Reklama
  • kadettauto2010-02-13 17:30:30

    Często wspominam moje pierwsze spotkania z wędką i rybami.Wychowałem się niedaleko rzeki,obfitującej w tym czasie /lata 50-te/ we wszelkie gatunki ryb.Była to rzeka dzika,nieregulowana płynąca niedaleko mojego domu rodzinnego,tak czysta,że ryby było widać gołym okiem.I to znacznej wielkości.Wędkarzy w tym czasie jak na lekarstwo.Moim marzeniem była wędka.Ponieważ sprzętu w tym czasie nie było,więc ojciec zrobił mi wędkę:kij był z choinki po obcięciu bocznych gałązek,szpagat szewski jako żyłka,spławik z kory sosnowej i haczyk z odpowiednio zgiętej szpilki.Przynętą była bułka lub chleb.I wyobrażcie sobie,że na taką wędkę ryby brały.Cały problem był w tym,że szpilka przy wiekszych się rozginała.W ten sposób wciągnąłem się do "zawodu " i wędkuję po dzień dzisiejszy.Jest to bardzo miły i pożyteczny nałóg,którym zaszczepiłem 2-ch moich dorosłych synów.



Reklama
Reklama