Wczoraj odwiedziłem nasze plotki. Na drugim końcu jeziora "dzika plaża" zauważyłem kilka martwych karpików takich do 2 kg. Są to chyba ryby pochodzące z corocznych zarybień tego zbiornika tą włąśnie rybą. Wrzuciłbym zdjęcia ale nie da się chyba.
po kazdym zarybianiu kilkadziesiąt sztuk pada. Nie zawsze zarybiający potrafią odpowiednio obchodzić się z rybą. Transport i metoda wypuszczania robią swoje. Jeśli zaś po tygodniu truposze się pojawiaja nowe, to jest to już poważna sytuacja.
GHOSTMIR ma rację, czasem podczas zarybianie, panowie nie mają nawet odpowiedniego sprzętu, ładują po kilka kilogramowch sztuk z kontenerów którymi przyjechały do wiader 10 litrowych- nieco za małych do takiego przenoszenia. Oczywistym jest, że niektóre z przenoszonych ryb, rzucając się w wiadrze, z niego wypadną. Uderzenie o ziemię często oznacza koniec dla takiej rybki. Pozdro dla kumatych
Nawet ryba spuszczana rynną jest narażona na urazy, bo zazwyczaj spada na płyciutką wodę. Może wyglądać dobrze, jednak obrażenia wewnętrzne po jakimś czasie zrobią swoje. Warto poobserwować ryby i wodę a w razie czego alarmuj najbliższe koło. Pozdro!
witam tez byłem na płotkach widziałem te maluchy ale dwa lata temu było to samo może powodem jest to ze lud utrzymywał się zbyt długo albo po prostu to te słabsze osobniki
"Fotorelacja z zarybienia" karpiem na pierwszej stronie jest artykuł pod tym tytułem tam widać jak wygląda zarybianie to i się nie dziwcie że zdechnie kilka sztuk
Wczoraj odwiedziłem nasze plotki. Na drugim końcu jeziora "dzika plaża" zauważyłem kilka martwych karpików takich do 2 kg. Są to chyba ryby pochodzące z corocznych zarybień tego zbiornika tą włąśnie rybą. Wrzuciłbym zdjęcia ale nie da się chyba.
Wrzuć zdjęcia na swojego bloga. Ciekawa sytuacja.
jeśli zdarzy ci sie zauważyć jeszcze raz martwe ryby,zgloś to do najblirzszego okregu tego łowiska.być moze jest tego jakaś przyczyna,(choroby itp.).
po kazdym zarybianiu kilkadziesiąt sztuk pada. Nie zawsze zarybiający potrafią odpowiednio obchodzić się z rybą. Transport i metoda wypuszczania robią swoje.
Jeśli zaś po tygodniu truposze się pojawiaja nowe, to jest to już poważna sytuacja.
GHOSTMIR ma rację, czasem podczas zarybianie, panowie nie mają nawet odpowiedniego sprzętu, ładują po kilka kilogramowch sztuk z kontenerów którymi przyjechały do wiader 10 litrowych- nieco za małych do takiego przenoszenia. Oczywistym jest, że niektóre z przenoszonych ryb, rzucając się w wiadrze, z niego wypadną. Uderzenie o ziemię często oznacza koniec dla takiej rybki. Pozdro dla kumatych
Nawet ryba spuszczana rynną jest narażona na urazy, bo zazwyczaj spada na płyciutką wodę. Może wyglądać dobrze, jednak obrażenia wewnętrzne po jakimś czasie zrobią swoje. Warto poobserwować ryby i wodę a w razie czego alarmuj najbliższe koło. Pozdro!
witam tez byłem na płotkach widziałem te maluchy ale dwa lata temu było to samo może powodem jest to ze lud utrzymywał się zbyt długo albo po prostu to te słabsze osobniki
"Fotorelacja z zarybienia" karpiem na pierwszej stronie jest artykuł pod tym tytułem tam widać jak wygląda zarybianie to i się nie dziwcie że zdechnie kilka sztuk