mam wielki problem!!!! od 5 dni razem z ojcem nęce (10kg kuku i 1 kg kulek) codziennie odre nie daleko głogowa!mam zamiar łowic od soboty po południu do wieczora w niedziele! wszystko fajnie miejscówka bardzo dobra prawie nie dostępna dla ludzi a przynajmniej autem tam sie nie dojedzie !! no wlasnie prawie dzis byl nęcic mój Ojciec a tu wszystkie główki przez kilka km wolne tylka ta nasza niby idealna zajeta??? a dokladnie jakis koles na skuterku którego raz mijalismy na duzo wczesniejszej głóce , wiec nie mozliwe ze to przypadek!!! co mam zrobic ??????
"" Główce "" a nie "" Głóce "".. Bez komentarza.. Tytuł jakby Ci nie wiem co robili.. Przyjechać wcześniej chyba, że chcesz się kłócić bez argumentów ;) Jak dla mnie to temat do zamknięcia..
Możesz liczyć że w sobotę go nie będzie. Jeśli będzie to możesz też zapytać go czy mozesz koło niego łowić gdyż nęciłeś cały tydzień. Nic innego zrobić nie możesz,takie prawo.
CześćGrzecznie aczkolwiek stanowczo wytłumacz i poproś o udostępnienie miejsca lub koniecznie zajmijcie miejscówkę nawet w nocy przed zasiadką.Szkoda, że nie zapytałeś o porę nęcenia a mi nie przyszło do głowy. Zawsze nęcę jak jest ciemno.Uważam, że takie zachowanie jak tego kolesia jest chamskie i niedopuszczalne.I niech nikt nie mówi "RAPR" kto nie przygotowywał miejsca nęcąc go systematycznie.JK
"" Główce "" a nie "" Głóce "".. Bez komentarza.. Tytuł jakby Ci nie wiem co robili.. Przyjechać wcześniej chyba, że chcesz się kłócić bez argumentów ;) Jak dla mnie to temat do zamknięcia.. CześćWiesz co ?Nęciłeś kiedyś przez tydzień? Jak nie to może poproszę o nie komentowanie.Pożyjesz, wydasz kiedyś kasę na zanęty, poświęcisz czas, duuuużo czasu a tu jakiś pajac wykorzysta Twoją pracę. Zobaczysz jak się poczujesz.JK
kolego sitownik piszesz tak jak gdyby to było normalne zachowanie ??? jeden sie stara wydaje kase i inny przychodzi na gotowe i ma wszystko w d...!!! dla nie których istnieje cos takiego jak etyka wędkarska i takie chamskie i bezczelne zachowanie powinnło sie tępić!! ale widać dla ciebie to normalne i to jest temat do zamkniecia!!
Witam:),,ja dam swoje zdanie na wesoło:):):),Mateusz,, pozostało nam wyzbierać to co wsypane,, (zanęcone) i wsypać gdzie indziej:):),nic mu nie zrobimy, gość jest pierwszy na łowisku.Pozdrawiam:)
wujek mojego kumpla miał identyczną sytuację. postanowił wydać jeszcze 10 zł i poprosił kolegów spod pobliskiego sklepu monopolowego, a Ci że byli w potrzebie postanowili mu pomóc. :)
Myślę aby podszedł do tego Pana i się w delikatny sposób podpytał:),czy coś Panu na tą wędkę bierze?,bo tu jeden koleś cały czas sypie a plonów nie zbiera:):)..O,tak trzeba:).Tak se myślę:)
kolego sitownik piszesz tak jak gdyby to było normalne zachowanie ??? jeden sie stara wydaje kase i inny przychodzi na gotowe i ma wszystko w d...!!! dla nie których istnieje cos takiego jak etyka wędkarska i takie chamskie i bezczelne zachowanie powinnło sie tępić!! ale widać dla ciebie to normalne i to jest temat do zamkniecia!!
Kolego , coś Ci się pomyliło , to wolny kraj i nie masz prawa nikomu zabraniać łowienia nawet jeżeli tam karmiłeś . Uwierz mi , że znam ten ból , dlatego nauczony doświadczeniem zawsze ale to zawsze szykuję sobie drugie wyjście/miejsce . Nie wiem co masz na myśli mówiąc , że trzeba tępić takie zachowanie ? Ale , jeżeli chcesz wyrzucać kogoś z miejscówy na siłę to tylko sobie zaszkodzisz . Nie zostaje nic innego jak rozmowa i prośba o ustąpienie miejsca lub ewentualnie podział miejscówki na dwa sektory .
w sumie macie racje !! następnym razem postaram sie byc bardziej ostrożny!! a w sobote spróbuje byc pierwszy a w niedziele wieczorkie napisze jakie byly wyniki mojej wyprawy heheh pozdrawiam !!!
wujek mojego kumpla miał identyczną sytuację. postanowił wydać jeszcze 10 zł i poprosił kolegów spod pobliskiego sklepu monopolowego, a Ci że byli w potrzebie postanowili mu pomóc. :)
Myślisz że wujek Twojego kumpla taki cwaniak? Trafi na takiego co "ofertę" przebije i ciekawe czy wtedy będziesz uśmieszki wstawiał :)
Co do tematu. Jeśli ktoś widzi że nęcisz i Cie "podsiada" to nic innego jak esencja chamstwa. Z doświadczenia wiem jednak że większość zajętych miejscówek jest zupełnie przypadkową sprawą. Jedzie ktoś na ryby i rozstawia sie na główce. Nie będzie się zastanawiał i robił ankiety i wywiadu środowiskowego czy ktoś tu kiedyś necił, jak dawno i czy ma zamiar dziś przyjechać. Woda jest dla wszystkich i najsprawiedliwszym rozwiązaniem jest "kto pierwszy ten lepszy"
Ja nęcąc obserwuję także kto mnie widzi. Jeśli ktoś podsiądzie nie świadomie to ok. ale z premedytacją i ja nie połowie ale on też. A dla pocieszenia, dwa tygodnie nęcenia i usiedli mi a na nowym miejscu pobiłem kolejne rekordy. Tylko oni nie wiedzieli że tam nęciłem.
komitet kolejkowy najlepiej zalozyc cala rodzine zaangazowac niech przez te dni pomiedzy neceniami oblegaja lowisko i na koniec przyjezdzasz Ty i masz zapewniona miejscowke buahahahaah!
komitet kolejkowy najlepiej zalozyc cala rodzine zaangazowac niech przez te dni pomiedzy neceniami oblegaja lowisko i na koniec przyjezdzasz Ty i masz zapewniona miejscowke buahahahaah!
CześćDobra rada.Chciałbym kiedyś żebyś i Ty spróbował tego miodu jak Ci podsiądą miejscówkę. Taką zanęconą, przygotowaną, tylko wędki zarzucić, usiąść i zimne piwko wypić.Inaczej byś ćwierkał .JK
trzeba miec swiadomosc ze to nie Twoje miejsce a wszystkich czlonkow PZW z oplatami na dany okreg udostepnione do wedkowania
jezeli macie pretensje to proponuje zmiane w zapisie regulaminu odnosnie rezerwacji miejscowki (nęconej) na dany dzien albo na wybrane dni za adekwatna doplata :)
Podrzućcie gościowi jeszcze trochę kukurydzy bo może mieć pretensje jeżeli będą słabe brania. Szat nie ma co drzeć. Przepis RAPR jasno określa sytuację. Ale sytuacji Wam nie zazdroszczę. Pozdrawiam.
trzeba miec swiadomosc ze to nie Twoje miejsce a wszystkich czlonkow PZW z oplatami na dany okreg udostepnione do wedkowania
jezeli macie pretensje to proponuje zmiane w zapisie regulaminu odnosnie rezerwacji miejscowki (nęconej) na dany dzien albo na wybrane dni za adekwatna doplata :)
CześćGłosisz prawdy oczywiste, których nikt nie neguje.Tu nie chodzi o regulamin ale zachowanie i etykę na rybach. Odrobina hm wędkarskiej uczciwości - nie moje, nie ja nęciłem to nie siadam.JK
trzeba miec swiadomosc ze to nie Twoje miejsce a wszystkich czlonkow PZW z oplatami na dany okreg udostepnione do wedkowania
jezeli macie pretensje to proponuje zmiane w zapisie regulaminu odnosnie rezerwacji miejscowki (nęconej) na dany dzien albo na wybrane dni za adekwatna doplata :)
No właśnie to takie dziwne, kiedyś na "rzece młodości" - Łynie szło się na miejscówę i wiadomo było - tu Bogdan wyciął w leszczynie i nęci, tu Zbycho, a tu Andrzej - nie wolno. I nikomu do głowy nie przyszło, żeby mu przysiąść, bo przyjdzie po 16, bo wiocha na całe miasto. Ewentualnie dopuszczone było spinem pomachać przez chwilę.
A swoją drogą posadzić dupę komuś na miejscu - z pełną premedytacją, wiedząć, że ktoś tu nęci, to dziadostwo.
A na marginesie członek członkowi nierówny, bo na takich to jest inne określenie członka.
Łe, kwestia kultury. Na Łynie nadal SM czy PSR w LW nie łazi bo jeden krzyknie to "zawody pływackie" urządzamy - mimo, że od lat tam nie mieszkamy i dopłatę na tamte wody problem załatwić, a przyjezdnych szanujemy, i flaszke się zrobi ;). Polska dziwna kraina - nawet teraz siedzę sobie z Bośniakiem i walę chorwacką rakiję, a zaczęło się od tego, że zaciekawiło mnie po jakiego grzyba cała zatoka jest zastawiona sieciami i klatkami, coś tam pływa, coś bambocze, zacząłem wyciągać i na flachę mnie zaprosił - wszędzie dobrze tylko nie w polsce gdzie człowiek człowiekowi wilkiem.
heh tez znam takiego pana :PPP jest chamski arogancki nie szanuje innych wędkarzy bo on jest jedyny xD potrafi się wpierdzielić na pomost gdzie lowi 10 wedkarzy i ich wyśmiewać bo to jego miejsce :)) a jak zauważy że cos zloiłes to potrafi zajmować miejscówke 24/h :O
jest starszy ma brodę jak mikołaj ale nie rozdaje prezentów :((
miejscowi go olewają ale przejezdni nie sa tak cierpliwi dlatego często ląduje w wodzie albo chodzi z wielkaśnym fioletowo purpurowym limem Dx
a koledze pozostaje nieprzyjemna noc w samochodzie lub bardziej przyjemne ognisko i namiocik :P
znam ten ból, tydzień nęcenia i baba z synalkiem maminsynkim podpier.. mi miejscówkę, facet który widział że tam necę a przyjeżdża równie często jak ja nawet nie myślał tam usiąść a te wredne babsko tak, pogadałem z nim chwilę i kazał mi poczekać na jego stanowisku , na początku nie wiedziałem o co mu chodzi a potem zrozumiałem , amatorka połowili 2 godziny i zawijka do domku bo na białe łowili oczywiście te 5 krąpi które wyciągnęli hyc do reklamówki, żal... potem udałem się na moja miejscówkę i miałem fajne łowionko , ale na chamstwo nic nie poradzisz....
Kiedys pojechałem na ryby na zbiornik w miejscowości ,,Rogoźnik . Kilka ładnych hektarów zbiorniczek ,podjeżdża sie samochodem pod taka skarpe w lesie i ze skarpy jest zejście na stanowiska. Akurat wolne było tam gdzie łowiłem rok wcześniej .Była około 4.30 rano .Rozkładam sprzet ,nęce i wrzucam sprzęt.Około 7.30 rano podjeżdża samochód ,wychodzi dwóch gości i prosi mnie o zmiane miejscówki ,bo od kilku dni tutaj nęca. Ja niestety odprawiłem kolegów z kwitkiem ,ponieważ od 5 rano sam wrzuciłem kibel zanęty i sporo kukurydzy. Jak sie nęci stanowisko, nie mozna przyjechać o 7 czy 8 na ryby .Pewnie jak byli by o 5 ,lub 6 rano to jeszcze szło by sie dogadać.
I dlatego trzeba wybierać miejsca gdzie nikt nie zagląda nawet tubylce he he ,wiem ze mało jest takich miejsc , ale mogę jedną osobę zaprosić do siebie to mu pokarzę gdzie ja łowię zapraszam do mojej galerii , na razie fotek jest mało bo przekraczają rozmiar ale to co jest to powinno wystarczyć żeby sobie wuobrazić jak tam jest
znam ten ból, tydzień nęcenia i baba z synalkiem maminsynkim podpier.. mi miejscówkę, facet który widział że tam necę a przyjeżdża równie często jak ja nawet nie myślał tam usiąść a te wredne babsko tak, pogadałem z nim chwilę i kazał mi poczekać na jego stanowisku , na początku nie wiedziałem o co mu chodzi a potem zrozumiałem , amatorka połowili 2 godziny i zawijka do domku bo na białe łowili oczywiście te 5 krąpi które wyciągnęli hyc do reklamówki, żal... potem udałem się na moja miejscówkę i miałem fajne łowionko , ale na chamstwo nic nie poradzisz....
_________________________________________________________________________________ Nie mam zamiaru się czepiać, ale przykład, który podałeś jedynie Ciebie stawia w złym świetle.Nie sądzę, żeby ta baba z synalkiem chciała podsiąść Twoją miejscówkę specjalnie.Pomyśl, że jak Oni tam przyjechali, to Ciebie nie było i wrzucili pewnie też swoją zanętę,to gdzie mieli się później przesiąść ? Czym mieli zanęcić ?Ja rozumiem, że Oni wzięli te pięć krąpi, a Ty prawdopodobnie wypuszczasz je do wody po złowieniu.No cóż, też mieli takie prawo. Facet, który łowił obok wiedział, ze to Twoje miejsce, ale Ona nie musiałatego wiedzieć. Jak czytam te wpisy, to zastanawiam się, czy nie lepiej zostawić kartkę z wiadomościąna miejscówce, bo tydzień jest długi, a nie każdy wie, że dane miejsce jest nęcone. To nie było chamstwo z Jej strony. Chamstwem można nazwać, jeżeli ktoś Cię obserwuje, a później tam łowi.
Nie wiem z kad sie to bierze MOJE MIEJSCE przecież podkarmilem ?? Wiem ze miejsce mozna zajać wykupic na cmetarzu nad woda maja wszyscy dostep na zasadzie kto pierwszy ten góra!Przyklad dwa dni w tamtym tyg. necilem 5kg kukurydzy i jeszcze kulki groch 2kg i po tygodniu przyjezdżam jest zajete? Owszem czemu nie bo przez te 6 dni siedzialo tam 77 wedkarzy i każdy wlozyl czesc swojej zanety, wiec moje necenie moge sobie wsadzić?? Pozostaje nam tylko sie poużalac nad soba?? Tylko czemu az na forum z tym lescieć/
Kiedys pojechałem na ryby na zbiornik w miejscowości ,,Rogoźnik . Kilka ładnych hektarów zbiorniczek ,podjeżdża sie samochodem pod taka skarpe w lesie i ze skarpy jest zejście na stanowiska. Akurat wolne było tam gdzie łowiłem rok wcześniej .Była około 4.30 rano .Rozkładam sprzet ,nęce i wrzucam sprzęt.Około 7.30 rano podjeżdża samochód ,wychodzi dwóch gości i prosi mnie o zmiane miejscówki ,bo od kilku dni tutaj nęca. Ja niestety odprawiłem kolegów z kwitkiem ,ponieważ od 5 rano sam wrzuciłem kibel zanęty i sporo kukurydzy. Jak sie nęci stanowisko, nie mozna przyjechać o 7 czy 8 na ryby .Pewni jak byli by o 5 ,lub 6 rano to jeszcze szło by sie dogadać.
Nie wiem o czym ta dyskusja. Przecierz wiemy, że miejsce jest tego, kto pierwszy na nim rozłożył manele. Nęcenie w dostępnym dla wszystkich miejscu obarczone jest takim ryzykiem. Dlatego, albo się unika takich miejsc, albo się tam "mieszka"...
Niestety ciężko byłoby tak sformułować przepis aby obydwie strony były zadowolone , dlatego uważam , że ten przepis jest sprawiedliwy (kto pierwszy ten lepszy ) . Nie chciałbym jadąc nad wodę siedzieć w niepewności czy nie zjawi się ktoś i powie , że to jego miejsce zwłaszcza po moim zanęceniu. Albo nęcę od trzech dni a przychodzi gość i mówi , że tu nęci od pięciu dni .
CześćNależy w tym miejscu jakby rozróżnić dwie różne rzeczy.Pierwsza - sam nęcę łowisko i nigdy nikogo nie było oprócz tego, który to zobaczył po czym siadł w nęconym miejscu. W tym wypadku nie wierzę w żadne przypadki.Drugi - tłum wędkarzy, którzy widzą jak nęcę. Któryś z nich siada na gotowym miejscu. Mogę mieć tylko sam do siebie pretensje.JK
Najlepiej jest na jeziorach w pobliżu wsi gdzie wszyscy wiedzą jaki pomost do kogo należy i nikt nikomu miejsca nie zajmuje .
No tak, a jeżeli mieszkasz w innej wsi i chcesz się wybrać na to łowisko np. na jeden dzień,to siedzisz z obawą, że ktoś Cię widłami przegoni ?To jest wielki problem, bo tworzą się "gangi", które uzurpują sobie wyłączne prawo do łowiskai miejscówek.
Koleżanko Roxolo jak zwykle ty, sory że nie dopisałem myślałem że można to wywnioskować, otóż ta Baba z 30 letnim synkiem mieszkają niedaleko i widzą mnie tam co i rusz , a gdy wtedy nęciłem to stali na bezczela na skarpie i widzieli ile nęciłem , a na następny dzień są i mogę sie założyć że nic nie wrzucali, bo nawet kart i pozwoleń nie mają , ale ja nie jestem typem popierdalacza żeby zaraz do psr dzwonić , bo ktoś sobie z wędką siedzi, ale teraz to chyba tak zrobię.
ps. chyba mnie polubiłaś bo często mnie krytykujesz ;p pozdrawiam koleżankę
Skończy ten temat, bo każdy ma swoje achy i ochy , najlepszym wyjściem jest nęcenie zaraz przed łowieniem i tyle nikt do nikogo nie ma pretensji, i kasy mniej na marne pójdzie
Koleżanko Roxolo jak zwykle ty, sory że nie dopisałem myślałem że można to wywnioskować, otóż ta Baba z 30 letnim synkiem mieszkają niedaleko i widzą mnie tam co i rusz , a gdy wtedy nęciłem to stali na bezczela na skarpie i widzieli ile nęciłem , a na następny dzień są i mogę sie założyć że nic nie wrzucali, bo nawet kart i pozwoleń nie mają , ale ja nie jestem typem popierdalacza żeby zaraz do psr dzwonić , bo ktoś sobie z wędką siedzi, ale teraz to chyba tak zrobię.
ps. chyba mnie polubiłaś bo często mnie krytykujesz ;p pozdrawiam koleżankę
:)))Nie mam nic do Ciebie, zaznaczyłam to wcześniej w moim poście.Przeczytałam to co napisałeś i miałam inne zdanie, a tak serio to nie wiedziałam, że byłeś obserwowany i pomyślałam, że tą babą również mogłam być ja :)Nie krytykuję Cię, nie pamiętam kiedy mieliśmy odmienne zdanie albo jakiś spór... Spoko.Również pozdrawiam
PS.Przypomniałam sobie, było jakieś spięcie na początku jak pojawiłeś się na forum....A wiesz dlaczego to pamiętasz ? Bo nie jestem facetem i tutaj nie wmieszam się w tłum.Więcej zdarzeń nie pamiętam, ale niczego też nie żałuję :)
Jestem emerytem i moge w odrużnieniu wedkowac dowoli i w kazdy dzien jak tylko mam ochote> Natomiast wedkarze którzy pracuja nieraz przez 5-6 dni w tygodniu nieraz po 10 godz nie maja takiej mozliwosci? Z wiosny jezdzilem bodajze wtorek sroda czwartek piątek i w sobote przyjechalem 3,50 i jakie bylo moje zdziwienie za juz wedkuja na moim stanowisku ojciec z 12-15 latkiem . Wiec co moglem zrobic tymbardziej widze obca rejestracja. poprosilem czy moge przysiasc sie przy nich i bede rzucal za pas roslin, na co wyrazili zgode,miedzy czasie lowiac podpowiedzialem czym karmilem i na co lowilem i dowiedzialem sie ze przyjechali 52km na tą wode aby zlowic karpia. Nie wyobrażam sobie ze muglbym poprosic wlasnie kogos o opuszczenie stanowiska bo ja je przez tydzien okupywalem i karmilem, a syn chodzac do szkoly ojciec do pracy przecież tylko w dzien wolny mogli sobie pozwolic na wedkowanie ,a ja mialem mozliwosc codziennie bawic sie ? Zyczmy innym a bedzie nam życzone!
heh nie no spoko koleżanko , ja też zapomniałem dopisać, ale tak jak napisałem byłem na celowniku tych dwojga, nie da się chyba z tym walczyć, a woda jest tak samo każdego, trzeba nauczyć się z tym żyć bo jak inaczej chyba się nie da , czasami pomaga rozmowa jeśli ktoś jest wyrozumiały a jeśli nie trudno, trzeba iść dalej , może nawet bez nęcenia uda się coś większego wyciągnąć a jak radocha wtedy ;p
Brawo Bernard51, czuć, że jesteś kolegą wędkarzem. Przeczytałem wszystko w tym poście i widać, że każdy chciałby "wyjść na swoje". Mieszkam w pobliżu dwóch jezior i wiem, jak chcieliby je traktować miejscowi, a jakie nadzieje mają przyjezdni. Żeby się nie przymilać "miejscowym" zapisałem się do całkiem innego koła. Pozwolono mi zrobić kładkę (przydawała się na zawodach), ale jak wiecie kładki są różnie szanowane, a ta była tak atrakcyjna, że jej żywot był krótki, ale nie wędkarze ją zniszczyli tylko letnicy. Odechciało mi się inwestować w następną. Lubiłem przyjść popatrzeć jak ktoś łowi i lubiłem pogadać z wędkarzami. Można było dowiedzieć się o innych łowiskach, o sposobach na ryby itp. Jakoś nie miałem do wędkarzy żalu, że na niej siedzieli. Pozdrawiam Wszystkich.
A teraz coś z życia. W okresie letnim przyjeżdżał pewien emeryt z dość daleka i co roku u sąsiada mieszkał w przyczepie kempingowej. Przez 2-3 tygodnie "moja" kładka była non stop przez niego zajęta - więc emeryt przez miejscowych został nazwany "Okupant". Najgorsze było to, że nie żałował zanęty, sypał dużo. Na początku łowił nawet piękne płocie, ale z czasem było coraz gorzej. Wierzył jednak, że gorsze brania to jednak nie wina zanęty. Po jakimś czasie kładka się zwolniła. Przyjechał wędkarz z innego miasta, zaczął się rozkładać. Na sąsiedniej kładce był mój kolega. "Gość" zaczął wypytywać na co tu łowić. Opisałem więc jak wyglądały z grubsza zanęty poprzednika. W sprawie zanęt pierwszy odezwał się kolega, powiedział - teraz to tu może ryba brać jedynie na Rapacholin. Jeszcze raz pozdrawiam i wyciągajcie wnioski.
Brawo Bernard51, czuć, że jesteś kolegą wędkarzem. Przeczytałem wszystko w tym poście i widać, że każdy chciałby "wyjść na swoje". Mieszkam w pobliżu dwóch jezior i wiem, jak chcieliby je traktować miejscowi, a jakie nadzieje mają przyjezdni. Żeby się nie przymilać "miejscowym" zapisałem się do całkiem innego koła. Pozwolono mi zrobić kładkę (przydawała się na zawodach), ale jak wiecie kładki są różnie szanowane, a ta była tak atrakcyjna, że jej żywot był krótki, ale nie wędkarze ją zniszczyli tylko letnicy. Odechciało mi się inwestować w następną. Lubiłem przyjść popatrzeć jak ktoś łowi i lubiłem pogadać z wędkarzami. Można było dowiedzieć się o innych łowiskach, o sposobach na ryby itp. Jakoś nie miałem do wędkarzy żalu, że na niej siedzieli. Pozdrawiam Wszystkich.
A teraz coś z życia. W okresie letnim przyjeżdżał pewien emeryt z dość daleka i co roku u sąsiada mieszkał w przyczepie kempingowej. Przez 2-3 tygodnie "moja" kładka była non stop przez niego zajęta - więc emeryt przez miejscowych został nazwany "Okupant". Najgorsze było to, że nie żałował zanęty, sypał dużo. Na początku łowił nawet piękne płocie, ale z czasem było coraz gorzej. Wierzył jednak, że gorsze brania to jednak nie wina zanęty. Po jakimś czasie kładka się zwolniła. Przyjechał wędkarz z innego miasta, zaczął się rozkładać. Na sąsiedniej kładce był mój kolega. "Gość" zaczął wypytywać na co tu łowić. Opisałem więc jak wyglądały z grubsza zanęty poprzednika. W sprawie przynęt pierwszy odezwał się kolega, powiedział - teraz to tu może ryba brać jedynie na Rapacholin. Jeszcze raz pozdrawiam i wyciągajcie wnioski.
Brawo Bernard51, czuć, że jesteś kolegą wędkarzem. Przeczytałem wszystko w tym poście i widać, że każdy chciałby "wyjść na swoje". Mieszkam w pobliżu dwóch jezior i wiem, jak chcieliby je traktować miejscowi, a jakie nadzieje mają przyjezdni. Żeby się nie przymilać "miejscowym" zapisałem się do całkiem innego koła. Pozwolono mi zrobić kładkę (przydawała się na zawodach), ale jak wiecie kładki są różnie szanowane, a ta była tak atrakcyjna, że jej żywot był krótki, ale nie wędkarze ją zniszczyli tylko letnicy. Odechciało mi się inwestować w następną. Lubiłem przyjść popatrzeć jak ktoś łowi i lubiłem pogadać z wędkarzami. Można było dowiedzieć się o innych łowiskach, o sposobach na ryby itp. Jakoś nie miałem do wędkarzy żalu, że na niej siedzieli. Pozdrawiam Wszystkich.
A teraz coś z życia. W okresie letnim przyjeżdżał pewien emeryt z dość daleka i co roku u sąsiada mieszkał w przyczepie kempingowej. Przez 2-3 tygodnie "moja" kładka była non stop przez niego zajęta - więc emeryt przez miejscowych został nazwany "Okupant". Najgorsze było to, że nie żałował zanęty, sypał dużo. Na początku łowił nawet piękne płocie, ale z czasem było coraz gorzej. Wierzył jednak, że gorsze brania to jednak nie wina zanęty. Po jakimś czasie kładka się zwolniła. Przyjechał wędkarz z innego miasta, zaczął się rozkładać. Na sąsiedniej kładce był mój kolega. "Gość" zaczął wypytywać na co tu łowić. Opisałem więc jak wyglądały z grubsza zanęty poprzednika. W sprawie zanęt pierwszy odezwał się kolega, powiedział - teraz to tu może ryba brać jedynie na Rapacholin. Jeszcze raz pozdrawiam i wyciągajcie wnioski.
CześćSytuacja opisana w poście dotyczyła rzeki i to nie małej.Zanęta a zanęta - wyciągnij wnioski ;-)Co prawda też jestem zdania, że sypanie " zanęty " typu chleb, ziemniaki i kluski z obiadu bez umiaru przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Rzeka to zupełnie inna bajka - dowodem jest to, że Mateusz złowił pięknego amura. Prawie, że jestem pewny, że gdyby jeszcze po tym braniu dobrze podsypał kukurydzą brań byłoby więcej. To co wrzucił przed łowieniem pewnie amury opędzlowały szybciej niż się spodziewał.JK
Łowię na spining , ale czy te 10 kg kukurydzy i inne zanęty nie degraduje środowiska wodnego , pomyślcie o tym , nie za wszelką cenę ryba!!!
Degraduje szczególnie w rękach "mało myślących". Dziś miałem przykład,poniżej mnie na przeciwnym brzegu łowiło trzech młodzieńców,ryba nie zerowała,zostało im mnóstwo zanęty. Co z nią zrobili przed odejściem do domu? Wrzucili do wody by tam się zepsuła. Ryby nie zawsze "żrą".
Jestem emerytem i moge w odrużnieniu wedkowac dowoli i w kazdy dzien jak tylko mam ochote> Natomiast wedkarze którzy pracuja nieraz przez 5-6 dni w tygodniu nieraz po 10 godz nie maja takiej mozliwosci? Z wiosny jezdzilem bodajze wtorek sroda czwartek piątek i w sobote przyjechalem 3,50 i jakie bylo moje zdziwienie za juz wedkuja na moim stanowisku ojciec z 12-15 latkiem . Wiec co moglem zrobic tymbardziej widze obca rejestracja. poprosilem czy moge przysiasc sie przy nich i bede rzucal za pas roslin, na co wyrazili zgode,miedzy czasie lowiac podpowiedzialem czym karmilem i na co lowilem i dowiedzialem sie ze przyjechali 52km na tą wode aby zlowic karpia. Nie wyobrażam sobie ze muglbym poprosic wlasnie kogos o opuszczenie stanowiska bo ja je przez tydzien okupywalem i karmilem, a syn chodzac do szkoly ojciec do pracy przecież tylko w dzien wolny mogli sobie pozwolic na wedkowanie ,a ja mialem mozliwosc codziennie bawic sie ? Zyczmy innym a bedzie nam życzone!
Bardzo dobre podejście. Według mnie wędkarze powinni dobie pomagac i byc dla siebie zyczliwi a nie tak jak niektórzy.
mam wielki problem!!!! od 5 dni razem z ojcem nęce (10kg kuku i 1 kg kulek) codziennie odre nie daleko głogowa!mam zamiar łowic od soboty po południu do wieczora w niedziele! wszystko fajnie miejscówka bardzo dobra prawie nie dostępna dla ludzi a przynajmniej autem tam sie nie dojedzie !! no wlasnie prawie dzis byl nęcic mój Ojciec a tu wszystkie główki przez kilka km wolne tylka ta nasza niby idealna zajeta??? a dokladnie jakis koles na skuterku którego raz mijalismy na duzo wczesniejszej głóce , wiec nie mozliwe ze to przypadek!!! co mam zrobic ??????
Jak my możemy ci pomóc? ktoś był szybszy może przy obserwował, chamskie ale nic nie zrobisz ;/
"" Główce "" a nie "" Głóce "".. Bez komentarza.. Tytuł jakby Ci nie wiem co robili.. Przyjechać wcześniej chyba, że chcesz się kłócić bez argumentów ;) Jak dla mnie to temat do zamknięcia..
Możesz liczyć że w sobotę go nie będzie. Jeśli będzie to możesz też zapytać go czy mozesz koło niego łowić gdyż nęciłeś cały tydzień. Nic innego zrobić nie możesz,takie prawo.
CześćGrzecznie aczkolwiek stanowczo wytłumacz i poproś o udostępnienie miejsca lub koniecznie zajmijcie miejscówkę nawet w nocy przed zasiadką.Szkoda, że nie zapytałeś o porę nęcenia a mi nie przyszło do głowy. Zawsze nęcę jak jest ciemno.Uważam, że takie zachowanie jak tego kolesia jest chamskie i niedopuszczalne.I niech nikt nie mówi "RAPR" kto nie przygotowywał miejsca nęcąc go systematycznie.JK
"" Główce "" a nie "" Głóce "".. Bez komentarza.. Tytuł jakby Ci nie wiem co robili.. Przyjechać wcześniej chyba, że chcesz się kłócić bez argumentów ;) Jak dla mnie to temat do zamknięcia..
CześćWiesz co ?Nęciłeś kiedyś przez tydzień? Jak nie to może poproszę o nie komentowanie.Pożyjesz, wydasz kiedyś kasę na zanęty, poświęcisz czas, duuuużo czasu a tu jakiś pajac wykorzysta Twoją pracę. Zobaczysz jak się poczujesz.JK
kolego sitownik piszesz tak jak gdyby to było normalne zachowanie ??? jeden sie stara wydaje kase i inny przychodzi na gotowe i ma wszystko w d...!!! dla nie których istnieje cos takiego jak etyka wędkarska i takie chamskie i bezczelne zachowanie powinnło sie tępić!! ale widać dla ciebie to normalne i to jest temat do zamkniecia!!
Witam:),,ja dam swoje zdanie na wesoło:):):),Mateusz,, pozostało nam wyzbierać to co wsypane,, (zanęcone) i wsypać gdzie indziej:):),nic mu nie zrobimy, gość jest pierwszy na łowisku.Pozdrawiam:)
wujek mojego kumpla miał identyczną sytuację. postanowił wydać jeszcze 10 zł i poprosił kolegów spod pobliskiego sklepu monopolowego, a Ci że byli w potrzebie postanowili mu pomóc. :)
Oczywiście że to jest chamskie zachowanie, ale co my możemy mu polecic?rozstawic pułapki na szczury? :D a nóż przyjdzie w sandałach!
Myślę aby podszedł do tego Pana i się w delikatny sposób podpytał:),czy coś Panu na tą wędkę bierze?,bo tu jeden koleś cały czas sypie a plonów nie zbiera:):)..O,tak trzeba:).Tak se myślę:)
Ja też miałem podobną sytuacje a okazało się później że nęciliśmy oboje równocześnie nie wiedząc o tym. Może to naiwna wersja ale też możliwa.
Łowię na spining , ale czy te 10 kg kukurydzy i inne zanęty nie degraduje środowiska wodnego , pomyślcie o tym , nie za wszelką cenę ryba!!!
kolego sitownik piszesz tak jak gdyby to było normalne zachowanie ??? jeden sie stara wydaje kase i inny przychodzi na gotowe i ma wszystko w d...!!! dla nie których istnieje cos takiego jak etyka wędkarska i takie chamskie i bezczelne zachowanie powinnło sie tępić!! ale widać dla ciebie to normalne i to jest temat do zamkniecia!!
Kolego , coś Ci się pomyliło , to wolny kraj i nie masz prawa nikomu zabraniać łowienia nawet jeżeli tam karmiłeś . Uwierz mi , że znam ten ból , dlatego nauczony doświadczeniem zawsze ale to zawsze szykuję sobie drugie wyjście/miejsce . Nie wiem co masz na myśli mówiąc , że trzeba tępić takie zachowanie ? Ale , jeżeli chcesz wyrzucać kogoś z miejscówy na siłę to tylko sobie zaszkodzisz . Nie zostaje nic innego jak rozmowa i prośba o ustąpienie miejsca lub ewentualnie podział miejscówki na dwa sektory .
w sumie macie racje !! następnym razem postaram sie byc bardziej ostrożny!! a w sobote spróbuje byc pierwszy a w niedziele wieczorkie napisze jakie byly wyniki mojej wyprawy heheh pozdrawiam !!!
wujek mojego kumpla miał identyczną sytuację. postanowił wydać jeszcze 10 zł i poprosił kolegów spod pobliskiego sklepu monopolowego, a Ci że byli w potrzebie postanowili mu pomóc. :)
Myślisz że wujek Twojego kumpla taki cwaniak? Trafi na takiego co "ofertę" przebije i ciekawe czy wtedy będziesz uśmieszki wstawiał :)
Co do tematu. Jeśli ktoś widzi że nęcisz i Cie "podsiada" to nic innego jak esencja chamstwa. Z doświadczenia wiem jednak że większość zajętych miejscówek jest zupełnie przypadkową sprawą. Jedzie ktoś na ryby i rozstawia sie na główce. Nie będzie się zastanawiał i robił ankiety i wywiadu środowiskowego czy ktoś tu kiedyś necił, jak dawno i czy ma zamiar dziś przyjechać. Woda jest dla wszystkich i najsprawiedliwszym rozwiązaniem jest "kto pierwszy ten lepszy"
Ja nęcąc obserwuję także kto mnie widzi.
Jeśli ktoś podsiądzie nie świadomie to ok. ale z premedytacją i ja nie połowie ale on też.
A dla pocieszenia, dwa tygodnie nęcenia i usiedli mi a na nowym miejscu pobiłem kolejne rekordy. Tylko oni nie wiedzieli że tam nęciłem.
niestety kto pierwszy ten lepszy ale czasem chamstwo aż maluje się na twarzy takiego cwaniaczka który nas podsiada cóż szkoda łamać na takim wędkę....
komitet kolejkowy najlepiej zalozyc
cala rodzine zaangazowac niech przez te dni pomiedzy neceniami oblegaja lowisko i na koniec przyjezdzasz Ty i masz zapewniona miejscowke
buahahahaah!
komitet kolejkowy najlepiej zalozyc
cala rodzine zaangazowac niech przez te dni pomiedzy neceniami oblegaja lowisko i na koniec przyjezdzasz Ty i masz zapewniona miejscowke
buahahahaah!
CześćDobra rada.Chciałbym kiedyś żebyś i Ty spróbował tego miodu jak Ci podsiądą miejscówkę. Taką zanęconą, przygotowaną, tylko wędki zarzucić, usiąść i zimne piwko wypić.Inaczej byś ćwierkał .JK
trzeba miec swiadomosc ze to nie Twoje miejsce a wszystkich czlonkow PZW z oplatami na dany okreg udostepnione do wedkowania
jezeli macie pretensje to proponuje zmiane w zapisie regulaminu odnosnie rezerwacji miejscowki (nęconej) na dany dzien albo na wybrane dni za adekwatna doplata :)
Podrzućcie gościowi jeszcze trochę kukurydzy bo może mieć pretensje jeżeli będą słabe brania. Szat nie ma co drzeć. Przepis RAPR jasno określa sytuację. Ale sytuacji Wam nie zazdroszczę. Pozdrawiam.
trzeba miec swiadomosc ze to nie Twoje miejsce a wszystkich czlonkow PZW z oplatami na dany okreg udostepnione do wedkowania
jezeli macie pretensje to proponuje zmiane w zapisie regulaminu odnosnie rezerwacji miejscowki (nęconej) na dany dzien albo na wybrane dni za adekwatna doplata :)
CześćGłosisz prawdy oczywiste, których nikt nie neguje.Tu nie chodzi o regulamin ale zachowanie i etykę na rybach. Odrobina hm wędkarskiej uczciwości - nie moje, nie ja nęciłem to nie siadam.JK
trzeba miec swiadomosc ze to nie Twoje miejsce a wszystkich czlonkow PZW z oplatami na dany okreg udostepnione do wedkowania
jezeli macie pretensje to proponuje zmiane w zapisie regulaminu odnosnie rezerwacji miejscowki (nęconej) na dany dzien albo na wybrane dni za adekwatna doplata :)
No właśnie to takie dziwne, kiedyś na "rzece młodości" - Łynie szło się na miejscówę i wiadomo było - tu Bogdan wyciął w leszczynie i nęci, tu Zbycho, a tu Andrzej - nie wolno. I nikomu do głowy nie przyszło, żeby mu przysiąść, bo przyjdzie po 16, bo wiocha na całe miasto. Ewentualnie dopuszczone było spinem pomachać przez chwilę.
A swoją drogą posadzić dupę komuś na miejscu - z pełną premedytacją, wiedząć, że ktoś tu nęci, to dziadostwo.
A na marginesie członek członkowi nierówny, bo na takich to jest inne określenie członka.
kiedys...
teraz jest duza presja wedkarska...
kiedys...
teraz jest duza presja wedkarska...
Łe, kwestia kultury. Na Łynie nadal SM czy PSR w LW nie łazi bo jeden krzyknie to "zawody pływackie" urządzamy - mimo, że od lat tam nie mieszkamy i dopłatę na tamte wody problem załatwić, a przyjezdnych szanujemy, i flaszke się zrobi ;). Polska dziwna kraina - nawet teraz siedzę sobie z Bośniakiem i walę chorwacką rakiję, a zaczęło się od tego, że zaciekawiło mnie po jakiego grzyba cała zatoka jest zastawiona sieciami i klatkami, coś tam pływa, coś bambocze, zacząłem wyciągać i na flachę mnie zaprosił - wszędzie dobrze tylko nie w polsce gdzie człowiek człowiekowi wilkiem.
Pozdro i więcej szacunku do siebie koledzy
heh tez znam takiego pana :PPP jest chamski arogancki nie szanuje innych wędkarzy bo on jest jedyny xD potrafi się wpierdzielić na pomost gdzie lowi 10 wedkarzy i ich wyśmiewać bo to jego miejsce :)) a jak zauważy że cos zloiłes to potrafi zajmować miejscówke 24/h :O
jest starszy ma brodę jak mikołaj ale nie rozdaje prezentów :((
miejscowi go olewają ale przejezdni nie sa tak cierpliwi dlatego często ląduje w wodzie albo chodzi z wielkaśnym fioletowo purpurowym limem Dx
a koledze pozostaje nieprzyjemna noc w samochodzie lub bardziej przyjemne ognisko i namiocik :P
znam ten ból, tydzień nęcenia i baba z synalkiem maminsynkim podpier.. mi miejscówkę, facet który widział że tam necę a przyjeżdża równie często jak ja nawet nie myślał tam usiąść a te wredne babsko tak, pogadałem z nim chwilę i kazał mi poczekać na jego stanowisku , na początku nie wiedziałem o co mu chodzi a potem zrozumiałem , amatorka połowili 2 godziny i zawijka do domku bo na białe łowili oczywiście te 5 krąpi które wyciągnęli hyc do reklamówki, żal... potem udałem się na moja miejscówkę i miałem fajne łowionko , ale na chamstwo nic nie poradzisz....
Kiedys pojechałem na ryby na zbiornik w miejscowości ,,Rogoźnik . Kilka ładnych hektarów zbiorniczek ,podjeżdża sie samochodem pod taka skarpe w lesie i ze skarpy jest zejście na stanowiska. Akurat wolne było tam gdzie łowiłem rok wcześniej .Była około 4.30 rano .Rozkładam sprzet ,nęce i wrzucam sprzęt.Około 7.30 rano podjeżdża samochód ,wychodzi dwóch gości i prosi mnie o zmiane miejscówki ,bo od kilku dni tutaj nęca. Ja niestety odprawiłem kolegów z kwitkiem ,ponieważ od 5 rano sam wrzuciłem kibel zanęty i sporo kukurydzy.
Jak sie nęci stanowisko, nie mozna przyjechać o 7 czy 8 na ryby .Pewnie jak byli by o 5 ,lub 6 rano to jeszcze szło by sie dogadać.
I dlatego trzeba wybierać miejsca gdzie nikt nie zagląda nawet tubylce he he ,wiem ze mało jest takich miejsc , ale mogę jedną osobę zaprosić do siebie to mu pokarzę gdzie ja łowię zapraszam do mojej galerii , na razie fotek jest mało bo przekraczają rozmiar ale to co jest to powinno wystarczyć żeby sobie wuobrazić jak tam jest
znam ten ból, tydzień nęcenia i baba z synalkiem maminsynkim podpier.. mi miejscówkę, facet który widział że tam necę a przyjeżdża równie często jak ja nawet nie myślał tam usiąść a te wredne babsko tak, pogadałem z nim chwilę i kazał mi poczekać na jego stanowisku , na początku nie wiedziałem o co mu chodzi a potem zrozumiałem , amatorka połowili 2 godziny i zawijka do domku bo na białe łowili oczywiście te 5 krąpi które wyciągnęli hyc do reklamówki, żal... potem udałem się na moja miejscówkę i miałem fajne łowionko , ale na chamstwo nic nie poradzisz....
_________________________________________________________________________________
Nie mam zamiaru się czepiać, ale przykład, który podałeś jedynie Ciebie stawia w złym świetle.Nie sądzę, żeby ta baba z synalkiem chciała podsiąść Twoją miejscówkę specjalnie.Pomyśl, że jak Oni tam przyjechali, to Ciebie nie było i wrzucili pewnie też swoją zanętę,to gdzie mieli się później przesiąść ? Czym mieli zanęcić ?Ja rozumiem, że Oni wzięli te pięć krąpi, a Ty prawdopodobnie wypuszczasz je do wody po złowieniu.No cóż, też mieli takie prawo. Facet, który łowił obok wiedział, ze to Twoje miejsce, ale Ona nie musiałatego wiedzieć. Jak czytam te wpisy, to zastanawiam się, czy nie lepiej zostawić kartkę z wiadomościąna miejscówce, bo tydzień jest długi, a nie każdy wie, że dane miejsce jest nęcone. To nie było chamstwo z Jej strony. Chamstwem można nazwać, jeżeli ktoś Cię obserwuje, a później tam łowi.
Nie wiem z kad sie to bierze MOJE MIEJSCE przecież podkarmilem ??
Wiem ze miejsce mozna zajać wykupic na cmetarzu nad woda maja wszyscy dostep na zasadzie kto pierwszy ten góra!Przyklad dwa dni w tamtym tyg. necilem 5kg kukurydzy i jeszcze kulki groch 2kg i po tygodniu przyjezdżam jest zajete? Owszem czemu nie bo przez te 6 dni siedzialo tam 77 wedkarzy i każdy wlozyl czesc swojej zanety, wiec moje necenie moge sobie wsadzić??
Pozostaje nam tylko sie poużalac nad soba?? Tylko czemu az na forum z tym lescieć/
Kiedys pojechałem na ryby na zbiornik w miejscowości ,,Rogoźnik . Kilka ładnych hektarów zbiorniczek ,podjeżdża sie samochodem pod taka skarpe w lesie i ze skarpy jest zejście na stanowiska. Akurat wolne było tam gdzie łowiłem rok wcześniej .Była około 4.30 rano .Rozkładam sprzet ,nęce i wrzucam sprzęt.Około 7.30 rano podjeżdża samochód ,wychodzi dwóch gości i prosi mnie o zmiane miejscówki ,bo od kilku dni tutaj nęca. Ja niestety odprawiłem kolegów z kwitkiem ,ponieważ od 5 rano sam wrzuciłem kibel zanęty i sporo kukurydzy.
Jak sie nęci stanowisko, nie mozna przyjechać o 7 czy 8 na ryby .Pewni
jak byli by o 5 ,lub 6 rano to jeszcze szło by sie dogadać.
A jaki był finał ? Zwinęli się ?
Nie wiem o czym ta dyskusja. Przecierz wiemy, że miejsce jest tego, kto pierwszy na nim rozłożył manele. Nęcenie w dostępnym dla wszystkich miejscu obarczone jest takim ryzykiem. Dlatego, albo się unika takich miejsc, albo się tam "mieszka"...
Niestety ciężko byłoby tak sformułować przepis aby obydwie strony były zadowolone , dlatego uważam , że ten przepis jest sprawiedliwy (kto pierwszy ten lepszy ) . Nie chciałbym jadąc nad wodę siedzieć w niepewności czy nie zjawi się ktoś i powie , że to jego miejsce zwłaszcza po moim zanęceniu. Albo nęcę od trzech dni a przychodzi gość i mówi , że tu nęci od pięciu dni .
CześćNależy w tym miejscu jakby rozróżnić dwie różne rzeczy.Pierwsza - sam nęcę łowisko i nigdy nikogo nie było oprócz tego, który to zobaczył po czym siadł w nęconym miejscu. W tym wypadku nie wierzę w żadne przypadki.Drugi - tłum wędkarzy, którzy widzą jak nęcę. Któryś z nich siada na gotowym miejscu. Mogę mieć tylko sam do siebie pretensje.JK
Najlepiej jest na jeziorach w pobliżu wsi gdzie wszyscy wiedzą jaki pomost do kogo należy i nikt nikomu miejsca nie zajmuje .
Najlepiej jest na jeziorach w pobliżu wsi gdzie wszyscy wiedzą jaki pomost do kogo należy i nikt nikomu miejsca nie zajmuje .
No tak, a jeżeli mieszkasz w innej wsi i chcesz się wybrać na to łowisko np. na jeden dzień,to siedzisz z obawą, że ktoś Cię widłami przegoni ?To jest wielki problem, bo tworzą się "gangi", które uzurpują sobie wyłączne prawo do łowiskai miejscówek.
Do nęconych miejsc doszły jeszcze prywatne pomosty.Wolne miejsce to siadam i wędkuje , zajęte to idę dalej.I wszystko na ten temat :)
Koleżanko Roxolo jak zwykle ty, sory że nie dopisałem myślałem że można to wywnioskować, otóż ta Baba z 30 letnim synkiem mieszkają niedaleko i widzą mnie tam co i rusz , a gdy wtedy nęciłem to stali na bezczela na skarpie i widzieli ile nęciłem , a na następny dzień są i mogę sie założyć że nic nie wrzucali, bo nawet kart i pozwoleń nie mają , ale ja nie jestem typem popierdalacza żeby zaraz do psr dzwonić , bo ktoś sobie z wędką siedzi, ale teraz to chyba tak zrobię.
ps. chyba mnie polubiłaś bo często mnie krytykujesz ;p
pozdrawiam koleżankę
Skończy ten temat, bo każdy ma swoje achy i ochy , najlepszym wyjściem jest nęcenie zaraz przed łowieniem i tyle nikt do nikogo nie ma pretensji, i kasy mniej na marne pójdzie
Koleżanko Roxolo jak zwykle ty, sory że nie dopisałem myślałem że można to wywnioskować, otóż ta Baba z 30 letnim synkiem mieszkają niedaleko i widzą mnie tam co i rusz , a gdy wtedy nęciłem to stali na bezczela na skarpie i widzieli ile nęciłem , a na następny dzień są i mogę sie założyć że nic nie wrzucali, bo nawet kart i pozwoleń nie mają , ale ja nie jestem typem popierdalacza żeby zaraz do psr dzwonić , bo ktoś sobie z wędką siedzi, ale teraz to chyba tak zrobię.
ps. chyba mnie polubiłaś bo często mnie krytykujesz ;p
pozdrawiam koleżankę
:)))Nie mam nic do Ciebie, zaznaczyłam to wcześniej w moim poście.Przeczytałam to co napisałeś i miałam inne zdanie, a tak serio to nie wiedziałam, że byłeś obserwowany i pomyślałam, że tą babą również mogłam być ja :)Nie krytykuję Cię, nie pamiętam kiedy mieliśmy odmienne zdanie albo jakiś spór... Spoko.Również pozdrawiam
PS.Przypomniałam sobie, było jakieś spięcie na początku jak pojawiłeś się na forum....A wiesz dlaczego to pamiętasz ? Bo nie jestem facetem i tutaj nie wmieszam się w tłum.Więcej zdarzeń nie pamiętam, ale niczego też nie żałuję :)
Jestem emerytem i moge w odrużnieniu wedkowac dowoli i w kazdy dzien jak tylko mam ochote> Natomiast wedkarze którzy pracuja nieraz przez 5-6 dni w tygodniu nieraz po 10 godz nie maja takiej mozliwosci? Z wiosny jezdzilem bodajze wtorek sroda czwartek piątek i w sobote przyjechalem 3,50 i jakie bylo moje zdziwienie za juz wedkuja na moim stanowisku ojciec z 12-15 latkiem . Wiec co moglem zrobic tymbardziej widze obca rejestracja. poprosilem czy moge przysiasc sie przy nich i bede rzucal za pas roslin, na co wyrazili zgode,miedzy czasie lowiac podpowiedzialem czym karmilem i na co lowilem i dowiedzialem sie ze przyjechali 52km na tą wode aby zlowic karpia. Nie wyobrażam sobie ze muglbym poprosic wlasnie kogos o opuszczenie stanowiska bo ja je przez tydzien okupywalem i karmilem, a syn chodzac do szkoly ojciec do pracy przecież tylko w dzien wolny mogli sobie pozwolic na wedkowanie ,a ja mialem mozliwosc codziennie bawic sie ?
Zyczmy innym a bedzie nam życzone!
heh nie no spoko koleżanko , ja też zapomniałem dopisać, ale tak jak napisałem byłem na celowniku tych dwojga, nie da się chyba z tym walczyć, a woda jest tak samo każdego, trzeba nauczyć się z tym żyć bo jak inaczej chyba się nie da , czasami pomaga rozmowa jeśli ktoś jest wyrozumiały a jeśli nie trudno, trzeba iść dalej , może nawet bez nęcenia uda się coś większego wyciągnąć a jak radocha wtedy ;p
Łowię na spining , ale czy te 10 kg kukurydzy i inne zanęty nie degraduje środowiska wodnego , pomyślcie o tym , nie za wszelką cenę ryba!!!
Spokojnie, jak wejdzie stado leszcza, karpia, czy innej białej ryby, to 10 kg kukurydzy, to jest "pestka" dla takiego stada...:)
Brawo Bernard51, czuć, że jesteś kolegą wędkarzem.
Przeczytałem wszystko w tym poście i widać, że każdy chciałby "wyjść na swoje".
Mieszkam w pobliżu dwóch jezior i wiem, jak chcieliby je traktować miejscowi, a jakie nadzieje mają przyjezdni. Żeby się nie przymilać "miejscowym" zapisałem się do całkiem innego koła.
Pozwolono mi zrobić kładkę (przydawała się na zawodach), ale jak wiecie kładki są różnie szanowane, a ta była tak atrakcyjna, że jej żywot był krótki, ale nie wędkarze ją zniszczyli tylko letnicy.
Odechciało mi się inwestować w następną. Lubiłem przyjść popatrzeć jak ktoś łowi i lubiłem pogadać z wędkarzami. Można było dowiedzieć się o innych łowiskach, o sposobach na ryby itp.
Jakoś nie miałem do wędkarzy żalu, że na niej siedzieli.
Pozdrawiam Wszystkich.
A teraz coś z życia.
W okresie letnim przyjeżdżał pewien emeryt z dość daleka i co roku u sąsiada mieszkał w przyczepie kempingowej. Przez 2-3 tygodnie "moja" kładka była non stop przez niego zajęta - więc emeryt przez miejscowych został nazwany "Okupant". Najgorsze było to, że nie żałował zanęty, sypał dużo. Na początku łowił nawet piękne płocie, ale z czasem było coraz gorzej. Wierzył jednak, że gorsze brania to jednak nie wina zanęty. Po jakimś czasie kładka się zwolniła.
Przyjechał wędkarz z innego miasta, zaczął się rozkładać. Na sąsiedniej kładce był mój kolega.
"Gość" zaczął wypytywać na co tu łowić. Opisałem więc jak wyglądały z grubsza zanęty poprzednika. W sprawie zanęt pierwszy odezwał się kolega, powiedział - teraz to tu może ryba brać jedynie na Rapacholin.
Jeszcze raz pozdrawiam i wyciągajcie wnioski.
Brawo Bernard51, czuć, że jesteś kolegą wędkarzem.
Przeczytałem wszystko w tym poście i widać, że każdy chciałby "wyjść na swoje".
Mieszkam w pobliżu dwóch jezior i wiem, jak chcieliby je traktować miejscowi, a jakie nadzieje mają przyjezdni. Żeby się nie przymilać "miejscowym" zapisałem się do całkiem innego koła.
Pozwolono mi zrobić kładkę (przydawała się na zawodach), ale jak wiecie kładki są różnie szanowane, a ta była tak atrakcyjna, że jej żywot był krótki, ale nie wędkarze ją zniszczyli tylko letnicy.
Odechciało mi się inwestować w następną. Lubiłem przyjść popatrzeć jak ktoś łowi i lubiłem pogadać z wędkarzami. Można było dowiedzieć się o innych łowiskach, o sposobach na ryby itp.
Jakoś nie miałem do wędkarzy żalu, że na niej siedzieli.
Pozdrawiam Wszystkich.
A teraz coś z życia.
W okresie letnim przyjeżdżał pewien emeryt z dość daleka i co roku u sąsiada mieszkał w przyczepie kempingowej. Przez 2-3 tygodnie "moja" kładka była non stop przez niego zajęta - więc emeryt przez miejscowych został nazwany "Okupant". Najgorsze było to, że nie żałował zanęty, sypał dużo. Na początku łowił nawet piękne płocie, ale z czasem było coraz gorzej. Wierzył jednak, że gorsze brania to jednak nie wina zanęty. Po jakimś czasie kładka się zwolniła.
Przyjechał wędkarz z innego miasta, zaczął się rozkładać. Na sąsiedniej kładce był mój kolega.
"Gość" zaczął wypytywać na co tu łowić. Opisałem więc jak wyglądały z grubsza zanęty poprzednika. W sprawie przynęt pierwszy odezwał się kolega, powiedział - teraz to tu może ryba brać jedynie na Rapacholin.
Jeszcze raz pozdrawiam i wyciągajcie wnioski.
Brawo Bernard51, czuć, że jesteś kolegą wędkarzem.
Przeczytałem wszystko w tym poście i widać, że każdy chciałby "wyjść na swoje".
Mieszkam w pobliżu dwóch jezior i wiem, jak chcieliby je traktować miejscowi, a jakie nadzieje mają przyjezdni. Żeby się nie przymilać "miejscowym" zapisałem się do całkiem innego koła.
Pozwolono mi zrobić kładkę (przydawała się na zawodach), ale jak wiecie kładki są różnie szanowane, a ta była tak atrakcyjna, że jej żywot był krótki, ale nie wędkarze ją zniszczyli tylko letnicy.
Odechciało mi się inwestować w następną. Lubiłem przyjść popatrzeć jak ktoś łowi i lubiłem pogadać z wędkarzami. Można było dowiedzieć się o innych łowiskach, o sposobach na ryby itp.
Jakoś nie miałem do wędkarzy żalu, że na niej siedzieli.
Pozdrawiam Wszystkich.
A teraz coś z życia.
W okresie letnim przyjeżdżał pewien emeryt z dość daleka i co roku u sąsiada mieszkał w przyczepie kempingowej. Przez 2-3 tygodnie "moja" kładka była non stop przez niego zajęta - więc emeryt przez miejscowych został nazwany "Okupant". Najgorsze było to, że nie żałował zanęty, sypał dużo. Na początku łowił nawet piękne płocie, ale z czasem było coraz gorzej. Wierzył jednak, że gorsze brania to jednak nie wina zanęty. Po jakimś czasie kładka się zwolniła.
Przyjechał wędkarz z innego miasta, zaczął się rozkładać. Na sąsiedniej kładce był mój kolega.
"Gość" zaczął wypytywać na co tu łowić. Opisałem więc jak wyglądały z grubsza zanęty poprzednika. W sprawie zanęt pierwszy odezwał się kolega, powiedział - teraz to tu może ryba brać jedynie na Rapacholin.
Jeszcze raz pozdrawiam i wyciągajcie wnioski.
CześćSytuacja opisana w poście dotyczyła rzeki i to nie małej.Zanęta a zanęta - wyciągnij wnioski ;-)Co prawda też jestem zdania, że sypanie " zanęty " typu chleb, ziemniaki i kluski z obiadu bez umiaru przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego.
Rzeka to zupełnie inna bajka - dowodem jest to, że Mateusz złowił pięknego amura. Prawie, że jestem pewny, że gdyby jeszcze po tym braniu dobrze podsypał kukurydzą brań byłoby więcej. To co wrzucił przed łowieniem pewnie amury opędzlowały szybciej niż się spodziewał.JK
Łowię na spining , ale czy te 10 kg kukurydzy i inne zanęty nie degraduje środowiska wodnego , pomyślcie o tym , nie za wszelką cenę ryba!!!
Degraduje szczególnie w rękach "mało myślących".
Dziś miałem przykład,poniżej mnie na przeciwnym brzegu łowiło trzech młodzieńców,ryba nie zerowała,zostało im mnóstwo zanęty.
Co z nią zrobili przed odejściem do domu?
Wrzucili do wody by tam się zepsuła.
Ryby nie zawsze "żrą".
CześćNajczęstszym błędem popełnianym przez adeptów wędkowania jest brak myślenia i brak wyobraźni.JK
Jestem emerytem i moge w odrużnieniu wedkowac dowoli i w kazdy dzien jak tylko mam ochote> Natomiast wedkarze którzy pracuja nieraz przez 5-6 dni w tygodniu nieraz po 10 godz nie maja takiej mozliwosci? Z wiosny jezdzilem bodajze wtorek sroda czwartek piątek i w sobote przyjechalem 3,50 i jakie bylo moje zdziwienie za juz wedkuja na moim stanowisku ojciec z 12-15 latkiem . Wiec co moglem zrobic tymbardziej widze obca rejestracja. poprosilem czy moge przysiasc sie przy nich i bede rzucal za pas roslin, na co wyrazili zgode,miedzy czasie lowiac podpowiedzialem czym karmilem i na co lowilem i dowiedzialem sie ze przyjechali 52km na tą wode aby zlowic karpia. Nie wyobrażam sobie ze muglbym poprosic wlasnie kogos o opuszczenie stanowiska bo ja je przez tydzien okupywalem i karmilem, a syn chodzac do szkoly ojciec do pracy przecież tylko w dzien wolny mogli sobie pozwolic na wedkowanie ,a ja mialem mozliwosc codziennie bawic sie ?
Zyczmy innym a bedzie nam życzone!
Bardzo dobre podejście. Według mnie wędkarze powinni dobie pomagac i byc dla siebie zyczliwi a nie tak jak niektórzy.