Wczorej wróciłem właśnie z wyprawy na "jesiennego narwiańskiego leszcza". Na łowisko dotarłem w poniedziałek po godz. 15. Pochmurno, prawie bezwietrznie, rzeka, dwa federy i ja. Po godzinie dwa półtora kilowe leszczyki w siatce. Mając w perspektywie nockę i następny dzień nad wodą myśle sobie "dobrze jest". Do wieczora następne dwa ponad kilowe leszcze, dwa prawie kilowe krąpie, trochę drobicy. Myślę sobie nie ma rewelacji ale jeszcze nocka i cały dzień i czyli będzie lepiej i nagle ........... zawiał północny chłodny wiaterek. Niewinny wiaterek który popsuł wszystko, nie pomogły kombinacje z zanętą, a nawet w kalendarzu wędk. "cztery rybki". Całą noc i następny dzień północny wiatr i kompletne nic, zero, żadnego brania. Kompletna PORAŻKA.
Wczorej wróciłem właśnie z wyprawy na "jesiennego narwiańskiego leszcza". Na łowisko dotarłem w poniedziałek po godz. 15. Pochmurno, prawie bezwietrznie, rzeka, dwa federy i ja. Po godzinie dwa półtora kilowe leszczyki w siatce. Mając w perspektywie nockę i następny dzień nad wodą myśle sobie "dobrze jest". Do wieczora następne dwa ponad kilowe leszcze, dwa prawie kilowe krąpie, trochę drobicy. Myślę sobie nie ma rewelacji ale jeszcze nocka i cały dzień i czyli będzie lepiej i nagle ........... zawiał północny chłodny wiaterek. Niewinny wiaterek który popsuł wszystko, nie pomogły kombinacje z zanętą, a nawet w kalendarzu wędk. "cztery rybki". Całą noc i następny dzień północny wiatr i kompletne nic, zero, żadnego brania. Kompletna PORAŻKA.
Też miałem kiedyś podobną sytuację. Umówiłem się kiedyś po szkole z kolegą na karpie, na pobliskie stawy PZW. Był to maj lub czerwiec ... piękny, ciepły, bezwietrzny dzionek. Kolega był na miejscu ok. 14:00. Do mojego przyjazdu (przez godzinę!) złowił dwa karpie (ok. 3 kg) i 1 kg lina, dwa karpie mu się zerwały. SZOK
Tak więc, ok. 15 byłem na miejscu, rozentuzjazmowany wynikami kolegi rozładam kije i nagle ... zerwał się północno-wschodni wietrzyk. Co tu dużo pisać, było po braniach. Kilka godzin wspólnego siedzenia ... o kiju ;)
Wczorej wróciłem właśnie z wyprawy na "jesiennego narwiańskiego leszcza".
Na łowisko dotarłem w poniedziałek po godz. 15. Pochmurno, prawie bezwietrznie, rzeka, dwa federy i ja. Po godzinie dwa półtora kilowe leszczyki w siatce. Mając w perspektywie nockę i następny dzień nad wodą myśle sobie "dobrze jest". Do wieczora następne dwa ponad kilowe leszcze, dwa prawie kilowe krąpie, trochę drobicy. Myślę sobie nie ma rewelacji ale jeszcze nocka i cały dzień i czyli będzie lepiej i nagle ........... zawiał północny chłodny wiaterek. Niewinny wiaterek który popsuł wszystko, nie pomogły kombinacje z zanętą, a nawet w kalendarzu wędk. "cztery rybki". Całą noc i następny dzień północny wiatr i kompletne nic, zero, żadnego brania.
Kompletna PORAŻKA.
Czyżby kalendarze wędkarskie miały mało wspólnego z rzeczywistością.:):):)
MAJA,JA NA NIE NIE ZWRACAM UWAGI...TYLKO SWOJE DOSWIADCZENIE:-)
Wczorej wróciłem właśnie z wyprawy na "jesiennego narwiańskiego leszcza".
Na łowisko dotarłem w poniedziałek po godz. 15. Pochmurno, prawie bezwietrznie, rzeka, dwa federy i ja. Po godzinie dwa półtora kilowe leszczyki w siatce. Mając w perspektywie nockę i następny dzień nad wodą myśle sobie "dobrze jest". Do wieczora następne dwa ponad kilowe leszcze, dwa prawie kilowe krąpie, trochę drobicy. Myślę sobie nie ma rewelacji ale jeszcze nocka i cały dzień i czyli będzie lepiej i nagle ........... zawiał północny chłodny wiaterek. Niewinny wiaterek który popsuł wszystko, nie pomogły kombinacje z zanętą, a nawet w kalendarzu wędk. "cztery rybki". Całą noc i następny dzień północny wiatr i kompletne nic, zero, żadnego brania.
Kompletna PORAŻKA.
Też miałem kiedyś podobną sytuację. Umówiłem się kiedyś po szkole z kolegą na karpie, na pobliskie stawy PZW. Był to maj lub czerwiec ... piękny, ciepły, bezwietrzny dzionek. Kolega był na miejscu ok. 14:00. Do mojego przyjazdu (przez godzinę!) złowił dwa karpie (ok. 3 kg) i 1 kg lina, dwa karpie mu się zerwały. SZOK
Tak więc, ok. 15 byłem na miejscu, rozentuzjazmowany wynikami kolegi rozładam kije i nagle ... zerwał się północno-wschodni wietrzyk. Co tu dużo pisać, było po braniach. Kilka godzin wspólnego siedzenia ... o kiju ;)