Witam! Mój kolega ze studiów, który wyjechał na wymianę do Norwegi, a nie jest wędkarzem, ma tam przedmiot ekologia wód słodkich i musi na zaliczenie wykonać prezentację o jakiejś osobliwości wód z własnego kraju. Poszukuje on tematu. Tak mi oto napisał:
...Niedługo, muszę wykonać prezentację i napisać esej o tematyce związanej z rybami, "polską wodą", lub tematami pokrewnymi. Niestety nie jestem wielkim fanem wędkarstwa i ryb (nie ich przyrządzania), czy jest jakaś tematyka, którą uważasz za szalenie interesującą? Gdzie np Polska się fajnie prezentuje, co jest nie typowe w skali Eu? Coś co jest naprawdę ciekawe? Jakiś gat? Jeżeli znajdziesz chwilę czasu to proszę doradź mi. Traktuję Cię jako człowieka o dużej wiedzy w tym zakresie...
Ja mam dla niego pewne sugestie, ale najpierw chcę się zapytać tutaj Kolegów na wedkuje.pl Co byście Koledzy proponowali za temat? Osobliwość polskich wód?
Warto też wspomnieć o zanieczyszczeniach wlewanych do rzek i totalnym bezrybiu. Czy jeszcze z czegoś słyną polskie wody? Na razie nie znajduję nic innego ale jak wymyślę do poddam pomysł.
Kłusownictwo mamy prawdopodobnie najlepsze na całą EU.
Thunder pojedź za wszchodnią granicę. Rosja, Białoruś, Ukraina. Tam dopiero dowiesz się co to PRAWDZIWE KŁUSOWNICTWO. U nas największymi kłusolami są licencjonowani rybacy, przynajmniej na większych zbiornikach. I to jest właśnie unikat na skalę europejską, to że ludzie posiadający pozwolenia na gospodarczy odłów ryb tak kłusują. A jeśli chodzi o jakieś specyficzne i rzadkie gatunki to mam trochę typów ale pierw muszę to przemyśleć a potem odpiszę bo teraz nie mam za bardzo czasu. Pozdrawiam!
Coraz częściej czytam o kłusownikach na tym portalu.Zastanawia mnie tylko jedna sprawa.
Łowię od 25 lat bardzo intensywnie.Do Zalewu Sulejowskiego jadę 13 minut a nad Pilicę 4 minuty.Ale jeszcze nigdy nie widziałem kłusownika.
Może moja wizja takowego jest bardzo odmienna od tych podręcznikowych ale takie są fakty.
Kłusownikiem wg.mnie jest człek stawiający siatki,sznury i inne sprytne maszynki.Człek który liczy na zarobek.Lecz czy staruszka błądzącego pod koniec kwietnia z żywczykami po wyrybionej rzece też nazwiemy kłusownikiem?
Nie wiem co Ci tam opada ale ja mam na myśli właśnie ludzi którzy odławiają ryby siatkami, bębnami, sznurkami, prądem i na wiele innych sposobów w celach zarobkowych.
Witam! Mój kolega ze studiów, który wyjechał na wymianę do Norwegi, a nie jest wędkarzem, ma tam przedmiot ekologia wód słodkich i musi na zaliczenie wykonać prezentację o jakiejś osobliwości wód z własnego kraju. Poszukuje on tematu. Tak mi oto napisał:
...Niedługo, muszę wykonać prezentację i napisać esej o tematyce związanej z rybami, "polską wodą", lub tematami pokrewnymi. Niestety nie jestem wielkim fanem wędkarstwa i ryb (nie ich przyrządzania), czy jest jakaś tematyka, którą uważasz za szalenie interesującą? Gdzie np Polska się fajnie prezentuje, co jest nie typowe w skali Eu? Coś co jest naprawdę ciekawe? Jakiś gat?
Jeżeli znajdziesz chwilę czasu to proszę doradź mi. Traktuję Cię jako człowieka o dużej wiedzy w tym zakresie...
Ja mam dla niego pewne sugestie, ale najpierw chcę się zapytać tutaj Kolegów na wedkuje.pl
Co byście Koledzy proponowali za temat? Osobliwość polskich wód?
Kłusownictwo mamy prawdopodobnie najlepsze na całą EU.
Warto też wspomnieć o zanieczyszczeniach wlewanych do rzek i totalnym bezrybiu. Czy jeszcze z czegoś słyną polskie wody? Na razie nie znajduję nic innego ale jak wymyślę do poddam pomysł.
Kłusownictwo mamy prawdopodobnie najlepsze na całą EU.
Thunder pojedź za wszchodnią granicę. Rosja, Białoruś, Ukraina. Tam dopiero dowiesz się co to PRAWDZIWE KŁUSOWNICTWO. U nas największymi kłusolami są licencjonowani rybacy, przynajmniej na większych zbiornikach. I to jest właśnie unikat na skalę europejską, to że ludzie posiadający pozwolenia na gospodarczy odłów ryb tak kłusują. A jeśli chodzi o jakieś specyficzne i rzadkie gatunki to mam trochę typów ale pierw muszę to przemyśleć a potem odpiszę bo teraz nie mam za bardzo czasu. Pozdrawiam!
masz rację w Rosji nie liczą się z żadnymi prawami ale wciąż mają Nasi kłusownicy są o tyle lepsi że już wytrzebili wszystko:)
Coraz częściej czytam o kłusownikach na tym portalu.Zastanawia mnie tylko jedna sprawa.
Łowię od 25 lat bardzo intensywnie.Do Zalewu Sulejowskiego jadę 13 minut a nad Pilicę 4 minuty.Ale jeszcze nigdy nie widziałem kłusownika.
Może moja wizja takowego jest bardzo odmienna od tych podręcznikowych ale takie są fakty.
Kłusownikiem wg.mnie jest człek stawiający siatki,sznury i inne sprytne maszynki.Człek który liczy na zarobek.Lecz czy staruszka błądzącego pod koniec kwietnia z żywczykami po wyrybionej rzece też nazwiemy kłusownikiem?
Czasem to ręce opadają...
Nie wiem co Ci tam opada ale ja mam na myśli właśnie ludzi którzy odławiają ryby siatkami, bębnami, sznurkami, prądem i na wiele innych sposobów w celach zarobkowych.