Sam wiele razy "podziwiałem" kretynów którzy na moich oczach sypali różnego rodzaju "zanętę" w ilościach przyprawiających o mdłości. Pakowałem wtedy manele i przenosiłem się dalekooooo od nich. Takie miejsca są od razu spalone.
jeżeli chodzi o te ilości sypanej zanęty to wystarczy pojechać na zawody wędkarskie tam już kończy się granica zdrowego rozsądku a zaczyna rywalizacja kto rzuci więcej.....tam nie ma szans wygrać żaden dobry wędkarz jak nie zainwestuje paru stówek na te 3 godz łowienia i kilku kilo rybek.niejednokrotnie byłem na zawodach w Poznaniu na Warcie po prostu kilka kilo zanęty leciało w mgnieniu oka ale za to były szybkie rezultaty bo przecież o to tam chodzi...
W dniu takiego nęcenia(przez karpiarzy) szanse na rybę są faktycznie niewielkie, ale usiądź po takich kilka dni od ich zasiadki, wystarczy trafić w to miejsce sprężyną z dwoma ziarenkami Bonuelle na haczyku. Przy odrobinie szczęścia złowisz rybkę, a fotkę pokażesz(przy następnym spotkaniu) nadzianym kolegom.
CześćTeoria nie mająca nic wspólnego z praktyką :-)Szczególnie się sprawdzi jak nęcone jest 90m od brzegu he he ...pozostaje tylko trafić sprężyną :-)PSWidać, że dalej króluje mit karpiarza i jego wiader kuku, kulek i peletów :-)JK
Cześć
Teoria nie mająca nic wspólnego z praktyką :-)
Szczególnie się sprawdzi jak nęcone jest 90m od brzegu he he ...pozostaje tylko trafić sprężyną :-)
PS
Widać, że dalej króluje mit karpiarza i jego wiader kuku, kulek i peletów :-)
JK
Nie będę już więcej się wypowiadał Januszu na temat ilości zanęty, ale jak chcesz to możemy się spotkać i sprawdzić nasze umiejętności rzutowe.
Ja zarzucam zestaw z pva w woderach, a koledzy z byłego CDB wywożą swoje pod marker...
Moje kijki to masówka Diaflex Carp 360 na bliższe odległości, a koledzy szczycą się posiadaniem wędzisk zbrojonych ręcznie w Anglii o długościach 390 do dalekich "rzutów" których nigdy nie wykonują.
Karp - czyli odmiana hodowlana ryby całkowicie obcego pochodzenia -
traktowany jest w Polsce , jak zwykle : tubylczo i prymitywnie czyli
słowem mówiąc : jako "ryba przemysłowa " albo wodny odpowiednik
"świni hodowlanej " , a nawet swego rodzaju inwentarza , "rybiej
trzody hodowlanej " ! Widać to doskonale na przykładzie skarmiania
tej ryby w hodowli : gdzie przyspiesza się przyrost masy ryby
poprzez stosowanie pasz na bazie zbóż i ziaren roślin strączkowych.
Okazuje się bowiem ,że karp żywiący się pokarmem dostępnym "od ręki
" ( raczej od płetwy ) - przyrasta dość słabo a jeśli woda jest
mało żyzna to prawie wcale .... Co ma wspólnego ten wywód z
karmieniem bądź zanęcaniem w sensie wędkarskim jak również co ma
wspólnego brak narządu , którego można by nazwać "żołądkiem " do
trawienia i wyboru pokarmu ? Zaraz się tego dowiemy. Karp trawi swój
pokarm dzięki enzymom produkowanym w trzustce i wątrobie. Te enzymy
( trzustkowe i wątrobowe - co ważne ) , transportowane są
uchodzącymi za przełykiem przewodami : trzustkowym i wątrobowym do
jelita - gdzie dzięki enzymom następuje trawienie ... Karp ,
którego aktywność żerowa nie podlega regulacji człowieka ( taki ,
który żyjący poza hodowlą i , który nie jest skarmiany paszą )
gustuje przede wszystkim w pokarmie zwierzęcym ( larwy owadów ,
skąposzczety : pijawki , rureczniki itp , ślimaki , małże z gatunku
racicznica , gałeczka , groszkówka , wrotki ,itp ) a dodatek roślin
w tej całej puli nie jest wcale tak duży jakby się komuś mogło
wydawać ( stosunkowo niewielki i sezonowy dodatek glonów , nasion ,
detrytusu itp ). Oznacza to ,że ryba potrafi dobierać pokarm do
swoich potrzeb biologicznych ! A przecież te funkcje biologiczne to
przecież nic innego jak min :odżywianie się mające na celu
dostarczenie energii wszystkim komórkom ciała. W tym pomagają
enzymy trawienne i to pod ich kątem pokarm jaki spożywa ryba "na
wolności " , poza hodowlą - staje się jedynym bo uwarunkowanym
biologicznie - pokarmem o dużej wartości odżywczej ( ściśle związane
jest to ze wspomnianymi enzymami ) Enzym trzustkowy odgrywa ważną
rolę w trawieniu skrobi zawartych np w nasionach czy innych
częściach roślin pobieranych np : jako uzupełnienie pokarmu a także
w trawieniu związków tłuszczowych zawartych w tkance zwierzęcej.
Enzymy wątrobowe z kolei - udzielają się w trawieniu białek
pozyskanych z organizmów zwierzęcych a także w trawieniu
wielocukrów. Co ten wywód ma na celu ? Oznacza to ,że jeśli karp
odżywiający się nie z woli człowieka - pobiera pokarm zwierzęcy z
mniejszym dodatkiem tylko roślin - to znak ,że współgra to z funkcją
enzymatyczną jego organizmu. Pokarm zwierzęcy to źródło
wysokowydajnego białka , które jak wiadomo syci najszybciej a w
dodatku odpowiada funkcji enzymów wątrobowych , tak jak i zresztą
trzustkowych - które trawią związki tłuszczowe .Co się dzieje gdy
karp pobiera sam niemalże pokarm roślinny np "pochodzący z emisji 10
litrowych wiader - co stanowi częstą praktykę wśród wędkarskiego
pospólstwa ? NIC INNEGO JAK TYLKO TO : POKARM ROŚLINNY TO PRZECIEŻ
NIE TYLKO WIELOCUKRY TYPU SKROBIA ALBO INNE SPOLIMERYZOWANE ZWIĄZKI
GLUKOZY (PODSTAWOWY SUBSTRAT ENERGETYCZNY DO PRODUKCJI ATP W KOMÓRCE
ŻYWEJ ) . POKARM ROŚLINNY TO TAKŻE OGROMNA ILOŚĆ BŁONNIKA (CELULOZY
) , KTÓRA NIE TYLKO WIĄŻE PRODUKTY ZBĘDNE ,LECZ PRZEDE WSZYSTKIM :
PRZYSPIESZA PERYSTALTYKĘ ( RUCH ROBACZKOWY ) JELITA . OZNACZA TO ,ŻE
KARP BĘDZIE CIĄGLE "NA PRZECZYSZCZENIU " - zwłaszcza gdy temperatura
wody jest na tyle , wysoka ,że karp pobiera pokarm w ilościach
znacznie większych niż w innych porach roku ( optymalna to 20 - 23
,ale daje sobie radę w temperaturze nawet 29 - ponieważ jest to
gatunek obcy , ciepłolubny i nawet 17 wieczne próby hodowli "ras
chłodolubnych " nie zmieniły tego faktu ). Karp może zjeść dużo w
ciepłej wodzie ,ale nie wszystkie składniki tego pokarmu są mu
potrzebne do uzyskania energii ! Błonnik czyli celuloza na przykład
sprawia ( tak jak i u innych zresztą ryb np :płotki ) ,że dużo
pokarmu wcześniej roztartego zębami gardłowymi i przepasażowanego do
jelit - zostaje wydalona w stanie niewiele zmienionym niż surowiec !
Taka płotka np : zje płatek owsiany , by za chwilę go wydalić w
stanie słabo "przerobionym " . Tak samo lub przynajmniej podobnie
jest z jej kuzynem , karpiem - który nawet gdyby dostał się kiedyś
do Polski przez przypadek to i tak do końca świata i jeszcze jeden
dzień dłużej - będzie gatunkiem nierodzimym , nieprzystosowanym ,
obcym. Co się zaś tyczy sfery fizycznej tego problemu czyli krótko
mówiąc sypania do wody kilogramów kukurydzy , grochu , soczewicy ,
cieciorki lub czegokolwiek pochodzenia roślinnego . Otóż bez względu
na wszystko jest to nie tylko traktowanie wody jak świńskie koryto (
patrz wyżej : opis podejścia przykładowego Polaka względem karpia -
którego uważa za świnię wodną i rybę przemysłową ).. Sypanie
kilogramów ziarna , notoryczne skarmianie ryb - to całkowite
niezrozumienie potrzeb biologicznych takiej ryby jak karp. Ktoś kto
tak postępuje zgłębia głównie fałszywe , nieprawdziwe informacje
odnośnie zanęt , przynęt , mody i trendów a nie biologii i wiedzy na
temat ryby . Interesuje go jaką zanętę , jaką przynętę zastosować
,żeby wyjąć wielkiego giganta a przecież nie do końca na tym rzecz
polega. Prawidłowy wzrost osobniczy , kondycja , żywotność czy
wreszcie długość życia takiej ryby to przecież nie tylko kwestia
tego "ile urośnie " i "jak duży jest dany osobnik ". Praktyka
pokazuje przecież ,że te wielkie ,opasłe karpie - trzęsące się jak
wielka ameba - to jest przykład wynaturzenia , coś zupełnie
przeciwnego aniżeli to co robi ryba sama ze sobą - gdy przebywa
poza zasięgiem hodowcy lub kogoś innego - skarmiającego na siłę ryby
i to w dodatku pokarmem niekoniecznie podobnym do tych dostępnych w
naturze .... Rekapitulując : sypanie kilogramów kukurydzy to zwykły
wandalizm . Osiołkowi w żłoby dano - kto żachnie się i powie . Ale
czy aby na pewno wie co mówi ? Czy ktoś kto tak robi - chciałby
aby i jemu nasypano do talerza , na balkon , do doniczek na kwiaty
- gdziekolwiek - coś co niekoniecznie wzbudzi jego entuzjazm ? Ryba
też tego nie chce. Dla niej obżeranie się jest niepotrzebne do tego
, by była względnie zdrowa i silna w sensie biologicznym.
Powtarzam raz jeszcze aby dotarło : zdrowa! A zdrowa , silna i
znajdująca się w dobrej kondycji ( nawiasem mówiąc : pomimo szkód
wyrządzanych w ekosystemie ,ale to inna bajka ) - to niekoniecznie
opasła , wielka i utuczona zbożem ! Ktoś kto sypie zboże lub ziarna
roślin strączkowych do wody z chęcią złowienia karpia - robi to
bezmyślnie. Nie zastanawia się nad tym : jak działają enzymy
trawienne tej ryby , jak również nad tym ,że karp samowolnie -
zwykle pobiera pokarm zwierzęcy z domieszką nasion i części roślin a
nie odwrotnie
!
Ziarno surowe w dużych ilościach w ogóle nie nadaje się jako zanęta
z kilku powodów. Pierwszy to oczywisty zły wpływ na pracę jelit.
Karp zatracony w obżarstwie - może osiągnąć zwycięstwo pyrrusowe -
bo zamiast dostarczyć komórkom ciała energię uzyskiwaną z redukcji
glukozy do ATP w komórce ( podstawowa funkcja energetyczna ,
powtarzam raz jeszcze : energetyczna a nie cholera jasna : "
WĘDKARSKO - ZANĘTOWA " ) - może przypłacić to cierpieniem a nawet
śmiercią. Niestrawione ,zalegające w jelicie ziarno - bogate jak już
wcześniej w błonnik , który przyspiesza transport pokarmu do jelit
- fermentuje , powoduje nagromadzenie się gazów i tzw meteoryzm .U
człowieka to nie jest groźne ,ale u ryby może zakończyć się
śmiercią. Pewnie zaraz ktoś odezwie się ,że przecież karp pobiera
surowy pokarm roślinny . Owszem ,ale zważ tylko na ilości! Zwróć
uwagę na staranny , biologiczny dobór sezonowej ilości tego
pokarmu . Zawsze to jest niedużo w stosunku do pokarmu takiego jak
:larwy ochotkowatych , komarów , ważek , roztoczy - czyli wniosek z
tego taki ,że karp nie chce być zapasionym bydłem wodnym a rybą
odżywiającą się jak chce , zgodnie ze swą biologią. Poza tym taki
pokarm potraktowany jest już wcześniej przez rozmaitą florę
bakteryjną - co także może pomagać w trawieniu i doborze takich a
nie innych nasion , cząstek roślin itp. Nie do końca to zbadano,ale
sądzę ,ze tak jest na pewno. Warto zauważyć ,że w przypadku hodowli
jak i połowów wędkarskich - dochodzi do użycia takiego samego
schematu postępowania... Zarówno w kwestii nęcenia przez wędkarza
jak i w hodowli - dochodzi do zaniechania zgłębiania wiedzy na temat
biologii na korzyść traktowania tej ryby jako tucznej świni wodnej
- co do której najważniejszym kryterium jest : przyrost , wielkość ,
waga , długość itp . W dwóch odrębnych i nie mających nic ze sobą
wspólnego dziedzinach : w hodowli i wędkarstwie (choć zaczynają
już mylić obie te kategorie z czym spotkałem się już nawet na tym
portalu ) , dochodzi do takiego samego podejścia : do traktowania
tej ryby barbarzyńsko : jak
tucznika.
Ziarno roślin strączkowych - to dziś najczęściej produkt pochodzący
z ulepszonych odmian : grochu , bobu , łubinu , cieciorki , bobu
itd. Warto jednak wiedzieć ,że wiele roślin z rodziny motylkowatych
nosiła lub nosi zawartość sparteiny. Sparteina to trujący alkaloid ,
który w małych dawkach stymuluje pracę układu oddechowego czy
pokarmowego . W dużych zaś działa porażająco. Używany był dawniej do
nielegalnych aborcji - ponieważ powoduje np :skurcze macicy ... Niby
to niewiele ma wspólnego z wędkarstwem czy konkretniej karpiem (choć
trochę jednak ma ) ,ale trzeba pamiętać ,że nawet groch a
szczególnie jego odmiany pastewne oraz wszelcy inni dzicy jego
krewni ( np łubin ) - mogą zawierać sparteinę. I co wtedy ? Ryby
nie biorą , bo wędkarz nęci na surowo - a więc wyrzuca wędkarz
rozeźlony w krzaki tę swoją zanętę - a przecież to łatwy łup dla
różnych zwierząt , którym sparteina też mogłaby zaszkodzić ... To
lekkie przerysowanie (,ale tylko lekkie ) zostawiam jako
ciekawostkę. Wszystkie ziarna roślin motylkowatych ( bobowatych )
odznaczają się dużą zawartością złożonych związków węgla oraz siarki
- które działają wzdymająco ( powodują produkcję gazów ) Wszystkie
warzywa z rodziny bobowatych jak : groch , łubin ( którego niektóre
z odmian też był
ongiś jadane ) , cieciorka , fasola , soczewica - zawierają w
stanie surowym ( a w mniejszym stopniu w stanie gotowanym ) enzym
unieczynniający enzym trzustkowy. - przynajmniej u ludzi . A czy tak
samo jest u karpia , który przecież opiera się wyłącznie na enzymie
:trzustkowym i wątrobowym ? Czy tak jest w jego przypadku ?
Podejrzewam ,że tak może być. Czy napisałem coś szokującego ?Chyba
nie . Wystarczy tylko użyć rozumu i wyobraźni - co też uczyniłem.
"planecie prócz roślin i może jakichś jednokomórkowych dziadostw. O czym tu się rozprawia? " TAK NA MARGINESIE : Myślisz ,że rośliny nie są wyspecjalizowane w pobieraniu pokarmu i związków odżywczych ? Ciekawe . Rośliny też mają przemianę materii. Pobiera taka roślina wodę z solami mineralnymi , absorbuje azot dzięki brodawkom korzeniowym ( np : łubin dzięki brodawkom korzeniowym i Rhizobakterii wiążą azot niezbędny do prawidłowego rozwoju komórek roślinnych i wzrostu) . W ramach procesu fotosyntezy produkują organiczne substancje odżywcze - z dwutlenku węgla i wody... Myślisz ,że rośliny się nie ruszają ? Błąd - nastie , tropizmy - czym są ? Bakterie. Co z nimi? Nie odżywiają się ? Przecież to organizm komórkowy - czyli opierający się na procesach energetycznych zachodzących wewnątrz , cytoplazmy komórki - tworzącej pojedynczy organizm (jednokomórkowy ). Wiele bakterii czerpie energię z ATP czyli redukcji glukozy i przemian reszt fosforowych .... O ! WIRUS NIE MA NA PRZYKŁAD BUDOWY KOMÓRKOWEJ ANI UKŁADU ENZYMATYCZNEGO ( W ZASADZIE) ,ALE O BAKTERII JUŻ TEGO SIĘ NIE POWIE. Wszystko to rzecz jasna nie składa się na układ pokarmowy ,ale te mechanimmy , te ośrodki komórkowe ( organelle ) są tak samo (!) a czasem nawet i lepiej wyspecjalizowane w funkcjach odżywczych , energetycznych jak poszczególne układy w twoim organizmie. Tak więc nie pisz rzeczy , które stoją w opozycji do faktów naukowych.Taka mała dygresja , o którą naturalnie nie można mieć do nikogo urazy.
Cześć
Teoria nie mająca nic wspólnego z praktyką :-)
Szczególnie się sprawdzi jak nęcone jest 90m od brzegu he he ...pozostaje tylko trafić sprężyną :-)
PS
Widać, że dalej króluje mit karpiarza i jego wiader kuku, kulek i peletów :-)
JK
Nie będę już więcej się wypowiadał Januszu na temat ilości zanęty, ale jak chcesz to możemy się spotkać i sprawdzić nasze umiejętności rzutowe.
Ja zarzucam zestaw z pva w woderach, a koledzy z byłego CDB wywożą swoje pod marker...
Moje kijki to masówka Diaflex Carp 360 na bliższe odległości, a koledzy szczycą się posiadaniem wędzisk zbrojonych ręcznie w Anglii o długościach 390 do dalekich "rzutów" których nigdy nie wykonują.
Pomyślnych wiatrów i miłego weekendu.
CześćIrek nie umniejszam Twoich umiejętności rzutowych. Chciałem tylko zwrócić uwagę na pewien problem, który widać jest Ci doskonale znany :-) I ten wpis nie był adresowany do Ciebie. Wielu znanych mi i nie znanych kolegów z uporem maniaka twierdzą, że łowią i rzucają na odległości minimum 70m od brzegu. Po czym okazuje się, że na łące ich rzuty wynoszą góra te 70m. Sam wiesz, że rzucać naprawdę trzeba umieć. Nie wystarczy ręcznie zbrojona wędka. Samo ułożenie rąk i wędki oraz naładowanie energii jest wbrew pozorom dużą sztuką. Nie wspomnę o żyłce, szpulach kołowrotka i zestawie, który stawia mniejszy lub większy opór w powietrzu.JK
Ok, pozostawmy temat rzutów i skupmy się na nęceniu.
Ja już się wypowiedziałem co do nęcenia twardymi ziarnami i mam nadzieję, że jeszcze ktoś doświadczony się wypowie.
Mam tu na myśli osoby które zaglądają do worka lub siatki po wypuszczeniu ryby lub jej wyjęciu i dokładnie oglądają to co tam zostało i czy są to całe ziarna.
o czywiście ze możesz n ęcić ale przd nęceniem to ugotuj to bedzie dobrze surowe ziarna mogą zaszkodzić a nawet zabić rybę nie polecam ci tego nie prościej ci kupic kukurydze za 3 zł albo robaki za 3 zł i lepij beda brały a zanęć najtańszą zanetą za 4,50 i ryby murowane
Gdyby nie nęcono w ogóle lub tylko troszeczkę - wszystko zmieniłoby się na lepsze ( pomijając fakt ,że karp to zmanipulowany, zbyteczny i szkodliwy element rybi występujący w Polsce z woli człowieka - co stanowi odrębny temat ). Ciekawe co na to rzekłby łowca dużych karpi ? W innym wypadku dochodzi niestety do przekładania modelu skarmiania ryby w celach tuczenia jej i uzyskania zadowalających rozkładów - zupełnie tak jak ma to miejsce w hodowli : gdzie chodzi o to , by rybę utuczyć. W nęceniu karpi oprócz tego - chodzi też o to , by tę rybę nie tylko wypasać ,lecz także o przyzwyczajenie jej do danego składnika oferowanego z zewnątrz. To przykład całkowitego niezrozumienia biologii tej ryby i podejście barbarzyńskie. Karp żywi się głównie fauną denną ze stosunkowo niewielkim dodatkiem roślin a nie odwrotnie - tak jak próbują to niektórzy ludzie udowodnić : emitując litry i kilogramy różnych specjałów. To nie te ilości , nie ten pokarm , który sprawia ,że ryba jest odżywiona , ma dobrą kondycję i a komórki jej ciała mają energię do przeprowadzenia procesów życiowych ( główne zadanie organizmu i cel - które nazwę nawet w tym momencie "karpiowym niebem ). Sypanie do wody kilogramów zanęt to wandalizm , śmieciarstwo , bezmyślność i nieliczenie się z faktami naukowymi na temat odżywiania się ryby jaką jest karp. Na zakończenie wywodu , jeden mały komunikat dygresyjny : duży , opasły karp nie oznacza zdrowy i w dobrej kondycji . Duży , utuczony karp z osłabionymi odruchami bezwarunkowymi (pewna cecha udomowienia czyli przyzwyczajenie jej do pobierania danego pokarmu ) - nie oznacza "rybiego szczęścia i zdrowia " rozumianego w sensie biologicznym. To tylko egoista zwany łowcą - śmieje się i tańczy nad swoim jarmarkiem : gdzie kupuje branie ryby w zamian za nieludzkie zbrodnie dokonywane na jej ustroju i zaśmiecaniu środowiska.
"planecie prócz roślin i może jakichś jednokomórkowych dziadostw. O czym tu się rozprawia? " TAK NA MARGINESIE : Myślisz ,że rośliny nie są wyspecjalizowane w pobieraniu pokarmu i związków odżywczych ? Ciekawe . Rośliny też mają przemianę materii. Pobiera taka roślina wodę z solami mineralnymi , absorbuje azot dzięki brodawkom korzeniowym ( np : łubin dzięki brodawkom korzeniowym i Rhizobakterii wiążą azot niezbędny do prawidłowego rozwoju komórek roślinnych i wzrostu) . W ramach procesu fotosyntezy produkują organiczne substancje odżywcze - z dwutlenku węgla i wody... Myślisz ,że rośliny się nie ruszają ? Błąd - nastie , tropizmy - czym są ? Bakterie. Co z nimi? Nie odżywiają się ? Przecież to organizm komórkowy - czyli opierający się na procesach energetycznych zachodzących wewnątrz , cytoplazmy komórki - tworzącej pojedynczy organizm (jednokomórkowy ). Wiele bakterii czerpie energię z ATP czyli redukcji glukozy i przemian reszt fosforowych .... O ! WIRUS NIE MA NA PRZYKŁAD BUDOWY KOMÓRKOWEJ ANI UKŁADU ENZYMATYCZNEGO ( W ZASADZIE) ,ALE O BAKTERII JUŻ TEGO SIĘ NIE POWIE. Wszystko to rzecz jasna nie składa się na układ pokarmowy ,ale te mechanimmy , te ośrodki komórkowe ( organelle ) są tak samo (!) a czasem nawet i lepiej wyspecjalizowane w funkcjach odżywczych , energetycznych jak poszczególne układy w twoim organizmie. Tak więc nie pisz rzeczy , które stoją w opozycji do faktów naukowych.Taka mała dygresja , o którą naturalnie nie można mieć do nikogo urazy.
Rośliny też żołądków koleś nie posiadają. Zaczynasz się rozdrabniać i rozmieniać na drobne.
Proponuję - załóż sobie bloga i tam pisz artykuły. Tutaj nikt nie czyta tych tyrad. Może przykre, ale zauważalnie - a ty ponoć jesteś bardzo inteligentny, więc się reszty domyśl.
"planecie prócz roślin i może jakichś jednokomórkowych dziadostw. O czym tu się rozprawia? " TAK NA MARGINESIE : Myślisz ,że rośliny nie są wyspecjalizowane w pobieraniu pokarmu i związków odżywczych ? Ciekawe . Rośliny też mają przemianę materii. Pobiera taka roślina wodę z solami mineralnymi , absorbuje azot dzięki brodawkom korzeniowym ( np : łubin dzięki brodawkom korzeniowym i Rhizobakterii wiążą azot niezbędny do prawidłowego rozwoju komórek roślinnych i wzrostu) . W ramach procesu fotosyntezy produkują organiczne substancje odżywcze - z dwutlenku węgla i wody... Myślisz ,że rośliny się nie ruszają ? Błąd - nastie , tropizmy - czym są ? Bakterie. Co z nimi? Nie odżywiają się ? Przecież to organizm komórkowy - czyli opierający się na procesach energetycznych zachodzących wewnątrz , cytoplazmy komórki - tworzącej pojedynczy organizm (jednokomórkowy ). Wiele bakterii czerpie energię z ATP czyli redukcji glukozy i przemian reszt fosforowych .... O ! WIRUS NIE MA NA PRZYKŁAD BUDOWY KOMÓRKOWEJ ANI UKŁADU ENZYMATYCZNEGO ( W ZASADZIE) ,ALE O BAKTERII JUŻ TEGO SIĘ NIE POWIE. Wszystko to rzecz jasna nie składa się na układ pokarmowy ,ale te mechanimmy , te ośrodki komórkowe ( organelle ) są tak samo (!) a czasem nawet i lepiej wyspecjalizowane w funkcjach odżywczych , energetycznych jak poszczególne układy w twoim organizmie. Tak więc nie pisz rzeczy , które stoją w opozycji do faktów naukowych.Taka mała dygresja , o którą naturalnie nie można mieć do nikogo urazy.
Rośliny też żołądków koleś nie posiadają. Zaczynasz się rozdrabniać i rozmieniać na drobne.
Proponuję - załóż sobie bloga i tam pisz artykuły. Tutaj nikt nie czyta tych tyrad. Może przykre, ale zauważalnie - a ty ponoć jesteś bardzo inteligentny, więc się reszty domyśl.
Nie uważam się za osobę szczególnie inteligentną ,ale jeśli tak sądzisz - to dziękuję za komplement. I ja sądzę ,że w ciemię bity nie jesteś. Naprawdę cały jestem w pąsach. Miłe to. Nawet sam nie myślę tak o sobie - ponieważ zwykle bardzo krytycznie podchodzę względem samego siebie .Bez względu jednak na iloraz inteligencji :tak mój czy kogokolwiek z tego forum : nikogo nie szykanuję , z tytułu jego wypowiedzi , nie oceniam pod kątem inteligencji, umiejętności , zaradności - tak jak co poniektórzy , co naśmiewają się np : z chorób psychicznych lub innych problemów zdrowotnych , nie mając w ogóle o tym pojęcia. Praktyka wskazuje ,że nawet dość często bywają tutaj tacy płytcy nastrojowo osobnicy : do których obydwaj na pewno nie należymy ?
Nie mnie to oceniać. Chciałem tylko skierować twoją uwagę na to, że poszedłeś nieco... o jeden most za daleko pisząc o tych odżywiających się roślinach, bo to się nijak ma do tego czy surowe ziarno szkodzi rybie i środowisku wodnemu. A reszta to już nieistotna....
Może
trochę z innej beczki : Bajkał to jezioro słodkowodne leżące w
azjatyckiej części Rosji- najgłębsze na Ziemi a jednocześnie
jeden z tworów - najczystszych i najmniej skalanych wszystkim
tym co kłębi się w głowie szalonych inżynierów krajobrazu ...
Nad Bajkałem zapewne nikomu nie przychodzi do głowy plan
zarybiania karpiem czy zasypywania wody kilogramami kukurydzy z
zamiarem złowienia np : dużego lina ( który oczywiście w tym
jeziorze występuje ) Dlaczego tak się dzieje ? Odpowiedź:
ponieważ Bajkał uznawany jest po części sankcją prawną a po
części także w świadomości ludzkiej : za ŚWIATOWE DZIEDZICTWO
PRZYRODNICZO - KULTUROWE .Do narodzin tej myśli doszło na
bagnach czy na brzegu tej wody - nikt nie wie do końca gdzie i
jak dawno temu.... I tutaj rodzi się pytanie , które naprędce
należy zadać : czym różnią się inne , słodkowodne jeziora od
Bajkału ? NICZYM ! One też nie są retortą na brudy , spluwaczką
, śmietniczką - na , które przelewa się swoje śmieciarskie
zapędy. Jeziora to przecież nie wysypisko śmieci , by sypać bez
opamiętania coś - czego ani woda , ani ryby do życia nie
potrzebują.... Czy ktoś chciałby aby w jego domu wysypano np :
wywrotkę piasku - zakładając , że wcześniej pod wpływem jakiejś
obłędnej fluktuacji nastroju - takiej usługi nie zamówił ?
Jeziora i rzeki też cierpią od balastu zanęt sypanych do ich wód
- żaden element składowy ekosystemu jeziora - nie jest gotowy ,
do tego , by nieustannie przyjmować nadbagaż głupoty ludzkiej
czyli sypania kilogramów różnych nie do końca jadalnych a czasem
nawet niebezpiecznych rzeczy.....
CześćA ja mam cały czas to samo i jedno pytanie ale już rozbudowane:Czym nęcić, ile nęcić i jak nęcić aby złowić:- Lina- Płotkę - Karpia- Karasia - Leszcza Jak na razie bardzo rzeczowo rozpisujesz się, że zanęty szkodzą w jakiej by postaci nie były. Ale może coś nam podpowiesz ? Widzisz mnie uczono, że sama krytyka nie jest zła pod warunkiem, że jest konstruktywna. Często podpatruję innych wędkarzy jak nęcą. Bywa, że strasznie się obruszają, że ja śmiem ich podpatrywać co najmniej jak miałbym łowić w taki sposób w jaki oni łowią. Ale czasem pada pytanie : Czy to co mam ze sobą - na odjazd pójdzie do wody? Uspokojeni, że nie bo szkoda kasy i wody na takie bezsensowne sypanie pytają czy sami nie za dużo nęcą.Nęcenie nie polega na sypaniu do wody byle czego aby dużo. Liczy się jakość a nie ilość.Im lepsze papu tym bardziej jestem pewny, że ryby powrócą.JK
Do powyższego wywodu dodam jeszcze ( sztukuję , ponieważ czas edycji wpisu już minął) , jedną uwagę : w takim jeziorze jak choćby Bajkał , choć nie jest to "zwykłe " jezioro jakie spotykamy u nas , w Europie czy konkretniej w Polsce : spotyka się wiele gatunków endemicznych ryb takich jak lipień bajkalski , gołomianka , omul bajkalski , a także spotykane gdzie indziej , jak np : peled. I nikt tam raczej nie myśli o zmianie składu ichtiofauny a nęcenie raczej potrzebne nie jest nikomu.W czym jeziora słodkowodne świata są gorsze od takiego ,wziętego z brzegu - Bajkału ? W niczym . To też środowisko życia. Tyle ,że tutaj decyduje się o wszystkim co związane z jeziorami - nazywając to lub raczej usprawiedliwiając tzw gospodarką .... Mało tego : pewna grupa ludzi wie lepiej :jakie ryby mają się pojawić , jakie gatunki mają zasiedlać daną wodę . Czym zarybić ..... Przesiadka. Czym zanęcić ...... Od początku do końca to wszystko poddane jest władzy człowieka . Nic dziwnego zatem ,że nie traktuje się jeziora jako środowisko życia ,lecz jako łowisko ryby życia . A nęci się przecież po to , by złowić ryby duże , atrakcyjne pod względem wyławiania ich na wędkę - czyli takie , których nigdy tutaj nie było - dopóki człowiek nie zaczął ingerować , zanim ruszyła cała ta machina panoszenia się nad wodą i wrzucania do wody - rzeczy spoza znanego rybom świata. Myślisz ,że skoro piszę całą , gorzką jak piołun prawdę - to nie wiem czym zanęcić tę czy tamtą rybę ? Mylisz się . Doszedłem po prostu do wniosku ,że nęcenie to zwykłe śmiecenie i sam teraz kajam się z powodu tych niezbyt dużych ilości zanęty , które do tej pory sam wrzuciłem do wody. Tak , bez cienia wątpliwości - każdy przypadek wrzucania do wody czegoś co tam nigdy , by się nie znalazło - to mniejsze lub większe ,ale zawsze śmieciarstwo. Dla ścisłości dodam jeszcze ,że śmieciarz śmieciarzowi , też niejednaki . Przecież nie można stawiać na równi kogoś kto wrzucił kilogram zanęty sypkiej do osoby sypiącej wiadra śruty , pelletów , kulek proteinowych ... Niemniej jednak - uważam , że każde nęcenie jest pewną ,ale już dość poważną ingerencją ze strony człowieka.
Jeden kilogram , to niewiele. Sądzę ,że taki przepis na początek - przydałby się nad każdą wodą . Trzeba jednak przyznać ,że trochę to komiczne ,że człowiek decyduje o tym : co i w jakich ilościach można wsypać do jeziora ... Przecież to nie jest bezpośrednio - jego środowisko życia , tylko biocenoza - gdzie żyją różne gatunki ryb , roślin , owadów , mięczaków , płazów etc etc. A człowiek tworzy swój przepis i koniec.Zgodnie z tą logiką należałoby sądzić ,że takie zjawiska jak nęcenie ryb przez kluby karpiowe , zawody i "przygotowanie łowiska " - to rzecz całkowicie obyczajna - w sytuacji gdy ktoś tego nie uwzględnił w przepisach albo wręcz odwrotnie : na kanwie tego stworzył cały cykl proceduralny ? W każdym razie , powtarzam raz jeszcze : na początek " dobre i to " ( jak to się popularnie mawia).
CześćWszystko cacy tylko ten punkt jak dla mnie mówi o wszystkim i o niczym. "Wolno używać tylko 1 kg zanęty w ciągu doby. Dozwolona znęta to ziarna zbóż, np. kukurydza, pęczak, kasza, pszenica. Zakaz stosowania wszelkiego rodzaju środków pylących, chemicznych wabiących ryb, zanęt bardzo mocno rozdrobnionych oraz wyrobów piekarniczych, np. chleb, ciasto" To jest przepis na kulki proteinowe podany tu u nas na portalu:
20% - mąka kukurydziana,
15% - mąka sojowa pełnotłusta,
15% - mąka sojowa odtłuszczona,
25% - mączka rybna,
5% - serwatka w proszku,
5% - mleko w proszku odtłuszczone,
10% - bird food
3% - gluten pszenny lub albumina jajeczna,
1% - przyprawy,
1% - betaina
Oczywiście do tego jaja.
Czy tu jest chemia?
Ktoś coś tam usłyszał i nie do końca wie jak to wprowadzić. Jak już mówiłem więcej przez tydzień sami zjadamy " E - COŚ TAM " niż ryby przez miesiąc.
Jak słusznie zauważono czasy leszczyny dawno minęły i żeby nie wiem co " to se ne wraci " ...
Już nie chcę pisać o postępie techniki wśród spinningistów, muszkarzy, tyczkarzy ....
CześćWszystko cacy tylko ten punkt jak dla mnie mówi o wszystkim i o niczym. "Wolno używać tylko 1 kg zanęty w ciągu doby. Dozwolona znęta to ziarna zbóż, np. kukurydza, pęczak, kasza, pszenica. Zakaz stosowania wszelkiego rodzaju środków pylących, chemicznych wabiących ryb, zanęt bardzo mocno rozdrobnionych oraz wyrobów piekarniczych, np. chleb, ciasto" To jest przepis na kulki proteinowe podany tu u nas na portalu:
20% - mąka kukurydziana,
15% - mąka sojowa pełnotłusta,
15% - mąka sojowa odtłuszczona,
25% - mączka rybna,
5% - serwatka w proszku,
5% - mleko w proszku odtłuszczone,
10% - bird food
3% - gluten pszenny lub albumina jajeczna,
1% - przyprawy,
1% - betaina
Oczywiście do tego jaja.
Czy tu jest chemia?
Ktoś coś tam usłyszał i nie do końca wie jak to wprowadzić. Jak już mówiłem więcej przez tydzień sami zjadamy " E - COŚ TAM " niż ryby przez miesiąc.
Jak słusznie zauważono czasy leszczyny dawno minęły i żeby nie wiem co " to se ne wraci " ...
Już nie chcę pisać o postępie techniki wśród spinningistów, muszkarzy, tyczkarzy ....
JK
Kilogram zanęty. Ja tutaj przewiduję kilogram pomnożony parę razy .No , i do tego jeszcze betaina .... Betaina używana jest w hodowli jako składnik pasz dla zwierząt rzeźnych ( wspomaga efekt anaboliczny ) a także w hodowli karpia. Pszenica , soja , kukurydza - to wszystko dzięki technologii GMO. Dobrze ,że w Polsce zakazano uprawy co nijak się niestety ma do obecności i obrotu takimi produktami w kraju.Nadal będą one dostępne od ręki - a już na pewno nikt nie zawaha się stosować paszy opartej na bazie płodów upraw GMO - gdy będzie chodziło o to bezduszne przecież - skarmianie ryb.
CześćNo niby te dipy i boostery to naturalne nie są. Ale np nastawiłem sobie towar na dip czosnkowy ;-). Mam zamiar zrobić sobie taki dodatek w którego skład wchodzi czarny pieprz i olej sojowy." Chli Oil " się robi :-) - wszystko naturalne. A poczciwa przyprawa Magii ? Możesz nie wierzyć ale dwa kilo kulek IB starczyło mi na ... dwa sezony. Dlatego też zamówiłem sobie wczoraj te kulki bo już praktycznie ich nie mam, do tego troszkę pelleciku. Ziaren praktycznie nie używam bo według mnie wabią drobnicę. Szkoda, że ten punkt 23 nie mówi wyraźnie, że ziarno ma być gotowane.Tak sobie przeczytałem cały ten regulamin i myślę, że gość ma w ciągu sezonu nie dość że kasę za łowienie od wędkarzy to jeszcze ryby mu nakarmią.JK
" Tak sobie przeczytałem cały ten regulamin i myślę, że gość ma w ciągu sezonu nie dość że kasę za łowienie od wędkarzy to jeszcze ryby mu nakarmią.
JK"
Mało kto Januszu daje innym coś za darmo i ze szczerego serca...
A luka w regulaminie który ustalił to jedne "kajdanki" mniej dla wedkujących...
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
.
Myślę ,że największą bzdurą i przekłamaniem nie jest opis jak to "oświeceni głęboką ichtiologiczną wiedzą rybacy " sypią do stawów zboże . Uważam ,że takie coś może mieć miejsce w hodowli . Ponieważ w hodowli chodzi o tuczenie ryby , o to , by jak najszybciej zapełniła areał stawu a nie o jej dobro. Duża , utuczona ryba to cel każdego hodowcy , bo hodowca to człowiek podły i bez krzty wglądu w istotę rzeczywistych potrzeb energetycznych ryby. Karp przebywający poza regulacją człowieka , żywi się min : ślimakami , skąposzczetami , roztoczami , larwami ochotkowatych i innych owadów , wodopójkami ...Dodatek roślin to tylko niewielka , sezonowa forma uzupełniająca ( glony , resztki roślin , nasiona ). Surowe ziarno to nie tylko białko , skrobia i gluten : to także celuloza , która sprawia ,że pokarm szybciej dostaje się z przełyku do jelita i tam zostaje trawiony dzięki enzymom : wątrobowym i trzustkowym . Enzymy trzustki trawią resztki tłuszczowe i skrobię , natomiast wątrobowe :białko oraz rozmaite wielocukry zbudowane z spolimeryzowanej glukozy . Jeżeli karp poza hodowlą jada głównie faunę denną a rośliny schodzą na drugi plan - to znaczy ,że taki pokarm odpowiada mu najbardziej a nie odwrotnie .... Przekonanie jakoby postępowanie hodowcy było w porządku , lub co gorsza : sugerowanie ,że TO ON ,najlepiej wie ( lepiej niż sama ryba , która dobiera pokarm do potrzeb biologicznych i zapewnienia podstawowych funkcji energetycznych komórkom swego ciała ) - jaki pokarm jest odpowiedni i czego ryba tak naprawdę potrzebuje . O Chryste , jakie to naiwne i bezduszne. Przecież nietrudno domyślić się ,że w hodowli nie chodzi o to , by ryba żyła zgodnie z mechanizmami natury .... TUTAJ CHODZI , JAKKOLWIEK , BY NA TĘ SPRAWĘ NIE SPOJRZEĆ : O SZYBKI PRZYROST MASY MIĘŚNIOWEJ A NIE O TO , BY RYBA ,ŻYŁA I ODŻYWIAŁA SIĘ TAK JAK CHCE . Wszystko w hodowli poddane jest nie tylko postrzeganiu tej ryby jako przemysłowej , "wodnej świni rzeźnej " . Hodowla to od początku do końca stan regulowany przez człowieka : zuniformizowana pasza , dodatki przyspieszające tucz ( sól , betaina , kazeina , albumina itp ) - czy o " to chodzi " rybie ? Czy ona chce zapamiętale się obżerać - tracąc w hodowli odruchy bezwarunkowe na rzecz warunkowych ( powstających w czasie udomowiania ) , czy też chce pobierać taki pokarm jaki zdobyłaby sama ? To człowiek wymusza w hodowli szybki przyrost, nie ryba . To człowiek tego chce , nie ryba. W sprawie zaś , dużych ilości takiego zboża serwowanego w hodowli , powiem tylko tyle : w stawie tworzy się szybko areał osobniczy - dlatego ,że konkurencja w tak dużej rotacji ryb jest duża ... Dlatego ryba żre na zapas , chociażby nawet nie chciała ( bo do zjadania paszy jest przecież przymuszana ). O czym , ty człowieku piszesz : porównując nęcenie ryb ze sposobem skarmiania ryb w akwakulturze hodowlanej ? Jak można porównywać te dwa przykłady - oprócz tego ,że jedyne co łączy karmienie karpi w hodowli i nęcenie wędkarskie - to właśnie najczęściej podejście do ryby jak do świni wodnej , którą należy sobie wypasać , utuczyć ? O czym - na Miłość Boską ..... HODOWLA NIE MOŻE STANOWIĆ PRZYKŁADU JAKIEJKOLWIEK PRAWIDŁOWOŚCI . BIOLOGIĘ , ZACHOWANIA , ZWYCZAJE ŻEROWE - MOŻNA BYŁOBY OBSERWOWAĆ TYLKO W NATURALNYM ŚRODOWISKU KARPIA , CZYLI NIE W POLSCE . WZGLĘDNIE MOŻNA TEŻ PEWNE ZWYCZAJE , PODPATRZYĆ TAKŻE W POLSCE ,ALE POD WYJĄTKIEM ,ŻE NIE JEST TO HODOWLA A KARP JEST W DANEJ WODZIE MAŁO LICZNY. HODOWLA NATOMIAST NIE MA NA CELU EKSPRESJI NATURALNYCH ZACHOWAŃ A WRĘCZ PRZECIWNIE : WYNATURZA , WYMUSZA ZACHOWANIA SPACZONE - TAKIE JAKICH NIE SPOTKA SIĘ NIGDZIE INDZIEJ . PODAM PROSTY PRZYKŁAD : BYDŁO (PRZEŻUWACZ O ŻOŁĄDKU 4-KOMOROWYM PRZYSTOSOWANYM DO JEDZENIA POKARMU ROŚLINNEGO : SKŁADA SIĘ ZE ŻWACZA , CZEPCA , KSIĄG I TRAWIEŃCA A W DODATKU WYPOSAŻONY JEST WE FLORĘ BAKTERII I ORZĘSKÓW UŁATWIAJĄCĄ TRAWIENIE CELULOZY ) - KROWA TAKA W HODOWLI KARMIONA BYŁA MĄCZKĄ MIĘSNO - KOSTNĄ CZYLI PRODUKTEM Z PRZEMIELONYCH KOŚCI I MIĘSA SWOICH POBRATYMCÓW , ŚWINIE TO SAMO (CHOĆ ŚWINIA TO JUŻ ZWIERZĘ BLIŻSZE EURYFAGOM ). Czy to jest przykład jakiejkolwiek prawidłowości w kwestii preferencji pokarmowych ? Absolutnie nie. Trzeba zestawić ten przykład z hodowlą karpia - gdzie wciska mu się pokarmy wywołujący szybki przyrost masy anabolicznej i zastanowić się : czy to nie jest to samo ? Przecież karp poza hodowlą wybiera jako pokarm głównie faunę denną a rośliny to sezonowy dodatek. Gazy jakie powstają z zalegających w jelicie ziaren - u takiego karpia może , choć nie musi wywołać śmiertelny meteoryzm . Nie trzeba zastanawiać się nad tym czy to dobrze źle , czy szkodzi czy nie szkodzi. Skarmianie ryby zbożem lub co gorsza ziarnem roślin strączkowych ( pisałem już o wzdymających związkach węgla i siarki a także o tym ,że zawierają one enzym unieczynniający enzymy trzustkowe ) - to jest po prostu próba manipulacji rybą , zupełnie tak jak dzieje się to w hodowli . Ktoś kto tak postępuje nie tyle ,że nie rozumie żadnego mechanizmu biologicznego , potrzeb czy zwyczajów takiej ryby.... To także motyw całkowicie przejęty z hodowli , gdzie nie chodzi przecież o to , by ryba żyła zgodnie ze swoją naturą lecz przede wszystkim poddane były regulacji ludzkiej jej wszystkie funkcje życiowe. Na zakończenie mala uwaga : ziarno gotowane nie musi się wcale psuć szybciej niż surowe ( nie mam tutaj na myśli procesów zachodzących w drogach pokarmowych , po zjedzeniu przez rybę pewnej ilości takiego "wiktuału ). Pasteryzacja to co to jest ? Metoda utrwalania żywności wypromowana przez pana od , którego nazwiska wzięto nazwę ( Pasteur )... Solenie lub słodzenie powoduje wzrost ciśnienie osmotycznego wody i bakterie ( przynajmniej większość ) nie są w stanie się rozmnażać.... Tak więc , nie wiem skąd wniosek - jakoby gotowany produkt psuł się szybciej niż ziarno surowe , co oczywiście nie tyczy się suchego ziarna w sensie stricte , które jest bardzo trwałe.
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
.
Myślę ,że największą bzdurą i przekłamaniem nie jest opis jak to "oświeceni głęboką ichtiologiczną wiedzą rybacy " sypią do stawów zboże . Uważam ,że takie coś może mieć miejsce w hodowli . Ponieważ w hodowli chodzi o tuczenie ryby , o to , by jak najszybciej zapełniła areał stawu a nie o jej dobro. Duża , utuczona ryba to cel każdego hodowcy , bo hodowca to człowiek podły i bez krzty wglądu w istotę rzeczywistych potrzeb energetycznych ryby. Karp przebywający poza regulacją człowieka , żywi się min : ślimakami , skąposzczetami , roztoczami , larwami ochotkowatych i innych owadów , wodopójkami ...Dodatek roślin to tylko niewielka , sezonowa forma uzupełniająca ( glony , resztki roślin , nasiona ). Surowe ziarno to nie tylko białko , skrobia i gluten : to także celuloza , która sprawia ,że pokarm szybciej dostaje się z przełyku do jelita i tam zostaje trawiony dzięki enzymom : wątrobowym i trzustkowym . Enzymy trzustki trawią resztki tłuszczowe i skrobię , natomiast wątrobowe :białko oraz rozmaite wielocukry zbudowane z spolimeryzowanej glukozy . Jeżeli karp poza hodowlą jada głównie faunę denną a rośliny schodzą na drugi plan - to znaczy ,że taki pokarm odpowiada mu najbardziej a nie odwrotnie ....
Jak takie teorie "nawijałeś" swojej kobiecie to się nie dziwię, ze znalazła lepszego, a Ty teraz ryczysz niczym zraniony jeleń.;)
Witam. W zeszłym roku zacząłem swoją przygodę z feederem na rzece. Wyniki miałem niezłe trafiały się ładne płocie oraz leszcze. W tym roku także mam zamiar połowić ale oprócz nęcenia koszykiem chciałbym sypać ziarno tzn kukurydzę, groch, pszenicę. Moje pytanie to w jaki sposób skleić ziarna alby uformować kulę która dotrze na dno? Glina będzie dobra czy jakiś klej do zanęt? Macie jakieś swoje sposoby?
ja nie gotuje ziarna jesli planuje dlugotrwale necenie i celowo fermentuje ziarno.Rybkom jakos to nie przeszkadza.A jak juz lowie to zagotowuje ziarno i wylaczam gaz.Jak woda sie ochlodzi podgrzewam ponownie i to wystarczy.Ziarno twarde ale rybki chetnie to zjadaja
Sam wiele razy "podziwiałem" kretynów którzy na moich oczach sypali różnego rodzaju "zanętę" w ilościach przyprawiających o mdłości. Pakowałem wtedy manele i przenosiłem się dalekooooo od nich. Takie miejsca są od razu spalone.
jeżeli chodzi o te ilości sypanej zanęty to wystarczy pojechać na zawody wędkarskie tam już kończy się granica zdrowego rozsądku a zaczyna rywalizacja kto rzuci więcej.....tam nie ma szans wygrać żaden dobry wędkarz jak nie zainwestuje paru stówek na te 3 godz łowienia i kilku kilo rybek.niejednokrotnie byłem na zawodach w Poznaniu na Warcie po prostu kilka kilo zanęty leciało w mgnieniu oka ale za to były szybkie rezultaty bo przecież o to tam chodzi...
W dniu takiego nęcenia(przez karpiarzy) szanse na rybę są faktycznie niewielkie, ale usiądź po takich kilka dni od ich zasiadki, wystarczy trafić w to miejsce sprężyną z dwoma ziarenkami Bonuelle na haczyku. Przy odrobinie szczęścia złowisz rybkę, a fotkę pokażesz(przy następnym spotkaniu) nadzianym kolegom.
Są plusy i minusy.;)
CześćTeoria nie mająca nic wspólnego z praktyką :-)Szczególnie się sprawdzi jak nęcone jest 90m od brzegu he he ...pozostaje tylko trafić sprężyną :-)PSWidać, że dalej króluje mit karpiarza i jego wiader kuku, kulek i peletów :-)JK
Cześć Teoria nie mająca nic wspólnego z praktyką :-) Szczególnie się sprawdzi jak nęcone jest 90m od brzegu he he ...pozostaje tylko trafić sprężyną :-) PS Widać, że dalej króluje mit karpiarza i jego wiader kuku, kulek i peletów :-) JK
Nie będę już więcej się wypowiadał Januszu na temat ilości zanęty, ale jak chcesz to możemy się spotkać i sprawdzić nasze umiejętności rzutowe.
Ja zarzucam zestaw z pva w woderach, a koledzy z byłego CDB wywożą swoje pod marker...
Moje kijki to masówka Diaflex Carp 360 na bliższe odległości, a koledzy szczycą się posiadaniem wędzisk zbrojonych ręcznie w Anglii o długościach 390 do dalekich "rzutów" których nigdy nie wykonują.
Pomyślnych wiatrów i miłego weekendu.
Karp - czyli odmiana hodowlana ryby całkowicie obcego pochodzenia - traktowany jest w Polsce , jak zwykle : tubylczo i prymitywnie czyli słowem mówiąc : jako "ryba przemysłowa " albo wodny odpowiednik "świni hodowlanej " , a nawet swego rodzaju inwentarza , "rybiej trzody hodowlanej " ! Widać to doskonale na przykładzie skarmiania tej ryby w hodowli : gdzie przyspiesza się przyrost masy ryby poprzez stosowanie pasz na bazie zbóż i ziaren roślin strączkowych. Okazuje się bowiem ,że karp żywiący się pokarmem dostępnym "od ręki " ( raczej od płetwy ) - przyrasta dość słabo a jeśli woda jest mało żyzna to prawie wcale .... Co ma wspólnego ten wywód z karmieniem bądź zanęcaniem w sensie wędkarskim jak również co ma wspólnego brak narządu , którego można by nazwać "żołądkiem " do trawienia i wyboru pokarmu ? Zaraz się tego dowiemy. Karp trawi swój pokarm dzięki enzymom produkowanym w trzustce i wątrobie. Te enzymy ( trzustkowe i wątrobowe - co ważne ) , transportowane są uchodzącymi za przełykiem przewodami : trzustkowym i wątrobowym do jelita - gdzie dzięki enzymom następuje trawienie ... Karp , którego aktywność żerowa nie podlega regulacji człowieka ( taki , który żyjący poza hodowlą i , który nie jest skarmiany paszą ) gustuje przede wszystkim w pokarmie zwierzęcym ( larwy owadów , skąposzczety : pijawki , rureczniki itp , ślimaki , małże z gatunku racicznica , gałeczka , groszkówka , wrotki ,itp ) a dodatek roślin w tej całej puli nie jest wcale tak duży jakby się komuś mogło wydawać ( stosunkowo niewielki i sezonowy dodatek glonów , nasion , detrytusu itp ). Oznacza to ,że ryba potrafi dobierać pokarm do swoich potrzeb biologicznych ! A przecież te funkcje biologiczne to przecież nic innego jak min :odżywianie się mające na celu dostarczenie energii wszystkim komórkom ciała. W tym pomagają enzymy trawienne i to pod ich kątem pokarm jaki spożywa ryba "na wolności " , poza hodowlą - staje się jedynym bo uwarunkowanym biologicznie - pokarmem o dużej wartości odżywczej ( ściśle związane jest to ze wspomnianymi enzymami ) Enzym trzustkowy odgrywa ważną rolę w trawieniu skrobi zawartych np w nasionach czy innych częściach roślin pobieranych np : jako uzupełnienie pokarmu a także w trawieniu związków tłuszczowych zawartych w tkance zwierzęcej. Enzymy wątrobowe z kolei - udzielają się w trawieniu białek pozyskanych z organizmów zwierzęcych a także w trawieniu wielocukrów. Co ten wywód ma na celu ? Oznacza to ,że jeśli karp odżywiający się nie z woli człowieka - pobiera pokarm zwierzęcy z mniejszym dodatkiem tylko roślin - to znak ,że współgra to z funkcją enzymatyczną jego organizmu. Pokarm zwierzęcy to źródło wysokowydajnego białka , które jak wiadomo syci najszybciej a w dodatku odpowiada funkcji enzymów wątrobowych , tak jak i zresztą trzustkowych - które trawią związki tłuszczowe .Co się dzieje gdy karp pobiera sam niemalże pokarm roślinny np "pochodzący z emisji 10 litrowych wiader - co stanowi częstą praktykę wśród wędkarskiego pospólstwa ? NIC INNEGO JAK TYLKO TO : POKARM ROŚLINNY TO PRZECIEŻ NIE TYLKO WIELOCUKRY TYPU SKROBIA ALBO INNE SPOLIMERYZOWANE ZWIĄZKI GLUKOZY (PODSTAWOWY SUBSTRAT ENERGETYCZNY DO PRODUKCJI ATP W KOMÓRCE ŻYWEJ ) . POKARM ROŚLINNY TO TAKŻE OGROMNA ILOŚĆ BŁONNIKA (CELULOZY ) , KTÓRA NIE TYLKO WIĄŻE PRODUKTY ZBĘDNE ,LECZ PRZEDE WSZYSTKIM : PRZYSPIESZA PERYSTALTYKĘ ( RUCH ROBACZKOWY ) JELITA . OZNACZA TO ,ŻE KARP BĘDZIE CIĄGLE "NA PRZECZYSZCZENIU " - zwłaszcza gdy temperatura wody jest na tyle , wysoka ,że karp pobiera pokarm w ilościach znacznie większych niż w innych porach roku ( optymalna to 20 - 23 ,ale daje sobie radę w temperaturze nawet 29 - ponieważ jest to gatunek obcy , ciepłolubny i nawet 17 wieczne próby hodowli "ras chłodolubnych " nie zmieniły tego faktu ). Karp może zjeść dużo w ciepłej wodzie ,ale nie wszystkie składniki tego pokarmu są mu potrzebne do uzyskania energii ! Błonnik czyli celuloza na przykład sprawia ( tak jak i u innych zresztą ryb np :płotki ) ,że dużo pokarmu wcześniej roztartego zębami gardłowymi i przepasażowanego do jelit - zostaje wydalona w stanie niewiele zmienionym niż surowiec ! Taka płotka np : zje płatek owsiany , by za chwilę go wydalić w stanie słabo "przerobionym " . Tak samo lub przynajmniej podobnie jest z jej kuzynem , karpiem - który nawet gdyby dostał się kiedyś do Polski przez przypadek to i tak do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej - będzie gatunkiem nierodzimym , nieprzystosowanym , obcym. Co się zaś tyczy sfery fizycznej tego problemu czyli krótko mówiąc sypania do wody kilogramów kukurydzy , grochu , soczewicy , cieciorki lub czegokolwiek pochodzenia roślinnego . Otóż bez względu na wszystko jest to nie tylko traktowanie wody jak świńskie koryto ( patrz wyżej : opis podejścia przykładowego Polaka względem karpia - którego uważa za świnię wodną i rybę przemysłową ).. Sypanie kilogramów ziarna , notoryczne skarmianie ryb - to całkowite niezrozumienie potrzeb biologicznych takiej ryby jak karp. Ktoś kto tak postępuje zgłębia głównie fałszywe , nieprawdziwe informacje odnośnie zanęt , przynęt , mody i trendów a nie biologii i wiedzy na temat ryby . Interesuje go jaką zanętę , jaką przynętę zastosować ,żeby wyjąć wielkiego giganta a przecież nie do końca na tym rzecz polega. Prawidłowy wzrost osobniczy , kondycja , żywotność czy wreszcie długość życia takiej ryby to przecież nie tylko kwestia tego "ile urośnie " i "jak duży jest dany osobnik ". Praktyka pokazuje przecież ,że te wielkie ,opasłe karpie - trzęsące się jak wielka ameba - to jest przykład wynaturzenia , coś zupełnie przeciwnego aniżeli to co robi ryba sama ze sobą - gdy przebywa poza zasięgiem hodowcy lub kogoś innego - skarmiającego na siłę ryby i to w dodatku pokarmem niekoniecznie podobnym do tych dostępnych w naturze .... Rekapitulując : sypanie kilogramów kukurydzy to zwykły wandalizm . Osiołkowi w żłoby dano - kto żachnie się i powie . Ale czy aby na pewno wie co mówi ? Czy ktoś kto tak robi - chciałby aby i jemu nasypano do talerza , na balkon , do doniczek na kwiaty - gdziekolwiek - coś co niekoniecznie wzbudzi jego entuzjazm ? Ryba też tego nie chce. Dla niej obżeranie się jest niepotrzebne do tego , by była względnie zdrowa i silna w sensie biologicznym. Powtarzam raz jeszcze aby dotarło : zdrowa! A zdrowa , silna i znajdująca się w dobrej kondycji ( nawiasem mówiąc : pomimo szkód wyrządzanych w ekosystemie ,ale to inna bajka ) - to niekoniecznie opasła , wielka i utuczona zbożem ! Ktoś kto sypie zboże lub ziarna roślin strączkowych do wody z chęcią złowienia karpia - robi to bezmyślnie. Nie zastanawia się nad tym : jak działają enzymy trawienne tej ryby , jak również nad tym ,że karp samowolnie - zwykle pobiera pokarm zwierzęcy z domieszką nasion i części roślin a nie odwrotnie !
Ziarno surowe w dużych ilościach w ogóle nie nadaje się jako zanęta z kilku powodów. Pierwszy to oczywisty zły wpływ na pracę jelit. Karp zatracony w obżarstwie - może osiągnąć zwycięstwo pyrrusowe - bo zamiast dostarczyć komórkom ciała energię uzyskiwaną z redukcji glukozy do ATP w komórce ( podstawowa funkcja energetyczna , powtarzam raz jeszcze : energetyczna a nie cholera jasna : " WĘDKARSKO - ZANĘTOWA " ) - może przypłacić to cierpieniem a nawet śmiercią. Niestrawione ,zalegające w jelicie ziarno - bogate jak już wcześniej w błonnik , który przyspiesza transport pokarmu do jelit - fermentuje , powoduje nagromadzenie się gazów i tzw meteoryzm .U człowieka to nie jest groźne ,ale u ryby może zakończyć się śmiercią. Pewnie zaraz ktoś odezwie się ,że przecież karp pobiera surowy pokarm roślinny . Owszem ,ale zważ tylko na ilości! Zwróć uwagę na staranny , biologiczny dobór sezonowej ilości tego pokarmu . Zawsze to jest niedużo w stosunku do pokarmu takiego jak :larwy ochotkowatych , komarów , ważek , roztoczy - czyli wniosek z tego taki ,że karp nie chce być zapasionym bydłem wodnym a rybą odżywiającą się jak chce , zgodnie ze swą biologią. Poza tym taki pokarm potraktowany jest już wcześniej przez rozmaitą florę bakteryjną - co także może pomagać w trawieniu i doborze takich a nie innych nasion , cząstek roślin itp. Nie do końca to zbadano,ale sądzę ,ze tak jest na pewno. Warto zauważyć ,że w przypadku hodowli jak i połowów wędkarskich - dochodzi do użycia takiego samego schematu postępowania... Zarówno w kwestii nęcenia przez wędkarza jak i w hodowli - dochodzi do zaniechania zgłębiania wiedzy na temat biologii na korzyść traktowania tej ryby jako tucznej świni wodnej - co do której najważniejszym kryterium jest : przyrost , wielkość , waga , długość itp . W dwóch odrębnych i nie mających nic ze sobą wspólnego dziedzinach : w hodowli i wędkarstwie (choć zaczynają już mylić obie te kategorie z czym spotkałem się już nawet na tym portalu ) , dochodzi do takiego samego podejścia : do traktowania tej ryby barbarzyńsko : jak tucznika. Ziarno roślin strączkowych - to dziś najczęściej produkt pochodzący z ulepszonych odmian : grochu , bobu , łubinu , cieciorki , bobu itd. Warto jednak wiedzieć ,że wiele roślin z rodziny motylkowatych nosiła lub nosi zawartość sparteiny. Sparteina to trujący alkaloid , który w małych dawkach stymuluje pracę układu oddechowego czy pokarmowego . W dużych zaś działa porażająco. Używany był dawniej do nielegalnych aborcji - ponieważ powoduje np :skurcze macicy ... Niby to niewiele ma wspólnego z wędkarstwem czy konkretniej karpiem (choć trochę jednak ma ) ,ale trzeba pamiętać ,że nawet groch a szczególnie jego odmiany pastewne oraz wszelcy inni dzicy jego krewni ( np łubin ) - mogą zawierać sparteinę. I co wtedy ? Ryby nie biorą , bo wędkarz nęci na surowo - a więc wyrzuca wędkarz rozeźlony w krzaki tę swoją zanętę - a przecież to łatwy łup dla różnych zwierząt , którym sparteina też mogłaby zaszkodzić ... To lekkie przerysowanie (,ale tylko lekkie ) zostawiam jako ciekawostkę. Wszystkie ziarna roślin motylkowatych ( bobowatych ) odznaczają się dużą zawartością złożonych związków węgla oraz siarki - które działają wzdymająco ( powodują produkcję gazów ) Wszystkie warzywa z rodziny bobowatych jak : groch , łubin ( którego niektóre z odmian też był ongiś jadane ) , cieciorka , fasola , soczewica - zawierają w stanie surowym ( a w mniejszym stopniu w stanie gotowanym ) enzym unieczynniający enzym trzustkowy. - przynajmniej u ludzi . A czy tak samo jest u karpia , który przecież opiera się wyłącznie na enzymie :trzustkowym i wątrobowym ? Czy tak jest w jego przypadku ? Podejrzewam ,że tak może być. Czy napisałem coś szokującego ?Chyba nie . Wystarczy tylko użyć rozumu i wyobraźni - co też uczyniłem.
"planecie prócz roślin i może jakichś jednokomórkowych dziadostw. O czym tu się rozprawia? " TAK NA MARGINESIE : Myślisz ,że rośliny nie są wyspecjalizowane w pobieraniu pokarmu i związków odżywczych ? Ciekawe . Rośliny też mają przemianę materii. Pobiera taka roślina wodę z solami mineralnymi , absorbuje azot dzięki brodawkom korzeniowym ( np : łubin dzięki brodawkom korzeniowym i Rhizobakterii wiążą azot niezbędny do prawidłowego rozwoju komórek roślinnych i wzrostu) . W ramach procesu fotosyntezy produkują organiczne substancje odżywcze - z dwutlenku węgla i wody... Myślisz ,że rośliny się nie ruszają ? Błąd - nastie , tropizmy - czym są ? Bakterie. Co z nimi? Nie odżywiają się ? Przecież to organizm komórkowy - czyli opierający się na procesach energetycznych zachodzących wewnątrz , cytoplazmy komórki - tworzącej pojedynczy organizm (jednokomórkowy ). Wiele bakterii czerpie energię z ATP czyli redukcji glukozy i przemian reszt fosforowych .... O ! WIRUS NIE MA NA PRZYKŁAD BUDOWY KOMÓRKOWEJ ANI UKŁADU ENZYMATYCZNEGO ( W ZASADZIE) ,ALE O BAKTERII JUŻ TEGO SIĘ NIE POWIE. Wszystko to rzecz jasna nie składa się na układ pokarmowy ,ale te mechanimmy , te ośrodki komórkowe ( organelle ) są tak samo (!) a czasem nawet i lepiej wyspecjalizowane w funkcjach odżywczych , energetycznych jak poszczególne układy w twoim organizmie. Tak więc nie pisz rzeczy , które stoją w opozycji do faktów naukowych.Taka mała dygresja , o którą naturalnie nie można mieć do nikogo urazy.
???!! NIE MA jak u mamy...
Cześć Teoria nie mająca nic wspólnego z praktyką :-) Szczególnie się sprawdzi jak nęcone jest 90m od brzegu he he ...pozostaje tylko trafić sprężyną :-) PS Widać, że dalej króluje mit karpiarza i jego wiader kuku, kulek i peletów :-) JK
Nie będę już więcej się wypowiadał Januszu na temat ilości zanęty, ale jak chcesz to możemy się spotkać i sprawdzić nasze umiejętności rzutowe.
Ja zarzucam zestaw z pva w woderach, a koledzy z byłego CDB wywożą swoje pod marker...
Moje kijki to masówka Diaflex Carp 360 na bliższe odległości, a koledzy szczycą się posiadaniem wędzisk zbrojonych ręcznie w Anglii o długościach 390 do dalekich "rzutów" których nigdy nie wykonują.
Pomyślnych wiatrów i miłego weekendu.
CześćIrek nie umniejszam Twoich umiejętności rzutowych. Chciałem tylko zwrócić uwagę na pewien problem, który widać jest Ci doskonale znany :-) I ten wpis nie był adresowany do Ciebie. Wielu znanych mi i nie znanych kolegów z uporem maniaka twierdzą, że łowią i rzucają na odległości minimum 70m od brzegu. Po czym okazuje się, że na łące ich rzuty wynoszą góra te 70m. Sam wiesz, że rzucać naprawdę trzeba umieć. Nie wystarczy ręcznie zbrojona wędka. Samo ułożenie rąk i wędki oraz naładowanie energii jest wbrew pozorom dużą sztuką. Nie wspomnę o żyłce, szpulach kołowrotka i zestawie, który stawia mniejszy lub większy opór w powietrzu.JKOk, pozostawmy temat rzutów i skupmy się na nęceniu.
Ja już się wypowiedziałem co do nęcenia twardymi ziarnami i mam nadzieję, że jeszcze ktoś doświadczony się wypowie.
Mam tu na myśli osoby które zaglądają do worka lub siatki po wypuszczeniu ryby lub jej wyjęciu i dokładnie oglądają to co tam zostało i czy są to całe ziarna.
Miłej niedzieli.:)
o czywiście ze możesz n ęcić ale przd nęceniem to ugotuj to bedzie dobrze surowe ziarna mogą zaszkodzić a nawet zabić rybę nie polecam ci tego nie prościej ci kupic kukurydze za 3 zł albo robaki za 3 zł i lepij beda brały a zanęć najtańszą zanetą za 4,50 i ryby murowane
Gdyby nie nęcono w ogóle lub tylko troszeczkę - wszystko zmieniłoby się na lepsze ( pomijając fakt ,że karp to zmanipulowany, zbyteczny i szkodliwy element rybi występujący w Polsce z woli człowieka - co stanowi odrębny temat ). Ciekawe co na to rzekłby łowca dużych karpi ? W innym wypadku dochodzi niestety do przekładania modelu skarmiania ryby w celach tuczenia jej i uzyskania zadowalających rozkładów - zupełnie tak jak ma to miejsce w hodowli : gdzie chodzi o to , by rybę utuczyć. W nęceniu karpi oprócz tego - chodzi też o to , by tę rybę nie tylko wypasać ,lecz także o przyzwyczajenie jej do danego składnika oferowanego z zewnątrz. To przykład całkowitego niezrozumienia biologii tej ryby i podejście barbarzyńskie. Karp żywi się głównie fauną denną ze stosunkowo niewielkim dodatkiem roślin a nie odwrotnie - tak jak próbują to niektórzy ludzie udowodnić : emitując litry i kilogramy różnych specjałów. To nie te ilości , nie ten pokarm , który sprawia ,że ryba jest odżywiona , ma dobrą kondycję i a komórki jej ciała mają energię do przeprowadzenia procesów życiowych ( główne zadanie organizmu i cel - które nazwę nawet w tym momencie "karpiowym niebem ). Sypanie do wody kilogramów zanęt to wandalizm , śmieciarstwo , bezmyślność i nieliczenie się z faktami naukowymi na temat odżywiania się ryby jaką jest karp. Na zakończenie wywodu , jeden mały komunikat dygresyjny : duży , opasły karp nie oznacza zdrowy i w dobrej kondycji . Duży , utuczony karp z osłabionymi odruchami bezwarunkowymi (pewna cecha udomowienia czyli przyzwyczajenie jej do pobierania danego pokarmu ) - nie oznacza "rybiego szczęścia i zdrowia " rozumianego w sensie biologicznym. To tylko egoista zwany łowcą - śmieje się i tańczy nad swoim jarmarkiem : gdzie kupuje branie ryby w zamian za nieludzkie zbrodnie dokonywane na jej ustroju i zaśmiecaniu środowiska.
"planecie prócz roślin i może jakichś jednokomórkowych dziadostw. O czym tu się rozprawia? " TAK NA MARGINESIE : Myślisz ,że rośliny nie są wyspecjalizowane w pobieraniu pokarmu i związków odżywczych ? Ciekawe . Rośliny też mają przemianę materii. Pobiera taka roślina wodę z solami mineralnymi , absorbuje azot dzięki brodawkom korzeniowym ( np : łubin dzięki brodawkom korzeniowym i Rhizobakterii wiążą azot niezbędny do prawidłowego rozwoju komórek roślinnych i wzrostu) . W ramach procesu fotosyntezy produkują organiczne substancje odżywcze - z dwutlenku węgla i wody... Myślisz ,że rośliny się nie ruszają ? Błąd - nastie , tropizmy - czym są ? Bakterie. Co z nimi? Nie odżywiają się ? Przecież to organizm komórkowy - czyli opierający się na procesach energetycznych zachodzących wewnątrz , cytoplazmy komórki - tworzącej pojedynczy organizm (jednokomórkowy ). Wiele bakterii czerpie energię z ATP czyli redukcji glukozy i przemian reszt fosforowych .... O ! WIRUS NIE MA NA PRZYKŁAD BUDOWY KOMÓRKOWEJ ANI UKŁADU ENZYMATYCZNEGO ( W ZASADZIE) ,ALE O BAKTERII JUŻ TEGO SIĘ NIE POWIE. Wszystko to rzecz jasna nie składa się na układ pokarmowy ,ale te mechanimmy , te ośrodki komórkowe ( organelle ) są tak samo (!) a czasem nawet i lepiej wyspecjalizowane w funkcjach odżywczych , energetycznych jak poszczególne układy w twoim organizmie. Tak więc nie pisz rzeczy , które stoją w opozycji do faktów naukowych.Taka mała dygresja , o którą naturalnie nie można mieć do nikogo urazy.
Rośliny też żołądków koleś nie posiadają. Zaczynasz się rozdrabniać i rozmieniać na drobne.
Proponuję - załóż sobie bloga i tam pisz artykuły. Tutaj nikt nie czyta tych tyrad. Może przykre, ale zauważalnie - a ty ponoć jesteś bardzo inteligentny, więc się reszty domyśl.
"planecie prócz roślin i może jakichś jednokomórkowych dziadostw. O czym tu się rozprawia? " TAK NA MARGINESIE : Myślisz ,że rośliny nie są wyspecjalizowane w pobieraniu pokarmu i związków odżywczych ? Ciekawe . Rośliny też mają przemianę materii. Pobiera taka roślina wodę z solami mineralnymi , absorbuje azot dzięki brodawkom korzeniowym ( np : łubin dzięki brodawkom korzeniowym i Rhizobakterii wiążą azot niezbędny do prawidłowego rozwoju komórek roślinnych i wzrostu) . W ramach procesu fotosyntezy produkują organiczne substancje odżywcze - z dwutlenku węgla i wody... Myślisz ,że rośliny się nie ruszają ? Błąd - nastie , tropizmy - czym są ? Bakterie. Co z nimi? Nie odżywiają się ? Przecież to organizm komórkowy - czyli opierający się na procesach energetycznych zachodzących wewnątrz , cytoplazmy komórki - tworzącej pojedynczy organizm (jednokomórkowy ). Wiele bakterii czerpie energię z ATP czyli redukcji glukozy i przemian reszt fosforowych .... O ! WIRUS NIE MA NA PRZYKŁAD BUDOWY KOMÓRKOWEJ ANI UKŁADU ENZYMATYCZNEGO ( W ZASADZIE) ,ALE O BAKTERII JUŻ TEGO SIĘ NIE POWIE. Wszystko to rzecz jasna nie składa się na układ pokarmowy ,ale te mechanimmy , te ośrodki komórkowe ( organelle ) są tak samo (!) a czasem nawet i lepiej wyspecjalizowane w funkcjach odżywczych , energetycznych jak poszczególne układy w twoim organizmie. Tak więc nie pisz rzeczy , które stoją w opozycji do faktów naukowych.Taka mała dygresja , o którą naturalnie nie można mieć do nikogo urazy.
Rośliny też żołądków koleś nie posiadają. Zaczynasz się rozdrabniać i rozmieniać na drobne.
Proponuję - załóż sobie bloga i tam pisz artykuły. Tutaj nikt nie czyta tych tyrad. Może przykre, ale zauważalnie - a ty ponoć jesteś bardzo inteligentny, więc się reszty domyśl.
Nie uważam się za osobę szczególnie inteligentną ,ale jeśli tak sądzisz - to dziękuję za komplement. I ja sądzę ,że w ciemię bity nie jesteś. Naprawdę cały jestem w pąsach. Miłe to. Nawet sam nie myślę tak o sobie - ponieważ zwykle bardzo krytycznie podchodzę względem samego siebie .Bez względu jednak na iloraz inteligencji :tak mój czy kogokolwiek z tego forum : nikogo nie szykanuję , z tytułu jego wypowiedzi , nie oceniam pod kątem inteligencji, umiejętności , zaradności - tak jak co poniektórzy , co naśmiewają się np : z chorób psychicznych lub innych problemów zdrowotnych , nie mając w ogóle o tym pojęcia. Praktyka wskazuje ,że nawet dość często bywają tutaj tacy płytcy nastrojowo osobnicy : do których obydwaj na pewno nie należymy ?
Nie mnie to oceniać. Chciałem tylko skierować twoją uwagę na to, że poszedłeś nieco... o jeden most za daleko pisząc o tych odżywiających się roślinach, bo to się nijak ma do tego czy surowe ziarno szkodzi rybie i środowisku wodnemu. A reszta to już nieistotna....
Może trochę z innej beczki : Bajkał to jezioro słodkowodne leżące w azjatyckiej części Rosji- najgłębsze na Ziemi a jednocześnie jeden z tworów - najczystszych i najmniej skalanych wszystkim tym co kłębi się w głowie szalonych inżynierów krajobrazu ... Nad Bajkałem zapewne nikomu nie przychodzi do głowy plan zarybiania karpiem czy zasypywania wody kilogramami kukurydzy z zamiarem złowienia np : dużego lina ( który oczywiście w tym jeziorze występuje ) Dlaczego tak się dzieje ? Odpowiedź: ponieważ Bajkał uznawany jest po części sankcją prawną a po części także w świadomości ludzkiej : za ŚWIATOWE DZIEDZICTWO PRZYRODNICZO - KULTUROWE .Do narodzin tej myśli doszło na bagnach czy na brzegu tej wody - nikt nie wie do końca gdzie i jak dawno temu.... I tutaj rodzi się pytanie , które naprędce należy zadać : czym różnią się inne , słodkowodne jeziora od Bajkału ? NICZYM ! One też nie są retortą na brudy , spluwaczką , śmietniczką - na , które przelewa się swoje śmieciarskie zapędy. Jeziora to przecież nie wysypisko śmieci , by sypać bez opamiętania coś - czego ani woda , ani ryby do życia nie potrzebują.... Czy ktoś chciałby aby w jego domu wysypano np : wywrotkę piasku - zakładając , że wcześniej pod wpływem jakiejś obłędnej fluktuacji nastroju - takiej usługi nie zamówił ? Jeziora i rzeki też cierpią od balastu zanęt sypanych do ich wód - żaden element składowy ekosystemu jeziora - nie jest gotowy , do tego , by nieustannie przyjmować nadbagaż głupoty ludzkiej czyli sypania kilogramów różnych nie do końca jadalnych a czasem nawet niebezpiecznych rzeczy.....
No, z tym Bajkałem to poszedłeś kolejny most dalej, ale niech tam stracę. Natomiast do reszty tez zarzutów nie mam.
CześćA ja mam cały czas to samo i jedno pytanie ale już rozbudowane:Czym nęcić, ile nęcić i jak nęcić aby złowić:- Lina- Płotkę - Karpia- Karasia - Leszcza
Jak na razie bardzo rzeczowo rozpisujesz się, że zanęty szkodzą w jakiej by postaci nie były. Ale może coś nam podpowiesz ? Widzisz mnie uczono, że sama krytyka nie jest zła pod warunkiem, że jest konstruktywna. Często podpatruję innych wędkarzy jak nęcą. Bywa, że strasznie się obruszają, że ja śmiem ich podpatrywać co najmniej jak miałbym łowić w taki sposób w jaki oni łowią. Ale czasem pada pytanie : Czy to co mam ze sobą - na odjazd pójdzie do wody? Uspokojeni, że nie bo szkoda kasy i wody na takie bezsensowne sypanie pytają czy sami nie za dużo nęcą.Nęcenie nie polega na sypaniu do wody byle czego aby dużo. Liczy się jakość a nie ilość.Im lepsze papu tym bardziej jestem pewny, że ryby powrócą.JK
Do powyższego wywodu dodam jeszcze ( sztukuję , ponieważ czas edycji wpisu już minął) , jedną uwagę : w takim jeziorze jak choćby Bajkał , choć nie jest to "zwykłe " jezioro jakie spotykamy u nas , w Europie czy konkretniej w Polsce : spotyka się wiele gatunków endemicznych ryb takich jak lipień bajkalski , gołomianka , omul bajkalski , a także spotykane gdzie indziej , jak np : peled. I nikt tam raczej nie myśli o zmianie składu ichtiofauny a nęcenie raczej potrzebne nie jest nikomu.W czym jeziora słodkowodne świata są gorsze od takiego ,wziętego z brzegu - Bajkału ? W niczym . To też środowisko życia. Tyle ,że tutaj decyduje się o wszystkim co związane z jeziorami - nazywając to lub raczej usprawiedliwiając tzw gospodarką .... Mało tego : pewna grupa ludzi wie lepiej :jakie ryby mają się pojawić , jakie gatunki mają zasiedlać daną wodę . Czym zarybić ..... Przesiadka. Czym zanęcić ...... Od początku do końca to wszystko poddane jest władzy człowieka . Nic dziwnego zatem ,że nie traktuje się jeziora jako środowisko życia ,lecz jako łowisko ryby życia . A nęci się przecież po to , by złowić ryby duże , atrakcyjne pod względem wyławiania ich na wędkę - czyli takie , których nigdy tutaj nie było - dopóki człowiek nie zaczął ingerować , zanim ruszyła cała ta machina panoszenia się nad wodą i wrzucania do wody - rzeczy spoza znanego rybom świata. Myślisz ,że skoro piszę całą , gorzką jak piołun prawdę - to nie wiem czym zanęcić tę czy tamtą rybę ? Mylisz się . Doszedłem po prostu do wniosku ,że nęcenie to zwykłe śmiecenie i sam teraz kajam się z powodu tych niezbyt dużych ilości zanęty , które do tej pory sam wrzuciłem do wody. Tak , bez cienia wątpliwości - każdy przypadek wrzucania do wody czegoś co tam nigdy , by się nie znalazło - to mniejsze lub większe ,ale zawsze śmieciarstwo. Dla ścisłości dodam jeszcze ,że śmieciarz śmieciarzowi , też niejednaki . Przecież nie można stawiać na równi kogoś kto wrzucił kilogram zanęty sypkiej do osoby sypiącej wiadra śruty , pelletów , kulek proteinowych ... Niemniej jednak - uważam , że każde nęcenie jest pewną ,ale już dość poważną ingerencją ze strony człowieka.
http://rybakowka-kiekrz.pl/zezwolenia-dla-wdkarzy.html
Punkt 23
http://rybakowka-kiekrz.pl/zezwolenia-dla-wdkarzy.html
Punkt 23
Jeden kilogram , to niewiele. Sądzę ,że taki przepis na początek - przydałby się nad każdą wodą . Trzeba jednak przyznać ,że trochę to komiczne ,że człowiek decyduje o tym : co i w jakich ilościach można wsypać do jeziora ... Przecież to nie jest bezpośrednio - jego środowisko życia , tylko biocenoza - gdzie żyją różne gatunki ryb , roślin , owadów , mięczaków , płazów etc etc. A człowiek tworzy swój przepis i koniec.Zgodnie z tą logiką należałoby sądzić ,że takie zjawiska jak nęcenie ryb przez kluby karpiowe , zawody i "przygotowanie łowiska " - to rzecz całkowicie obyczajna - w sytuacji gdy ktoś tego nie uwzględnił w przepisach albo wręcz odwrotnie : na kanwie tego stworzył cały cykl proceduralny ? W każdym razie , powtarzam raz jeszcze : na początek " dobre i to " ( jak to się popularnie mawia).
CześćWszystko cacy tylko ten punkt jak dla mnie mówi o wszystkim i o niczym.
"Wolno używać tylko 1 kg zanęty w ciągu doby. Dozwolona znęta to ziarna zbóż, np. kukurydza, pęczak, kasza, pszenica. Zakaz stosowania wszelkiego rodzaju środków pylących, chemicznych wabiących ryb, zanęt bardzo mocno rozdrobnionych oraz wyrobów piekarniczych, np. chleb, ciasto"
To jest przepis na kulki proteinowe podany tu u nas na portalu:
20% - mąka kukurydziana,
15% - mąka sojowa pełnotłusta,
15% - mąka sojowa odtłuszczona,
25% - mączka rybna,
5% - serwatka w proszku,
5% - mleko w proszku odtłuszczone,
10% - bird food
3% - gluten pszenny lub albumina jajeczna,
1% - przyprawy,
1% - betaina
Oczywiście do tego jaja.
Czy tu jest chemia?
Ktoś coś tam usłyszał i nie do końca wie jak to wprowadzić. Jak już mówiłem więcej przez tydzień sami zjadamy " E - COŚ TAM " niż ryby przez miesiąc.
Jak słusznie zauważono czasy leszczyny dawno minęły i żeby nie wiem co " to se ne wraci " ...
Już nie chcę pisać o postępie techniki wśród spinningistów, muszkarzy, tyczkarzy ....
JK
CześćWszystko cacy tylko ten punkt jak dla mnie mówi o wszystkim i o niczym.
"Wolno używać tylko 1 kg zanęty w ciągu doby. Dozwolona znęta to ziarna zbóż, np. kukurydza, pęczak, kasza, pszenica. Zakaz stosowania wszelkiego rodzaju środków pylących, chemicznych wabiących ryb, zanęt bardzo mocno rozdrobnionych oraz wyrobów piekarniczych, np. chleb, ciasto"
To jest przepis na kulki proteinowe podany tu u nas na portalu:
20% - mąka kukurydziana,
15% - mąka sojowa pełnotłusta,
15% - mąka sojowa odtłuszczona,
25% - mączka rybna,
5% - serwatka w proszku,
5% - mleko w proszku odtłuszczone,
10% - bird food
3% - gluten pszenny lub albumina jajeczna,
1% - przyprawy,
1% - betaina
Oczywiście do tego jaja.
Czy tu jest chemia?
Ktoś coś tam usłyszał i nie do końca wie jak to wprowadzić. Jak już mówiłem więcej przez tydzień sami zjadamy " E - COŚ TAM " niż ryby przez miesiąc.
Jak słusznie zauważono czasy leszczyny dawno minęły i żeby nie wiem co " to se ne wraci " ...
Już nie chcę pisać o postępie techniki wśród spinningistów, muszkarzy, tyczkarzy ....
JK
Kilogram zanęty. Ja tutaj przewiduję kilogram pomnożony parę razy .No , i do tego jeszcze betaina .... Betaina używana jest w hodowli jako składnik pasz dla zwierząt rzeźnych ( wspomaga efekt anaboliczny ) a także w hodowli karpia. Pszenica , soja , kukurydza - to wszystko dzięki technologii GMO. Dobrze ,że w Polsce zakazano uprawy co nijak się niestety ma do obecności i obrotu takimi produktami w kraju.Nadal będą one dostępne od ręki - a już na pewno nikt nie zawaha się stosować paszy opartej na bazie płodów upraw GMO - gdy będzie chodziło o to bezduszne przecież - skarmianie ryb.
Bardziej chodziło mi o to, że użytkownik tego jeziora zezwala na stosowanie ziaren jako zanęty, a co do chemii to też ją stosuję np: dipy, boostery...
Jak mam nygusa i nie chce mi się kulać, to kupię sobie kilo kulek ze 2kg pelletu i starcza to na conajmniej kilka zasiadek do nęcenia z pva i procą.:)
CześćNo niby te dipy i boostery to naturalne nie są. Ale np nastawiłem sobie towar na dip czosnkowy ;-). Mam zamiar zrobić sobie taki dodatek w którego skład wchodzi czarny pieprz i olej sojowy." Chli Oil " się robi :-) - wszystko naturalne. A poczciwa przyprawa Magii ? Możesz nie wierzyć ale dwa kilo kulek IB starczyło mi na ... dwa sezony. Dlatego też zamówiłem sobie wczoraj te kulki bo już praktycznie ich nie mam, do tego troszkę pelleciku. Ziaren praktycznie nie używam bo według mnie wabią drobnicę. Szkoda, że ten punkt 23 nie mówi wyraźnie, że ziarno ma być gotowane.Tak sobie przeczytałem cały ten regulamin i myślę, że gość ma w ciągu sezonu nie dość że kasę za łowienie od wędkarzy to jeszcze ryby mu nakarmią.JK
Hehe. No może tak być Januszu.
" Tak sobie przeczytałem cały ten regulamin i myślę, że gość ma w ciągu sezonu nie dość że kasę za łowienie od wędkarzy to jeszcze ryby mu nakarmią. JK"
Mało kto Januszu daje innym coś za darmo i ze szczerego serca...
A luka w regulaminie który ustalił to jedne "kajdanki" mniej dla wedkujących...
3majcie się
Elgygytgyn- juz swoje wywody zostaw po raz kolejny dla siebie. Juz ci pisalem, nikt juz tego nawet czytac nie chce, ogarnij sie troszke.
Co sądzicie o tym aby nęcić ryby twardymi ziarnami kukurydzy, przenicy, grochu... Czy wogóle można tak robić??
---------------------------------------------------------------------------------
Witam
lipiec dwadzieścia piec lat temu moja firma wykonywała usługi na
stawach państwowego gospodarstwa rybackiego „Chałacie” Kujawsko-pomorskie.
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
.
Co sądzicie o tym aby nęcić ryby twardymi ziarnami kukurydzy, przenicy, grochu... Czy wogóle można tak robić??
---------------------------------------------------------------------------------------
Witam
lipiec dwadzieścia piec lat temu moja firma wykonywała usługi na
stawach państwowego gospodarstwa rybackiego „Chałacie” Kujawsko-pomorskie.
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
.
Co sądzicie o tym aby nęcić ryby twardymi ziarnami kukurydzy, przenicy, grochu... Czy wogóle można tak robić??
---------------------------------------------------------------------------------------
Witam
lipiec dwadzieścia piec lat temu moja firma wykonywała usługi na
stawach państwowego gospodarstwa rybackiego „Chałacie” Kujawsko-pomorskie.
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
.
Myślę ,że największą bzdurą i przekłamaniem nie jest opis jak to "oświeceni głęboką ichtiologiczną wiedzą rybacy " sypią do stawów zboże . Uważam ,że takie coś może mieć miejsce w hodowli . Ponieważ w hodowli chodzi o tuczenie ryby , o to , by jak najszybciej zapełniła areał stawu a nie o jej dobro. Duża , utuczona ryba to cel każdego hodowcy , bo hodowca to człowiek podły i bez krzty wglądu w istotę rzeczywistych potrzeb energetycznych ryby. Karp przebywający poza regulacją człowieka , żywi się min : ślimakami , skąposzczetami , roztoczami , larwami ochotkowatych i innych owadów , wodopójkami ...Dodatek roślin to tylko niewielka , sezonowa forma uzupełniająca ( glony , resztki roślin , nasiona ). Surowe ziarno to nie tylko białko , skrobia i gluten : to także celuloza , która sprawia ,że pokarm szybciej dostaje się z przełyku do jelita i tam zostaje trawiony dzięki enzymom : wątrobowym i trzustkowym . Enzymy trzustki trawią resztki tłuszczowe i skrobię , natomiast wątrobowe :białko oraz rozmaite wielocukry zbudowane z spolimeryzowanej glukozy . Jeżeli karp poza hodowlą jada głównie faunę denną a rośliny schodzą na drugi plan - to znaczy ,że taki pokarm odpowiada mu najbardziej a nie odwrotnie .... Przekonanie jakoby postępowanie hodowcy było w porządku , lub co gorsza : sugerowanie ,że TO ON ,najlepiej wie ( lepiej niż sama ryba , która dobiera pokarm do potrzeb biologicznych i zapewnienia podstawowych funkcji energetycznych komórkom swego ciała ) - jaki pokarm jest odpowiedni i czego ryba tak naprawdę potrzebuje . O Chryste , jakie to naiwne i bezduszne. Przecież nietrudno domyślić się ,że w hodowli nie chodzi o to , by ryba żyła zgodnie z mechanizmami natury .... TUTAJ CHODZI , JAKKOLWIEK , BY NA TĘ SPRAWĘ NIE SPOJRZEĆ : O SZYBKI PRZYROST MASY MIĘŚNIOWEJ A NIE O TO , BY RYBA ,ŻYŁA I ODŻYWIAŁA SIĘ TAK JAK CHCE . Wszystko w hodowli poddane jest nie tylko postrzeganiu tej ryby jako przemysłowej , "wodnej świni rzeźnej " . Hodowla to od początku do końca stan regulowany przez człowieka : zuniformizowana pasza , dodatki przyspieszające tucz ( sól , betaina , kazeina , albumina itp ) - czy o " to chodzi " rybie ? Czy ona chce zapamiętale się obżerać - tracąc w hodowli odruchy bezwarunkowe na rzecz warunkowych ( powstających w czasie udomowiania ) , czy też chce pobierać taki pokarm jaki zdobyłaby sama ? To człowiek wymusza w hodowli szybki przyrost, nie ryba . To człowiek tego chce , nie ryba. W sprawie zaś , dużych ilości takiego zboża serwowanego w hodowli , powiem tylko tyle : w stawie tworzy się szybko areał osobniczy - dlatego ,że konkurencja w tak dużej rotacji ryb jest duża ... Dlatego ryba żre na zapas , chociażby nawet nie chciała ( bo do zjadania paszy jest przecież przymuszana ). O czym , ty człowieku piszesz : porównując nęcenie ryb ze sposobem skarmiania ryb w akwakulturze hodowlanej ? Jak można porównywać te dwa przykłady - oprócz tego ,że jedyne co łączy karmienie karpi w hodowli i nęcenie wędkarskie - to właśnie najczęściej podejście do ryby jak do świni wodnej , którą należy sobie wypasać , utuczyć ? O czym - na Miłość Boską ..... HODOWLA NIE MOŻE STANOWIĆ PRZYKŁADU JAKIEJKOLWIEK PRAWIDŁOWOŚCI . BIOLOGIĘ , ZACHOWANIA , ZWYCZAJE ŻEROWE - MOŻNA BYŁOBY OBSERWOWAĆ TYLKO W NATURALNYM ŚRODOWISKU KARPIA , CZYLI NIE W POLSCE . WZGLĘDNIE MOŻNA TEŻ PEWNE ZWYCZAJE , PODPATRZYĆ TAKŻE W POLSCE ,ALE POD WYJĄTKIEM ,ŻE NIE JEST TO HODOWLA A KARP JEST W DANEJ WODZIE MAŁO LICZNY. HODOWLA NATOMIAST NIE MA NA CELU EKSPRESJI NATURALNYCH ZACHOWAŃ A WRĘCZ PRZECIWNIE : WYNATURZA , WYMUSZA ZACHOWANIA SPACZONE - TAKIE JAKICH NIE SPOTKA SIĘ NIGDZIE INDZIEJ . PODAM PROSTY PRZYKŁAD : BYDŁO (PRZEŻUWACZ O ŻOŁĄDKU 4-KOMOROWYM PRZYSTOSOWANYM DO JEDZENIA POKARMU ROŚLINNEGO : SKŁADA SIĘ ZE ŻWACZA , CZEPCA , KSIĄG I TRAWIEŃCA A W DODATKU WYPOSAŻONY JEST WE FLORĘ BAKTERII I ORZĘSKÓW UŁATWIAJĄCĄ TRAWIENIE CELULOZY ) - KROWA TAKA W HODOWLI KARMIONA BYŁA MĄCZKĄ MIĘSNO - KOSTNĄ CZYLI PRODUKTEM Z PRZEMIELONYCH KOŚCI I MIĘSA SWOICH POBRATYMCÓW , ŚWINIE TO SAMO (CHOĆ ŚWINIA TO JUŻ ZWIERZĘ BLIŻSZE EURYFAGOM ). Czy to jest przykład jakiejkolwiek prawidłowości w kwestii preferencji pokarmowych ? Absolutnie nie. Trzeba zestawić ten przykład z hodowlą karpia - gdzie wciska mu się pokarmy wywołujący szybki przyrost masy anabolicznej i zastanowić się : czy to nie jest to samo ? Przecież karp poza hodowlą wybiera jako pokarm głównie faunę denną a rośliny to sezonowy dodatek. Gazy jakie powstają z zalegających w jelicie ziaren - u takiego karpia może , choć nie musi wywołać śmiertelny meteoryzm . Nie trzeba zastanawiać się nad tym czy to dobrze źle , czy szkodzi czy nie szkodzi. Skarmianie ryby zbożem lub co gorsza ziarnem roślin strączkowych ( pisałem już o wzdymających związkach węgla i siarki a także o tym ,że zawierają one enzym unieczynniający enzymy trzustkowe ) - to jest po prostu próba manipulacji rybą , zupełnie tak jak dzieje się to w hodowli . Ktoś kto tak postępuje nie tyle ,że nie rozumie żadnego mechanizmu biologicznego , potrzeb czy zwyczajów takiej ryby.... To także motyw całkowicie przejęty z hodowli , gdzie nie chodzi przecież o to , by ryba żyła zgodnie ze swoją naturą lecz przede wszystkim poddane były regulacji ludzkiej jej wszystkie funkcje życiowe. Na zakończenie mala uwaga : ziarno gotowane nie musi się wcale psuć szybciej niż surowe ( nie mam tutaj na myśli procesów zachodzących w drogach pokarmowych , po zjedzeniu przez rybę pewnej ilości takiego "wiktuału ). Pasteryzacja to co to jest ? Metoda utrwalania żywności wypromowana przez pana od , którego nazwiska wzięto nazwę ( Pasteur )... Solenie lub słodzenie powoduje wzrost ciśnienie osmotycznego wody i bakterie ( przynajmniej większość ) nie są w stanie się rozmnażać.... Tak więc , nie wiem skąd wniosek - jakoby gotowany produkt psuł się szybciej niż ziarno surowe , co oczywiście nie tyczy się suchego ziarna w sensie stricte , które jest bardzo trwałe.
Co sądzicie o tym aby nęcić ryby twardymi ziarnami kukurydzy, przenicy, grochu... Czy wogóle można tak robić??
---------------------------------------------------------------------------------------
Witam
lipiec dwadzieścia piec lat temu moja firma wykonywała usługi na
stawach państwowego gospodarstwa rybackiego „Chałacie” Kujawsko-pomorskie.
Po pracy lubiłem podglądać rybaków jak karmią karpie.
Staw głęboki -1,50m/1,80m powierzchnia ponad 60hektarów lustra wody .
Tony karpia handlowego czyli takiego który w grudniu trafia na stoły wigilijne.
Dwóch pracowników łodzią podpływa pod rampę magazynu .
Ładują około półtony pszenicy, częściej jęczmienia a czasem nawet żyto.
Jeden wiosłuje drugi szuflą sypie w odpowiednie miejsca.
Przez cztery miesiące pobytu ani razu nie zauważyłem ryby,
Której zaszkodziły by pęczniejące ziarna w jelitach .(powinny dostać wzdęcia i pływać na powierzchni). Choć jedna sztuka.
Szkodliwość surowych nasion dla ryb to bzdura.
Sam w nowym miejscu rozpoczynam nęcenie surowym ziarnem w rozsądnych ilościach. (ponieważ procesy gnilne wcześniej rozwijają się w ziarnie gotowanym niż surowym ).Nie wiadomo ile to ziarno na początku poleży w łowisku.
Po pojawieniu się karpi w łowisku przechodzę na kiszonki.
Do ugotowanych ziaren kukurydzy pszenicy, konopi, dadaistę śmietany aby wyhodować odpowiednie, pożądane kultury bakterii (jak w jogurcie) aby to zakisło a nie zgniło czy spleśniało.
Koledzy czy surowe czy gotowane czy kiszone zawsze używajmy w rozsądnych ilościach .
.
Myślę ,że największą bzdurą i przekłamaniem nie jest opis jak to "oświeceni głęboką ichtiologiczną wiedzą rybacy " sypią do stawów zboże . Uważam ,że takie coś może mieć miejsce w hodowli . Ponieważ w hodowli chodzi o tuczenie ryby , o to , by jak najszybciej zapełniła areał stawu a nie o jej dobro. Duża , utuczona ryba to cel każdego hodowcy , bo hodowca to człowiek podły i bez krzty wglądu w istotę rzeczywistych potrzeb energetycznych ryby. Karp przebywający poza regulacją człowieka , żywi się min : ślimakami , skąposzczetami , roztoczami , larwami ochotkowatych i innych owadów , wodopójkami ...Dodatek roślin to tylko niewielka , sezonowa forma uzupełniająca ( glony , resztki roślin , nasiona ). Surowe ziarno to nie tylko białko , skrobia i gluten : to także celuloza , która sprawia ,że pokarm szybciej dostaje się z przełyku do jelita i tam zostaje trawiony dzięki enzymom : wątrobowym i trzustkowym . Enzymy trzustki trawią resztki tłuszczowe i skrobię , natomiast wątrobowe :białko oraz rozmaite wielocukry zbudowane z spolimeryzowanej glukozy . Jeżeli karp poza hodowlą jada głównie faunę denną a rośliny schodzą na drugi plan - to znaczy ,że taki pokarm odpowiada mu najbardziej a nie odwrotnie ....
Jak takie teorie "nawijałeś" swojej kobiecie to się nie dziwię, ze znalazła lepszego, a Ty teraz ryczysz niczym zraniony jeleń.;)
Spokojnej nocy.;)
Witam. W zeszłym roku zacząłem swoją przygodę z feederem na rzece. Wyniki miałem niezłe trafiały się ładne płocie oraz leszcze. W tym roku także mam zamiar połowić ale oprócz nęcenia koszykiem chciałbym sypać ziarno tzn kukurydzę, groch, pszenicę. Moje pytanie to w jaki sposób skleić ziarna alby uformować kulę która dotrze na dno? Glina będzie dobra czy jakiś klej do zanęt? Macie jakieś swoje sposoby?
,
Ziarna + żwir + klej - http://allegro.pl/maggot-binder-klej-do-bialych-robakow-lorpio-200g-i6957883732.html
ja nie gotuje ziarna jesli planuje dlugotrwale necenie i celowo fermentuje ziarno.Rybkom jakos to nie przeszkadza.A jak juz lowie to zagotowuje ziarno i wylaczam gaz.Jak woda sie ochlodzi podgrzewam ponownie i to wystarczy.Ziarno twarde ale rybki chetnie to zjadaja