Łapię na odległościówkę więć niech ktoś ,,trzeżwo " myślący wytłumaczy mi czym się różni mój spławik ( czasami aż 50m i więcej ) od markera . A pro po spania mnie też czasami zdarza się (zwłaszcza po nocnej pobudce i drodze na Mazury ) niechcący ,,przećwiczyć " oko no i co wypieprzyć mnie z tą moją wędką. Co innego jakieś tam ,,czuwanie " a co innego narżnięcie się jak przysłowiowy wór, Ale boję się tego tematu nawet poruszać bo zaraz znajdzie się kilku ,,gorliwych " chodzących z alkomatami.Trzeba być ,,pragmatyczny " a nie trzymać się sztywno bo w przeciwnym wypadku życie stanie się nie do zniesienia.Tak jak już pisałem Są ludzie którzy jak już nie mają po co żyć żyją po to aby drugiemu zrobić na złość.Chętnych odsyłam do słynnej już rubryki w WW Paragraf i ryby. Tam mamy już do czynienia nawet nie ze skrzywieniem zawodowym ale wprost ze zboczeniem. Aż strach to to czytać co mi grozi i co mnie czeka w czasie mojego relaksu nad wodą.
Ps. Sam wielokrotnie ,,udostępniałem " swoje miejsce ( łapiąc przy brzegu na przystawkę ) gruntowcom o ile facet wie jak się zachować. Tak więc reasumując wszystko zależy od człowieka.
Julian
Aha i jeszcze jedno - dla rozładowania atmosfery. A pro po tej 29 letniej dziewicy. Są różne sposoby uprawiania ,,miłości " a dziewictwa nie musi tracić.
Ostatno pośród arabusów ( zaraz ktoś mnie o rasizm i nietolerancję posądzi ) są modne operacje ,,plastyczne" polegajace na ,,wszyciu ,wstawieniu? cholera wie jak to nazwać błony tkzw. dziewicznej ...? . No i mamy dziewicę z trojgiem dzieci. No bo taki kozojeb musi posiąść za żonę koniecznie dziewicę.
Pogody ducha życzę
Julian
"H haha pąkne ze śmiechu - pomógłbyś powiadasz zwinąć ? A ja Ci mówię, że zanim byś podszedł to byś w gacie narobił ... Ten Kolega czeka na takich hojraków ;-) A uwierz, że swoje waży i nie lubi jak ktoś się szwęda po nocy... Poza tym jest grzeczny i posłuszny. Poza tym są takie zabawki jak czujki ruchu na podczerwień gdyby Maksio zaspał ;-) Zapraszam więc - próbuj... a nuż Ci się uda."
" Tu nie pisz co byś zrobił lub nie zrobił bo i tak nikt nie wierzy w te opowieści o męstwie ;) " Twoim i twojego psa :)
Nie tacy cwaniacy zza szybki internetu miękli w nogach na widok pieseła ;-) Zapewniam Cię, że inaczej byś piskał jakby wylazł z namiotu i byś go zobaczył. Ale wtedy zawsze mówię każdemu, że to jego wybór i nie wiem co się może stać jak zechce mimo wszystko podejść bez mojej zgody. 60 kilo nawet w kagańcu krzywdę zrobi...
A pieseł właśnie jest na wypadek jak to mówi Julek gorliwych i nadpobudliwych ludzi szukających wrażeń lub amatorów cudzej własności.
JK
A pytanie z innej beczki - proszę mi pokazać zapis w Ustawie o rybactwie punkt o nadzorze wędek oraz w trayfikatorze PSR co grozi za brak nadzoru.
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3035/cms/szablony/9802/pliki/taryfikator.pdf
Tylko choć nie piszcie, że to jest w RAPR bo RAPR to regulamin wewnętrzny stowarzyszenia obowiązujący na wodach będących właśnością PZW. Poza tym na podstawie RAPR nie można ukarać wędkarza.
JK
Janek na podstawie RAPR czy innego regulaminu Łowiska można ukarać.
Jest mowa o tym w ustawie którą wymieniasz i ona zobowiązuje ciebie do jego przestrzegania. Z tego co pamiętam w taryfikatorze była mowa o 50 zł karze, jak też to że możesz utracić uprawnienia.
Jak ukarasz skoro w taryfikatorze nie ma wzmianki ?
Owszem ale aktem nadrzędnym jest Ustawa a tam nie ma słowa o nadzorze. Chyba, że szukając na szybko pominąłem. Ale tyle razy czytałem ustawę, że pewnie bym zauważył taki zapis. Dlatego PSR i Policja nigdy nie robi problemu z tym nadzorem.
Masz link wyżej - gdzie jest to napisane ?
Regulamin łowiska to nadal zapis wewnętrzny - a karać można tylko na podstawie Ustaw.
JK
Jak ukarasz skoro w taryfikatorze nie ma wzmianki ?
Owszem ale aktem nadrzędnym jest Ustawa a tam nie ma słowa o nadzorze. Chyba, że szukając na szybko pominąłem. Ale tyle razy czytałem ustawę, że pewnie bym zauważył taki zapis. Dlatego PSR i Policja nigdy nie robi problemu z tym nadzorem.
Masz link wyżej - gdzie jest to napisane ?
Regulamin łowiska to nadal zapis wewnętrzny - a karać można tylko na podstawie Ustaw.
JK
Janek jak ty czytasz? Jak zwykle po łepkach :-(
Art.27a ust.1 pkt.2b Brak zezwolenia (art7 ust.2a) lub wbrew zezwoleniu 200 zł i więcej
Art.27a ust.1 pkt.2b
- Wymiary ochronne/regulaminowe (art.7 ust.2a)
- Technika połowu niezgodna z R.A.P.R.(art..7 ust.2a)
itd 50 zł i więcej.
Tak więc jest mowa o RAPR. i jesli pisze w brew zezwoleniu, to też się tyczy regulaminu łowiska bo jak by nie było dostajesz zezwolenie na połów ryb zgodnie z regulaminem łowiska.
Art. 27a. Przepis karny
Dz.U.2015.0.652 t.j. - Ustawa z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
1. Kto:
1) dokonuje połowu ryb na rzecz uprawnionego do rybactwa, nie posiadając przy sobie upoważnienia, o którym mowa w art. 5 upoważnienie do połowu ryb;
2) dokonując amatorskiego połowu ryb:
a) nie posiada przy sobie karty wędkarskiej albo karty łowiectwa podwodnego lub używa tej karty mimo sądowego orzeczenia o odebraniu karty wędkarskiej lub karty łowiectwa podwodnego,
b) nie posiada zezwolenia, o którym mowa w art. 7 amatorski połów ryb ust. 2, bądź nie stosuje się do warunków zezwolenia lub nie prowadzi rejestru amatorskiego połowu ryb, jeżeli zezwolenie zobowiązuje do jego prowadzenia,
3) dokonuje połowu ryb z naruszeniem art. 7 amatorski połów ryb ust. 1a,
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Ty jak zwykle swoje wywody. Bo tobie trzeba wszędzie to samo przepisywać
Masz że musisz przestrzegać RAPR na wodach PZW? TAK
Masz w RAPR zapisz o nadzorze? Tak
Nawet w ustawie masz zapis mówiący że masz przestrzegać podstawowe warunki uprawiania APR określone przez uprawnionego do rybactwa, miedzy innymi "czas, miejsce i technikę połowu ryb.
To co tu nie rozumieć?
Masz obowiązek wędkować zgodnie z RAPR na wodach PZW?
Nie mówię że niektóre zapisy są bzdurne, ale cóż tworzą je ludzie których wybieramy lub pozwalamy wybrać na wyborach w kołach. :-(
Pytanie, czy jakiekolwiek stowarzyszenie (nie pisze tutaj tylko o PZW) ma prawo uchwalic wewnetrzny regulamin, za zlamanie ktorego sady w Polsce moga karac ?. Dla mnie osobiscie bylby to absurd. Np zakladam stowarzyszenie w ktorym pisze jak wol, ze zakladajac zielone spodnie dopuszczam sie kary grzywny 100zl. Zaluzmy ze wstepuje do tego stowarzyszenia i zakladam zielone spodnie. Poza jakimis wewnetrznymi zapisami w statucie (wykluczenie, kara kolezenka itp) moze mnie ktos inny ukarac ?.
To tak apro po karania za zlamanie RAPR - ktory jest tylko i wylacznie zbiorem zasad w PZW.
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Ty jak zwykle swoje wywody. Bo tobie trzeba wszędzie to samo przepisywać
Masz że musisz przestrzegać RAPR na wodach PZW? TAK
Masz w RAPR zapisz o nadzorze? Tak
Nawet w ustawie masz zapis mówiący że masz przestrzegać podstawowe warunki uprawiania APR określone przez uprawnionego do rybactwa, miedzy innymi "czas, miejsce i technikę połowu ryb.
To co tu nie rozumieć?
Masz obowiązek wędkować zgodnie z RAPR na wodach PZW?
Nie mówię że niektóre zapisy są bzdurne, ale cóż tworzą je ludzie których wybieramy lub pozwalamy wybrać na wyborach w kołach. :-(
A ja nie wędkuje na wodzie PZW tylko użytkowanej przez PZW ;-) Tak ?
Gdzie obowiązuje RAPR ?
PZW od dawien dawna traktuje wody przez siebie użytkowane jak swoje. Użytkowanie nie przenosi praw własnaści.
"Czas, miejsce i technikę połowu" - czy nadzór wyczerpuje któryś z punktów?
Wracają do tematu - totalnym nieporozumieniem jest bieganie po wodzie ( znaczy po brzegu ) bo centralka mówi, że mam branie bez względu na zapis RAPR.
Zapis o ile miałby funkcjonować powinno się jakoś zmodyfikować.
Ciekawe dlaczego na łowiskach prywatnych , komercyjnych itd typu OKOŃ czy Eko Farma Żelechów właścicielom nie przeszkadza brak nadzoru nad wędkami a przeszkadza śmiecenie, balangi itp ?
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Ty jak zwykle swoje wywody. Bo tobie trzeba wszędzie to samo przepisywać
Masz że musisz przestrzegać RAPR na wodach PZW? TAK
A ja nie wędkuje na wodzie PZW tylko użytkowanej przez PZW ;-) Tak ?
Gdzie obowiązuje RAPR ?
PZW od dawien dawna traktuje wody przez siebie użytkowane jak swoje. Użytkowanie nie przenosi praw własnaści.
"Czas, miejsce i technikę połowu" - czy nadzór wyczerpuje któryś z punktów?
Wracają do tematu - totalnym nieporozumieniem jest bieganie po wodzie ( znaczy po brzegu ) bo centralka mówi, że mam branie bez względu na zapis RAPR.
Zapis o ile miałby funkcjonować powinno się jakoś zmodyfikować.
Ciekawe dlaczego na łowiskach prywatnych , komercyjnych itd typu OKOŃ czy Eko Farma Żelechów właścicielom nie przeszkadza brak nadzoru nad wędkami a przeszkadza śmiecenie, balangi itp ?
JK
Tam co sam zacytowałeś a dokładniej pogrubione określenie/sformuowanie.
Tam pisze jak wół "uprawnionego do rybactwa".
ustawa z 1985 r. jako podstawowe założenie przyjęła jedność rybactwa w rzekach, jeziorach, zbiornikach zaporowych, stawach i innych wodach.
Za uprawnionego do rybactwa ustawa w art. 4 w brzmieniu pierwotnym uznała:
na wodach stojących – posiadacza gruntów pod tymi wodami,
na wodach płynących – tego, kto otrzymał pozwolenie wodnoprawne na szczególne korzystanie z wód do celów rybackich.
A jak tego ci mało top zacytuję ci definicję Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Definicję uprawnionego do rybactwa zawarto w art. 4 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 2009 r. Nr189, poz. 1471, z późn. zm.), zgodnie z którą może nim być organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia właściciela wody w zakresie rybactwa śródlądowego lub osoba władająca obwodem rybackim na podstawie umowy zawartej z właściwym organem administracji publicznej.
Tak więc czy to prywatna woda PZW czy tez urzutowana to RAPR PZW na nich obowiązuje. :-)
Na wodach PZW też przeszkadzają śmieci, dlatego masz zapis o porządku na swoim stanowisku, czyli 5m do koła siebie a nie 50m.
Zapis ten ma na celu ukrócić bezsensowne zajmowanie miejscówek wędkarskich biesiadujących na brzegu udających że w danym momencie wędkują.
Prywaciarz zaciera ręce za zezwolenie i nie patrzy czy łowisz czy nie ważne byś bulił i dbało o czystość. jemu kasa leci. Zajmiesz 2 to bulisz za 2.
A jak będziesz arogancki itd i odstraszał mu klientów to i tobie wymówi zezwolenie i więcej ci nie sprzeda.
Fajnie, że podałeś link do tego taryfikatora, teraz wiem co mi grozi :D Chociaż myślałem, że te kary są większe, nie wiadomo też co znaczy to "100zł i więcej". O ile jest to więcej i od czego to zależy. Ja kiedyś złamałem nieświadomie pewien zakaz i byłem wezwany na tzw. sąd koleżeński, w jakimś bloku w piwnicy :D Dostałem upomnienie, ale czy taki są mógłby mi wystawić karę pieniężną?
Czy można gdzieś się dowiedzieć czy dane łowisko jest własnością PZW czy tylko użytkowane przez PZW?
Fajnie, że podałeś link do tego taryfikatora, teraz wiem co mi grozi :D Chociaż myślałem, że te kary są większe, nie wiadomo też co znaczy to "100zł i więcej". O ile jest to więcej i od czego to zależy. Ja kiedyś złamałem nieświadomie pewien zakaz i byłem wezwany na tzw. sąd koleżeński, w jakimś bloku w piwnicy :D Dostałem upomnienie, ale czy taki są mógłby mi wystawić karę pieniężną?
Czy można gdzieś się dowiedzieć czy dane łowisko jest własnością PZW czy tylko użytkowane przez PZW?
To tak po krótce, suma oznacza minimalna stawkę za dane wykroczenie. ;-)
No i jest też coś jak nawiązka którą zasądza Sąd która jest 5-20 krotnością strat użytkownika rybackiego.
Artur to jest wykładnia PZW o tym, że RAPR obowiązuje na wodach przez nich użytkowanych.
Zgodnie z ustawą uprawniony do rybactwa może "obostrzać" przepisy na wodach które użytkuje o ile ma to poprawić gospodarkę rybacką.
W jaki sposób wprowadzenie zapisu o nadzorze wędek ma wpły na gospodarkę rybacką to ja nie wiem.
" Za uprawnionego do rybactwa ustawa w art. 4 w brzmieniu pierwotnym uznała:
na wodach stojących – posiadacza gruntów pod tymi wodami,
na wodach płynących – tego, kto otrzymał pozwolenie wodnoprawne na szczególne korzystanie z wód do celów rybackich.
źrudło: http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/5"
No tylko jest jeden problem w związku z tym zapisem - ja łowię na jeziorach. Właścicielem gruntów pod wodami jest kto ? No przecież nie PZW a mówiąc kolokwialnie Państwo Polskie a bardzo często stan prawny gruntów pod wodą jeziora jest taki, że należy ten grunt do kilku prywtanych właścicieli. I szlag trafił cały wywód o tym, że tam obowiazuje RAPR bo uprawnionym do rybactwa nie jest PZW. Ot taki mały szkopuł w rozumowaniu PZW ;-) Żeby nie napisać - ja jestem magister prawa co miałem problem z egzaminem prokuratorskim ale Profesora prawa rozliczę bo się lepiej znam ;-) PZW też prowadzi politykę zakrzyczenia rzeczywistości i zawłaszczania wód na swoje można rzec prywatne statutow cele np zawody. Wmawia nam, że tylko gospodarka rybacka uratuje nasze wody przed wyrybieniem. Wmawia nam, że po to odławia się w odłowach kontrolnych duże okazy żeby zrobić miejsce dla rozwoju małych ryb a siatki przy okazji napowietrzają wodę.
Na wodach PZW śmieci przeszkadzają ale komu i czyje ? Ponoć wędkarzom i dlatego ten co nie nasyfił musi po innym sprzątać. A ja mam takie pytanie - PZW użytkuje wody ale już nie stały ląd. Więc jakim prawem karze sprzątać stały ląd skoro jedny z zadań własnych gmin jest gospodarka śmieciami. Nikt nie zachaczy zwykłego człowieka nad wodą o śmieci ( grillowicze ) a wedkarza i owszem.
Zmieniłeś sens mojego zapytania - gdyby te pozostawienie wędek bez nadzoru było takie złe to każdy właściciel łowiska sam pilnował żeby wędek nie zostawiać.
Fajnie, że podałeś link do tego taryfikatora, teraz wiem co mi grozi :D Chociaż myślałem, że te kary są większe, nie wiadomo też co znaczy to "100zł i więcej". O ile jest to więcej i od czego to zależy. Ja kiedyś złamałem nieświadomie pewien zakaz i byłem wezwany na tzw. sąd koleżeński, w jakimś bloku w piwnicy :D Dostałem upomnienie, ale czy taki są mógłby mi wystawić karę pieniężną?
Czy można gdzieś się dowiedzieć czy dane łowisko jest własnością PZW czy tylko użytkowane przez PZW?
Artur politycznie ominął Twoje pytanie.
Zapytaj w swoim okręgu które wody są włąsnością PZW . Tylko musisz jasno to powiedzieć, że pytasz o wody nie użytkowane przez PZW a o wody których PZW jest właścicielem.
JK
No i Artur wszystko wyjaśnił, wydaje się to nawet logiczne, sadzasz tyłek na krześle, wędki jedna obok drugiej i w promieniu 5m trzeba się ze swoimi gratami zmieścić, jeżeli siedzisz 20 metrów dalej to nie ma Cię na stanowisku, a jak nikogo nie ma to logicznie rozumując jest ono wolne :)
Problem zostaje ze sprzętem, czy traktować go jako śmieci pozostawine nad wodą, spakować do wora i wyżucić do najbliższego kosza, czy też starannie zwinąć, zgłosić Policji znalezisko i w razie odalezienia właściciela domagać się od Niego 10% znależnego ? :))))
No i Artur wszystko wyjaśnił, wydaje się to nawet logiczne, sadzasz tyłek na krześle, wędki jedna obok drugiej i w promieniu 5m trzeba się ze swoimi gratami zmieścić, jeżeli siedzisz 20 metrów dalej to nie ma Cię na stanowisku, a jak nikogo nie ma to logicznie rozumując jest ono wolne :)
Problem zostaje ze sprzętem, czy traktować go jako śmieci pozostawine nad wodą, spakować do wora i wyżucić do najbliższego kosza, czy też starannie zwinąć, zgłosić Policji znalezisko i w razie odalezienia właściciela domagać się od Niego 10% znależnego ? :))))
Proponuję wyrzucić ;-) Czasem dobrze się jest przekonać żeby nie dotykać cudzej własności.
A o tym smieceniu na poważnie - nikt i nic nie przekona mnie, że PZW dzierżawi oprócz wody kawał brzegu.
Rozmawialem na temat sprzątania z prawnikiem, który nie wędkuje ( mój kolega dla jasności ).
Jednej rzeczy zrozumieć nie mógł - co z zasadą równouprawnienia i równości wobec prawa? Skoro wedkarz ma sprzątać to dlaczego wczasowicze, ludzie co się opalają, grilują nie muszą nic sprzatać oprócz tego co sami przytargali nad wodę ? Tak samo zgodnie z Konstytucją RP korzystąją z dostępu do wody jak wędkarze.
JK
A ja sie was zapytam inaczej. Bo tak piszecie o tym nadzorze, karach itd., a ja pozwolę sobie zadać głupie pytanie (chociaż podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi) Czym jest nadzór ? bo według słownika języka polskiego :
nadzór 1. «kontrolowanie lub pilnowanie kogoś lub czegoś»
Zakładając że rzeczywiście można za brak nadzoru w teorii karać to jak to zrobić w praktyce ? Bo w regulaminie nie jest nic powiedziane że nie należy oddalać się np. dalej niż 5 metrów od wędek. Jak udowodnić komuś że w danym momencie tego nadzoru nie sprawuje ? Bo przy technologii jaką mamy dzisiaj do dyspozycji nie jest problemem pomimo oddalenia się od wędek nadal je kontrolować. Nie zrozumcie mnie źle. Nie popieram spacerowania sobie po całym zbiorniku a dla osób zajmujących dwa osobne stanowiska to wierzę że czeka specjalne miejsce w piekle. Ale nie ma możliwości żeby kogoś ukarać za brak nadzoru. Wystarczy najprostszy elektroniczny sygnalizator i już można się od wędek oddalić nie przestając ich nadzorować. Jak ryby biorą to i tak każdy rozsądny będzie siedział przy wędkach bo jest to w jego własnym interesie, ale jak ryb brak to nie widzę nic złego w tym że pójdziemy sobie do namiotu posiedzieć, pospać, czy też powędrujemy na stanowisko obok sobie pogadać. Czy się to komuś podoba czy nie nie jest to zabronione i w żaden sposób kogoś takiego karać nie można.
To jest wszystko prawdą ale wiesz jak jest - bywają ludzie gorliwi, nadgorliwi i jest to co jest. Wszystko jest dla ludzi ale czasem mam wrażenie, że ludzie nie są dla wszystkiego. A chyba najwięcej problemów mają ci co w życiu nie mieli styczności z sygnałkiem, centralką i markerem.
Jak do tej pory nikt nie odpowiedział na moje pytanie o nadzór
" Znaczy jak jestem na stanowisku wędkatrskim tyłem do wędek, czytam gazetę, gadam przez telefon, i gadam z kolegami pijąc browarka to mam nadzór czy go nie mam? Wędki spłąwikowe ? Tylko nie piszcie, że w każdej chwili mogę spojrzeć bo jak nie patrzę to nie patrzę - koniec i kropka. Nie chce mi się akurat patrzeć - ktoś mi zabroni?"
JK
Więc mam wobec tego pytanie: czy jeśli dana woda jest tylko użytkowana przez PZW to RAPR tam nie obowiązuje?
Co do śmiecenia nad wodą to w moim kole zawsze jakoś w marcu jest organizowanie sprzątanie, a ten kto przyjdzie płaci chyba 20zł mniej za kartę. Faktycznie sprzątają tylko wędkarze, a nie małolaty którzy przyjeżdzają rowerami na browara.
Jeśli zaś chodzi o twoje pytanie wyżej to wg mnie trzeba by jeszcze rozdzielić ten słynny już "nadzór". Czy sprawujesz nadzór nad wędką czy nadzór nad braniem? NIe patrzysz to olewasz to czy twój spławik pójdzie pod wodę czy nie, ale będąc nawet tyłem przy wędkach nie jest raczej możliwe, że ktoś niepostrzerzenie przejdzie obok Ciebie, zabierze ci wędki, wrzuci do wody, albo nawet usiądzie ze swoją wędką obok twoich.
Dla mnie wystraczy taki nadzór, że gdy przyjeżdzam nad wodę, chce zająć jakieś stanowisko i widzę, że na tym stanowisku są roztsawione wędki nie muszę się zastanawiać czy one do kogoś należą. Jak widzę, że ktoś się wokół nich kręci (w pobliżu) tak, że na logikę można się domyslać, że ten sprzęt należy do niego to dla mnie jakiś nadzór sprawuje. Miałem sytuacje taką, że zajeżdzając na staw widzę dwie wędki zarzucone a w okół żywej duszy. Zajrzałem tam za zakręt, za trzciny, poszedłem 20m w prawo, w lewo i nikogo nie widziałem, nikt sie nie odzywa, cisza. Sprzęt bez nadzoru, który mogłem sobie zabrać. Znalezione w miejscu publicznym, nie kradzione :D
Reasumując, cały ten temat jest kolejnym powodem, że PZW to banał, RAPR jest niedopracowany, co jest jeszcze bardziej żenujące to fakt, że od tego roku RAPR jest "nowy". Jak widać ktoś nie przyłożył się do jego aktualizacji.
"Zakładając że rzeczywiście można za brak nadzoru w teorii karać to jak to zrobić w praktyce ? Bo w regulaminie nie jest nic powiedziane że nie należy oddalać się np. dalej niż 5 metrów od wędek. Jak udowodnić komuś że w danym momencie tego nadzoru nie sprawuje ? Bo przy technologii jaką mamy dzisiaj do dyspozycji nie jest problemem pomimo oddalenia się od wędek nadal je kontrolować. Nie zrozumcie mnie źle."
Rozumiemy Cię dokładnie, tylko że oddalając się od wędek na odległość większą niż 5m opuszczasz stanowisko a więc wędki zostają same :)
Każdy z nas nie raz wyskoczy do kolegi obok na chwilę na bajerkę czy pójdzie do samochodu ale wiesz jak to jest. My jesteśmy nadgorliwcami??? Janusz idąc twoim filozoficznym tokiem rozumowania to osoba głucha podczas mrugnięcia okiem traci całkowity nadzór nad wędkami na ok. 0,2 sek. trza karać, przyznam że to trochę chore rozumowanie ale nie ma żadnego zapisu zwalniającego z nadzoru na jakiś określony czas. Co do nadzoru ochrony poprzez urządzenia elektroniczne to zatrudnij się w ochronie i idąć na nocną zmianę powiedz szefowi że włączysz alarmy i idziesz spać, przecież w razie czego syrena Cię obudzi,bo przecież jak to od początku udowadniasz masz całkowity nadzór, gwarantuje szybki awans no i mina szefa będzie bezcenna :)))
Wyolbrzymiasz z tą osobą. Mówię o konkretnej sytucaji - moje pytanie pokazuje jak niedopracowany jest ten zapis.
Przeczytaj jeszcze raz co pisałem o ochronie u mnie w robocie - żaden alarm a kamery. Na obiekcie jak włąnczy się alarm zostaje powiadomiony dyżurny z ochrony. A ja mówiłem o kamerach - zanim ochroniarz zobaczy, że ktoś usiłuje przejść przez płot, zanim zadzwoni, zanim ekipa przyjedzie upłynie z 10 minut. I co ochroniarz pełni nadzór nad obiektami ?
" tylko że oddalając się od wędek na odległość większą niż 5m opuszczasz stanowisko a więc wędki zostają same :)"
A gucio - nie masz racji ;-) A dlaczego sądzisz, że wędki muszą stać na środku stanowiska. Stawiam np z prawej strony stanowiska i w lewo mam 10 metrów ;-)
A gucio - nie masz racji ;-) A dlaczego sądzisz, że wędki muszą stać na środku stanowiska. Stawiam np z prawej strony stanowiska i w lewo mam 10 metrów ;-)
A dlatego że odleglość między wędkarzami wynosi 10m,, stąd też zapis o promieniu 5m, tak więc na 20 metrach powinno się zmieścić trzech wędkarzy. Ale powiedzmy że chcesz być cwaniak i jedną wędke masz przy sobie a drugą 5m w prawo, przychodzi gość z prawej i każesz mu mierzyć odległość od wędki po prawo, więc siada 15 m od Ciebie ale zaraz przychodzi gość z lewej, mierzy od tej samej wędki co pierwszy i niestety musisz się pakować do siedzisz 5m od niego czyli za blisko :))) proste :)))
Z tego co pamiętam na zwodach spławikowych jedno stanowisko ma 10 m długości. Pomiędzy nimi jest strefa niczyja 1-2 metry.
Żeby tak było należałoby posektorować brzeg na odcinki po 10 metrów.
Hm zapis nie mówi sztywno o dziesięciu metrach
" 1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących: a/ łowiąc z brzegu - 10 m, "
Ja rozumiem ten zapis w ten spoosób, że na wypadek pojawienia się wędkarza, który na siłę chce łowić koło Ciebie to musi zachować minimum 10 metrów od Ciebie a nie od wędek ;-) ( następny zapis jakby bez sensu bo do licha łowiąc z gruntu chyba kij od kija mogę postawić te 3-4 metry ? )
JK
Z tego co pamiętam na zwodach spławikowych jedno stanowisko ma 10 m długości. Pomiędzy nimi jest strefa niczyja 1-2 metry.
Żeby tak było należałoby posektorować brzeg na odcinki po 10 metrów.
Hm zapis nie mówi sztywno o dziesięciu metrach
" 1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących: a/ łowiąc z brzegu - 10 m, "
Ja rozumiem ten zapis w ten spoosób, że na wypadek pojawienia się wędkarza, który na siłę chce łowić koło Ciebie to musi zachować minimum 10 metrów od Ciebie a nie od wędek ;-) ( następny zapis jakby bez sensu bo do licha łowiąc z gruntu chyba kij od kija mogę postawić te 3-4 metry ? )
JK
No jak byk jest napisane że 10m, wędkujący to dla mnie wędkarz + wędki w jednym miejscu, nie wędkarz na grzybach a wędki nad wodą, skoro piszesz że 10 m od Ciebie to jak siedzisz w namiocie 10m od brzegu to można by śmiało rozstawić wędki zaraz obok Twoich. Tak to interpretuje, nigdy jakoś się w to nie zagłębiałem bo nad wodą takie problemy jakoś mnie omijają i to szerokim łukiem :))))
No i jeszcze jedno,odnośnie centralek, budzików i wszelkiego ustroistwa, trochę z innej strony, wędkując wykonujemy świadomie zamierzoną czynność, czy da się śpiąc coś robić? prowadzić auto? układać puzle ? smarzyć kotlety? czy da się spiąc wędkować? jak wiemy wędkowanie to także spining, czy da się spiningować w śnie? Zaraz ktoś napisze że przecież zarzucamy zestawy i nic nie robimy,czekamy, a jak oglądamy tv. to co robimy, nic, więc jak ktoś napisze że w trakcie spania łowi ryby to równie dobrze można powiedzieć że oglądałem telewizję do rana bo telewizor do rana był włączony a że zasnąłem o 22.00....Tak więc albo coś robimy ( wędkujemy) albo śpimy. Dorabiamy jakieś chore ideologie do rzeczy naprawdę bardzo prostych.
@ pakul1206 - Nie mam fotki ale moje wędki stoją od namiotu może 3-4 metry a czasem i nawet bliżej.
Za to tu masz same problemy....
Ja rozumiem frustrację - przyjeżsżasz nad wodę a tam stoi namiot i ktoś chce łowić karpie. A zapytałeś kiedyś czy pozwoliłby Ci połowić w tym miejscu bo to np Twoja ulubiona miejscówka. Rozumiem, że nigdy tego nie zrobiłeś.
Ja czasem jak śpię to mam sny.I mam pytanie - czy jak śnię to wolno mi spać?
Zaraz dojdziemy do tego, że w czasie wedkowania mam trzymać obie wędki w rękach żeby się nie rozpraszać patrząc na chmury, słońce, ptaki bo rozumiem, że ktoś kto spławikuje cały czas patrzy na spławik. Obojętne - dwie, pięć lub i dziesięć godzin. Nawet nie zje kanapki bo wędkuje.
JK
Po przeczytaniu wątku przybyło mi obowiązków i zszedłem na złą drogę. najpierw musiałem "pożyczyć" kołki od geodetów a przed wędkowaniem tyczyć i znaczyć granice swojego stanowiska. Kiedyś napiszę na ten temat artykuł pt. Stanowisko wedkarskie jego zawiłości, zakręty, ronda i skzyżowania. Już nawet wiem że będzie się składał z dwóch części 1. Jak zdobyć sprzęt i nie dać się złapać. 2. Podstawy geodezji.
Jak mnie za te kołki zamkną pamietajcie że w więzieniu karmią ale papierosy, alkohol i zioło będzie na waszej głowie.
Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję.
Q........wa . !!!!!!!
Co tu się wyrabia . Przeczytajcie WSZYSTKO - spokojnie.
To jest chore , a co najgorsze zaczyna żyć własnym życiem. Tak jak byśmy Frankensteina obudzili.
Ps. Zaczęło się od stawiku a kończy na gastronomii - strach pomyśleć co będzie dalej.
Julian
Po przeczytaniu wątku przybyło mi obowiązków i zszedłem na złą drogę. najpierw musiałem "pożyczyć" kołki od geodetów a przed wędkowaniem tyczyć i znaczyć granice swojego stanowiska. Kiedyś napiszę na ten temat artykuł pt. Stanowisko wedkarskie jego zawiłości, zakręty, ronda i skzyżowania. Już nawet wiem że będzie się składał z dwóch części 1. Jak zdobyć sprzęt i nie dać się złapać. 2. Podstawy geodezji.
Jak mnie za te kołki zamkną pamietajcie że w więzieniu karmią ale papierosy, alkohol i zioło będzie na waszej głowie.
Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję.
A posprzątaleś stanowisko ?
Było choć na kołkach smoka namalować bo tak masz opierdziel od firmy za używanie niefirmowych gadżetów ;-)
Julek ktoś za wszelką cenę chce mi powiedzieć jak mam łowić. A tak mogę, a tak nie mogę itp. Czy ja komuś coś nakazuję ? Żyj i pozwól żyć innym.
Znasz status prawny Jeziora Góra? To Ci powiem - grunt po wodą należy do kilku właścicieli. I ktoś mi mówi, że tam obowiazuje RAPR...
A ci ludzie mają powoli dość PZW - Jak to jeden z nich powiedział " Żebym ja na swojej wodzie musiał płacić za łódkę bo oni tak wymyślili ?" Bo wiesz, że tam nie wolno łowić ze swojej łódki ? 23 zeta za dobę w przystani ... Jakim prawem mnie zapytał oni mogą tak zrobić ? Ktoś zaraz powie - Regulamin łowiska. A czy ten regulamin może łamać odgórne przepisy o dostępie do wody ?
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;)
Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
Panie i panowie już to zdaje się pisałem, ale dopiszę parę zdań po raz kolejny. Po pierwsze i najważniejsze to fakt, że nie mam problemów z miejscówkami bo mam ich kilka. Nie łowię także aby nałowić, ale po to aby połowić i wyobraźcie sobie, że mam z tego satysfakcję. Jak wrócę o kiju co mi się praktycznie nie zdarza bo zawsze jakieś maluchy się złowi to także się cieszę bo doskonale wiem, że bez przygotowanej miejscówki łowienie na przysłowiową wyrwę rzadko kiedy przynosi konkretne efekty. Oczywiście wq ...wia mnie jak ktoś mi się wpierdzieli w moją nęconą miejscówkę, ale wtedy tłumaczę, że wsypałem tu już trochę ziarna i bardzo uprzejmie proszę o zwolnienie miejsca. Jeszcze nie zdarzyło mi się aby mi ktoś odmówił ...
Rozumiemy Cię dokładnie, tylko że oddalając się od wędek na odległość większą niż 5m opuszczasz stanowisko a więc wędki zostają same :)
Owszem, aczkolwiek w regulaminie nie ma nic o tym że nie można zostawić wędek samych. Jest tylko podane że trzeba sprawować nad nimi nadzór. Zapis nieprecyzyjny jak większość RAPR ale akurat w tym wypadku moim zdaniem pozostawienie "nadzoru" zdrowemu rozsądkowi jest dobrą decyzją.
Co do nadzoru ochrony poprzez urządzenia elektroniczne to zatrudnij się w ochronie i idąć na nocną zmianę powiedz szefowi że włączysz alarmy i idziesz spać, przecież w razie czego syrena Cię obudzi,bo przecież jak to od początku udowadniasz masz całkowity nadzór, gwarantuje szybki awans no i mina szefa będzie bezcenna :)))
Zły przykład. Zatrudniając się u kogoś, niestety ale godzisz się być jego małpą. Musisz robić to co pracodawca chce żebyś robił i dokładnie tak jak chce żebyś to robił. Każda firma ma jakieś tam procedury, z którymi możesz się nie zgadzać, możesz uważać za głupie, a nawet mogą obiektywnie być głupie i niczemu nie służące, ale musisz postępować zgodnie z nimi albo zmienić pracę jak Ci nie odpowiada. Jak szef na budowie zadecyduje że piach do betoniarki sypiemy łyżeczką od herbaty to niezależnie jak głupie to jest, dokładnie tak będziesz musiał pracować. Natomiast nad wodą jesteś wolnym człowiekiem, masz sprawować nadzór a jak to robisz to już twoja sprawa. Pozostając w tematyce ochrony i nadzoru. U mnie w firmie, ochrona czuwa nad wszystkim w dzień i w nocy pomimo że na miejscu ochroniarza nie ma. Są czujniki ruchu, czujniki dźwięku wyłapujące np. wybicie szyby, jest w razie czego napadówka. Coś się dzieje to automatycznie ochrona dostaje powiadomienie i przyjeżdża. Ich zadaniem jest nadzór nad firmą i za to co miesiąc dostają pieniądze, a w jaki sposób się z tego wywiążą to już ich sprawa. Mają wyłapać sygnał o zagrożeniu i w rozsądnym czasie zjawić się na miejscu. I bardziej do tej sytuacji porównywałbym nadzór nad wędkami gdzie ma zostać wykonane konkretne zadanie a w jaki sposób, to już nikogo nie obchodzi, niż do sytuacji pracownika, który musi to zadanie wykonać dokładnie tak jak pracodawca zarządzi. My też mamy wyłapać sygnał że coś się z wędkami dzieje i zareagować w stosownym czasie. A czy wykonamy to siedząc przy wędkach, czy śpiąc w namiocie z centralką przy uchu, to już nie ma żadnego znaczenia.
No i jeszcze jedno,odnośnie centralek, budzików i wszelkiego ustroistwa, trochę z innej strony, wędkując wykonujemy świadomie zamierzoną czynność, czy da się śpiąc coś robić? prowadzić auto? układać puzle ? smarzyć kotlety? czy da się spiąc wędkować? jak wiemy wędkowanie to także spining, czy da się spiningować w śnie? Zaraz ktoś napisze że przecież zarzucamy zestawy i nic nie robimy,czekamy, a jak oglądamy tv. to co robimy, nic, więc jak ktoś napisze że w trakcie spania łowi ryby to równie dobrze można powiedzieć że oglądałem telewizję do rana bo telewizor do rana był włączony a że zasnąłem o 22.00....Tak więc albo coś robimy ( wędkujemy) albo śpimy. Dorabiamy jakieś chore ideologie do rzeczy naprawdę bardzo prostych.
No ba, nie tylko da się spać i wykonywać różne czynności ale nawet da się spać i pracować, pobierając za to pieniądze i nie narażając się przy okazji na dyscyplinarke. Zobacz chociażby jak pracują lekarze czy strażacy. Spokojnie sobie śpią (bardzo nie lubią tego określenia, bo oni czuwają :P, niemniej fizycznie organizm jest w stanie snu) i nikt nie wymaga żeby strażak siedział całą służbę w wozie na koguach z nogą na gazie a lekarz stał ze skalpelem nad pustym stołem operacyjnym. Ważne że jak pojawi się jakieś zadanie, są na to gotowi. Wstają, ogarniają się tak szybko jak jest to konieczne i robią swoje. Mało tego, o ile mi wiadomo to w służbie zdrowia istnieje coś takiego jak dyżur, gdzie lekarz czy pielęgniarka siedzi w domu, śpi we własnym łóżku, musi być jedynie trzeźwy i pod telefonem żeby w razie nagłej sytuacji dojechać do szpitala i np przeprowadzić operację. Także skoro, lekarze, strażacy i inni mogą spać, i nie znajdować się bezpośrednio w miejscu gdzie tą pracę będą wykonywać, to wymaganie od wędkarzy aby wykonując tak banalną i mało odpowiedzialną, a w razie niepowodzenia czy błędu społecznie nieszkodliwą czynność jaką jest połów ryb byli stale gotowi jest trochę nie na miejscu. Oczywiście że najlepiej siedzieć przy wędkach, a jeszcze lepiej wędkę trzymać w ręce, wtedy oczywiście czas reakcji będzie zdecydowanie najszybszy, ale nie każdy tak chce, nie każdy może, nie każdy potrzebuje. Chciałbym też zobaczyć w niedzielę popołudniu kogoś kto od piątkowego popołudnia siedzi bez snu przy wędkach. Może ja jestem dziwny ale raczej nie czerpałbym przyjemności z takiego "wypoczynku i relaksu" nad wodą.
"A posprzątaleś stanowisko ?
Było choć na kołkach smoka namalować bo tak masz opierdziel od firmy za używanie niefirmowych gadżetów ;-)"
Janusz sprzątam po sobie a że łowię zazwyczaj nastanowiskach gdzie innych brak mam porządek. Dodam że nie robię tego z powodu RAPR, ukf czy FBI.
Sprzątam by inni nie wiedzieli na co się łowi na danym stanowiski itd., nie chcę robić za informację. Niech pozostali zostaną przy swojej kukurydzy i wątrobie. Na 90 % odpadków po przynętach używa się właśnie tego, przynajmniej u mnie ostatnio.W ramach dywersji wbiję gdzie trzeba ze dwie wiklinowe podpórki i wkleję jakieś zdjęcie ryby, w tle musi być most. :)
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;)
Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
W jakiej odległości od kuhenki, bo to tez jest chyba warzne?
;)
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;)
Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
W jakiej odległości od kuhenki, bo to tez jest chyba warzne?
;)
W stosunkowo bezpiecznej ;-)
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;)
Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
W jakiej odległości od kuhenki, bo to tez jest chyba warzne?
;)
W stosunkowo bezpiecznej ;-)
Ok, trzeba będzie to sprawdzić. Jest jeszcze opcja taka, że zamiast przyżądzania, lub smarzenia, można pójść na łatwiznę i zwyczajnie zrobić kotleta. Możliwości sporo, a i tutaj można dodatkowo ciekawych rzeczy się nauczyć. :) Kopalnia wiedzy..
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;)
Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
Iras1975 błysnąłeś jak chrząstka w salcesonie, następnym razem lepiej się brokatem posyp :)))
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Panie i panowie już to zdaje się pisałem, ale dopiszę parę zdań po raz kolejny. Po pierwsze i najważniejsze to fakt, że nie mam problemów z miejscówkami bo mam ich kilka. Nie łowię także aby nałowić, ale po to aby połowić i wyobraźcie sobie, że mam z tego satysfakcję. Jak wrócę o kiju co mi się praktycznie nie zdarza bo zawsze jakieś maluchy się złowi to także się cieszę bo doskonale wiem, że bez przygotowanej miejscówki łowienie na przysłowiową wyrwę rzadko kiedy przynosi konkretne efekty. Oczywiście wq ...wia mnie jak ktoś mi się wpierdzieli w moją nęconą miejscówkę, ale wtedy tłumaczę, że wsypałem tu już trochę ziarna i bardzo uprzejmie proszę o zwolnienie miejsca. Jeszcze nie zdarzyło mi się aby mi ktoś odmówił ...
A mnie się zdarzyło
Koleś obserwował nas wędkujących przez lornetkę, potem wytypowaną miejscówkę zajmował przed zmrokiem. Oczywiście spał z jedną wedką zarzuconą, a potem rozkłądał drugą i dopiero zaczynał wedkowanie.
I wszytko niby zgodnie z RAPR. ;-)
A czy z etyką? To inna bajka.
Dlatego teraz praktycznie tylko spin, bo mam dość przygotowywania, a potem patrzenia jak to ktoś się wpierdolił i zakwasił bo łowić nie umie.
Co do nadzoru ochrony poprzez urządzenia elektroniczne to zatrudnij się w ochronie i idąć na nocną zmianę powiedz szefowi że włączysz alarmy i idziesz spać, przecież w razie czego syrena Cię obudzi,bo przecież jak to od początku udowadniasz masz całkowity nadzór, gwarantuje szybki awans no i mina szefa będzie bezcenna :)))
Zły przykład. Zatrudniając się u kogoś, niestety ale godzisz się być jego małpą. Musisz robić to co pracodawca chce żebyś robił i dokładnie tak jak chce żebyś to robił. Każda firma ma jakieś tam procedury, z którymi możesz się nie zgadzać, możesz uważać za głupie, a nawet mogą obiektywnie być głupie i niczemu nie służące, ale musisz postępować zgodnie z nimi albo zmienić pracę jak Ci nie odpowiada. Jak szef na budowie zadecyduje że piach do betoniarki sypiemy łyżeczką od herbaty to niezależnie jak głupie to jest, dokładnie tak będziesz musiał pracować. Natomiast nad wodą jesteś wolnym człowiekiem, masz sprawować nadzór a jak to robisz to już twoja sprawa. Pozostając w tematyce ochrony i nadzoru. U mnie w firmie, ochrona czuwa nad wszystkim w dzień i w nocy pomimo że na miejscu ochroniarza nie ma. Są czujniki ruchu, czujniki dźwięku wyłapujące np. wybicie szyby, jest w razie czego napadówka. Coś się dzieje to automatycznie ochrona dostaje powiadomienie i przyjeżdża. Ich zadaniem jest nadzór nad firmą i za to co miesiąc dostają pieniądze, a w jaki sposób się z tego wywiążą to już ich sprawa. Mają wyłapać sygnał o zagrożeniu i w rozsądnym czasie zjawić się na miejscu. I bardziej do tej sytuacji porównywałbym nadzór nad wędkami gdzie ma zostać wykonane konkretne zadanie a w jaki sposób, to już nikogo nie obchodzi, niż do sytuacji pracownika, który musi to zadanie wykonać dokładnie tak jak pracodawca zarządzi. My też mamy wyłapać sygnał że coś się z wędkami dzieje i zareagować w stosownym czasie. A czy wykonamy to siedząc przy wędkach, czy śpiąc w namiocie z centralką przy uchu, to już nie ma żadnego znaczenia.
Harrry5, a czy w tym czasie gdy masz załączony system alarmowy, firma pracuje? Nie :-)
Tak więc też zły przykład bo tu coś się robi łowi ryby. ;-)
Chciałbym też zobaczyć w niedzielę popołudniu kogoś kto od piątkowego popołudnia siedzi bez snu przy wędkach. Może ja jestem dziwny ale raczej nie czerpałbym przyjemności z takiego "wypoczynku i relaksu" nad wodą.
I tu tkwi setno problemu/oburzenia. Bo wielu idzie do namiotu spać/odpocząć, zająć się całkiem czym innym, a wędki ma zarzucone. I tak może przez tydzień czy dłużej aby mu prowiant dowozili :-) A inni w tym czasie mogą sobie tylko urządzać patrole w celu wypatrzenia jakiejś wolnej/zwolnionej miejscówki.
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Krzesło jest mało precyzyjne. ktoś przyjdzie i zmierzy od lewej nogi gdzie kończy się moje stanowisko lub od prawej i stracę całe 20 cm na jego korzyść. Mnie nie tak prosto oszukać. To musi być punkcik i proste 10 w lewo 10 w prawo moje. Na tym odcinku mogę i 5 krzeseł coby nie nosić postawić plus łóżko jak się zmęczę chodzeniem lub bieganiem do "odjazdów" (bardziej prawdopodobne odloty).:)
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Krzesło jest mało precyzyjne. ktoś przyjdzie i zmierzy od lewej nogi gdzie kończy się moje stanowisko lub od prawej i stracę całe 20 cm na jego korzyść. Mnie nie tak prosto oszukać. To musi być punkcik i proste 10 w lewo 10 w prawo moje. Na tym odcinku mogę i 5 krzeseł coby nie nosić postawić plus łóżko jak się zmęczę chodzeniem lub bieganiem do "odjazdów" (bardziej prawdopodobne odloty).:)
Nie 10 m, a tylko 5 z tych 10m jest twoje, bo to do kolegi wędkującego ma być 10 m od ciebie (mowa o wędkowaniu na brzegu).
Tak więc dzielicie się po połowie, by było sprawiedliwie i zestawy się nie plątały ;-)
Dziwnym trafem nad wodą nigdy takiego problemu nie miałem, dla mnie 10 m to 10 m. Z nikim sie nie dzielę, to Ty tu widzę rozdajesz na lewo i prawo mój brzeg. :)))
Kiedyś zrobie zdjęcie jednej z moich miejscówek z przeciwległego brzegu to zrozumiesz dlaczego nawet i na 20 m do niej nikt sie nie zbliży bez wcześniejszego przygotowania. Wędką mam długą i rzucam zamaszyście.
Dziwnym trafem nad wodą nigdy takiego problemu nie miałem, dla mnie 10 m to 10 m. Z nikim sie nie dzielę, to Ty tu widzę rozdajesz na lewo i prawo mój brzeg. :)))
Kiedyś zrobie zdjęcie jednej z moich miejscówek z przeciwległego brzegu to zrozumiesz dlaczego nawet i na 20 m do niej nikt sie nie zbliży bez wcześniejszego przygotowania. Wędką mam długa i rzucam zamaszyście.
Rukon nie dzielę i nie rozdaję.
Tylko wskazałem na to że 10 m ma być odstęp między wędkującymi. Czyli przestrzeń między nimi dzielimy na pół by było sprawiedliwie :-)
I nie wątpię że następna miejscówka z dostępem do wody i możliwością wędkowania może być od twojej oddalona o 20m a nawet i dużo więcej.
W takich przypadkach natura nas chroni przed kolegą natrętem. Co innego jak mamy czysty brzeg tak ze w każdym miejscu można było by się rozstawić. To dla takich łowisk wymyślono ten zapis w regulaminie, by chronić nas przed natrętami próbującymi łowić ryby pod naszym spławikiem. :-)
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Krzesło jest mało precyzyjne. ktoś przyjdzie i zmierzy od lewej nogi gdzie kończy się moje stanowisko lub od prawej i stracę całe 20 cm na jego korzyść. Mnie nie tak prosto oszukać. To musi być punkcik i proste 10 w lewo 10 w prawo moje. Na tym odcinku mogę i 5 krzeseł coby nie nosić postawić plus łóżko jak się zmęczę chodzeniem lub bieganiem do "odjazdów" (bardziej prawdopodobne odloty).:)
Spodziewałem się takiej odpowiedzi już wcześniej , czy mierzyć od prawj nogi czy lewej :)))) Kó...wa może od pępka :))) Chyba było by sprawiedliwie?
Łapię na odległościówkę więć niech ktoś ,,trzeżwo " myślący wytłumaczy mi czym się różni mój spławik ( czasami aż 50m i więcej ) od markera . A pro po spania mnie też czasami zdarza się (zwłaszcza po nocnej pobudce i drodze na Mazury ) niechcący ,,przećwiczyć " oko no i co wypieprzyć mnie z tą moją wędką. Co innego jakieś tam ,,czuwanie " a co innego narżnięcie się jak przysłowiowy wór, Ale boję się tego tematu nawet poruszać bo zaraz znajdzie się kilku ,,gorliwych " chodzących z alkomatami.Trzeba być ,,pragmatyczny " a nie trzymać się sztywno bo w przeciwnym wypadku życie stanie się nie do zniesienia.Tak jak już pisałem Są ludzie którzy jak już nie mają po co żyć żyją po to aby drugiemu zrobić na złość.Chętnych odsyłam do słynnej już rubryki w WW Paragraf i ryby. Tam mamy już do czynienia nawet nie ze skrzywieniem zawodowym ale wprost ze zboczeniem. Aż strach to to czytać co mi grozi i co mnie czeka w czasie mojego relaksu nad wodą.
Ps. Sam wielokrotnie ,,udostępniałem " swoje miejsce ( łapiąc przy brzegu na przystawkę ) gruntowcom o ile facet wie jak się zachować. Tak więc reasumując wszystko zależy od człowieka.
Julian
Aha i jeszcze jedno - dla rozładowania atmosfery. A pro po tej 29 letniej dziewicy. Są różne sposoby uprawiania ,,miłości " a dziewictwa nie musi tracić.
Ostatno pośród arabusów ( zaraz ktoś mnie o rasizm i nietolerancję posądzi ) są modne operacje ,,plastyczne" polegajace na ,,wszyciu ,wstawieniu? cholera wie jak to nazwać błony tkzw. dziewicznej ...? . No i mamy dziewicę z trojgiem dzieci. No bo taki kozojeb musi posiąść za żonę koniecznie dziewicę.
Pogody ducha życzę
Julian
"H haha pąkne ze śmiechu - pomógłbyś powiadasz zwinąć ? A ja Ci mówię, że zanim byś podszedł to byś w gacie narobił ... Ten Kolega czeka na takich hojraków ;-) A uwierz, że swoje waży i nie lubi jak ktoś się szwęda po nocy... Poza tym jest grzeczny i posłuszny. Poza tym są takie zabawki jak czujki ruchu na podczerwień gdyby Maksio zaspał ;-) Zapraszam więc - próbuj... a nuż Ci się uda."
" Tu nie pisz co byś zrobił lub nie zrobił bo i tak nikt nie wierzy w te opowieści o męstwie ;) " Twoim i twojego psa :)
Nie tacy cwaniacy zza szybki internetu miękli w nogach na widok pieseła ;-) Zapewniam Cię, że inaczej byś piskał jakby wylazł z namiotu i byś go zobaczył. Ale wtedy zawsze mówię każdemu, że to jego wybór i nie wiem co się może stać jak zechce mimo wszystko podejść bez mojej zgody. 60 kilo nawet w kagańcu krzywdę zrobi...
A pieseł właśnie jest na wypadek jak to mówi Julek gorliwych i nadpobudliwych ludzi szukających wrażeń lub amatorów cudzej własności.
JK
A pytanie z innej beczki - proszę mi pokazać zapis w Ustawie o rybactwie punkt o nadzorze wędek oraz w trayfikatorze PSR co grozi za brak nadzoru.
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3035/cms/szablony/9802/pliki/taryfikator.pdf
Tylko choć nie piszcie, że to jest w RAPR bo RAPR to regulamin wewnętrzny stowarzyszenia obowiązujący na wodach będących właśnością PZW. Poza tym na podstawie RAPR nie można ukarać wędkarza.
JK
Janek na podstawie RAPR czy innego regulaminu Łowiska można ukarać.
Jest mowa o tym w ustawie którą wymieniasz i ona zobowiązuje ciebie do jego przestrzegania. Z tego co pamiętam w taryfikatorze była mowa o 50 zł karze, jak też to że możesz utracić uprawnienia.
Jak ukarasz skoro w taryfikatorze nie ma wzmianki ?
Owszem ale aktem nadrzędnym jest Ustawa a tam nie ma słowa o nadzorze. Chyba, że szukając na szybko pominąłem. Ale tyle razy czytałem ustawę, że pewnie bym zauważył taki zapis. Dlatego PSR i Policja nigdy nie robi problemu z tym nadzorem.
Masz link wyżej - gdzie jest to napisane ?
Regulamin łowiska to nadal zapis wewnętrzny - a karać można tylko na podstawie Ustaw.
JK
Jak ukarasz skoro w taryfikatorze nie ma wzmianki ?
Owszem ale aktem nadrzędnym jest Ustawa a tam nie ma słowa o nadzorze. Chyba, że szukając na szybko pominąłem. Ale tyle razy czytałem ustawę, że pewnie bym zauważył taki zapis. Dlatego PSR i Policja nigdy nie robi problemu z tym nadzorem.
Masz link wyżej - gdzie jest to napisane ?
Regulamin łowiska to nadal zapis wewnętrzny - a karać można tylko na podstawie Ustaw.
JK
Janek jak ty czytasz? Jak zwykle po łepkach :-(
Art.27a ust.1 pkt.2b Brak zezwolenia (art7 ust.2a) lub wbrew zezwoleniu 200 zł i więcej
Art.27a ust.1 pkt.2b
- Wymiary ochronne/regulaminowe (art.7 ust.2a)
- Technika połowu niezgodna z R.A.P.R.(art..7 ust.2a)
itd 50 zł i więcej.
Tak więc jest mowa o RAPR. i jesli pisze w brew zezwoleniu, to też się tyczy regulaminu łowiska bo jak by nie było dostajesz zezwolenie na połów ryb zgodnie z regulaminem łowiska.
Art. 27a. Przepis karny
Dz.U.2015.0.652 t.j. - Ustawa z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
1. Kto:
1) dokonuje połowu ryb na rzecz uprawnionego do rybactwa, nie posiadając przy sobie upoważnienia, o którym mowa w art. 5 upoważnienie do połowu ryb;
2) dokonując amatorskiego połowu ryb:
a) nie posiada przy sobie karty wędkarskiej albo karty łowiectwa podwodnego lub używa tej karty mimo sądowego orzeczenia o odebraniu karty wędkarskiej lub karty łowiectwa podwodnego,
b) nie posiada zezwolenia, o którym mowa w art. 7 amatorski połów ryb ust. 2, bądź nie stosuje się do warunków zezwolenia lub nie prowadzi rejestru amatorskiego połowu ryb, jeżeli zezwolenie zobowiązuje do jego prowadzenia,
3) dokonuje połowu ryb z naruszeniem art. 7 amatorski połów ryb ust. 1a,
- podlega karze grzywny albo karze nagany.
http://www.arslege.pl/przepis-karny/k977/a66050/
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Ty jak zwykle swoje wywody. Bo tobie trzeba wszędzie to samo przepisywać
Masz że musisz przestrzegać RAPR na wodach PZW? TAK
Masz w RAPR zapisz o nadzorze? Tak
Nawet w ustawie masz zapis mówiący że masz przestrzegać podstawowe warunki uprawiania APR określone przez uprawnionego do rybactwa, miedzy innymi "czas, miejsce i technikę połowu ryb.
To co tu nie rozumieć?
Masz obowiązek wędkować zgodnie z RAPR na wodach PZW?
Nie mówię że niektóre zapisy są bzdurne, ale cóż tworzą je ludzie których wybieramy lub pozwalamy wybrać na wyborach w kołach. :-(
Pytanie, czy jakiekolwiek stowarzyszenie (nie pisze tutaj tylko o PZW) ma prawo uchwalic wewnetrzny regulamin, za zlamanie ktorego sady w Polsce moga karac ?. Dla mnie osobiscie bylby to absurd. Np zakladam stowarzyszenie w ktorym pisze jak wol, ze zakladajac zielone spodnie dopuszczam sie kary grzywny 100zl. Zaluzmy ze wstepuje do tego stowarzyszenia i zakladam zielone spodnie. Poza jakimis wewnetrznymi zapisami w statucie (wykluczenie, kara kolezenka itp) moze mnie ktos inny ukarac ?.
To tak apro po karania za zlamanie RAPR - ktory jest tylko i wylacznie zbiorem zasad w PZW.
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Ty jak zwykle swoje wywody. Bo tobie trzeba wszędzie to samo przepisywać
Masz że musisz przestrzegać RAPR na wodach PZW? TAK
Masz w RAPR zapisz o nadzorze? Tak
Nawet w ustawie masz zapis mówiący że masz przestrzegać podstawowe warunki uprawiania APR określone przez uprawnionego do rybactwa, miedzy innymi "czas, miejsce i technikę połowu ryb.
To co tu nie rozumieć?
Masz obowiązek wędkować zgodnie z RAPR na wodach PZW?
Nie mówię że niektóre zapisy są bzdurne, ale cóż tworzą je ludzie których wybieramy lub pozwalamy wybrać na wyborach w kołach. :-(
A ja nie wędkuje na wodzie PZW tylko użytkowanej przez PZW ;-) Tak ?
Gdzie obowiązuje RAPR ?
PZW od dawien dawna traktuje wody przez siebie użytkowane jak swoje. Użytkowanie nie przenosi praw własnaści.
"Czas, miejsce i technikę połowu" - czy nadzór wyczerpuje któryś z punktów?
Wracają do tematu - totalnym nieporozumieniem jest bieganie po wodzie ( znaczy po brzegu ) bo centralka mówi, że mam branie bez względu na zapis RAPR.
Zapis o ile miałby funkcjonować powinno się jakoś zmodyfikować.
Ciekawe dlaczego na łowiskach prywatnych , komercyjnych itd typu OKOŃ czy Eko Farma Żelechów właścicielom nie przeszkadza brak nadzoru nad wędkami a przeszkadza śmiecenie, balangi itp ?
JK
Zanim coś zacytujesz sprawdź Art 7 ust 2a brzmi:
"Art. 7. 1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru"
Tu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami.
A w moim zezwoleniu nie ma słowa o nadzorze nad wędkami .
Powtarzam raz jeszcze - ukarać można na podstawie Ustawy. A ustawa słowem nie wspomina o nadzorze.
JK
Ty jak zwykle swoje wywody. Bo tobie trzeba wszędzie to samo przepisywać
Masz że musisz przestrzegać RAPR na wodach PZW? TAK
A ja nie wędkuje na wodzie PZW tylko użytkowanej przez PZW ;-) Tak ?
Gdzie obowiązuje RAPR ?
PZW od dawien dawna traktuje wody przez siebie użytkowane jak swoje. Użytkowanie nie przenosi praw własnaści.
"Czas, miejsce i technikę połowu" - czy nadzór wyczerpuje któryś z punktów?
Wracają do tematu - totalnym nieporozumieniem jest bieganie po wodzie ( znaczy po brzegu ) bo centralka mówi, że mam branie bez względu na zapis RAPR.
Zapis o ile miałby funkcjonować powinno się jakoś zmodyfikować.
Ciekawe dlaczego na łowiskach prywatnych , komercyjnych itd typu OKOŃ czy Eko Farma Żelechów właścicielom nie przeszkadza brak nadzoru nad wędkami a przeszkadza śmiecenie, balangi itp ?
JK
Tam co sam zacytowałeś a dokładniej pogrubione określenie/sformuowanie.
Tam pisze jak wół "uprawnionego do rybactwa".
ustawa z 1985 r. jako podstawowe założenie przyjęła jedność rybactwa w rzekach, jeziorach, zbiornikach zaporowych, stawach i innych wodach.
Za uprawnionego do rybactwa ustawa w art. 4 w brzmieniu pierwotnym uznała:
na wodach stojących – posiadacza gruntów pod tymi wodami,
na wodach płynących – tego, kto otrzymał pozwolenie wodnoprawne na szczególne korzystanie z wód do celów rybackich.
źrudło: http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/5
A jak tego ci mało top zacytuję ci definicję Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Definicję uprawnionego do rybactwa zawarto w art. 4 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 2009 r. Nr189, poz. 1471, z późn. zm.), zgodnie z którą może nim być organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia właściciela wody w zakresie rybactwa śródlądowego lub osoba władająca obwodem rybackim na podstawie umowy zawartej z właściwym organem administracji publicznej.
źrudło: http://www.zpryb.pl/LinkClick.aspx?fileticket=KBu0NbEAkDM%3D&tabid=1176
Tak więc czy to prywatna woda PZW czy tez urzutowana to RAPR PZW na nich obowiązuje. :-)
Na wodach PZW też przeszkadzają śmieci, dlatego masz zapis o porządku na swoim stanowisku, czyli 5m do koła siebie a nie 50m.
Zapis ten ma na celu ukrócić bezsensowne zajmowanie miejscówek wędkarskich biesiadujących na brzegu udających że w danym momencie wędkują.
Prywaciarz zaciera ręce za zezwolenie i nie patrzy czy łowisz czy nie ważne byś bulił i dbało o czystość. jemu kasa leci. Zajmiesz 2 to bulisz za 2.
A jak będziesz arogancki itd i odstraszał mu klientów to i tobie wymówi zezwolenie i więcej ci nie sprzeda.
Fajnie, że podałeś link do tego taryfikatora, teraz wiem co mi grozi :D Chociaż myślałem, że te kary są większe, nie wiadomo też co znaczy to "100zł i więcej". O ile jest to więcej i od czego to zależy. Ja kiedyś złamałem nieświadomie pewien zakaz i byłem wezwany na tzw. sąd koleżeński, w jakimś bloku w piwnicy :D Dostałem upomnienie, ale czy taki są mógłby mi wystawić karę pieniężną?
Czy można gdzieś się dowiedzieć czy dane łowisko jest własnością PZW czy tylko użytkowane przez PZW?
Fajnie, że podałeś link do tego taryfikatora, teraz wiem co mi grozi :D Chociaż myślałem, że te kary są większe, nie wiadomo też co znaczy to "100zł i więcej". O ile jest to więcej i od czego to zależy. Ja kiedyś złamałem nieświadomie pewien zakaz i byłem wezwany na tzw. sąd koleżeński, w jakimś bloku w piwnicy :D Dostałem upomnienie, ale czy taki są mógłby mi wystawić karę pieniężną?
Czy można gdzieś się dowiedzieć czy dane łowisko jest własnością PZW czy tylko użytkowane przez PZW? To tak po krótce, suma oznacza minimalna stawkę za dane wykroczenie. ;-)
No i jest też coś jak nawiązka którą zasądza Sąd która jest 5-20 krotnością strat użytkownika rybackiego.
Artur to jest wykładnia PZW o tym, że RAPR obowiązuje na wodach przez nich użytkowanych.
Zgodnie z ustawą uprawniony do rybactwa może "obostrzać" przepisy na wodach które użytkuje o ile ma to poprawić gospodarkę rybacką.
W jaki sposób wprowadzenie zapisu o nadzorze wędek ma wpły na gospodarkę rybacką to ja nie wiem.
" Za uprawnionego do rybactwa ustawa w art. 4 w brzmieniu pierwotnym uznała:
na wodach stojących – posiadacza gruntów pod tymi wodami,
na wodach płynących – tego, kto otrzymał pozwolenie wodnoprawne na szczególne korzystanie z wód do celów rybackich.
źrudło: http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/5"
No tylko jest jeden problem w związku z tym zapisem - ja łowię na jeziorach. Właścicielem gruntów pod wodami jest kto ? No przecież nie PZW a mówiąc kolokwialnie Państwo Polskie a bardzo często stan prawny gruntów pod wodą jeziora jest taki, że należy ten grunt do kilku prywtanych właścicieli. I szlag trafił cały wywód o tym, że tam obowiazuje RAPR bo uprawnionym do rybactwa nie jest PZW. Ot taki mały szkopuł w rozumowaniu PZW ;-) Żeby nie napisać - ja jestem magister prawa co miałem problem z egzaminem prokuratorskim ale Profesora prawa rozliczę bo się lepiej znam ;-) PZW też prowadzi politykę zakrzyczenia rzeczywistości i zawłaszczania wód na swoje można rzec prywatne statutow cele np zawody. Wmawia nam, że tylko gospodarka rybacka uratuje nasze wody przed wyrybieniem. Wmawia nam, że po to odławia się w odłowach kontrolnych duże okazy żeby zrobić miejsce dla rozwoju małych ryb a siatki przy okazji napowietrzają wodę.
Na wodach PZW śmieci przeszkadzają ale komu i czyje ? Ponoć wędkarzom i dlatego ten co nie nasyfił musi po innym sprzątać. A ja mam takie pytanie - PZW użytkuje wody ale już nie stały ląd. Więc jakim prawem karze sprzątać stały ląd skoro jedny z zadań własnych gmin jest gospodarka śmieciami. Nikt nie zachaczy zwykłego człowieka nad wodą o śmieci ( grillowicze ) a wedkarza i owszem.
Zmieniłeś sens mojego zapytania - gdyby te pozostawienie wędek bez nadzoru było takie złe to każdy właściciel łowiska sam pilnował żeby wędek nie zostawiać.
JK
Fajnie, że podałeś link do tego taryfikatora, teraz wiem co mi grozi :D Chociaż myślałem, że te kary są większe, nie wiadomo też co znaczy to "100zł i więcej". O ile jest to więcej i od czego to zależy. Ja kiedyś złamałem nieświadomie pewien zakaz i byłem wezwany na tzw. sąd koleżeński, w jakimś bloku w piwnicy :D Dostałem upomnienie, ale czy taki są mógłby mi wystawić karę pieniężną?
Czy można gdzieś się dowiedzieć czy dane łowisko jest własnością PZW czy tylko użytkowane przez PZW?
Artur politycznie ominął Twoje pytanie.
Zapytaj w swoim okręgu które wody są włąsnością PZW . Tylko musisz jasno to powiedzieć, że pytasz o wody nie użytkowane przez PZW a o wody których PZW jest właścicielem.
JK
No i Artur wszystko wyjaśnił, wydaje się to nawet logiczne, sadzasz tyłek na krześle, wędki jedna obok drugiej i w promieniu 5m trzeba się ze swoimi gratami zmieścić, jeżeli siedzisz 20 metrów dalej to nie ma Cię na stanowisku, a jak nikogo nie ma to logicznie rozumując jest ono wolne :)
Problem zostaje ze sprzętem, czy traktować go jako śmieci pozostawine nad wodą, spakować do wora i wyżucić do najbliższego kosza, czy też starannie zwinąć, zgłosić Policji znalezisko i w razie odalezienia właściciela domagać się od Niego 10% znależnego ? :))))
No i Artur wszystko wyjaśnił, wydaje się to nawet logiczne, sadzasz tyłek na krześle, wędki jedna obok drugiej i w promieniu 5m trzeba się ze swoimi gratami zmieścić, jeżeli siedzisz 20 metrów dalej to nie ma Cię na stanowisku, a jak nikogo nie ma to logicznie rozumując jest ono wolne :)
Problem zostaje ze sprzętem, czy traktować go jako śmieci pozostawine nad wodą, spakować do wora i wyżucić do najbliższego kosza, czy też starannie zwinąć, zgłosić Policji znalezisko i w razie odalezienia właściciela domagać się od Niego 10% znależnego ? :))))
Proponuję wyrzucić ;-) Czasem dobrze się jest przekonać żeby nie dotykać cudzej własności.
A o tym smieceniu na poważnie - nikt i nic nie przekona mnie, że PZW dzierżawi oprócz wody kawał brzegu.
Rozmawialem na temat sprzątania z prawnikiem, który nie wędkuje ( mój kolega dla jasności ).
Jednej rzeczy zrozumieć nie mógł - co z zasadą równouprawnienia i równości wobec prawa? Skoro wedkarz ma sprzątać to dlaczego wczasowicze, ludzie co się opalają, grilują nie muszą nic sprzatać oprócz tego co sami przytargali nad wodę ? Tak samo zgodnie z Konstytucją RP korzystąją z dostępu do wody jak wędkarze.
JK
A ja sie was zapytam inaczej. Bo tak piszecie o tym nadzorze, karach itd., a ja pozwolę sobie zadać głupie pytanie (chociaż podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi) Czym jest nadzór ? bo według słownika języka polskiego :
nadzór 1. «kontrolowanie lub pilnowanie kogoś lub czegoś»
Zakładając że rzeczywiście można za brak nadzoru w teorii karać to jak to zrobić w praktyce ? Bo w regulaminie nie jest nic powiedziane że nie należy oddalać się np. dalej niż 5 metrów od wędek. Jak udowodnić komuś że w danym momencie tego nadzoru nie sprawuje ? Bo przy technologii jaką mamy dzisiaj do dyspozycji nie jest problemem pomimo oddalenia się od wędek nadal je kontrolować. Nie zrozumcie mnie źle. Nie popieram spacerowania sobie po całym zbiorniku a dla osób zajmujących dwa osobne stanowiska to wierzę że czeka specjalne miejsce w piekle. Ale nie ma możliwości żeby kogoś ukarać za brak nadzoru. Wystarczy najprostszy elektroniczny sygnalizator i już można się od wędek oddalić nie przestając ich nadzorować. Jak ryby biorą to i tak każdy rozsądny będzie siedział przy wędkach bo jest to w jego własnym interesie, ale jak ryb brak to nie widzę nic złego w tym że pójdziemy sobie do namiotu posiedzieć, pospać, czy też powędrujemy na stanowisko obok sobie pogadać. Czy się to komuś podoba czy nie nie jest to zabronione i w żaden sposób kogoś takiego karać nie można.
To jest wszystko prawdą ale wiesz jak jest - bywają ludzie gorliwi, nadgorliwi i jest to co jest. Wszystko jest dla ludzi ale czasem mam wrażenie, że ludzie nie są dla wszystkiego. A chyba najwięcej problemów mają ci co w życiu nie mieli styczności z sygnałkiem, centralką i markerem.
Jak do tej pory nikt nie odpowiedział na moje pytanie o nadzór
" Znaczy jak jestem na stanowisku wędkatrskim tyłem do wędek, czytam gazetę, gadam przez telefon, i gadam z kolegami pijąc browarka to mam nadzór czy go nie mam? Wędki spłąwikowe ? Tylko nie piszcie, że w każdej chwili mogę spojrzeć bo jak nie patrzę to nie patrzę - koniec i kropka. Nie chce mi się akurat patrzeć - ktoś mi zabroni?"
JK
Więc mam wobec tego pytanie: czy jeśli dana woda jest tylko użytkowana przez PZW to RAPR tam nie obowiązuje?
Co do śmiecenia nad wodą to w moim kole zawsze jakoś w marcu jest organizowanie sprzątanie, a ten kto przyjdzie płaci chyba 20zł mniej za kartę. Faktycznie sprzątają tylko wędkarze, a nie małolaty którzy przyjeżdzają rowerami na browara.
Jeśli zaś chodzi o twoje pytanie wyżej to wg mnie trzeba by jeszcze rozdzielić ten słynny już "nadzór". Czy sprawujesz nadzór nad wędką czy nadzór nad braniem? NIe patrzysz to olewasz to czy twój spławik pójdzie pod wodę czy nie, ale będąc nawet tyłem przy wędkach nie jest raczej możliwe, że ktoś niepostrzerzenie przejdzie obok Ciebie, zabierze ci wędki, wrzuci do wody, albo nawet usiądzie ze swoją wędką obok twoich.
Dla mnie wystraczy taki nadzór, że gdy przyjeżdzam nad wodę, chce zająć jakieś stanowisko i widzę, że na tym stanowisku są roztsawione wędki nie muszę się zastanawiać czy one do kogoś należą. Jak widzę, że ktoś się wokół nich kręci (w pobliżu) tak, że na logikę można się domyslać, że ten sprzęt należy do niego to dla mnie jakiś nadzór sprawuje. Miałem sytuacje taką, że zajeżdzając na staw widzę dwie wędki zarzucone a w okół żywej duszy. Zajrzałem tam za zakręt, za trzciny, poszedłem 20m w prawo, w lewo i nikogo nie widziałem, nikt sie nie odzywa, cisza. Sprzęt bez nadzoru, który mogłem sobie zabrać. Znalezione w miejscu publicznym, nie kradzione :D
Reasumując, cały ten temat jest kolejnym powodem, że PZW to banał, RAPR jest niedopracowany, co jest jeszcze bardziej żenujące to fakt, że od tego roku RAPR jest "nowy". Jak widać ktoś nie przyłożył się do jego aktualizacji.
"Zakładając że rzeczywiście można za brak nadzoru w teorii karać to jak to zrobić w praktyce ? Bo w regulaminie nie jest nic powiedziane że nie należy oddalać się np. dalej niż 5 metrów od wędek. Jak udowodnić komuś że w danym momencie tego nadzoru nie sprawuje ? Bo przy technologii jaką mamy dzisiaj do dyspozycji nie jest problemem pomimo oddalenia się od wędek nadal je kontrolować. Nie zrozumcie mnie źle."
Rozumiemy Cię dokładnie, tylko że oddalając się od wędek na odległość większą niż 5m opuszczasz stanowisko a więc wędki zostają same :)
Każdy z nas nie raz wyskoczy do kolegi obok na chwilę na bajerkę czy pójdzie do samochodu ale wiesz jak to jest. My jesteśmy nadgorliwcami??? Janusz idąc twoim filozoficznym tokiem rozumowania to osoba głucha podczas mrugnięcia okiem traci całkowity nadzór nad wędkami na ok. 0,2 sek. trza karać, przyznam że to trochę chore rozumowanie ale nie ma żadnego zapisu zwalniającego z nadzoru na jakiś określony czas. Co do nadzoru ochrony poprzez urządzenia elektroniczne to zatrudnij się w ochronie i idąć na nocną zmianę powiedz szefowi że włączysz alarmy i idziesz spać, przecież w razie czego syrena Cię obudzi,bo przecież jak to od początku udowadniasz masz całkowity nadzór, gwarantuje szybki awans no i mina szefa będzie bezcenna :)))
Wyolbrzymiasz z tą osobą. Mówię o konkretnej sytucaji - moje pytanie pokazuje jak niedopracowany jest ten zapis.
Przeczytaj jeszcze raz co pisałem o ochronie u mnie w robocie - żaden alarm a kamery. Na obiekcie jak włąnczy się alarm zostaje powiadomiony dyżurny z ochrony. A ja mówiłem o kamerach - zanim ochroniarz zobaczy, że ktoś usiłuje przejść przez płot, zanim zadzwoni, zanim ekipa przyjedzie upłynie z 10 minut. I co ochroniarz pełni nadzór nad obiektami ?
" tylko że oddalając się od wędek na odległość większą niż 5m opuszczasz stanowisko a więc wędki zostają same :)"
A gucio - nie masz racji ;-) A dlaczego sądzisz, że wędki muszą stać na środku stanowiska. Stawiam np z prawej strony stanowiska i w lewo mam 10 metrów ;-)
JK
A gucio - nie masz racji ;-) A dlaczego sądzisz, że wędki muszą stać na środku stanowiska. Stawiam np z prawej strony stanowiska i w lewo mam 10 metrów ;-)
A dlatego że odleglość między wędkarzami wynosi 10m,, stąd też zapis o promieniu 5m, tak więc na 20 metrach powinno się zmieścić trzech wędkarzy. Ale powiedzmy że chcesz być cwaniak i jedną wędke masz przy sobie a drugą 5m w prawo, przychodzi gość z prawej i każesz mu mierzyć odległość od wędki po prawo, więc siada 15 m od Ciebie ale zaraz przychodzi gość z lewej, mierzy od tej samej wędki co pierwszy i niestety musisz się pakować do siedzisz 5m od niego czyli za blisko :))) proste :)))
Z tego co pamiętam na zwodach spławikowych jedno stanowisko ma 10 m długości. Pomiędzy nimi jest strefa niczyja 1-2 metry.
Żeby tak było należałoby posektorować brzeg na odcinki po 10 metrów.
Hm zapis nie mówi sztywno o dziesięciu metrach
" 1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących: a/ łowiąc z brzegu - 10 m, "
Ja rozumiem ten zapis w ten spoosób, że na wypadek pojawienia się wędkarza, który na siłę chce łowić koło Ciebie to musi zachować minimum 10 metrów od Ciebie a nie od wędek ;-) ( następny zapis jakby bez sensu bo do licha łowiąc z gruntu chyba kij od kija mogę postawić te 3-4 metry ? )
JK
Z tego co pamiętam na zwodach spławikowych jedno stanowisko ma 10 m długości. Pomiędzy nimi jest strefa niczyja 1-2 metry.
Żeby tak było należałoby posektorować brzeg na odcinki po 10 metrów.
Hm zapis nie mówi sztywno o dziesięciu metrach
" 1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących: a/ łowiąc z brzegu - 10 m, "
Ja rozumiem ten zapis w ten spoosób, że na wypadek pojawienia się wędkarza, który na siłę chce łowić koło Ciebie to musi zachować minimum 10 metrów od Ciebie a nie od wędek ;-) ( następny zapis jakby bez sensu bo do licha łowiąc z gruntu chyba kij od kija mogę postawić te 3-4 metry ? )
JK
No jak byk jest napisane że 10m, wędkujący to dla mnie wędkarz + wędki w jednym miejscu, nie wędkarz na grzybach a wędki nad wodą, skoro piszesz że 10 m od Ciebie to jak siedzisz w namiocie 10m od brzegu to można by śmiało rozstawić wędki zaraz obok Twoich. Tak to interpretuje, nigdy jakoś się w to nie zagłębiałem bo nad wodą takie problemy jakoś mnie omijają i to szerokim łukiem :))))
No i jeszcze jedno,odnośnie centralek, budzików i wszelkiego ustroistwa, trochę z innej strony, wędkując wykonujemy świadomie zamierzoną czynność, czy da się śpiąc coś robić? prowadzić auto? układać puzle ? smarzyć kotlety? czy da się spiąc wędkować? jak wiemy wędkowanie to także spining, czy da się spiningować w śnie? Zaraz ktoś napisze że przecież zarzucamy zestawy i nic nie robimy,czekamy, a jak oglądamy tv. to co robimy, nic, więc jak ktoś napisze że w trakcie spania łowi ryby to równie dobrze można powiedzieć że oglądałem telewizję do rana bo telewizor do rana był włączony a że zasnąłem o 22.00....Tak więc albo coś robimy ( wędkujemy) albo śpimy. Dorabiamy jakieś chore ideologie do rzeczy naprawdę bardzo prostych.
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;)
@ pakul1206 - Nie mam fotki ale moje wędki stoją od namiotu może 3-4 metry a czasem i nawet bliżej.
Za to tu masz same problemy....
Ja rozumiem frustrację - przyjeżsżasz nad wodę a tam stoi namiot i ktoś chce łowić karpie. A zapytałeś kiedyś czy pozwoliłby Ci połowić w tym miejscu bo to np Twoja ulubiona miejscówka. Rozumiem, że nigdy tego nie zrobiłeś.
Ja czasem jak śpię to mam sny.I mam pytanie - czy jak śnię to wolno mi spać?
Zaraz dojdziemy do tego, że w czasie wedkowania mam trzymać obie wędki w rękach żeby się nie rozpraszać patrząc na chmury, słońce, ptaki bo rozumiem, że ktoś kto spławikuje cały czas patrzy na spławik. Obojętne - dwie, pięć lub i dziesięć godzin. Nawet nie zje kanapki bo wędkuje.
JK
Po przeczytaniu wątku przybyło mi obowiązków i zszedłem na złą drogę. najpierw musiałem "pożyczyć" kołki od geodetów a przed wędkowaniem tyczyć i znaczyć granice swojego stanowiska. Kiedyś napiszę na ten temat artykuł pt. Stanowisko wedkarskie jego zawiłości, zakręty, ronda i skzyżowania. Już nawet wiem że będzie się składał z dwóch części 1. Jak zdobyć sprzęt i nie dać się złapać. 2. Podstawy geodezji.
Jak mnie za te kołki zamkną pamietajcie że w więzieniu karmią ale papierosy, alkohol i zioło będzie na waszej głowie.
Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję.
PKCW - Punkt Centralny Stanowiska Wędkarskiego
Q........wa . !!!!!!!
Co tu się wyrabia . Przeczytajcie WSZYSTKO - spokojnie.
To jest chore , a co najgorsze zaczyna żyć własnym życiem. Tak jak byśmy Frankensteina obudzili.
Ps. Zaczęło się od stawiku a kończy na gastronomii - strach pomyśleć co będzie dalej.
Julian
Po przeczytaniu wątku przybyło mi obowiązków i zszedłem na złą drogę. najpierw musiałem "pożyczyć" kołki od geodetów a przed wędkowaniem tyczyć i znaczyć granice swojego stanowiska. Kiedyś napiszę na ten temat artykuł pt. Stanowisko wedkarskie jego zawiłości, zakręty, ronda i skzyżowania. Już nawet wiem że będzie się składał z dwóch części 1. Jak zdobyć sprzęt i nie dać się złapać. 2. Podstawy geodezji.
Jak mnie za te kołki zamkną pamietajcie że w więzieniu karmią ale papierosy, alkohol i zioło będzie na waszej głowie.
Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję.
A posprzątaleś stanowisko ?
Było choć na kołkach smoka namalować bo tak masz opierdziel od firmy za używanie niefirmowych gadżetów ;-)
Julek ktoś za wszelką cenę chce mi powiedzieć jak mam łowić. A tak mogę, a tak nie mogę itp. Czy ja komuś coś nakazuję ? Żyj i pozwól żyć innym.
Znasz status prawny Jeziora Góra? To Ci powiem - grunt po wodą należy do kilku właścicieli. I ktoś mi mówi, że tam obowiazuje RAPR...
A ci ludzie mają powoli dość PZW - Jak to jeden z nich powiedział " Żebym ja na swojej wodzie musiał płacić za łódkę bo oni tak wymyślili ?" Bo wiesz, że tam nie wolno łowić ze swojej łódki ? 23 zeta za dobę w przystani ... Jakim prawem mnie zapytał oni mogą tak zrobić ? Ktoś zaraz powie - Regulamin łowiska. A czy ten regulamin może łamać odgórne przepisy o dostępie do wody ?
JK
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;) Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
Panie i panowie już to zdaje się pisałem, ale dopiszę parę zdań po raz kolejny. Po pierwsze i najważniejsze to fakt, że nie mam problemów z miejscówkami bo mam ich kilka. Nie łowię także aby nałowić, ale po to aby połowić i wyobraźcie sobie, że mam z tego satysfakcję. Jak wrócę o kiju co mi się praktycznie nie zdarza bo zawsze jakieś maluchy się złowi to także się cieszę bo doskonale wiem, że bez przygotowanej miejscówki łowienie na przysłowiową wyrwę rzadko kiedy przynosi konkretne efekty. Oczywiście wq ...wia mnie jak ktoś mi się wpierdzieli w moją nęconą miejscówkę, ale wtedy tłumaczę, że wsypałem tu już trochę ziarna i bardzo uprzejmie proszę o zwolnienie miejsca. Jeszcze nie zdarzyło mi się aby mi ktoś odmówił ...
Rozumiemy Cię dokładnie, tylko że oddalając się od wędek na odległość większą niż 5m opuszczasz stanowisko a więc wędki zostają same :)
Owszem, aczkolwiek w regulaminie nie ma nic o tym że nie można zostawić wędek samych. Jest tylko podane że trzeba sprawować nad nimi nadzór. Zapis nieprecyzyjny jak większość RAPR ale akurat w tym wypadku moim zdaniem pozostawienie "nadzoru" zdrowemu rozsądkowi jest dobrą decyzją.
Co do nadzoru ochrony poprzez urządzenia elektroniczne to zatrudnij się w ochronie i idąć na nocną zmianę powiedz szefowi że włączysz alarmy i idziesz spać, przecież w razie czego syrena Cię obudzi,bo przecież jak to od początku udowadniasz masz całkowity nadzór, gwarantuje szybki awans no i mina szefa będzie bezcenna :)))
Zły przykład. Zatrudniając się u kogoś, niestety ale godzisz się być jego małpą. Musisz robić to co pracodawca chce żebyś robił i dokładnie tak jak chce żebyś to robił. Każda firma ma jakieś tam procedury, z którymi możesz się nie zgadzać, możesz uważać za głupie, a nawet mogą obiektywnie być głupie i niczemu nie służące, ale musisz postępować zgodnie z nimi albo zmienić pracę jak Ci nie odpowiada. Jak szef na budowie zadecyduje że piach do betoniarki sypiemy łyżeczką od herbaty to niezależnie jak głupie to jest, dokładnie tak będziesz musiał pracować. Natomiast nad wodą jesteś wolnym człowiekiem, masz sprawować nadzór a jak to robisz to już twoja sprawa. Pozostając w tematyce ochrony i nadzoru. U mnie w firmie, ochrona czuwa nad wszystkim w dzień i w nocy pomimo że na miejscu ochroniarza nie ma. Są czujniki ruchu, czujniki dźwięku wyłapujące np. wybicie szyby, jest w razie czego napadówka. Coś się dzieje to automatycznie ochrona dostaje powiadomienie i przyjeżdża. Ich zadaniem jest nadzór nad firmą i za to co miesiąc dostają pieniądze, a w jaki sposób się z tego wywiążą to już ich sprawa. Mają wyłapać sygnał o zagrożeniu i w rozsądnym czasie zjawić się na miejscu. I bardziej do tej sytuacji porównywałbym nadzór nad wędkami gdzie ma zostać wykonane konkretne zadanie a w jaki sposób, to już nikogo nie obchodzi, niż do sytuacji pracownika, który musi to zadanie wykonać dokładnie tak jak pracodawca zarządzi. My też mamy wyłapać sygnał że coś się z wędkami dzieje i zareagować w stosownym czasie. A czy wykonamy to siedząc przy wędkach, czy śpiąc w namiocie z centralką przy uchu, to już nie ma żadnego znaczenia.
No i jeszcze jedno,odnośnie centralek, budzików i wszelkiego ustroistwa, trochę z innej strony, wędkując wykonujemy świadomie zamierzoną czynność, czy da się śpiąc coś robić? prowadzić auto? układać puzle ? smarzyć kotlety? czy da się spiąc wędkować? jak wiemy wędkowanie to także spining, czy da się spiningować w śnie? Zaraz ktoś napisze że przecież zarzucamy zestawy i nic nie robimy,czekamy, a jak oglądamy tv. to co robimy, nic, więc jak ktoś napisze że w trakcie spania łowi ryby to równie dobrze można powiedzieć że oglądałem telewizję do rana bo telewizor do rana był włączony a że zasnąłem o 22.00....Tak więc albo coś robimy ( wędkujemy) albo śpimy. Dorabiamy jakieś chore ideologie do rzeczy naprawdę bardzo prostych.
No ba, nie tylko da się spać i wykonywać różne czynności ale nawet da się spać i pracować, pobierając za to pieniądze i nie narażając się przy okazji na dyscyplinarke. Zobacz chociażby jak pracują lekarze czy strażacy. Spokojnie sobie śpią (bardzo nie lubią tego określenia, bo oni czuwają :P, niemniej fizycznie organizm jest w stanie snu) i nikt nie wymaga żeby strażak siedział całą służbę w wozie na koguach z nogą na gazie a lekarz stał ze skalpelem nad pustym stołem operacyjnym. Ważne że jak pojawi się jakieś zadanie, są na to gotowi. Wstają, ogarniają się tak szybko jak jest to konieczne i robią swoje. Mało tego, o ile mi wiadomo to w służbie zdrowia istnieje coś takiego jak dyżur, gdzie lekarz czy pielęgniarka siedzi w domu, śpi we własnym łóżku, musi być jedynie trzeźwy i pod telefonem żeby w razie nagłej sytuacji dojechać do szpitala i np przeprowadzić operację. Także skoro, lekarze, strażacy i inni mogą spać, i nie znajdować się bezpośrednio w miejscu gdzie tą pracę będą wykonywać, to wymaganie od wędkarzy aby wykonując tak banalną i mało odpowiedzialną, a w razie niepowodzenia czy błędu społecznie nieszkodliwą czynność jaką jest połów ryb byli stale gotowi jest trochę nie na miejscu. Oczywiście że najlepiej siedzieć przy wędkach, a jeszcze lepiej wędkę trzymać w ręce, wtedy oczywiście czas reakcji będzie zdecydowanie najszybszy, ale nie każdy tak chce, nie każdy może, nie każdy potrzebuje. Chciałbym też zobaczyć w niedzielę popołudniu kogoś kto od piątkowego popołudnia siedzi bez snu przy wędkach. Może ja jestem dziwny ale raczej nie czerpałbym przyjemności z takiego "wypoczynku i relaksu" nad wodą.
"A posprzątaleś stanowisko ?
Było choć na kołkach smoka namalować bo tak masz opierdziel od firmy za używanie niefirmowych gadżetów ;-)"
Janusz sprzątam po sobie a że łowię zazwyczaj nastanowiskach gdzie innych brak mam porządek. Dodam że nie robię tego z powodu RAPR, ukf czy FBI.
Sprzątam by inni nie wiedzieli na co się łowi na danym stanowiski itd., nie chcę robić za informację. Niech pozostali zostaną przy swojej kukurydzy i wątrobie. Na 90 % odpadków po przynętach używa się właśnie tego, przynajmniej u mnie ostatnio.W ramach dywersji wbiję gdzie trzeba ze dwie wiklinowe podpórki i wkleję jakieś zdjęcie ryby, w tle musi być most. :)
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;) Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
W jakiej odległości od kuhenki, bo to tez jest chyba warzne?
;)
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;) Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
W jakiej odległości od kuhenki, bo to tez jest chyba warzne?
;)
W stosunkowo bezpiecznej ;-)
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;) Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
W jakiej odległości od kuhenki, bo to tez jest chyba warzne?
;)
W stosunkowo bezpiecznej ;-)
Ok, trzeba będzie to sprawdzić. Jest jeszcze opcja taka, że zamiast przyżądzania, lub smarzenia, można pójść na łatwiznę i zwyczajnie zrobić kotleta. Możliwości sporo, a i tutaj można dodatkowo ciekawych rzeczy się nauczyć. :) Kopalnia wiedzy..
Muszę żonie powiedzieć, że do tej pory źle przyżądzała kotlety.. zamiast "smarzyć" ona je smażyła. Kurde, może "smarzone" będą lepsze.
;) Tak gwoli ścisłości to musisz jej jeszcze powiedzieć aby przyrządzać, a nie jak piszesz "przyżądzać" ;-)
Iras1975 błysnąłeś jak chrząstka w salcesonie, następnym razem lepiej się brokatem posyp :)))
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Panie i panowie już to zdaje się pisałem, ale dopiszę parę zdań po raz kolejny. Po pierwsze i najważniejsze to fakt, że nie mam problemów z miejscówkami bo mam ich kilka. Nie łowię także aby nałowić, ale po to aby połowić i wyobraźcie sobie, że mam z tego satysfakcję. Jak wrócę o kiju co mi się praktycznie nie zdarza bo zawsze jakieś maluchy się złowi to także się cieszę bo doskonale wiem, że bez przygotowanej miejscówki łowienie na przysłowiową wyrwę rzadko kiedy przynosi konkretne efekty. Oczywiście wq ...wia mnie jak ktoś mi się wpierdzieli w moją nęconą miejscówkę, ale wtedy tłumaczę, że wsypałem tu już trochę ziarna i bardzo uprzejmie proszę o zwolnienie miejsca. Jeszcze nie zdarzyło mi się aby mi ktoś odmówił ...
A mnie się zdarzyło
Koleś obserwował nas wędkujących przez lornetkę, potem wytypowaną miejscówkę zajmował przed zmrokiem. Oczywiście spał z jedną wedką zarzuconą, a potem rozkłądał drugą i dopiero zaczynał wedkowanie.
I wszytko niby zgodnie z RAPR. ;-)
A czy z etyką? To inna bajka.
Dlatego teraz praktycznie tylko spin, bo mam dość przygotowywania, a potem patrzenia jak to ktoś się wpierdolił i zakwasił bo łowić nie umie.
Co do nadzoru ochrony poprzez urządzenia elektroniczne to zatrudnij się w ochronie i idąć na nocną zmianę powiedz szefowi że włączysz alarmy i idziesz spać, przecież w razie czego syrena Cię obudzi,bo przecież jak to od początku udowadniasz masz całkowity nadzór, gwarantuje szybki awans no i mina szefa będzie bezcenna :)))
Zły przykład. Zatrudniając się u kogoś, niestety ale godzisz się być jego małpą. Musisz robić to co pracodawca chce żebyś robił i dokładnie tak jak chce żebyś to robił. Każda firma ma jakieś tam procedury, z którymi możesz się nie zgadzać, możesz uważać za głupie, a nawet mogą obiektywnie być głupie i niczemu nie służące, ale musisz postępować zgodnie z nimi albo zmienić pracę jak Ci nie odpowiada. Jak szef na budowie zadecyduje że piach do betoniarki sypiemy łyżeczką od herbaty to niezależnie jak głupie to jest, dokładnie tak będziesz musiał pracować. Natomiast nad wodą jesteś wolnym człowiekiem, masz sprawować nadzór a jak to robisz to już twoja sprawa. Pozostając w tematyce ochrony i nadzoru. U mnie w firmie, ochrona czuwa nad wszystkim w dzień i w nocy pomimo że na miejscu ochroniarza nie ma. Są czujniki ruchu, czujniki dźwięku wyłapujące np. wybicie szyby, jest w razie czego napadówka. Coś się dzieje to automatycznie ochrona dostaje powiadomienie i przyjeżdża. Ich zadaniem jest nadzór nad firmą i za to co miesiąc dostają pieniądze, a w jaki sposób się z tego wywiążą to już ich sprawa. Mają wyłapać sygnał o zagrożeniu i w rozsądnym czasie zjawić się na miejscu. I bardziej do tej sytuacji porównywałbym nadzór nad wędkami gdzie ma zostać wykonane konkretne zadanie a w jaki sposób, to już nikogo nie obchodzi, niż do sytuacji pracownika, który musi to zadanie wykonać dokładnie tak jak pracodawca zarządzi. My też mamy wyłapać sygnał że coś się z wędkami dzieje i zareagować w stosownym czasie. A czy wykonamy to siedząc przy wędkach, czy śpiąc w namiocie z centralką przy uchu, to już nie ma żadnego znaczenia.
Harrry5, a czy w tym czasie gdy masz załączony system alarmowy, firma pracuje? Nie :-)
Tak więc też zły przykład bo tu coś się robi łowi ryby. ;-)
Chciałbym też zobaczyć w niedzielę popołudniu kogoś kto od piątkowego popołudnia siedzi bez snu przy wędkach. Może ja jestem dziwny ale raczej nie czerpałbym przyjemności z takiego "wypoczynku i relaksu" nad wodą.
I tu tkwi setno problemu/oburzenia. Bo wielu idzie do namiotu spać/odpocząć, zająć się całkiem czym innym, a wędki ma zarzucone. I tak może przez tydzień czy dłużej aby mu prowiant dowozili :-) A inni w tym czasie mogą sobie tylko urządzać patrole w celu wypatrzenia jakiejś wolnej/zwolnionej miejscówki.
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Krzesło jest mało precyzyjne. ktoś przyjdzie i zmierzy od lewej nogi gdzie kończy się moje stanowisko lub od prawej i stracę całe 20 cm na jego korzyść. Mnie nie tak prosto oszukać. To musi być punkcik i proste 10 w lewo 10 w prawo moje. Na tym odcinku mogę i 5 krzeseł coby nie nosić postawić plus łóżko jak się zmęczę chodzeniem lub bieganiem do "odjazdów" (bardziej prawdopodobne odloty).:)
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Krzesło jest mało precyzyjne. ktoś przyjdzie i zmierzy od lewej nogi gdzie kończy się moje stanowisko lub od prawej i stracę całe 20 cm na jego korzyść. Mnie nie tak prosto oszukać. To musi być punkcik i proste 10 w lewo 10 w prawo moje. Na tym odcinku mogę i 5 krzeseł coby nie nosić postawić plus łóżko jak się zmęczę chodzeniem lub bieganiem do "odjazdów" (bardziej prawdopodobne odloty).:)
Nie 10 m, a tylko 5 z tych 10m jest twoje, bo to do kolegi wędkującego ma być 10 m od ciebie (mowa o wędkowaniu na brzegu).
Tak więc dzielicie się po połowie, by było sprawiedliwie i zestawy się nie plątały ;-)
Dziwnym trafem nad wodą nigdy takiego problemu nie miałem, dla mnie 10 m to 10 m. Z nikim sie nie dzielę, to Ty tu widzę rozdajesz na lewo i prawo mój brzeg. :)))
Kiedyś zrobie zdjęcie jednej z moich miejscówek z przeciwległego brzegu to zrozumiesz dlaczego nawet i na 20 m do niej nikt sie nie zbliży bez wcześniejszego przygotowania. Wędką mam długą i rzucam zamaszyście.
Dziwnym trafem nad wodą nigdy takiego problemu nie miałem, dla mnie 10 m to 10 m. Z nikim sie nie dzielę, to Ty tu widzę rozdajesz na lewo i prawo mój brzeg. :)))
Kiedyś zrobie zdjęcie jednej z moich miejscówek z przeciwległego brzegu to zrozumiesz dlaczego nawet i na 20 m do niej nikt sie nie zbliży bez wcześniejszego przygotowania. Wędką mam długa i rzucam zamaszyście.
Rukon nie dzielę i nie rozdaję.
Tylko wskazałem na to że 10 m ma być odstęp między wędkującymi. Czyli przestrzeń między nimi dzielimy na pół by było sprawiedliwie :-)
I nie wątpię że następna miejscówka z dostępem do wody i możliwością wędkowania może być od twojej oddalona o 20m a nawet i dużo więcej.
W takich przypadkach natura nas chroni przed kolegą natrętem. Co innego jak mamy czysty brzeg tak ze w każdym miejscu można było by się rozstawić. To dla takich łowisk wymyślono ten zapis w regulaminie, by chronić nas przed natrętami próbującymi łowić ryby pod naszym spławikiem. :-)
"Jeszcze jedno, nie uzyłem tego zdjęcia do reklamy tylko aby przekonać niedowiarków jak sobie biorę do serca wszystkie rady tu przeczytane. Taki maly dowód że się do nich stosuję."
Nie wygodniej było by w centralnym punkcie postawić krzesło, niż siedzieć na takim kiju, przynajmniej ja tak robię. Co prawda połączyłeś sobie w ten sposób dwie przyjmnośći i rozwiałęś swoje domysły w kwesitii " czy rozmiar ma znaczenie"... ale dobra nie wnikam co kto lubi, to jest nie na miejscu :))))
Krzesło jest mało precyzyjne. ktoś przyjdzie i zmierzy od lewej nogi gdzie kończy się moje stanowisko lub od prawej i stracę całe 20 cm na jego korzyść. Mnie nie tak prosto oszukać. To musi być punkcik i proste 10 w lewo 10 w prawo moje. Na tym odcinku mogę i 5 krzeseł coby nie nosić postawić plus łóżko jak się zmęczę chodzeniem lub bieganiem do "odjazdów" (bardziej prawdopodobne odloty).:)
Spodziewałem się takiej odpowiedzi już wcześniej , czy mierzyć od prawj nogi czy lewej :)))) Kó...wa może od pępka :))) Chyba było by sprawiedliwie?