Witam Koleżeństwo, mam takie pytanie, jakie jest obowiązkowe wyposażenie wędkarza, nie myślę tu o dokumentach, kijach czy przynętach, ale o podbieraku, siatce, przymiarze czy wypychaczu. Wypychacz wszedł ostatnio, ale pozostałe rzeczy?? Jakie konsekwencje są przewidziane za nieposiadanie ww. fantów? Z góry dziękuję i pozdrawiam
Mam nadzieję że "mądrzy i dostojni" tworzący przepisy poprzestaną na wypychaczu bo chcę chodzic na ryby dla przyjemności a nie rozmyślać nad wodą czy aby nie złamałem jakiegoś przepisu.Szczęście w nieszczęściach póki co byłem tylko raz kontrolowany a strażnicy byli wyrozumiali ,sprawdzili dokumenty i nie szukali dziury w całym.
1. W czasie wędkowania wędkarz ma obowiązek
posiadać: kartę wędkarską, legitymację PZW z potwierdzeniem uiszczenia
należnych składek lub inne ważne zezwolenie uprawniające do wędkowania
na danym łowisku.
2. Przed przystąpieniem do wędkowania każdy wędkarz
zobowiązany jest do ustalenia do kogo należy wybrane przez niego łowisko
i czy nie obowiązują na nim dodatkowe ograniczenia,poza zawartymi w
niniejszym Regulaminie.
3. Przy wyborze i zajmowaniu miejsca na łowisku pierwszeństwo
ma ten wędkarz, który przybył na nie wcześniej. Przy zajmowaniu
stanowisk wędkujący powinni zachować między sobą odstępy określone w §§
4, 5, 7 Regulaminu. Odstępy te mogą być zmniejszone tylko za zgodą
wędkarza , który wcześniej zajął dane stanowisko.
4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich właściciela.
5. Wędkarz zobowiązany jest posiadać przyrząd do wyjmowania
haczyków z pyszczków ryb. Ryby z haczyka należy uwalniać z zachowaniem
maksymalnej ostrożności.
6. Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko
wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan , jaki
zastał przed rozpoczęciem połowu.
7. Obowiązkiem wędkarza jest opuszczenie łowiska, jeśli
rozgrywane mają być na nim zawody sportowe. Organizator zawodów musi
posiadać pisemne zezwolenie uprawnionego do rybactwa w obwodzie
rybackim.
8. W przypadku zauważenia zanieczyszczenia wody lub jego
skutków, jak np. śnięte ryby, zmiana koloru wody, plamy olejowe,
nienaturalny zapach, wędkarz ma obowiązek natychmiast zawiadomić o tym
zarząd najbliższego koła lub okręgu PZW, policję albo najbliższy organ
administracji publicznej.
9. Jeżeli wędkarz złowi rybę oznakowaną i zabiera ją, ma
obowiązek przesłać do zarządu okręgu PZW, na którego terenie została ona
złowiona, znaczek i kilka łusek wyjętych powyżej linii bocznej ryby,
podając równocześnie jej gatunek, długość i ciężar oraz miejsce, datę i
godzinę połowu.
Witam Koleżeństwo, mam takie pytanie, jakie jest obowiązkowe wyposażenie wędkarza, nie myślę tu o dokumentach, kijach czy przynętach, ale o podbieraku, siatce, przymiarze czy wypychaczu. Wypychacz wszedł ostatnio, ale pozostałe rzeczy?? Jakie konsekwencje są przewidziane za nieposiadanie ww. fantów? Z góry dziękuję i pozdrawiam
Dodam jeszcze do wypowiedzi Marka- @Sniper64, do punktu 1, że na większości Okręgów w naszym kraju obowiązują dodatkowo jeszcze Rejestry Połowu Ryb. Za brak takiego rejestru, lub za niewypełnienie go przed rozpoczęciem łowienia, można również być ukaranym.
Do wyposażenia obowiązkowego wędkarza należy wypychacz (rozdz. III punkt 5 -RAPR ) , siatka wykonana z miękkich nici i rozpięta na obręczach (rozdz. IV punkt 3,5- RAPR) – jeżeli ktoś zamierza przechowywać ryby żywe . Wszelkie dokumenty potrzebne do wędkowania – Karta Wędkarska , Legitymacja członkowska z opłaconymi składkami , Zezwolenie do łowienie na określonych wodach , Rejestr Połowu Ryb (rozdz. III punkt 1 – RAPR) . Długopis aby można było czym wypełniać rejestr (bo co mi po rejestrze jak nie ma czym go wypełnić) . Na koniec oczywiście wędkę o długości nie krótszej niż 30 cm (rozdz. IV punkt 1- RAPR) .
wypychacz? tzn, jakiekolwiek urządzenie, narzędzie do wyjmowania rybie haczyka, teoretycznie kombinerki też mogą być. Chociaż ostatnio wypychacz kupiłem za 2,5 :)
Do wyposażenia obowiązkowego wędkarza należy wypychacz (rozdz. III punkt 5 -RAPR ) , siatka wykonana z miękkich nici i rozpięta na obręczach (rozdz. IV punkt 3,5- RAPR) – jeżeli ktoś zamierza przechowywać ryby żywe . Wszelkie dokumenty potrzebne do wędkowania – Karta Wędkarska , Legitymacja członkowska z opłaconymi składkami , Zezwolenie do łowienie na określonych wodach , Rejestr Połowu Ryb (rozdz. III punkt 1 – RAPR) . Długopis aby można było czym wypełniać rejestr (bo co mi po rejestrze jak nie ma czym go wypełnić) . Na koniec oczywiście wędkę o długości nie krótszej niż 30 cm (rozdz. IV punkt 1- RAPR) .
Dokładnie Kazik masz rację.Ja się tego trzymam i kłopotów nie mam.
Oprócz ww akcesoriów ja osobiście profilaktycznie biorę ze sobą worek 120 l na śmieci , coby w razie " W " nie mieć problemów ze Strażą !!! Wszelkie odpadki i śmieci typu : pudełka po robakach , opakowania po zanętach czy po jedzeniu buuuuch do wora i mam święty spokój
Oprócz ww akcesoriów ja osobiście profilaktycznie biorę ze sobą worek 120 l na śmieci , coby w razie " W " nie mieć problemów ze Strażą !!! Wszelkie odpadki i śmieci typu : pudełka po robakach , opakowania po zanętach czy po jedzeniu buuuuch do wora i mam święty spokój
Witam Wszystkich:) I za to Grześ..:) Pięknie Tobie Dziękuję! Podziw i Szacunek za takie podejście,oby takich jak Ty było więcej na łowiskach,a nie odpowiedzi że to nie moje!!!
Sniper wydaje mi się, że worek na śmieci to jest ważniejsza sprawa nawet od podbieraka. W aucie zawsze mam rolkę worków. Ale do worka po zanęcie też czasem pakuję to, co przywiozę.
Grześ , chyba wiemy o co biega w tym wędkowaniu. Ostatnio jak byłem z Klepą na rybach, to Klepa powiedział podczas pakowania maneli podnosząc z ziemi jakiś worek:
- "A co mi tam... nie nasz, ale miejscówka nasza. "
Właśnie o to chodzi, by traktować te miejsca gdzie zasiadamy z kijem w ręku jako NASZE. Być może jutro tu znów zasiądziemy, i co? Będę siedział w syfie? Już dawno przestałem patrzeć na śmieci z pytaniem - czyje to? Oczywiście nie przeginam, żebym miał pełen bagażnik syfu do chałupy targać. Ale w obrębie swojego łowiska chcę mieć ład i czystą zieleń.
Sniper wydaje mi się, że worek na śmieci to jest ważniejsza sprawa nawet od podbieraka. W aucie zawsze mam rolkę worków. Ale do worka po zanęcie też czasem pakuję to, co przywiozę.
Grześ , chyba wiemy o co biega w tym wędkowaniu. Ostatnio jak byłem z Klepą na rybach, to Klepa powiedział podczas pakowania maneli podnosząc z ziemi jakiś worek:
- "A co mi tam... nie nasz, ale miejscówka nasza. "
Właśnie o to chodzi, by traktować te miejsca gdzie zasiadamy z kijem w ręku jako NASZE. Być może jutro tu znów zasiądziemy, i co? Będę siedział w syfie? Już dawno przestałem patrzeć na śmieci z pytaniem - czyje to? Oczywiście nie przeginam, żebym miał pełen bagażnik syfu do chałupy targać. Ale w obrębie swojego łowiska chcę mieć ład i czystą zieleń.
Witaj:) Moim zdaniem każdy co kocha czystą przyrodę nie patrzy na to czyje to śmieci..o ileż przyjemniej się siedzi na czystym stanowisku!!! Znamy się wiem że jest tak jak napisałeś:) Pozdrawiam i pozdrów Artura:))
Taki widok jest na łowisku gdzie gospodarz koła zrobił czyn i posprzątał z grubsza łowisko tylko że nie w ten sposób pozbywa się śmieci..!!! Fajny pomysł co nie..teraz zasyp to ziemią a później wjedź na to autem,,:)
A mi tam długopis na rybkach nie jest potrzebny, bo rejestr wypełniam przed wyjściem na ryby tzn: data i numer łowiska, jak przyjadę do domu uzupełniam go dalej. Ale kazdy robi tak jak uważa.
No - to ładnie posprzątane. Ja bym jeszcze może zrozumiał gdyby ktoś zadał sobie trud i śmieci zebrane posegregował.
Folie, szmaty, plastiki, papiery w takim dole spalić. Puszki po kukurydzy, po śledziach - potem w tym dole zakopać. Korozja je rozłoży. Szkło wywieźć na śmietnik.
Byłoby to rozwiązanie nieco mądrzejsze niż zakopywanie wszystkiego do kupy nad wodą.
Ale ogólnie jest to nieporozumienie. Należy to wszystko wywieźć w p -du jak najdalej do miejsca gdzie się składuje odpady.
Witam, a co z wagą i podbierakiem, obowiązek jest?? A jeśli nie zabieram ryby mam obowiązek mieć siatkę czy podbierak?? Gdzie jest to napisane, bo wypychacz i siatkę do przetrzymywania znalazłem. Pozdrawiam
A mi tam długopis na rybkach nie jest potrzebny, bo rejestr wypełniam przed wyjściem na ryby tzn: data i numer łowiska, jak przyjadę do domu uzupełniam go dalej. Ale kazdy robi tak jak uważa.
robisz błąd, bo po skończonym wędkowaniu należy wpisać gatunki i ilości ryb
O ile rybę zabieram, a jak nie, to po co mi waga, miarka, siatka??? Czy osoby kontrolujące, mogą ode mnie tego wymagać?? Wypychacz ok, jest napisane, siatka do przetrzymywania ryb owszem, jak je zachowam je dla siebie, wtedy jest przymiar uzasadniony, ale gdzie jest coś o tym napisane, chodzi o podbierak, przymiar i wagę?? Pozdrawiam
Oprócz ww akcesoriów ja osobiście profilaktycznie biorę ze sobą worek 120 l na śmieci , coby w razie " W " nie mieć problemów ze Strażą !!! Wszelkie odpadki i śmieci typu : pudełka po robakach , opakowania po zanętach czy po jedzeniu buuuuch do wora i mam święty spokój
Witam Wszystkich:) I za to Grześ..:) Pięknie Tobie Dziękuję! Podziw i Szacunek za takie podejście,oby takich jak Ty było więcej na łowiskach,a nie odpowiedzi że to nie moje!!!
Dokładnie panowie szacun ale to się rozumie samo przez się!
:) Z tą trzeźwością to różnie bywa,ale każdy ma prawo sobie dziabnąć na rybkach tylko bądźmy na tyle trzeźwi by nie ubliżać tym co kontrolują!!! I łowiącym obok sąsiadom..!
W piciu nad rzeką przykre jest dla mnie tylko to że przy każdej niedzieli czy innym dniu wolnym od pracy oceniam ilość "wędkarzy" łowiących wyżej po ilości przepływających puszek po piwie.Po kilu godzinach już wiem że najpierw popłyną cztery puszki po Tatrze a potem dwie po Żywcu i jedna po Tyskim rzadziej bo to jakiś samotnik zapija trudy tygodnia.
Osobiście nigdy nie wypełniam rejestru. Jest to praca społeczna do czego nie jestem zobowiązany, a zgodnie z art. 32 ustawy zasadniczej, za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie - od PZW również w tym wypadku.
Zamiast przejmować się duperelami typu wypychacz, miarka, siatka itp., trzeba na pewno brać ze sobą worek na śmieci (własne) i papier do dupy z saperką. Zasrane łowiska, to tragedia nie mówiąc o samych ścieżkach do łowisk.
Osobiście nigdy nie wypełniam rejestru. Jest to praca społeczna do czego nie jestem zobowiązany, a zgodnie z art. 32 ustawy zasadniczej, za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie - od PZW również w tym wypadku.
Zamiast przejmować się duperelami typu wypychacz, miarka, siatka itp., trzeba na pewno brać ze sobą worek na śmieci (własne) i papier do dupy z saperką. Zasrane łowiska, to tragedia nie mówiąc o samych ścieżkach do łowisk.
Mylisz się kolego. Za pracę SPOŁECZNĄ wynagrodzenia nie są przewidziane, tak jak i za wolontariat. Poza tym, jeśli jesteś członkiem PZW, to może znasz choć trochę jego Statut, który mówi że:
§ 14 Członek Związku ma obowiązek: 1) przestrzegać postanowień Statutu, regulaminów i uchwał władz Związku; 2) kierować się zasadą koleżeństwa i wzajemnego poszanowania, strzec jedności i dobrego imienia Związku; 3) sumiennie wykonywać zadania powierzone przez władze Związku i wynikające z pełnionych funkcji w Związku; 4) chronić i pomnażać mienie Związku jako dobro wspólne; 5) przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody;
A ponadto:
§ 16 1. Członek Związku nieprzestrzegający obowiązków określonych w § 14 pkt 1-6 podlega odpowiedzialności organizacyjnej przed sądem koleżeńskim. 2. Karami wymierzanymi przez sąd koleżeński są: 1) upomnienie, 2) nagana, 3) zawieszenie prawa do wędkowania w wodach PZW na okres do dwóch lat, 4) zawieszenie w prawach członka na okres od jednego roku do dwóch lat, 5) wykluczenie ze Związku z równoczesnym pozbawieniem tytułów honorowych i odznak Związku. 3. Kara podlega wpisowi do karty ewidencyjnej. 4. Zatarcie kar, o których mowa w ust. 2 pkt 1 i 2 następuje po upływie roku od uprawomocnienia się orzeczenia. 5. Zatarcie kar, o których mowa w ust. 2 pkt 3 i 4 następuje po dwóch latach od upływu terminu, na który zostały orzeczone albo po roku od tego terminu, orzeczeniem właściwego sądu koleżeńskiego.
Rejestr połowów nie jest dokumentem upoważniającym do połowu ryb na danym łowisku, ale jest dokumentem obowiązkowym na określonych łowiskach PZW.
Osobiście nigdy nie wypełniam rejestru. Jest to praca społeczna do czego nie jestem zobowiązany, a zgodnie z art. 32 ustawy zasadniczej, za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie - od PZW również w tym wypadku.
Zamiast przejmować się duperelami typu wypychacz, miarka, siatka itp., trzeba na pewno brać ze sobą worek na śmieci (własne) i papier do dupy z saperką. Zasrane łowiska, to tragedia nie mówiąc o samych ścieżkach do łowisk.
Nie mylę się i zgadzam się, że za pracę SPOŁECZNĄ wynagrodzenia nie są przewidziane, tak jak i za wolontariat.Z tym, że to ja sam muszę na taką pracę wyrazić zgodę.
Taką zgodę wyraziłem pracując na rzecz zarządu, więc nie mam do nikogo pretensji w tym konkretnym zakresie, że nie otrzymuję z swoją pracę wynagrodzenia.
Szanowny Kolego Mastiff. Prawo w postaci Statutu, regulaminu i uchwał władz Związku PZW jest prawem niższego rzędu. Odróżnij proszę od prawa wyższego rzędu jakim jest ustawa zasadnicza (Konstytucja). Czyli bezprawie (częściowo) związku nie podlega ochronie prawnej jak nie podlega ochronie prawnej zmuszanie do bezpłatnej pracy, (czyli wprost niewolnictwa) jakim jest „obowiązek” wypełniania rejestrów, represjonowanie i zmuszanie do bzdurnych innych powinności, które mają na celu jedynie okraść wędkarzy „legalnie” w postaci mandatów (podobnie jak państwo, czyli garstka nieuków i bumelantów czyni wobec kierowców, alimenciarzy itp.).
Znaczy się mówiąc wprost: najpierw tworzy się problem, a później go rozwiązuje.
Zacznij Kolego Mastiff rozróżniać opinie (szczególnie tych, którzy mają w tym interes jak i zwykłych hejterów) od faktów tym bardziej, że jesteś strażnikiem. Nie zapominaj też Kolego, że „prawo” PZW to spuścizna komuny, a ponieważ w zarządzie głównym zasiadają przeważnie byli milicjanci i inne tałatajstwo, to nie dziw się, że każdy interpretuje „prawo” tak jak chce.
Ostatecznie Polska nie jest państwem prawa, tylko państwem sprawiedliwości społecznej.
Jeszcze jedno. Opłacając kartę wędkarską składam się na zarybianie rybami, które ewentualnie zabiorę z łowiska i na opłacenie rzeczywistych pracowników pracujących na rzecz wód, w których wędkuję.
Koledzy powiedzcie mi czy zamiast podbieraka można używać haka (coś w rodzaju długiego pręta z zakrzywioną końcówką)?????? Widziałem wczoraj jak wędkarz tym urządzeniem wyciągał z wody sporego szczupaka i dosyć sprytnie mu to wyszło. Jednak trochę mnie to zastanawia?
Kolego @mirgag, proponuję Ci w takim razie zdanie legitymacji PZW jeśli Statut tego Stowarzyszenia jest dla Ciebie aż tak trudny do zaakceptowania i zrozumienia i nie zgadzasz się z nim. W swoim wywodzie zaczynasz niebezpiecznie i na wyrost upolityczniać wszystko co z PZW związane. Masz prawo, ale niekoniecznie rację. Myślę, że poza E.Grabowskim, era milicjantów, UBeków, sekretarzy, towarzyszy w PZW już jest historią, z uwagi na coraz młodsze kadry w zarządach. Wstępując do PZW deklarujesz swoim podpisem przestrzeganie jego Statutu Statut PZW jest przez Ciebie akceptowany za każdym razem, kiedy opłacasz składki na kolejny sezon, więc nie opłacaj składek manifestując w ten sposób swoje niezadowolenie z niewolniczego wyzysku Ciebie jako biednego, nękanego i uciśnionego przez PZW wędkarza. Jeśli Ty wpisanie danych do Rejestru nazywasz "bezpłatną pracą, wprost niewolniczą, represjonowaniem i zmuszaniem do powinności", to chyba coś nie tak z Twoim postrzeganiem tej bzdurnie prostej i mało wymagającej czynności. Znaków drogowych też nie przestrzegasz? Regulaminów PKP, PKS, MZK, oraz wszelkich innych stowarzyszeń podobnych do PZW? A opłacając składki, wnosisz swój wkład finansowy na zarybienia, owszem, ale to właśnie te rejestry pozwalają określać potrzeby dotyczące tych zarybień, a nie chybił-trafił, czy rzut kostką. Ani jasnowidz, ani wróżka nie podpowiedzą niczego w kwestii zarybień na danych łowiskach, a rejestry raczej tak. Jestem wręcz przerażony Twoim iście politycznym podejściem do kwestii zwykłych, małych rejestrów PZW. Nie wypełniaj rejestru, w końcu to nie ja zostanę ukarany, Ty owszem i nie pisz mi tylko bzdur na temat adwokata, który Cię wybroni na sprawie sądowej, na jaką zostaniesz wezwany na wniosek PSR, bo już tacy byli i po prostu zostali ukarani wyrokami tychże sądów za nieprzyjęcie mandatów karnych i to nawet z Okręgu Zielona Góra. Twój cyrk, Twoje małpki.
Rzeczywiście, niektóre z moich twierdzeń mogą wydawać się zbyt stanowcze, nieprzejednane, ba – nawet bezlitosne. Ale tak trzeba, bo chcę, by zaczęto PZW reformować, ulepszać i dostosowywać do współczesnego świata, by pieniądze z naszych składek zostawały tam, gdzie ich miejsce a więc w macierzystych zarządach, a nie w zarządach okręgu czy głównym, (które do niczego nie są nam wędkarzom potrzebne).
Z ramienia zarządu wysłałem kilka pism do ZG, ale oni pomysłami prezesów i zarządów macierzystych podcierają sobie dupy.
Chcę, by zarybiano akweny takimi gatunkami ryb, których brakuje (a nie z nakazu jak to miało miejsce w ubiegłym roku, gdzie do odcinka dolnej Odry, w którym jest masa płoci i klenia wpuszczano chyba miliony sztuk narybku… płoci i klenia). Ot gospodarka oparta na rejestrach połowu…
Cóż Kolego Mastiff. Ja chcę zmian, Ty jesteś wykonawcą ślepo wykonującym swoje obowiązki. Nie jest więc nam po drodze, ale miło było Cię poznać. Ponieważ też łowię w Odrze na odcinku Wrocław-Szczecin, to może się kiedyś spotkamy przy wędce i… piwku.
Rzeczywiście, niektóre z moich twierdzeń mogą wydawać się zbyt stanowcze, nieprzejednane, ba – nawet bezlitosne. Ale tak trzeba, bo chcę, by zaczęto PZW reformować, ulepszać i dostosowywać do współczesnego świata, by pieniądze z naszych składek zostawały tam, gdzie ich miejsce a więc w macierzystych zarządach, a nie w zarządach okręgu czy głównym, (które do niczego nie są nam wędkarzom potrzebne).
Z ramienia zarządu wysłałem kilka pism do ZG, ale oni pomysłami prezesów i zarządów macierzystych podcierają sobie dupy.
Chcę, by zarybiano akweny takimi gatunkami ryb, których brakuje (a nie z nakazu jak to miało miejsce w ubiegłym roku, gdzie do odcinka dolnej Odry, w którym jest masa płoci i klenia wpuszczano chyba miliony sztuk narybku… płoci i klenia). Ot gospodarka oparta na rejestrach połowu…
Cóż Kolego Mastiff. Ja chcę zmian, Ty jesteś wykonawcą ślepo wykonującym swoje obowiązki. Nie jest więc nam po drodze, ale miło było Cię poznać. Ponieważ też łowię w Odrze na odcinku Wrocław-Szczecin, to może się kiedyś spotkamy przy wędce i… piwku.
Tym czasem łączę wyrazy szacunku.
Ja zmian chcę również, jesli nie bardziej jak Ty @mirgag, bo słucham wielu zdań naszych wędkarzy i z większością się zgadzam, a jako strażnik muszę respektować i egzekwować to prawo. Czy ślepo wykonuję swoje obowiązki? Nie, raczej sumiennie, a to spora różnica. Pozdrawiam i do spotkania na łowisku :)
"Kolego @mirgag, proponuję Ci w takim razie zdanie legitymacji PZW jeśli
Statut tego Stowarzyszenia jest dla Ciebie aż tak trudny do
zaakceptowania i zrozumienia i nie zgadzasz się z nim."
Powiem tylko jedno. Gdybysmy domagali sie zdania legitymacji od wszystkich, ktorzy nie akceptuja statusu PZW to zdac go powinno 95% wedkarzy. I tyle w temacie. Obecna sytuacja jest taka, ze PZW stwarza niejako przymus wstepowania w ich szeregi ludziom ktorzy chca lowic ryby na wodach skarbu Panstwa. gdyby zarzad PZW skwapliwie domagal sie od swoich czlonkow respektowania statuty i za uchylanie sie od jego postanowien karal badz wyrzucal swoich czlonkow, wtedy moglibysmy mowic o rzekaniu sie legitymacji. A tak tylko ostatni jelen to zrobi. Bo w imie czego mam placic 3 razy wiecej niz powiedzmy to statystyczny Kowalski ktory na rzecz PZW robi dokladnie tyle samo co ja, czyli wielkie G.
"Kolego @mirgag, proponuję Ci w takim razie zdanie legitymacji PZW jeśli
Statut tego Stowarzyszenia jest dla Ciebie aż tak trudny do
zaakceptowania i zrozumienia i nie zgadzasz się z nim."
Powiem tylko jedno. Gdybysmy domagali sie zdania legitymacji od wszystkich, ktorzy nie akceptuja statusu PZW to zdac go powinno 95% wedkarzy. I tyle w temacie. Obecna sytuacja jest taka, ze PZW stwarza niejako przymus wstepowania w ich szeregi ludziom ktorzy chca lowic ryby na wodach skarbu Panstwa. gdyby zarzad PZW skwapliwie domagal sie od swoich czlonkow respektowania statuty i za uchylanie sie od jego postanowien karal badz wyrzucal swoich czlonkow, wtedy moglibysmy mowic o rzekaniu sie legitymacji.
A tak tylko ostatni jelen to zrobi. Bo w imie czego mam placic 3 razy wiecej niz powiedzmy to statystyczny Kowalski ktory na rzecz PZW robi dokladnie tyle samo co ja, czyli wielkie G.
PZŁ tez do bani, tak? Bo żeby legalnie ustrzelić bażanta, czy byka jelenia musisz być myśliwym zrzeszonym w PZŁ, respektować regulamin i statut, wykupić odstrzał, opłacać składki, prowadzić statystyki odstrzałów etc. Oni nie mają łowisk komercyjnych/prywatnych, żeby sobie palnąć w łeb zająca. Czyli kolejne stowarzyszenie do odstrzału i bojkotu? Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził....
Nie wiem czy czytanie ze zrozumieniem to az taki problem ?. W PZL tez wstepujesz i jedyne co robisz to jezdzisz na polowania ?. Tam jak nie przestrzegasz statusu to won. Musisz swoje odpracowac, musisz odbyc dlugi staz itp. W PZW jedyne co zrobic musisz to ... zaplacic skladke. Wladze PZW maja gleboko w d..e czy przestrzegasz statut. Wazne zebys zaplacil. Dlatego wystapienie z PZW to glupota. Nic nie zyskuje. Wystapienie z PZL to pozbycie sie wielu dodatkowych obowiazkow w zamian za brak mozliwosci polowania. Zyskuje wolny czas, nie musze pracowac dodatkowo ale i przez to nie moge polowac. Dla mnie to duza roznica
Koledzy powiedzcie mi czy zamiast podbieraka można używać haka (coś w rodzaju długiego pręta z zakrzywioną końcówką)?????? Widziałem wczoraj jak wędkarz tym urządzeniem wyciągał z wody sporego szczupaka i dosyć sprytnie mu to wyszło. Jednak trochę mnie to zastanawia? To co opisałeś to chyba coś w rodzaju osęki- nie wiem jak u innych, ale w kole wędkarskim z Piaseczna pod które podlega Konstancin zabronione jest używanie osęki- i na zawodach i w wędkowaniu rekreacyjnym
Nie wiem czy czytanie ze zrozumieniem to az taki problem ?. W PZL tez wstepujesz i jedyne co robisz to jezdzisz na polowania ?. Tam jak nie przestrzegasz statusu to won. Musisz swoje odpracowac, musisz odbyc dlugi staz itp. W PZW jedyne co zrobic musisz to ... zaplacic skladke. Wladze PZW maja gleboko w d..e czy przestrzegasz statut. Wazne zebys zaplacil. Dlatego wystapienie z PZW to glupota. Nic nie zyskuje. Wystapienie z PZL to pozbycie sie wielu dodatkowych obowiazkow w zamian za brak mozliwosci polowania. Zyskuje wolny czas, nie musze pracowac dodatkowo ale i przez to nie moge polowac.
Dla mnie to duza roznica
Władze PZW mają gdzieś to, czy przestrzegasz statut???????? To chyba tylko w Twoim Okręgu, albo w Twoim mniemaniu! U mnie chociażby w kole, czyny społeczne, pomoc przy zarybieniach, przy naszym łowisku, przy organizacji zawodów, imprez wędkarskich koła, Okręgu nawet, jest baaaardzo mile widziana i doceniana. Kilka razy w roku jest akcja porządkowania naszego łowiska koła, a w tym MUSZĄ brać udział wszyscy członkowie koła, a jeśli nie "zaliczą" choćby jednej takiej akcji, to mogą zapomnieć o ulgowym wędkowaniu na nim. W PZŁ obowiązkowy staż myśliwego wiąże się z umiejętnością posługiwania się bronią, obyciu w lesie na polowaniach, sytuacjach niebezpiecznych na nich, tym samym odpornością na takie sytuacje etc. No chyba nie myślisz, że każdy z ulicy przyjdzie do PZŁ, zapisze się, kupi broń i pojedzie wybijać dziki bez uprzedniego okresu stażowo-przygotowawczego do tego myśliwstwa. Ale to nie znaczy, że jak w PZW nie ma dyscypliny i stażu związanego z posiadaniem broni, to można olewać i łgać parszywie podpisując zgodę na przestrzeganie Statutu PZW. Czyli co podpis, to podłe, wyrachowane kłamstwo, tak? Żenada. Zapadłbym się pod ziemię.
A mogę jako wypychacza używać mojej serdecznej ręki , bo nic o tym nie pisze :)
Zamiast haczyków też używaj gwoździa, zamiast kołowrotków dwa gwoździe, zamiast podbieraka używaj durszlaka do makaronu, zamiast żyłki używaj linki taterniczej, zamiast spławika butelkę po Coli, zamiast ciężarków przywiąż kamienie itd itd...... Nic o tym nie napisali:)
wypychacz jest niezbędny....za każdym razem kiedy wracam z nad Neru bez nawet jednego brania, po patrzeniu przez okulary polaryzacyjne przez kilka godzin w martwą wodę bez jeden ryby, jestem pewnien, ze wypychacz jest niezbędny...chyba po to żebym znowu wypchał się sianem. Podczas ostaniej wiosennej powodzi "miejscowi" wylapali co wieksze okazy ryb przy pomocy durszlaków i innego tego typu "profesjonalnego" sprzętu z plytkiej wody na zalanych łąkach i teraz juz tylko wypychacz ratuje sytuację członka PZW......Wlodek
Czego to oni jeszcze mogą nie wymyśleć Dlaczego to pzw w ogóle istnieje żeby utrzymywać paru kolesi ? Zjazdy delegacje puchary nagrody i inne pierdoły a kasy na ryby im szkoda Za granica jak ktoś chce wędkować idzie na pocztę kupuje zezwolenie dostaje regulamin i łowi Bez zbędnych dupereli a u nas jak zawsze drożej i gorzej
Witam.Do szanownych kolegów, którzy narzekają na PZW i regulamin - NIE PŁAĆCIE SKŁADEK. Przecież to bardzo proste. Należałem do PZW 34 lata i zrezygnowałem. Na Kujawach (płocko-włocławski) wody PZW to "pustostany" i stąd moja decyzja. Do kolegi, który twierdzi że nie ma innych wód. Są. I jest ich co raz więcej. Pozdrawiam i połamania kija
Gdybym siedział nad wodą i wiedział, że czegoś nie mam, zabrałoby to mi cała przyjemnośc wędkowania. Może i nawet nie ze strachu, bo przez 40 lat kontrolowano mnie dwa razy, ale kocham ten nastrój wyzwolenia i komfortu na odludziu. Dlatego mam wszystko, co tam sobie wymyślą. Bo przecież wiem, że jak rybacy wytłuką w jeziorze wszelkie życie i to prądem, zostawią martwą wodę, to nikt się tym specjalnie nie obruszy. Ale gdybym ja zamiast wypychacza zademonstrował scyzoryk za 200 zł (znacznie przydatniejszy), to pewnie bez mandatu za takie same dwie stówy by się nie obeszło.
Witam Koleżeństwo, mam takie pytanie, jakie jest obowiązkowe wyposażenie wędkarza, nie myślę tu o dokumentach, kijach czy przynętach, ale o podbieraku, siatce, przymiarze czy wypychaczu. Wypychacz wszedł ostatnio, ale pozostałe rzeczy?? Jakie konsekwencje są przewidziane za nieposiadanie ww. fantów? Z góry dziękuję i pozdrawiam
Mam nadzieję że "mądrzy i dostojni" tworzący przepisy poprzestaną na wypychaczu bo chcę chodzic na ryby dla przyjemności a nie rozmyślać nad wodą czy aby nie złamałem jakiegoś przepisu.Szczęście w nieszczęściach póki co byłem tylko raz kontrolowany a strażnicy byli wyrozumiali ,sprawdzili dokumenty i nie szukali dziury w całym.
Witaj..:)
3. OBOWIĄZKI WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW
§ 2
1. W czasie wędkowania wędkarz ma obowiązek posiadać: kartę wędkarską, legitymację PZW z potwierdzeniem uiszczenia należnych składek lub inne ważne zezwolenie uprawniające do wędkowania na danym łowisku.
Witam Koleżeństwo, mam takie pytanie, jakie jest obowiązkowe wyposażenie wędkarza, nie myślę tu o dokumentach, kijach czy przynętach, ale o podbieraku, siatce, przymiarze czy wypychaczu. Wypychacz wszedł ostatnio, ale pozostałe rzeczy?? Jakie konsekwencje są przewidziane za nieposiadanie ww. fantów? Z góry dziękuję i pozdrawiam2. Przed przystąpieniem do wędkowania każdy wędkarz zobowiązany jest do ustalenia do kogo należy wybrane przez niego łowisko i czy nie obowiązują na nim dodatkowe ograniczenia,poza zawartymi w niniejszym Regulaminie.
3. Przy wyborze i zajmowaniu miejsca na łowisku pierwszeństwo ma ten wędkarz, który przybył na nie wcześniej. Przy zajmowaniu stanowisk wędkujący powinni zachować między sobą odstępy określone w §§ 4, 5, 7 Regulaminu. Odstępy te mogą być zmniejszone tylko za zgodą wędkarza , który wcześniej zajął dane stanowisko.
4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich właściciela.
5. Wędkarz zobowiązany jest posiadać przyrząd do wyjmowania haczyków z pyszczków ryb. Ryby z haczyka należy uwalniać z zachowaniem maksymalnej ostrożności.
6. Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan , jaki zastał przed rozpoczęciem połowu.
7. Obowiązkiem wędkarza jest opuszczenie łowiska, jeśli rozgrywane mają być na nim zawody sportowe. Organizator zawodów musi posiadać pisemne zezwolenie uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim.
8. W przypadku zauważenia zanieczyszczenia wody lub jego skutków, jak np. śnięte ryby, zmiana koloru wody, plamy olejowe, nienaturalny zapach, wędkarz ma obowiązek natychmiast zawiadomić o tym zarząd najbliższego koła lub okręgu PZW, policję albo najbliższy organ administracji publicznej.
9. Jeżeli wędkarz złowi rybę oznakowaną i zabiera ją, ma obowiązek przesłać do zarządu okręgu PZW, na którego terenie została ona złowiona, znaczek i kilka łusek wyjętych powyżej linii bocznej ryby, podając równocześnie jej gatunek, długość i ciężar oraz miejsce, datę i godzinę połowu.
Nic nowego nie ma...:)
jeszcze...:)
Ale wypychacz jest obowiazkowy od dawna ? Zreszta jak dla mnie- niezbedny.
Dodam jeszcze do wypowiedzi Marka- @Sniper64, do punktu 1, że na większości Okręgów w naszym kraju obowiązują dodatkowo jeszcze Rejestry Połowu Ryb. Za brak takiego rejestru, lub za niewypełnienie go przed rozpoczęciem łowienia, można również być ukaranym.
Do wyposażenia obowiązkowego wędkarza należy wypychacz (rozdz. III punkt 5 -RAPR ) , siatka wykonana z miękkich nici i rozpięta na obręczach (rozdz. IV punkt 3,5- RAPR) – jeżeli ktoś zamierza przechowywać ryby żywe . Wszelkie dokumenty potrzebne do wędkowania – Karta Wędkarska , Legitymacja członkowska z opłaconymi składkami , Zezwolenie do łowienie na określonych wodach , Rejestr Połowu Ryb (rozdz. III punkt 1 – RAPR) . Długopis aby można było czym wypełniać rejestr (bo co mi po rejestrze jak nie ma czym go wypełnić) . Na koniec oczywiście wędkę o długości nie krótszej niż 30 cm (rozdz. IV punkt 1- RAPR) .
wypychacz? tzn, jakiekolwiek urządzenie, narzędzie do wyjmowania rybie haczyka, teoretycznie kombinerki też mogą być. Chociaż ostatnio wypychacz kupiłem za 2,5 :)
Do wyposażenia obowiązkowego wędkarza należy wypychacz (rozdz. III punkt 5 -RAPR ) , siatka wykonana z miękkich nici i rozpięta na obręczach (rozdz. IV punkt 3,5- RAPR) – jeżeli ktoś zamierza przechowywać ryby żywe . Wszelkie dokumenty potrzebne do wędkowania – Karta Wędkarska , Legitymacja członkowska z opłaconymi składkami , Zezwolenie do łowienie na określonych wodach , Rejestr Połowu Ryb (rozdz. III punkt 1 – RAPR) . Długopis aby można było czym wypełniać rejestr (bo co mi po rejestrze jak nie ma czym go wypełnić) . Na koniec oczywiście wędkę o długości nie krótszej niż 30 cm (rozdz. IV punkt 1- RAPR) .
Dokładnie Kazik masz rację.Ja się tego trzymam i kłopotów nie mam.
Oprócz ww akcesoriów ja osobiście profilaktycznie biorę ze sobą worek 120 l na śmieci , coby w razie " W " nie mieć problemów ze Strażą !!! Wszelkie odpadki i śmieci typu : pudełka po robakach , opakowania po zanętach czy po jedzeniu buuuuch do wora i mam święty spokój
Oprócz ww akcesoriów ja osobiście profilaktycznie biorę ze sobą worek 120 l na śmieci , coby w razie " W " nie mieć problemów ze Strażą !!! Wszelkie odpadki i śmieci typu : pudełka po robakach , opakowania po zanętach czy po jedzeniu buuuuch do wora i mam święty spokój
Witam Wszystkich:)
I za to Grześ..:) Pięknie Tobie Dziękuję! Podziw i Szacunek za takie podejście,oby takich jak Ty było więcej na łowiskach,a nie odpowiedzi że to nie moje!!!
Sniper wydaje mi się, że worek na śmieci to jest ważniejsza sprawa nawet od podbieraka. W aucie zawsze mam rolkę worków. Ale do worka po zanęcie też czasem pakuję to, co przywiozę.
Grześ , chyba wiemy o co biega w tym wędkowaniu. Ostatnio jak byłem z Klepą na rybach, to Klepa powiedział podczas pakowania maneli podnosząc z ziemi jakiś worek:
- "A co mi tam... nie nasz, ale miejscówka nasza. "
Właśnie o to chodzi, by traktować te miejsca gdzie zasiadamy z kijem w ręku jako NASZE. Być może jutro tu znów zasiądziemy, i co? Będę siedział w syfie? Już dawno przestałem patrzeć na śmieci z pytaniem - czyje to? Oczywiście nie przeginam, żebym miał pełen bagażnik syfu do chałupy targać. Ale w obrębie swojego łowiska chcę mieć ład i czystą zieleń.
Sniper wydaje mi się, że worek na śmieci to jest ważniejsza sprawa nawet od podbieraka. W aucie zawsze mam rolkę worków. Ale do worka po zanęcie też czasem pakuję to, co przywiozę.
Grześ , chyba wiemy o co biega w tym wędkowaniu. Ostatnio jak byłem z Klepą na rybach, to Klepa powiedział podczas pakowania maneli podnosząc z ziemi jakiś worek:
- "A co mi tam... nie nasz, ale miejscówka nasza. "
Właśnie o to chodzi, by traktować te miejsca gdzie zasiadamy z kijem w ręku jako NASZE. Być może jutro tu znów zasiądziemy, i co? Będę siedział w syfie? Już dawno przestałem patrzeć na śmieci z pytaniem - czyje to? Oczywiście nie przeginam, żebym miał pełen bagażnik syfu do chałupy targać. Ale w obrębie swojego łowiska chcę mieć ład i czystą zieleń.
Witaj:)Moim zdaniem każdy co kocha czystą przyrodę nie patrzy na to czyje to śmieci..o ileż przyjemniej się siedzi na czystym stanowisku!!! Znamy się wiem że jest tak jak napisałeś:) Pozdrawiam i pozdrów Artura:))
Taki widok jest na łowisku gdzie gospodarz koła zrobił czyn i posprzątał z grubsza łowisko tylko że nie w ten sposób pozbywa się śmieci..!!! Fajny pomysł co nie..teraz zasyp to ziemią a później wjedź na to autem,,:)
A mi tam długopis na rybkach nie jest potrzebny, bo rejestr wypełniam przed wyjściem na ryby tzn: data i numer łowiska, jak przyjadę do domu uzupełniam go dalej. Ale kazdy robi tak jak uważa.
No - to ładnie posprzątane. Ja bym jeszcze może zrozumiał gdyby ktoś zadał sobie trud i śmieci zebrane posegregował.
Folie, szmaty, plastiki, papiery w takim dole spalić. Puszki po kukurydzy, po śledziach - potem w tym dole zakopać. Korozja je rozłoży. Szkło wywieźć na śmietnik.
Byłoby to rozwiązanie nieco mądrzejsze niż zakopywanie wszystkiego do kupy nad wodą.
Ale ogólnie jest to nieporozumienie. Należy to wszystko wywieźć w p -du jak najdalej do miejsca gdzie się składuje odpady.
Czuwaj.
Lin - a ty zabierasz ryby z łowiska czasem?
Witam, a co z wagą i podbierakiem, obowiązek jest?? A jeśli nie zabieram ryby mam obowiązek mieć siatkę czy podbierak?? Gdzie jest to napisane, bo wypychacz i siatkę do przetrzymywania znalazłem.
Pozdrawiam
Wagi mieć nie musisz. Musisz mieć tylko miarę. Co do podbieraka to spróbuj po holu wielką rybę wyhaczać w wodzie nie posiadając podbieraka.
A mi tam długopis na rybkach nie jest potrzebny, bo rejestr wypełniam przed wyjściem na ryby tzn: data i numer łowiska, jak przyjadę do domu uzupełniam go dalej. Ale kazdy robi tak jak uważa.
robisz błąd, bo po skończonym wędkowaniu należy wpisać gatunki i ilości ryb
wagę należy w domu wpisać
O ile rybę zabieram, a jak nie, to po co mi waga, miarka, siatka??? Czy osoby kontrolujące, mogą ode mnie tego wymagać?? Wypychacz ok, jest napisane, siatka do przetrzymywania ryb owszem, jak je zachowam je dla siebie, wtedy jest przymiar uzasadniony, ale gdzie jest coś o tym napisane, chodzi o podbierak, przymiar i wagę?? Pozdrawiam
jak nie zabierasz ryb to ino wypychacz :)
Dzięki rusikus, teraz już wiem że niedokładnie przestudiowałem rejestr, od jutra długopis będzie zawsze ze mną na rybkach.
Oprócz ww akcesoriów ja osobiście profilaktycznie biorę ze sobą worek 120 l na śmieci , coby w razie " W " nie mieć problemów ze Strażą !!! Wszelkie odpadki i śmieci typu : pudełka po robakach , opakowania po zanętach czy po jedzeniu buuuuch do wora i mam święty spokój
Witam Wszystkich:)
I za to Grześ..:) Pięknie Tobie Dziękuję! Podziw i Szacunek za takie podejście,oby takich jak Ty było więcej na łowiskach,a nie odpowiedzi że to nie moje!!!
Dokładnie panowie szacun ale to się rozumie samo przez się!
u mnie to samo , zawsze mam worek na smieci ze soba :)
worki na śmieci, miarka, wypychacz plastikowy bo metalowy ponoć rani ryby (chyba że szczupaki łowisz). I jeszcze ważne żeby trzeźwym być :)
:) Z tą trzeźwością to różnie bywa,ale każdy ma prawo sobie dziabnąć na rybkach tylko bądźmy na tyle trzeźwi by nie ubliżać tym co kontrolują!!! I łowiącym obok sąsiadom..!
W piciu nad rzeką przykre jest dla mnie tylko to że przy każdej niedzieli czy innym dniu wolnym od pracy oceniam ilość "wędkarzy" łowiących wyżej po ilości przepływających puszek po piwie.Po kilu godzinach już wiem że najpierw popłyną cztery puszki po Tatrze a potem dwie po Żywcu i jedna po Tyskim rzadziej bo to jakiś samotnik zapija trudy tygodnia.
Gdzie jest napisane coś o miarce i podbieraku???
Osobiście nigdy nie wypełniam rejestru. Jest to praca społeczna do czego nie jestem zobowiązany, a zgodnie z art. 32 ustawy zasadniczej, za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie - od PZW również w tym wypadku.
Zamiast przejmować się duperelami typu wypychacz, miarka, siatka itp., trzeba na pewno brać ze sobą worek na śmieci (własne) i papier do dupy z saperką. Zasrane łowiska, to tragedia nie mówiąc o samych ścieżkach do łowisk.
Osobiście nigdy nie wypełniam rejestru. Jest to praca społeczna do czego nie jestem zobowiązany, a zgodnie z art. 32 ustawy zasadniczej, za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie - od PZW również w tym wypadku.
Zamiast przejmować się duperelami typu wypychacz, miarka, siatka itp., trzeba na pewno brać ze sobą worek na śmieci (własne) i papier do dupy z saperką. Zasrane łowiska, to tragedia nie mówiąc o samych ścieżkach do łowisk.
Mylisz się kolego. Za pracę SPOŁECZNĄ wynagrodzenia nie są przewidziane, tak jak i za wolontariat. Poza tym, jeśli jesteś członkiem PZW, to może znasz choć trochę jego Statut, który mówi że:
§ 14
Członek Związku ma obowiązek:
1) przestrzegać postanowień Statutu, regulaminów i uchwał władz Związku;
2) kierować się zasadą koleżeństwa i wzajemnego poszanowania, strzec jedności i dobrego
imienia Związku;
3) sumiennie wykonywać zadania powierzone przez władze Związku i wynikające z
pełnionych funkcji w Związku;
4) chronić i pomnażać mienie Związku jako dobro wspólne;
5) przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody;
A ponadto:
§ 16
1. Członek Związku nieprzestrzegający obowiązków określonych w § 14 pkt 1-6 podlega
odpowiedzialności organizacyjnej przed sądem koleżeńskim.
2. Karami wymierzanymi przez sąd koleżeński są:
1) upomnienie,
2) nagana,
3) zawieszenie prawa do wędkowania w wodach PZW na okres do dwóch lat,
4) zawieszenie w prawach członka na okres od jednego roku do dwóch lat,
5) wykluczenie ze Związku z równoczesnym pozbawieniem tytułów honorowych i odznak
Związku.
3. Kara podlega wpisowi do karty ewidencyjnej.
4. Zatarcie kar, o których mowa w ust. 2 pkt 1 i 2 następuje po upływie roku od
uprawomocnienia się orzeczenia.
5. Zatarcie kar, o których mowa w ust. 2 pkt 3 i 4 następuje po dwóch latach od upływu
terminu, na który zostały orzeczone albo po roku od tego terminu, orzeczeniem właściwego
sądu koleżeńskiego.
Rejestr połowów nie jest dokumentem upoważniającym do połowu ryb na danym łowisku, ale jest dokumentem obowiązkowym na określonych łowiskach PZW.
Osobiście nigdy nie wypełniam rejestru. Jest to praca społeczna do czego nie jestem zobowiązany, a zgodnie z art. 32 ustawy zasadniczej, za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie - od PZW również w tym wypadku.
Zamiast przejmować się duperelami typu wypychacz, miarka, siatka itp., trzeba na pewno brać ze sobą worek na śmieci (własne) i papier do dupy z saperką. Zasrane łowiska, to tragedia nie mówiąc o samych ścieżkach do łowisk.
A za wędkowanie nie płacą ???
Nie mylę się i zgadzam się, że za pracę SPOŁECZNĄ wynagrodzenia nie są przewidziane, tak jak i za wolontariat. Z tym, że to ja sam muszę na taką pracę wyrazić zgodę.
Taką zgodę wyraziłem pracując na rzecz zarządu, więc nie mam do nikogo pretensji w tym konkretnym zakresie, że nie otrzymuję z swoją pracę wynagrodzenia.
Szanowny Kolego Mastiff. Prawo w postaci Statutu, regulaminu i uchwał władz Związku PZW jest prawem niższego rzędu. Odróżnij proszę od prawa wyższego rzędu jakim jest ustawa zasadnicza (Konstytucja). Czyli bezprawie (częściowo) związku nie podlega ochronie prawnej jak nie podlega ochronie prawnej zmuszanie do bezpłatnej pracy, (czyli wprost niewolnictwa) jakim jest „obowiązek” wypełniania rejestrów, represjonowanie i zmuszanie do bzdurnych innych powinności, które mają na celu jedynie okraść wędkarzy „legalnie” w postaci mandatów (podobnie jak państwo, czyli garstka nieuków i bumelantów czyni wobec kierowców, alimenciarzy itp.).
Znaczy się mówiąc wprost: najpierw tworzy się problem, a później go rozwiązuje.
Zacznij Kolego Mastiff rozróżniać opinie (szczególnie tych, którzy mają w tym interes jak i zwykłych hejterów) od faktów tym bardziej, że jesteś strażnikiem. Nie zapominaj też Kolego, że „prawo” PZW to spuścizna komuny, a ponieważ w zarządzie głównym zasiadają przeważnie byli milicjanci i inne tałatajstwo, to nie dziw się, że każdy interpretuje „prawo” tak jak chce.
Ostatecznie Polska nie jest państwem prawa, tylko państwem sprawiedliwości społecznej.
Jeszcze jedno. Opłacając kartę wędkarską składam się na zarybianie rybami, które ewentualnie zabiorę z łowiska i na opłacenie rzeczywistych pracowników pracujących na rzecz wód, w których wędkuję.
Koledzy powiedzcie mi czy zamiast podbieraka można używać haka (coś w rodzaju długiego pręta z zakrzywioną końcówką)??????
Widziałem wczoraj jak wędkarz tym urządzeniem wyciągał z wody sporego szczupaka i dosyć sprytnie mu to wyszło.
Jednak trochę mnie to zastanawia?
Kolego @mirgag, proponuję Ci w takim razie zdanie legitymacji PZW jeśli Statut tego Stowarzyszenia jest dla Ciebie aż tak trudny do zaakceptowania i zrozumienia i nie zgadzasz się z nim. W swoim wywodzie zaczynasz niebezpiecznie i na wyrost upolityczniać wszystko co z PZW związane. Masz prawo, ale niekoniecznie rację. Myślę, że poza E.Grabowskim, era milicjantów, UBeków, sekretarzy, towarzyszy w PZW już jest historią, z uwagi na coraz młodsze kadry w zarządach. Wstępując do PZW deklarujesz swoim podpisem przestrzeganie jego Statutu Statut PZW jest przez Ciebie akceptowany za każdym razem, kiedy opłacasz składki na kolejny sezon, więc nie opłacaj składek manifestując w ten sposób swoje niezadowolenie z niewolniczego wyzysku Ciebie jako biednego, nękanego i uciśnionego przez PZW wędkarza. Jeśli Ty wpisanie danych do Rejestru nazywasz "bezpłatną pracą, wprost niewolniczą, represjonowaniem i zmuszaniem do powinności", to chyba coś nie tak z Twoim postrzeganiem tej bzdurnie prostej i mało wymagającej czynności. Znaków drogowych też nie przestrzegasz? Regulaminów PKP, PKS, MZK, oraz wszelkich innych stowarzyszeń podobnych do PZW? A opłacając składki, wnosisz swój wkład finansowy na zarybienia, owszem, ale to właśnie te rejestry pozwalają określać potrzeby dotyczące tych zarybień, a nie chybił-trafił, czy rzut kostką. Ani jasnowidz, ani wróżka nie podpowiedzą niczego w kwestii zarybień na danych łowiskach, a rejestry raczej tak. Jestem wręcz przerażony Twoim iście politycznym podejściem do kwestii zwykłych, małych rejestrów PZW. Nie wypełniaj rejestru, w końcu to nie ja zostanę ukarany, Ty owszem i nie pisz mi tylko bzdur na temat adwokata, który Cię wybroni na sprawie sądowej, na jaką zostaniesz wezwany na wniosek PSR, bo już tacy byli i po prostu zostali ukarani wyrokami tychże sądów za nieprzyjęcie mandatów karnych i to nawet z Okręgu Zielona Góra. Twój cyrk, Twoje małpki.
A panowie zapomnieli jeszcze o ........ papierku toaletowym i co? Chyba jest też bardzo ważny jeśli nie nawet bardzo bardzo ;-) ;-) ;-)
A panowie zapomnieli jeszcze o ........ papierku toaletowym i co? Chyba jest też bardzo ważny jeśli nie nawet bardzo bardzo ;-) ;-) ;-)
Papierek nie raz uratował mi życie nad wodą :))
Rzeczywiście, niektóre z moich twierdzeń mogą wydawać się zbyt stanowcze, nieprzejednane, ba – nawet bezlitosne. Ale tak trzeba, bo chcę, by zaczęto PZW reformować, ulepszać i dostosowywać do współczesnego świata, by pieniądze z naszych składek zostawały tam, gdzie ich miejsce a więc w macierzystych zarządach, a nie w zarządach okręgu czy głównym, (które do niczego nie są nam wędkarzom potrzebne).
Z ramienia zarządu wysłałem kilka pism do ZG, ale oni pomysłami prezesów i zarządów macierzystych podcierają sobie dupy.
Chcę, by zarybiano akweny takimi gatunkami ryb, których brakuje (a nie z nakazu jak to miało miejsce w ubiegłym roku, gdzie do odcinka dolnej Odry, w którym jest masa płoci i klenia wpuszczano chyba miliony sztuk narybku… płoci i klenia). Ot gospodarka oparta na rejestrach połowu…
Cóż Kolego Mastiff. Ja chcę zmian, Ty jesteś wykonawcą ślepo wykonującym swoje obowiązki. Nie jest więc nam po drodze, ale miło było Cię poznać. Ponieważ też łowię w Odrze na odcinku Wrocław-Szczecin, to może się kiedyś spotkamy przy wędce i… piwku.
Tym czasem łączę wyrazy szacunku.
Rzeczywiście, niektóre z moich twierdzeń mogą wydawać się zbyt stanowcze, nieprzejednane, ba – nawet bezlitosne. Ale tak trzeba, bo chcę, by zaczęto PZW reformować, ulepszać i dostosowywać do współczesnego świata, by pieniądze z naszych składek zostawały tam, gdzie ich miejsce a więc w macierzystych zarządach, a nie w zarządach okręgu czy głównym, (które do niczego nie są nam wędkarzom potrzebne).
Z ramienia zarządu wysłałem kilka pism do ZG, ale oni pomysłami prezesów i zarządów macierzystych podcierają sobie dupy.
Chcę, by zarybiano akweny takimi gatunkami ryb, których brakuje (a nie z nakazu jak to miało miejsce w ubiegłym roku, gdzie do odcinka dolnej Odry, w którym jest masa płoci i klenia wpuszczano chyba miliony sztuk narybku… płoci i klenia). Ot gospodarka oparta na rejestrach połowu…
Cóż Kolego Mastiff. Ja chcę zmian, Ty jesteś wykonawcą ślepo wykonującym swoje obowiązki. Nie jest więc nam po drodze, ale miło było Cię poznać. Ponieważ też łowię w Odrze na odcinku Wrocław-Szczecin, to może się kiedyś spotkamy przy wędce i… piwku.
Tym czasem łączę wyrazy szacunku.
Ja zmian chcę również, jesli nie bardziej jak Ty @mirgag, bo słucham wielu zdań naszych wędkarzy i z większością się zgadzam, a jako strażnik muszę respektować i egzekwować to prawo. Czy ślepo wykonuję swoje obowiązki? Nie, raczej sumiennie, a to spora różnica. Pozdrawiam i do spotkania na łowisku :)
"Kolego @mirgag, proponuję Ci w takim razie zdanie legitymacji PZW jeśli Statut tego Stowarzyszenia jest dla Ciebie aż tak trudny do zaakceptowania i zrozumienia i nie zgadzasz się z nim."
Powiem tylko jedno. Gdybysmy domagali sie zdania legitymacji od wszystkich, ktorzy nie akceptuja statusu PZW to zdac go powinno 95% wedkarzy. I tyle w temacie.
Obecna sytuacja jest taka, ze PZW stwarza niejako przymus wstepowania w ich szeregi ludziom ktorzy chca lowic ryby na wodach skarbu Panstwa. gdyby zarzad PZW skwapliwie domagal sie od swoich czlonkow respektowania statuty i za uchylanie sie od jego postanowien karal badz wyrzucal swoich czlonkow, wtedy moglibysmy mowic o rzekaniu sie legitymacji.
A tak tylko ostatni jelen to zrobi. Bo w imie czego mam placic 3 razy wiecej niz powiedzmy to statystyczny Kowalski ktory na rzecz PZW robi dokladnie tyle samo co ja, czyli wielkie G.
"Kolego @mirgag, proponuję Ci w takim razie zdanie legitymacji PZW jeśli Statut tego Stowarzyszenia jest dla Ciebie aż tak trudny do zaakceptowania i zrozumienia i nie zgadzasz się z nim."
Powiem tylko jedno. Gdybysmy domagali sie zdania legitymacji od wszystkich, ktorzy nie akceptuja statusu PZW to zdac go powinno 95% wedkarzy. I tyle w temacie.
Obecna sytuacja jest taka, ze PZW stwarza niejako przymus wstepowania w ich szeregi ludziom ktorzy chca lowic ryby na wodach skarbu Panstwa. gdyby zarzad PZW skwapliwie domagal sie od swoich czlonkow respektowania statuty i za uchylanie sie od jego postanowien karal badz wyrzucal swoich czlonkow, wtedy moglibysmy mowic o rzekaniu sie legitymacji.
A tak tylko ostatni jelen to zrobi. Bo w imie czego mam placic 3 razy wiecej niz powiedzmy to statystyczny Kowalski ktory na rzecz PZW robi dokladnie tyle samo co ja, czyli wielkie G.
PZŁ tez do bani, tak? Bo żeby legalnie ustrzelić bażanta, czy byka jelenia musisz być myśliwym zrzeszonym w PZŁ, respektować regulamin i statut, wykupić odstrzał, opłacać składki, prowadzić statystyki odstrzałów etc. Oni nie mają łowisk komercyjnych/prywatnych, żeby sobie palnąć w łeb zająca. Czyli kolejne stowarzyszenie do odstrzału i bojkotu? Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził....
Nie wiem czy czytanie ze zrozumieniem to az taki problem ?.
W PZL tez wstepujesz i jedyne co robisz to jezdzisz na polowania ?.
Tam jak nie przestrzegasz statusu to won.
Musisz swoje odpracowac, musisz odbyc dlugi staz itp.
W PZW jedyne co zrobic musisz to ... zaplacic skladke.
Wladze PZW maja gleboko w d..e czy przestrzegasz statut. Wazne zebys zaplacil.
Dlatego wystapienie z PZW to glupota. Nic nie zyskuje.
Wystapienie z PZL to pozbycie sie wielu dodatkowych obowiazkow w zamian za brak mozliwosci polowania. Zyskuje wolny czas, nie musze pracowac dodatkowo ale i przez to nie moge polowac.
Dla mnie to duza roznica
A mogę jako wypychacza używać mojej serdecznej ręki , bo nic o tym nie pisze :)
Koledzy powiedzcie mi czy zamiast podbieraka można używać haka (coś w rodzaju długiego pręta z zakrzywioną końcówką)??????
Widziałem wczoraj jak wędkarz tym urządzeniem wyciągał z wody sporego szczupaka i dosyć sprytnie mu to wyszło.
Jednak trochę mnie to zastanawia?
To co opisałeś to chyba coś w rodzaju osęki- nie wiem jak u innych, ale w kole wędkarskim z Piaseczna pod które podlega Konstancin zabronione jest używanie osęki- i na zawodach i w wędkowaniu rekreacyjnym
Nie wiem czy czytanie ze zrozumieniem to az taki problem ?.
W PZL tez wstepujesz i jedyne co robisz to jezdzisz na polowania ?.
Tam jak nie przestrzegasz statusu to won.
Musisz swoje odpracowac, musisz odbyc dlugi staz itp.
W PZW jedyne co zrobic musisz to ... zaplacic skladke.
Wladze PZW maja gleboko w d..e czy przestrzegasz statut. Wazne zebys zaplacil.
Dlatego wystapienie z PZW to glupota. Nic nie zyskuje.
Wystapienie z PZL to pozbycie sie wielu dodatkowych obowiazkow w zamian za brak mozliwosci polowania. Zyskuje wolny czas, nie musze pracowac dodatkowo ale i przez to nie moge polowac.
Dla mnie to duza roznica
Władze PZW mają gdzieś to, czy przestrzegasz statut???????? To chyba tylko w Twoim Okręgu, albo w Twoim mniemaniu! U mnie chociażby w kole, czyny społeczne, pomoc przy zarybieniach, przy naszym łowisku, przy organizacji zawodów, imprez wędkarskich koła, Okręgu nawet, jest baaaardzo mile widziana i doceniana. Kilka razy w roku jest akcja porządkowania naszego łowiska koła, a w tym MUSZĄ brać udział wszyscy członkowie koła, a jeśli nie "zaliczą" choćby jednej takiej akcji, to mogą zapomnieć o ulgowym wędkowaniu na nim. W PZŁ obowiązkowy staż myśliwego wiąże się z umiejętnością posługiwania się bronią, obyciu w lesie na polowaniach, sytuacjach niebezpiecznych na nich, tym samym odpornością na takie sytuacje etc. No chyba nie myślisz, że każdy z ulicy przyjdzie do PZŁ, zapisze się, kupi broń i pojedzie wybijać dziki bez uprzedniego okresu stażowo-przygotowawczego do tego myśliwstwa. Ale to nie znaczy, że jak w PZW nie ma dyscypliny i stażu związanego z posiadaniem broni, to można olewać i łgać parszywie podpisując zgodę na przestrzeganie Statutu PZW. Czyli co podpis, to podłe, wyrachowane kłamstwo, tak? Żenada. Zapadłbym się pod ziemię.
A mogę jako wypychacza używać mojej serdecznej ręki , bo nic o tym nie pisze :)
Zamiast haczyków też używaj gwoździa, zamiast kołowrotków dwa gwoździe, zamiast podbieraka używaj durszlaka do makaronu, zamiast żyłki używaj linki taterniczej, zamiast spławika butelkę po Coli, zamiast ciężarków przywiąż kamienie itd itd...... Nic o tym nie napisali:)
Wszyscy mamy worki na śmieci,wszyscy sprzątamy,nikt nie zostawia ani papierka.Tylko skąd te śmieci sie biorą?
wypychacz jest niezbędny....za każdym razem kiedy wracam z nad Neru bez nawet jednego brania, po patrzeniu przez okulary polaryzacyjne przez kilka godzin w martwą wodę bez jeden ryby, jestem pewnien, ze wypychacz jest niezbędny...chyba po to żebym znowu wypchał się sianem. Podczas ostaniej wiosennej powodzi "miejscowi" wylapali co wieksze okazy ryb przy pomocy durszlaków i innego tego typu "profesjonalnego" sprzętu z plytkiej wody na zalanych łąkach i teraz juz tylko wypychacz ratuje sytuację członka PZW......Wlodek
Czego to oni jeszcze mogą nie wymyśleć Dlaczego to pzw w ogóle istnieje żeby utrzymywać paru kolesi ? Zjazdy delegacje puchary nagrody i inne pierdoły a kasy na ryby im szkoda Za granica jak ktoś chce wędkować idzie na pocztę kupuje zezwolenie dostaje regulamin i łowi Bez zbędnych dupereli a u nas jak zawsze drożej i gorzej
Witam.Do szanownych kolegów, którzy narzekają na PZW i regulamin - NIE PŁAĆCIE SKŁADEK. Przecież to bardzo proste.
Należałem do PZW 34 lata i zrezygnowałem. Na Kujawach (płocko-włocławski) wody PZW to "pustostany" i stąd moja decyzja.
Do kolegi, który twierdzi że nie ma innych wód. Są. I jest ich co raz więcej.
Pozdrawiam i połamania kija
Gdybym siedział nad wodą i wiedział, że czegoś nie mam, zabrałoby to mi cała przyjemnośc wędkowania. Może i nawet nie ze strachu, bo przez 40 lat kontrolowano mnie dwa razy, ale kocham ten nastrój wyzwolenia i komfortu na odludziu. Dlatego mam wszystko, co tam sobie wymyślą.
Bo przecież wiem, że jak rybacy wytłuką w jeziorze wszelkie życie i to prądem, zostawią martwą wodę, to nikt się tym specjalnie nie obruszy. Ale gdybym ja zamiast wypychacza zademonstrował scyzoryk za 200 zł (znacznie przydatniejszy), to pewnie bez mandatu za takie same dwie stówy by się nie obeszło.