Szanowni koledzy po kiju, 19.10 2013 roku wybrałem się ze znajomymi do Łeby na dorsza (dosłownie) umówiony kuter "KSIĘŻNA", pogoda super, czyste niebo, niewielki wiatr, morze buja, bajka. Wyruszamy o 6.00 rano pierwsze rzuty poleciały już o 8.00, ale cóż 15 min. i dwudziestu chłopa nie ma nic, jedziemy dalej, 8.30 powtórka z rozrywki, spoglądamy na sonar, jest sygnał do łowienia a na sonarze pusto, pierwszy szok, kolejne były co pół godziny, szyper ledwo się trzymał na nogach może dlatego nie widział czy coś jest na sonarze, potrafił zatrzymać się na pół godziny w miejscu gdzie nawet śledź nie przepływał. Na pokładzie wylądowały dwa wymiarowe dorsze reszta powinna wrócić do morza. Efekty -nie ma o czym mówić, ale jeśli ktoś lubi za 150 zl pooddychać morskim powietrzem to ok, ja za takie oddychanie płacę 3,10 opłaty klimatycznej na brzegu. Pływałem z nim ze 3 razy, za każdym razem gorzej, ale takiego gorzej nie można sobie nawet wyobrazić. Po powrocie nie było ani jednej osoby, która by stanęła w obronie szypra, każdemu cisnęło się tylko kilka słów na usta "FRYZJER", "ŁA...ZA", "G..UR", "ZŁ...EJ", to te delikatniejsze. Krótko mówiąc NIE POLECAM KSIĘŻNEJ
....a ile wypiliscie przed??/schlaliscie bidnego szypra a macie pretensje do calego morza, ktore notabene jest tam i tak przelowiode.Lepiej plywaj kolego po Zalewie z Gdanska tu jest dorsz
Koledzy co za bzdury gościu wypisuje byłem na "KSIĘŻNEJ" tego dnia .Po pierwsze jak ktoś wypływa kutrem pijany jak bela to nie jest w stanie wędki utrzymać. To towarzystwo było zalane od wejścia na kuter już i jeszcze narzekali.Po drugie dorszy każdy nałapał .Gościu wybierz się lepiej do marketu i sobie ryby kup !!!!!!!!!!!!!!!!
Szanowni koledzy po kiju, 19.10 2013 roku wybrałem się ze znajomymi do Łeby na dorsza (dosłownie) umówiony kuter "KSIĘŻNA", pogoda super, czyste niebo, niewielki wiatr, morze buja, bajka. Wyruszamy o 6.00 rano pierwsze rzuty poleciały już o 8.00, ale cóż 15 min. i dwudziestu chłopa nie ma nic, jedziemy dalej, 8.30 powtórka z rozrywki, spoglądamy na sonar, jest sygnał do łowienia a na sonarze pusto, pierwszy szok, kolejne były co pół godziny, szyper ledwo się trzymał na nogach może dlatego nie widział czy coś jest na sonarze, potrafił zatrzymać się na pół godziny w miejscu gdzie nawet śledź nie przepływał. Na pokładzie wylądowały dwa wymiarowe dorsze reszta powinna wrócić do morza. Efekty -nie ma o czym mówić, ale jeśli ktoś lubi za 150 zl pooddychać morskim powietrzem to ok, ja za takie oddychanie płacę 3,10 opłaty klimatycznej na brzegu. Pływałem z nim ze 3 razy, za każdym razem gorzej, ale takiego gorzej nie można sobie nawet wyobrazić. Po powrocie nie było ani jednej osoby, która by stanęła w obronie szypra, każdemu cisnęło się tylko kilka słów na usta "FRYZJER", "ŁA...ZA", "G..UR", "ZŁ...EJ", to te delikatniejsze. Krótko mówiąc NIE POLECAM KSIĘŻNEJ
....a ile wypiliscie przed??/schlaliscie bidnego szypra a macie pretensje do calego morza, ktore notabene jest tam i tak przelowiode.Lepiej plywaj kolego po Zalewie z Gdanska tu jest dorsz
Pozdrowienia i...taaaakiej ryby.
Koledzy co za bzdury gościu wypisuje byłem na "KSIĘŻNEJ" tego dnia .Po pierwsze jak ktoś wypływa kutrem pijany jak bela to nie jest w stanie wędki utrzymać. To towarzystwo było zalane od wejścia na kuter już i jeszcze narzekali.Po drugie dorszy każdy nałapał .Gościu wybierz się lepiej do marketu i sobie ryby kup !!!!!!!!!!!!!!!!