Oto chodzi gost tamer, że mamy dowód. Do tego zbiornika został wpuszczony a październiku ubiegłego roku. Czyli pływał tam kilka miesięcy a i tak już schudł 2 kg:). To nie jest wędkarstwo tylko komercha i pogoń za pucharami.
Uważam że każdy karp powyżej powiedzmy25 kg powinien być znaczony chipem (łowiska komercyjne) aby uniknąc sytuacji jeśli chodzi o pochodzenie ryby i rekordu.
a wiesz, że o tym samym pomyślałem ? chciałem napisac ale jakoś sie powstrzymałem.
To by rozwiązało sprawę czytnik by wszystko odczytał skąd , co, gdzie i jak.............
ja tez uwazam ze ryby z takich zbiornikow nie powinny byc uznawane jako rekordy tylko jako atrakcja danego lowiska ale to nie my decydujemy czy bedzie uznana za rekord i szkoda zdrowia koledzy na takie sprzeczki a karpik fajny gratulacje dla lowcy
Aż mnie zdziwko wzięło, że karpiarz ( nie wiem do końca czy karpiarz, wyczytałem tylko, że lubisz łowić karpie)
Panowie każdy z nas łowca karpii szuka tego największego. Zagadzam się że dzika woda to dzika woda, ale po co obrażać karpie i łowiska komercyje epitetami typu burdele itp.
Panowie każdy z nas łowca karpii szuka tego największego. Zagadzam się że dzika woda to dzika woda, ale po co obrażać karpie i łowiska komercyje epitetami typu burdele itp.
Życzę wszystkim dużych i bardzo dużych karpii
Tu masz całkowitą rację , niepotrzebne to było :))
I tym sposobem, będzie całkiem niezłe parcie i presja wędkarzy na ten zbiornik a w sezonie rekordzik będzie padał jeden za drugim, chyba że Maxik będzie chudł z dnia na dzień i zrobi wszystkim ku-ku :)) Miru widzę że b.ładne imię mu nadałeś Maxik.Tylko żeby Maxik za rok nie wyglądał tak jak ten...złowiony w innym państwie jakim to każdy wie,no chyba że będzie miał dośc fleszy i holów i faktycznie zrobi ku-ku.
jestem karpiarzem i mam swira na tym punkcie ale nie ide na latwizne i nie lapie w tego typu zbiornikach wole poswiecic troche casu na necenie ale mam wtedy wieksza frajde ze zlapanego karpia np. w odrze niz na takim stawie gdzie jest ich pelno i nawet poczatkujacy wedkarz bez problemu je tam lapie
Też jestem bardzo ciekawy jak WW się do tego ustosunkują, jeżeli pozytywnie to będzie nowy rekord Polski i nikt z nas nie będzie miał na to wpływu. Na dzień dzisiejszy jak dla mnie łowca tego okazu może jedynie "samozwańczo" przypisywać sobie ten tytuł.
Panowie Panowie ależ dyskusja-jednych podejrzewam o zazdrość, innych o brak kasy na spędzenie mile czasu na łowisku komercyjnym a jeszcze innych o brak wiedzy na temat funkcjonowania łowisk. A przecież wszystkich powinno cieszyc że ktoś coś złowił. Zauważcie że to nie sam łowca ale inni wędkarze, którzy tam byli zwrócili uwagę na rybę, jej wielkość i przyjemność jaką dało jej wyciąganie z wody i to "ci" inny potrafili się z tego cieszyć ale ludzi tutaj tylko o tym czytający jakoś nie mogą tego pojąć i zrozumieć. Owszem każdy ma swoje zdanie i łowi tak jak lubi i gdzie lubi. Sam uwielbiam dzikie łowiska i wciąż poszukuję nowych ale cieszę się, że mamy też i łowiska komercyjne typu Jarosławki, gdzie można przyjemnie odpocząć, spotkać znajomych i wysiedzeć tę "swoją" rybę. Dlatego prosze bez pieniactwa.
Co się zaś tyczy wielkości ryb i sposobów ich pozyskiwania przez łowiska komercyjne to z moich informacji pozyskanych od przedstawicieli 2-ch różnych gospodarstw rybnych to wygląda to następująco: ryby tej wielkości z reguły (nie zawsze ale bardzo często) pozyskiwane są poprzez odłowy siecią z dużych gospodarowaych przez w/w gospodarstwa, które zajmują się sprzedażą hurtową ryb. Większe szuki poprostu są odsprzedawane dla łowisk komercyjnych za okazyjną cenę ponieważ sklepy i hurtowanie nie biorą tego rodzaju ryb ale stanowią one gratkę i przyciągaja wędkarzy na łowiska komercyjne.
Tak więc jeszcze raz proszę po co sie przekrzykiwać i obrażać każdy z nas jak myślę chciałby poholować coś tej wielkości bez względu na to czy rekord czy też nie. I na tym polega wędkarstwo.
ja tez uwazam ze ryby z takich zbiornikow nie powinny byc uznawane jako rekordy tylko jako atrakcja danego lowiska ale to nie my decydujemy czy bedzie uznana za rekord i szkoda zdrowia koledzy na takie sprzeczki a karpik fajny gratulacje dla lowcy
Aż mnie zdziwko wzięło, że karpiarz ( nie wiem do końca czy karpiarz, wyczytałem tylko, że lubisz łowić karpie)
bedzie miał takie podejscie do tej kwestii.
Ciekaw jestem jakie zdanie na temat ma Jkarp :)
Cześć Jestem zdania, że ten misio powinien zostać rekordem ale tego łowiska. Owszem - powinno się podać do wiadomości, że złowiono taką rybę. Z drugiej strony ryba jest duża ( bardzo duża ). Spełnia normy medalowe. Jak poczytać księgę rekordów karpi wychodzi, że dużo ryb zostało złowionych na łowiskach komercyjnych. Wiecie dlaczego? Bo te ryby tam po prostu są. Swojego największego karpia złowiłem na Zalewie Zegrzyńskim. Nie jest to jakiś wielki okaz. Waga pokazała 17kg. Czasem jeżdżę na łowiska komercyjne a w szczególności takie jedno niedaleko Legionowa. Wody z 5 hektarów. Ryby są i owszem. Ale ta woda w niczym nie przypomina stawu. Głębokość od 2m do 14m. Jest to stara nieczynna żwirownia. Nieraz widziałem tam sytuację, że jak to - ryby nie można złowić na komercji. A jednak i sam miewałem tam podobne przypadki. Więksi szpece niż ja też czasem rozkładali bezradnie ręce. Jarosławek nie dane mi było odwiedzić. Wiem z opowiadań innych Kolegów, że woda wcale do łatwych nie należy. Reasumując - czy to woda PZW czy prywatna karpiarz zawsze szuka tej największej sztuki. Koledze się udało. Chwała mu za ten wyczyn. Ciekawe na co się połakomił ( znaczy karp a nie kolega)? Czy powie prawdę? Żeby znowu nie były to kulki TB... Bo większość rekordów to na TB. A jak się rozmawia na co koledzy łowią to wychodzi, że na swoje kulki, DB SB itd. Nie ukrywam, że sam chętnie chciałbym zobaczyć taką rybę u siebie na macie - może być nawet ta sama :-) Nie na miejscu są słowa typu burdel. Ciekawe, czy miło by było gdyby o Twoim Łowisku - wychuchanym, wycacanym i zadbanym ktoś powiedział, że to burdel ( wszyscy nie bierzcie tego do siebie ). Janusz JKarp
dokladnie, w 100% zgadzam sie z kol. Januszem.... łowisko komercyjne to nie jest zaden burdel, ale zgodze sie z cala reszta ze ryby łowione na łowiskach komercyjnych nie powinny byc zaliczane do rekordów polski.. nie mniej jednak bardzo chetnie bym poczytal artykul z zasiadki i polowu tak duzej rybki:)
dokladnie, w 100% zgadzam sie z kol. Januszem.... łowisko komercyjne to nie jest zaden burdel, ale zgodze sie z cala reszta ze ryby łowione na łowiskach komercyjnych nie powinny byc zaliczane do rekordów polski.. nie mniej jednak bardzo chetnie bym poczytal artykul z zasiadki i polowu tak duzej rybki:)
Heh... Czytam i uważam, iż sytuacja jest bardzo podobna do tej opisanej w ostatnich WW (tyle, że tam sytuacja dotyczyła szczupaka). Ponoć w tajemnicy jakaś grupa ludzi szczupaka sztucznie utuczyła (dokarmiali bóg wie czym), wpuściła do z góry ustalonego stawu i po dwóch tygodniach prezes (tu mogę się mylić gdyż dokładnie nie pamiętam) jakiegoś koła pobił rekord Polski. Może i jest największy ale co z tego. PARANOJA! Też mi przyjemność... blee. Teraz w WW maja problem czy rekord uznać? Z tekstu wnioskuję, iż raczej tego nie zrobią. Dla mnie takie zabiegi to wstyd. Wracając do karpia - owszem mały "smok" jest:). Szczęśliwy wędkarz powinien zrobić sobie kilka fotek, właściciel stawu (czy co to tam jest) powinien znać karpia za rekord łowiska i po sprawie. Ale rekord Polski? Moim zdaniem absolutnie nie.
PS. Moja opinia nie jest wynikiem zazdrości. Zwyczajnie mam na tę sprawę zupełnie inne spojrzenie do którego mam prawo. Rekordy powinny pochodzić z wód ogólnie dostępnych gdzie nie zarybia się wód okazami.
Halny tu chodzi o sztuczne ustanawianie rekordów, a wręcz ośmieliłbym się użyć stwierdzenia " manipulowanie rekordami " i zapewne masz rację ze holowanie tego klocka dało dużo przyjemności i radości wędkarzowi. Bo ciągnięcie 30+ na kiju jednak sprawia przyjemność i podnosi trochę cisnienie. Z tym że komercyjne łowiska dają jakieś atrakcje typu ciekawych i dorodnych okazów w swoich wodach także się zgodzę, bo muszą jakoś przyciągnąć klienta. I z tym ze jakby do łowisk komercyjnych były wpuszczane karpie w wadze do 10 kg i utuczyły się do tych 30+, to nie miałbym jakiś osobistych wątpliwości, przeciwwskazań do uznania go za rekord.
Ale Karpiarze i Karpiostwo powoli zaczyna tworzyć swój własny świat i zasady którymi się kierują. Tworzą ciekawe zawody i bawią się tym :) A co jest na topie popycha wszystko do przodu, więc tylko czekać na 40:)
Nie sądzę by ludzki tok myślenia potrzebował nowelizacji i rozstrzygnie się to według zasad, które powinny mieć miejsce:) Komercyjne łowiska mają swoje rekordy, wody nie komercyjne swoje.
Nie sądzę by ludzki tok myślenia potrzebował nowelizacji i rozstrzygnie się to według zasad, które powinny mieć miejsce:) Komercyjne łowiska mają swoje rekordy, wody nie komercyjne swoje.
Czyli będzie to rekord Polski na łowisku komercyjnym , tak ?
będzie rekord łowiska i tyle:) I to zapożyczony bo został on pobity w październiku zeszłego roku gdy wpuszczali to bydle do wody.
Witaj :).........dobre sobie "zapożyczony" czyli będzie Maxio teraz wypożyczany różnym łowiskom komercyjnym do pobicia rekordu , a co za tym idzie - pucharki, zdjęcia, no i właśnie presja wędkarzy :))
Wszystkie wody mogły by być komercyjne, gdyby sie stosowano do C&R, jak by tą rybe nie złapał karpiarz to już by leżąła w zamrażarce i już by nie urosła i tym sie róznia wody ogólno dostepne od komercyjnych, a moim zdaniem woda to woda, tylko ta druga jest lepiej zadbana tzn ryby sie wypuszcza, a moze to nie ten karp co go wpuszczano, skoro schudł, a jezeli chudnie tzn nie pasuje mu dieta kulkowa i zrobi psikusa i nie przytyje i nie bedzie pobijania rekordu, a możę zdechnie, jak go z pięć razy jeszcze w roku wyciagną. A pozatym co to za przyjemność łapania na takich stawach, to jak by łapał w oczku wodnym, to już nie jest wędkarsto to jest pokaz mody wekarskiej, wedek, itp. od czasu do czasu wezmie wygłodniała ryba i wszyscy ze stawu sie zlatuja i robia zdjecia. wedkarstwo to obcowanie z przyroda, spokuj, tropienie, kazdy dzień jest inny, tylko gwizd sygnalizatora zakłuca nieraz ta sielanke
Trochę racji w tym co piszesz , mnie takie coś przypomina pójście na łatwiznę , jeśli nie chce mi się czegoś upichcić do jedzenia w domu, idę do baru czy restauracji i mam podane pod pysk :))
Gdyby łowiska komercyjne nie wpuszczały takich okazów i nie zarybiały to by nie miały wędkarzy. A wiadomo, że każdy ma czasem ochotę powyciągać dla zabawy:) A co do jedzenia takiej dużej ryby to przesada.... lepiej coś młodszego i wymiarowego jeżeli ma się ochotę na rybkę z jeziorka.
A łowisko komercyjne kojarzy mi się także z opłatami dodatkowymi za łowienie? Dobrze mi się kojarzy?
No bo ja zaproponowałem ekspansję Maxa na wschód. No wiesz Ukraina, Białoruś, Rosja przez Ural aż po Kamczatkę. Niech inne kraje też mają rekord:) Np taki Kazakhstan dał nam Khalidova to my możemy dać im rekord karpia:) Przecież Maxi dobrze znosi podróże i już jest nie mniej światowy niż ja.
Na ten pomysł jeden z kolegów zaproponował mi bilet jednostronny na Kamczatkę:):) To chyba kara że nie zechciałem uznać rekordu:):):)
Heh... Czytam i uważam, iż sytuacja jest bardzo podobna do tej opisanej w ostatnich WW (tyle, że tam sytuacja dotyczyła szczupaka). Ponoć w tajemnicy jakaś grupa ludzi szczupaka sztucznie utuczyła (dokarmiali bóg wie czym), wpuściła do z góry ustalonego stawu i po dwóch tygodniach prezes (tu mogę się mylić gdyż dokładnie nie pamiętam) jakiegoś koła pobił rekord Polski. Może i jest największy ale co z tego. PARANOJA! Też mi przyjemność... blee. Teraz w WW maja problem czy rekord uznać? Z tekstu wnioskuję, iż raczej tego nie zrobią. Dla mnie takie zabiegi to wstyd. Wracając do karpia - owszem mały "smok" jest:). Szczęśliwy wędkarz powinien zrobić sobie kilka fotek, właściciel stawu (czy co to tam jest) powinien znać karpia za rekord łowiska i po sprawie. Ale rekord Polski? Moim zdaniem absolutnie nie.
PS. Moja opinia nie jest wynikiem zazdrości. Zwyczajnie mam na tę sprawę zupełnie inne spojrzenie do którego mam prawo. Rekordy powinny pochodzić z wód ogólnie dostępnych gdzie nie zarybia się wód okazami.
Popieram kolegę w 100% Oprócz tego dylematu-po prostu nie ma żadnego bo WW go nie uznało (01.04.)
...A pozatym co to za przyjemność łapania na takich stawach, to jak by łapał w oczku wodnym, to już nie jest wędkarsto to jest pokaz mody wekarskiej, wedek, itp. od czasu do czasu wezmie wygłodniała ryba i wszyscy ze stawu sie zlatuja i robia zdjecia. wedkarstwo to obcowanie z przyroda, spokuj, tropienie, kazdy dzień jest inny, tylko gwizd sygnalizatora zakłuca nieraz ta sielanke
Kilka lat wstecz zdarzało mi się łowić tylko na takich łowiskach. Ale w końcu nie wytrzymałem, i ponownie zdałem na kartę i opłaciłem składki. Dość miałem łowisk komercyjnych. Szlag mnie trafiał jak na bajorze 500m długości i ok 50 szerokości rozsiadło się towarzystwo z sygnalizatorami brań i wszystkie piszczały co mniej więcej 30 sek, jak był dobry, albo raczej zły dzień. I jeszcze te pogaduchy o sprzęcie, czego to kto nie ma. Dodam, że ja zwykłym teleskopem wyciągałem w znakomitej większości takie same ryby jak cała reszta:). Wracając do pogawędek, jako że dźwięk po wodzie się niesie doskonale było słychać o czym to jeden z drugim dyskutuje - bynajmniej nie cicho. Tam cisza niepotrzebna bo ryb cała masa więc i tak się coś złowi. O obcowaniu z przyrodą też nie ma co marzyć bo grill co drugie stanowisko i jeszcze płot wkoło. Wiecie co? Wolę wziąć przysłowiowe ręcznik i mydło na ryby i nic nie złowić ale za to posiedzieć w ciszy i spokoju delektując się naturą. Wędkarstwo to dla mnie nie tylko adrenalina związana z holem ale przede wszystkim cała reszta.Łowiska komercyjne i bicie na nich rekordów to dla mnie taki trochę "wyścig szczurów" tylko w nieco innym wydaniu. Bez urazy proszę.
Nigdy nie byłem na takich zbiornikach, nigdy nie łapałem karpi ani potężnych okazów.Czytam często takie wpisy i zdecydowałem się w tym miesiącu ruszyć na jakiś prywatny zbiornik typowo z ciekawości.Strasznie mnie ciekawi to że co się nie wrzuci do okazy się ciągnie, i czy faktycznie wszędzie pełno elektroniki i karpiarzy.Znalazłem w okolicy jedno takie miejsce i możliwe że w sobotę podjadę bo nigdy nie łapałem na takich jeziorkach.
Przepraszam bardzo bo widze ze tu sie dzieje:-) a z kad tan karpik przywedrowal do polski??? Troszeczke lipa ze ludzie tak kompinuja z rekordami,wpierw byl szczupak teraz karp za pol roku nie bedzie duzego wyboru to sie zlowi ukleje operacje plastyczna strzeli poszerzy,wydluzy,zaszyje pustaka z budowy i rekord swiata gotowy-ukleja 50cm 8kg wagi!!!! To przykre ale co zrobic?Pozdro wielkie!!!
Przepraszam bardzo bo widze ze tu sie dzieje:-) a z kad tan karpik przywedrowal do polski??? Troszeczke lipa ze ludzie tak kompinuja z rekordami,wpierw byl szczupak teraz karp za pol roku nie bedzie duzego wyboru to sie zlowi ukleje operacje plastyczna strzeli poszerzy,wydluzy,zaszyje pustaka z budowy i rekord swiata gotowy-ukleja 50cm 8kg wagi!!!! To przykre ale co zrobic?Pozdro wielkie!!!
Lutii zrób coś z tym awatarem, bo mnie już głowa boli od tego lewo-skrętu :))
Cześć Luti jak masz pisać byle co to daj se siana. Krytykujesz ale nie wiesz do końca Kogo i za co. Coś tam wyczytałeś a, że żal dupę ściska bo nie Ty złowiłeś taką rybę to pleciesz. Napisz coś konstruktywnego. Doradź coś komuś. A waga ryby nie jest kombinowana ani nie jest on z Fotoshopa :-) Wystarczy napisać, że karpie z takich łowisk nie powinny być żadnymi rekordami i byłoby ok. Janusz JKarp
Czytając ten wątek coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że wędkarstwo schodzi na psy,zawładneła nim ekonomia i pogoń za tanią sensacją.Zróbmy sobie rekord...dobre.Ktoś trafnie użył określenia BURDEL w stosunku do łowisk komercyjnych,popieram go w całej rozciągłości,bo to jest burdel,tylko że rybi,za kasę możesz sobie napykać okazów do woli a potem dumnie wypinać klatę bo łowca z ciebie znakomity.Tylko czekać jak powstaną nad takimi wodami potężne telebimy aby dumni wędkarze(?) mogli sobie filmy pooglądać czekając za braniem jakiegoś sraksa-maxa ,i kelnerem oczywiście co poszedł właśnie po koniaczek,a każde stanowisko będzie wysłane dywanem i zaopatrzone w internet.Ten odłam wędkarstwa zwariował totalnie,jeszcze 10 lat temu wędkarski światek napiętnowałby takie postepowanie a teraz?..tragedia i niesmak.Razi mnie to po oczach jak diabli,gdy oglądam takie pożal się boże widowiska,budowanie rekordów i spałowane miny potencjalnych rekordzistów czekających w kolejce po bilet na łowisko...Wyganowski i Choynowski w grobie się przewracają.
Co do wypowiedzi poprzedników w 100% zgadzam się z luxis, coś poszło, lecz chyba nie w tym kierunku .Robi się z Tego odłam wywyższający się nad wszystkimi pozostałymi ,krytykujący pozostałych (bo my mamy sprzęt firmy np. D...a . S.....o , czy jeszcze jakiś tam ) .Lecz prawda jest taka na zbiorniczkach malutkich typu 10ha rybę złapać nie problem -problem pojawia się gdy jest to już zbiornik dużo , dużo większy .Wtedy posiedzą Panowie karpiarze 2-3 dni i jest tekst "tu k...a ryby nie ma jedziemy tam zanęcimy i na 100% złapiemy". Prawda jest tak nie inna, lecz każdy będzie miał na ten temat inne zdanie.Nie raz spotyka się karpiarzy - oczywiście nic do Nich nie mam , można pogadać , pożartować , lecz z doświadczenia wiem , że Oni są tak samo ludźmi jak My i też zdarza się , że nie do końca postępują według przyjętych metod.
Cześć Zapraszam na zasiadkę jak jesteś taki szpec :-) i twierdzisz, że 10ha wody to mało do obłowienia. Ja wędkuję na takim małym bajorze Zegrze :-) się nazywa. Jest taka mała zatoczka i ma 5ha wody. Niby mało, niby zarybiane i ryby mają często w nosie kulki, kuku i co tam jeszcze mi przyjdzie do głowy. Jeżdżę jak mówiłem na komercję też. Zapewniam Cię, że nie raz i nie dwa ryby nie chcą brać i możesz im nafiukać pod ogon. Co prawda często udowadniałem, że karpiki kilo do dwa biorą zawsze. Wystarczy tylko odpowiednio zmontować zestaw. Janusz JKarp
Nie będę podejmował dyskusji , ja pisze o 10 ha , a ty piszesz o 3030 ha - zatoczka 5 ha -moje pytanie: czy ta owa zatoczka łączy się z tym zbiornikiem , bo zdaje mi się że tak,czyli wychodzi ,że nie mamy do czynienia z 5 ha tylko z 3030 ha.O tym samym pisze no chyba , że mój tekst jest nie zrozumiały .Pozdrawiam . ps nie skorzystam u mnie też takich bajorek , może nie tak wielkich jak Zalew Zegrzyński nie brakuje .
W dniu dzisiejszym to jest 03.04.2011 roku parę minut po godzinie 10.00 kolega Hubert Świątek, podczas zasiadki nad łowiskiem Jarosławki koło Goleniowa, złowił karpia ważącego 33 kg. Jest to od dzisiaj nowy rekord Polski.
Gratulacje dla nowego rekordzisty
Kolego powiem TAK, za dużo jest zazdrosnych osób które poprostu tylko w nadzwyczajny sposób zazdroszczą złapanego okazu!!! Co niektórzy nie potrafią się cieszyć szczęściem drugiej osoby!!! Odemnie wielki szacun i GRATULACJE dla Kolegi HUBERTA ŚWIĄTKA za złowienie 33 kg karpia!!! Pozdrawiam i życzę większych rekordów!!!
Oto chodzi gost tamer, że mamy dowód. Do tego zbiornika został wpuszczony a październiku ubiegłego roku. Czyli pływał tam kilka miesięcy a i tak już schudł 2 kg:). To nie jest wędkarstwo tylko komercha i pogoń za pucharami.
Uważam że każdy karp powyżej powiedzmy25 kg powinien być znaczony chipem (łowiska komercyjne) aby uniknąc sytuacji jeśli chodzi o pochodzenie ryby i rekordu.
a wiesz, że o tym samym pomyślałem ? chciałem napisac ale jakoś sie powstrzymałem.
To by rozwiązało sprawę czytnik by wszystko odczytał skąd , co, gdzie i jak.............
ja tez uwazam ze ryby z takich zbiornikow nie powinny byc uznawane jako rekordy tylko jako atrakcja danego lowiska ale to nie my decydujemy czy bedzie uznana za rekord i szkoda zdrowia koledzy na takie sprzeczki a karpik fajny gratulacje dla lowcy
Aż mnie zdziwko wzięło, że karpiarz ( nie wiem do końca czy karpiarz, wyczytałem tylko, że lubisz łowić karpie)
bedzie miał takie podejscie do tej kwestii.
Ciekaw jestem jakie zdanie na temat ma Jkarp :)
Myślisz, że jak karpiarz, to co od razu zboczeniec? :)
Myślisz, że jak karpiarz, to co od razu zboczeniec? :)
Nie. Ale poczytałem troche tu i tam i wiem, że są i tacy ze zboczeniami.
I z tego powodu tworzą się stereotypy :]
Panowie każdy z nas łowca karpii szuka tego największego. Zagadzam się że dzika woda to dzika woda, ale po co obrażać karpie i łowiska komercyje epitetami typu burdele itp.
Życzę wszystkim dużych i bardzo dużych karpii
Panowie każdy z nas łowca karpii szuka tego największego. Zagadzam się że dzika woda to dzika woda, ale po co obrażać karpie i łowiska komercyje epitetami typu burdele itp.
Życzę wszystkim dużych i bardzo dużych karpii
Tu masz całkowitą rację , niepotrzebne to było :))
I tym sposobem, będzie całkiem niezłe parcie i presja wędkarzy na ten zbiornik a w sezonie rekordzik będzie padał jeden za drugim, chyba że Maxik będzie chudł z dnia na dzień i zrobi wszystkim ku-ku :))
Miru widzę że b.ładne imię mu nadałeś Maxik.Tylko żeby Maxik za rok nie wyglądał tak jak ten...złowiony w innym państwie jakim to każdy wie,no chyba że będzie miał dośc fleszy i holów i faktycznie zrobi ku-ku.
jestem karpiarzem i mam swira na tym punkcie ale nie ide na latwizne i nie lapie w tego typu zbiornikach wole poswiecic troche casu na necenie ale mam wtedy wieksza frajde ze zlapanego karpia np. w odrze niz na takim stawie gdzie jest ich pelno i nawet poczatkujacy wedkarz bez problemu je tam lapie
Też jestem bardzo ciekawy jak WW się do tego ustosunkują, jeżeli pozytywnie to będzie nowy rekord Polski i nikt z nas nie będzie miał na to wpływu. Na dzień dzisiejszy jak dla mnie łowca tego okazu może jedynie "samozwańczo" przypisywać sobie ten tytuł.
Panowie Panowie ależ dyskusja-jednych podejrzewam o zazdrość, innych o brak kasy na spędzenie mile czasu na łowisku komercyjnym a jeszcze innych o brak wiedzy na temat funkcjonowania łowisk. A przecież wszystkich powinno cieszyc że ktoś coś złowił. Zauważcie że to nie sam łowca ale inni wędkarze, którzy tam byli zwrócili uwagę na rybę, jej wielkość i przyjemność jaką dało jej wyciąganie z wody i to "ci" inny potrafili się z tego cieszyć ale ludzi tutaj tylko o tym czytający jakoś nie mogą tego pojąć i zrozumieć. Owszem każdy ma swoje zdanie i łowi tak jak lubi i gdzie lubi. Sam uwielbiam dzikie łowiska i wciąż poszukuję nowych ale cieszę się, że mamy też i łowiska komercyjne typu Jarosławki, gdzie można przyjemnie odpocząć, spotkać znajomych i wysiedzeć tę "swoją" rybę. Dlatego prosze bez pieniactwa.
Co się zaś tyczy wielkości ryb i sposobów ich pozyskiwania przez łowiska komercyjne to z moich informacji pozyskanych od przedstawicieli 2-ch różnych gospodarstw rybnych to wygląda to następująco: ryby tej wielkości z reguły (nie zawsze ale bardzo często) pozyskiwane są poprzez odłowy siecią z dużych gospodarowaych przez w/w gospodarstwa, które zajmują się sprzedażą hurtową ryb. Większe szuki poprostu są odsprzedawane dla łowisk komercyjnych za okazyjną cenę ponieważ sklepy i hurtowanie nie biorą tego rodzaju ryb ale stanowią one gratkę i przyciągaja wędkarzy na łowiska komercyjne.
Tak więc jeszcze raz proszę po co sie przekrzykiwać i obrażać każdy z nas jak myślę chciałby poholować coś tej wielkości bez względu na to czy rekord czy też nie. I na tym polega wędkarstwo.
ja tez uwazam ze ryby z takich zbiornikow nie powinny byc uznawane jako rekordy tylko jako atrakcja danego lowiska ale to nie my decydujemy czy bedzie uznana za rekord i szkoda zdrowia koledzy na takie sprzeczki a karpik fajny gratulacje dla lowcy
Aż mnie zdziwko wzięło, że karpiarz ( nie wiem do końca czy karpiarz, wyczytałem tylko, że lubisz łowić karpie)
bedzie miał takie podejscie do tej kwestii.
Ciekaw jestem jakie zdanie na temat ma Jkarp :)
CześćJestem zdania, że ten misio powinien zostać rekordem ale tego łowiska. Owszem - powinno się podać do wiadomości, że złowiono taką rybę. Z drugiej strony ryba jest duża ( bardzo duża ). Spełnia normy medalowe. Jak poczytać księgę rekordów karpi wychodzi, że dużo ryb zostało złowionych na łowiskach komercyjnych. Wiecie dlaczego? Bo te ryby tam po prostu są. Swojego największego karpia złowiłem na Zalewie Zegrzyńskim. Nie jest to jakiś wielki okaz. Waga pokazała 17kg. Czasem jeżdżę na łowiska komercyjne a w szczególności takie jedno niedaleko Legionowa. Wody z 5 hektarów. Ryby są i owszem. Ale ta woda w niczym nie przypomina stawu. Głębokość od 2m do 14m. Jest to stara nieczynna żwirownia. Nieraz widziałem tam sytuację, że jak to - ryby nie można złowić na komercji. A jednak i sam miewałem tam podobne przypadki. Więksi szpece niż ja też czasem rozkładali bezradnie ręce.
Jarosławek nie dane mi było odwiedzić. Wiem z opowiadań innych Kolegów, że woda wcale do łatwych nie należy.
Reasumując - czy to woda PZW czy prywatna karpiarz zawsze szuka tej największej sztuki. Koledze się udało. Chwała mu za ten wyczyn. Ciekawe na co się połakomił ( znaczy karp a nie kolega)? Czy powie prawdę? Żeby znowu nie były to kulki TB... Bo większość rekordów to na TB. A jak się rozmawia na co koledzy łowią to wychodzi, że na swoje kulki, DB SB itd. Nie ukrywam, że sam chętnie chciałbym zobaczyć taką rybę u siebie na macie - może być nawet ta sama :-)
Nie na miejscu są słowa typu burdel. Ciekawe, czy miło by było gdyby o Twoim Łowisku - wychuchanym, wycacanym i zadbanym ktoś powiedział, że to burdel ( wszyscy nie bierzcie tego do siebie ).
Janusz JKarp
dokladnie, w 100% zgadzam sie z kol. Januszem.... łowisko komercyjne to nie jest zaden burdel, ale zgodze sie z cala reszta ze ryby łowione na łowiskach komercyjnych nie powinny byc zaliczane do rekordów polski.. nie mniej jednak bardzo chetnie bym poczytal artykul z zasiadki i polowu tak duzej rybki:)
karpik ładny gratuluje :)
Jarosławki 10ha tyle w temacie
dokladnie, w 100% zgadzam sie z kol. Januszem.... łowisko komercyjne to nie jest zaden burdel, ale zgodze sie z cala reszta ze ryby łowione na łowiskach komercyjnych nie powinny byc zaliczane do rekordów polski.. nie mniej jednak bardzo chetnie bym poczytal artykul z zasiadki i polowu tak duzej rybki:)
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110405/SZCZECIN/160123160
Heh... Czytam i uważam, iż sytuacja jest bardzo podobna do tej opisanej w ostatnich WW (tyle, że tam sytuacja dotyczyła szczupaka). Ponoć w tajemnicy jakaś grupa ludzi szczupaka sztucznie utuczyła (dokarmiali bóg wie czym), wpuściła do z góry ustalonego stawu i po dwóch tygodniach prezes (tu mogę się mylić gdyż dokładnie nie pamiętam) jakiegoś koła pobił rekord Polski. Może i jest największy ale co z tego. PARANOJA! Też mi przyjemność... blee. Teraz w WW maja problem czy rekord uznać? Z tekstu wnioskuję, iż raczej tego nie zrobią. Dla mnie takie zabiegi to wstyd. Wracając do karpia - owszem mały "smok" jest:). Szczęśliwy wędkarz powinien zrobić sobie kilka fotek, właściciel stawu (czy co to tam jest) powinien znać karpia za rekord łowiska i po sprawie. Ale rekord Polski? Moim zdaniem absolutnie nie.
PS. Moja opinia nie jest wynikiem zazdrości. Zwyczajnie mam na tę sprawę zupełnie inne spojrzenie do którego mam prawo. Rekordy powinny pochodzić z wód ogólnie dostępnych gdzie nie zarybia się wód okazami.
Gratuluje!!!!! koledze rekordu Polski i pozdrawiam.
Rekord Polski w dodatku na wodach komercyjnych , to chyba jakiś żart ? Na wodach ogólno dostepnych TAK ale w tym przypadku stanowcze NIE !
Halny tu chodzi o sztuczne ustanawianie rekordów, a wręcz ośmieliłbym się użyć stwierdzenia " manipulowanie rekordami " i zapewne masz rację ze holowanie tego klocka dało dużo przyjemności i radości wędkarzowi. Bo ciągnięcie 30+ na kiju jednak sprawia przyjemność i podnosi trochę cisnienie. Z tym że komercyjne łowiska dają jakieś atrakcje typu ciekawych i dorodnych okazów w swoich wodach także się zgodzę, bo muszą jakoś przyciągnąć klienta. I z tym ze jakby do łowisk komercyjnych były wpuszczane karpie w wadze do 10 kg i utuczyły się do tych 30+, to nie miałbym jakiś osobistych wątpliwości, przeciwwskazań do uznania go za rekord.
Ale Karpiarze i Karpiostwo powoli zaczyna tworzyć swój własny świat i zasady którymi się kierują. Tworzą ciekawe zawody i bawią się tym :) A co jest na topie popycha wszystko do przodu, więc tylko czekać na 40:)
Dodam ze mam nadzieję, że natura zrobi im psikusa i ta 40 padnie na wodach nie komercyjnych:)
Dodam ze mam nadzieję, że natura zrobi im psikusa i ta 40 padnie na wodach nie komercyjnych:)
Psikus tak , ale powinna być również nowelizacja przepisu, która by sklasyfikowała taki rekord.
Nie sądzę by ludzki tok myślenia potrzebował nowelizacji i rozstrzygnie się to według zasad, które powinny mieć miejsce:) Komercyjne łowiska mają swoje rekordy, wody nie komercyjne swoje.
Nie sądzę by ludzki tok myślenia potrzebował nowelizacji i rozstrzygnie się to według zasad, które powinny mieć miejsce:) Komercyjne łowiska mają swoje rekordy, wody nie komercyjne swoje.
Czyli będzie to rekord Polski na łowisku komercyjnym , tak ?
będzie rekord łowiska i tyle:) I to zapożyczony bo został on pobity w październiku zeszłego roku gdy wpuszczali to bydle do wody.
będzie rekord łowiska i tyle:) I to zapożyczony bo został on pobity w październiku zeszłego roku gdy wpuszczali to bydle do wody.
Witaj :).........dobre sobie "zapożyczony" czyli będzie Maxio teraz wypożyczany różnym łowiskom komercyjnym do pobicia rekordu , a co za tym idzie - pucharki, zdjęcia, no i właśnie presja wędkarzy :))
Max podróżnik:):)
Wszystkie wody mogły by być komercyjne, gdyby sie stosowano do C&R, jak by tą rybe nie złapał karpiarz to już by leżąła w zamrażarce i już by nie urosła i tym sie róznia wody ogólno dostepne od komercyjnych, a moim zdaniem woda to woda, tylko ta druga jest lepiej zadbana tzn ryby sie wypuszcza, a moze to nie ten karp co go wpuszczano, skoro schudł, a jezeli chudnie tzn nie pasuje mu dieta kulkowa i zrobi psikusa i nie przytyje i nie bedzie pobijania rekordu, a możę zdechnie, jak go z pięć razy jeszcze w roku wyciagną. A pozatym co to za przyjemność łapania na takich stawach, to jak by łapał w oczku wodnym, to już nie jest wędkarsto to jest pokaz mody wekarskiej, wedek, itp. od czasu do czasu wezmie wygłodniała ryba i wszyscy ze stawu sie zlatuja i robia zdjecia. wedkarstwo to obcowanie z przyroda, spokuj, tropienie, kazdy dzień jest inny, tylko gwizd sygnalizatora zakłuca nieraz ta sielanke
Trochę racji w tym co piszesz , mnie takie coś przypomina pójście na łatwiznę , jeśli nie chce mi się czegoś upichcić do jedzenia w domu, idę do baru czy restauracji i mam podane pod pysk :))
Gdyby łowiska komercyjne nie wpuszczały takich okazów i nie zarybiały to by nie miały wędkarzy. A wiadomo, że każdy ma czasem ochotę powyciągać dla zabawy:) A co do jedzenia takiej dużej ryby to przesada.... lepiej coś młodszego i wymiarowego jeżeli ma się ochotę na rybkę z jeziorka.
A łowisko komercyjne kojarzy mi się także z opłatami dodatkowymi za łowienie? Dobrze mi się kojarzy?
Max podróżnik:):)
Daniel co poniektórzy z tego co czytałem wysłali Cię na Kamczatke.Napisz jak było.....
[url]http://karpmax.pl/img/articles/755/130194102989-big.jpg?_stv=1301482817[/url]
Nie żębym się tam czepiał :D Ale Jarosławki nie mają chyba jakiejś zrzutu ciepłej wody , żeby już się kąpać :P
No bo ja zaproponowałem ekspansję Maxa na wschód. No wiesz Ukraina, Białoruś, Rosja przez Ural aż po Kamczatkę. Niech inne kraje też mają rekord:) Np taki Kazakhstan dał nam Khalidova to my możemy dać im rekord karpia:) Przecież Maxi dobrze znosi podróże i już jest nie mniej światowy niż ja.
Na ten pomysł jeden z kolegów zaproponował mi bilet jednostronny na Kamczatkę:):) To chyba kara że nie zechciałem uznać rekordu:):):)
Thunder ty nieuku Mamed Khalidov to Czeczen:) Chyba jednak jedz na ta Kamczatke.
Oczywiscie zartowalem z tym nieukiem.
O patrz! Masz rację:):) Ale jaja! :):) To Czeczen:)
No to do Czeczenii z Maxem:)
Heh... Czytam i uważam, iż sytuacja jest bardzo podobna do tej opisanej w ostatnich WW (tyle, że tam sytuacja dotyczyła szczupaka). Ponoć w tajemnicy jakaś grupa ludzi szczupaka sztucznie utuczyła (dokarmiali bóg wie czym), wpuściła do z góry ustalonego stawu i po dwóch tygodniach prezes (tu mogę się mylić gdyż dokładnie nie pamiętam) jakiegoś koła pobił rekord Polski. Może i jest największy ale co z tego. PARANOJA! Też mi przyjemność... blee. Teraz w WW maja problem czy rekord uznać? Z tekstu wnioskuję, iż raczej tego nie zrobią. Dla mnie takie zabiegi to wstyd. Wracając do karpia - owszem mały "smok" jest:). Szczęśliwy wędkarz powinien zrobić sobie kilka fotek, właściciel stawu (czy co to tam jest) powinien znać karpia za rekord łowiska i po sprawie. Ale rekord Polski? Moim zdaniem absolutnie nie.
PS. Moja opinia nie jest wynikiem zazdrości. Zwyczajnie mam na tę sprawę zupełnie inne spojrzenie do którego mam prawo. Rekordy powinny pochodzić z wód ogólnie dostępnych gdzie nie zarybia się wód okazami.
Popieram kolegę w 100%
Oprócz tego dylematu-po prostu nie ma żadnego bo WW go nie uznało (01.04.)
Max podróżnik:):)
O widzę kolega też już wrócił, jak było ?
...A pozatym co to za przyjemność łapania na takich stawach, to jak by łapał w oczku wodnym, to już nie jest wędkarsto to jest pokaz mody wekarskiej, wedek, itp. od czasu do czasu wezmie wygłodniała ryba i wszyscy ze stawu sie zlatuja i robia zdjecia. wedkarstwo to obcowanie z przyroda, spokuj, tropienie, kazdy dzień jest inny, tylko gwizd sygnalizatora zakłuca nieraz ta sielanke
Kilka lat wstecz zdarzało mi się łowić tylko na takich łowiskach. Ale w końcu nie wytrzymałem, i ponownie zdałem na kartę i opłaciłem składki. Dość miałem łowisk komercyjnych. Szlag mnie trafiał jak na bajorze 500m długości i ok 50 szerokości rozsiadło się towarzystwo z sygnalizatorami brań i wszystkie piszczały co mniej więcej 30 sek, jak był dobry, albo raczej zły dzień. I jeszcze te pogaduchy o sprzęcie, czego to kto nie ma. Dodam, że ja zwykłym teleskopem wyciągałem w znakomitej większości takie same ryby jak cała reszta:). Wracając do pogawędek, jako że dźwięk po wodzie się niesie doskonale było słychać o czym to jeden z drugim dyskutuje - bynajmniej nie cicho. Tam cisza niepotrzebna bo ryb cała masa więc i tak się coś złowi. O obcowaniu z przyrodą też nie ma co marzyć bo grill co drugie stanowisko i jeszcze płot wkoło. Wiecie co? Wolę wziąć przysłowiowe ręcznik i mydło na ryby i nic nie złowić ale za to posiedzieć w ciszy i spokoju delektując się naturą. Wędkarstwo to dla mnie nie tylko adrenalina związana z holem ale przede wszystkim cała reszta.Łowiska komercyjne i bicie na nich rekordów to dla mnie taki trochę "wyścig szczurów" tylko w nieco innym wydaniu. Bez urazy proszę.
Nigdy nie byłem na takich zbiornikach, nigdy nie łapałem karpi ani potężnych okazów.Czytam często takie wpisy i zdecydowałem się w tym miesiącu ruszyć na jakiś prywatny zbiornik typowo z ciekawości.Strasznie mnie ciekawi to że co się nie wrzuci do okazy się ciągnie, i czy faktycznie wszędzie pełno elektroniki i karpiarzy.Znalazłem w okolicy jedno takie miejsce i możliwe że w sobotę podjadę bo nigdy nie łapałem na takich jeziorkach.
Przepraszam bardzo bo widze ze tu sie dzieje:-) a z kad tan karpik przywedrowal do polski??? Troszeczke lipa ze ludzie tak kompinuja z rekordami,wpierw byl szczupak teraz karp za pol roku nie bedzie duzego wyboru to sie zlowi ukleje operacje plastyczna strzeli poszerzy,wydluzy,zaszyje pustaka z budowy i rekord swiata gotowy-ukleja 50cm 8kg wagi!!!! To przykre ale co zrobic?Pozdro wielkie!!!
Przepraszam bardzo bo widze ze tu sie dzieje:-) a z kad tan karpik przywedrowal do polski??? Troszeczke lipa ze ludzie tak kompinuja z rekordami,wpierw byl szczupak teraz karp za pol roku nie bedzie duzego wyboru to sie zlowi ukleje operacje plastyczna strzeli poszerzy,wydluzy,zaszyje pustaka z budowy i rekord swiata gotowy-ukleja 50cm 8kg wagi!!!! To przykre ale co zrobic?Pozdro wielkie!!!
Lutii zrób coś z tym awatarem, bo mnie już głowa boli od tego lewo-skrętu :))
Cześć
Luti jak masz pisać byle co to daj se siana.
Krytykujesz ale nie wiesz do końca Kogo i za co. Coś tam wyczytałeś a, że żal dupę ściska bo nie Ty złowiłeś taką rybę to pleciesz.
Napisz coś konstruktywnego. Doradź coś komuś.
A waga ryby nie jest kombinowana ani nie jest on z Fotoshopa :-)
Wystarczy napisać, że karpie z takich łowisk nie powinny być żadnymi rekordami i byłoby ok.
Janusz JKarp
Czytając ten wątek coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że wędkarstwo schodzi na psy,zawładneła nim ekonomia i pogoń za tanią sensacją.Zróbmy sobie rekord...dobre.Ktoś trafnie użył określenia BURDEL w stosunku do łowisk komercyjnych,popieram go w całej rozciągłości,bo to jest burdel,tylko że rybi,za kasę możesz sobie napykać okazów do woli a potem dumnie wypinać klatę bo łowca z ciebie znakomity.Tylko czekać jak powstaną nad takimi wodami potężne telebimy aby dumni wędkarze(?) mogli sobie filmy pooglądać czekając za braniem jakiegoś sraksa-maxa ,i kelnerem oczywiście co poszedł właśnie po koniaczek,a każde stanowisko będzie wysłane dywanem i zaopatrzone w internet.Ten odłam wędkarstwa zwariował totalnie,jeszcze 10 lat temu wędkarski światek napiętnowałby takie postepowanie a teraz?..tragedia i niesmak.Razi mnie to po oczach jak diabli,gdy oglądam takie pożal się boże widowiska,budowanie rekordów i spałowane miny potencjalnych rekordzistów czekających w kolejce po bilet na łowisko...Wyganowski i Choynowski w grobie się przewracają.
Złapać taką rybkę na jeziorze 100 , 500 , 700 ha , lecz na zbiorniczku 10 ha ---panowie toż to śmiech - to jest jak w wannie .
Oczywiście łowcy tego okazu składam gratulacje , z drugiej strony uważam iż nie powinien to być Rekord Polski , jak już coś to rekord tego łowiska .
Co do wypowiedzi poprzedników w 100% zgadzam się z luxis, coś poszło, lecz chyba nie w tym kierunku .Robi się z Tego odłam wywyższający się nad wszystkimi pozostałymi ,krytykujący pozostałych (bo my mamy sprzęt firmy np. D...a . S.....o , czy jeszcze jakiś tam ) .Lecz prawda jest taka na zbiorniczkach malutkich typu 10ha rybę złapać nie problem -problem pojawia się gdy jest to już zbiornik dużo , dużo większy .Wtedy posiedzą Panowie karpiarze 2-3 dni i jest tekst "tu k...a ryby nie ma jedziemy tam zanęcimy i na 100% złapiemy". Prawda jest tak nie inna, lecz każdy będzie miał na ten temat inne zdanie.Nie raz spotyka się karpiarzy - oczywiście nic do Nich nie mam , można pogadać , pożartować , lecz z doświadczenia wiem , że Oni są tak samo ludźmi jak My i też zdarza się , że nie do końca postępują według przyjętych metod.
Cześć
Zapraszam na zasiadkę jak jesteś taki szpec :-) i twierdzisz, że 10ha wody to mało do obłowienia. Ja wędkuję na takim małym bajorze Zegrze :-) się nazywa. Jest taka mała zatoczka i ma 5ha wody. Niby mało, niby zarybiane i ryby mają często w nosie kulki, kuku i co tam jeszcze mi przyjdzie do głowy.
Jeżdżę jak mówiłem na komercję też. Zapewniam Cię, że nie raz i nie dwa ryby nie chcą brać i możesz im nafiukać pod ogon. Co prawda często udowadniałem, że karpiki kilo do dwa biorą zawsze. Wystarczy tylko odpowiednio zmontować zestaw.
Janusz JKarp
Nie będę podejmował dyskusji , ja pisze o 10 ha , a ty piszesz o 3030 ha - zatoczka 5 ha -moje pytanie: czy ta owa zatoczka łączy się z tym zbiornikiem , bo zdaje mi się że tak,czyli wychodzi ,że nie mamy do czynienia z 5 ha tylko z 3030 ha.O tym samym pisze no chyba , że mój tekst jest nie zrozumiały .Pozdrawiam . ps nie skorzystam u mnie też takich bajorek , może nie tak wielkich jak Zalew Zegrzyński nie brakuje .
W dniu dzisiejszym to jest 03.04.2011 roku parę minut po godzinie 10.00 kolega Hubert Świątek, podczas zasiadki nad łowiskiem Jarosławki koło Goleniowa, złowił karpia ważącego 33 kg. Jest to od dzisiaj nowy rekord Polski.
Gratulacje dla nowego rekordzisty
Kolego powiem TAK, za dużo jest zazdrosnych osób które poprostu tylko w nadzwyczajny sposób zazdroszczą złapanego okazu!!! Co niektórzy nie potrafią się cieszyć szczęściem drugiej osoby!!! Odemnie wielki szacun i GRATULACJE dla Kolegi HUBERTA ŚWIĄTKA za złowienie 33 kg karpia!!! Pozdrawiam i życzę większych rekordów!!!