chciałbym podzielić się z wami kilkoma informacjami na temat brań ryb w ostatnim miesiącu czyli wrześniu. dwa tygodnie temu wybraliśmy się z kolegą na rybki nad rzekę. na miejscu byliśmy w piątek około godz. 17ej. piękna pogoda w słońcu 23 stopnie pierwsze małe zaskoczenie które nas spotkało to odpowiedz pani w sklepie że od dwóch tygodni nie spadła ani kropla deszczu. efekt tego dunajec bardzo niski, obóz już rozbity wędki postawione. po pewnym czasie zobaczyliśmy wędkarza spiningiste jak brodzi w rzece na środku miał wody po pas. godzina 20 a my nie mieliśmy ani brania byłem trochę załamany człowiek czeka na wyjazd a tu taka niespodzianka. zresztą inni wędkarze, których było aż dwóch i to miejscowych stwierdziło że taka posucha trwa już od wakacji. decyzja mogła być tylko jedna rano zmiana miejsca gdzieś gdzie będzie głębiej. po 100km. jesteśmy na miejscu też dunajec ale okolice tarnowa. wchodzę do rzeki a tu w połowie mam wody po szyję myślimy że coś może się zacznie. i tak zaczęło się wszystko tylko nie brania. rozczarowani w niedzielę około południa do domu koniec dunajcowej przygody. mijają dwa tygodnie czas na ryby miejsce jezioro. ustaliliśmy że nad dunajec wrócimy po deszczach. sobota 01 pażdziernika federy położone tylko brania ani ani. pod wieczór miejscowy chciał się rozłożyć ale nie było gdzie duża presja wędkarzy. i znowu rozczarowanie biała ryba praktycznie nie brała nie liczę dwóch leszczaków po 35 cm. złowionych przez szwagra. wpadłem na pomysł może rzucić na sandacza ale myślę trochę za wcześnie. po godzinie co mi tam zestaw ląduje 30m w wodzie godzina 22 do 12 nic potem to samo myślę mała drzemka i o 2 sprawdzę. kołowrotek z wolnym biegiem zdaje egzamin żyłka wybrana zacinam i czuję opór ale w postaci nie ryby tylko jakby gałąż ciężko idzie ale idzie po chwili coś drga na końcu żyłki wiem że ryba jest ale z dodatkowym bagażem. zostaje 5m do brzegu i koniec holu opór taki że wędka w pałąk i nic się nie da zrobić zostawiam wszystko i czekam po godzinie ponownie zwijam ku mojemu zaskoczeniu mogę dalej zwijać szwagier podbiera rybę piękny sandacz ląduję w podbieraku miód na serce. czy wy w ostatnim czasie też mieliście takie słabe brania białej ryby pochwalcie się pozdrawiam wszystkich zapaleńców
chciałbym podzielić się z wami kilkoma informacjami na temat brań ryb w ostatnim miesiącu czyli wrześniu. dwa tygodnie temu wybraliśmy się z kolegą na rybki nad rzekę. na miejscu byliśmy w piątek około godz. 17ej. piękna pogoda w słońcu 23 stopnie pierwsze małe zaskoczenie które nas spotkało to odpowiedz pani w sklepie że od dwóch tygodni nie spadła ani kropla deszczu. efekt tego dunajec bardzo niski, obóz już rozbity wędki postawione. po pewnym czasie zobaczyliśmy wędkarza spiningiste jak brodzi w rzece na środku miał wody po pas. godzina 20 a my nie mieliśmy ani brania byłem trochę załamany człowiek czeka na wyjazd a tu taka niespodzianka. zresztą inni wędkarze, których było aż dwóch i to miejscowych stwierdziło że taka posucha trwa już od wakacji. decyzja mogła być tylko jedna rano zmiana miejsca gdzieś gdzie będzie głębiej. po 100km. jesteśmy na miejscu też dunajec ale okolice tarnowa. wchodzę do rzeki a tu w połowie mam wody po szyję myślimy że coś może się zacznie. i tak zaczęło się wszystko tylko nie brania. rozczarowani w niedzielę około południa do domu koniec dunajcowej przygody. mijają dwa tygodnie czas na ryby miejsce jezioro. ustaliliśmy że nad dunajec wrócimy po deszczach. sobota 01 pażdziernika federy położone tylko brania ani ani. pod wieczór miejscowy chciał się rozłożyć ale nie było gdzie duża presja wędkarzy. i znowu rozczarowanie biała ryba praktycznie nie brała nie liczę dwóch leszczaków po 35 cm. złowionych przez szwagra. wpadłem na pomysł może rzucić na sandacza ale myślę trochę za wcześnie. po godzinie co mi tam zestaw ląduje 30m w wodzie godzina 22 do 12 nic potem to samo myślę mała drzemka i o 2 sprawdzę. kołowrotek z wolnym biegiem zdaje egzamin żyłka wybrana zacinam i czuję opór ale w postaci nie ryby tylko jakby gałąż ciężko idzie ale idzie po chwili coś drga na końcu żyłki wiem że ryba jest ale z dodatkowym bagażem. zostaje 5m do brzegu i koniec holu opór taki że wędka w pałąk i nic się nie da zrobić zostawiam wszystko i czekam po godzinie ponownie zwijam ku mojemu zaskoczeniu mogę dalej zwijać szwagier podbiera rybę piękny sandacz ląduję w podbieraku miód na serce. czy wy w ostatnim czasie też mieliście takie słabe brania białej ryby pochwalcie się pozdrawiam wszystkich zapaleńców