No właśnie co można złapać na spinning? Szczupaki, sandacze, okonie……. oraz wiele innych drapieżnych i podobno białych ryb. A co Wy na to? Godzina 18.30 ciemno, wiatr, nic już prawie nie widać, generalnie kiepsko 2 okonie około 30cm i dwa maluchy wypuszczane na bieżąco do wody i decyzja to już ostatni rzut na dzisiaj zwijam się mam dosyć, pomimo ciepłych gaci z golfem tyłek marznie. Jak napisałem rzuciłem ostatni raz tego dnia „zerówkę” wirówkę ozdobioną czerwonym paproszkiem tym razem zdecydowałem się na głębokie prowadzenie tak, że czasami dotykała dna i nagle … no tak zielsko pomyślałem, ale to zielsko jakoś tak się dziwnie zachowuje? Ryba? Eeee nie pamiętam takiego dziwnego prowadzenia. Doholowałem to coś chce sięgać ręką do wody aby wyjąć…………..ale się w pierwszej chwili przestraszyłem ;) No ryby to nie przypominało……rak . No to teraz mogę się pochwalić to mój pierwszy rak na wędkę J
Przepraszam jakieś zamieszanie nastąpiło z wiadomością (być może z mojej win?) proszę moderatorów o wykasowanie dubla i pozostawienie wiadomości z załączonym zdjęciem. Dziękuję
u mnie było podobnie, zacisnął się na ogonie szczypcami, nie wiedziałem jak go odczepić, aż w końcu puścił i leżał przez 1h jak sparaliżowany, heh. Nie jesteś jedynym który złapał raka na spina. Pozdro
ostatniej niedzieli też złapałem raka na twisterka...trzymał łobuz za szczypce...na brzegu puścił...i niestety to było jedyne branie dnia...na wiśle...
Ja 3 albo 4 lata temu na miedzianą obrotówke złowiłem maułże i to nawet sporą. Chwyciła za kotwice i koniec, trzeba było scyzorykiem podważać. Dziwne było dla mnie to że ta obrotówka była sporych rozmiarów.
No właśnie co można złapać na spinning? Szczupaki, sandacze, okonie……. oraz wiele innych drapieżnych i podobno białych ryb. A co Wy na to? Godzina 18.30 ciemno, wiatr, nic już prawie nie widać, generalnie kiepsko 2 okonie około 30cm i dwa maluchy wypuszczane na bieżąco do wody i decyzja to już ostatni rzut na dzisiaj zwijam się mam dosyć, pomimo ciepłych gaci z golfem tyłek marznie. Jak napisałem rzuciłem ostatni raz tego dnia „zerówkę” wirówkę ozdobioną czerwonym paproszkiem tym razem zdecydowałem się na głębokie prowadzenie tak, że czasami dotykała dna i nagle … no tak zielsko pomyślałem, ale to zielsko jakoś tak się dziwnie zachowuje? Ryba? Eeee nie pamiętam takiego dziwnego prowadzenia. Doholowałem to coś chce sięgać ręką do wody aby wyjąć…………..ale się w pierwszej chwili przestraszyłem ;) No ryby to nie przypominało……rak . No to teraz mogę się pochwalić to mój pierwszy rak na wędkę J
po co kolejny post?
Zwracam się z prośbą do modów o wywalenie jednego zdublowanego postu
Już wszystko jest ok :)
Przepraszam jakieś zamieszanie nastąpiło z wiadomością (być może z mojej win?) proszę moderatorów o wykasowanie dubla i pozostawienie wiadomości z załączonym zdjęciem. Dziękuję
Ja to ostatnio na Wiśle na spinning to złapałem zajebisty katar i nic więcej . I takich połowów kolegom nie życzę .
Pozdrawiam,
Marek
na żywca to normalka ale na spina chyba zahaczył sie
Zaczepił się za ...pachę? bo jak to nazwać :) ale jeszcze na kotwiczce majstrował przy gumowym paprochu i w efekcie oderwał jego ogonek
u mnie było podobnie, zacisnął się na ogonie szczypcami, nie wiedziałem jak go odczepić, aż w końcu puścił i leżał przez 1h jak sparaliżowany, heh. Nie jesteś jedynym który złapał raka na spina.
Pozdro
ostatniej niedzieli też złapałem raka na twisterka...trzymał łobuz za szczypce...na brzegu puścił...i niestety to było jedyne branie dnia...na wiśle...
Noooo to chyba czas włączyć raka jako zdobycz wędkarską i pisać "jak było dzisiaj na rakach"? ;))
Pozdrawiam
Przecież jest takie stare polskie powiedzonko - na bezrybiu i rak ryba .
O Prosze ...mi też biorą
O Prosze ... mi tez biorą
Ja 3 albo 4 lata temu na miedzianą obrotówke złowiłem maułże i to nawet sporą. Chwyciła za kotwice i koniec, trzeba było scyzorykiem podważać. Dziwne było dla mnie to że ta obrotówka była sporych rozmiarów.