moich okazow tam nie ma - i nie bedzie- mysle ze wiekszosc ryb zostalo zlowionych troche czasu temu - a jak wiadomo z roku na rok coraz gorzej z rybostanem naszych wod - ryby same napewno sie nauczyly ze ciagle ktos na nie czycha - choc sa jeszcze takie okazy ze nie jednego z galerii bija na glowe - pzdr
Tak tak! Są wody PZW gdzie czają się okazy. Konsekwencja, wytrwałość i ciągłe doskonalenie - oto przepis na złowienie jednego z nich. Na bardzo niepozornym zbiorniku rozpracowałem "systemat przestrzenno-czasowy" linów i okazało się, że pływają tam medalowe okazy. Zajęło to trochę czasu, ale teraz uważam, że się opłacało. I tak jest na bank z wieloma łowiskami PZW, trzeba je poznać, rozpracować i łowić. Fakt, presja wędkarska i kłusownictwo robią swoje, ryb coraz mniej, a te, które przetrwały są znacznie sprytniejsze i ostrożniejsze. Stawy płatne - w zależności od tego czy to tzw burdele czy też zwykłe łowiska komercyjne - są ok. Tzn burdele nie są ok, ale klasyczne komercje jak najbardziej. Komercja to po prostu woda, która ma innego gospodarza niż PZW, taki gospodarz dba o nią i ryb nie brakuje, bo kto zapłaci 50zł dniówkę za siedzenie na stawie, gdzie pływają dwa karpie? Reasumując, na PZW nie połowisz niczego wartego uwagi "z marszu", to wszystko.
Ja wędkuję na wodach pzw 30 lat i co roku jakiś piękny okaz mi się zaczepi na kij ale nie zawsze uda się go wyholować więc nie mogę narzekać na brak ryby w jeziorze.Wędkuję na jeziorze Żywieckim i jego dopływach i dość często widzę jak łowiący wyciągają ładne ryby ale oni nie umią się tym chwalić,zostawiają wiadomość dla siebie.To są tacy wędkarze którzy jeżdżą po ryby nad wodę więc po co mają mieć konkurentów.W tym roku na razie nie mam większych wyników ale liczę na pazdziernik bo szczupak i sandacz potrafią pokazać swoje oblicza.Na stawach komercyjnych byłem tylko dwa razy i zawiodłem się tak bardzo że aż dostałem do nich wstrętu bowiem dwa dni przed naszym wędkowaniem na stawie karpiowym właściciel wsypał kuku z wywrotki więc jak można potem powędkować natomiast na drugim stawie gdzie w większości był szczupak to mieliśmy parę ładnych sztuk ale nie poszły ponownie do wody lecz do zamrażarki a onpotem zawozi je do smażalni za kasę i dlatego wolę wędkować na wodach pzw w moim okręgu.Pozdrawiam.
Tak zdaje sobie sprawę że na wodach PZW zdażają się okazy ale ja się pytam ile z tych okazów w galeriach wedkuje.pl pochodzi z wód PZW ponieważ w moich okolicach ludzie już zapomnieli jak karpie wyglądają.
Niezmiernie trudno złowić cokolwiek a takie okazy przynajmniej na terenie Jaworzna i okolic gdzie mieszkam to zjawiska godne opisania w prasie.
Michał, jestem takiego samego zdania jak @pisaq, na wodach pzw okaz lub jakakolwiek większa ryba to rzadkość (bynajmniej w moich stronach). Znam wędkarzy którzy zarzucają po wiadrze zanęty przez tydzień następnie rzucają zestawy, rozstawiają namioty i 2-3 dni czekają nie na rybę a na branie:) Mówię tutaj o karpiach czy amurach. To jest pomyłka i już z wędkarstwem ma niewiele wspólnego. Taki ostatni przypadek mi się przypomniał a mianowicie: Zawody w wędkarstwie spinningowym, 18 chłopa na łódkach przez 5 godzin, łącznie 90 godzin świstania kijami i co?:) i wielkie "G". 1 szczupak, ledwie wymiarowy i jeden przezroczysty okoń. Wykupiłem w tym roku składki ponieważ jest jedno pstrągowe łowisko właśnie pzw ale jakoś w ciągu ostatnich 2-3 wyjazdów pstrąga nie trafiłem a już za chwilę wrzesień i kropkowańca będę zmuszony odpuścić do następnej wiosny..Takie to są przypadki. Galerie na portalach to trochę tak jak filmiki z popularnych gazet. Jedzie 3 panów na 5 dni, wykonują 10.000 rzutów i wyciągają kilka pstrągów czy szczupaków ledwie ponad wymiar lub też poniżej wymiaru z czego montują filmik 20 minutowy i jak się tak patrzy to widać, że ryby są, podobnie w galerii wedkuje.pl ryby są, ale jakby policzyć wspólnie spędzone nad wodą godziny w ich poszukiwaniu to szybko okazałoby się, że tak na prawdę jest ich niewiele.pozdrawiam
Tak fajnie jest też napisać gdzie ryby nie ma bo została wyłowiona praktycznie w całości że stała się ostrożniejsza i cwana.
Tylko obserwacja tafli wody mówi co innego gdzie podziały się spławiające karpie.
W naturze tego gatunku jest spławianie wyskoki nad wodę prawda ?????????
To teraz odpowiedzcie mi na pytanie czy te karpie z z ostrożności i cwaności przestały skakać nad wodę wbrew swojej naturze czy ich tam poprostu już nie ma !!!!!!!!!!!!!
A spławia się ryba taka jak kropeli deszczu miniaturowa wzdręga uklejka.
Ja tam co jakiś czas łoje ale nie chcę podawać co i jak bo agresja i zawiść w narodzie jest ;)) Tylko wody PZW bez wód specjalnych. PS : Machaj wędą ryby będą :D
Mi tęż czasami trafi się jakiś okaz ale nie chce tego nagłaśniać bo nasze wody są okupowane przez mięsiarzy z sąsiedniego miasta i każda wiadomość o większej sztuce kończy się oblężeniem przez przez nich a zabierają wszystko co wyjmą z wody.
Witam, ja generalnie wędkuję na wodach PZW, ale niestety bez rezulatatów w postaci dużych okazów. Zapewne tak sie dzieje ze względu na to, iż nie znam dobrze zbiorników na których łowię. Moim zdaniem najwazniejsze jest dobre rozpoznanie wody, czyli struktury dna, miejsca żerowania ryb, dobranie odpowiednich przynęt, zanęt itp, a na to potrzeba dużo czasu. W innym wypadku złowienie okazu będzie po prostu fartem. Wędkowanie na wodach PZW traktuję jako relaks, oderwanie się od codziennych obowiązków, a jak coś się złowi to jest pełnia szczęścia.
Jeżeli chodzi o wody komercyjne to mam taki zbiornik na który jeżdżę kilka razy w roku na zasiadki. Ten zbiornik znam już dosyć dobrze i rezultaty w postaci holi duzych karpi są bardzo fajne. Oczywiście tak jak z każdym łowiskiem należy go rozpracować, bo zarzucenie zestawu byle gdzie wiąże się z brakiem brań mimo, że jest to komercja. W przyszłym roku zamierzam tam trochę spinningować i zmierzyć się z dorodnym szczupakiem.
życzę połamania, na wodach PZW, jak i na komercjach.
Ja podobnie jak Ombre w wiekszosci lowie dla relaksu i przyjemnosci bo inaczej nie idzie nazwac lapania przez cala noc drobnicy bo co wieksze zgrabione przez "opiekunow"wody.Nie jezdze na komercyjne lowiska poniewaz nie dlamnie "pewne"polowy chociaz i tam roznie bywa.Osobiscie sadze ze na okaz trzeba sie zasadzic,bo z marszu to tylko przypadek-choc sa wyjatki.Znam maluskie jeziorko a raczej stawik w lasku gdzie woda jest wyklusowana na maksa-widac po sladach na brzegu-na wedke to niema szans zlapac chocby wiekszej ilosci drobnicy.Ale bedac tam w czerwcu,po calonocnym lowieniu bez brania widze trace sie liny przy brzegu i to kilka par takich okolo2kg.Znam ta wode od dziecka i wiem ze przyjezdny nie zlapie tam zupelnie nic!Trzeba poznac wode.A z drugiej strony nie oszukujmy sie-w wodach Pzw tych okazow coraz mniej. Pozdrawiam.
Pamiętaj że na takim portalu jak ten loguje sie ,a może inaczej ,jest aktywny jeden wędkarz na tysiąc łowiących na wodach PZW.Łowiska komercyjne nie maja w sobie niczego co sprawia przyjemnośc dla prawdziwego wędkarza a i z rybą niby wielką jest różnie.Wracając do wędkarzy,ja znam kilkadziesiąt a to jest kropla w morzu ,którzy co roku mają ładne okazy i ja tez kilka lub kilkanascie myśle ze moge do tego zaliczyc.Nie ma sie co chwalic ,bo co będe non stop pisał,witam złapałem szczupaka 90 cm,witam dzisiaj mam karpia 15kilko,witam...itd.Są w PZW łądnej ryby masa.Dziaj łowiłem pod lodem na Brandce w Bytomiu 15 okoni kilka czterdziestek ,wczoraj na świerklancu dwa leszcze godne uwagi mysle że około 3,4 kilo jeden.Z całego roku jest tego masa.Oczywiscie czasami sie przyjedzie ,albo nie ma nic ,albo 5 płotek po 10 cm,no ale to cały urok w tym wszystkim.Nurtuje Cie pytanie ile z tych ryb jest z komercyjnych bo zastanawiasz sie czy w wodach PZW mozliwe było by złapanie takich rybek.Jest możliwe ,może nie beda ci brały na peta z papierosa tak jak na komercyjnym,lecz jeśli sie wysilisz,poznasz łowiska ,zaczniesz robic zasiadki ,bedziesz nęcił łowiska,czyli jednym słowem postarasz sie to przyjda efekty.Połamania kija
Co do łowisk PZW opowiem pewną historyjke.Dwa lata temu kumple wyciągneli mnie na łowienie po zarybieniu karpiem.Staw 6h ,godzina 5 przyjeżdżamy bo własnie od tej godziny było otwarcie,na łowisku około 50 wędkarzy ale wciślismy sie siadamy zarzucamy wędki i łowimy.Zero brań,godzina około 11 siedzimy.Nikt nic nie wyciągnoł,cisza i kazdy albo śpi albo patrzy przed wode.Jedzie chłopaczek taki 15 letni na rowerze i siada na stawie obok dzikim.Wszyscy sie patrza na niego bo akurat on był jedyna atrakcją wokoło.Każdy sie patrzy ,chłopak rozwija teleskopa za 20 złotych ,zakłada bułke na haczyk i rzuca.Każdy z nas na haczykach oczywiscie drogie pelety ,zanęty itp,to większosc pewnie chłopakowi współczuła braku specjałów ,ale nic wszyscy obserwuja.Chłopak rzuca i wyciąga po chwili karpika takiego pod miare,znowu za chwile wyciąga płoc za płocią i karacha powyżej 30cm.Wtedy wydziałem pierwszego karpika ,ale na twarzach kolegów.Chłopak sie zwinoł i pojechał.Po chwili ,kilku wedkarzy zaczeło łowic na dzikim.Zapamiętałem tą historie i teraz chce sie podzielic jak to bywa z rybami.No to se popisałem bo mi sie nudzi he he,ale takie życie wędkarza zawsze coś cie zaskoczy...
W sprawie tematu odpowiem że wszystkie moje mega rybki złowiłem własnie na wodach PZW i zgodzę się z PISAG że to wszystko,tak jak w jego przypadku,zasługa cierpliwości i myslenia podczas połowów.W tych wodach ryby są,z racji jednak słabej ilości zarybień i dużej presji sa o niebo bardziej cwane niz ich koleżanki z wód komercyjnych,nie wiem jak innych ale mnie taki właśnie przeciwnik bardziej kręci,poprzeczkę ustawił wysoko.Uważam ze nie sztuką jest ciagnąć rybe raz za razem na wodzie w której są ich tysiące i presja jest znikoma,sztuką jest złowic ja tam gdzie nie dają rady inni i to w moim mniemaniu jest wyznacznikiem wędkarskiego kunsztu.Przeciwnik z takiej wody jest o niebo bardziej wymagający,wymusza precyzje i kombinowanie z metodami,sprawia że ze zwykłego łowienia przechodzimy w wędkarskie podchody,a gdy sie uda....cieszy po stokroć bardziej.Znam wielu wędkarzy którzy jeżdżą po całej europie łowiąc okazy,chwala się nimi potem wszem i wobec,uważają że wspieli sie na wyżyny wędkarskiej magi...cóż jednak z tego skoro na naszych wodach polegają raz za razem? i nie mogą wykrzesać z nich choćby maleństwa jakiegoś?Morał z tego taki że skoro przeciwnik cwańszy to i my musimy mu przynajmiej dorównać.
W sprawie tematu odpowiem że wszystkie moje mega rybki złowiłem własnie na wodach PZW i zgodzę się z PISAG że to wszystko,tak jak w jego przypadku,zasługa cierpliwości i myslenia podczas połowów.W tych wodach ryby są,z racji jednak słabej ilości zarybień i dużej presji sa o niebo bardziej cwane niz ich koleżanki z wód komercyjnych,nie wiem jak innych ale mnie taki właśnie przeciwnik bardziej kręci,poprzeczkę ustawił wysoko.Uważam ze nie sztuką jest ciagnąć rybe raz za razem na wodzie w której są ich tysiące i presja jest znikoma,sztuką jest złowic ja tam gdzie nie dają rady inni i to w moim mniemaniu jest wyznacznikiem wędkarskiego kunsztu.Przeciwnik z takiej wody jest o niebo bardziej wymagający,wymusza precyzje i kombinowanie z metodami,sprawia że ze zwykłego łowienia przechodzimy w wędkarskie podchody,a gdy sie uda....cieszy po stokroć bardziej.Znam wielu wędkarzy którzy jeżdżą po całej europie łowiąc okazy,chwala się nimi potem wszem i wobec,uważają że wspieli sie na wyżyny wędkarskiej magi...cóż jednak z tego skoro na naszych wodach polegają raz za razem? i nie mogą wykrzesać z nich choćby maleństwa jakiegoś?Morał z tego taki że skoro przeciwnik cwańszy to i my musimy mu przynajmiej dorównać.
z tym sie zgodze,podobnie wielu moich znajomych wyjezdza przykladowo na dorsze-tam po znalezienu lawicy przez szypra- rybka za rybka.Nie patrzac na limity...Ale wracajac do tematu to po takich wyprawach opowiadaja co to nie zlapali i jacy to z nich "wedkarze".Ale lowiac razem na zwyklym jeziorze wychodzi szydlo z worka-umiejetnosci niewiele,brak cierpliwosci no i stwierdzenie:ku... niema ryb juz tu nie przyjade.Wedkarstwo to nie tylko zwykle hobby,sport ,rywalizacja....to takze sposob na zycie,sztuka,"wedkarska magia"...Tak jak kolega napisal:sztuka jest wyjac rybke tam gdzie jest to "prawie"niemozliwe.I niewazne czy to woda PZW czy jakas inna.
Ile na wodach PZW a ile na stawach płatnych kmercyjnych, hodowlanych.
Chodzi mi mianowicie o ryby z gatunków karp,sum,karaś,tołpyga,amur,szczupak itp.
Pytam tylko dlatego że jestem marnym wędkarzem i nie mogę pochwalić się ani jedną sztuką tak ogromną złowioną na wodch PZW.
Za to potrafię złowić podobne okazy na stawach płatnych.
Odpowiedzcie uczciwie czy jestem marnym wędkarzem czy też jak ja poprostu łowicie na podobnych zbiornikach i macie na koncie okazy.
Proszę o uczciwe podejscie do sprawy przyjmuje każdą krytyke.............
Ile na wodach PZW a ile na stawach płatnych kmercyjnych, hodowlanych.
Chodzi mi mianowicie o ryby z gatunków karp,sum,karaś,tołpyga,amur,szczupak itp.
Pytam tylko dlatego że jestem marnym wędkarzem i nie mogę pochwalić się ani jedną sztuką tak ogromną złowioną na wodch PZW.
Za to potrafię złowić podobne okazy na stawach płatnych.
Odpowiedzcie uczciwie czy jestem marnym wędkarzem czy też jak ja poprostu łowicie na podobnych zbiornikach i macie na koncie okazy.
Proszę o uczciwe podejscie do sprawy przyjmuje każdą krytyke.............
Ucieło temat małe sprostowanie chodzi mi o te ogromne sztuki ryb z galerii wedkuje.pl
Jest tu sporo fotografi okazów ryb i rodzi się pytanie ile z nich złowiono na wodach PZW a ile na innych stawach....
moich okazow tam nie ma - i nie bedzie- mysle ze wiekszosc ryb zostalo zlowionych troche czasu temu - a jak wiadomo z roku na rok coraz gorzej z rybostanem naszych wod - ryby same napewno sie nauczyly ze ciagle ktos na nie czycha - choc sa jeszcze takie okazy ze nie jednego z galerii bija na glowe - pzdr
Tak tak! Są wody PZW gdzie czają się okazy.
Konsekwencja, wytrwałość i ciągłe doskonalenie - oto przepis na złowienie jednego z nich.
Na bardzo niepozornym zbiorniku rozpracowałem "systemat przestrzenno-czasowy" linów i okazało się, że pływają tam medalowe okazy. Zajęło to trochę czasu, ale teraz uważam, że się opłacało. I tak jest na bank z wieloma łowiskami PZW, trzeba je poznać, rozpracować i łowić.
Fakt, presja wędkarska i kłusownictwo robią swoje, ryb coraz mniej, a te, które przetrwały są znacznie sprytniejsze i ostrożniejsze.
Stawy płatne - w zależności od tego czy to tzw burdele czy też zwykłe łowiska komercyjne - są ok. Tzn burdele nie są ok, ale klasyczne komercje jak najbardziej.
Komercja to po prostu woda, która ma innego gospodarza niż PZW, taki gospodarz dba o nią i ryb nie brakuje, bo kto zapłaci 50zł dniówkę za siedzenie na stawie, gdzie pływają dwa karpie?
Reasumując, na PZW nie połowisz niczego wartego uwagi "z marszu", to wszystko.
Ja wędkuję na wodach pzw 30 lat i co roku jakiś piękny okaz mi się zaczepi na kij ale nie zawsze uda się go wyholować więc nie mogę narzekać na brak ryby w jeziorze.Wędkuję na jeziorze Żywieckim i jego dopływach i dość często widzę jak łowiący wyciągają ładne ryby ale oni nie umią się tym chwalić,zostawiają wiadomość dla siebie.To są tacy wędkarze którzy jeżdżą po ryby nad wodę więc po co mają mieć konkurentów.W tym roku na razie nie mam większych wyników ale liczę na pazdziernik bo szczupak i sandacz potrafią pokazać swoje oblicza.Na stawach komercyjnych byłem tylko dwa razy i zawiodłem się tak bardzo że aż dostałem do nich wstrętu bowiem dwa dni przed naszym wędkowaniem na stawie karpiowym właściciel wsypał kuku z wywrotki więc jak można potem powędkować natomiast na drugim stawie gdzie w większości był szczupak to mieliśmy parę ładnych sztuk ale nie poszły ponownie do wody lecz do zamrażarki a onpotem zawozi je do smażalni za kasę i dlatego wolę wędkować na wodach pzw w moim okręgu.Pozdrawiam.
Tak zdaje sobie sprawę że na wodach PZW zdażają się okazy ale ja się pytam ile z tych okazów w galeriach wedkuje.pl pochodzi z wód PZW ponieważ w moich okolicach ludzie już zapomnieli jak karpie wyglądają.
Niezmiernie trudno złowić cokolwiek a takie okazy przynajmniej na terenie Jaworzna i okolic gdzie mieszkam to zjawiska godne opisania w prasie.
Michał, jestem takiego samego zdania jak @pisaq, na wodach pzw okaz lub jakakolwiek większa ryba to rzadkość (bynajmniej w moich stronach). Znam wędkarzy którzy zarzucają po wiadrze zanęty przez tydzień następnie rzucają zestawy, rozstawiają namioty i 2-3 dni czekają nie na rybę a na branie:) Mówię tutaj o karpiach czy amurach. To jest pomyłka i już z wędkarstwem ma niewiele wspólnego. Taki ostatni przypadek mi się przypomniał a mianowicie: Zawody w wędkarstwie spinningowym, 18 chłopa na łódkach przez 5 godzin, łącznie 90 godzin świstania kijami i co?:) i wielkie "G". 1 szczupak, ledwie wymiarowy i jeden przezroczysty okoń. Wykupiłem w tym roku składki ponieważ jest jedno pstrągowe łowisko właśnie pzw ale jakoś w ciągu ostatnich 2-3 wyjazdów pstrąga nie trafiłem a już za chwilę wrzesień i kropkowańca będę zmuszony odpuścić do następnej wiosny..Takie to są przypadki. Galerie na portalach to trochę tak jak filmiki z popularnych gazet. Jedzie 3 panów na 5 dni, wykonują 10.000 rzutów i wyciągają kilka pstrągów czy szczupaków ledwie ponad wymiar lub też poniżej wymiaru z czego montują filmik 20 minutowy i jak się tak patrzy to widać, że ryby są, podobnie w galerii wedkuje.pl ryby są, ale jakby policzyć wspólnie spędzone nad wodą godziny w ich poszukiwaniu to szybko okazałoby się, że tak na prawdę jest ich niewiele.pozdrawiam
Tak fajnie jest też napisać gdzie ryby nie ma bo została wyłowiona praktycznie w całości że stała się ostrożniejsza i cwana.
Tylko obserwacja tafli wody mówi co innego gdzie podziały się spławiające karpie.
W naturze tego gatunku jest spławianie wyskoki nad wodę prawda ?????????
To teraz odpowiedzcie mi na pytanie czy te karpie z z ostrożności i cwaności przestały skakać nad wodę wbrew swojej naturze czy ich tam poprostu już nie ma !!!!!!!!!!!!!
A spławia się ryba taka jak kropeli deszczu miniaturowa wzdręga uklejka.
Ja tam co jakiś czas łoje ale nie chcę podawać co i jak bo agresja i zawiść w narodzie jest ;))
Tylko wody PZW bez wód specjalnych.
PS : Machaj wędą ryby będą :D
Mi tęż czasami trafi się jakiś okaz ale nie chce tego nagłaśniać bo nasze wody są okupowane przez mięsiarzy z sąsiedniego miasta i każda wiadomość o większej sztuce kończy się oblężeniem przez przez nich a zabierają wszystko co wyjmą z wody.
witam ja w tym roku połowiłem w okolicach Torunia piękne leszcze karasie i sumiki do 1 m!!!
Witam, ja generalnie wędkuję na wodach PZW, ale niestety bez rezulatatów w postaci dużych okazów. Zapewne tak sie dzieje ze względu na to, iż nie znam dobrze zbiorników na których łowię. Moim zdaniem najwazniejsze jest dobre rozpoznanie wody, czyli struktury dna, miejsca żerowania ryb, dobranie odpowiednich przynęt, zanęt itp, a na to potrzeba dużo czasu. W innym wypadku złowienie okazu będzie po prostu fartem. Wędkowanie na wodach PZW traktuję jako relaks, oderwanie się od codziennych obowiązków, a jak coś się złowi to jest pełnia szczęścia.
Jeżeli chodzi o wody komercyjne to mam taki zbiornik na który jeżdżę kilka razy w roku na zasiadki. Ten zbiornik znam już dosyć dobrze i rezultaty w postaci holi duzych karpi są bardzo fajne. Oczywiście tak jak z każdym łowiskiem należy go rozpracować, bo zarzucenie zestawu byle gdzie wiąże się z brakiem brań mimo, że jest to komercja. W przyszłym roku zamierzam tam trochę spinningować i zmierzyć się z dorodnym szczupakiem.
życzę połamania, na wodach PZW, jak i na komercjach.
Ja podobnie jak Ombre w wiekszosci lowie dla relaksu i przyjemnosci bo inaczej nie idzie nazwac lapania przez cala noc drobnicy bo co wieksze zgrabione przez "opiekunow"wody.Nie jezdze na komercyjne lowiska poniewaz nie dlamnie "pewne"polowy chociaz i tam roznie bywa.Osobiscie sadze ze na okaz trzeba sie zasadzic,bo z marszu to tylko przypadek-choc sa wyjatki.Znam maluskie jeziorko a raczej stawik w lasku gdzie woda jest wyklusowana na maksa-widac po sladach na brzegu-na wedke to niema szans zlapac chocby wiekszej ilosci drobnicy.Ale bedac tam w czerwcu,po calonocnym lowieniu bez brania widze trace sie liny przy brzegu i to kilka par takich okolo2kg.Znam ta wode od dziecka i wiem ze przyjezdny nie zlapie tam zupelnie nic!Trzeba poznac wode.A z drugiej strony nie oszukujmy sie-w wodach Pzw tych okazow coraz mniej. Pozdrawiam.
Pamiętaj że na takim portalu jak ten loguje sie ,a może inaczej ,jest aktywny jeden wędkarz na tysiąc łowiących na wodach PZW.Łowiska komercyjne nie maja w sobie niczego co sprawia przyjemnośc dla prawdziwego wędkarza a i z rybą niby wielką jest różnie.Wracając do wędkarzy,ja znam kilkadziesiąt a to jest kropla w morzu ,którzy co roku mają ładne okazy i ja tez kilka lub kilkanascie myśle ze moge do tego zaliczyc.Nie ma sie co chwalic ,bo co będe non stop pisał,witam złapałem szczupaka 90 cm,witam dzisiaj mam karpia 15kilko,witam...itd.Są w PZW łądnej ryby masa.Dziaj łowiłem pod lodem na Brandce w Bytomiu 15 okoni kilka czterdziestek ,wczoraj na świerklancu dwa leszcze godne uwagi mysle że około 3,4 kilo jeden.Z całego roku jest tego masa.Oczywiscie czasami sie przyjedzie ,albo nie ma nic ,albo 5 płotek po 10 cm,no ale to cały urok w tym wszystkim.Nurtuje Cie pytanie ile z tych ryb jest z komercyjnych bo zastanawiasz sie czy w wodach PZW mozliwe było by złapanie takich rybek.Jest możliwe ,może nie beda ci brały na peta z papierosa tak jak na komercyjnym,lecz jeśli sie wysilisz,poznasz łowiska ,zaczniesz robic zasiadki ,bedziesz nęcił łowiska,czyli jednym słowem postarasz sie to przyjda efekty.Połamania kija
Co do łowisk PZW opowiem pewną historyjke.Dwa lata temu kumple wyciągneli mnie na łowienie po zarybieniu karpiem.Staw 6h ,godzina 5 przyjeżdżamy bo własnie od tej godziny było otwarcie,na łowisku około 50 wędkarzy ale wciślismy sie siadamy zarzucamy wędki i łowimy.Zero brań,godzina około 11 siedzimy.Nikt nic nie wyciągnoł,cisza i kazdy albo śpi albo patrzy przed wode.Jedzie chłopaczek taki 15 letni na rowerze i siada na stawie obok dzikim.Wszyscy sie patrza na niego bo akurat on był jedyna atrakcją wokoło.Każdy sie patrzy ,chłopak rozwija teleskopa za 20 złotych ,zakłada bułke na haczyk i rzuca.Każdy z nas na haczykach oczywiscie drogie pelety ,zanęty itp,to większosc pewnie chłopakowi współczuła braku specjałów ,ale nic wszyscy obserwuja.Chłopak rzuca i wyciąga po chwili karpika takiego pod miare,znowu za chwile wyciąga płoc za płocią i karacha powyżej 30cm.Wtedy wydziałem pierwszego karpika ,ale na twarzach kolegów.Chłopak sie zwinoł i pojechał.Po chwili ,kilku wedkarzy zaczeło łowic na dzikim.Zapamiętałem tą historie i teraz chce sie podzielic jak to bywa z rybami.No to se popisałem bo mi sie nudzi he he,ale takie życie wędkarza zawsze coś cie zaskoczy...
Kolego spojrzałem na mapę gdzie jest twoja Trzebnia i ku mojemu zaskoczeniu w twoim zasięgu jest wiele łowisk może wystarczy łowić na innym
W sprawie tematu odpowiem że wszystkie moje mega rybki złowiłem własnie na wodach PZW i zgodzę się z PISAG że to wszystko,tak jak w jego przypadku,zasługa cierpliwości i myslenia podczas połowów.W tych wodach ryby są,z racji jednak słabej ilości zarybień i dużej presji sa o niebo bardziej cwane niz ich koleżanki z wód komercyjnych,nie wiem jak innych ale mnie taki właśnie przeciwnik bardziej kręci,poprzeczkę ustawił wysoko.Uważam ze nie sztuką jest ciagnąć rybe raz za razem na wodzie w której są ich tysiące i presja jest znikoma,sztuką jest złowic ja tam gdzie nie dają rady inni i to w moim mniemaniu jest wyznacznikiem wędkarskiego kunsztu.Przeciwnik z takiej wody jest o niebo bardziej wymagający,wymusza precyzje i kombinowanie z metodami,sprawia że ze zwykłego łowienia przechodzimy w wędkarskie podchody,a gdy sie uda....cieszy po stokroć bardziej.Znam wielu wędkarzy którzy jeżdżą po całej europie łowiąc okazy,chwala się nimi potem wszem i wobec,uważają że wspieli sie na wyżyny wędkarskiej magi...cóż jednak z tego skoro na naszych wodach polegają raz za razem? i nie mogą wykrzesać z nich choćby maleństwa jakiegoś?Morał z tego taki że skoro przeciwnik cwańszy to i my musimy mu przynajmiej dorównać.
W sprawie tematu odpowiem że wszystkie moje mega rybki złowiłem własnie na wodach PZW i zgodzę się z PISAG że to wszystko,tak jak w jego przypadku,zasługa cierpliwości i myslenia podczas połowów.W tych wodach ryby są,z racji jednak słabej ilości zarybień i dużej presji sa o niebo bardziej cwane niz ich koleżanki z wód komercyjnych,nie wiem jak innych ale mnie taki właśnie przeciwnik bardziej kręci,poprzeczkę ustawił wysoko.Uważam ze nie sztuką jest ciagnąć rybe raz za razem na wodzie w której są ich tysiące i presja jest znikoma,sztuką jest złowic ja tam gdzie nie dają rady inni i to w moim mniemaniu jest wyznacznikiem wędkarskiego kunsztu.Przeciwnik z takiej wody jest o niebo bardziej wymagający,wymusza precyzje i kombinowanie z metodami,sprawia że ze zwykłego łowienia przechodzimy w wędkarskie podchody,a gdy sie uda....cieszy po stokroć bardziej.Znam wielu wędkarzy którzy jeżdżą po całej europie łowiąc okazy,chwala się nimi potem wszem i wobec,uważają że wspieli sie na wyżyny wędkarskiej magi...cóż jednak z tego skoro na naszych wodach polegają raz za razem? i nie mogą wykrzesać z nich choćby maleństwa jakiegoś?Morał z tego taki że skoro przeciwnik cwańszy to i my musimy mu przynajmiej dorównać.
z tym sie zgodze,podobnie wielu moich znajomych wyjezdza przykladowo na dorsze-tam po znalezienu lawicy przez szypra- rybka za rybka.Nie patrzac na limity...Ale wracajac do tematu to po takich wyprawach opowiadaja co to nie zlapali i jacy to z nich "wedkarze".Ale lowiac razem na zwyklym jeziorze wychodzi szydlo z worka-umiejetnosci niewiele,brak cierpliwosci no i stwierdzenie:ku... niema ryb juz tu nie przyjade.Wedkarstwo to nie tylko zwykle hobby,sport ,rywalizacja....to takze sposob na zycie,sztuka,"wedkarska magia"...Tak jak kolega napisal:sztuka jest wyjac rybke tam gdzie jest to "prawie"niemozliwe.I niewazne czy to woda PZW czy jakas inna.