Narobiłem zamieszania, porównując moją wzdręgę z płocią Bartusia, wiem że to płoć na 100%, chodziło mi o to że są podobne na zdjęciach. Co do okoni, to do tej pory na pinkę brały większe od tych złowionych na spining. Przypuszczam, że są jeszcze za leniwe, żeby gonić sztuczną rybkę.
Zimna wiosna spowodowała opóźnienie tarła. Rybki wymęczone, nie bardzo jeszcze kwapią się do pogoni, wolą pokarm nie uciekający. Mam nadzieję, że zmieni się to w najbliższym czasie a okonie i szczupaki rozruszają się.
Owadów też było jak na lekarstwo, na razie do ataku ruszyły komary, więc będzie więcej opadających na wodę, to i spinningowy białoryb się uaktywni.
No dokładnie. Pisałem wcześniej, że okonie zaraz po tarle nie są skore do współpracy i wiosna powiedzmy była taka, że jej nie było, więc to tez ma wpływ ; )
Ale będzie już tylko lepiej. Czekam jeszcze trochę, aż oksy będą brały z powierzchni na poppery ; )
Ogólnie nadchodzi teraz taki okres, że walenie o dno, jak w zimniejszych porach roku, nie będzie często dobrym pomysłem. Obrotówki i jaskóły do łowienia w toni wrócą do łask ; )
No i chyba Bartek miał rację...Z sandaczy niewiele wyszło więc pobiegałem po płyciznach za szczupakiem.Jakies gluty waliły w małego jerka ale kiedy trafiłem na podwodne zarośla aż do powierzchni z jakiegoś rdestu czy innego ziela sięgnąłem po salmo rovera.Trochę bez przekonania parę rzutów w tą dżunglę aż tu fala jak tsunami za moim wobkiem.Myślałem że to szczupak a tu potężne łup i mój wcale niedelikatny kij wygiął się w łuk.Zdebilałem zamiast zaciąć a ryba wystawiła tylko łeb nad wodę i wytrzepała wobler.Piękny garbus grubo ponad 40 dychy bo miałem go parę metrów od nóg...Zaskoczył mnie tak jak jego koleś parę minut później...:-)Nie mam wprawy w zacinaniu tych ryb z powierzchni i chyba było za szybko.Na pocieszenie trafiłem 30 taka na obrotówkę 3 kę i parę dzidziusiów.Innymi słowy chyba się budzą:-)Szkoda że spieprzyłem sprawę bo byłoby piękne zdjęcie ale dzień dziecka i tak udany.Wrócę po niego:-)
Po takim czymś nawet starym wygom robią się chwilowo nogi z waty a sytuację pamięta sie długo... co do zacinania w takich przypadkach (jak widać atak) to podstawowym błędem jest podobno odruchowe zaciecie na sam widok a ma być dopiero po odczuciu uderzenia i coś w tym widocznie musi być , w końcu jak łowimy głębiej to zacinami jak poczujemy (w końcu raczej nie widzimy)
też spartoliłem sporo brań oksów za powierzchniowce. ;)
trzeba powtrzymać nerwy i zacinać, nie jak się coś zapluska przy woblerze, ale w momencie jak wyczujemy dopiero opór na kiju ;) a często same siadają..
problem z popperami jest też, że jak zapnie się za jedną kotwicę, a łowimy w zielsku, to drugą może się w nie wczepić, zrobić dzwignie i wyrwa kotwice z pyska.. Dlatego jak łowię w zielsku, hamulec na beton, a deliaktną amortyzację oporócz kija, zapewniam poprzez stosowanie żyłeczki. Tylko tutaj dobrze mieć chociaż taką 0,22..
Czyli wychodzi na to że wszystko by sie zgadzało ale przyznaj ze trudno powściągnać nerwy widząc otwarta rozwarta morde - sam straciłem tak kilka szczupłych - tu sie przyznam ze na wobka nigdy nie złowiłem okonia (może dlatego ze tam gdzie łowie zdecydowanie przeważa szczupły)
No niezły pasiaczek - czyli chyba naprawde sie ruszyły. teraz to naprawde mam dylemat gdzie by tu jutro uderzyc ? na tauzen niby wszystko gotowe ale zarazem korci Gliniok i "miejscowe" pasiaste towarzystwo , a zarazem na Czarnej Przemszy mozna już z blachą uderzyć, skoro do czerwca był zakaz??? pewnie nie bez powodu i moze szansa na zanderka jest
Dzisiaj niestety słabo jakościowo, ale dobrze ilościowo - największy 31cm. Niestety duży garb mi się przepiął i wbił hak w jakiś podwodny badyl.. Mocno aktywne szczupaczki.
W końcu po tygodniu przerwy rybki, a dokładniej okonie. ;) Może nie jakieś wielkoludy (największy 32), ale regularność i wielkość jak na polską krajową (hehe) cieszy ; )
Dziś przednia zabawa na Przemszy - ok 30 szt.pasiaczkow ,szkoda że średnia ok20 no ale jeszcze trzy niespodzianki ok.30 Wszystko na małą srebrną wirówkę
Moja to płoć, 100%. Wzdręga ma pysk bardziej do góry. Większe płocie niekiedy są bardzo krępe i to może być mylące. ;)
Dzisiaj odkurzyłem za to okoniówkę i już łowiłem na troszkę większe przynety ; )
Ładny okoń, u mnie na razie takie po 13cm. duże jeszcze śpią. Ta płoć 100% też wyrośnięta.
Fajna rybka! U mnie zanim się obudza to wszelkie kałuże zarosną dziadostwem i tak zostanie do jesieni.Na razie okonie poszły "w odstawkę".
Panowie, rozróżnienie podbnych gatunków (jaź, płoć, wzdręga) wcale nie jest takie trudne. Oto poglądowy schemat:
Narobiłem zamieszania, porównując moją wzdręgę z płocią Bartusia, wiem że to płoć na 100%, chodziło mi o to że są podobne na zdjęciach. Co do okoni, to do tej pory na pinkę brały większe od tych złowionych na spining. Przypuszczam, że są jeszcze za leniwe, żeby gonić sztuczną rybkę.
Zimna wiosna spowodowała opóźnienie tarła. Rybki wymęczone, nie bardzo jeszcze kwapią się do pogoni, wolą pokarm nie uciekający. Mam nadzieję, że zmieni się to w najbliższym czasie a okonie i szczupaki rozruszają się.
Owadów też było jak na lekarstwo, na razie do ataku ruszyły komary, więc będzie więcej opadających na wodę, to i spinningowy białoryb się uaktywni.
No dokładnie. Pisałem wcześniej, że okonie zaraz po tarle nie są skore do współpracy i wiosna powiedzmy była taka, że jej nie było, więc to tez ma wpływ ; )
Ale będzie już tylko lepiej. Czekam jeszcze trochę, aż oksy będą brały z powierzchni na poppery ; )
Ogólnie nadchodzi teraz taki okres, że walenie o dno, jak w zimniejszych porach roku, nie będzie często dobrym pomysłem. Obrotówki i jaskóły do łowienia w toni wrócą do łask ; )
Mówiłem, że zaczną lepiej gryźć ; )
Dzisiejszy z Motławy.
Miałeś rację, u mnie też coraz bardziej aktywne :) ten ma 31cm..
Ładne pasiaki.Może się pokuszę o sprawdzenie swoich jeziorek tylko kiedy jak zaraz sandacz a i bolki zaczynają rozrabiać...
No i chyba Bartek miał rację...Z sandaczy niewiele wyszło więc pobiegałem po płyciznach za szczupakiem.Jakies gluty waliły w małego jerka ale kiedy trafiłem na podwodne zarośla aż do powierzchni z jakiegoś rdestu czy innego ziela sięgnąłem po salmo rovera.Trochę bez przekonania parę rzutów w tą dżunglę aż tu fala jak tsunami za moim wobkiem.Myślałem że to szczupak a tu potężne łup i mój wcale niedelikatny kij wygiął się w łuk.Zdebilałem zamiast zaciąć a ryba wystawiła tylko łeb nad wodę i wytrzepała wobler.Piękny garbus grubo ponad 40 dychy bo miałem go parę metrów od nóg...Zaskoczył mnie tak jak jego koleś parę minut później...:-)Nie mam wprawy w zacinaniu tych ryb z powierzchni i chyba było za szybko.Na pocieszenie trafiłem 30 taka na obrotówkę 3 kę i parę dzidziusiów.Innymi słowy chyba się budzą:-)Szkoda że spieprzyłem sprawę bo byłoby piękne zdjęcie ale dzień dziecka i tak udany.Wrócę po niego:-)
Po takim czymś nawet starym wygom robią się chwilowo nogi z waty a sytuację pamięta sie długo... co do zacinania w takich przypadkach (jak widać atak) to podstawowym błędem jest podobno odruchowe zaciecie na sam widok a ma być dopiero po odczuciu uderzenia i coś w tym widocznie musi być , w końcu jak łowimy głębiej to zacinami jak poczujemy (w końcu raczej nie widzimy)
też spartoliłem sporo brań oksów za powierzchniowce. ;)
trzeba powtrzymać nerwy i zacinać, nie jak się coś zapluska przy woblerze, ale w momencie jak wyczujemy dopiero opór na kiju ;) a często same siadają..
problem z popperami jest też, że jak zapnie się za jedną kotwicę, a łowimy w zielsku, to drugą może się w nie wczepić, zrobić dzwignie i wyrwa kotwice z pyska.. Dlatego jak łowię w zielsku, hamulec na beton, a deliaktną amortyzację oporócz kija, zapewniam poprzez stosowanie żyłeczki. Tylko tutaj dobrze mieć chociaż taką 0,22..
Czyli wychodzi na to że wszystko by sie zgadzało ale przyznaj ze trudno powściągnać nerwy widząc otwarta rozwarta morde - sam straciłem tak kilka szczupłych - tu sie przyznam ze na wobka nigdy nie złowiłem okonia (może dlatego ze tam gdzie łowie zdecydowanie przeważa szczupły)
Dzisiaj przy kuszeniu szczupaków , 32cm.
No niezły pasiaczek - czyli chyba naprawde sie ruszyły. teraz to naprawde mam dylemat gdzie by tu jutro uderzyc ? na tauzen niby wszystko gotowe ale zarazem korci Gliniok i "miejscowe" pasiaste towarzystwo , a zarazem na Czarnej Przemszy mozna już z blachą uderzyć, skoro do czerwca był zakaz??? pewnie nie bez powodu i moze szansa na zanderka jest
Dzisiaj przy kleniowaniu były 2 , ten większy 27cm..
Dzisiaj niestety słabo jakościowo, ale dobrze ilościowo - największy 31cm. Niestety duży garb mi się przepiął i wbił hak w jakiś podwodny badyl.. Mocno aktywne szczupaczki.
Takie bydle przy kleniowaniu na przelewie się uwiesiło
Weekendowe ponad 25cm szczęścia mojej Pani.
W końcu po tygodniu przerwy rybki, a dokładniej okonie. ;) Może nie jakieś wielkoludy (największy 32), ale regularność i wielkość jak na polską krajową (hehe) cieszy ; )
Dziś przednia zabawa na Przemszy - ok 30 szt.pasiaczkow ,szkoda że średnia ok20 no ale jeszcze trzy niespodzianki ok.30 Wszystko na małą srebrną wirówkę
+ Niespodzianka
Gdy inni piszą o okoniach, ja je łowię ;)