną katastrofę, udokumentowanym zdjęciami i protokołami (wierzę, że nie tylko wszczęto larum w necie) zgłoszeniem do ZO PZW (jako dzierżawcy wody) i RZGW (jako dzierżawiącemu wodę. Kwit zgłoszenia (kopia z potwierdzeniem przyjęcia/wpływy), po 14 dniach od złożenia (max 20 dni od braku wpływu odpowiedzi) - do http://www.cba.gov.pl/ lub/i http://www.wws.pl/ a przede wszystkim (do wiadomości Zarządu Okręgu - powinien wyliczyć straty i podjąć środki)Zgłoszenia do "wytłuszczonych" powinny trafić w przypadku braku reakcji na zgłoszony problem ze strony ZO do tych innych ... Tu musisz ustalić co jak i kiedy...Jak masz władze koła "z jajami" to pójdzie łatwo.powodzeniaT.