Witam, ostatnio w sobotni wieczór byłem z bratem na krótkiej zasiadce na rybkach. Brały jak szalone i oczywiście nie obeszło się bez rzucenia wędki na sumika. Jestem pewien, że tej nocy był właśnie czas na tą rybę gdyż nieopodal pan złapał okaz na 138cm. A chodzi mi o to, że w ciągu około godziny mieliśmy 4 brania z czego każde widziałem oraz zaciągnąłem lecz niestety ani raz nie udało mi się zaciąć ryby. Brania były bardzo widoczne bombka albo płynnie pracowała lub doszła do kija i trzymała. Trochę zdołowałem się tym faktem iż nie udało się nic złowić poza kilkoma leszczami, płotkami i wzdręgą ale do was pytanie w czym jest problem? Łowiłem na trupka na małe kawałki tak aby tylko kotwica wystawała. Czy problem tkwi w taktyce czy to nie jest moja wina? Chciałbym usłyszeć kilka waszych opinii na ten temat.
bombka albo płynnie pracowała lub doszła do kija i trzymała.
ty przyczepiasz bombkę do żyłki? Ja poprostu po zarzuceniu otwieram kabłąk i żyłkę zaczepiam na gumke recepturke na wedzisku którą mam zaczepioną + mam jeszcze sygnalizator. I w ten sposób jak sum będzie brał to żyłke sciągnie z gumki (w ten sposób widze czy branie bylo konkretne) i sygnalizator będzie mnie informowal o braniu.
bombka albo płynnie pracowała lub doszła do kija i trzymała.
ty przyczepiasz bombkę do żyłki? Ja poprostu po zarzuceniu otwieram kabłąk i żyłkę zaczepiam na gumke recepturke na wedzisku którą mam zaczepioną + mam jeszcze sygnalizator. I w ten sposób jak sum będzie brał to żyłke sciągnie z gumki (w ten sposób widze czy branie bylo konkretne) i sygnalizator będzie mnie informowal o braniu.
Ej, ale on nie pytał o to, tylko o nieskuteczność zacięć. Jeśli masz branie i jak to mówisz bombka płynnie pracuje to otwórz wtedy kabłąk i niech ryba sobie żyłkę wyciąga. Odjedzie kilka, kilkanaście metrów i wtedy zatnij.
Hmm czyli jednak mój kolega robił dobrze bo jak jeździliśmy na nocki to jak miał branie i słychać było wolny bieg jak ryba wyciągnęła kilkanaście/kilkadziesiąt metrów żyłki nagle stanęło wtedy on natychmiast zaciągał i ryba była. Ale ja myślę, że chyba lepiej niech sobie pociągnie troszkę i w trakcie tego wyciągania żyłki było by lepiej zaciąć czy jak?
Zacinaj jak ryba staje i już. Jeżeli chodzi o trupka. I tym samym sposobem sie łowi sandacze na trupka: czekasz aż ryba z połkniętym trupkiem stanie i wtedy masz pewność że ryba ma całą przynętę w mordce ;). Taka jest zasada;).
Swego czasu, jak jeszcze łowiłem sandacze na trupka/filet, to zacinałem po drugim odjeździe - gdy stanie może układać rybkę do połknięcia i wyrwiesz mu ją.
u mnie nad jeziorem tez czasem jest ciezko zaciac rybe na trupka i jak sciagne rybke to widac ze zostal jej tylko leb wtedy wiem ze bylo to po prostu branie kolucha ktorego nie dalo sie zaciac poniewaz byl za maly...
Witam, ostatnio w sobotni wieczór byłem z bratem na krótkiej zasiadce na rybkach. Brały jak szalone i oczywiście nie obeszło się bez rzucenia wędki na sumika. Jestem pewien, że tej nocy był właśnie czas na tą rybę gdyż nieopodal pan złapał okaz na 138cm. A chodzi mi o to, że w ciągu około godziny mieliśmy 4 brania z czego każde widziałem oraz zaciągnąłem lecz niestety ani raz nie udało mi się zaciąć ryby. Brania były bardzo widoczne bombka albo płynnie pracowała lub doszła do kija i trzymała. Trochę zdołowałem się tym faktem iż nie udało się nic złowić poza kilkoma leszczami, płotkami i wzdręgą ale do was pytanie w czym jest problem? Łowiłem na trupka na małe kawałki tak aby tylko kotwica wystawała. Czy problem tkwi w taktyce czy to nie jest moja wina? Chciałbym usłyszeć kilka waszych opinii na ten temat.
bombka albo płynnie pracowała lub doszła do kija i trzymała.
ty przyczepiasz bombkę do żyłki? Ja poprostu po zarzuceniu otwieram kabłąk i żyłkę zaczepiam na gumke recepturke na wedzisku którą mam zaczepioną + mam jeszcze sygnalizator. I w ten sposób jak sum będzie brał to żyłke sciągnie z gumki (w ten sposób widze czy branie bylo konkretne) i sygnalizator będzie mnie informowal o braniu.
bombka albo płynnie pracowała lub doszła do kija i trzymała.
ty przyczepiasz bombkę do żyłki? Ja poprostu po zarzuceniu otwieram kabłąk i żyłkę zaczepiam na gumke recepturke na wedzisku którą mam zaczepioną + mam jeszcze sygnalizator. I w ten sposób jak sum będzie brał to żyłke sciągnie z gumki (w ten sposób widze czy branie bylo konkretne) i sygnalizator będzie mnie informowal o braniu.
Ej, ale on nie pytał o to, tylko o nieskuteczność zacięć.
Jeśli masz branie i jak to mówisz bombka płynnie pracuje to otwórz wtedy kabłąk i niech ryba sobie żyłkę wyciąga. Odjedzie kilka, kilkanaście metrów i wtedy zatnij.
Hmm czyli jednak mój kolega robił dobrze bo jak jeździliśmy na nocki to jak miał branie i słychać było wolny bieg jak ryba wyciągnęła kilkanaście/kilkadziesiąt metrów żyłki nagle stanęło wtedy on natychmiast zaciągał i ryba była. Ale ja myślę, że chyba lepiej niech sobie pociągnie troszkę i w trakcie tego wyciągania żyłki było by lepiej zaciąć czy jak?
Zacinaj jak ryba staje i już. Jeżeli chodzi o trupka. I tym samym sposobem sie łowi sandacze na trupka: czekasz aż ryba z połkniętym trupkiem stanie i wtedy masz pewność że ryba ma całą przynętę w mordce ;). Taka jest zasada;).
Pozdrawiam
czekaj aż łyknie trzeba cierpliwości i przede wszystkim pokory w wędkowaniu .
pozdrawiam
Aha rozumie czyli po prostu niech rybka sobie ciągnie i ciągnie aż przestanie i wtedy mogę zaciągać śmiało tak ? :)
No może nie "zaciągać" ale jak najbardziej zacinać :-)
Swego czasu, jak jeszcze łowiłem sandacze na trupka/filet, to zacinałem po drugim odjeździe - gdy stanie może układać rybkę do połknięcia i wyrwiesz mu ją.
Rozumie, a jak dzieje się w przypadku łowienia na wątrobę ? Jest tak samo czy inaczej ?
Tak samo.
u mnie nad jeziorem tez czasem jest ciezko zaciac rybe na trupka i jak sciagne rybke to widac ze zostal jej tylko leb wtedy wiem ze bylo to po prostu branie kolucha ktorego nie dalo sie zaciac poniewaz byl za maly...