To są najbardziej idiotyczne zdjęcia jakie można znaleźć w sieci. Najpierw wleczesz rybę z haczykiem w gardle, męczysz ją podczas holu, po lądowaniu targasz za łodzią ze sznurkiem przewleczonym przez skrzela, a na brzegu całujesz jak żonę??!! Co to ma być?! Tak jak jeden z kolegów na forum pisał - szukacie w ten sposób rozgrzeszenia i myślicie, że macie po wypuszczeniu czyste sumienie. Nie napiszę co myślę o takich jak ty, bo nie chcę używać zbyt wielu wulgarnych wyrazów. Ten wątek to ślepa uliczka kolego. Hitler też nie zabijał, ty też pewnie nie, dla ciebie zabijają rzeźnicy, a ty masz czyste "łapki".
A ja uwazam,ze w Polsce ryby powinno sie wypuszczac. Nie dla przyszlych pokolen,ale dla wlasnego zdrowia. Dlaczego? Mieszkam w Szwecji i mowi sie tu duzo o zanieczyszczeniu wod metalami ciezkimi, zwlaszcza rtecia.Skad rtec w wodzie? odpowiedz jest banalna ,z zanieczyszczonego powietrza Oficjalnie ostrzegaja ,przed zjadaniem ryb z Baltyku, jako wyjatkowo niezdrowych. Kazde wieksze jezioro jest przebadane pod wzgledem zawartosci metali ciezkich w wodzie. Czesto normy sa przekroczone,zwlaszcza w rejonach mocniej zaludnionych. Rtec akumuluje sie w cialach ryb. Nietrudno sie domyslec ,ze najwiecej jej odklada sie w watrobie ryb drapiznych. Oczywiscie znajda sie tacy ktorzy z uporem maniaka beda twierdzic ,ze frytki z plotek zlowionych w Zbiorniku Wloclawskim to najzdrowszy pokarm dla prawdziwego mezczyzny Ja osobiscie radzilbym sie odrobinke zastanowic.
To są najbardziej idiotyczne zdjęcia jakie można znaleźć w sieci. Najpierw wleczesz rybę z haczykiem w gardle, męczysz ją podczas holu, po lądowaniu targasz za łodzią ze sznurkiem przewleczonym przez skrzela, a na brzegu całujesz jak żonę??!! Co to ma być?! Tak jak jeden z kolegów na forum pisał - szukacie w ten sposób rozgrzeszenia i myślicie, że macie po wypuszczeniu czyste sumienie. Nie napiszę co myślę o takich jak ty, bo nie chcę używać zbyt wielu wulgarnych wyrazów. Ten wątek to ślepa uliczka kolego. Hitler też nie zabijał, ty też pewnie nie, dla ciebie zabijają rzeźnicy, a ty masz czyste "łapki".
Żałosne.
Nie może go nic boleć bo leży na markowej macie a ona przecież znieczula tylko nie wiem kogo rybę czy "wędkarza".:)
Jeżeli nie podobają ci się zdjęcia z uwalniania ryb, wcale nie musisz na nie patrzeć, spodziewałem się właśnie z twojej strony takich komentarzy, twoja antypatia i złośliwość wobec innych co widać na tym forum nie ma umiaru.Jeżeli chodzi o sumy, po wyholowaniu przed wypuszczeniem sum musi odpocząć, dlatego tzw. przez ciebie sznurki, są to linki z amortyzatorem gumowym na których sum dochodzi do siebie przed uwolnieniem, tym samym widać twoją wiedzę w połowach suma Sum ze zdjęcia został złowiony stacjonarnie, ta linka to tzw amortyzator żeby sum mógł dojść do siebie po ciężkim holu.W twojej wypowiedzi padło słowo Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo , widać tu twoją słabość, niedojrzałość, widać w twej wypowiedzi jak bardzo cię ktoś skrzywdził. Wszystkich masz za leszczy sam nie jesteś nikim innym. Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą, może wtedy porozmawiamy o zasadach.
Taki delikatny,bon ton . Byle rybce krzywdy nie zrobić. To pytam PO JAKĄ HOLERĘ ŁOWISZ I BÓL JEJ SPRAWIASZ.Ja oficjalnie powiadam że łowie bo lubię się najeść świeżek rybki. Łowię tyle ile potrzebuje. to znaczy że nigdy limitów nie przekraczam. A kaleczenie i wypuszczanie wymiarowych karpi, jak ostatnio nad wodą widziałem u maniaka. 79 karpi złowionych i wypuszczonuch w jeden dzień - okaleszonych haczykiem i wymęczonych holem ,uwarzam za barbażyństwo.
Jak zwykle tanie chwyty odwracające uwagę od własnej osoby. Gdzie napisałem, że wszystkich uważam za leszcze? Odnoszę się tutaj do skopiowanego zdjęcia, wątku i zachowań jakie prezentujesz, założyłeś wątek więc miej jaja i przyjmij krytykę. Jak założę swój podobny wątek, to wtedy będziesz mógł(inni też) rozpisywać się na temat który w nim poruszę. Ok? A póki co zbierz resztki myśli i spróbuj odnieść się precyzyjniej do tego, co napisałem wyżej.. chyba, że nie potrafisz przyznać racji?
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Masz racje, nie zabijaj. Ja niestety z racji tego, że jestem częściowo drapieżny, dam czasami rybce w łeb. Ale wszystko z umiarem. Propagowanie zasady "No kill", uważam że ma uzasadnienie wtedy, kiedy chcemy chronić ryby u nas rzadkie, wiekowo późno przystępujące do tarła. No kill w odniesieniu do hodowlanego karpia, karasia, czy też innego wysokoplennego żarłoka ma się tak, jak ochrona kurczaka, lub indyka brojlera w polskim lesie.
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Dałem porównanie zachowań, ale nie nazwałem ciebie wprost jego imieniem. Ty zaś określiłeś mnie leszczem.. no cóż.. możesz nazywać mnie nawet krąpiem i jak tylko zechcesz. Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim założysz podobny wątek. Osobiście również wypuszczam ryby, ale nie robię z tego tematu dnia, robię to dla siebie i uważam, że robienie sobie reklamy tego typu wątkami jest bardzo kiepskim pomysłem. Wypuszczajcie sobie te swoje ryby, ale nie afiszujcie się z tym do tego stopnia. To, że nie zabijasz, wcale nie znaczy, że postępujesz właściwie. Takie jest moje zdanie w tym temacie.
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Dałem porównanie zachowań, ale nie nazwałem ciebie wprost jego imieniem. Ty zaś określiłeś mnie leszczem.. no cóż.. możesz nazywać mnie nawet krąpiem i jak tylko zechcesz. Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim założysz podobny wątek. Osobiście również wypuszczam ryby, ale nie robię z tego tematu dnia, robię to dla siebie i uważam, że robienie sobie reklamy tego typu wątkami jest bardzo kiepskim pomysłem. Wypuszczajcie sobie te swoje ryby, ale nie afiszujcie się z tym do tego stopnia. To, że nie zabijasz, wcale nie znaczy, że postępujesz właściwie. Takie jest moje zdanie w tym temacie.
Widzę się woda zagotowała , tak jak przypuszczałem . W każdym razie Irek ma sporo racji .
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Dałem porównanie zachowań, ale nie nazwałem ciebie wprost jego imieniem. Ty zaś określiłeś mnie leszczem.. no cóż.. możesz nazywać mnie nawet krąpiem i jak tylko zechcesz. Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim założysz podobny wątek. Osobiście również wypuszczam ryby, ale nie robię z tego tematu dnia, robię to dla siebie i uważam, że robienie sobie reklamy tego typu wątkami jest bardzo kiepskim pomysłem. Wypuszczajcie sobie te swoje ryby, ale nie afiszujcie się z tym do tego stopnia. To, że nie zabijasz, wcale nie znaczy, że postępujesz właściwie. Takie jest moje zdanie w tym temacie.
Poczytaj troszkę swoich wypowiedzi na temat innych kolegów, doskonałych pasjonatów wędkarstwa a zobaczysz jak dużo jest w twoich wypowiedziach ironii ,zawiści, nie potrzeba mi popularności przez to co robię bo robię to dla siebie. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, ponieważ piszę dużą pracę na temat zachowań w wędkarstwie, moja przemiana też tam będzie opisana.Pozdrawiam wszystkich pasjonatów wędkarstwa.
A ja dla odmiany jak konkretnego zahaczę to zabieram do kuchni. Wielu mi podziękuje że eliminuje okazy z dużą zawartością rtęci metali i etc... W kuchni mojej żony gośćmi są sandacz ,szczupak ,okoń ,lin i karp. Pozostałych nie zapraszam.Pewnie jak bym się poznał z Pane sumem to był by honorowym gościem. Najgorzymi wędkarzami są ci co nie szanują innych wyznań i przekonań. Szanujmy się wzajenie i nie szkalujmy innych. Wszyscy jesteśmy CZŁONKAMI PZW i takiż regulamin nas obowiązuje.
..."Poczytaj troszkę swoich wypowiedzi na temat innych kolegów, doskonałych pasjonatów wędkarstwa a zobaczysz jak dużo jest w twoich wypowiedziach ironii ,zawiści, nie potrzeba mi popularności przez to co robię bo robię to dla siebie. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, ponieważ piszę dużą pracę na temat zachowań w wędkarstwie, moja przemiana też tam będzie opisana.Pozdrawiam wszystkich pasjonatów wędkarstwa."...
Koniecznie opisz w tej pracy zachowania ludzi ze spaczoną psychiką na punkcie C&R, obłudę, zakłamanie itp zjawiska. Zanim zaczniesz, postaraj się o wsparcie osoby biegłej w j.polskim(z pewnością będzie pomocna). Pamiętaj też o umieszczeniu tej pracy na blogu.. chętnie przeczytam.
Robercie @centrogres, masz pasję, zasady i podzieliłeś się pięknymi zdjęciami z niezwykłymi okazami, których szczerze gratuluję. Zdjęcia oglądam z przyjemnością i podziwiam... Brawo!
Wstyd doprawdy robić docinki o markowych matach a samemu łowić tylko na bardzo markowy sprzęt...
Maty u mnie nie ma. Jest sprzęt i sprzęt a te wszystkie maty, worki do przechowania ryb którym zwykli się szczycić ci którzy wszystko wypuszczają nie służą do niczego innego jak do znęcania się nad rybami. W jakim celu kłaść rybą na macie i trzymać ją potem kilka godzin w worze aby na końcu wypuścić. Tylko ryba wie ile ją to kosztuje cierpienia prawie jak kopanie psa. Więc albo zabijam albo wypuszczam nie bawiąc się kosztem ryby w rozkładnie kramu nikomu nie potrzebnych pierdółek na brzegu.
Niektórym nie potrzebne a niektórym potrzebne.Jedni czerpią przyjemność z jedzenia tego co się złowiło a inni z wypuszczania.Więc żeby rybę wypuścić bez zadawania jej urazów używa się mat, worków, płynów do odkażania.A złośliwe dopiski w " dobrym stylu " są niczym innym jak próbą odwrócenia uwagi od tego, że samemu się ryby zabiera ( co oczywiście jest zgodne z przepisami ) tylko czy konieczne? Pewnie inaczej byś podchodził do tematu łowiąc nie samemu na dużej rzece w której są ryby do łowienia np w Zegrzu lub innym przełowionym przez rybaków jeziorze ( albo i nie ) gdzie złowienie okazu jest kwestią i przypadku i umiejętności oraz ilością czasu spędzonego nad wodą. JK
Szanuję tutejszych użytkowników, ale jak widzę co poniektórzy to zwykłyZatem jak się nie ma nic konkretnego do powiedzenia oprócz inwektyw i twierdzenia że "moja racja jest racja najmojsza", to mam prośbę. Skończcie.
Szanuję tutejszych użytkowników, ale jak widzę co poniektórzy to zwykłyZatem jak się nie ma nic konkretnego do powiedzenia oprócz inwektyw i twierdzenia że "moja racja jest racja najmojsza", to mam prośbę. Skończcie.
Czyli która racja jest mocniejsza / Zdrowa populacja różnych gatunków w różnym wieku czy 30 staruszków z jednego dwóch na hektar niezdolnych do rozmnożenia i życia czyli takich które po wyholowaniu na brzeg zdychają ze zmęcznia?
Z góry przepraszam, ale powstrzymać się nie mogę. Kolego regnok tu jeszcze przesiadują
Każdy ma swoją racje, a tam gdzie dwóch polaków tam trzy zdania. Czytając te wywody, zastanawiam co to komu w rzeczywistości da? Szkoda nerwów na wirtualne niesnaski :) Wypijcie po małym :)
Z góry przepraszam, ale powstrzymać się nie mogę. Kolego regnok tu jeszcze przesiadują
Każdy ma swoją racje, a tam gdzie dwóch polaków tam trzy zdania. Czytając te wywody, zastanawiam co to komu w rzeczywistości da? Szkoda nerwów na wirtualne niesnaski :) Wypijcie po małym :) Amen. Ciechan Wyborny dla kolegi!
Dla kolegi Ciechan Wyborny, a dla autora wątku karp po niemiecku.. ewentualnie po żydowsku. Może być kupiony w markecie(wcześniej ubity), żeby sobie rączek krwią nie splamić.
Zamiast kończyć temat, lepiej/mądrzej było go nie zaczynać, ale jak widać co niektórzy jeszcze do tego etapu wędkarskiej świadomości nie dorośli. Miałem wrażenie, że tylko młodsi użytkownicy szukają taniej popularności i podejmują żenujące próby zwrócenia na siebie uwagi.
Dla kolegi Ciechan Wyborny, a dla autora wątku karp po niemiecku.. ewentualnie po żydowsku. Może być kupiony w markecie(wcześniej ubity), żeby sobie rączek krwią nie splamić.
Zamiast kończyć temat, lepiej/mądrzej było go nie zaczynać, ale jak widać co niektórzy jeszcze do tego etapu wędkarskiej świadomości nie dorośli. Miałem wrażenie, że tylko młodsi użytkownicy szukają taniej popularności i podejmują żenujące próby zwrócenia na siebie uwagi.
@Iras, kto zaczął sadzić się do kogo? Autor do Ciebie? Sam wiesz najlepiej. Skończ robić bezsensowny ferment.
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam) czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych 1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ? 2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ? 3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić? 4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ? Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK ! a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
Ad.1 Wciągam steki jak Charlie Sheen kokęAd.2 TakAd.3 Używam Mugga, komary zabijamAd.4 Tak P.S. Niedoszła teściowa nazwała mnie faszystą. Wkur.łem się, bo faszyzm to zbrodnicza ideologia.Rasistą jestem, nir trzeba mnie uświadamiać. Dziękuję za uwagę :)
W swoich postach pokazałem, jak naprawdę wygląda druga strona medalu tego nookillowania kolegi centrogres. Nie mam teraz czasu na dłuższe tłumaczenia, biorę się dalej za szlifowanie woblera. :)
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam) czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych 1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ? 2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ? 3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić? 4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ? Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK ! a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
Dobre Ryśku:))) Dodał bym coś jeszcze na temat robaków;)
A poważniej. Wielki no-kilowiec a na co łowi te sumy? Na ŻYWCE, żywe ryby które odczywają ból a które to godzinami męczą się na hakach. Je może też później wypuszcza z całusem i zdjęciem...? Śmieszne to...
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam) czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ? Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK ! a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm Najpierw proponuję Catch ;-)a już jak ktoś umie Catch niech sam zdecyduje co woli. Rysiu jak już to No Kill a nie "noo,kill"JK
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam) czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych 1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ? 2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ? 3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić? 4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ? Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK ! a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
A ja proponuję inny test dotyczący samych ryb. Ilu z tutejszych zacnych kolegów złapało? 1. szczupak 100+ 2. okoń 50+ 3. pstrąg 50+ (może być tęczak) 4. kleń 60+ dobra może być 50+ 5 brzana 60+ Nie mówiąc już o tym by złapać kilka powyższych rybek jednego dnia. Zaraz się odezwie grono ile to się w szwecji nałowiło. Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice. Nie jestem jakimś maniakiem C&R ale jak czytam co nie które wpisy to normalnie wierzyć się nie chce, no ale cóż każdego matka ziemia uniesie. A do kolegi Irka: czytając twoje wpisy w innych wątkach myślałem że masz rozum nie jozum jak mawiała moja Pani od polskiego. Sum jest odporną ryba może przebywać długo poza woda i nic mu nie będzie, plandeki rozkłada się po to by nie miał kontaktu z suchą ziemią polewanie go woda załatwia temat normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką. Pozdrawiam i życzę połamania
Alez Panie, przeciez to ze nie ma juz ryb to wina klusoli, rybakow i innych plag. Ale my zjadacze rybiego miesa nic zlego nie robimy. My tylko przestrzegamy przepisow. :). Tak Ci odpowiedza najwieksi zwolennicy zabijania ryb. Nie pojmuja, ze to nie chore przepisy powinny regulowac ilosc ryb jakie zabieramy a zdrowy rozsadek i kondycja wod w jakich lowimy. Jesli ktos ma bajoro w ktorej karasie rozmnazaja sie ja kroliki i zabranie 5 kg bedzie niezauwazalna iloscia to niech bierze. Jesli jest zbiornik w ktorej jest mase sandacza i znikniecie kilku ton w ciagu roku nie sprawi problemu to niech te kilka ton zniknie w zoladkach. Ale najbardziej w..a mnie fakt, ze wiekszosc biadoli jaka to lipa w naszych wodach jednoczesnie walac w leb ryby, bo lubia swierze miesko i przepisy (kretynskie) pozwalaja. To jedyny wyznacznik. Nie to co w wodzie, ale smak ryby w gebie i przyzwolenie debila gospodarza lowiska.
I jeszcze jeden fakt. Ktory tez czesto pokazuje brak jakiejkolwiek swiadomosci, czym jest C&R. Chociazby ten glupi test z 4 pytaniami. Chocby i byly 4 odpowiedzi na Nie to i tak o niczym nie dowodzi. Osobiscie jestem na TAK,TAK,NIE i TAK. Ale o czym to swiadczy ?. Na pewno nie o tym czy jestem C&R czy nie. A czemu ?. Bo C&R to nie dbalosc o przyrode i wrazliwosc na cierpienia ryb.!!!. To sposob gospodarowania zasobami. I np lowienie na zywca nie ma tu nic do rzeczy. Bo zywcem moze byc np rybka, ktorej jest pod dostatkiem w danym zbiorniku i zastosowanie wobec nie C&R byloby bez sensu. Ale polawianych szczupakow na tegoz zywca moze byc juz tak malo i moze byc na tyle cenny, aby bezsensem bylo to, ze zlowila go tylko jedna osoba i zezarla. Poki tego nie zrozumieja przeciwnicy C&R poty beda sie pojawialy glupie komentarze w postaci "A ty to lowisz na zywca", albo "nie zal Ci robaka ktorego zakladasz na haczyk".
..."Bo C&R to nie dbalosc o przyrode i wrazliwosc na cierpienia ryb.!!!. To sposob gospodarowania zasobami. "...
To jest chyba najlepszy tekst, jaki czytałem w tego typu wątkach. Ty to rozumiesz, a inni mają klapki na oczach i robią z niektórych gatunków święte krowy. Do tematu wypuszczania ryb należy podchodzić z głową, a nie z "makówą".
"Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg
nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam
Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek
50cm cieszy całą okolice."
A więc pytam: Czy ktoś się 15-cie, czy też 20, lat temu zamartwiał propagowaniem No kill? Nie! Mówił, że mało ryby? Nie! Uważam, że po prostu była inna gospodarka zarybieniowa, lwia część składek trafiała do wody w postaci narybku... Pamiętam ile się sypało do moich pobliskich wód kiedyś, a ile sypie się teraz, o połowę mniej niż w tamtych pięknych czasach, o ile nie więcej. Co jeszcze najpiękniejsze, to można było także po opłaceniu składki jeździć po całym kraju i łowić i nikomu jakoś to nie wadziło. A więc moi drodzy, to raczej "beton", który dysponuje pieniędzmi wędkarzy jest po części odpowiedzialny za aktualny stan naszych wód, a nie biedny "Kowalski", który opłacił kartę i chciał sobie złowić rybkę na kolacje. Wiem, że to ą dywagacje, odbiegłem od tematu, jakże modnego teraz "No kill, C&R". Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np: Nie zabijam pstrąga bo :ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych. Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej. Nie zabijam Suma bo...
"Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice."
A więc pytam: Czy ktoś się 15-cie, czy też 20, lat temu zamartwiał propagowaniem No kill? Nie! Mówił, że mało ryby? Nie! Uważam, że po prostu była inna gospodarka zarybieniowa, lwia część składek trafiała do wody w postaci narybku... Pamiętam ile się sypało do moich pobliskich wód kiedyś, a ile sypie się teraz, o połowę mniej niż w tamtych pięknych czasach, o ile nie więcej. Co jeszcze najpiękniejsze, to można było także po opłaceniu składki jeździć po całym kraju i łowić i nikomu jakoś to nie wadziło. A więc moi drodzy, to raczej "beton", który dysponuje pieniędzmi wędkarzy jest po części odpowiedzialny za aktualny stan naszych wód, a nie biedny "Kowalski", który opłacił kartę i chciał sobie złowić rybkę na kolacje. Wiem, że to ą dywagacje, odbiegłem od tematu, jakże modnego teraz "No kill, C&R". Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np: Nie zabijam pstrąga bo :ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych. Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej. Nie zabijam Suma bo...
witam podpisuje sie dwiema rekami i nawet nogamisam widzialem co robią wedkarze(aktyw pewnego koła) gdy bierze np.płotka masakra na co komu 10kg malucha po 15-20 cm (na mielone)w marketach tez mozna kupic takie olbrzymy - kto to kupi ?
Ja mam troche inny poglad. Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki. Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia. Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
Jeżeli moja pasja to łowienie sumów i łowie ich, kilka a nawet kilkanaście sztuk w sezonie, to ja sie pytam... na co mi kilkaset kg. mięsa ? Poprostu wypuszczam , nie zabijam.
To nie karłowaty aby walić go w krzaczory. Zapewne to miał na myśli autor wątku.
Ja mam troche inny poglad. Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki. Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia. Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
To może wprowadzić zakaz zabierania ryb z łowiska oprócz sumika karłowatego i karasia, odstrzelić kormorany i wydry, a składkę podnieść do 500zł? Nie róbmy jaj, trzeba po prostu wprowadzić mądre ograniczenia i limity w regulaminie. I pomyśl sobie jeżeli by nawet z każdego wędkarza szło po 100 zł na głowę, na przykład z koła które zrzesza 1000 osób, ile rybek poszło by do wody. Płacimy składki +/- 200 zł, ile z tego idzie do wody?
Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?. Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.
Ja mam troche inny poglad. Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki. Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia. Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
To może wprowadzić zakaz zabierania ryb z łowiska oprócz sumika karłowatego i karasia, odstrzelić kormorany i wydry, a składkę podnieść do 500zł? Nie róbmy jaj, trzeba po prostu wprowadzić mądre ograniczenia i limity w regulaminie. I pomyśl sobie jeżeli by nawet z każdego wędkarza szło po 100 zł na głowę, na przykład z koła które zrzesza 1000 osób, ile rybek poszło by do wody. Płacimy składki +/- 200 zł, ile z tego idzie do wody?
A ile 1000 osob wg Ciebie w ciagu roku zabierze ryb do domu ?. Niech kazdy zabierze 5kg (smieszna ilosc, nie sadzisz) to masz 5 ton. Malo ?. A wplacili 100000zl. Czyli tona to 20000zl czyli 1 kg kosztowal ich 20 zl. A gdyby przez caly rok zabrali nie po 5 a po 50kg ?. Czemu wszyscy tylko licza kase jaka wplywa do PZW ale nie licza juz ile ryb jest wyjmowanych z wody za ta kase ?
Powiem ci, że o pięciu kilo w roku, to niektórzy mogą pomarzyć, chyba że liczyć karłowatego leszcza, dyżurnej ryby na wodach PZW, a może płoci z tasiemcem. Z moich obserwacji wynika, że drapieżników się też na pęczki nigdy nie łowiło ani nie łowi, no chyba że przez fachowców, łowców okazów którzy są piewcami zasady NO Kill - szary "Kowalski"też czasem złowi, nie powiem że nie. Dodam jeszcze, że w latach 90- tych w moim kole było 60% więcej członków
niż teraz. Większość uciekła, pożegnała się z wodami i polityką PZW. Niektórzy teraz z
tego co wiem należą do zamkniętych kół, które dzierżawią i
zarybiają swoje zbiorniki (kipiące od ryb),nikt nikogo nie obrazą tam od
mięsiarzy, nikt nie pieprzy o No kill, bo każdy każdy ma prawo dać
rybce w łeb, beż żadnego Halo.
Ja mam troche inny poglad. Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki. Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia. Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
I to są święte słowa, radzę przeczytać kilka razy a kto nie rozumie udać się do osoby kompetentej i poprosić o wyjasnienie. W latach 70 podobna sytuacja miała miejsce w UK ryby szczególnie drapieżne wyłapano prawie wszędzie ktoś zauważył problem i zakazał zabierania ryb po 40 latach mają wody pełne rybek okazy pływają nawet w kanałach o głębokości 1.5m. Pstrągi tęczowe wpuszcza się do rzek i jezior po to by można je było złapać i zjeść i nikt nie krzyczy że wyprą potoka nie wyprą jest go tyle że szukając miejsc do życia osiedla rzeczki strikte nizinne. Sorrki ale polska męntalność doprowadziła do stanu wód jaki dziś mamy. Opłacam składki PZW i to w dwóch okręgach pomimo że wędkuje w Polsce 3 może 5 razy w roku. Zarybienia tylko zmienią sytuacje jeśli wędkarze zrozumieją że rybki to dobro wspólne i nie koniecznie muszą kończyć na patelni. W obecnych czasach kraje takie jak Norwegia czy Szwecja wprowadzają wymiary i okresy ochrone w wędkarstwie morskim. Francuzi i Brytyjczycy zakazali zabijana kongera, można przytaczać nieskończoność przykładów krajów bogatszych i mądrzejszych które wiedzą że zarybienia niczego nie zmienią. Tylko naturalne tarło może zagwarantować liczebność na zadawalającym poziomie
Najlepszy tekst jaki czytałem to że "polewanie ryby na szmacie załatwia sprawę normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką" . :)
Nie załatwia bo gdyby ta ryba była tak sprawna na lądzie jak sarna, dzik czy inny ssak to by co odgryzła łapę,wypluła skopała po pustym łbie, uciekła do wody czyli naturalnego środowiska i nie miałbyś ochoty jej przenosić po swojej linii produkcyjnej bo byś pewno nie żył. Robisz to wykorzystując jej całkowitą niesprawność na lądzie. Cieszysz się robisz zdjęcia itd. a ona zdycha w szoku.:)
Powiem ci, że o pięciu kilo w roku, to niektórzy mogą pomarzyć, chyba że liczyć karłowatego leszcza, dyżurnej ryby na wodach PZW, a może płoci z tasiemcem. Z moich obserwacji wynika, że drapieżników się też na pęczki nigdy nie łowiło ani nie łowi, no chyba że przez fachowców, łowców okazów którzy są piewcami zasady NO Kill - szary "Kowalski"też czasem złowi, nie powiem że nie. Dodam jeszcze, że w latach 90- tych w moim kole było 60% więcej członków
niż teraz. Większość uciekła, pożegnała się z wodami i polityką PZW. Niektórzy teraz z
tego co wiem należą do zamkniętych kół, które dzierżawią i
zarybiają swoje zbiorniki (kipiące od ryb),nikt nikogo nie obrazą tam od
mięsiarzy, nikt nie pieprzy o No kill, bo każdy każdy ma prawo dać
rybce w łeb, beż żadnego Halo.
Ale ile placa i za jaka wode ?. Policz dobrze. Bo wyjdzie Ci ze placa np 300zl/rok nie za ilestam rzek i innych zbiornikow jakie ma okreg tylko za jeden kilkuhektarowy staw, ktory jest regularnie z tych pieniedzy dorybiany. To i nic dziwnego ze ryb nie brakuje. Jesli Twoja skladka w PZW bedzie podobna w przeliczeniu na 1 ha wody, to i ryb pewnie bedzie wiecej (o ile zarzad jej nie zmarnuje, co w wielu niestety przypadkach jest wielce prawdopodobne). I druga sprawa. 5kg ryb / rok to marzenie ?. Wybacz, ale nawet u mnie, gdzie nie ma okolicy 100km zadnego jeziora, sa 3 marne rzeki na krzyz plus Zasyfialy Zalew Sulejowski 5kg ryb to zaden wyczyn. Tyle przy odrobinie szczescia lowie na muche w 2-3 wypady, a rzeka Pilica muchowa rzeka na pewno nie jest. Splawikowcy czy spinningisci lowia duzo wiecej. 5kg to jedna dobra ryba. Nie kazdy ja zlowi, ale to wcale zaden ewenement w skali kraju.
To są najbardziej idiotyczne zdjęcia jakie można znaleźć w sieci. Najpierw wleczesz rybę z haczykiem w gardle, męczysz ją podczas holu, po lądowaniu targasz za łodzią ze sznurkiem przewleczonym przez skrzela, a na brzegu całujesz jak żonę??!! Co to ma być?!
Tak jak jeden z kolegów na forum pisał - szukacie w ten sposób rozgrzeszenia i myślicie, że macie po wypuszczeniu czyste sumienie.
Nie napiszę co myślę o takich jak ty, bo nie chcę używać zbyt wielu wulgarnych wyrazów. Ten wątek to ślepa uliczka kolego. Hitler też nie zabijał, ty też pewnie nie, dla ciebie zabijają rzeźnicy, a ty masz czyste "łapki".
Żałosne.
A ja uwazam,ze w Polsce ryby powinno sie wypuszczac. Nie dla przyszlych pokolen,ale dla wlasnego zdrowia. Dlaczego? Mieszkam w Szwecji i mowi sie tu duzo o zanieczyszczeniu wod metalami ciezkimi, zwlaszcza rtecia.Skad rtec w wodzie? odpowiedz jest banalna ,z zanieczyszczonego powietrza Oficjalnie ostrzegaja ,przed zjadaniem ryb z Baltyku, jako wyjatkowo niezdrowych. Kazde wieksze jezioro jest przebadane pod wzgledem zawartosci metali ciezkich w wodzie. Czesto normy sa przekroczone,zwlaszcza w rejonach mocniej zaludnionych. Rtec akumuluje sie w cialach ryb. Nietrudno sie domyslec ,ze najwiecej jej odklada sie w watrobie ryb drapiznych. Oczywiscie znajda sie tacy ktorzy z uporem maniaka beda twierdzic ,ze frytki z plotek zlowionych w Zbiorniku Wloclawskim to najzdrowszy pokarm dla prawdziwego mezczyzny Ja osobiscie radzilbym sie odrobinke zastanowic.
To są najbardziej idiotyczne zdjęcia jakie można znaleźć w sieci. Najpierw wleczesz rybę z haczykiem w gardle, męczysz ją podczas holu, po lądowaniu targasz za łodzią ze sznurkiem przewleczonym przez skrzela, a na brzegu całujesz jak żonę??!! Co to ma być?!
Tak jak jeden z kolegów na forum pisał - szukacie w ten sposób rozgrzeszenia i myślicie, że macie po wypuszczeniu czyste sumienie.
Nie napiszę co myślę o takich jak ty, bo nie chcę używać zbyt wielu wulgarnych wyrazów. Ten wątek to ślepa uliczka kolego. Hitler też nie zabijał, ty też pewnie nie, dla ciebie zabijają rzeźnicy, a ty masz czyste "łapki".
Żałosne.
Nie może go nic boleć bo leży na markowej macie a ona przecież znieczula tylko nie wiem kogo rybę czy "wędkarza".:)
Wstyd doprawdy robić docinki o markowych matach a samemu łowić tylko na bardzo markowy sprzęt...
Jeżeli nie podobają ci się zdjęcia z uwalniania ryb, wcale nie musisz na nie patrzeć, spodziewałem się właśnie z twojej strony takich komentarzy, twoja antypatia i złośliwość wobec innych co widać na tym forum nie ma umiaru.Jeżeli chodzi o sumy, po wyholowaniu przed wypuszczeniem sum musi odpocząć, dlatego tzw. przez ciebie sznurki, są to linki z amortyzatorem gumowym na których sum dochodzi do siebie przed uwolnieniem, tym samym widać twoją wiedzę w połowach suma Sum ze zdjęcia został złowiony stacjonarnie, ta linka to tzw amortyzator żeby sum mógł dojść do siebie po ciężkim holu.W twojej wypowiedzi padło słowo Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo , widać tu twoją słabość, niedojrzałość, widać w twej wypowiedzi jak bardzo cię ktoś skrzywdził. Wszystkich masz za leszczy sam nie jesteś nikim innym. Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą, może wtedy porozmawiamy o zasadach.
Taki delikatny,bon ton . Byle rybce krzywdy nie zrobić. To pytam PO JAKĄ HOLERĘ ŁOWISZ I BÓL JEJ SPRAWIASZ.Ja oficjalnie powiadam że łowie bo lubię się najeść świeżek rybki. Łowię tyle ile potrzebuje. to znaczy że nigdy limitów nie przekraczam. A kaleczenie i wypuszczanie wymiarowych karpi, jak ostatnio nad wodą widziałem u maniaka. 79 karpi złowionych i wypuszczonuch w jeden dzień - okaleszonych haczykiem i wymęczonych holem ,uwarzam za barbażyństwo.
Jak zwykle tanie chwyty odwracające uwagę od własnej osoby. Gdzie napisałem, że wszystkich uważam za leszcze? Odnoszę się tutaj do skopiowanego zdjęcia, wątku i zachowań jakie prezentujesz, założyłeś wątek więc miej jaja i przyjmij krytykę.
Jak założę swój podobny wątek, to wtedy będziesz mógł(inni też) rozpisywać się na temat który w nim poruszę. Ok? A póki co zbierz resztki myśli i spróbuj odnieść się precyzyjniej do tego, co napisałem wyżej.. chyba, że nie potrafisz przyznać racji?
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Masz racje, nie zabijaj. Ja niestety z racji tego, że jestem częściowo drapieżny, dam czasami rybce w łeb. Ale wszystko z umiarem.
Propagowanie zasady "No kill", uważam że ma uzasadnienie wtedy, kiedy chcemy chronić ryby u nas rzadkie, wiekowo późno przystępujące do tarła.
No kill w odniesieniu do hodowlanego karpia, karasia, czy też innego wysokoplennego żarłoka ma się tak, jak ochrona kurczaka, lub indyka brojlera w polskim lesie.
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Dałem porównanie zachowań, ale nie nazwałem ciebie wprost jego imieniem. Ty zaś określiłeś mnie leszczem.. no cóż.. możesz nazywać mnie nawet krąpiem i jak tylko zechcesz.
Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim założysz podobny wątek.
Osobiście również wypuszczam ryby, ale nie robię z tego tematu dnia, robię to dla siebie i uważam, że robienie sobie reklamy tego typu wątkami jest bardzo kiepskim pomysłem.
Wypuszczajcie sobie te swoje ryby, ale nie afiszujcie się z tym do tego stopnia. To, że nie zabijasz, wcale nie znaczy, że postępujesz właściwie.
Takie jest moje zdanie w tym temacie.
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Dałem porównanie zachowań, ale nie nazwałem ciebie wprost jego imieniem. Ty zaś określiłeś mnie leszczem.. no cóż.. możesz nazywać mnie nawet krąpiem i jak tylko zechcesz.
Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim założysz podobny wątek.
Osobiście również wypuszczam ryby, ale nie robię z tego tematu dnia, robię to dla siebie i uważam, że robienie sobie reklamy tego typu wątkami jest bardzo kiepskim pomysłem.
Wypuszczajcie sobie te swoje ryby, ale nie afiszujcie się z tym do tego stopnia. To, że nie zabijasz, wcale nie znaczy, że postępujesz właściwie.
Takie jest moje zdanie w tym temacie.
Widzę się woda zagotowała , tak jak przypuszczałem . W każdym razie Irek ma sporo racji .
razi, razi no kill.:) piękne zdjęcia i gratki rybek.
Nadal nie rozumiecie mojego przesłania, nie uważam się za takiego świętoszka, pierwszego swojego złowionego suma zabrałem, czego żałuje do dziś dnia (PO CO KOMU TYLE TŁUSTEGO NIEDOBREGO MIĘSA), od jakiegoś czasu dojrzałem do tego żeby złowione przeze mnie sumy wracały z powrotem do wody, nie jestem przeciwnikiem jeżeli ktoś zabiera złowione ryby do zjedzenia i robi to zgodnie z regulaminem, ja jadam rybę morską kupioną z wiadomego pochodzenia, przyjmuję każda krytykę pod swoim adresem, Irku nie używaj nigdy publicznie słowa Hitler, jest to najbardziej obraźliwe słowo.
Dałem porównanie zachowań, ale nie nazwałem ciebie wprost jego imieniem. Ty zaś określiłeś mnie leszczem.. no cóż.. możesz nazywać mnie nawet krąpiem i jak tylko zechcesz.
Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim założysz podobny wątek.
Osobiście również wypuszczam ryby, ale nie robię z tego tematu dnia, robię to dla siebie i uważam, że robienie sobie reklamy tego typu wątkami jest bardzo kiepskim pomysłem.
Wypuszczajcie sobie te swoje ryby, ale nie afiszujcie się z tym do tego stopnia. To, że nie zabijasz, wcale nie znaczy, że postępujesz właściwie.
Takie jest moje zdanie w tym temacie.
Poczytaj troszkę swoich wypowiedzi na temat innych kolegów, doskonałych pasjonatów wędkarstwa a zobaczysz jak dużo jest w twoich wypowiedziach ironii ,zawiści, nie potrzeba mi popularności przez to co robię bo robię to dla siebie. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, ponieważ piszę dużą pracę na temat zachowań w wędkarstwie, moja przemiana też tam będzie opisana.Pozdrawiam wszystkich pasjonatów wędkarstwa.
A ja dla odmiany jak konkretnego zahaczę to zabieram do kuchni. Wielu mi podziękuje że eliminuje okazy z dużą zawartością rtęci metali i etc...
W kuchni mojej żony gośćmi są sandacz ,szczupak ,okoń ,lin i karp. Pozostałych nie zapraszam.Pewnie jak bym się poznał z Pane sumem to był by honorowym gościem.
Najgorzymi wędkarzami są ci co nie szanują innych wyznań i przekonań. Szanujmy się wzajenie i nie szkalujmy innych. Wszyscy jesteśmy CZŁONKAMI PZW i takiż regulamin nas obowiązuje.
..."Poczytaj troszkę swoich wypowiedzi na temat innych kolegów, doskonałych pasjonatów wędkarstwa a zobaczysz jak dużo jest w twoich wypowiedziach ironii ,zawiści, nie potrzeba mi popularności przez to co robię bo robię to dla siebie. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, ponieważ piszę dużą pracę na temat zachowań w wędkarstwie, moja przemiana też tam będzie opisana.Pozdrawiam wszystkich pasjonatów wędkarstwa."...
Koniecznie opisz w tej pracy zachowania ludzi ze spaczoną psychiką na punkcie C&R, obłudę, zakłamanie itp zjawiska. Zanim zaczniesz, postaraj się o wsparcie osoby biegłej w j.polskim(z pewnością będzie pomocna). Pamiętaj też o umieszczeniu tej pracy na blogu.. chętnie przeczytam.
Połamania pióra.
Robercie @centrogres, masz pasję, zasady i podzieliłeś się pięknymi zdjęciami z niezwykłymi okazami, których szczerze gratuluję. Zdjęcia oglądam z przyjemnością i podziwiam... Brawo!
Wstyd doprawdy robić docinki o markowych matach a samemu łowić tylko na bardzo markowy sprzęt...
Maty u mnie nie ma. Jest sprzęt i sprzęt a te wszystkie maty, worki do przechowania ryb którym zwykli się szczycić ci którzy wszystko wypuszczają nie służą do niczego innego jak do znęcania się nad rybami. W jakim celu kłaść rybą na macie i trzymać ją potem kilka godzin w worze aby na końcu wypuścić. Tylko ryba wie ile ją to kosztuje cierpienia prawie jak kopanie psa. Więc albo zabijam albo wypuszczam nie bawiąc się kosztem ryby w rozkładnie kramu nikomu nie potrzebnych pierdółek na brzegu.
Niektórym nie potrzebne a niektórym potrzebne.Jedni czerpią przyjemność z jedzenia tego co się złowiło a inni z wypuszczania.Więc żeby rybę wypuścić bez zadawania jej urazów używa się mat, worków, płynów do odkażania.A złośliwe dopiski w " dobrym stylu " są niczym innym jak próbą odwrócenia uwagi od tego, że samemu się ryby zabiera ( co oczywiście jest zgodne z przepisami ) tylko czy konieczne?
Pewnie inaczej byś podchodził do tematu łowiąc nie samemu na dużej rzece w której są ryby do łowienia np w Zegrzu lub innym przełowionym przez rybaków jeziorze ( albo i nie ) gdzie złowienie okazu jest kwestią i przypadku i umiejętności oraz ilością czasu spędzonego nad wodą.
JK
Szanuję tutejszych użytkowników, ale jak widzę co poniektórzy to zwykłyZatem jak się nie ma nic konkretnego do powiedzenia oprócz inwektyw i twierdzenia że "moja racja jest racja najmojsza", to mam prośbę. Skończcie.
Szanuję tutejszych użytkowników, ale jak widzę co poniektórzy to zwykłyZatem jak się nie ma nic konkretnego do powiedzenia oprócz inwektyw i twierdzenia że "moja racja jest racja najmojsza", to mam prośbę. Skończcie.
Czyli która racja jest mocniejsza / Zdrowa populacja różnych gatunków w różnym wieku czy 30 staruszków z jednego dwóch na hektar niezdolnych do rozmnożenia i życia czyli takich które po wyholowaniu na brzeg zdychają ze zmęcznia?
Nie kończcie tylko powiedz jak to zrobić dobrze?
Z góry przepraszam, ale powstrzymać się nie mogę. Kolego regnok tu jeszcze przesiadują
Każdy ma swoją racje, a tam gdzie dwóch polaków tam trzy zdania. Czytając te wywody, zastanawiam co to komu w rzeczywistości da? Szkoda nerwów na wirtualne niesnaski :) Wypijcie po małym :)
Z góry przepraszam, ale powstrzymać się nie mogę. Kolego regnok tu jeszcze przesiadują
Każdy ma swoją racje, a tam gdzie dwóch polaków tam trzy zdania. Czytając te wywody, zastanawiam co to komu w rzeczywistości da? Szkoda nerwów na wirtualne niesnaski :) Wypijcie po małym :)
Amen. Ciechan Wyborny dla kolegi!
Dla kolegi Ciechan Wyborny, a dla autora wątku karp po niemiecku.. ewentualnie po żydowsku. Może być kupiony w markecie(wcześniej ubity), żeby sobie rączek krwią nie splamić.
Zamiast kończyć temat, lepiej/mądrzej było go nie zaczynać, ale jak widać co niektórzy jeszcze do tego etapu wędkarskiej świadomości nie dorośli. Miałem wrażenie, że tylko młodsi użytkownicy szukają taniej popularności i podejmują żenujące próby zwrócenia na siebie uwagi.
Czytam nie dowierzam że dorosły facet taki wątek zakłada... Łowca sumów przeistoczył się w doskonale znany nam w Polsce gatunek: polityka-populistę.
@centrogres chcesz to wypuszczaj, chcesz to zabieraj lecz nie obrażaj ludzi postępujących inaczej.
Moim zdaniem wątek do kosza, szkoda aby przez taką bzdurę posypały się bany.
Dla kolegi Ciechan Wyborny, a dla autora wątku karp po niemiecku.. ewentualnie po żydowsku. Może być kupiony w markecie(wcześniej ubity), żeby sobie rączek krwią nie splamić.
Zamiast kończyć temat, lepiej/mądrzej było go nie zaczynać, ale jak widać co niektórzy jeszcze do tego etapu wędkarskiej świadomości nie dorośli. Miałem wrażenie, że tylko młodsi użytkownicy szukają taniej popularności i podejmują żenujące próby zwrócenia na siebie uwagi.
@Iras, kto zaczął sadzić się do kogo? Autor do Ciebie? Sam wiesz najlepiej. Skończ robić bezsensowny ferment.
Wypowiedziałem swoje zdanie odnośnie tego typu zdjęć i zachowań prezentowanych przez autora. Cały czas podtrzymuję swoje zdanie.
A tobie kolego proponuję zabrać głos na temat poruszony w wątku, albo zamilczeć i nie pouczać mnie. Jasne?
Zatem powiedz Irku, co SENSOWNEGO wniosły w dyskusję Twoje posty?Tyle samo co moje: nic.
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam)
czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych
1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?
2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?
3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?
4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ?
Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK !
a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
Ad.1 Wciągam steki jak Charlie Sheen kokęAd.2 TakAd.3 Używam Mugga, komary zabijamAd.4 Tak
P.S. Niedoszła teściowa nazwała mnie faszystą. Wkur.łem się, bo faszyzm to zbrodnicza ideologia.Rasistą jestem, nir trzeba mnie uświadamiać.
Dziękuję za uwagę :)
W swoich postach pokazałem, jak naprawdę wygląda druga strona medalu tego nookillowania kolegi centrogres. Nie mam teraz czasu na dłuższe tłumaczenia, biorę się dalej za szlifowanie woblera. :)
Przyjemności..
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam)
czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych
1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?
2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?
3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?
4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ?
Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK !
a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
Dobre Ryśku:))) Dodał bym coś jeszcze na temat robaków;)
A poważniej. Wielki no-kilowiec a na co łowi te sumy? Na ŻYWCE, żywe ryby które odczywają ból a które to godzinami męczą się na hakach. Je może też później wypuszcza z całusem i zdjęciem...? Śmieszne to...
http://www.wedkarstwotv.pl/wedkarstwotv-przeglad/felietony/2-wedkarstwo-etyczne-maciej-jagiello
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam) czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ? Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK ! a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
Najpierw proponuję Catch ;-)a już jak ktoś umie Catch niech sam zdecyduje co woli.
Rysiu jak już to No Kill a nie "noo,kill"JK
...Odwieczna wojna....C&R kontra K&G...
Przekornie muszę napisać... bardzo lubię i szanuję "ziomala" Roberta i
kolegę Irka (wiem, że mnie nie pamięta ;) ).
Jesteście mistrzami, każdy w swojej dziedzinie. Jeden łowi piękne sumy, drugi rekordowe pasiaki.
Jednak każdy mistrz powinien wiedzieć, że nie powinno uciekać się w skrajności.
Skrajności niepotrzebnie nas dzielą i było to udowodnione już niejednokrotnie.
Wiem, że każdy kij ma dwa końce, ale pamiętajcie, że ten kij trzymamy Wszyscy :)
Poza tym ...Hitler, Leszcz ...qrde... Panowie!!!
...Odwieczna wojna....C&R kontra K&G...
Przekornie muszę napisać... bardzo lubię i szanuję "ziomala" Roberta i
kolegę Irka (wiem, że mnie nie pamięta ;) ).
Jesteście mistrzami, każdy w swojej dziedzinie. Jeden łowi piękne sumy, drugi rekordowe pasiaki.
Jednak każdy mistrz powinien wiedzieć, że nie powinno uciekać się w skrajności.
Skrajności niepotrzebnie nas dzielą i było to udowodnione już niejednokrotnie.
Wiem, że każdy kij ma dwa końce, ale pamiętajcie, że ten kij trzymamy Wszyscy :)
Poza tym ...Hitler, Leszcz ...qrde... Panowie!!!
Wszystko i na temat pięknie ujęte !
Proponuję mały test dla wyznawców noo,kill (podobno znaczy nie zabijam)
czyli z założenia dotyczy wszystkich stworzeń żywych
1 -czy nie jesz białka pochodzenia zwierzęcego ?
2 -czy delikatnie zwracasz wolność sumikowi ?
3 - czy komary tnące bezlitośnie nad woda mogą się bezpiecznie pożywić?
4 -czy pająk w mieszkaniu jest w najgorszym wypadku złapany i odstawiony za okno ?
Jeżeli wyjdzie Ci 4 razy tak to jesteś prawdziwym wyznawca No kil i NALEŻY CI SIĘ WIELKI SZACUNEK !
a jeśli nie to dla mnie jest to nic innego jak rasizm
A ja proponuję inny test dotyczący samych ryb.
Ilu z tutejszych zacnych kolegów złapało?
1. szczupak 100+
2. okoń 50+
3. pstrąg 50+ (może być tęczak)
4. kleń 60+ dobra może być 50+
5 brzana 60+
Nie mówiąc już o tym by złapać kilka powyższych rybek jednego dnia. Zaraz się odezwie grono ile to się w szwecji nałowiło.
Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice. Nie jestem jakimś maniakiem C&R ale jak czytam co nie które wpisy to normalnie wierzyć się nie chce, no ale cóż każdego matka ziemia uniesie. A do kolegi Irka: czytając twoje wpisy w innych wątkach myślałem że masz rozum nie jozum jak mawiała moja Pani od polskiego. Sum jest odporną ryba może przebywać długo poza woda i nic mu nie będzie, plandeki rozkłada się po to by nie miał kontaktu z suchą ziemią polewanie go woda załatwia temat normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką.
Pozdrawiam i życzę połamania
Alez Panie, przeciez to ze nie ma juz ryb to wina klusoli, rybakow i innych plag. Ale my zjadacze rybiego miesa nic zlego nie robimy. My tylko przestrzegamy przepisow. :). Tak Ci odpowiedza najwieksi zwolennicy zabijania ryb. Nie pojmuja, ze to nie chore przepisy powinny regulowac ilosc ryb jakie zabieramy a zdrowy rozsadek i kondycja wod w jakich lowimy. Jesli ktos ma bajoro w ktorej karasie rozmnazaja sie ja kroliki i zabranie 5 kg bedzie niezauwazalna iloscia to niech bierze. Jesli jest zbiornik w ktorej jest mase sandacza i znikniecie kilku ton w ciagu roku nie sprawi problemu to niech te kilka ton zniknie w zoladkach.
Ale najbardziej w..a mnie fakt, ze wiekszosc biadoli jaka to lipa w naszych wodach jednoczesnie walac w leb ryby, bo lubia swierze miesko i przepisy (kretynskie) pozwalaja. To jedyny wyznacznik. Nie to co w wodzie, ale smak ryby w gebie i przyzwolenie debila gospodarza lowiska.
I jeszcze jeden fakt. Ktory tez czesto pokazuje brak jakiejkolwiek swiadomosci, czym jest C&R. Chociazby ten glupi test z 4 pytaniami. Chocby i byly 4 odpowiedzi na Nie to i tak o niczym nie dowodzi. Osobiscie jestem na TAK,TAK,NIE i TAK. Ale o czym to swiadczy ?. Na pewno nie o tym czy jestem C&R czy nie. A czemu ?.
Bo C&R to nie dbalosc o przyrode i wrazliwosc na cierpienia ryb.!!!. To sposob gospodarowania zasobami. I np lowienie na zywca nie ma tu nic do rzeczy. Bo zywcem moze byc np rybka, ktorej jest pod dostatkiem w danym zbiorniku i zastosowanie wobec nie C&R byloby bez sensu. Ale polawianych szczupakow na tegoz zywca moze byc juz tak malo i moze byc na tyle cenny, aby bezsensem bylo to, ze zlowila go tylko jedna osoba i zezarla.
Poki tego nie zrozumieja przeciwnicy C&R poty beda sie pojawialy glupie komentarze w postaci "A ty to lowisz na zywca", albo "nie zal Ci robaka ktorego zakladasz na haczyk".
To tak jak by powiedzieć że ludzie z pety to wegetarianie :))))))))
..."Bo C&R to nie dbalosc o przyrode i wrazliwosc na cierpienia ryb.!!!. To sposob gospodarowania zasobami. "...
To jest chyba najlepszy tekst, jaki czytałem w tego typu wątkach. Ty to rozumiesz, a inni mają klapki na oczach i robią z niektórych gatunków święte krowy. Do tematu wypuszczania ryb należy podchodzić z głową, a nie z "makówą".
To by było na tyle.
albercik napisał:
"Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice."
A więc pytam: Czy ktoś się 15-cie, czy też 20, lat temu zamartwiał propagowaniem No kill? Nie! Mówił, że mało ryby? Nie! Uważam, że po prostu była inna gospodarka zarybieniowa, lwia część składek trafiała do wody w postaci narybku... Pamiętam ile się sypało do moich pobliskich wód kiedyś, a ile sypie się teraz, o połowę mniej niż w tamtych pięknych czasach, o ile nie więcej. Co jeszcze najpiękniejsze, to można było także po opłaceniu składki jeździć po całym kraju i łowić i nikomu jakoś to nie wadziło. A więc moi drodzy, to raczej "beton", który dysponuje pieniędzmi wędkarzy jest po części odpowiedzialny za aktualny stan naszych wód, a nie biedny "Kowalski", który opłacił kartę i chciał sobie złowić rybkę na kolacje.
Wiem, że to ą dywagacje, odbiegłem od tematu, jakże modnego teraz "No kill, C&R".
Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np:
Nie zabijam pstrąga bo :ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych.
Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej.
Nie zabijam Suma bo...
Arcymisiekalbercik napisał:
"Mieszkam w kraju gdzie C&R jest normą i wyjęcie szczupaka 9 czy 10kg nie jest niczym nadzwyczajnym a w Polsce? Jeszcze 15 lat temu pamiętam Bug graniczny jako krainę skąd bez ryb się nie wracało dziś szczupaczek 50cm cieszy całą okolice."
A więc pytam: Czy ktoś się 15-cie, czy też 20, lat temu zamartwiał propagowaniem No kill? Nie! Mówił, że mało ryby? Nie! Uważam, że po prostu była inna gospodarka zarybieniowa, lwia część składek trafiała do wody w postaci narybku... Pamiętam ile się sypało do moich pobliskich wód kiedyś, a ile sypie się teraz, o połowę mniej niż w tamtych pięknych czasach, o ile nie więcej. Co jeszcze najpiękniejsze, to można było także po opłaceniu składki jeździć po całym kraju i łowić i nikomu jakoś to nie wadziło. A więc moi drodzy, to raczej "beton", który dysponuje pieniędzmi wędkarzy jest po części odpowiedzialny za aktualny stan naszych wód, a nie biedny "Kowalski", który opłacił kartę i chciał sobie złowić rybkę na kolacje.
Wiem, że to ą dywagacje, odbiegłem od tematu, jakże modnego teraz "No kill, C&R".
Osobiście nie jestem wrogiem, no kill, o ile to wypływa z jakichś przemyśleń, które maja na celu dobro środowiska naturalnego, np:
Nie zabijam pstrąga bo :ma duże ziarna ikry, wolno rośnie, mało u nas rzek pstrągowych.
Karpia, bo: ładnie przegina kija, szybko rośnie, ogólnie zdjęcie z takim wielgaśnym cyprinusem ładnie wpływa na poprawę wizerunku, uznanie i renomę pośród braci karpiarskiej.
Nie zabijam Suma bo...
witam podpisuje sie dwiema rekami i nawet nogamisam widzialem co robią wedkarze(aktyw pewnego koła) gdy bierze np.płotka masakra na co komu 10kg malucha po 15-20 cm (na mielone)w marketach tez mozna kupic takie olbrzymy - kto to kupi ?
Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
Jeżeli moja pasja to łowienie sumów i łowie ich, kilka a nawet kilkanaście sztuk w sezonie, to ja sie pytam... na co mi kilkaset kg. mięsa ? Poprostu wypuszczam , nie zabijam.
To nie karłowaty aby walić go w krzaczory. Zapewne to miał na myśli autor wątku.
Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
To może wprowadzić zakaz zabierania ryb z łowiska oprócz sumika karłowatego i karasia, odstrzelić kormorany i wydry, a składkę podnieść do 500zł?
Nie róbmy jaj, trzeba po prostu wprowadzić mądre ograniczenia i limity w regulaminie.
I pomyśl sobie jeżeli by nawet z każdego wędkarza szło po 100 zł na głowę, na przykład z koła które zrzesza 1000 osób, ile rybek poszło by do wody. Płacimy składki +/- 200 zł, ile z tego idzie do wody?
Proste. Zalozmy ze z zarybien plywa polowa ryb w wodzie (druga polowa to tarlo - czyli darmocha). Placisz 200zl / rok skladki. Z tego o ile dobrze pamietam ida jakies smieszne grosze na zarybienia i ochrone. Ale przyjmijmy, ze nagle zaczelismy superancko gospodarowac i ile sie da przeznaczamy na zarybienia. A ile sie da ?.
Oczywiscie czesc skladki musi isc na oplaty za dzierzawe wod. Czesc skladki idzie na biura, ksiegowa w okregu, dyrektora i inne osoby zatrudnione na etacie. Zgodzisz sie ze mna ze jednak jakimis biurami PZW musi dysponowac. Moze nie tyle ile teraz, ale jednak. Czesc skladki musi isc na ochrone. Gdybysmy chcieli profesjonalna i skuteczna ochrone to pewnie i cale 200zl nie byloby duzo. Ale wrocmy na ziemie. Wszystkie te i inne stale oplaty pomniejszaja nasz skaldke. Powiedzmy ze zostanie okolo 100zl na zrybienia (choc nie sadze, ale niech tam). Policz ile kosztuje selekt, podziel przez 2 (bo jak pisalem polowa to ryby z naturalnego tarla a wiec 1kg np sandacza w wodzie jest 2 razy tanszy). I juz wiesz jaki masz roczny limit za swoja skladke. Roczny, nie dzienny. Bo limity powinny byc roczne. Bo nie moze byc tak, ze ta sama skladke jeden bedzie 300 razy nad woda i bral co drugi raz kilka kg ryb a drugi bedzie 5 razy i zabierze 1 szczupaka. Obaj powinni zaplacic oczywiscie tyle samo, ale limity powinni miec racjonalne i roczne. Co juz kilka okregow wprowadzilo i sadze ze myslacy wedkarze przyjeli to z zadowoleniem.
Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
To może wprowadzić zakaz zabierania ryb z łowiska oprócz sumika karłowatego i karasia, odstrzelić kormorany i wydry, a składkę podnieść do 500zł?
Nie róbmy jaj, trzeba po prostu wprowadzić mądre ograniczenia i limity w regulaminie.
I pomyśl sobie jeżeli by nawet z każdego wędkarza szło po 100 zł na głowę, na przykład z koła które zrzesza 1000 osób, ile rybek poszło by do wody. Płacimy składki +/- 200 zł, ile z tego idzie do wody?
A ile 1000 osob wg Ciebie w ciagu roku zabierze ryb do domu ?. Niech kazdy zabierze 5kg (smieszna ilosc, nie sadzisz) to masz 5 ton. Malo ?. A wplacili 100000zl. Czyli tona to 20000zl czyli 1 kg kosztowal ich 20 zl. A gdyby przez caly rok zabrali nie po 5 a po 50kg ?.
Czemu wszyscy tylko licza kase jaka wplywa do PZW ale nie licza juz ile ryb jest wyjmowanych z wody za ta kase ?
Powiem ci, że o pięciu kilo w roku, to niektórzy mogą pomarzyć, chyba że liczyć karłowatego leszcza, dyżurnej ryby na wodach PZW, a może płoci z tasiemcem. Z moich obserwacji wynika, że drapieżników się też na pęczki nigdy nie łowiło ani nie łowi, no chyba że przez fachowców, łowców okazów którzy są piewcami zasady NO Kill - szary "Kowalski"też czasem złowi, nie powiem że nie. Dodam jeszcze, że w latach 90- tych w moim kole było 60% więcej członków niż teraz. Większość uciekła, pożegnała się z wodami i polityką PZW. Niektórzy teraz z tego co wiem należą do zamkniętych kół, które dzierżawią i zarybiają swoje zbiorniki (kipiące od ryb),nikt nikogo nie obrazą tam od mięsiarzy, nikt nie pieprzy o No kill, bo każdy każdy ma prawo dać rybce w łeb, beż żadnego Halo.
Ja mam troche inny poglad.
Czy sypano kiedys wiecej ???. Nie jestem pewien. Nie raz sluchalem (nigdy nie bylem przy zarybieniach) jak to u mnie wygladalo. Polowa ryby nawet nie trafiala do wody. Ale to moze tylko plotki.
Natomiast zastanowienia wymaga inna kwestia.
Moze to wlasnie dlatego ze 15-20 lat temu nikt sie nie przejmowal NK, nikt nie wypuszczal ryb i walil ile i co popadnie to mamy co mamy ?. Kazdy myslal ze nasze wody to niewyczeropane zrodlo rybiego bialka. No i wiekszosc sie przeliczyla. Dla mnie konsekwencja tego co dzieje sie teraz byla wlasnie nadmierna eksploatacja wod w latach 90-tych. Wtedy to wielu ludzi stracilo prace, wielu przeszlo na wczesniejsze emerytury, nad woda pojawiala sie presja niespotykana wczesniej. Niestety przepisy i mentalnosc nie nadazyly za nia. I z wody wylatywalo coraz wiecej miesa. Kilka takich lat plus zniszczenie naturalnych tarlisk doprowadzilo, ze w wodach naturalne tarlo to wspomnienie po tym co dzialo sie dawniej na wiosne. Nie mialo co i gdzie sie trzec. I co mamy. ? Ano jesli czegos tam nie wsypia to ryb nie ma. A ile mozna wsypac za 100zl / glowe ?. 4-5 wymiarowych szczupakow ?. A skad ma sie wziasc wiecej ryb, skoro te selekty i tak dostana od razu w leb a nawet jak jakis promil zostanie w wodzie, to i tak nie ma gdzie sie wytrzec ?.
I to są święte słowa, radzę przeczytać kilka razy a kto nie rozumie udać się do osoby kompetentej i poprosić o wyjasnienie. W latach 70 podobna sytuacja miała miejsce w UK ryby szczególnie drapieżne wyłapano prawie wszędzie ktoś zauważył problem i zakazał zabierania ryb po 40 latach mają wody pełne rybek okazy pływają nawet w kanałach o głębokości 1.5m. Pstrągi tęczowe wpuszcza się do rzek i jezior po to by można je było złapać i zjeść i nikt nie krzyczy że wyprą potoka nie wyprą jest go tyle że szukając miejsc do życia osiedla rzeczki strikte nizinne.
Sorrki ale polska męntalność doprowadziła do stanu wód jaki dziś mamy. Opłacam składki PZW i to w dwóch okręgach pomimo że wędkuje w Polsce 3 może 5 razy w roku. Zarybienia tylko zmienią sytuacje jeśli wędkarze zrozumieją że rybki to dobro wspólne i nie koniecznie muszą kończyć na patelni. W obecnych czasach kraje takie jak Norwegia czy Szwecja wprowadzają wymiary i okresy ochrone w wędkarstwie morskim. Francuzi i Brytyjczycy zakazali zabijana kongera, można przytaczać nieskończoność przykładów krajów bogatszych i mądrzejszych które wiedzą że zarybienia niczego nie zmienią. Tylko naturalne tarło może zagwarantować liczebność na zadawalającym poziomie
Najlepszy tekst jaki czytałem to że "polewanie ryby na szmacie załatwia sprawę normalnego obchodzenia się ze złowioną sztuką" . :)
Nie załatwia bo gdyby ta ryba była tak sprawna na lądzie jak sarna, dzik czy inny ssak to by co odgryzła łapę,wypluła skopała po pustym łbie, uciekła do wody czyli naturalnego środowiska i nie miałbyś ochoty jej przenosić po swojej linii produkcyjnej bo byś pewno nie żył. Robisz to wykorzystując jej całkowitą niesprawność na lądzie. Cieszysz się robisz zdjęcia itd. a ona zdycha w szoku.:)
Powiem ci, że o pięciu kilo w roku, to niektórzy mogą pomarzyć, chyba że liczyć karłowatego leszcza, dyżurnej ryby na wodach PZW, a może płoci z tasiemcem. Z moich obserwacji wynika, że drapieżników się też na pęczki nigdy nie łowiło ani nie łowi, no chyba że przez fachowców, łowców okazów którzy są piewcami zasady NO Kill - szary "Kowalski"też czasem złowi, nie powiem że nie. Dodam jeszcze, że w latach 90- tych w moim kole było 60% więcej członków niż teraz. Większość uciekła, pożegnała się z wodami i polityką PZW. Niektórzy teraz z tego co wiem należą do zamkniętych kół, które dzierżawią i zarybiają swoje zbiorniki (kipiące od ryb),nikt nikogo nie obrazą tam od mięsiarzy, nikt nie pieprzy o No kill, bo każdy każdy ma prawo dać rybce w łeb, beż żadnego Halo.
Ale ile placa i za jaka wode ?. Policz dobrze. Bo wyjdzie Ci ze placa np 300zl/rok nie za ilestam rzek i innych zbiornikow jakie ma okreg tylko za jeden kilkuhektarowy staw, ktory jest regularnie z tych pieniedzy dorybiany. To i nic dziwnego ze ryb nie brakuje. Jesli Twoja skladka w PZW bedzie podobna w przeliczeniu na 1 ha wody, to i ryb pewnie bedzie wiecej (o ile zarzad jej nie zmarnuje, co w wielu niestety przypadkach jest wielce prawdopodobne).
I druga sprawa. 5kg ryb / rok to marzenie ?. Wybacz, ale nawet u mnie, gdzie nie ma okolicy 100km zadnego jeziora, sa 3 marne rzeki na krzyz plus Zasyfialy Zalew Sulejowski 5kg ryb to zaden wyczyn. Tyle przy odrobinie szczescia lowie na muche w 2-3 wypady, a rzeka Pilica muchowa rzeka na pewno nie jest. Splawikowcy czy spinningisci lowia duzo wiecej. 5kg to jedna dobra ryba. Nie kazdy ja zlowi, ale to wcale zaden ewenement w skali kraju.