Witam serdecznie wszystkich użytkowników forum i bardzo proszę tylko o poważne odpowiedzi. Problem polega na tym że dzierżawca jeziora Selment Mały(koło Ełku) nadużywa swoich praw związanych z dzierżawą jeziora. Może ktoś się orientuje gdzie mogę to zgłosić ,bo to co on tam wyrabia z rybą to ludzkie pojęcie przechodzi dziękuje i pozdrawiam
mogę wszystko jadę prądem!!!!!!!!!!!!!!oj chyba nie wszystko można najgorzej że nie wiemy co można a co nie i jakie są limity w Augustowie sieci nie stawiają dzierżawcy:D ha..........tak tak jak słyszycie ...wytrzepują tylko ryby z nich i zostawiają tam gdzie stoją ......
W wakacje byłem na wczasach nad jeziorem Szarek. Ten sam dzierżawca i ta sama praktyka. Wtorek, czwartek zastawianie sieci i ciągnięcie jak leci. A wędkarze płacą słono za pozwolenia. Pytam się za co, skoro brały płocie i małe leszcze. Przez dwa tygodnie łowisko nęcone. Wszedł tylko karaś do 45 cm i trochę leszcza. Żadnego drapieżnika. Byłem już nad kilkoma jeziorami i ta sama śpiewka. Nóż się otwiera. Podobnie jest także na J. Zegrzyńskim i już miałem zdanie, że na wodach PZW nie ma odłowów. Niestety tak samo. Nocka z czwartku na piątek nieopodal grążeli (Wieliszew), a tu Panowie w kamizelach otoczyli zielsko sieciami dookoła i po łowieniu. 18 godzin łowienia i jazgarze. Czas z tymi odłowami skończyć! Oczywiście wszystko zgodnie z prawem. Wpuszczają 10 kg a wyciągają nx10. Tak się tylko zdaje. Niestety ryb i oni w sieciach już nie mają. Takie są czyste nasze wody. A gospodarka wodami pozornie kwitnie.
a kto dzierżawi jezioro Selment Mały? i jak jest tam z zezwoleniami?
co do jeziora Szarek, łowię tam często(postawiłem nawet swoją kładkę) i tak na prawdę nie złowiłem jeszcze żadnego okazu(leszcze do kilograma liny przeważnie połowę lżejsze a szczupaki same nie wymiarowe) a co do rybaków... trzepią rybę i nie patrzą na nic...obstawiają jezioro wzdłuż i w szerz!
i mam pytanie co do rybaków! jezioro Szarek jest objęte strefą ciszy, to czy rybacy mogą pływać na silniku spalinowym?!?!
Napisałem ci wiadomość pw Piotrek ,bo nie chce podawać publicznie jego danych . Co do zezwoleń to za pół roku w sezonie letnim kasuje 140zł a jednodniowe 14lub15zł. W tym roku bardzo dużo wędkarzy kupiło tam zezwolenia ponieważ dzierżawca zrobił piękna reklamę przez sklep wędkarski. Co weekend ciąga siaty nawet raz się zapytaliśmy dlaczego itp.to odpowiedział że ma w umowie odłowy ryby ,a kolega aż tyle co tydzień ,a drugi jego pomocnik troszkę zdenerwowanym głosem powiedział że to nie nasza sprawa . Wiem że można cofnąć dzierżawę ,tylko nie wiem co trzeba zrobić i gdzie uderzyć w tym temacie.
A ja nie rozumiem jednej rzeczy. W tamtym rejonie Polski wody jest w brod. Przynajmniej tak mi sie wydaje. Po co oplacacie zezwolenia na takie lowiska. Gosc wydzierzawil i trzpie sieciami. To nie lowcie na takich jeziorach. Odplyw gotowki zmusi goscia do pewnych przemyslen. Jesli kasa z licencji jest dla niego nic nie znaczaca kwota, to juz przegraliscie. Ale jesli to istotny element jego budzetu, to gwarantuje ze po roku zmieni swoja polityke.
W wakacje byłem na wczasach nad jeziorem Szarek. Ten sam dzierżawca i ta sama praktyka. Wtorek, czwartek zastawianie sieci i ciągnięcie jak leci. A wędkarze płacą słono za pozwolenia. Pytam się za co, skoro brały płocie i małe leszcze. Przez dwa tygodnie łowisko nęcone. Wszedł tylko karaś do 45 cm i trochę leszcza. Żadnego drapieżnika. Byłem już nad kilkoma jeziorami i ta sama śpiewka. Nóż się otwiera. Podobnie jest także na J. Zegrzyńskim i już miałem zdanie, że na wodach PZW nie ma odłowów. Niestety tak samo. Nocka z czwartku na piątek nieopodal grążeli (Wieliszew), a tu Panowie w kamizelach otoczyli zielsko sieciami dookoła i po łowieniu. 18 godzin łowienia i jazgarze. Czas z tymi odłowami skończyć! Oczywiście wszystko zgodnie z prawem. Wpuszczają 10 kg a wyciągają nx10. Tak się tylko zdaje. Niestety ryb i oni w sieciach już nie mają. Takie są czyste nasze wody. A gospodarka wodami pozornie kwitnie.
Wiesz co podejrzewam że to jest właśnie jego istotny element budżetu bo gość posiada 5 lub więcej jezior o ile wiem że jest bardzo pazerny ,bo jak wieśniak chodzi u siebie po wiosce i się pyta ile kto chce: lina po 8zł a karasie, leszcze itp po 5 zł kg .
Wiec nie placcie przez rok. Jak gosc zrozumie ze z wedkarzy moze byc lepszy dochod niz ze sprzedazy ryb lowionych przez rybakow, to zacznie o Was dbac. A tak jak widzi ze rybacy lowia i jest z tego kasa a Wy i tak bulicie, to po co ma cokolwiek zmieniac.
Wiesz co ja myślę że mu kasa do głowy uderzyła bo jak miał pierwszy rok te jeziorko to na prawdę fajnie dbał o nie zarybienia itp.lub może chodziło o reklamę na przyszły rok i zrobić ludzi w balona to mu się udało . Ja nie od puszcze a przynajmniej mu trochę koło tyłka się narobi chcemy z kolegami w tygodniu zadzwonić do radia lokalnego i nagłośnić sprawę wtedy może da mu do myślenia.
Witam Mało jest gospodarzy, którzy dbają o łowisko, chyba, że robią je tylko dla wędkarzy! Nad jezioro z reguły jeździ człowiek, aby wypocząć i trudno dowiedzieć się wcześniej (gdy się zamawia nocleg), że na jeziorze panuje bezrybie. A reklama jezior to dźwignia handlu. Ile to gospodarz nie napuścił ryb? Co z tego, jak "n" razy tyle wyciąga-szarpie. Pozostały tylko ryby małe i te co schowały się w grążelach i zakamarkach. Z moich pobytów nad jeziorami, a jeżdżę od 10 lat, to z całego serca polecam jezioro Lubiąż w m. Lubniewice. Gospodarzem jest miasto i dla uciechy wędkarzy jest tam ryba (połów w dzień i w nocy). Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących.
Oto jak się dba o jezioro siatki stoją już trzeci dzień wieczorem pajac przyjeżdża i zbiera i z powrotem stawia i nic nie można mu zrobić krew mnie zalewa . Siatki stoją po całej długości jeziora .
Witam serdecznie wszystkich użytkowników forum i bardzo proszę tylko o poważne odpowiedzi.
Problem polega na tym że dzierżawca jeziora Selment Mały(koło Ełku) nadużywa swoich praw związanych z dzierżawą jeziora.
Może ktoś się orientuje gdzie mogę to zgłosić ,bo to co on tam wyrabia z rybą to ludzkie pojęcie przechodzi dziękuje i pozdrawiam
Jeżeli ten facet dzierżawi tą wodę, to może wszystko,no prawie wszystko,niestety ale taka jest polityka państwa naszego,debil debila debilem.
No ale bez przesady tłucze rybę niemiłosiernie szok,serce boli jak to się widzi.
Wiem,ale nic nie poradzisz,taka jest polityka ;-(
Czyli jak rozumiem nie mam co się siłować i tak mu nic nie zrobię.
niestety to samo dzieje się na j. Selmet Wielki k. Ełku
mogę wszystko jadę prądem!!!!!!!!!!!!!!oj chyba nie wszystko można najgorzej że nie wiemy co można a co nie i jakie są limity w Augustowie sieci nie stawiają dzierżawcy:D ha..........tak tak jak słyszycie ...wytrzepują tylko ryby z nich i zostawiają tam gdzie stoją ......
W wakacje byłem na wczasach nad jeziorem Szarek. Ten sam dzierżawca i ta sama praktyka. Wtorek, czwartek zastawianie sieci i ciągnięcie jak leci. A wędkarze płacą słono za pozwolenia. Pytam się za co, skoro brały płocie i małe leszcze. Przez dwa tygodnie łowisko nęcone. Wszedł tylko karaś do 45 cm i trochę leszcza. Żadnego drapieżnika. Byłem już nad kilkoma jeziorami i ta sama śpiewka. Nóż się otwiera. Podobnie jest także na J. Zegrzyńskim i już miałem zdanie, że na wodach PZW nie ma odłowów. Niestety tak samo. Nocka z czwartku na piątek nieopodal grążeli (Wieliszew), a tu Panowie w kamizelach otoczyli zielsko sieciami dookoła i po łowieniu. 18 godzin łowienia i jazgarze. Czas z tymi odłowami skończyć! Oczywiście wszystko zgodnie z prawem. Wpuszczają 10 kg a wyciągają nx10. Tak się tylko zdaje. Niestety ryb i oni w sieciach już nie mają. Takie są czyste nasze wody. A gospodarka wodami pozornie kwitnie.
a kto dzierżawi jezioro Selment Mały? i jak jest tam z zezwoleniami?
co do jeziora Szarek, łowię tam często(postawiłem nawet swoją kładkę) i tak na prawdę nie złowiłem jeszcze żadnego okazu(leszcze do kilograma liny przeważnie połowę lżejsze a szczupaki same nie wymiarowe) a co do rybaków... trzepią rybę i nie patrzą na nic...obstawiają jezioro wzdłuż i w szerz!
i mam pytanie co do rybaków! jezioro Szarek jest objęte strefą ciszy, to czy rybacy mogą pływać na silniku spalinowym?!?!
Napisałem ci wiadomość pw Piotrek ,bo nie chce podawać publicznie jego danych .
Co do zezwoleń to za pół roku w sezonie letnim kasuje 140zł a jednodniowe 14lub15zł.
W tym roku bardzo dużo wędkarzy kupiło tam zezwolenia ponieważ dzierżawca zrobił piękna reklamę przez sklep wędkarski.
Co weekend ciąga siaty nawet raz się zapytaliśmy dlaczego itp.to odpowiedział że ma w umowie odłowy ryby ,a kolega aż tyle co tydzień ,a drugi jego pomocnik troszkę zdenerwowanym głosem powiedział że to nie nasza sprawa .
Wiem że można cofnąć dzierżawę ,tylko nie wiem co trzeba zrobić i gdzie uderzyć w tym temacie.
A ja nie rozumiem jednej rzeczy. W tamtym rejonie Polski wody jest w brod. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
Po co oplacacie zezwolenia na takie lowiska. Gosc wydzierzawil i trzpie sieciami. To nie lowcie na takich jeziorach. Odplyw gotowki zmusi goscia do pewnych przemyslen. Jesli kasa z licencji jest dla niego nic nie znaczaca kwota, to juz przegraliscie. Ale jesli to istotny element jego budzetu, to gwarantuje ze po roku zmieni swoja polityke.
W wakacje byłem na wczasach nad jeziorem Szarek. Ten sam dzierżawca i ta sama praktyka. Wtorek, czwartek zastawianie sieci i ciągnięcie jak leci. A wędkarze płacą słono za pozwolenia. Pytam się za co, skoro brały płocie i małe leszcze. Przez dwa tygodnie łowisko nęcone. Wszedł tylko karaś do 45 cm i trochę leszcza. Żadnego drapieżnika. Byłem już nad kilkoma jeziorami i ta sama śpiewka. Nóż się otwiera. Podobnie jest także na J. Zegrzyńskim i już miałem zdanie, że na wodach PZW nie ma odłowów. Niestety tak samo. Nocka z czwartku na piątek nieopodal grążeli (Wieliszew), a tu Panowie w kamizelach otoczyli zielsko sieciami dookoła i po łowieniu. 18 godzin łowienia i jazgarze. Czas z tymi odłowami skończyć! Oczywiście wszystko zgodnie z prawem. Wpuszczają 10 kg a wyciągają nx10. Tak się tylko zdaje. Niestety ryb i oni w sieciach już nie mają. Takie są czyste nasze wody. A gospodarka wodami pozornie kwitnie.
:D
Wiesz co podejrzewam że to jest właśnie jego istotny element budżetu bo gość posiada 5 lub więcej jezior o ile wiem że jest bardzo pazerny ,bo jak wieśniak chodzi u siebie po wiosce i się pyta ile kto chce: lina po 8zł a karasie, leszcze itp po 5 zł kg .
Wiec nie placcie przez rok. Jak gosc zrozumie ze z wedkarzy moze byc lepszy dochod niz ze sprzedazy ryb lowionych przez rybakow, to zacznie o Was dbac.
A tak jak widzi ze rybacy lowia i jest z tego kasa a Wy i tak bulicie, to po co ma cokolwiek zmieniac.
Ja to na pewno już nie wykupie tam sezonowego zezwolenia tak samo i wiele innych wędkarzy ,ale to nie chodzi o to chcemy żeby on poniósł kare .
wrzuć go chama do wody zaplącz w te siatki i się może nauczy a jak nie wypłynie to będzie robił za przykład dla reszty pazerniaków.
Ja to na pewno już nie wykupie tam sezonowego zezwolenia tak samo i wiele innych wędkarzy ,ale to nie chodzi o to chcemy żeby on poniósł kare .
A nie lepiej zmusic go do utworzenia fajnego lowiska ?.
Gosc tracac kilkadziesiat tysiecy przez rok z oplat bedzie mial juz niezla kare.
Wiesz co ja myślę że mu kasa do głowy uderzyła bo jak miał pierwszy rok te jeziorko to na prawdę fajnie dbał o nie zarybienia itp.lub może chodziło o reklamę na przyszły rok i zrobić ludzi w balona to mu się udało .
Ja nie od puszcze a przynajmniej mu trochę koło tyłka się narobi chcemy z kolegami w tygodniu zadzwonić do radia lokalnego i nagłośnić sprawę wtedy może da mu do myślenia.
Witam
Mało jest gospodarzy, którzy dbają o łowisko, chyba, że robią je tylko dla wędkarzy! Nad jezioro z reguły jeździ człowiek, aby wypocząć i trudno dowiedzieć się wcześniej (gdy się zamawia nocleg), że na jeziorze panuje bezrybie. A reklama jezior to dźwignia handlu. Ile to gospodarz nie napuścił ryb? Co z tego, jak "n" razy tyle wyciąga-szarpie. Pozostały tylko ryby małe i te co schowały się w grążelach i zakamarkach.
Z moich pobytów nad jeziorami, a jeżdżę od 10 lat, to z całego serca polecam jezioro Lubiąż w m. Lubniewice. Gospodarzem jest miasto i dla uciechy wędkarzy jest tam ryba (połów w dzień i w nocy).
Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących.
Oto jak się dba o jezioro siatki stoją już trzeci dzień wieczorem pajac przyjeżdża i zbiera i z powrotem stawia i nic nie można mu zrobić krew mnie zalewa .
Siatki stoją po całej długości jeziora .
Podobnie jest na Kaszubach.Jakie państwo taki kram