Tak, ty na pewno masz argumenty których brak jest moim wypowiedziom, zatem zakażmy wędkarzom dostępu do łowisk, podnieśmy dolne wymiary i zaniżmy górne, wprowadźmy składkę w wysokości rocznego zarobku górnika na Śląsku i liżmy dalej dupę generałowi G.
Pstrąg,lipień.... fajne ryby... łososiowate też, ale jak sądzisz że robi sie w Polsce wszystko by tym gatunkom zapewnić należyte warunki, to jest mi ciebie żal.
Ja nie łowię lipieni, pstrągów, łososi, cert, boleni, itd.... więc to nie ja jestem winowajcą.
Ogólnie to ten temat mnie rozkłada na łopatki.
Skoro masz receptę, to zrób coś by było lepiej, tylko odwal się od ludzi takich jak ja, czyli mięsiarzy regulaminowych, bo u mnie ryba musi wymiar wydatnie przekraczać.
Życzę ci wszelkiego powodzenia, połam kije i daj zyć normalnym wędkarzom.
To moj ostatni post w tym watku. Zaczyna sie robic kolejny tasiemiec, tak wiec tylko ustosunkuje sie do tego co piszesz i znikam na tygodniowy urlop.
1) Nigdy nie zabranialem dostepu do wody wedkarzom. Uwazam tylko ze powinno sie nad tym jakos zapanowac. Nie podobaja mi sie na brzegiem wody jezdzace wszedzie auta. Powinny byc parkingi w odowiedniej odleglosci od wody. Te 100 m do przejscia nikomu nie uchybi. I to tyle. Nad woda przebywaja nie tylko wedkarze ale i inni ktorzy maja takie samo prawo do swietego spokoju i wypoczynku. Nie slyszalem od zadnego ze znajomych ze przeszkadza mu przejscie z dzieciakami przez las te kilkadziesiat metrow. Jedyna grupa roszczeniowa to wedkarze.
2) Co do wymiarow - kazdy ma swoje zdanie, jestem za widelkami (jak czesc osob na tym portalu) jak i za ograniczeniem limitow, do realnych a nie miesiarskich poziomow.
3) Co do pstragow i lipieni to nie mam zludzen. Degradacja srodowiska tych ryb jest olbrzymia. Prawie 0 naturalnych tarlisk. To pozwolmy jeszcze walic je w leb. To proponujesz. ? Srodowiska szybko nie zmienimy, za daleko to zaszlo. Na bierzaca chwile pozwolmy im chociaz zyc skoro nie sa w stanie sie rozmnazac w nalezytych ilosciach. Takie dzialania juz wystarczaja zeby wyraznie odczuc ilosc ryb w wodzie.
4) nie mam nic do ludzi zabierajacych ryby. Nie popieram tego ale nikogo z tego powodu nie szkalowalem. Pod warunkiem ze robi to w rozsadny i regulaminowy sposob. I dla mnie czlowiek bioracy ryby jest wiecej wart jak wedkarz ktory przed wypuszczeniem obsciska, obfotografuje i zmierzy co do milimetra rybe a potem polzywa wypusci. Takie zachowanie bede tepil ile bede mogl.
5) Recepty na globalne poprawienie naszego stanu wod nie mam. Nie mam pojecia jak szybko mozna by uszczesliwic i tych co chca lowic ryby i tych co chca je tez jesc. Nie znam zlotego srodka. Wiem jednak ze przez moje dzialania ryb na pewno nie ubywa (nie liczac tych ktore byc moze mimo najwiekszej uwagi z mojej strony zdechna). A to juz uwazam ze jest duzo. Praktycznie z moich skladek PZW ma 100% marzy. Niech sie ciesza. Mam to gdzies. Dla mnie swiadomosci ze dzieki temu moze bede w przyszlym roku lowil ryby jest wieksza.
Pozdrawiam i na tym koncze ten watek ze swojej strony.
Te ryby nie zostały zjedzone przez wędkarzy, te ryby zostały i są trzebione przez kłusoli . Jeżeli masz taka opinię o wędkarzach , to zmień tok rozumowania, bo oskarżasz bezpodstawnie wędkarzy . Rusz mózgiem i pomyśl nad zagadnieniem kto to jest wędkarz. Jeżeli ci ciężko to pojąć, to ci powiem kto to jest wędkarz .Wędkarz to taki człowiek który opłaca składki członkowskie , łowi rybki zgodnie z przepisami ,jest etycznym , sprząta po sobie łowisko,itd idt.. jeżeli delikwent nie stosuje się do regulaminu połowu ryb , to nie nazywam go wędkarzem . Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy.
Druga sprawa , pytasz co z rybami drapieżnymi , dlaczego nie biorą . O tuż, jeżeli chodzisz nad zbiorniki wodne np, jeziora stawy czy rzeki , to sam widzisz chyba ile jest drobnicy , jest ich wystarczająco wiele aby ryba drapieżna nie głodowała . Drapieżnik też ma swoje chimery i nie wszystko atakuje co mu wędkarz podrzuci.
Te ryby nie zostały zjedzone przez wędkarzy, te ryby zostały i są trzebione przez kłusoli . Jeżeli masz taka opinię o wędkarzach , to zmień tok rozumowania, bo oskarżasz bezpodstawnie wędkarzy . Rusz mózgiem i pomyśl nad zagadnieniem kto to jest wędkarz. Jeżeli ci ciężko to pojąć, to ci powiem kto to jest wędkarz .Wędkarz to taki człowiek który opłaca składki członkowskie , łowi rybki zgodnie z przepisami ,jest etycznym , sprząta po sobie łowisko,itd idt.. jeżeli delikwent nie stosuje się do regulaminu połowu ryb , to nie nazywam go wędkarzem . Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy.
Druga sprawa , pytasz co z rybami drapieżnymi , dlaczego nie biorą . O tuż, jeżeli chodzisz nad zbiorniki wodne np, jeziora stawy czy rzeki , to sam widzisz chyba ile jest drobnicy , jest ich wystarczająco wiele aby ryba drapieżna nie głodowała . Drapieżnik też ma swoje chimery i nie wszystko atakuje co mu wędkarz podrzuci.
Te ryby zjedli wedkarze. Mowie to z pelna odpowiedzialnosia. Byles kiedys na Laczkach w Lesku nad Sanem ?. Tam w okesie kiedy ryby biora stoi jeden przy drugim. Wolno zabrac 3 szt. Na odcinku ujscie Hoczewki - most w Lesku stoi nawet i 100 wedkarzy a mysle ze to moje niedszacowanie. Kazdy bierze komplet to masz 300 doroslych ryb z paru km (okolo 3-4). Tak sie dzieje prze czerwiec (lipien wtedy dobrze bierze). zalozmy ze nadaje sie 20 dni do lowienia. to masz 6000 dosroslych ryb. Dla takiej rzeki to masakra. A to tylko jeden miesiac lowienia. A teraz co do tego ze moze nie wszyscy biora. Owszem. Moze kilku nie wezmie. Ale 95 % zabiera. Ci co nie biora i chca swietego spokoju kupuja licencje na OS albo jak ich nie stac jada nizej. To co sie dzieje na Laczkach i bezposredniej odleglosci od OS"u to horror.
A co do drapieznika. Drobnicy kolego w Pilicy nigdy nie bylo. Przynajmniej od dawna. Polityka naszych kochanych wladz w PZW zeby ograniczyc populacje bialej ryby w Zalewie. Poprzez hustawki wody cala ikre i narybek co roku szlag trafial. A populacje drapieznikow zawsze wystepowaly cyklicznie - do zawodow i najazdu hunow z wedkami. przez 2-3 lata nie ma spinningistow az tu nagle roi sie ich setki. Bo pojawil sie szczupak. No i jest - 1 - 2 miesiace. Jestem swiadkiem tego sprktaklu od 20 lat. Lowie na tej rzece juz 30 lat. Przez pierwszy kres mojej przygody ze spinningiem byl spokoj. Zadnych zawodow, malo wedkarzy. ale tak jakos od poczatku lat dziwiedziesiatych zapanowala moda na zawody i spinning. No i sie zaczelo. Ale ja opieram swoje spostrzezenia tylko na tych wodach gdzie lowilem. Nie wiem jak jest gdzie indziej.
Juz poprzedni post mial byc ostatni, ale musialem odpowiedziec kol. rubin44wr. Chce stwierdzic na koniec jasno. Wszystkie moje wywody nie sa domyslami, ze wydaje mi sie, ze slyszalem itp. Wszystko to o czym pisze widzialem na wlasne oczy, jestem swiadkiem tych zdatrzen. Jesli ktos sie z takimi zjawiskami nie spotkal to tylko pozazdroscic. Kol. rubun44wr. Ja nie obrazam wedkarzy. Nie nazywam ich klusolami bo nimi nie sa. Lowia zgodnie z przepisami. To przepisy sa do dupy, bo pozwalaja na takie ekscesy.
Cytat "Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie
tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy..."
Jestem wędkarzem i absolutnie nie czuję się urażony, urażeni mogą czuć się tylko i wyłącznie ci którzy mają coś na sumieniu. I sami przed sobą tuszują prawdę. Taka prawda jeśli ma się kartę wędkarską a więc Polską licencję na amatorski połów ryb to jest się wędkarzem i to jest jedyny warunek używania tego tytułu. Prawożądność to jest kolejna ważna lecz inna kwestia która początek swój ma w wychowaniu i edukacji zarówno przez rodziców jak i następnie przez samych siebie, można być wędkarzem etycznym lub nie etycznym praworządnym lub też i nie ale obydwie te grupy to wędkarze bo mają licencję "na zabijanie" jedni ją wykorzystują nad wymiar inni w określonych przypadkach a inni non stop.
Cytat "Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten
sposób nie
tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy..."
Jestem wędkarzem i
absolutnie nie czuję się urażony, urażeni mogą czuć się tylko i
wyłącznie ci którzy mają coś na sumieniu. I sami przed sobą tuszują
prawdę. Taka prawda jeśli ma się kartę wędkarską a więc Polską
licencję na amatorski połów ryb to jest się wędkarzem i to jest jedyny
warunek używania tego tytułu. Praworządność to jest kolejna ważna lecz
inna kwestia która początek swój ma w wychowaniu i edukacji zarówno
przez rodziców jak i następnie przez samych siebie, można być wędkarzem
etycznym lub nie etycznym praworządnym lub też i nie ale obydwie te
grupy to wędkarze bo mają licencję "na zabijanie" jedni jej nie wykorzystują inni w określonych przypadkach a jeszcze inni non stop kolor.
nie oto mi Kolego chodziło że coś nie tak ,ale jak rozumieć tą etykę bo niektórzy twierdzą że etyczny wędkaż to ten co łowi dla przyjemności i nie zabiera ryb z łowiska znowu nie etyczny ten co łowi i zabiera to jak to jest z tą etyką
nie oto mi Kolego chodziło że coś nie tak ,ale jak rozumieć tą etykę bo niektórzy twierdzą że etyczny wędkaż to ten co łowi dla przyjemności i nie zabiera ryb z łowiska znowu nie etyczny ten co łowi i zabiera to jak to jest z tą etyką
Oj wiem, coś tak spoważniał no,....... KOLEGO :)) Żartowałem no. Jeden i drugi jest etyczny, jeśli łowi ryby zgodnie z RAPR i zwykłą kulturą ludzką. KUMASZ?
a dzisiaj z braku chęci na łowienie i mordowanie ryb ,bo znorany jestem po pracy ,etycznie i humanitarnie jadę do aldika po mrożonego pstrąga ,mordować ryby będę sobota niedziela
norbiko1 twoje uszczypliwe wypowiedzi znam od dawna . Wisi mi to co ty sądzisz o wędkarzach. ja jestem wędkarzem , a nie pseudo wędkarzem. Zmagam się z rybkami , uwielbiam zjeść świeżą rybkę przez siebie złowioną, biorę tyle ile mi potrzeba, i nic nie mam sobie do zarzucenia . Więc daruj sobie chłopie te głupie nie przemyślane docinki, chyba ze mówisz o sobie.
Rubinie, Kolega Norbiko1 chciał naprostować moje zapędy i dlatego poczynił tę jakże pomocną uwagę, że mogę zabić jedynie osiem linów. Wynika to z głębokiej troski Kolegi Norberta o stan pogłowia ryb w naszych wodach i dlatego ja się nie obrażam, co najwyżej mogę zapewnić Kol. Norbiko1, że znam limit dzienny tak lina jak innych ryb, a dodam że znam też limity łączone (wielogatunkowe).
Właśnie przeżyliśmy z Kolegą Klepą burzę, która na długo pozostanie w naszej pamięci. Nawałnica była potworna, "Chłopaki Nie Płaczą" to był pryszcz. Mimo to udało się połowić i prawie zgodnie z obietnicą udało się uwiesić kilku profesorów.
Z mojej strony tylko cztery z nich dostały po czaszce, co zrobił Klepa - nie wiem.
Jest tez kilka pięknych płoci i kilka jeszcze większych wzdręg (tak niesmacznych ponoć, że aż im dałem po łbie).
Dziś wieczorem moja rodzinka będzie na kolacje pałaszować liny w śmietanie, wielbiąc Wszechmocnego za te dary zdobyte z narażeniem życia i tylko mi zal, że nie dotrzymałem słowa (brania słabe), bo bym ich ukatrupił osiem.
Kolego Norbercie, na ryby jechałem w piątek po pracy, czyli mogłem złowić 4 sztuki profesora, następne 4 mogłem złowić w sobotę, a po 00.00 w niedzielę do południa mogłem złowić jeszcze 4 zgodnie z RAPR.
Ze ryby mogę trzymać w siacie tylko 24 godziny, to mogłem część "urobku" oddać żonie, bo jechała z córami do domu w sobotę.
Tak więc mogłem zeżreć 12 sztuk lina, ale żem jest mięsiarz etyczny, a brania były raczej kiepskie, to zeżrę tylko cztery sztuki.
Zatem proszę mnie Kolego nie uczyć regulaminu, ponieważ nie wie Kolega ile czasu spędzam nad wodą, a zapewniam, że jako jeden z nielicznych nad wodą z wędką w ręce spędzam każdą wolną chwilę.
DO Klepackiego - Artur, było ciężko i niebezpiecznie, ale musimy to powtórzyć.
Też przesiedziałem całą nockę na ulubionym łowisku. Byłem z kolegą , nagle zerwał się wicher ,po paru minutach zrobiło się ciemno nadeszła burza z piorunami, przez godzinę nie podchodziliśmy do wędek. Po godzinie ustapiła poszła dalej ,ale grzmoty i błyski jeszcze długo było słychać i widać . Brania jakie mieliśmy zaliczam do słabych , złowiłem 4 sumy między 60 a 70 cm. wróciliśmy do domu dzisiaj godz 8.oczywiście bez rybek .
"zalozmy ze nadaje sie 20 dni do lowienia. to masz 6000 dosroslych ryb"
6000 sztuk i Ty twierdzisz, że niema ryb???
Moje wyliczenia dotyczyly Sanu w Lesku. To najrybniejsza muchowa rzeka jaka znam !!!. Ryb jest bardzo duzo. Problem w tym ze miarowej ryby jest duzo do .... sierpnia. 2 - 3 miesiace i wedkarze robia z nimi porzadek. W sierpniu gania sie juz za niedobitkami lowiac duzo ryb do 35 cm.
A mozesz uzasadnic swoj zachwyt ?. Bo dla mnie to najglupszy wyrok jaki mogl zapasc. Rozumiem ze jestes za tym zeby potepic wszystkich ktorzy zmierzyli, sfotografowali i wypuscili rybe. To ze w Niemczech jest taki przepis, nie oznacza ze od razu mousi byc madry. Nie znam innego kraju ktory mialby podobne przepisy. Oczywiscie mowie tu o nakazie zabierania wszystkich zlowionych ryb
Chodzi o to że jakby nie patrzył to wyznawcy NK i C&R męczą ryby i wreszcie ktoś się na nich poznał . Szkoda tylko że tylko w Niemczech :( . Ciekawe kiedy w Polsce uporamy się z tym problemem ?
Ci ktorzy je jedza ich nie mecza. Po prostu je zabijaja. Rozumiem ze wolalbys jakby jakis bandzior na ulicy od razu Cie zabil, zamiast dac Ci np. w zeby. Gratuluje mysenia. Ci co wyznaja C&R i NK mecza ryby a Ci co je jedza tego nie robia. Nawet nie bede juz dalej ciagnal tego watku.
Jednak kolego ,,pawelz” (bez obrazy) jest to jakiś fakt i dziejący się tam gdzie wielu przytacza jako wzór wędkarstwa i zachowania się wędkarzy którzy nie są mięsiarzami .
Nadmierne postępowanie w jedną czy w drugą stronę względem ryb , jest zawsze przesadą i każdy propagujący takie coś powinien pamiętać . Chcesz to wypuszczaj , czy zabieraj , ale rób to tak aby uznania czy sławy nie szukać i nikt na tym nie cierpiał , lub jak najmniej cierpiał .
Sama zasada wędkowania nie jest zabawą jak to niektórym się wydaje , a uzasadnionym zachowaniem które w naszym przypadku jest pozyskiwanie ryb metodami nam dostępnymi i to w taki sposób aby jak najmniej środowisko i inne organizmy ucierpiały . Każdy ruch w obronie zwierząt i to w każdym Państwie łowienie ryb tylko dla zabawy (czyli No Kil i podobne) może oskarżyć nas o takie zachowanie . Również doprowadzanie do degradacji gatunków , czy populacji też będzie źle widziane .
Jednak kolego ,,pawelz” (bez obrazy) jest to jakiś fakt i dziejący się tam gdzie wielu przytacza jako wzór wędkarstwa i zachowania się wędkarzy którzy nie są mięsiarzami .
Nadmierne postępowanie w jedną czy w drugą stronę względem ryb , jest zawsze przesadą i każdy propagujący takie coś powinien pamiętać . Chcesz to wypuszczaj , czy zabieraj , ale rób to tak aby uznania czy sławy nie szukać i nikt na tym nie cierpiał , lub jak najmniej cierpiał .
Sama zasada wędkowania nie jest zabawą jak to niektórym się wydaje , a uzasadnionym zachowaniem które w naszym przypadku jest pozyskiwanie ryb metodami nam dostępnymi i to w taki sposób aby jak najmniej środowisko i inne organizmy ucierpiały . Każdy ruch w obronie zwierząt i to w każdym Państwie łowienie ryb tylko dla zabawy (czyli No Kil i podobne) może oskarżyć nas o takie zachowanie . Również doprowadzanie do degradacji gatunków , czy populacji też będzie źle widziane .
Widzisz, kazdy podchodzi do wedkarstwa po swojemu. Ja robie to tylko i wylacznie dla przyjemnosci. I nie mow mi ze Ci co zabieraja ryby, robia to dla zdobycia pozywienia. Robia to tez tylko i wylacznie dla przyjemnosci. Z tym ze dla nich przyjemnoscia oprocz samego lowienia jest tez spozywanie ryb. To o czym Ty piszesz mialoby sens gdyby lowilo sie ryby dla zaspokojenia glodu. Po prostu po to by przezyc. Ilu z tych co lowia i zabieraja ryby lowi wlasnie w tym celu ????. Tak ze opowiadanie bajek o jakiejs potrzebie polowania i zdobywania miesa do mnie nie przemawia. PRZYJEMNOSC - TYLKO I WYLACZNIE. Z TYM ZE DLA ROZNYCH OSOB TA PRZYJEMNOSC PRZYBIERA ROZNE FORMY.
A teraz z punktu widzenia ryby i srodowiska. Zaspokojenie czyjej przyjemnosci jest lepsze dla zainteresowanych ???.
Widzisz, ja nie wypuszczam ryb dla poklasku. Robie to dla siebie. Dlatego duzo czytalem o technikach i metodach postepowania ze zlowionymi rybami. I dlatego staram sie robic to z sensem. Tak jak wiele razy pisalem. Ten ktory ma po prostu wyrzucic rybe do wody a nie daj boze jeszcze po 10 min sesji fotograficznej w upale lepiej niech ja zabierzez i zje. I wydaje mi sie (przynajmniej z moich spostrzezen) ze wiekszosc ludzi nie lowiacych ryby przyjazniej patrzy na tych co wypuszczaja. Wielokrotnie bylem tego swiadkiem. Choc niewatpliwie takie zachowanie (C&R) daje mocna bron przeciwnikom wedkarstwa jako wlasnie meczenie ryb dla samego meczenia. Ale nie lodzmy sie. Zdanie wszelkiej masci ekologow co do wedkarstwa nie zmieni sie jesli wszyscy zaczniemy brac ryby. Po prostu beda mieli jeden argument mniej, ale nie odpuszcza.
Zgadzam się z Tobą i dlatego jeżeli łowimy to zawsze postępujmy tak jak sumienie nakazuje , a nie dla innych , co wielu o tym zapomina . Samo łowienie , polowanie , zabijanie zwierząt (choćby Świń , kur , kaczek ) jest dla wielu źle spostrzegane , ale ten świat i przyroda jest tak skonstruowana że musi to być (choćby drapieżniki w przyrodzie) i coś przecież my musimy jeść . Jednak należy tak postępować żeby ten świat i to co żyje jeszcze istniało. Dlatego róbmy i propagujmy to tak aby było zgodne z naturą . To co się dzieje obecnie na forach wielu portali to również jest przesada i te rekordy , dążenie do złowienia jak największej ryby jest również przesadą .
Bo we wszystkim ważny jest umiar i rozsądek a debatowanie dlaczego nie ma ryb lub czy rybę wziąć czy wypuścić nie do wszystkich będzie przemawiało . Jeden będzie się cieszył , że złapał i wypuścił a drugi , że zjadł to co złowił i jedni i drudzy nie robią nic złego. A to , że ryb nie ma to pewnie splot różnych przyczyn takich jak wędkarze , kłusownicy , gospodarka wodna , jak i w pewnym stopniu rolnictwo .
I tu masz rację kolego ,,ayem”. Wpierw naszym rozwojem gospodarczym , chciwością nie patrzącymi na środowisko zniszczyliśmy to wszystko , a teraz kłócimy się czy wypuszczać , czy zabierać , bez sensu i kto inny na tym korzysta .
pytanie do kolegi Pawelz ,gdzie ci otym powiedzieli że w niemczech jest nakaz zabierania do domu wszystkich złowionych ryb ???????? bo ja tu właśnie łowię i pierwszy raz o tym słyszę, u mnie na jeziorze jest zakaz wypuszczania spowrotem do wody takich ryb jak płoć ,leszcz ,krąp wzdręga ,ryby kture chcę zabrać trzeba tu natychmiast zabić jest tu zakaz trzymania ryb w siatce ,ryby niewymiarowe i te kturych niechcesz wziąść to wypuszczasz,
I tu masz rację kolego ,,ayem”. Wpierw naszym rozwojem gospodarczym , chciwością nie patrzącymi na środowisko zniszczyliśmy to wszystko , a teraz kłócimy się czy wypuszczać , czy zabierać , bez sensu i kto inny na tym korzysta .
Witam...Święte słowa..! Po prostu Bądźmy normalni...i zachowujmy się jak ludzie!Przecież istnieje jeszcze coś takiego jak Rozsądek w tym co robimy...Pozdrawiam:)
pytanie do kolegi Pawelz ,gdzie ci otym powiedzieli że w niemczech jest nakaz zabierania do domu wszystkich złowionych ryb ???????? bo ja tu właśnie łowię i pierwszy raz o tym słyszę, u mnie na jeziorze jest zakaz wypuszczania spowrotem do wody takich ryb jak płoć ,leszcz ,krąp wzdręga ,ryby kture chcę zabrać trzeba tu natychmiast zabić jest tu zakaz trzymania ryb w siatce ,ryby niewymiarowe i te kturych niechcesz wziąść to wypuszczasz,
Jesli tak jest to moj blad. Gdzies byc moze nie doczytalem. Czyli za stosowanie w Niemczech C&R nic nie grozi (oprocz oczywiscie wymienionych przez Ciebie gatunkow) ?.
normalnie Kolego Pawelc nic nie grozi te gatunki co napisałem nie mogę wypuszczać na jezioże na kturym akurat łowie ale tu każde jezioro jest pod własnością innego związku wędkarskiego a 5 jezior tu gdzie ja mieszkam należy do rybactwa każdy związek rządzi się swoimi przepisami co do ryb kture chcą mieć w jeziorze a których nie ale łowiłem na dużo jeziorach i właśnie tych gatunków poprostu nie można wypuszczać traktują je jako chwast w przyszłym roku nie będzie u mnie wymiaru i limitu na węgorza i karpia też nie będzie można wypuszczać twierdzą że te ryby wyżerają ikrę innych gatunków jak pstrąg sieja sielawa szczupak sandacz ale za wypuszczanie ryb oprócz tych co nie wolno nie karaią pozdrawiam
Mam pod nosem jezioro, w sąsiedztwie co najmniej 15 jezior w promieniu 20km i o dziwo na tym jeziorze o którym mowa są ryby, jest ich dużo, występują licznie wszystkie praktycznie gatunki, nie jest to akwen na księżycu gdzie nie ma rolnictwa, jest tymczasem jeziorem chronionym, ogrodzonym i pilnie strzeżonym przez samego właściciela ale również przez wędkarzy, nie ma tutaj mowy o wpuszczaniu rybożerców czy śmieciarzy, jezioro jest czyste i przyjemność z wędkowania duża. Ustanowione są dolne i górne wymiary i każdy tego przestrzega, chce szczerze przestrzegać. Każdy wie, że chcąc utrzymać taki stan rzeczy musimy dbać o tą wodę i to jest piękne, to jest Warmińskie eldorado. Karp kilkanaście kg? no problem, padają takie co najmniej kilka razy w sezonie, amur kilkanaście kg? również, szczupak metrówka, jak najbardziej 2 tygodnie temu, lin 2kg? też..Węgorz? w tym sezonie padło sporo grubo powyżej wymiaru. Odpowiedź jest prosta, problem braku ryb to nasz własny osobisty problem z traktowaniem środowiska.
Mam pod nosem jezioro, w sąsiedztwie co najmniej 15 jezior w promieniu 20km i o dziwo na tym jeziorze o którym mowa są ryby, jest ich dużo, występują licznie wszystkie praktycznie gatunki, nie jest to akwen na księżycu gdzie nie ma rolnictwa, jest tymczasem jeziorem chronionym, ogrodzonym i pilnie strzeżonym przez samego właściciela ale również przez wędkarzy, nie ma tutaj mowy o wpuszczaniu rybożerców czy śmieciarzy, jezioro jest czyste i przyjemność z wędkowania duża. Ustanowione są dolne i górne wymiary i każdy tego przestrzega, chce szczerze przestrzegać. Każdy wie, że chcąc utrzymać taki stan rzeczy musimy dbać o tą wodę i to jest piękne, to jest Warmińskie eldorado. Karp kilkanaście kg? no problem, padają takie co najmniej kilka razy w sezonie, amur kilkanaście kg? również, szczupak metrówka, jak najbardziej 2 tygodnie temu, lin 2kg? też..Węgorz? w tym sezonie padło sporo grubo powyżej wymiaru. Odpowiedź jest prosta, problem braku ryb to nasz własny osobisty problem z traktowaniem środowiska. To jezioro jest prywatne ?
Tak, ty na pewno masz argumenty których brak jest moim wypowiedziom, zatem zakażmy wędkarzom dostępu do łowisk, podnieśmy dolne wymiary i zaniżmy górne, wprowadźmy składkę w wysokości rocznego zarobku górnika na Śląsku i liżmy dalej dupę generałowi G.
Pstrąg,lipień.... fajne ryby... łososiowate też, ale jak sądzisz że robi sie w Polsce wszystko by tym gatunkom zapewnić należyte warunki, to jest mi ciebie żal.
Ja nie łowię lipieni, pstrągów, łososi, cert, boleni, itd.... więc to nie ja jestem winowajcą.
Ogólnie to ten temat mnie rozkłada na łopatki.
Skoro masz receptę, to zrób coś by było lepiej, tylko odwal się od ludzi takich jak ja, czyli mięsiarzy regulaminowych, bo u mnie ryba musi wymiar wydatnie przekraczać.
Życzę ci wszelkiego powodzenia, połam kije i daj zyć normalnym wędkarzom.
Pozdrawiam i jadę na ryby.
To moj ostatni post w tym watku. Zaczyna sie robic kolejny tasiemiec, tak wiec tylko ustosunkuje sie do tego co piszesz i znikam na tygodniowy urlop.
1) Nigdy nie zabranialem dostepu do wody wedkarzom. Uwazam tylko ze powinno sie nad tym jakos zapanowac. Nie podobaja mi sie na brzegiem wody jezdzace wszedzie auta. Powinny byc parkingi w odowiedniej odleglosci od wody. Te 100 m do przejscia nikomu nie uchybi. I to tyle. Nad woda przebywaja nie tylko wedkarze ale i inni ktorzy maja takie samo prawo do swietego spokoju i wypoczynku. Nie slyszalem od zadnego ze znajomych ze przeszkadza mu przejscie z dzieciakami przez las te kilkadziesiat metrow. Jedyna grupa roszczeniowa to wedkarze.
2) Co do wymiarow - kazdy ma swoje zdanie, jestem za widelkami (jak czesc osob na tym portalu) jak i za ograniczeniem limitow, do realnych a nie miesiarskich poziomow.
3) Co do pstragow i lipieni to nie mam zludzen. Degradacja srodowiska tych ryb jest olbrzymia. Prawie 0 naturalnych tarlisk. To pozwolmy jeszcze walic je w leb. To proponujesz. ? Srodowiska szybko nie zmienimy, za daleko to zaszlo. Na bierzaca chwile pozwolmy im chociaz zyc skoro nie sa w stanie sie rozmnazac w nalezytych ilosciach. Takie dzialania juz wystarczaja zeby wyraznie odczuc ilosc ryb w wodzie.
4) nie mam nic do ludzi zabierajacych ryby. Nie popieram tego ale nikogo z tego powodu nie szkalowalem. Pod warunkiem ze robi to w rozsadny i regulaminowy sposob. I dla mnie czlowiek bioracy ryby jest wiecej wart jak wedkarz ktory przed wypuszczeniem obsciska, obfotografuje i zmierzy co do milimetra rybe a potem polzywa wypusci. Takie zachowanie bede tepil ile bede mogl.
5) Recepty na globalne poprawienie naszego stanu wod nie mam. Nie mam pojecia jak szybko mozna by uszczesliwic i tych co chca lowic ryby i tych co chca je tez jesc. Nie znam zlotego srodka. Wiem jednak ze przez moje dzialania ryb na pewno nie ubywa (nie liczac tych ktore byc moze mimo najwiekszej uwagi z mojej strony zdechna). A to juz uwazam ze jest duzo. Praktycznie z moich skladek PZW ma 100% marzy. Niech sie ciesza. Mam to gdzies. Dla mnie swiadomosci ze dzieki temu moze bede w przyszlym roku lowil ryby jest wieksza.
Pozdrawiam i na tym koncze ten watek ze swojej strony.
Do pawelz.
Te ryby nie zostały zjedzone przez wędkarzy, te ryby zostały i są trzebione przez kłusoli . Jeżeli masz taka opinię o wędkarzach , to zmień tok rozumowania, bo oskarżasz bezpodstawnie wędkarzy . Rusz mózgiem i pomyśl nad zagadnieniem kto to jest wędkarz. Jeżeli ci ciężko to pojąć, to ci powiem kto to jest wędkarz .Wędkarz to taki człowiek który opłaca składki członkowskie , łowi rybki zgodnie z przepisami ,jest etycznym , sprząta po sobie łowisko,itd idt.. jeżeli delikwent nie stosuje się do regulaminu połowu ryb , to nie nazywam go wędkarzem . Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy.
Druga sprawa , pytasz co z rybami drapieżnymi , dlaczego nie biorą . O tuż, jeżeli chodzisz nad zbiorniki wodne np, jeziora stawy czy rzeki , to sam widzisz chyba ile jest drobnicy , jest ich wystarczająco wiele aby ryba drapieżna nie głodowała . Drapieżnik też ma swoje chimery i nie wszystko atakuje co mu wędkarz podrzuci.
Do pawelz.
Te ryby nie zostały zjedzone przez wędkarzy, te ryby zostały i są trzebione przez kłusoli . Jeżeli masz taka opinię o wędkarzach , to zmień tok rozumowania, bo oskarżasz bezpodstawnie wędkarzy . Rusz mózgiem i pomyśl nad zagadnieniem kto to jest wędkarz. Jeżeli ci ciężko to pojąć, to ci powiem kto to jest wędkarz .Wędkarz to taki człowiek który opłaca składki członkowskie , łowi rybki zgodnie z przepisami ,jest etycznym , sprząta po sobie łowisko,itd idt.. jeżeli delikwent nie stosuje się do regulaminu połowu ryb , to nie nazywam go wędkarzem . Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy.
Druga sprawa , pytasz co z rybami drapieżnymi , dlaczego nie biorą . O tuż, jeżeli chodzisz nad zbiorniki wodne np, jeziora stawy czy rzeki , to sam widzisz chyba ile jest drobnicy , jest ich wystarczająco wiele aby ryba drapieżna nie głodowała . Drapieżnik też ma swoje chimery i nie wszystko atakuje co mu wędkarz podrzuci.
Te ryby zjedli wedkarze. Mowie to z pelna odpowiedzialnosia. Byles kiedys na Laczkach w Lesku nad Sanem ?. Tam w okesie kiedy ryby biora stoi jeden przy drugim. Wolno zabrac 3 szt. Na odcinku ujscie Hoczewki - most w Lesku stoi nawet i 100 wedkarzy a mysle ze to moje niedszacowanie. Kazdy bierze komplet to masz 300 doroslych ryb z paru km (okolo 3-4). Tak sie dzieje prze czerwiec (lipien wtedy dobrze bierze). zalozmy ze nadaje sie 20 dni do lowienia. to masz 6000 dosroslych ryb. Dla takiej rzeki to masakra. A to tylko jeden miesiac lowienia. A teraz co do tego ze moze nie wszyscy biora. Owszem. Moze kilku nie wezmie. Ale 95 % zabiera. Ci co nie biora i chca swietego spokoju kupuja licencje na OS albo jak ich nie stac jada nizej. To co sie dzieje na Laczkach i bezposredniej odleglosci od OS"u to horror.
A co do drapieznika. Drobnicy kolego w Pilicy nigdy nie bylo. Przynajmniej od dawna. Polityka naszych kochanych wladz w PZW zeby ograniczyc populacje bialej ryby w Zalewie. Poprzez hustawki wody cala ikre i narybek co roku szlag trafial. A populacje drapieznikow zawsze wystepowaly cyklicznie - do zawodow i najazdu hunow z wedkami. przez 2-3 lata nie ma spinningistow az tu nagle roi sie ich setki. Bo pojawil sie szczupak. No i jest - 1 - 2 miesiace. Jestem swiadkiem tego sprktaklu od 20 lat. Lowie na tej rzece juz 30 lat. Przez pierwszy kres mojej przygody ze spinningiem byl spokoj. Zadnych zawodow, malo wedkarzy. ale tak jakos od poczatku lat dziwiedziesiatych zapanowala moda na zawody i spinning. No i sie zaczelo.
Ale ja opieram swoje spostrzezenia tylko na tych wodach gdzie lowilem. Nie wiem jak jest gdzie indziej.
Juz poprzedni post mial byc ostatni, ale musialem odpowiedziec kol. rubin44wr.
Chce stwierdzic na koniec jasno. Wszystkie moje wywody nie sa domyslami, ze wydaje mi sie, ze slyszalem itp. Wszystko to o czym pisze widzialem na wlasne oczy, jestem swiadkiem tych zdatrzen. Jesli ktos sie z takimi zjawiskami nie spotkal to tylko pozazdroscic.
Kol. rubun44wr. Ja nie obrazam wedkarzy. Nie nazywam ich klusolami bo nimi nie sa. Lowia zgodnie z przepisami. To przepisy sa do dupy, bo pozwalaja na takie ekscesy.
Za godzinę jadę na ryby i nie omieszkam dziś specjalnie dla Pawelza ubić wszystkiego co złowię , a będzie wymiarowe.
Z pewnością będą to liny, więc do jutra życie straci około 8 sztuk.
Ave.
Nie więcej jak osiem! I to pod warunkiem że dziś do północy padnie całe cztery. Nie zapomnij o regulaminie!
Cytat "Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy..."
Jestem wędkarzem i absolutnie nie czuję się urażony, urażeni mogą czuć się tylko i wyłącznie ci którzy mają coś na sumieniu. I sami przed sobą tuszują prawdę.
Taka prawda jeśli ma się kartę wędkarską a więc Polską licencję na amatorski połów ryb to jest się wędkarzem i to jest jedyny warunek używania tego tytułu.
Prawożądność to jest kolejna ważna lecz inna kwestia która początek swój ma w wychowaniu i edukacji zarówno przez rodziców jak i następnie przez samych siebie, można być wędkarzem etycznym lub nie etycznym praworządnym lub też i nie ale obydwie te grupy to wędkarze bo mają licencję "na zabijanie" jedni ją wykorzystują nad wymiar inni w określonych przypadkach a inni non stop.
Cytat "Bo jak piszesz że wędkarz ci wyżarł ryby, to obrażasz w ten sposób nie tylko mnie , ale wszystkich wędkarzy..."
Jestem wędkarzem i absolutnie nie czuję się urażony, urażeni mogą czuć się tylko i wyłącznie ci którzy mają coś na sumieniu. I sami przed sobą tuszują prawdę.
Taka prawda jeśli ma się kartę wędkarską a więc Polską licencję na amatorski połów ryb to jest się wędkarzem i to jest jedyny warunek używania tego tytułu.
Praworządność to jest kolejna ważna lecz inna kwestia która początek swój ma w wychowaniu i edukacji zarówno przez rodziców jak i następnie przez samych siebie, można być wędkarzem etycznym lub nie etycznym praworządnym lub też i nie ale obydwie te grupy to wędkarze bo mają licencję "na zabijanie" jedni jej nie wykorzystują inni w określonych przypadkach a jeszcze inni non stop kolor.
ja tak czytam i proszę Kolegów o wytłumaczenie mi kto to wędkarz etyczny a który nie bo zgłupiałem
ja tak czytam i proszę Kolegów o wytłumaczenie mi kto to wędkarz etyczny a który nie bo zgłupiałem
Etyczny- to taki wędkarz Piotrek, jak ja i ty. Nie bój sie, to nie wyzwisko, wszystko gra :)
Taki co łowi ryby z RAPR w ręku.
nie oto mi Kolego chodziło że coś nie tak ,ale jak rozumieć tą etykę bo niektórzy twierdzą że etyczny wędkaż to ten co łowi dla przyjemności i nie zabiera ryb z łowiska znowu nie etyczny ten co łowi i zabiera to jak to jest z tą etyką
nie oto mi Kolego chodziło że coś nie tak ,ale jak rozumieć tą etykę bo niektórzy twierdzą że etyczny wędkaż to ten co łowi dla przyjemności i nie zabiera ryb z łowiska znowu nie etyczny ten co łowi i zabiera to jak to jest z tą etyką
Oj wiem, coś tak spoważniał no,....... KOLEGO :)) Żartowałem no. Jeden i drugi jest etyczny, jeśli łowi ryby zgodnie z RAPR i zwykłą kulturą ludzką. KUMASZ?
a to znaczy że jestem etyczny ,tego bym się po sobie nie spodziewał myślałem że żrąc ryby to we mnie człowieczeństwo zanikło he he
Nie, spokojnie, jesteś etycznym wędkarzem i żarłokiem ryb jednocześnie :)
a dzisiaj z braku chęci na łowienie i mordowanie ryb ,bo znorany jestem po pracy ,etycznie i humanitarnie jadę do aldika po mrożonego pstrąga ,mordować ryby będę sobota niedziela
norbiko1
twoje uszczypliwe wypowiedzi znam od dawna . Wisi mi to co ty sądzisz o wędkarzach. ja jestem wędkarzem , a nie pseudo wędkarzem. Zmagam się z rybkami , uwielbiam zjeść świeżą rybkę przez siebie złowioną, biorę tyle ile mi potrzeba, i nic nie mam sobie do zarzucenia . Więc daruj sobie chłopie te głupie nie przemyślane docinki, chyba ze mówisz o sobie.
Rubinie, Kolega Norbiko1 chciał naprostować moje zapędy i dlatego poczynił tę jakże pomocną uwagę, że mogę zabić jedynie osiem linów. Wynika to z głębokiej troski Kolegi Norberta o stan pogłowia ryb w naszych wodach i dlatego ja się nie obrażam, co najwyżej mogę zapewnić Kol. Norbiko1, że znam limit dzienny tak lina jak innych ryb, a dodam że znam też limity łączone (wielogatunkowe).
Właśnie przeżyliśmy z Kolegą Klepą burzę, która na długo pozostanie w naszej pamięci. Nawałnica była potworna, "Chłopaki Nie Płaczą" to był pryszcz. Mimo to udało się połowić i prawie zgodnie z obietnicą udało się uwiesić kilku profesorów.
Z mojej strony tylko cztery z nich dostały po czaszce, co zrobił Klepa - nie wiem.
Jest tez kilka pięknych płoci i kilka jeszcze większych wzdręg (tak niesmacznych ponoć, że aż im dałem po łbie).
Dziś wieczorem moja rodzinka będzie na kolacje pałaszować liny w śmietanie, wielbiąc Wszechmocnego za te dary zdobyte z narażeniem życia i tylko mi zal, że nie dotrzymałem słowa (brania słabe), bo bym ich ukatrupił osiem.
Kolego Norbercie, na ryby jechałem w piątek po pracy, czyli mogłem złowić 4 sztuki profesora, następne 4 mogłem złowić w sobotę, a po 00.00 w niedzielę do południa mogłem złowić jeszcze 4 zgodnie z RAPR.
Ze ryby mogę trzymać w siacie tylko 24 godziny, to mogłem część "urobku" oddać żonie, bo jechała z córami do domu w sobotę.
Tak więc mogłem zeżreć 12 sztuk lina, ale żem jest mięsiarz etyczny, a brania były raczej kiepskie, to zeżrę tylko cztery sztuki.
Zatem proszę mnie Kolego nie uczyć regulaminu, ponieważ nie wie Kolega ile czasu spędzam nad wodą, a zapewniam, że jako jeden z nielicznych nad wodą z wędką w ręce spędzam każdą wolną chwilę.
DO Klepackiego - Artur, było ciężko i niebezpiecznie, ale musimy to powtórzyć.
Pozdrawiam Kumatych.
Też przesiedziałem całą nockę na ulubionym łowisku. Byłem z kolegą , nagle zerwał się wicher ,po paru minutach zrobiło się ciemno nadeszła burza z piorunami, przez godzinę nie podchodziliśmy do wędek. Po godzinie ustapiła poszła dalej ,ale grzmoty i błyski jeszcze długo było słychać i widać . Brania jakie mieliśmy zaliczam do słabych , złowiłem 4 sumy między 60 a 70 cm. wróciliśmy do domu dzisiaj godz 8.oczywiście bez rybek .
4 sumy - całą noc... to co ze nieduże, ale niech mi nikt nie wmawia że ryb nie ma.
Rubinie, nas burza męczyła od 19.00 do 3 w nocy. Ale to co opisywałem na blogu to było słabe zjawisko.
Doprawdy szaleni jesteśmy że pozostajemy nad wodą w taką nawałnicę.
Do pawelz
"zalozmy ze nadaje sie 20 dni do lowienia. to masz 6000 dosroslych ryb"
6000 sztuk i Ty twierdzisz, że niema ryb???
Panowie uspokójcie się u mnie drapieżnika w bród szczupaki biorą jak na życzenie Szwecja się chowa zapraszam jak co .
No ja się kiedyś wybiorę, tylko muszę brzeszczot w piłce wymienić, boć to taki łeb będzie ciężko oddzielić od cielska.
Na gilotynę z nim.
Ryby rybami , ale warto pojechać nad jezioro dla takich widoków :) .
Zachód słońca nad jeziorem Nidzkim :) .
Esox jadę do Ciebie we wrześniu. Mam paru kumpli w tym pięknym mieście, może być niezła zabawa nie tylko z rybą Pozdrawiam
zachód piękny.a tu wschód słoneczka nad zalewem w Poraju:)ale trochę rybek było:)
to jest piękne takie powitanie nad jeziorem
Klepa, nie ma to jak to co nas przywiało z soboty na niedzielę. Długo będziesz pamiętał co?
do samego końca i o jeden dzień dłurzej
Do pawelz
"zalozmy ze nadaje sie 20 dni do lowienia. to masz 6000 dosroslych ryb"
6000 sztuk i Ty twierdzisz, że niema ryb???
Moje wyliczenia dotyczyly Sanu w Lesku. To najrybniejsza muchowa rzeka jaka znam !!!.
Ryb jest bardzo duzo. Problem w tym ze miarowej ryby jest duzo do .... sierpnia. 2 - 3 miesiace i wedkarze robia z nimi porzadek. W sierpniu gania sie juz za niedobitkami lowiac duzo ryb do 35 cm.
no teraz Kolego żeś napisał ,teraz te mięsiarze piotr100574 i głuwny mięsiarz w polsce GHOSTMIR tam pojadą i wszystkie ryby wyłapią he he
no teraz Kolego żeś napisał ,teraz te mięsiarze piotr100574 i głuwny mięsiarz w polsce GHOSTMIR tam pojadą i wszystkie ryby wyłapią he he
A o drugim Mięsiarzu RP czyli o mnie to już wszyscy kurde zapomnieli :) . W tym wyłapywaniu to bardzo chętnie Wam pomogę :) .
A sory Robcik ja żem myślał żeś Ty już tam był
Bardzo dobry artykuł:
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2242&Itemid=45
Bardzo dobry artykuł:
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2242&Itemid=45
A mozesz uzasadnic swoj zachwyt ?.
Bo dla mnie to najglupszy wyrok jaki mogl zapasc.
Rozumiem ze jestes za tym zeby potepic wszystkich ktorzy zmierzyli, sfotografowali i wypuscili rybe.
To ze w Niemczech jest taki przepis, nie oznacza ze od razu mousi byc madry. Nie znam innego kraju ktory mialby podobne przepisy. Oczywiscie mowie tu o nakazie zabierania wszystkich zlowionych ryb
Chodzi o to że jakby nie patrzył to wyznawcy NK i C&R męczą ryby i wreszcie ktoś się na nich poznał . Szkoda tylko że tylko w Niemczech :( . Ciekawe kiedy w Polsce uporamy się z tym problemem ?
Ci ktorzy je jedza ich nie mecza. Po prostu je zabijaja.
Rozumiem ze wolalbys jakby jakis bandzior na ulicy od razu Cie zabil, zamiast dac Ci np. w zeby.
Gratuluje mysenia. Ci co wyznaja C&R i NK mecza ryby a Ci co je jedza tego nie robia.
Nawet nie bede juz dalej ciagnal tego watku.
Jednak kolego ,,pawelz” (bez obrazy) jest to jakiś fakt i dziejący się tam gdzie wielu przytacza jako wzór wędkarstwa i zachowania się wędkarzy którzy nie są mięsiarzami .
Nadmierne postępowanie w jedną czy w drugą stronę względem ryb , jest zawsze przesadą i każdy propagujący takie coś powinien pamiętać . Chcesz to wypuszczaj , czy zabieraj , ale rób to tak aby uznania czy sławy nie szukać i nikt na tym nie cierpiał , lub jak najmniej cierpiał .
Sama zasada wędkowania nie jest zabawą jak to niektórym się wydaje , a uzasadnionym zachowaniem które w naszym przypadku jest pozyskiwanie ryb metodami nam dostępnymi i to w taki sposób aby jak najmniej środowisko i inne organizmy ucierpiały . Każdy ruch w obronie zwierząt i to w każdym Państwie łowienie ryb tylko dla zabawy (czyli No Kil i podobne) może oskarżyć nas o takie zachowanie . Również doprowadzanie do degradacji gatunków , czy populacji też będzie źle widziane .
Dobrze Kaziu prawisz :) .
Jednak kolego ,,pawelz” (bez obrazy) jest to jakiś fakt i dziejący się tam gdzie wielu przytacza jako wzór wędkarstwa i zachowania się wędkarzy którzy nie są mięsiarzami .
Nadmierne postępowanie w jedną czy w drugą stronę względem ryb , jest zawsze przesadą i każdy propagujący takie coś powinien pamiętać . Chcesz to wypuszczaj , czy zabieraj , ale rób to tak aby uznania czy sławy nie szukać i nikt na tym nie cierpiał , lub jak najmniej cierpiał .
Sama zasada wędkowania nie jest zabawą jak to niektórym się wydaje , a uzasadnionym zachowaniem które w naszym przypadku jest pozyskiwanie ryb metodami nam dostępnymi i to w taki sposób aby jak najmniej środowisko i inne organizmy ucierpiały . Każdy ruch w obronie zwierząt i to w każdym Państwie łowienie ryb tylko dla zabawy (czyli No Kil i podobne) może oskarżyć nas o takie zachowanie . Również doprowadzanie do degradacji gatunków , czy populacji też będzie źle widziane .
Widzisz, kazdy podchodzi do wedkarstwa po swojemu. Ja robie to tylko i wylacznie dla przyjemnosci. I nie mow mi ze Ci co zabieraja ryby, robia to dla zdobycia pozywienia.
Robia to tez tylko i wylacznie dla przyjemnosci. Z tym ze dla nich przyjemnoscia oprocz samego lowienia jest tez spozywanie ryb.
To o czym Ty piszesz mialoby sens gdyby lowilo sie ryby dla zaspokojenia glodu. Po prostu po to by przezyc.
Ilu z tych co lowia i zabieraja ryby lowi wlasnie w tym celu ????.
Tak ze opowiadanie bajek o jakiejs potrzebie polowania i zdobywania miesa do mnie nie przemawia.
PRZYJEMNOSC - TYLKO I WYLACZNIE. Z TYM ZE DLA ROZNYCH OSOB TA PRZYJEMNOSC PRZYBIERA ROZNE FORMY.
A teraz z punktu widzenia ryby i srodowiska.
Zaspokojenie czyjej przyjemnosci jest lepsze dla zainteresowanych ???.
Widzisz, ja nie wypuszczam ryb dla poklasku. Robie to dla siebie. Dlatego duzo czytalem o technikach i metodach postepowania ze zlowionymi rybami. I dlatego staram sie robic to z sensem. Tak jak wiele razy pisalem. Ten ktory ma po prostu wyrzucic rybe do wody a nie daj boze jeszcze po 10 min sesji fotograficznej w upale lepiej niech ja zabierzez i zje.
I wydaje mi sie (przynajmniej z moich spostrzezen) ze wiekszosc ludzi nie lowiacych ryby przyjazniej patrzy na tych co wypuszczaja. Wielokrotnie bylem tego swiadkiem.
Choc niewatpliwie takie zachowanie (C&R) daje mocna bron przeciwnikom wedkarstwa jako wlasnie meczenie ryb dla samego meczenia. Ale nie lodzmy sie. Zdanie wszelkiej masci ekologow co do wedkarstwa nie zmieni sie jesli wszyscy zaczniemy brac ryby. Po prostu beda mieli jeden argument mniej, ale nie odpuszcza.
Zgadzam się z Tobą i dlatego jeżeli łowimy to zawsze postępujmy tak jak sumienie nakazuje , a nie dla innych , co wielu o tym zapomina . Samo łowienie , polowanie , zabijanie zwierząt (choćby Świń , kur , kaczek ) jest dla wielu źle spostrzegane , ale ten świat i przyroda jest tak skonstruowana że musi to być (choćby drapieżniki w przyrodzie) i coś przecież my musimy jeść . Jednak należy tak postępować żeby ten świat i to co żyje jeszcze istniało. Dlatego róbmy i propagujmy to tak aby było zgodne z naturą . To co się dzieje obecnie na forach wielu portali to również jest przesada i te rekordy , dążenie do złowienia jak największej ryby jest również przesadą .
Bo we wszystkim ważny jest umiar i rozsądek a debatowanie dlaczego nie ma ryb lub czy rybę wziąć czy wypuścić nie do wszystkich będzie przemawiało . Jeden będzie się cieszył , że złapał i wypuścił a drugi , że zjadł to co złowił i jedni i drudzy nie robią nic złego. A to , że ryb nie ma to pewnie splot różnych przyczyn takich jak wędkarze , kłusownicy , gospodarka wodna , jak i w pewnym stopniu rolnictwo .
I tu masz rację kolego ,,ayem”. Wpierw naszym rozwojem gospodarczym , chciwością nie patrzącymi na środowisko zniszczyliśmy to wszystko , a teraz kłócimy się czy wypuszczać , czy zabierać , bez sensu i kto inny na tym korzysta .
pytanie do kolegi Pawelz ,gdzie ci otym powiedzieli że w niemczech jest nakaz zabierania do domu wszystkich złowionych ryb ???????? bo ja tu właśnie łowię i pierwszy raz o tym słyszę, u mnie na jeziorze jest zakaz wypuszczania spowrotem do wody takich ryb jak płoć ,leszcz ,krąp wzdręga ,ryby kture chcę zabrać trzeba tu natychmiast zabić jest tu zakaz trzymania ryb w siatce ,ryby niewymiarowe i te kturych niechcesz wziąść to wypuszczasz,
I tu masz rację kolego ,,ayem”. Wpierw naszym rozwojem gospodarczym , chciwością nie patrzącymi na środowisko zniszczyliśmy to wszystko , a teraz kłócimy się czy wypuszczać , czy zabierać , bez sensu i kto inny na tym korzysta .
Witam...Święte słowa..! Po prostu Bądźmy normalni...i zachowujmy się jak ludzie!Przecież istnieje jeszcze coś takiego jak Rozsądek w tym co robimy...Pozdrawiam:)
pytanie do kolegi Pawelz ,gdzie ci otym powiedzieli że w niemczech jest nakaz zabierania do domu wszystkich złowionych ryb ???????? bo ja tu właśnie łowię i pierwszy raz o tym słyszę, u mnie na jeziorze jest zakaz wypuszczania spowrotem do wody takich ryb jak płoć ,leszcz ,krąp wzdręga ,ryby kture chcę zabrać trzeba tu natychmiast zabić jest tu zakaz trzymania ryb w siatce ,ryby niewymiarowe i te kturych niechcesz wziąść to wypuszczasz,
Jesli tak jest to moj blad. Gdzies byc moze nie doczytalem.
Czyli za stosowanie w Niemczech C&R nic nie grozi (oprocz oczywiscie wymienionych przez Ciebie gatunkow) ?.
normalnie Kolego Pawelc nic nie grozi te gatunki co napisałem nie mogę wypuszczać na jezioże na kturym akurat łowie ale tu każde jezioro jest pod własnością innego związku wędkarskiego a 5 jezior tu gdzie ja mieszkam należy do rybactwa każdy związek rządzi się swoimi przepisami co do ryb kture chcą mieć w jeziorze a których nie ale łowiłem na dużo jeziorach i właśnie tych gatunków poprostu nie można wypuszczać traktują je jako chwast w przyszłym roku nie będzie u mnie wymiaru i limitu na węgorza i karpia też nie będzie można wypuszczać twierdzą że te ryby wyżerają ikrę innych gatunków jak pstrąg sieja sielawa szczupak sandacz ale za wypuszczanie ryb oprócz tych co nie wolno nie karaią pozdrawiam
Mam pod nosem jezioro, w sąsiedztwie co najmniej 15 jezior w promieniu 20km i o dziwo na tym jeziorze o którym mowa są ryby, jest ich dużo, występują licznie wszystkie praktycznie gatunki, nie jest to akwen na księżycu gdzie nie ma rolnictwa, jest tymczasem jeziorem chronionym, ogrodzonym i pilnie strzeżonym przez samego właściciela ale również przez wędkarzy, nie ma tutaj mowy o wpuszczaniu rybożerców czy śmieciarzy, jezioro jest czyste i przyjemność z wędkowania duża. Ustanowione są dolne i górne wymiary i każdy tego przestrzega, chce szczerze przestrzegać. Każdy wie, że chcąc utrzymać taki stan rzeczy musimy dbać o tą wodę i to jest piękne, to jest Warmińskie eldorado. Karp kilkanaście kg? no problem, padają takie co najmniej kilka razy w sezonie, amur kilkanaście kg? również, szczupak metrówka, jak najbardziej 2 tygodnie temu, lin 2kg? też..Węgorz? w tym sezonie padło sporo grubo powyżej wymiaru.
Odpowiedź jest prosta, problem braku ryb to nasz własny osobisty problem z traktowaniem środowiska.
Mam pod nosem jezioro, w sąsiedztwie co najmniej 15 jezior w promieniu 20km i o dziwo na tym jeziorze o którym mowa są ryby, jest ich dużo, występują licznie wszystkie praktycznie gatunki, nie jest to akwen na księżycu gdzie nie ma rolnictwa, jest tymczasem jeziorem chronionym, ogrodzonym i pilnie strzeżonym przez samego właściciela ale również przez wędkarzy, nie ma tutaj mowy o wpuszczaniu rybożerców czy śmieciarzy, jezioro jest czyste i przyjemność z wędkowania duża. Ustanowione są dolne i górne wymiary i każdy tego przestrzega, chce szczerze przestrzegać. Każdy wie, że chcąc utrzymać taki stan rzeczy musimy dbać o tą wodę i to jest piękne, to jest Warmińskie eldorado. Karp kilkanaście kg? no problem, padają takie co najmniej kilka razy w sezonie, amur kilkanaście kg? również, szczupak metrówka, jak najbardziej 2 tygodnie temu, lin 2kg? też..Węgorz? w tym sezonie padło sporo grubo powyżej wymiaru.
Odpowiedź jest prosta, problem braku ryb to nasz własny osobisty problem z traktowaniem środowiska.
To jezioro jest prywatne ?