Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27 listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić wędkarz. Najważniejsze z nich to: nieposiadanie zezwolenia do wędkowania, nieposiadanie dokumentów uprawniających do wędkowania przy sobie, wprowadzanie ryb z innych wód (uwaga: ryby przeznaczone na przynętę muszą być złowione w łowisku w trakcie wędkowania), brak dokumentów (przy sobie) nieprzestrzeganie wymiarów ochronnych, nieprzestrzeganie okresów ochronnych, nieprzestrzeganie limitów połowowych, brak utrzymania czystości na stanowisku, brak wpisu do rejestru ryb, brak rejestracji lub nieczytelne oznakowanie środków pływających służących do połowu ryb, brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb, nieprzestrzeganie uchwał Zarządu Okręgu opublikowanych w zezwoleniu do wędkowania. Za niektóre wykroczenia rosną wysokości mandatów - m. in.: połów ryb niewymiarowych - od 200 zł wzwyż, połów ryb podrywką niezgodnie z przepisami - od 200 zł wzwyż, połów ryb więcej niż dwiema wędkami - od 200 zł wzwyż, połów ryb w odległości mniejszej niż 50 m od urządzeń hydrotechnicznych - od 200 zł wzwyż. Odmowa przyjęcia mandatu powoduje, że funkcjonariusz zatrzymuje przedmioty i dokumenty, a sprawę kieruje do sądu. Sąd uznając winę musi orzec przepadek sprzętu, zatrzymanie dokumentów na co najmniej rok oraz karę dodatkową w postaci grzywny oraz nawiązki (w wysokości 20-krotnej wartości zabezpieczonych ryb). Ponadto orzeka o podaniu orzeczenia o ukaraniu do wiadomości publicznej na koszt ukaranego.
W ZAMIAN TEGO NASI WĘDKARZE CHCĄ PODAWANIA DOKŁADNYCH DAT ZARYBIANIA POSZCZEGÓLNYCH ZBIORNIKÓW ,A NIE JA TO DO TEJ PORY SIĘ ODBYWAŁO ,CZYLI DO PRYWATNYCH STAWÓW !!!!
Informuje kolegę,że dla dobra powiększenia populacji ryb,zwłaszcza karpi,celowo ukrywamy czas i miejsce zarybiania.Ryby nauczone że dostają gotowy pokarm a nie muszą go zdobywać mogą być wyłowione wszystkie,no zdecydowana większość przez kolegów wędkarzy.Społeczna Straż Rybacka nie jest w stanie stać i pilnować limitów połowów.To są ludzie kórzy społecznie pełnią swoją służbę.Natomiast oskarżanie bez konkretnych dowodów,że ryby zamiast do wód PZW trafiają do stawów prywatnych może Kolegę kosztować wiele nieprzyjemności.Radzę uważać na słowa.
A moze zamiast ukrywac takie informacje, lepiej byloby zakazac lowienia w takich miejscach np. przez tydzien. I walic mandaty za lamanie tego zakazu. Utajniajac czas i miejsce zarybien, jedynie sciagacie na siebie podejrzenia, czy takie sa przeprowadzane wogole. I nie ma sie co dziwic ludziom, skoro nad woda mamy to co mamy. Jak czytam np. u siebie ile i czego wpuscili do wody na ineteresujacym mnie odcinku, tez zaczynam watpic czy aby te ryby na pewno do wody trafily. Bo jak inaczej wytlumaczyc ciagle zarybianie np. kleniem i zlowienie 2 ryb w ciagu roku przez 3 muszkarzy. Moze i nie umiemy lowic, moze sie nie zdarzylo, ale wystarczy pogadac z innymi i spytac o klenia ponizej zalewu. Brak, taka pada odpowiedz. Ale ciagle sypia !!!.
Roumald55 ja nie widzę nic złego w tym , ze koło informuje o dokładnym terminie zarybień. Zresztą taki system jest wprowadzony w moim kole KM Toruń i nikt na niego nie narzeka. Ba nawet jest na stronie koła informacja kiedy takowe zarybienie będa i wędkarze są zapraszani do pomocy. I ten system sprawdza się co widać po łowiskach będących pod kuratelą koła, jest po prostu dużo wiecej ryby. Ale żeby miało to sens to nie mozna zarybiać takimi gatunkami jak karp bo faktycznie jest to głupia ryba i łatwo ją potem wyłowić. A jak już zarybiać nim, czego jestem totalnym przeciwnikiem bo to jest w naszym klimacie szkodnik, to robi się to w zimę pod lodem. Proste i bardzo skuteczne rozwiazanie. Tylko trzeba mieć myślących ludzi w kole a nie bezmózgich debili.
Ślimaki to akurat zasługa Francuzów....mnie w tej ustawie martwi tylko jedno....mianowicie wpisywanie ryb w rejestr w pewnych okolicznościach, bo często ten przepis jest nadinterpretowany przez służby. Ale do rzeczy. Często ze znajomymi wędkarzami trenujemy przed zawodami na danym łowisku. Łapiemy ryby na wynik, nie do zabrania, ale żeby zważyć, trzeba trzymać w siatce, a wg. regulaminu każda sztuka nie wypuszczona zaraz po złowieniu winna być wpisana pomimo tego, że po ważeniu i tak trafią do wody. O ile oficjalne zawody kierują się swoimi prawami i tam nie trzeba mazać w książeczce, o tyle podczas treningu czy nawet łapania dla przyjemności i chęci sprawdzenia się, wszystko co w siatce ma być w książeczce (o ile płotka nie stanowi problemu, o tyle zdarzają się tzw. bonusy). Jak więc mam robić sobie turę sprawdzającą, jak praktycznie po każdej większej sztuce muszę przerwać i szrajbować miarę itd? Jeśli ktoś próbował szybkościowego robienia wyniku wie, że to jest praktycznie nie możliwe - liczy się czas - jak są brania korzystasz. O ile w ubiegłym roku zwykle dyskusja ze strażnikami miała jakiś sens i spotykała się ze zrozumieniem, o tyle w tym roku było już ciężko, bo właśnie te "2 stówki i więcej" to jakieś konkretne pieniądze dla związku i bynajmniej nie małe dla mnie. Jestem za ochroną wód, bo to służy nam wszystkim. Zaostrzenie przepisów jest jak najbardziej słuszne (swoją drogą legalizacja podrywki to dla mnie nonsens i pole do nadużyć, a gumofilce i tak będą targać karaski ze stawu w miejsce gdzie ich nie ma), ale...no właśnie, czasami nie ma czasu wpisywać, i tu mój apel do strażników, bądźcie ludźmi, takiego wędkarza na prawdę nie trudno odróżnić od reszty. W najgorszym przypadku każcie zważyć i wypuścić na waszych oczach, to jest jakieś rozwiązanie. Swoją drogą ilu z was widziało kłusola czy innego zapominalskiego z wagą wędkarską i ile osób tłumaczy się w ten sposób?....Pozdrawiam i otwartego umysłu życzę.
Oczywiście , że się z Tobą zgodzę i pewnie inni społeczni strażnicy też , ale PSR ----- z nimi już nie ma żartów , choć jeszcze nie mają rozporządzenia , aby karać z nowej Ustawy .
I jeszcze jedno ten mandat w kwocie 200 złotych nie idzie do PZW tylko do budżetówki ( bo za co PSR ma na pensje ??? )
Oczywiście , że się z Tobą zgodzę i pewnie inni społeczni strażnicy też , ale PSR ----- z nimi już nie ma żartów , choć jeszcze nie mają rozporządzenia , aby karać z nowej Ustawy .
I jeszcze jedno ten mandat w kwocie 200 złotych nie idzie do PZW tylko do budżetówki ( bo za co PSR ma na pensje ??? )
Witam Kasa za każdy mandat trafia na konto danego Urzędu Wojewódzkiego.
Kolego ,,sium’ podczas treningu sam widzisz jak Ci ryby wchodzą i nie musisz je trzymać w siatce . Ja na przykład przy takim łowieniu wcale nie trzymam siatki , a tylko wypuszczam .
Po drugir ryby niewymiarowe przecież nie podlegają braniu ich do wyniku i tak zwane bonusy niewymiarowe powinny pójść do wody . Kolego co Ty chcesz naruszać RAPR i tworzyć go pod potrzeby treningów , lub zawodów . A tak na koniec jeżeli wchodzi większość bonusów to czasami szkoda czasu i raczej łowienie wyczynowe nie nastawia się na łowienie ich .
Co do tego nowego RAPR to zauważyłem brak zapisu że można tylko łowić na wodach górskich na przynęty sztuczne , i brak określenia swobodnego dostępu do wód PZW .
Jak zwykle Kaziu masz rację , oni popełnili niedopatrzenie z którego wynika , że możesz łowić na robala , ale szybko pewnie się zweryfikują w mądry dla nich sposób , że inna Ustawa tego zabrania ( ale na razie to walnęli byka i to nie pierwszy raz , na swoją niekorzyść ) ...tylko wędkarze są zdezorientowani , bo nie wiedzą , jak mają robić
Kolego ,,sium’ podczas treningu sam widzisz jak Ci ryby wchodzą i nie musisz je trzymać w siatce . Ja na przykład przy takim łowieniu wcale nie trzymam siatki , a tylko wypuszczam .
Jak zatem ustalasz wynik.....bo ja nie lubię robić czegoś na oko
Po drugir ryby niewymiarowe przecież nie podlegają braniu ich do wyniku i tak zwane bonusy niewymiarowe powinny pójść do wody . Kolego co Ty chcesz naruszać RAPR i tworzyć go pod potrzeby treningów , lub zawodów . A tak na koniec jeżeli wchodzi większość bonusów to czasami szkoda czasu i raczej łowienie wyczynowe nie nastawia się na łowienie ich .
Nie wspomniałem nawet słowem o nie wypuszczaniu ryb nieregulaminowych...mijało by się to z celem ważyć sztuki, które nie są kwalifikowane do ogólnego wyniku. Poza tym, nie raz byłem świadkiem i doświadczyłem na własnej skórze, że czasami pomimo nastawienia na płoć, podchodzi leszcz, jaź, kleń i to z goła inna wagowo ryba. Łowię i trenuję na rzecei zbiorniku zaporowym, bo to właśnie tam najczęściej biorę udział w zawoach w swoim okręgu. Rrzeka to inna bajka i trzeba się spodziewać wszystkiego. Na zbiorniku nieraz na bacie miałem karpika czy ładną łopatkę (takie łowisko) To właśnie o taki bonus mi chodzi, nie mówię tu o jelcach czy centymetrowych okonkach.
Kolego Romuald55 jeśli piszesz ,że celowo ukrywacie zarybienia poszczególnych zbirników i odcinków .To odpowiedz mi dlaczego My Wędkarze mamy wam sie wykazywac za pomocą bezsensownych rejestrów połowu ?,w których wymagacie podania dokładnego miejsca i daty wędkowania. Czemu to ma służyć? Tylko prosze Cię nie wkręcaj mi i innym czytającym ten temat ,że chodzi o zarybienia tych miejsc .Czy to czasem nie chodzi o to gdzie i o jakiej porze roku morzna wybrac sie z kolegami na pewną rybę ???
Kolego Romuald55 jeśli piszesz ,że celowo ukrywacie zarybienia poszczególnych zbirników i odcinków .To odpowiedz mi dlaczego My Wędkarze mamy wam sie wykazywac za pomocą bezsensownych rejestrów połowu ?,w których wymagacie podania dokładnego miejsca i daty wędkowania. Czemu to ma służyć? Tylko prosze Cię nie wkręcaj mi i innym czytającym ten temat ,że chodzi o zarybienia tych miejsc .Czy to czasem nie chodzi o to gdzie i o jakiej porze roku można wybrac sie z kolegami na pewną rybę ???
Kolego ,,sium” Podczas treningu nikt Ciebie nie zmusza do wrzucania ryb do siatki , jakie one by były. Wpisujesz tylko te które masz w siatce i podlegają do zabrania . U nas właśnie tak jest , że ryby w siatce podlegają do zabrania a nie wypuszczania i teraz jak złowisz coś podczas treningu to wypuszczasz i sprawa załatwiona . Nie musisz tego co wypuszczasz wpisywać . Jedynie same zawody różnią się tym że ryby się przechowuje w siatkach do zwarzenia , ale już są określone te siatki jakie powinny być . Właśnie do takiego przetrzymywania wielu ma pretensje , względem zawodów .Ta ustawa głównie to nas wędkarzy traktuje jako kłusowników i to widać po tych przepisach co autor tego tematu napisał . Mniej jest poświęcone rybakom i zachowaniu się ich nad wodą , mniej jest napisane o samych kłusownikach . Po prostu Panowie to my głównie kłusujemy bo z tego wychodzi jak nas ta ustawa traktuje . Inne profesje nie mają tak wyszczególnione zakazy , zauważcie to sobie . Głównie dlatego tak jest bo udział brali w tworzeniu tej ustawy nie wędkarze , a jak już ktoś bral to oczywiście ten co hołduje ZiW . Ja inaczej tego sobie nie mogę wytłumaczyć .
Chciałbym wrócic do tematu początkowego-przewinienia. Uważam,że będą jaja z interpretacją punktu IV.3.11 RAPR a dotyczącego ryb przeznaczonych na przynętę i zasad ich wprowadzania. Wyższa szkoła jazdy. A co ktoś powie na mrożone trupki?
Dokładnie, potrzeba jasnej interpretacji, bo jeżeli zapis ma za zadanie eliminowanie rozprzestrzeniania się chorób ryb to powinien dotyczyć ryb przeznaczonych na przynętę zarówno żywych jak i martwych (np mrożonych) jak i ich części. Należy zastanowić się również nad znaczeniem słowa "wprowadzone". "..Ryby przeznaczone na przynętę mogą być
wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane ….” Czy wprowadzone znaczy użyte jako przynęta, czy też raczej chodzi tu o wypuszczenie ryb pozyskanych wcześniej za pomocą podrywki a nie użytych podczas połowu w danym dniu. Proszę o opinie.
Koledzy kowal77 i kutwa-run1 macie rację, że przepis ten może wprowadzić niepotrzebne zamieszanie bo jest nieprecyzyjny. Orginalnie miało chodzić o żywe ryby łapane na podrywkę lub wędkę natomiast tego nie połączono i zawsze może znaleźć się jakiś upierdliwy strażnik mogący przyczepić się, że łapię np. na mrożone uklejki. Tylko tu mamy niepodważalny argument. Ryby mrożone są praktycznie wysterylizowane, nie zawierają praktycznie jakichkolwiek bakterii. I tym można się podpierać w razie czego. Ale mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie spotkać się z taką sytuacją.
Kolego Kolo jeżeli byłeś świadkiem wpuszczania narybku przeznaczonego do zarybienia wód PZW do stawów prywatnych to jest to kradzież i powinna być natychmiast zgłoszona do prokuratury ,natomiast proszę zauważyć jak zachowują się się wędkarze gdy woda z rzek zalewa stawy hodowlane i ryba idzie do rzeki eldorado i żeś [rzeka Lubica w Gubinie], to jest naturalne zarybienie. Na jeziorach jest podobnie niech wędkarze dowiedzą się że nastąpiło zarybienie biczują wodę dopóki spławiki nie przestaną drgać taka jest natura niektórych naszych kolegów a na wodę wypływają na wszystkim co unosi się na wodzie.Uczestniczę w zarybieniach na swoim terenie i oświadczam że narybek trafia do wód PZW. POZDRAWIAM.
Próbowałem znaleśc interpretację tego przepisu ale nigdzie nie znalazłem. Szukałem nawet na stronie PZW- też nie ma. A gdzie jak gdzie ale PZW powinno to wyjaśnic i tłustym drukiem umieścic na swoich stronach. Ja osobiście przewiduję sporo kłopotów, jak napisał kolega KOWAL 77, z samym pojęciem WPROWADZAC. Z tym mrożonym trupkiem to był żart, chociaż jak znam życie, a trochę znam, to........
Natomiast koledzy wracając do samej ustawy macie rację ona jest w pewnym sensie martwa, ponieważ brakuje do niej przepisów wykonawczych, czekamy nadal na nie ,tak to już jest z tym prawem u nas.POZRDAWIAM.
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie
śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27
listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić
wędkarz. Najważniejsze z nich to:
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
Czy ktoś się może wie,czy ustawodawca określił się -co to jest sprzęt ratunkowy?Czy to musi byc np.koła z jakimś atestem,czy mogę na pontonie miec kolo czy jakiś inny sprzęt wykonane własnoręcznie?Proszę o odpowiedz,jeżeli ktoś wie.
Kolego urządzenie pływające przeznaczone do wędkowania na śródlądowych wodach powierzchniowych jest statkiem w rozumieniu ustawy o żegludze śródlądowej[art.5ust.1pkt1 ust.o żegludze śródlądowej] i ta ustawa nakłada na ciebie obowiązek posiadania sprzętu ratunkowego[kamizelki ratunkowe, koło ratunkowe] w przypadku używania zaburtowego silnika spalinowego także gaśnicy .Koledzy nasza nowa ustawa posiłkuje się właśnie wybranymi zagadnieniami z ochrony środowiska ,prawa wodnego itp.Sam osobiście dobrze pływam ,ale na łodzi mam kapok bo tak nakazuje zdrowy rozsądek. Z Policją Wodną w tym zakresie nie ma dyskusji.POZDRAWIAM.
Co do zarybień prywatnych z naszych funduszy juz słyszałem kilkakrotnie.W moim kole prawdopodobnie(co znaczy nie napewno) dzieje sie to co roku.Jak jest naprawde nie wiem,ale za dużo poważnych ludzi o tym gada i za dużo mamy znajomych z PZW żeby nic na rzeczy nie było.Ja nikogo nie oskarżam i mam to gdzieś,bo na zebraniach u nich jest litr na głowe i w dupie maja nasze opinie a ja sie będe przejmował .Strażnika pijanego bronią ,a za inne sprawy...Panowie na jakim świecie żyjecie..Ktoś napisał o prokuraturze,koledzy kto będzie sie po sądach i prokuratorze szlajał za nie osobistą sprawą?Wiecie ile to kosztuje zdrowia,trzeba miec dowody,świadkowie,kto wam bedzie coś do prokuratury zgłaszał? ,media to jeszcze ale dla nich jak nie ma krwi w temacie, to nie temat..Tyle ile jest wędkarzy ,tyle jest przekrętów o których nawet nie mamy pojęcia.Może właśnie w tej chwili gdzieś w odziale PZW defraudują kase,może inne przekręty,a może jest czysto i wszystko ok ,w co można uwieżyc jak sie jest naiwnym.Jak powinien wyglądac regulamin i zarybienia nie wypowiadam sie bo nie ma po co,możemy tutaj na forum najwspanialsze rzeczy wymyślic a i tak w dupie to ma każdy kto takiego forum nie czyta,a jak czyta to sie tylko uśmieje pod nosem naleje kielicha i naciśnie back space.
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie
śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27
listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić
wędkarz. Najważniejsze z nich to:
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
Czy ktoś się może wie,czy ustawodawca określił się -co to jest sprzęt ratunkowy?Czy to musi byc np.koła z jakimś atestem,czy mogę na pontonie miec kolo czy jakiś inny sprzęt wykonane własnoręcznie?Proszę o odpowiedz,jeżeli ktoś wie.
Żadnych samoróbek. Koło ratunkowe atestowane (taka "metka"), kapok ratunkowy również atestowany.
OK-rozumiem,dzięki za odpowiedź.Tylko czy ustawodawca dba o nasze bezpieczeństwo czy o kieszenie producentów takiego sprzętu?Moim zdaniem to raczej to drugie.
Jeszcze jedno pytanie-jeśli na pontonie będę łowił w towarzystwie kolegi,to czy owego sprzętu musi być po jednym dla każdego z nas czy jeden na sprzęt pływający wystarczy?
Jeszcze jedno pytanie-jeśli na pontonie będę łowił w towarzystwie kolegi,to czy owego sprzętu musi być po jednym dla każdego z nas czy jeden na sprzęt pływający wystarczy? Witam ..:) No raczej na życiu nie powinno się oszczędzać:))Jest jedno ..a jak obje wpadniecie do wody???
Koło jedno. Kapoki każdy. Tu chodzi o atest, bo atest świadczy o pełnym spełnieniu wymogów bezpieczeństwa. Spotkałem się juz z kapokami, które ciągnęły na dno każdego, kto je założył, bo były tanie. Widziałem również koła ratunkowe, które po niecelnym rzucie tonącemu nabijały guza i tracił nawet przytomność po takim łupnięciu w głowę. Mało tego, kapok musi być założony, a nie leżeć obok. Jest to niewygodne, ale gwarantuję, że wiele osób dzięki temu zostało podjętych z wody po długim czasie dryfowania w wodzie i dziś żyją, a z kapokiem się na wodzie nie rozstają. Zauważ, że nawet ratownicy WOPR na sprzęcie pływającym posiadają kapoki, lub chociaż kamizelki asekuracyjne. Naprawdę warto.
No raczej na życiu nie powinno się oszczędzać:))Jest jedno ..a jak obje wpadniecie do wody???
Wszystko rozumiem i popieram Twoją wypowiedz.Tylko trochę mało miejsca na pontonie,a tu dochodzą kolejne gadżety,człowiek tylko się wkurza,zamiast cieszyc się wędkowaniem.A jak będę miał tylko koło ratunkowe,będzie nas dwóch to czy dostanę mandat,za brak sprzętu ratunkowego?Ja chce łowic spokojnie a nie zadzierac z władzą,dlatego chciałbym wiedziec.
A czy kombinezon wypornościowy jest sprzętem ratunkowym?Przecież także utrzyma wędkarza na powierzchni wody,co zdecydowanie zwiększa szanse jego wydostanie z wody.
Kolego, uważam że kolega Mastif wyczerpał temat ,życie ludzkie jest najważniejsze, a ty znów zaczynasz, kombinezon a może krokodyl dmuchany,nie żartujcie nad tematem bezpieczeństwa nad wodą i wyposażeniem z tym związanym ,ta inwestycja to nasze życie.POZDRAWIAM.
A czy kombinezon wypornościowy jest sprzętem ratunkowym?Przecież także utrzyma wędkarza na powierzchni wody,co zdecydowanie zwiększa szanse jego wydostanie z wody.
Mimo, że odpowiedziałem jednoznacznie i wymieniłem już jedyny sprzęt jaki jest obowiązkowy, to odpowiem i na to pytanie. Kombinezon wypornościowy NIE JEST SPRZĘTEM RATUNKOWYM. Takim sprzętem nie jest też wspomniany przez Radka, dmuchany krokodyl, kaczuszka, rękawki dmuchane, deska pływacka, materac dmuchany, styropian, piłka plażowa, kamizelka asekuracyjna, rzutka ratownicza, bojka ratownicza (te dwa-rzutka, bojka- są sprzętem służb WOPR), beczka plastikowa, i wszystko co wymienisz więcej.
W życiu Mastiff nie powiedziałem że dmuchany krokodyl to sprzęt ratunkowy,jaja sobie robisz
Oj Radek, nie łapiesz ironii i cynizmu. Podkreśliłem właśnie, że miałeś rację, że jakiś szmelc, taki jak podpowiedziałeś- dmuchany krokodyl, nie może być brany pod uwagę nawet.
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie
śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27
listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić
wędkarz. Najważniejsze z nich to:
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
No tak.
Ustawodawca zafundował nam przepis, analogiczny do pasów bezpieczeństwa w samochodzie.
Kodeks drogowy mówi jasno i tu jest wszystko jasne.Tylko jestem ciekaw,
jak będzie to wyglądało w praktyce ( wiemy wszyscy jak jest na drodze)? No i ile będzie kosztowało takie "niemanie" sprzętu ratunkowego?
Koło jedno. Kapoki każdy. Tu chodzi o atest, bo atest świadczy o pełnym spełnieniu wymogów bezpieczeństwa. Spotkałem się juz z kapokami, które ciągnęły na dno każdego, kto je założył, bo były tanie. Widziałem również koła ratunkowe, które po niecelnym rzucie tonącemu nabijały guza i tracił nawet przytomność po takim łupnięciu w głowę. Mało tego, kapok musi być założony, a nie leżeć obok. Jest to niewygodne, ale gwarantuję, że wiele osób dzięki temu zostało podjętych z wody po długim czasie dryfowania w wodzie i dziś żyją, a z kapokiem się na wodzie nie rozstają. Zauważ, że nawet ratownicy WOPR na sprzęcie pływającym posiadają kapoki, lub chociaż kamizelki asekuracyjne. Naprawdę warto.
Czyli rozumiem,że jak będziesz kolego pływał łodzią w celu kontrolowania wędkarzy to będziesz w kapoku?Jakoś ciężko mi w to uwierzyć!Jeszcze w życiu nie widziałem straży czy policji wodnej w kapokach.A może chodzi o to ,żeby wyciągać kasę od wędkarzy,a nie o ich bezpieczeństwo-tak samo jak to jest z fotoradarami,stoją tam gdzie można najwiecej zarobić,a nie w celu poprawienia bezpieczeństwa na drodze.
Czyli rozumiem,że jak będziesz kolego pływał łodzią w celu kontrolowania wędkarzy to będziesz w kapoku?Jakoś ciężko mi w to uwierzyć!Jeszcze w życiu nie widziałem straży czy policji wodnej w kapokach.A może chodzi o to ,żeby wyciągać kasę od wędkarzy,a nie o ich bezpieczeństwo-tak samo jak to jest z fotoradarami,stoją tam gdzie można najwiecej zarobić,a nie w celu poprawienia bezpieczeństwa na drodze.
No tak się składa, że tak, bo taki jest regulamin, również prawo wodne kolego. Straż pływa w kapokach, chociażby ze względu na kontrolowanie wielu "nerwowych" wędkarzy, pościgi za kłusownikami na łodziach i możliwość wpadnięcia do wody. Policja wodna nie zawsze pływa w kapokach, ze względu na ich wewnętrzne przepisy na większych jednostkach pływających tzw. "Wodnych radiowozach". Kolejna rzecz, to to, iż nie jest to jak sądzisz WYCIĄGANIE KASY OD WĘDKARZY, tylko dbałość o bezpieczeństwo na wodzie i zminimalizowanie przypadków utonięć własnie przez brak środków ratunkowych przez wędkarzy. Mandaty za niezapięte pasy bezpieczeństwa, to też Twoim zdaniem WYCIĄGANIE KASY OD KIEROWCÓW? Pomyśl co piszesz.
O własne bezpieczeństwo powinien dbać każdy sam we własnym zakresie, a nie jakieś przepisy. Ja jeżdżę w pasach tylko dlatego, że mam poduszkę powietrzną a nie dlatego, że mnie zmuszają do tego przepisy. Zresztą nakazy właśnie typu pasy czy obowiązkowy sprzęt ratunkowy na "środku pływającym" są dla mnie bzdurą i ograniczaniem wolności osobistej. Tu każdy sam powinien sobie odpowiedzieć czy chce być zabezpieczony czy ryzykować. A państwo nie powinno prowadzić ludzi za rączkę jakbyśmy byli głupimi baranami. Zresztą jak ktoś jest takim baranem to może nawet lepiej by było dla ogółu społeczeństwa aby sam siebie wyeliminował. Wiem , że jest to dość skrajny pogląd ale nie dajmy sie zwariować tylko myślmy trzeźwo i nie dopuszczajmy do tego aby przepisy kierowały naszym życiem lecz rozsądek. A swoją drogą NIGDY NIE WIDZIAŁEM aby jakikolwiek ratownik, policjant, czy PRSowiec pływał w kapoku na jeziorach, na Wiśle może widziałem ze 3-4 razy. Więc ja MUSZĘ A ONI NIE? Sorki ale to jest moje życie i mam prawo sam nim kierować. I tu człowiek powinien mieć prawo wyboru.
Kolego, uważam że kolega Mastif wyczerpał temat ,życie ludzkie jest najważniejsze, a ty znów zaczynasz, kombinezon a może krokodyl dmuchany,nie żartujcie nad tematem bezpieczeństwa nad wodą i wyposażeniem z tym związanym ,ta inwestycja to nasze życie.POZDRAWIAM.
Swietnie sie czyta jak ktoś sie stara pokazac swoje mądrości, na temat który nie ma zielonego pojęcia.Swietne porónanie kombinozy wypornościowego z krokodylem dmuchanym i olanie wartości i parametrów jakie te kombinezony posiadają.Nie należy je stawiac obok sprzętu ratunkowego typu koła ,kapoka bo sprzetem takim nie jest, lecz olanie jego wartości jest bezmyślnym wypowiadaniem sie.
Kombinezon wypornosciowy ,posiada wodoodporny nylon; wypełnienie: lekka i elastyczna pianka o wysokiej pływalności i wysokich właściwościach termoizolacyjnych. Kombinezony te nazywa sie pływającymi kombiznezami ,ale maja główna zalete ,utrzymuja ciepłote zapobiegając szybkiemu wychłodzeniu co jest częstą przyczyną zgonu.
Nie nakręcajciesie tym co piszą mądrzejsi koledzy i że musicie na siłe coś klepnąc żeby tylko jednego i drugiego pochwalono bo sie wypowie że bezpieczęństwo nad wodą to inwestycja w nasze życie. To jest oczywista oczywistośc,tak jak że kapok może uratowac nam życie.Niestety życie pisze swoje reguły i scenariusz,a do zasad nawet nie zawsze władza,strażnicy i ratownicy sie stosują....dalego że Polak jest mądry po szkodzie,czego nikomu nie życze drodzy obywatele naszego kraju.
O własne bezpieczeństwo powinien dbać każdy sam we własnym zakresie, a nie jakieś przepisy. Ja jeżdżę w pasach tylko dlatego, że mam poduszkę powietrzną a nie dlatego, że mnie zmuszają do tego przepisy. Zresztą nakazy właśnie typu pasy czy obowiązkowy sprzęt ratunkowy na "środku pływającym" są dla mnie bzdurą i ograniczaniem wolności osobistej. Tu każdy sam powinien sobie odpowiedzieć czy chce być zabezpieczony czy ryzykować. A państwo nie powinno prowadzić ludzi za rączkę jakbyśmy byli głupimi baranami. Zresztą jak ktoś jest takim baranem to może nawet lepiej by było dla ogółu społeczeństwa aby sam siebie wyeliminował. Wiem , że jest to dość skrajny pogląd ale nie dajmy sie zwariować tylko myślmy trzeźwo i nie dopuszczajmy do tego aby przepisy kierowały naszym życiem lecz rozsądek. A swoją drogą NIGDY NIE WIDZIAŁEM aby jakikolwiek ratownik, policjant, czy PRSowiec pływał w kapoku na jeziorach, na Wiśle może widziałem ze 3-4 razy. Więc ja MUSZĘ A ONI NIE? Sorki ale to jest moje życie i mam prawo sam nim kierować. I tu człowiek powinien mieć prawo wyboru.
Trudno, żeby Policjant, czy tym bardziej ratownik WOPR pływał na swojej jednostce w kapoku! Każdy Policjant posterunku wodnego jest RATOWNIKIEM WOPR, a trudno, żeby ratownicy pływali w kapokach wypornościowych, kiedy w każdej chwili mogą skakać do wody! A to, czy Ty nałożysz kapok, czy zapniesz pasy w aucie, czy tego nie zrobisz, to już Twoja indywidualna sprawa i twojego portfela. Dura lex sed lex..........
Mastiff poniekąd masz rację z "Dura lex sed lex" lecz moim skromnym zdaniem durnego prawa nie ma sensu przestrzegać a takie odczucie mam względem obowiązku posiadania kapoka. Poza tym jak napisał Kolega "perwer" również mi tu śmierdzi jakimś kolesiostwem bo akurat taki kapoczek czy koło jest DUŻO bardziej zawodne niż wspomniany kombinezon wypornościowy. A tak apropos jest to sprzęt zapewniający największe bezpieczeństwo z dostępnych na rynku "urządzeń" ratunkowych. Ale dla naszego ustwodawcy to nic nie znaczy. I czy to nie jest głupie prawo? I w takim razie czy musimy podporządkowywać się takim bublom prawnym? Dodatkowo jak już wspomniałem skoro nawet ludzie zatrudnieni do pilnowania wód (chodzi mi przede wszystkim o PSR, których na Wiśle dość często widzę) do niego się nie stosują to jak sam mam mieć szacunek do tych przepisów? Piszę to wszystko bo coraz bardziej mnie wkurzają te wszystkie nakazy, zakazy a zapomina się o tym, że to sam obywatel powinien dbać o własne bezpieczeństwo a nie państwo. Ja osobiście na jeziorze na bank nie założę kapoka bo jest cholernie niewygodny poza tym całkiem nieźlę pływam. Sytuacja natomiast jest zupełnie inna na rzece tym bardziej tak dużej i niebezpiecznej jak moja toruńska Wisła. Tu faktycznie trzeba dbać o własną skórę bo może się to skończyć nieciekawie. Ale ja myślę całkiem logicznie;) i wiem co może mi grozić w danej chwili i miejscu. I tego powinno się uczyć ludzi akcjami promującymi bezpieczeństwo a nie przepisami. A jak ktoś jest głupi to sam sobie winien. Trudno, mi głupich nie żal.
Mastiff poniekąd masz rację z "Dura lex sed lex" lecz moim skromnym zdaniem durnego prawa nie ma sensu przestrzegać a takie odczucie mam względem obowiązku posiadania kapoka. Poza tym jak napisał Kolega "perwer" również mi tu śmierdzi jakimś kolesiostwem bo akurat taki kapoczek czy koło jest DUŻO bardziej zawodne niż wspomniany kombinezon wypornościowy. A tak apropos jest to sprzęt zapewniający największe bezpieczeństwo z dostępnych na rynku "urządzeń" ratunkowych. Ale dla naszego ustwodawcy to nic nie znaczy. I czy to nie jest głupie prawo? I w takim razie czy musimy podporządkowywać się takim bublom prawnym? Dodatkowo jak już wspomniałem skoro nawet ludzie zatrudnieni do pilnowania wód (chodzi mi przede wszystkim o PSR, których na Wiśle dość często widzę) do niego się nie stosują to jak sam mam mieć szacunek do tych przepisów? Piszę to wszystko bo coraz bardziej mnie wkurzają te wszystkie nakazy, zakazy a zapomina się o tym, że to sam obywatel powinien dbać o własne bezpieczeństwo a nie państwo. Ja osobiście na jeziorze na bank nie założę kapoka bo jest cholernie niewygodny poza tym całkiem nieźlę pływam. Sytuacja natomiast jest zupełnie inna na rzece tym bardziej tak dużej i niebezpiecznej jak moja toruńska Wisła. Tu faktycznie trzeba dbać o własną skórę bo może się to skończyć nieciekawie. Ale ja myślę całkiem logicznie;) i wiem co może mi grozić w danej chwili i miejscu. I tego powinno się uczyć ludzi akcjami promującymi bezpieczeństwo a nie przepisami. A jak ktoś jest głupi to sam sobie winien. Trudno, mi głupich nie żal.
Z tym kombinezonem to juz delikatnie przegiąłeś :))))) No uśmiałem się jak pszczoła :)))) Już widzę wędkarza na łodzi w lipcu, środek jeziorka, zero wiatru, 30 gradusów w cieniu, zero falki na wodzie (wyobraźnia się włączyła i już płaczę ze śmiechu), na łódce oczywiście żadnego koła ratunkowego, kapoka, ale wędkarz wygląda jak Eskimos, jest bezpieczny bo ma przecież kombinezon wypornościowy na sobie jako sprzęt ratunkowy....hahahahhaahahha.... Już Ci napisałem, nie nakładaj kapoka, nie zabieraj koła ratunkowego, przecież nie ja zapłacę mandat :) Mnie wqrwia wiele przepisów, ustaw, regulaminów, ale przestrzegam tego, bo muszę. Prędkość dopuszczalna w obszarach zabudowanych to 50 na godzinę. A pokaż mi takiego, który tak jeździ. Jeżdżą szybciej, a złapani płacą i płaczą, płaczą i płacą.... bo takie jest prawo, a Twoje krzyki i fochy tego nie zmienią , jedynie będziesz bulił za każdą niesubordynację i tyle :)
Z latem to się z Tobą zgodzę ale bardziej chodzi mi o samą ustawę, jaki jest to bubel. Przecież sam wiesz , że w zimnych porach roku taki kombinezon jest o niebo lepszy do koła czy kapoka ale ta głupia ustawa w ogóle go nie bierze pod uwagę. A i następna sprawa: ile w ciągu roku mam tych ciepłych dni gdzie woda ma na tyle wysoką temperaturę aby człowiek wytrzymał w niej przynajmniej te 20-30 minut czekając na ratunek i mając tylko kapoczek? Może z 80-90. W pozostałą część roku największym zagrożeniem jest właśnie wychłodzenie organizmu-hipotermia. Sam w zeszłym roku na jesieni z kolegą uratowaliśmy jednego faceta-wędkarza, któremu łódka się przewróciła a on nie dał rady podpłynąć do brzegu bo miał dużo ciuchów na sobie ale trzymał się łódki. I w tym momencie kapok czy koło też by g...on dało. Facet od wpadnięcia do wyciągnięcia na brzeg przesiedział w wodzie ok dwudziestukilku minut a przy brzegu nie miał już siły wejść na pomost. Oczywiście dzwoniliśmy też na straż pożarną ale ona była ponad 40 minut od zdarzenia. I gdyby nie my to nie wiem czy koleś tyle by wytrzymał bo już zaczął wpadać w lekką hipotermię. Więc tak nie broń tych przepisów bo są one nieżyciowe. Zaznaczam , że sytuacja wygląda zupełnie inaczej na rzekach. Tam liczy się aby nie zostać wciągniętym pod wodę przez prądy bo to jest właśnie największe zagrożenie życia, wychłodzenie jest na drugim miejscu. Przynajmniej jeżeli chodzi o dużą rzekę. Pozdrawiam!
nowela_ustawy_o_rybactwie_z201
psr_omowienie_noweli_ustawy.pd
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27 listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić wędkarz.
Najważniejsze z nich to:
nieposiadanie zezwolenia do wędkowania,
nieposiadanie dokumentów uprawniających do wędkowania przy sobie,
wprowadzanie ryb z innych wód (uwaga: ryby przeznaczone na przynętę muszą być złowione w łowisku w trakcie wędkowania),
brak dokumentów (przy sobie)
nieprzestrzeganie wymiarów ochronnych,
nieprzestrzeganie okresów ochronnych,
nieprzestrzeganie limitów połowowych,
brak utrzymania czystości na stanowisku,
brak wpisu do rejestru ryb,
brak rejestracji lub nieczytelne oznakowanie środków pływających służących do połowu ryb,
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
nieprzestrzeganie uchwał Zarządu Okręgu opublikowanych w zezwoleniu do wędkowania.
Za niektóre wykroczenia rosną wysokości mandatów - m. in.:
połów ryb niewymiarowych - od 200 zł wzwyż,
połów ryb podrywką niezgodnie z przepisami - od 200 zł wzwyż,
połów ryb więcej niż dwiema wędkami - od 200 zł wzwyż,
połów ryb w odległości mniejszej niż 50 m od urządzeń hydrotechnicznych - od 200 zł wzwyż.
Odmowa przyjęcia mandatu powoduje, że funkcjonariusz zatrzymuje przedmioty i dokumenty, a sprawę kieruje do sądu.
Sąd uznając winę musi orzec przepadek sprzętu, zatrzymanie dokumentów na co najmniej rok oraz karę dodatkową w postaci grzywny oraz nawiązki (w wysokości 20-krotnej wartości zabezpieczonych ryb). Ponadto orzeka o podaniu orzeczenia o ukaraniu do wiadomości publicznej na koszt ukaranego.
W ZAMIAN TEGO NASI WĘDKARZE CHCĄ PODAWANIA DOKŁADNYCH DAT ZARYBIANIA POSZCZEGÓLNYCH ZBIORNIKÓW ,A NIE JA TO DO TEJ PORY SIĘ ODBYWAŁO ,CZYLI DO PRYWATNYCH STAWÓW !!!!
Informuje kolegę,że dla dobra powiększenia populacji ryb,zwłaszcza karpi,celowo ukrywamy czas i miejsce zarybiania.Ryby nauczone że dostają gotowy pokarm a nie muszą go zdobywać mogą być wyłowione wszystkie,no zdecydowana większość przez kolegów wędkarzy.Społeczna Straż Rybacka nie jest w stanie stać i pilnować limitów połowów.To są ludzie kórzy społecznie pełnią swoją służbę.Natomiast oskarżanie bez konkretnych dowodów,że ryby zamiast do wód PZW trafiają do stawów prywatnych może Kolegę kosztować wiele nieprzyjemności.Radzę uważać na słowa.
A moze zamiast ukrywac takie informacje, lepiej byloby zakazac lowienia w takich miejscach np. przez tydzien. I walic mandaty za lamanie tego zakazu.
Utajniajac czas i miejsce zarybien, jedynie sciagacie na siebie podejrzenia, czy takie sa przeprowadzane wogole. I nie ma sie co dziwic ludziom, skoro nad woda mamy to co mamy. Jak czytam np. u siebie ile i czego wpuscili do wody na ineteresujacym mnie odcinku, tez zaczynam watpic czy aby te ryby na pewno do wody trafily. Bo jak inaczej wytlumaczyc ciagle zarybianie np. kleniem i zlowienie 2 ryb w ciagu roku przez 3 muszkarzy. Moze i nie umiemy lowic, moze sie nie zdarzylo, ale wystarczy pogadac z innymi i spytac o klenia ponizej zalewu. Brak, taka pada odpowiedz. Ale ciagle sypia !!!.
Roumald55 ja nie widzę nic złego w tym , ze koło informuje o dokładnym terminie zarybień. Zresztą taki system jest wprowadzony w moim kole KM Toruń i nikt na niego nie narzeka. Ba nawet jest na stronie koła informacja kiedy takowe zarybienie będa i wędkarze są zapraszani do pomocy. I ten system sprawdza się co widać po łowiskach będących pod kuratelą koła, jest po prostu dużo wiecej ryby. Ale żeby miało to sens to nie mozna zarybiać takimi gatunkami jak karp bo faktycznie jest to głupia ryba i łatwo ją potem wyłowić. A jak już zarybiać nim, czego jestem totalnym przeciwnikiem bo to jest w naszym klimacie szkodnik, to robi się to w zimę pod lodem. Proste i bardzo skuteczne rozwiazanie. Tylko trzeba mieć myślących ludzi w kole a nie bezmózgich debili.
Serdecznie przepraszam Kolegę za pomyłkę. Powinno być Romuald55, ale jak sie człowiekowi spieszy to czasem są pomyłki;)
Niestety taka jest Ustawa i trzeba Nam ja przestrzegać , tak samo , jak to................... że ślimak jest rybą
Niestety taka jest Ustawa i trzeba Nam ja przestrzegać , tak samo , jak to................... że ślimak jest rybą
W dodatku według przepisów unijnych - rybą śródlądową ( sic ) !!!
Niestety taka jest Ustawa i trzeba Nam ja przestrzegać , tak samo , jak to................... że ślimak jest rybą
W dodatku według przepisów unijnych - rybą śródlądową ( sic ) !!!
Ponoć nawet pływajaca
Ślimaki to akurat zasługa Francuzów....mnie w tej ustawie martwi tylko jedno....mianowicie wpisywanie ryb w rejestr w pewnych okolicznościach, bo często ten przepis jest nadinterpretowany przez służby. Ale do rzeczy. Często ze znajomymi wędkarzami trenujemy przed zawodami na danym łowisku. Łapiemy ryby na wynik, nie do zabrania, ale żeby zważyć, trzeba trzymać w siatce, a wg. regulaminu każda sztuka nie wypuszczona zaraz po złowieniu winna być wpisana pomimo tego, że po ważeniu i tak trafią do wody. O ile oficjalne zawody kierują się swoimi prawami i tam nie trzeba mazać w książeczce, o tyle podczas treningu czy nawet łapania dla przyjemności i chęci sprawdzenia się, wszystko co w siatce ma być w książeczce (o ile płotka nie stanowi problemu, o tyle zdarzają się tzw. bonusy). Jak więc mam robić sobie turę sprawdzającą, jak praktycznie po każdej większej sztuce muszę przerwać i szrajbować miarę itd? Jeśli ktoś próbował szybkościowego robienia wyniku wie, że to jest praktycznie nie możliwe - liczy się czas - jak są brania korzystasz. O ile w ubiegłym roku zwykle dyskusja ze strażnikami miała jakiś sens i spotykała się ze zrozumieniem, o tyle w tym roku było już ciężko, bo właśnie te "2 stówki i więcej" to jakieś konkretne pieniądze dla związku i bynajmniej nie małe dla mnie. Jestem za ochroną wód, bo to służy nam wszystkim. Zaostrzenie przepisów jest jak najbardziej słuszne (swoją drogą legalizacja podrywki to dla mnie nonsens i pole do nadużyć, a gumofilce i tak będą targać karaski ze stawu w miejsce gdzie ich nie ma), ale...no właśnie, czasami nie ma czasu wpisywać, i tu mój apel do strażników, bądźcie ludźmi, takiego wędkarza na prawdę nie trudno odróżnić od reszty. W najgorszym przypadku każcie zważyć i wypuścić na waszych oczach, to jest jakieś rozwiązanie. Swoją drogą ilu z was widziało kłusola czy innego zapominalskiego z wagą wędkarską i ile osób tłumaczy się w ten sposób?....Pozdrawiam i otwartego umysłu życzę.
Oczywiście , że się z Tobą zgodzę i pewnie inni społeczni strażnicy też , ale PSR ----- z nimi już nie ma żartów , choć jeszcze nie mają rozporządzenia , aby karać z nowej Ustawy .
I jeszcze jedno ten mandat w kwocie 200 złotych nie idzie do PZW tylko do budżetówki ( bo za co PSR ma na pensje ??? )
Oczywiście , że się z Tobą zgodzę i pewnie inni społeczni strażnicy też , ale PSR ----- z nimi już nie ma żartów , choć jeszcze nie mają rozporządzenia , aby karać z nowej Ustawy .
I jeszcze jedno ten mandat w kwocie 200 złotych nie idzie do PZW tylko do budżetówki ( bo za co PSR ma na pensje ??? )
Witam
Kasa za każdy mandat trafia na konto danego Urzędu Wojewódzkiego.
Pozdr.
Kolego ,,sium’ podczas treningu sam widzisz jak Ci ryby wchodzą i nie musisz je trzymać w siatce . Ja na przykład przy takim łowieniu wcale nie trzymam siatki , a tylko wypuszczam .
Po drugir ryby niewymiarowe przecież nie podlegają braniu ich do wyniku i tak zwane bonusy niewymiarowe powinny pójść do wody . Kolego co Ty chcesz naruszać RAPR i tworzyć go pod potrzeby treningów , lub zawodów . A tak na koniec jeżeli wchodzi większość bonusów to czasami szkoda czasu i raczej łowienie wyczynowe nie nastawia się na łowienie ich .
Co do tego nowego RAPR to zauważyłem brak zapisu że można tylko łowić na wodach górskich na przynęty sztuczne , i brak określenia swobodnego dostępu do wód PZW .
Jak zwykle Kaziu masz rację , oni popełnili niedopatrzenie z którego wynika , że możesz łowić na robala , ale szybko pewnie się zweryfikują w mądry dla nich sposób , że inna Ustawa tego zabrania ( ale na razie to walnęli byka i to nie pierwszy raz , na swoją niekorzyść ) ...tylko wędkarze są zdezorientowani , bo nie wiedzą , jak mają robić
Kolego ,,sium’ podczas treningu sam widzisz jak Ci ryby wchodzą i nie musisz je trzymać w siatce . Ja na przykład przy takim łowieniu wcale nie trzymam siatki , a tylko wypuszczam .
Jak zatem ustalasz wynik.....bo ja nie lubię robić czegoś na oko
Po drugir ryby niewymiarowe przecież nie podlegają braniu ich do wyniku i tak zwane bonusy niewymiarowe powinny pójść do wody . Kolego co Ty chcesz naruszać RAPR i tworzyć go pod potrzeby treningów , lub zawodów . A tak na koniec jeżeli wchodzi większość bonusów to czasami szkoda czasu i raczej łowienie wyczynowe nie nastawia się na łowienie ich .
Nie wspomniałem nawet słowem o nie wypuszczaniu ryb nieregulaminowych...mijało by się to z celem ważyć sztuki, które nie są kwalifikowane do ogólnego wyniku. Poza tym, nie raz byłem świadkiem i doświadczyłem na własnej skórze, że czasami pomimo nastawienia na płoć, podchodzi leszcz, jaź, kleń i to z goła inna wagowo ryba. Łowię i trenuję na rzecei zbiorniku zaporowym, bo to właśnie tam najczęściej biorę udział w zawoach w swoim okręgu. Rrzeka to inna bajka i trzeba się spodziewać wszystkiego. Na zbiorniku nieraz na bacie miałem karpika czy ładną łopatkę (takie łowisko) To właśnie o taki bonus mi chodzi, nie mówię tu o jelcach czy centymetrowych okonkach.
Kolego Romuald55 jeśli piszesz ,że celowo ukrywacie zarybienia poszczególnych zbirników i odcinków .To odpowiedz mi dlaczego My Wędkarze mamy wam sie wykazywac za pomocą bezsensownych rejestrów połowu ?,w których wymagacie podania dokładnego miejsca i daty wędkowania. Czemu to ma służyć? Tylko prosze Cię nie wkręcaj mi i innym czytającym ten temat ,że chodzi o zarybienia tych miejsc .Czy to czasem nie chodzi o to gdzie i o jakiej porze roku morzna wybrac sie z kolegami na pewną rybę ???
Kolego Romuald55 jeśli piszesz ,że celowo ukrywacie zarybienia poszczególnych zbirników i odcinków .To odpowiedz mi dlaczego My Wędkarze mamy wam sie wykazywac za pomocą bezsensownych rejestrów połowu ?,w których wymagacie podania dokładnego miejsca i daty wędkowania. Czemu to ma służyć? Tylko prosze Cię nie wkręcaj mi i innym czytającym ten temat ,że chodzi o zarybienia tych miejsc .Czy to czasem nie chodzi o to gdzie i o jakiej porze roku można wybrac sie z kolegami na pewną rybę ???
Kolego ,,sium” Podczas treningu nikt Ciebie nie zmusza do wrzucania ryb do siatki , jakie one by były. Wpisujesz tylko te które masz w siatce i podlegają do zabrania . U nas właśnie tak jest , że ryby w siatce podlegają do zabrania a nie wypuszczania i teraz jak złowisz coś podczas treningu to wypuszczasz i sprawa załatwiona . Nie musisz tego co wypuszczasz wpisywać . Jedynie same zawody różnią się tym że ryby się przechowuje w siatkach do zwarzenia , ale już są określone te siatki jakie powinny być . Właśnie do takiego przetrzymywania wielu ma pretensje , względem zawodów . Ta ustawa głównie to nas wędkarzy traktuje jako kłusowników i to widać po tych przepisach co autor tego tematu napisał . Mniej jest poświęcone rybakom i zachowaniu się ich nad wodą , mniej jest napisane o samych kłusownikach . Po prostu Panowie to my głównie kłusujemy bo z tego wychodzi jak nas ta ustawa traktuje . Inne profesje nie mają tak wyszczególnione zakazy , zauważcie to sobie . Głównie dlatego tak jest bo udział brali w tworzeniu tej ustawy nie wędkarze , a jak już ktoś bral to oczywiście ten co hołduje ZiW . Ja inaczej tego sobie nie mogę wytłumaczyć .
Chciałbym wrócic do tematu początkowego-przewinienia. Uważam,że będą jaja z interpretacją punktu IV.3.11 RAPR a dotyczącego ryb przeznaczonych na przynętę i zasad ich wprowadzania. Wyższa szkoła jazdy. A co ktoś powie na mrożone trupki?
Dokładnie, potrzeba jasnej interpretacji, bo jeżeli zapis ma za zadanie eliminowanie rozprzestrzeniania się chorób ryb to powinien dotyczyć ryb przeznaczonych na przynętę zarówno żywych jak i martwych (np mrożonych) jak i ich części.
Należy zastanowić się również nad znaczeniem słowa "wprowadzone".
"..Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane ….”
Czy wprowadzone znaczy użyte jako przynęta, czy też raczej chodzi tu o wypuszczenie ryb pozyskanych wcześniej za pomocą podrywki a nie użytych podczas połowu w danym dniu.
Proszę o opinie.
Koledzy kowal77 i kutwa-run1 macie rację, że przepis ten może wprowadzić niepotrzebne zamieszanie bo jest nieprecyzyjny. Orginalnie miało chodzić o żywe ryby łapane na podrywkę lub wędkę natomiast tego nie połączono i zawsze może znaleźć się jakiś upierdliwy strażnik mogący przyczepić się, że łapię np. na mrożone uklejki. Tylko tu mamy niepodważalny argument. Ryby mrożone są praktycznie wysterylizowane, nie zawierają praktycznie jakichkolwiek bakterii. I tym można się podpierać w razie czego. Ale mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie spotkać się z taką sytuacją.
Kolego Kolo jeżeli byłeś świadkiem wpuszczania narybku przeznaczonego do zarybienia wód PZW do stawów prywatnych to jest to kradzież i powinna być natychmiast zgłoszona do prokuratury ,natomiast proszę zauważyć jak zachowują się się wędkarze gdy woda z rzek zalewa stawy hodowlane i ryba idzie do rzeki eldorado i żeś [rzeka Lubica w Gubinie], to jest naturalne zarybienie. Na jeziorach jest podobnie niech wędkarze dowiedzą się że nastąpiło zarybienie biczują wodę dopóki spławiki nie przestaną drgać taka jest natura niektórych naszych kolegów a na wodę wypływają na wszystkim co unosi się na wodzie.Uczestniczę w zarybieniach na swoim terenie i oświadczam że narybek trafia do wód PZW. POZDRAWIAM.
Próbowałem znaleśc interpretację tego przepisu ale nigdzie nie znalazłem. Szukałem nawet na stronie PZW- też nie ma. A gdzie jak gdzie ale PZW powinno to wyjaśnic i tłustym drukiem umieścic na swoich stronach. Ja osobiście przewiduję sporo kłopotów, jak napisał kolega KOWAL 77, z samym pojęciem WPROWADZAC. Z tym mrożonym trupkiem to był żart, chociaż jak znam życie, a trochę znam, to........
Natomiast koledzy wracając do samej ustawy macie rację ona jest w pewnym sensie martwa, ponieważ brakuje do niej przepisów wykonawczych, czekamy nadal na nie ,tak to już jest z tym prawem u nas.POZRDAWIAM.
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27 listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić wędkarz.
Najważniejsze z nich to:
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
Czy ktoś się może wie,czy ustawodawca określił się -co to jest sprzęt ratunkowy?Czy to musi byc np.koła z jakimś atestem,czy mogę na pontonie miec kolo czy jakiś inny sprzęt wykonane własnoręcznie?Proszę o odpowiedz,jeżeli ktoś wie.
Kolego urządzenie pływające przeznaczone do wędkowania na śródlądowych wodach powierzchniowych jest statkiem w rozumieniu ustawy o żegludze śródlądowej[art.5ust.1pkt1 ust.o żegludze śródlądowej] i ta ustawa nakłada na ciebie obowiązek posiadania sprzętu ratunkowego[kamizelki ratunkowe, koło ratunkowe] w przypadku używania zaburtowego silnika spalinowego także gaśnicy .Koledzy nasza nowa ustawa posiłkuje się właśnie wybranymi zagadnieniami z ochrony środowiska ,prawa wodnego itp.Sam osobiście dobrze pływam ,ale na łodzi mam kapok bo tak nakazuje zdrowy rozsądek. Z Policją Wodną w tym zakresie nie ma dyskusji.POZDRAWIAM.
Co do zarybień prywatnych z naszych funduszy juz słyszałem kilkakrotnie.W moim kole prawdopodobnie(co znaczy nie napewno) dzieje sie to co roku.Jak jest naprawde nie wiem,ale za dużo poważnych ludzi o tym gada i za dużo mamy znajomych z PZW żeby nic na rzeczy nie było.Ja nikogo nie oskarżam i mam to gdzieś,bo na zebraniach u nich jest litr na głowe i w dupie maja nasze opinie a ja sie będe przejmował .Strażnika pijanego bronią ,a za inne sprawy...Panowie na jakim świecie żyjecie..Ktoś napisał o prokuraturze,koledzy kto będzie sie po sądach i prokuratorze szlajał za nie osobistą sprawą?Wiecie ile to kosztuje zdrowia,trzeba miec dowody,świadkowie,kto wam bedzie coś do prokuratury zgłaszał? ,media to jeszcze ale dla nich jak nie ma krwi w temacie, to nie temat..Tyle ile jest wędkarzy ,tyle jest przekrętów o których nawet nie mamy pojęcia.Może właśnie w tej chwili gdzieś w odziale PZW defraudują kase,może inne przekręty,a może jest czysto i wszystko ok ,w co można uwieżyc jak sie jest naiwnym.Jak powinien wyglądac regulamin i zarybienia nie wypowiadam sie bo nie ma po co,możemy tutaj na forum najwspanialsze rzeczy wymyślic a i tak w dupie to ma każdy kto takiego forum nie czyta,a jak czyta to sie tylko uśmieje pod nosem naleje kielicha i naciśnie back space.
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27 listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić wędkarz.
Najważniejsze z nich to:
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
Czy ktoś się może wie,czy ustawodawca określił się -co to jest sprzęt ratunkowy?Czy to musi byc np.koła z jakimś atestem,czy mogę na pontonie miec kolo czy jakiś inny sprzęt wykonane własnoręcznie?Proszę o odpowiedz,jeżeli ktoś wie.
Żadnych samoróbek. Koło ratunkowe atestowane (taka "metka"), kapok ratunkowy również atestowany.
Koło ratunkowe.
OK-rozumiem,dzięki za odpowiedź.Tylko czy ustawodawca dba o nasze bezpieczeństwo czy o kieszenie producentów takiego sprzętu?Moim zdaniem to raczej to drugie.
Jeszcze jedno pytanie-jeśli na pontonie będę łowił w towarzystwie kolegi,to czy owego sprzętu musi być po jednym dla każdego z nas czy jeden na sprzęt pływający wystarczy?
Jeszcze jedno pytanie-jeśli na pontonie będę łowił w towarzystwie kolegi,to czy owego sprzętu musi być po jednym dla każdego z nas czy jeden na sprzęt pływający wystarczy?
Witam ..:)
No raczej na życiu nie powinno się oszczędzać:))Jest jedno ..a jak obje wpadniecie do wody???
Koło jedno. Kapoki każdy. Tu chodzi o atest, bo atest świadczy o pełnym spełnieniu wymogów bezpieczeństwa. Spotkałem się juz z kapokami, które ciągnęły na dno każdego, kto je założył, bo były tanie. Widziałem również koła ratunkowe, które po niecelnym rzucie tonącemu nabijały guza i tracił nawet przytomność po takim łupnięciu w głowę. Mało tego, kapok musi być założony, a nie leżeć obok. Jest to niewygodne, ale gwarantuję, że wiele osób dzięki temu zostało podjętych z wody po długim czasie dryfowania w wodzie i dziś żyją, a z kapokiem się na wodzie nie rozstają. Zauważ, że nawet ratownicy WOPR na sprzęcie pływającym posiadają kapoki, lub chociaż kamizelki asekuracyjne. Naprawdę warto.
Na DOBRYM kole utrzymają się do przybycia pomocy, nawet 4 osoby.
No raczej na życiu nie powinno się oszczędzać:))Jest jedno ..a jak obje wpadniecie do wody???
Wszystko rozumiem i popieram Twoją wypowiedz.Tylko trochę mało miejsca na pontonie,a tu dochodzą kolejne gadżety,człowiek tylko się wkurza,zamiast cieszyc się wędkowaniem.A jak będę miał tylko koło ratunkowe,będzie nas dwóch to czy dostanę mandat,za brak sprzętu ratunkowego?Ja chce łowic spokojnie a nie zadzierac z władzą,dlatego chciałbym wiedziec.
powtórzę: Koło jedno. Kapoki każdy.
A czy kombinezon wypornościowy jest sprzętem ratunkowym?Przecież także utrzyma wędkarza na powierzchni wody,co zdecydowanie zwiększa szanse jego wydostanie z wody.
Kolego, uważam że kolega Mastif wyczerpał temat ,życie ludzkie jest najważniejsze, a ty znów zaczynasz, kombinezon a może krokodyl dmuchany,nie żartujcie nad tematem bezpieczeństwa nad wodą i wyposażeniem z tym związanym ,ta inwestycja to nasze życie.POZDRAWIAM.
A czy kombinezon wypornościowy jest sprzętem ratunkowym?Przecież także utrzyma wędkarza na powierzchni wody,co zdecydowanie zwiększa szanse jego wydostanie z wody.
Mimo, że odpowiedziałem jednoznacznie i wymieniłem już jedyny sprzęt jaki jest obowiązkowy, to odpowiem i na to pytanie. Kombinezon wypornościowy NIE JEST SPRZĘTEM RATUNKOWYM. Takim sprzętem nie jest też wspomniany przez Radka, dmuchany krokodyl, kaczuszka, rękawki dmuchane, deska pływacka, materac dmuchany, styropian, piłka plażowa, kamizelka asekuracyjna, rzutka ratownicza, bojka ratownicza (te dwa-rzutka, bojka- są sprzętem służb WOPR), beczka plastikowa, i wszystko co wymienisz więcej.
W życiu Mastiff nie powiedziałem że dmuchany krokodyl to sprzęt ratunkowy,jaja sobie robisz .
W życiu Mastiff nie powiedziałem że dmuchany krokodyl to sprzęt ratunkowy,jaja sobie robisz
Oj Radek, nie łapiesz ironii i cynizmu. Podkreśliłem właśnie, że miałeś rację, że jakiś szmelc, taki jak podpowiedziałeś- dmuchany krokodyl, nie może być brany pod uwagę nawet.
Po nowelizacji ustawy z dnia 24 września 2010 r. „ o rybactwie śródlądowym" (Dz. U. nr 200 poz. 1322), która weszła w życie z dniem 27 listopada 2010 r., zwiększył się katalog wykroczeń, jakie może popełnić wędkarz.
Najważniejsze z nich to:
brak sprzętu ratunkowego na środku pływającym służącym do połowu ryb,
No tak.
Ustawodawca zafundował nam przepis, analogiczny do pasów bezpieczeństwa w samochodzie.
Kodeks drogowy mówi jasno i tu jest wszystko jasne.Tylko jestem ciekaw, jak będzie to wyglądało w praktyce ( wiemy wszyscy jak jest na drodze)? No i ile będzie kosztowało takie "niemanie" sprzętu ratunkowego?
Koło jedno. Kapoki każdy. Tu chodzi o atest, bo atest świadczy o pełnym spełnieniu wymogów bezpieczeństwa. Spotkałem się juz z kapokami, które ciągnęły na dno każdego, kto je założył, bo były tanie. Widziałem również koła ratunkowe, które po niecelnym rzucie tonącemu nabijały guza i tracił nawet przytomność po takim łupnięciu w głowę. Mało tego, kapok musi być założony, a nie leżeć obok. Jest to niewygodne, ale gwarantuję, że wiele osób dzięki temu zostało podjętych z wody po długim czasie dryfowania w wodzie i dziś żyją, a z kapokiem się na wodzie nie rozstają. Zauważ, że nawet ratownicy WOPR na sprzęcie pływającym posiadają kapoki, lub chociaż kamizelki asekuracyjne. Naprawdę warto.
Czyli rozumiem,że jak będziesz kolego pływał łodzią w celu kontrolowania wędkarzy to będziesz w kapoku?Jakoś ciężko mi w to uwierzyć!Jeszcze w życiu nie widziałem straży czy policji wodnej w kapokach.A może chodzi o to ,żeby wyciągać kasę od wędkarzy,a nie o ich bezpieczeństwo-tak samo jak to jest z fotoradarami,stoją tam gdzie można najwiecej zarobić,a nie w celu poprawienia bezpieczeństwa na drodze.
Czyli rozumiem,że jak będziesz kolego pływał łodzią w celu kontrolowania wędkarzy to będziesz w kapoku?Jakoś ciężko mi w to uwierzyć!Jeszcze w życiu nie widziałem straży czy policji wodnej w kapokach.A może chodzi o to ,żeby wyciągać kasę od wędkarzy,a nie o ich bezpieczeństwo-tak samo jak to jest z fotoradarami,stoją tam gdzie można najwiecej zarobić,a nie w celu poprawienia bezpieczeństwa na drodze.
No tak się składa, że tak, bo taki jest regulamin, również prawo wodne kolego. Straż pływa w kapokach, chociażby ze względu na kontrolowanie wielu "nerwowych" wędkarzy, pościgi za kłusownikami na łodziach i możliwość wpadnięcia do wody. Policja wodna nie zawsze pływa w kapokach, ze względu na ich wewnętrzne przepisy na większych jednostkach pływających tzw. "Wodnych radiowozach". Kolejna rzecz, to to, iż nie jest to jak sądzisz WYCIĄGANIE KASY OD WĘDKARZY, tylko dbałość o bezpieczeństwo na wodzie i zminimalizowanie przypadków utonięć własnie przez brak środków ratunkowych przez wędkarzy. Mandaty za niezapięte pasy bezpieczeństwa, to też Twoim zdaniem WYCIĄGANIE KASY OD KIEROWCÓW? Pomyśl co piszesz.
O własne bezpieczeństwo powinien dbać każdy sam we własnym zakresie, a nie jakieś przepisy. Ja jeżdżę w pasach tylko dlatego, że mam poduszkę powietrzną a nie dlatego, że mnie zmuszają do tego przepisy. Zresztą nakazy właśnie typu pasy czy obowiązkowy sprzęt ratunkowy na "środku pływającym" są dla mnie bzdurą i ograniczaniem wolności osobistej. Tu każdy sam powinien sobie odpowiedzieć czy chce być zabezpieczony czy ryzykować. A państwo nie powinno prowadzić ludzi za rączkę jakbyśmy byli głupimi baranami. Zresztą jak ktoś jest takim baranem to może nawet lepiej by było dla ogółu społeczeństwa aby sam siebie wyeliminował. Wiem , że jest to dość skrajny pogląd ale nie dajmy sie zwariować tylko myślmy trzeźwo i nie dopuszczajmy do tego aby przepisy kierowały naszym życiem lecz rozsądek. A swoją drogą NIGDY NIE WIDZIAŁEM aby jakikolwiek ratownik, policjant, czy PRSowiec pływał w kapoku na jeziorach, na Wiśle może widziałem ze 3-4 razy. Więc ja MUSZĘ A ONI NIE? Sorki ale to jest moje życie i mam prawo sam nim kierować. I tu człowiek powinien mieć prawo wyboru.
W Moim odczuciu to wszystkie tego typu USTAWY są robione pod tzw. KOLESI i tzw.PRODUCENTÓW a wszystko po to aby wyciągać KASĘ od WĘDKARZY !!!!!!!!!!!
Kolego, uważam że kolega Mastif wyczerpał temat ,życie ludzkie jest najważniejsze, a ty znów zaczynasz, kombinezon a może krokodyl dmuchany,nie żartujcie nad tematem bezpieczeństwa nad wodą i wyposażeniem z tym związanym ,ta inwestycja to nasze życie.POZDRAWIAM.
Swietnie sie czyta jak ktoś sie stara pokazac swoje mądrości, na temat który nie ma zielonego pojęcia.Swietne porónanie kombinozy wypornościowego z krokodylem dmuchanym i olanie wartości i parametrów jakie te kombinezony posiadają.Nie należy je stawiac obok sprzętu ratunkowego typu koła ,kapoka bo sprzetem takim nie jest, lecz olanie jego wartości jest bezmyślnym wypowiadaniem sie.
Kombinezon wypornosciowy ,posiada wodoodporny nylon; wypełnienie: lekka i elastyczna pianka o wysokiej pływalności i wysokich właściwościach termoizolacyjnych. Kombinezony te nazywa sie pływającymi kombiznezami ,ale maja główna zalete ,utrzymuja ciepłote zapobiegając szybkiemu wychłodzeniu co jest częstą przyczyną zgonu.
Nie nakręcajciesie tym co piszą mądrzejsi koledzy i że musicie na siłe coś klepnąc żeby tylko jednego i drugiego pochwalono bo sie wypowie że bezpieczęństwo nad wodą to inwestycja w nasze życie. To jest oczywista oczywistośc,tak jak że kapok może uratowac nam życie.Niestety życie pisze swoje reguły i scenariusz,a do zasad nawet nie zawsze władza,strażnicy i ratownicy sie stosują....dalego że Polak jest mądry po szkodzie,czego nikomu nie życze drodzy obywatele naszego kraju.
O własne bezpieczeństwo powinien dbać każdy sam we własnym zakresie, a nie jakieś przepisy. Ja jeżdżę w pasach tylko dlatego, że mam poduszkę powietrzną a nie dlatego, że mnie zmuszają do tego przepisy. Zresztą nakazy właśnie typu pasy czy obowiązkowy sprzęt ratunkowy na "środku pływającym" są dla mnie bzdurą i ograniczaniem wolności osobistej. Tu każdy sam powinien sobie odpowiedzieć czy chce być zabezpieczony czy ryzykować. A państwo nie powinno prowadzić ludzi za rączkę jakbyśmy byli głupimi baranami. Zresztą jak ktoś jest takim baranem to może nawet lepiej by było dla ogółu społeczeństwa aby sam siebie wyeliminował. Wiem , że jest to dość skrajny pogląd ale nie dajmy sie zwariować tylko myślmy trzeźwo i nie dopuszczajmy do tego aby przepisy kierowały naszym życiem lecz rozsądek. A swoją drogą NIGDY NIE WIDZIAŁEM aby jakikolwiek ratownik, policjant, czy PRSowiec pływał w kapoku na jeziorach, na Wiśle może widziałem ze 3-4 razy. Więc ja MUSZĘ A ONI NIE? Sorki ale to jest moje życie i mam prawo sam nim kierować. I tu człowiek powinien mieć prawo wyboru.
Trudno, żeby Policjant, czy tym bardziej ratownik WOPR pływał na swojej jednostce w kapoku! Każdy Policjant posterunku wodnego jest RATOWNIKIEM WOPR, a trudno, żeby ratownicy pływali w kapokach wypornościowych, kiedy w każdej chwili mogą skakać do wody! A to, czy Ty nałożysz kapok, czy zapniesz pasy w aucie, czy tego nie zrobisz, to już Twoja indywidualna sprawa i twojego portfela. Dura lex sed lex..........
Mastiff poniekąd masz rację z "Dura lex sed lex" lecz moim skromnym zdaniem durnego prawa nie ma sensu przestrzegać a takie odczucie mam względem obowiązku posiadania kapoka. Poza tym jak napisał Kolega "perwer" również mi tu śmierdzi jakimś kolesiostwem bo akurat taki kapoczek czy koło jest DUŻO bardziej zawodne niż wspomniany kombinezon wypornościowy. A tak apropos jest to sprzęt zapewniający największe bezpieczeństwo z dostępnych na rynku "urządzeń" ratunkowych. Ale dla naszego ustwodawcy to nic nie znaczy. I czy to nie jest głupie prawo? I w takim razie czy musimy podporządkowywać się takim bublom prawnym? Dodatkowo jak już wspomniałem skoro nawet ludzie zatrudnieni do pilnowania wód (chodzi mi przede wszystkim o PSR, których na Wiśle dość często widzę) do niego się nie stosują to jak sam mam mieć szacunek do tych przepisów? Piszę to wszystko bo coraz bardziej mnie wkurzają te wszystkie nakazy, zakazy a zapomina się o tym, że to sam obywatel powinien dbać o własne bezpieczeństwo a nie państwo. Ja osobiście na jeziorze na bank nie założę kapoka bo jest cholernie niewygodny poza tym całkiem nieźlę pływam. Sytuacja natomiast jest zupełnie inna na rzece tym bardziej tak dużej i niebezpiecznej jak moja toruńska Wisła. Tu faktycznie trzeba dbać o własną skórę bo może się to skończyć nieciekawie. Ale ja myślę całkiem logicznie;) i wiem co może mi grozić w danej chwili i miejscu. I tego powinno się uczyć ludzi akcjami promującymi bezpieczeństwo a nie przepisami. A jak ktoś jest głupi to sam sobie winien. Trudno, mi głupich nie żal.
Kurcze miało być "Kolega knaga" a nie "Kolega perwer". Mój błąd, sorki.
Mastiff poniekąd masz rację z "Dura lex sed lex" lecz moim skromnym zdaniem durnego prawa nie ma sensu przestrzegać a takie odczucie mam względem obowiązku posiadania kapoka. Poza tym jak napisał Kolega "perwer" również mi tu śmierdzi jakimś kolesiostwem bo akurat taki kapoczek czy koło jest DUŻO bardziej zawodne niż wspomniany kombinezon wypornościowy. A tak apropos jest to sprzęt zapewniający największe bezpieczeństwo z dostępnych na rynku "urządzeń" ratunkowych. Ale dla naszego ustwodawcy to nic nie znaczy. I czy to nie jest głupie prawo? I w takim razie czy musimy podporządkowywać się takim bublom prawnym? Dodatkowo jak już wspomniałem skoro nawet ludzie zatrudnieni do pilnowania wód (chodzi mi przede wszystkim o PSR, których na Wiśle dość często widzę) do niego się nie stosują to jak sam mam mieć szacunek do tych przepisów? Piszę to wszystko bo coraz bardziej mnie wkurzają te wszystkie nakazy, zakazy a zapomina się o tym, że to sam obywatel powinien dbać o własne bezpieczeństwo a nie państwo. Ja osobiście na jeziorze na bank nie założę kapoka bo jest cholernie niewygodny poza tym całkiem nieźlę pływam. Sytuacja natomiast jest zupełnie inna na rzece tym bardziej tak dużej i niebezpiecznej jak moja toruńska Wisła. Tu faktycznie trzeba dbać o własną skórę bo może się to skończyć nieciekawie. Ale ja myślę całkiem logicznie;) i wiem co może mi grozić w danej chwili i miejscu. I tego powinno się uczyć ludzi akcjami promującymi bezpieczeństwo a nie przepisami. A jak ktoś jest głupi to sam sobie winien. Trudno, mi głupich nie żal.
Z tym kombinezonem to juz delikatnie przegiąłeś :))))) No uśmiałem się jak pszczoła :)))) Już widzę wędkarza na łodzi w lipcu, środek jeziorka, zero wiatru, 30 gradusów w cieniu, zero falki na wodzie (wyobraźnia się włączyła i już płaczę ze śmiechu), na łódce oczywiście żadnego koła ratunkowego, kapoka, ale wędkarz wygląda jak Eskimos, jest bezpieczny bo ma przecież kombinezon wypornościowy na sobie jako sprzęt ratunkowy....hahahahhaahahha.... Już Ci napisałem, nie nakładaj kapoka, nie zabieraj koła ratunkowego, przecież nie ja zapłacę mandat :) Mnie wqrwia wiele przepisów, ustaw, regulaminów, ale przestrzegam tego, bo muszę. Prędkość dopuszczalna w obszarach zabudowanych to 50 na godzinę. A pokaż mi takiego, który tak jeździ. Jeżdżą szybciej, a złapani płacą i płaczą, płaczą i płacą.... bo takie jest prawo, a Twoje krzyki i fochy tego nie zmienią , jedynie będziesz bulił za każdą niesubordynację i tyle :)
Z latem to się z Tobą zgodzę ale bardziej chodzi mi o samą ustawę, jaki jest to bubel. Przecież sam wiesz , że w zimnych porach roku taki kombinezon jest o niebo lepszy do koła czy kapoka ale ta głupia ustawa w ogóle go nie bierze pod uwagę. A i następna sprawa: ile w ciągu roku mam tych ciepłych dni gdzie woda ma na tyle wysoką temperaturę aby człowiek wytrzymał w niej przynajmniej te 20-30 minut czekając na ratunek i mając tylko kapoczek? Może z 80-90. W pozostałą część roku największym zagrożeniem jest właśnie wychłodzenie organizmu-hipotermia. Sam w zeszłym roku na jesieni z kolegą uratowaliśmy jednego faceta-wędkarza, któremu łódka się przewróciła a on nie dał rady podpłynąć do brzegu bo miał dużo ciuchów na sobie ale trzymał się łódki. I w tym momencie kapok czy koło też by g...on dało. Facet od wpadnięcia do wyciągnięcia na brzeg przesiedział w wodzie ok dwudziestukilku minut a przy brzegu nie miał już siły wejść na pomost. Oczywiście dzwoniliśmy też na straż pożarną ale ona była ponad 40 minut od zdarzenia. I gdyby nie my to nie wiem czy koleś tyle by wytrzymał bo już zaczął wpadać w lekką hipotermię. Więc tak nie broń tych przepisów bo są one nieżyciowe. Zaznaczam , że sytuacja wygląda zupełnie inaczej na rzekach. Tam liczy się aby nie zostać wciągniętym pod wodę przez prądy bo to jest właśnie największe zagrożenie życia, wychłodzenie jest na drugim miejscu. Przynajmniej jeżeli chodzi o dużą rzekę. Pozdrawiam!